• Miłość w poezji barokowej. Rozwiń temat na podstawie interpretacji wierszy Cuda miłości oraz Do trupa J. A. Morsztyna.

Sonet jest to utwór poetycki, rytmiczny, zbudowany z dwóch strof czterowersowych, zazwyczaj opisowo - narracyjnych, i dwóch strof trzywersowych, najczęściej o charakterze liryczno - refleksyjnym. Takie kryteria spełnia wiersz Cuda miłości. Podmiotem lirycznym jest tutaj zakochany, który opowiada o tym, jakie z tego powodu zmuszony jest przechodzić katusze. Bardzo ważną rolę w tym sonecie spełnia słowo ogień, które nadają wierszowi wymowę wieloznaczną. Część pierwsza sonetu składa się z pytań retorycznych, które wyrażają stan zakochanego, nieokreślony, niezrozumiały: Jak żyję, serca już nie mając?, Czemu wysuszyć ogniem nie próbuję / Płaczu?(...). Paradoksem jest, że zakochany podmiot liryczny pragnie rzecz, które go niszczą. Nie może żyć bez piękna oczu dziewczyny, którą kocha, jednakże musi od nich stronić.

Miłość zatem jest pełna przeciwieństw. Owych paradoksów nie da się racjonalnie zrozumieć. Miłości nie można objąć intelektem, nie można się też przed nią obronić.

Drugim sonetem, w którym podmiotem lirycznym jest człowiek zakochany jest sonet Do trupa. Jednakże przedmiotem uczuć podmiotu lirycznego jest spoczywający na katafalku trup. Pierwsza część sonetu pokazuje podobieństwa, jakie zachodzą pomiędzy człowiekiem zakochanym, a człowiekiem martwym. Obaj są zabici, zginęli bowiem od strzał - zakochany od strzały miłości, a martwy - od strzały śmierci. Obaj są bladzi, pomimo tego, że oświetla ich ogień, zmarłego - ogień świec wokół katafalku, a zakochanego ogień wewnętrzny. Paradoksalnie obaj pogrążeni są w ciemności oraz skrępowani. Trup ma bowiem: związane ręce, a zakochany: rozum łańcuchem powity.

Druga część sonetu pokazane zostały różnice pomiędzy umarłym i zakochanym. Trup skazany jest już tylko na milczenie, natomiast zakochany może się uskarżać na swój los. Umarły już nie czuje bólu, w przeciwieństwie do zakochanego, który odczuwa cierpienie bardzo dotkliwie i bez ustanku. Trup jest zimny, natomiast zakochanego pali wewnętrzny ogień namiętności. Zmarły szybko zamieni się w proch, natomiast zakochany będzie musiał znosić jeszcze wiele cierpień: stawszy się żywiolem wiecznych (...) ogniów. A zatem trup, nie odczuwając już niczego, znajduje się w bardziej dogodnej sytuacji niż zakochany.

Oba utwory można niewątpliwie włączyć do kanonu barokowej poezji dworskiej, która chętnie wykorzystywał styl poetycki marinizmu. Zakładał on, że poezja powinna przede wszystkim zadziwiać czytelnika wirtuozeria formalną, zaskakiwać go niezwykłością operacji językowych, metafor czy grą słów. W Polsce przedstawicielem tego kierunku był Jan Andrzej Morsztyn. Tworzył on poezję kunsztowną i intelektualną zarazem. Punkt wyjścia jest błahy w tej poezji, jednakże jej intelektualność polegała na grze z odbiorcą. Miał on dojść do prawdy o rzeczywistości za pomocą wysiłku wyobraźni. Charakterystyczne dla obu sonetów jest przenikanie fasady utartych wyobrażeń. Poeta kunsztowny posiadał swój odrębny warsztat poetycki, w którym stosował hiperbole, śmiałe metafory, oksymorony, wyliczenia, a także paradoksy. Bardzo ważnym zabiegiem poetyckim doby baroku był koncept.

Obydwa sonety poruszają tematykę miłosną. Uświadamiają odbiorcy, że jest to uczucie skomplikowane, paradoksalne i czasami pełne cierpień. Jednak temat w poezji barokowej bywał pretekstem do tego aby poeta mógł ukazać swój kunszt poetycki. Uczucie, jakim jest miłość było poruszane w wielu utworach, więc sam temat miłości nie jest tu nowatorski. Nowatorski jest natomiast pomysł - koncept. Zakochany został porównany do człowieka umarłego. Poeta wyliczył zarówno podobieństwa, jak też przeciwieństwa pomiędzy nimi. Dokonał wnikliwej analizy stanu, w jakim znajduje się człowiek zakochany.

  • Na czym polega istota kreacji "człowieka faustowskiego" - na podstawie pierwszej części dramatu

Johana Wolfganga Goethego pt.: Faust ?

Bóg i Mefistofeles założyli się, że Diabeł doprowadzi do upadku duszy Fausta. Bóg godzi się na taki układ. Mefistofeles ma doprowadzić do tego, że Faust odda mu swą duszę. Transakcja dochodzi do skutku, po tym jak Mefisto odwiedza Fausta w jego pracowni. Od tej pory diabeł ma służyć alchemikowi, który poszukiwał przez całe swe życie szczęścia. Teraz wydaje mu się, że je osiągną, dlatego wykrzykuje znamienne słowa: Chwilo trwaj, / Jesteś tak piękna!

Tytułowy bohater jest uczonym. Goethe stwarzając swego bohatera, wzorował się na postaci Johanna Faustusa, żyjącego w XV i XVI wieku. Był to alchemik i mag, który, jak głosi legenda zaprzedał swą duszę diabłu, aby móc zgłębiać tajniki magiczne.

Na początku pierwszej części utworu Faust przebywa w swej pracowni. Panuje tam ponury i mroczny nastrój, jest noc, a izba ta jest tajemnicza, napawająca grozą. Alchemik rozmyśla nad tym, co osiągnął do tej pory w życiu. Nie jest zadowolony ze swych osiągnięć. Pomimo tego, że posiadł ogromną wiedzę, nadal uważa, że nie jest w stanie zrozumieć tajemnic świata: Ach, oto wszystkie fakultety / Przebyłem: filozofię, prawo / I medycynę (...) A tyle przyniósł mi ten trud, / Żem jest tak mądry, jak i wprzód! Faust osiągnął ogromny sukces zawodowy. Zdobył stopnie naukowe magistra i doktora, był niezwykle sławny i poważany, posiadał wiernych uczniów, zdobył także pieniądze i mądrość, jednak nie mógł w tym wszystkim odnaleźć szczęścia. Doszedł do wniosku, że nauka i wiedza nie dadzą mu tego, czego oczekuje. Jest bowiem mądrzejszy od innych mędrców, a jednak prawa rządzące światem nadal stanowią dla niego zagadkę i tajemnicę. Parafrazuje słowa Sokratesa: Człowiek nic wiedzieć nie może. Chciałby doświadczyć tego, co nie udało się jeszcze żadnemu człowiekowi - poznać zagadkę bytu oraz boskie plany.

Rozpoczyna zatem zgłębiać tajniki wiedzy czarnoksięskiej i magicznej. Ma ona przybliżyć mu prawa natury i mechanizmy, które rządzą światem: Przetom się magii oddał skrycie, / Aby mi duchów głos i siły / Niejedną tajnię objawiły (...) Abym rozpoznać mógł ów ład, / Co wnętrznie spaja cały świat.

Jednakże nawet ta dziedzina wiedzy nie dala odpowiedzi na stawiane przezeń pytania. Zniechęca się do nauki, wątpi w jej sens: Puszki i szklanki tylko wszędzie - / To świat twój! To się zowie świat! Zaczyna zatem odczuwać niemoc twórczą, nie potrafi zaspokoić głodu, który trawi jego duszę: zamiast żywej wciąż natury, / Którą Bóg ludziom dal w udziale, / Pył cię otacza, stęchłe mury / I trupie głowy. I piszczele! Faust nie jest zatem zdolny do poznania świata i sensu ludzkiego życia. Ograniczeniem jest jego człowiecza natura.

W części drugiej do Fausta, powracającego ze spaceru, przyplątuje się czarny pies - pudel. Faust zabiera go ze sobą do pracowni. Nadeszła noc, która jest symbolem siły nieczystej, obecności duchów i złych mocy. W pracowni Maga panuje tajemnicza atmosfera. Faust otwiera Biblię na Ewangelii świętego Jana i rozważa pierwsze słowa w niej zawarte. Chce bowiem dotrzeć do początku, czyli aktu stworzenia. Na początku było Słowo - jednak owo Słowo nie jest dla Fausta wystarczające: Jeśli się zdołam w strefę ducha wznieść, / Pisano jest "W początku była treść". Chodzi to zatem o znaczenie, sens. Jednak treść również okazuje się być niewystarczająca dla dociekliwego naukowca, próbuje zatem dalej: Czyż wszystko treść zdziałała i stworzyła? / Powinno być "W początku była siła". A zatem Faust dochodzi do wniosku, że pierwotną siłą sprawczą była moc, potencja, która stworzyła świat. Jednakże i ten wniosek zostaje przez Fausta obalony, gdyż uważa on, że na początku powinien być czyn, czyli aktywność, działanie.

Czarny pudel, który przyplątał się w czasie spaceru zaczyna przemieniać się w Mefistofelesa, który nosi na sobie strój waganta (wędrownego średniowiecznego studenta). Zapytany o imię, odpowiada: Tej siły cząstka mała, / Która wciąż złego pragnie, a dobro wciąż działa. Sugeruje tym samym, że z pozoru działa wbrew Bogu, a tak naprawdę w porozumieniu z Nim. Mefistofeles pojawił się u Alchemika aby w zamian za ofiarowaną służbę, ten oddał mu duszę. W zamian za nią Mefisto obiecuje pomoc w odnalezieniu sensu istnienia.

Diabeł chce aby Faust zrezygnował ze swych nieustannych poszukiwań istoty wszechrzeczy, dlatego stara się pchnąć Alchemika w wir tak wspaniałej chwili, że Faust pragnął by mieć ją na zawsze. Odmładza więc Fausta. Stwarza mu też możliwość przenoszenie się w czasie. Faust zakochuje się w Małgorzacie. Uwodzi ją. Owocem związku jest niemowlę, które Małgorzata postanawia zabić. Dziewczyna została skazana na wyrok śmierci, na który oczekuje w więzieniu. Faust zostawia ją.

Na końcu utworu, kiedy Mefistofeles chce zabrać duszę starego już Maga do piekła, Ten zostaje zabrany do nieba. Został bowiem nagrodzony za aktywne życie oraz za to, że bez ustanku dążył di osiągnięcia ideału. Jego aktywność życiowa, której próbował pozbawić go Mefisto, była zaletą, która wybawiła go przed wiecznym potępieniem.

"Człowiek faustowski" to ktoś, kto bezustannie dąży do osiągnięcia pełnej wiedzy nie tylko naukowej, ale i metafizycznej. Mówi się o kontekście epistemologicznym, czyli dotyczącym poznanie w ogóle. "Człowiek faustowski" dąży do osiągnięcia ideału, borykając się ze swymi wadami. Jego podstawową zaletą jest ciągła aktywność, determinująca go do poznania. Jest ona zaprzeczeniem bierności i statyczności.

  • Na podstawie satyry I. Krasickiego Do króla i innych, znanych ci utworów oświeceniowych, spróbuj odpowiedzieć na pytanie, w jaki sposób literatura kształtowała polityczne oblicze XVIII wieku?

Satyra jest utworem wyrażającym krytyczny stosunek autora do rzeczywistości. Ośmiesza ona przedstawione zjawiska, wady ludzkie, stosunki społeczne itp.. Satyra spełniała głównie zadania dydaktyczne i propagandowe. Ośmieszała bowiem wady im przywary społeczne, a także krytykowała zaślepiony konserwatyzm polskiej szlachty. Propagowała tym samym główne założenia oświeceniowe, reformy, rozwój oświaty, troskę o los własnego państwa. Autorami satyr był nie tylko Ignacy Krasicki, lecz także Naruszewicz czy Kajetan Węgierski.

Satyra Do króla oparta jest na ironii. Krasicki pozornie solidaryzuje się z konserwatywnymi kręgami polskiej szlachty i krytykuje Poniatowskiego. W rzeczywistości jednak jest tu zawarta pochwała króla, jego zalet umysłu i charakteru oraz ostra krytyka głupoty politycznej i bezmyślności tej części polskiej szlachty, która nie dostrzegała i nie doceniała wartości Poniatowskiego jako króla. Przeciwnicy króla Stanisława Augusta Poniatowskiego zarzucali mu jego młody wiek, który kojarzony jest z brakiem mądrości życiowej i doświadczenia. Krasicki ironizuje, stwierdzając, że jedynie siwe włosy są wyznacznikiem mądrości. W miarę upływu czasu królowi przybywa lat oraz siwych włosów. Wady panującego są w rzeczywistości jego zaletami, a więc można nazwać tę satyrę panegirykiem. Satyrę Świat zepsuty rozpoczyna barwne wprowadzenie, w którym zostaje ukazany upadek obyczajów. Utwór ten przedstawia obraz przodków, którzy starali się zachowywać i rozwijać cnoty i pozytywne wartości. Przedstawiony został tutaj też obraz współczesnego pokolenia, które porzuciło drogę cnoty na rzecz kłamstwa, rozpusty i bezbożności. Współczesne pokolenie cechuje lenistwo, głupota, marnotrawstwo. Zajmuje się ono głównie grą w karty, piciem ogromnych ilości alkoholu. Krytyce poddane zostało także nieludzkie traktowanie ludzi niższych stanem oraz pochlebstwo wobec możnych i posiadających władzę. Osoba mówiąca w wierszu wspomina wspaniałą przeszłość i porównuje ją z teraźniejszością. Wylicza wady i występki żyjących współcześnie pokoleń, co ukazuje upadek moralny epoki. Pod koniec utworu podmiot liryczny stwierdza, iż pogarda dla cnót doprowadziły do tragedii Polski, jaką były rozbiory. Koniec utworu przepełniony jest nadzieją, iż los przyszłej Polski będzie dla niej bardziej pomyślny.

Ignacy Krasicki w Monachomachii poddał krytyce duchowieństwo. Ośmieszył ich wady na tle sporu pomiędzy dwoma zakonami - Dominikanów i Karmelitów. Głównym celem ataku były ciemnota, zacofanie, wiara w zabobony oraz nie wywiązywanie się kleru ze swych z obowiązków. Zgodnie z tendencjami epoki oświecenia Krasicki mówi w utworze: Szanujmy mądrych, przykładnych, chwalebnych. Śmiejmy się z głupich, choć i przewielebnych.

Śmiech i ironia stanowiły narzędzia walki Niemcewicza z przeciwnikami politycznymi: Ośmieszenie najstraszniejszą jest dla miłości własnej bronią, i taka jest bojaźń owej, iż częstokroć ludzie wolą być godni nagany, aniżeli śmiechu. Karykatura, parodia i satyra były chwytami literackimi, które zastosował autor w celu ośmieszenia politycznych przeciwników. W Powrocie posła Niemcewicz krytykuje politykę zdrady narodowej obozu konserwatywnego, jego bezmyślność, niedostrzeganie niebezpieczeństwa grożącego Polsce.

Utwór został po raz pierwszy wystawiony na scenie 15 stycznia 1791 roku w Teatrze Narodowym przez Wojciecha Bogusławskiego i wywołał falę oburzenia wśród konserwatystów.

Czasy stanisławskie wprowadziły nową oficjalną doktrynę państwową, zgodną z ideałami oświecenia. Głównymi założeniami były program naprawy państwa oraz przebudowa i zmiana systemu zarządzania krajem. Powołane do życia nowe instytucje, takie jak Komisja Edukacji Narodowej, Szkoła Rycerska czy Teatr Narodowy, a także nowopowstałe czasopisma, miały za zadanie wspierać wysiłki publicystów i ideologów oświeceniowych w dążeniu do przedsięwziętych celów. Szczególna rolę odegrało w tej mierze czasopismo Monitor, na łamach którego atakowano negatywne aspekty sarmackiej kultury i stylu życia. Negatywny obraz Sarmaty przedstawiał człowieka gardzącego cudzoziemcami, niechętnego w stosunku do wszelkich nowinek kulturalnych czy obyczajowych, a także jako obskuranta i fanatyka religijnego. Piętnowano także inne przywary szlachty - pijaństwo, anarchię polityczną lub butę. Twórczość publicystyczna, rozkwitła w czasach Sejmu Czteroletniego. Poruszała głównie tematy dotyczące edukacji, ogólnie pojętego życia społecznego, a także polityki. Autorzy tekstów skupiali się na projektach naprawy Polski, które później były tematem obrad sejmu. Istotną, jeśli nie główną rolę odegrała tu tak zwana Kuźnia Kołłątajowska, skupiająca wokół wybitnego publicysty i działacza politycznego - Hugona Kołłątaja, szereg postępowych ludzi, którym nie obce były sprawy Polski.

Jako główny cel, polskie oświecenie obrało sobie pokonanie kryzysu, który dotknął politykę i moralność społeczną w czasach saskich. Jednakże było to niezwykle trudne zadanie, gdyż zaborcy nie chcieli dopuścić do żadnych zmian, które mogłyby umocnić pozycję państwa polskiego. Należało więc wpłynąć na świadomość społeczną i wykorzenić izolacjonizm szlachecki, doprowadzający do zagłady.

  • Rozrachunek ze stoicyzmem w twórczości J. Kochanowskiego - na podstawie Trenu IX:

Treny wywodzą się ze starogreckiej poezji funeralnej. Pierwotnie był to rodzaj obrzędowej pieśni żałobnej. Wyrażała ona żal po czyjejś śmierci oraz emocje i refleksje związane z tym wydarzeniem.

Powodem do napisania Trenów przez Jana Kochanowskiego była śmierć jego dwu i pół letniej córki, Urszuli. W zamierzeniu Kochanowskiego Treny miały być literackim pomnikiem wystawionym zmarłemu dziecku. Gorszyło to wielu ówczesnych odbiorców.

W Trenie I podmiot liryczny zwraca się do poetów starogreckich by pomogli mu opłakiwać córkę. Poeta bowiem, jako człowiek bardziej doświadczony cierpi skrycie wewnątrz siebie. Śmierć porównana została tu do smoka. Poeta powinien poznać istotę, sens przemijania, jednak istnieją rzeczy, których ludzki rozum nie jest w stanie ogarnąć. Próżno płakać gdyż nie można odmienić swego losu.

W Trenie V córka podmiotu lirycznego porównana została do młodego drzewka oliwnego. Śmierć porównana jest do nieuważnego ogrodnika, który przez nieuwagę, podciął łodygę oliwki. W trenie tym występuje porównanie homeryckie. Poeta zwraca się do Persefony, mówi, że jako kobieta powinna nie dopuścić do śmierci dziecka.

Tren VII. Podmiot liryczny porównuje swą córkę do Safony, gdyż wymarzył sobie, że będzie ona spadkobierczynią jego talentu. Poeta idealizuje obraz zmarłej Urszulki. Ostatnie słowa córki porównane zostały do słów osoby dojrzałej. Wprowadza to do utworu elementy dramatyczne. Według podmiotu lirycznego, nie ma takich słów, które mogłyby oddać żal po śmierci ukochanego dziecka.

Tren IX. Dzięki mądrości człowiek posiada godne życie, bez bólu, mądrość potrafi wstrzymać niepotrzebne emocje. Dopóki podmiot liryczny nie doświadczył takich sytuacji, wydawało mu się, że potrafi je wcielać w życie. Okazało się jednak inaczej. Rozpacz podmiotu lirycznego wzrasta. Apogeum osiąga w Trenie IXX.

Tren X. Podmiot liryczny przeżywa kryzys światopoglądowy. Zgodnie ze swym wyznaniem, powinien wierzyć, że córka jest w niebie. Jednak rozważa także możliwość jej reinkarnacji jako słowika, jej pobytu w mitycznych krainach pośmiertnych lub całkowite jej nieistnienie po śmierci. Apogeum rozpaczy stanowi pytanie o istnienie życia pozagrobowego. Podmiot liryczny wzywa swą zmarłą córeczkę i prosi aby do niego przyszła gdziekolwiek jest jeśliś jest.

Stoicyzm był nurtem filozoficznym, powstałym na przełomie IV / III wieku p.n.e.. Założycielem szkoły stoickiej był Zenon z Kition. Uważało on, że człowiek dąży do szczęścia, gdyż jest ono najwyższym rodzajem cnoty. Jest ono jednak trudno osiągalne. Do istoty szczęścia należy harmonia, polegająca na uzależnieniu świata od nas samych. Jest to niestety niemożliwością. Pozostaje więc uniezależnienie siebie od świata, co spowoduje, że człowiek będzie mógł skonstruować wewnątrz siebie stan niepodległości wewnętrznej. Do tego potrzebne jest zobojętnienie na świat, beznamiętność - stoicki spokój.

W Trenie IX podmiot liryczny przyzywa mądrość, która pełniła rolę stoickiego ideału. Do tej pory mądrość była dla ojca Urszulki siłą, która mogłaby przemienić człowieka w anioła. Stoicyzm bowiem jawił mu się jako filozofia wręcz idealna, pozwalająca uwolnić się od zbędnych ludzkich namiętności, żądz. Pomagała także zachować trzeźwość umysłową w zaskakujących chwilach, pomagała pohamować emocje, gardzić cierpieniem, bólem oraz strachem przed śmiercią. Jednakże, kiedy naprawdę spotkało go nieszczęście, okazuje się, że stoicyzm nie przynosi ukojenia. Podmiot liryczny polemizuje z filozofią głoszoną przez Zenona z Kition. Stoicyzm nie sprawił, że zbolały ojciec jest kimś wyjątkowym, cierpi bowiem tak jak jeden z wiela.

W pozostałych trenach podmiot liryczny podaje przykłady, w których człowiek obnaża swe człowieczeństwo, przyznając się do odczuwania bólu i cierpienia. W Trenie XV podmiot liryczny przywołuje postać Niobe, która z rozpaczy po stracie dzieci zamieniła się w kamień. W Trenie XVI powołuje się na Cycerona - Arpina wymownego - stoika, który jednakże przegrał w alce z życiem, gdyż człowiek musi wyrażać swe uczucia: człowiek nie kamień. Tren XVIII podkreśla, iż każdy człowiek ma prawo do reakcji emocjonalnych, których tłumienie jest nienaturalne: kto się w nieszczęściu śmieje / Ja bych rzek, szaleje.

Tren XIX (albo Sen) przynosi ukojenie. Podmiotowi lirycznemu ukazuje się we śnie jego matka, wraz z Urszulką na ręku i uspokaja poetę. Porównuje życie ziemskie z życiem w niebie. Na ziemi Urszula mogłaby doświadczyć cierpień i bólu, jakim jest śmierć rodziców czy śmierć własnych dzieci. Na ziemi jej radość byłaby ulotna. Śmierć czeka każdego. Cierpienia, które przeżywa podmiot liryczny spotkały także innych ludzi. Czas leczy rany. Człowiek powinien przyjmować wszystko z godnością, powinien ufać Bogu i mieć świadomość własnej mądrości.

  • Różne wizje końca świata. Omów temat na podstawie interpretacji wiersza Czesława Miłosza Piosenka o końcu świata oraz znajomości innych utworów podejmujących problem czasów ostatecznych.

Kultura Europejska ukształtowana była przede wszystkim wpływami, pochodzącymi z chrześcijańskiego sposobu widzenia i pojmowania świata. Głównym tekstem, z którego czerpano wiedzę religijna i metafizyczną była Biblia. Przedstawiona w Apokalipsie świętego Jana wizja końca świat miała niewątpliwie przemożny wpływ na ludzi, wychowanych w kręgu kultury chrześcijańskiej.

Czesław Miłosz, autor Piosenki o końcu świata, przeżył okrucieństwa wojny, co widoczne jest w katastroficznym tonie wiersza. Katastrofizm był nurtem w poezji dwudziestolecia międzywojennego oraz pokolenia, które zetknęło się z wojną. Można dostrzec tę tendencję u Krzysztofa Kamila Baczyńskiego, czy Tadeusza Gajcego. Kazimierz Wyka wyróżnił dwa rodzaje katastrofizmu. Pierwszym jest katastrofizm historiozoficzny, głoszący, że doświadczenie każdego pokolenia zostaje wpisane w warstwy na zasadzie koła - cyklu. Takich cykli może być wiele, a każdy z nich wpisuje się w doświadczenie określonego pokolenia. Drugim rodzajem katastrofizmu jest katastrofizm generacyjny, dotyczący teraźniejszości i przeszłości, konkretnego doświadczenia danego pokolenia. Wiersz Miłosza powstał w 1943 roku. A zatem pojęcie o nieuchronnej i bliskiej zagładzie, funkcjonowało w poezji już wcześniej. Również w twórczości Miłosza z okresu dwudziestolecia międzywojennego odnaleźć można utwory katastroficzne. Jednym z nich jest liryk Roki, pochodzący z 1936 roku, w którym została zawarta pesymistyczna wizja upadku dotychczasowego świata: Wszystko minione, wszystko zapomniane, / tylko na ziemi dym, umarłe chmury, (...). Występuje zatem utworach wymienionych wyżej poetów katastrofa kosmiczna, wywodząca się jeszcze z poezji ekspresjonistycznej, imitującej marzenie senne. Za pomocą techniki snu następuje materializowanie myśli. W utworach katastroficznych zastosowana została symbolika ognia i zgliszcz, dominują w nich także kolory czerwone i czarne, wywołujące u odbiorcy skojarzenia pożaru, zagłady, końca, wprowadzające chaos i niepokój.

Katastroficzna wizja świata wyraźna jest w wierszu K. K. Baczyńskiego pt.: Z głową na karabinie. Podmiot liryczny tęskni do czasów sprzed wojny, kiedy to żył szczęśliwie, planował swoją przyszłość lecz wojna przekreśliła jego plany. Wraz z wybuchem wojny skończyła się jego młodość, musiał szybko dorosnąć i podejmować decyzje niezgodne ze swoim światopoglądem. Musiał kształtować swą osobowość nie tak, jak tego zawsze pragnął. Wspomina szczęśliwe, wręcz arkadyjskie lata dzieciństwa. Ma świadomość tego, że dawne czasy nie powrócą: Nocą słyszę, jak coraz bliżej / drżąc i grając krąg się zaciska. / A mnie przecież zdrój rzeźbił chuży, / wyhuśtała mnie chmur kołyska. Podmiot mówiący w wierszu uświadamia sobie, że teraz podczas wojny, zmuszony jest prowadzić życie zwierzęcia, czyli aby przeżyć musi zabijać: I mnie przecież jak dymu laska / wytrysnęła gołębia młodość; / teraz na dnie śmierci wyrastam / ja - syn dziki mego narodu. Czas, w którym żyje podmiot liryczny jest naznaczony piętnem spełniającej się Apokalipsy, której przeciwstawiona została arkadyjska przeszłość - okres dzieciństwa - kojarzony przez osobę mówiącą w wierszu z uśmiechem matki. Przyszłością jest natomiast walka z bronią w ręku: Umrzeć przyjdzie, gdy się kochało / wielkie sprawy głupią miłością.

Inny wiersz tego poety - Pokolenie - pokazuje rozdarcie młodych ludzi, postawionych w obliczu wojny. Wbrew własnym marzeniom o szczęśliwym życiu, pełnym planów, podjęli walkę z okupantem. Wierząc w miłość, musieli wybrać śmierć. Kazimierz Wyka nazwał Baczyńskiego świętym zmuszonym do zabijania. Poeta był bowiem człowiekiem głęboko wierzącym, a zatem zabijanie nie było dla niego łatwe, gdyż naruszało jego światopogląd, nakazujący miłować nieprzyjaciół. Makabryczną rzeczywistość wojenną odzwierciedla w wierszu przyroda: i tylko chmury - palcom lub włosom / podobne - suną drapieżnie w mrok; Tylko ze świerków na polu zwisa / głowa obcięta strasząc jak krzyk; I przestrzeń wzdycha. Takie same odczucia posiada podmiot liryczny, wypowiadający się w imieniu swojego pokolenia: Usta ściśnięte mamy, twarz wilczą, / czuwając w dzień, słuchając w noc. Tragizm sytuacji podkreślają powtórzenia: Nas nauczono, rozpoczynające cztery następujące po sobie strofy, po których z kolei następują zaprzeczenia wyznawanych przez owo pokolenia wartości: Nie ma litości; Nie ma sumienia; Nie ma miłości; Trzeba zapomnieć. Znanym faktem psychologicznym jest, że powtarzane bez przerwy prawdy czy słowa, stają się po pewnym czasie normą, w którą człowiek zaczyna wierzyć. Fakt ten podkreślają wypełnione strachem i rozpaczą opisy okrutnej rzeczywistości, której doświadczyli młodzi ludzie: Po nocach śni się brat, który zginął, / któremu oczy żywcem wykłuto, / któremu kości kijem złamano; / i drąży ciężko bolesne dłuto, / nadyma oczy jak bąble - krew. Podmiot liryczny zadaje więc pełne tragizmu i rozpaczy pytanie: Jakże nam jeszcze uciekać w mrok / przed żaglem nozdrzy węszących nas, / przed siecią wzdętą kijów i rąk, / kiedy nie wrócą matki ni dzieci / w pustego serca rozpruty strąk. Otaczająca rzeczywistość przeraża, nie pozostawia cienia nadziei: Wstajemy nocą. Ciemno jest, ślisko. / Szukamy serca - bierzemy w rękę, / nasłuchujemy: wygaśnie męka, / ale zostanie kamień - tak - głaz. Jedynym wyjściem z tej sytuacji jest walka zbrojna, a co za tym idzie nieuchronna śmierć: I tak staniemy na wozach, czołgach, / na samolotach, na rumowisku, / gdzie po nas wąż się ciszy przeczołga, / gdzie zimny potop omyje nas, / nie wiedząc: stoi czy płynie czas.

Innym poetą tego pokolenia jest Tadeusz Gajcy. W jego poezji pojawiają się podobne motywy, zarówno katastroficzne, jak też pełne heroizmu. Wiersz pt.: Teraźniejszość jest dialogiem pomiędzy dwiema różnymi osobowościami tego samego człowieka. Osobowość przedwojenna rozmawia z osobowością epoki wojny. Pierwsza była ufna, wierzyła w miłość, w swoje możliwości. Słuchała klechdy z omszałych lat, która opowiadała o krwawej przeszłości, które utwierdzały ją w baśniowym świecie. Klechdą dla podmiotu lirycznego są również minione dni. Zetknąwszy się z wojenną rzeczywistością przechodzi metamorfozę, jego osobowość zmienia się. Ufność podmiotu lirycznego przekształca się w świadomość strasznej rzeczywistości. Wychowywał się w innym świecie, którym rządziły określone wartości moralne. Teraz straciły one na znaczeniu, można, a nawet trzeba zabujać. Jednak zabijając nie czuje satysfakcji z odniesionego zwycięstwa. Podmiot liryczny, rozdarty pomiędzy dawnym światem wartości a wojenną rzeczywistością, dochodzi do wniosku, że przeszłość, wyrażająca się w ufności to kłamstwo: Myślałeś: będzie prościej. / A tu słowa, śpiewne słowa trzeba zamieniać, / by godziły jak oszczep.

Jak już zostało wspomniane, Piosenka o końcu świata posiada konkretny kontekst historyczny, gdyż powstała w czasie drugiej wojny światowej. Czasy wojny i okupacji wymuszały na młodym pokoleniu poetów podejmowanie tematyki katastroficznej. Okrucieństwa i zbrodnie wojenne poddają w wątpliwość wymowę tradycyjnej symboliki końca świata. Podmiot liryczny w wierszu Miłosza podejmuje dyskusję ideową z toposem końca świta. Piosenka o końcu świata posiada wymiar eschatologiczny. Nastaje koniec świata. Podmiot liryczny obserwuje ostateczne wydarzenia. Jest obserwatorem, patrzącym z dystansem na przedstawione wydarzenia. Na początku nic szczególnego się nie dzieje, panuje zwykły porządek dnia: pszczoła krąży nad kwiatem nasturcji, Rybak naprawia błyszczącą sieć, Skaczą w morzu radosne delfiny, / Młode wróble czepiają się rynny. A zatem dzień końca świata jest zwykłym codziennym dniem. Ludzie zachowują się tak jak zazwyczaj: Kobiety idą polem pod parasolkami, / Pijak zasypia na brzegu trawnika, / Nawołują na ulicy sprzedawcy warzywa, / I łódka z żółtym żaglem do wyspy dopływa. Następuje koniec świata ale tak naprawdę nic się nie zmienia. Nie ma zagłady, ognia piekielnego, otchłani, płaczu i zgrzytania zębów, jak to zostało przewidziane w Apokalipsie: A którzy czekali błyskawic i gromów, / Są zawiedzeni. / A którzy czekali znaków i archanielskich trąb, / Nie wierzą, że staje się już. A zatem świat przestaje istnieć ale nie zmienia swego oblicza, dookoła panuje piękno życia. Panuje porządek i ład: słońce i księżyc są w górze, trzmiel nawiedza różę, dzieci różowe się rodzą. Staruszek zajmuje się swą codzienną czynnością, przewiązuje pomidory. Podmiot liryczny zauważa, że mógłby on być prorokiem, lecz nim nie jest bo ma inne zajęcie. A zatem traktuje koniec istnienia jako rzecz naturalną. Staruszek mówi: Innego końca świata nie będzie.

Można zatem stwierdzić, że koniec świata w wierszu Miłosza posiada dwa wymiary: ogólnoludzki - zagłada ludzkości oraz jednostkowy - śmierć człowieka. Można zatem apokalipsę rozumieć jako dzień, który nadejdzie i zgładzi całą ludzkość, ale też jako coś co następuje każdego dnia, kiedy ktoś umiera.

Wiersz Miłosza jest więc innym ujęciem motywu końca świata. Wymowę moralną utworu stanowi postawa staruszka, który zdaje sobie sprawę z tego, że wszystko kiedyś kończy się, a więc przyjmuje apokalipsę jako coś naturalnego, tak jak naturalną jest śmierć w życiu każdej istoty na ziemi. W przeciwieństwie do pozostałych poetów, poruszających topos katastrofy, Miłosz jako jedyny traktuje zagładę jako naturalną cześć życia.

  • Średniowieczna ars moriendi jako kwintesencja światopoglądu epoki - na podstawie Pieśni o Rolandzie.

Temat śmierci w literaturze średniowiecznej był niezwykle popularny. Przyczyniły się do tego między innymi klęski żywiołowe, dręczące ludność Europy w XIV i XV wieku. Epidemie, głód oraz liczne wojny wpływały na świadomość społeczeństwa, które w tych okrutnych czasach w sposób szczególny stykało się ze śmiercią. Literatura, podejmująca ten temat miała przede wszystkim charakter dydaktyczny i moralizatorski. Miała ułatwić odbiorcy osiągnięcie zbawienia, poprzez uświadomienie mu co jest w życiu ważne. W XIV wieku bardzo popularne były Dance macabre (Tańce śmierci), które zaczęły pojawiać się w Niemczech i we Francji. Śmierć porywała żywych do tańca w korowodzie, w którym uczestniczyli wszyscy niezależnie od statusu społecznego, stanu majątkowego czy wieku. Tańce śmierci wystawiane były na scenie lub obrazowane w formie plastycznej. Najsłynniejszymi są te przedstawione na murze cmentarza Niewiniątek w Paryżu czy na murze przy kościele Dominikanów w Bazylei.

Popularne były także sztuki dobrego umierania (artes bene moriendi). Zawierały one przestrogi i wskazówki dla umierającego. Przedstawiały zazwyczaj człowieka na łożu śmierci oraz walkę aniołów i diabłów o jego duszę.

W Pieśni o Rolandzie cesarz Karol Wielki przebywa już siedem lat w Hiszpanii. Pragnie zawładnąć Saragossą, gdzie rządy sprawuje Marsyl, służący Mahometowi. W tym czasie król Marsyl zwołuje radę, na której uchwalono, że posłowie udadzą się z gałązkami oliwnymi w ręku - na znak pokoju do Karola Wielkiego. Jest to podstęp.

Karol Wielki w otoczeniu swych rycerzy odpoczywa w sadzie. Przybyli posłowie Marsyla. Chcą aby Karol Wielki udał się do Francji, a Marsyl podąży za nim. Karol Wielki zwołuje radę. Nocą władca ma sny prorocze, w których widzi dusze zabitych Francuzów. Wybrano jednak najdzielniejszych rycerzy francuskich na tylną straż. Był wśród nich Roland. Spisek Marsyla udał się. Rycerze Karola Wielkiego zostali oblężeni przez pogan.

Rozpoczęła się straszliwa bitwa w wąwozie pod Ronsewall. Zginęli prawie wszyscy Francuzi. Na końcu zginął tytułowy bohater pieśni. Jego śmierć ma znaczenie symboliczne. Roland umiera ostatni na wzgórzu pod sosną. Swój miecz - Durendal (jego złota gałka pełna jest relikwii), który otrzymał od Karola Wielkiego, kładzie pod swoje ciało, aby nie dostał się w ręce wroga. Leży twarzą zwróconą w stronę Hiszpanii. Umiera. Aniołowie zstępują z nieba. Ofiarował Bogu swoją prawą rękawicę. Archanioł Gabriel wziął ją z dłoni zmarłego rycerza.

Przyjeżdża cesarz i karze zabezpieczyć zwłoki po bitwie. Udaje się w pogoń za Marsylem. Otacza jego wojska, które w rezultacie topią się w rzece.

Roland w chwili śmierci obraca twarz ku Hiszpanii. Przed śmiercią myśli o swoich wasalach, prosi Boga o zbawienie ich dusz. Nie wzywa pomocy gdyż byłoby to oznaką tchórzostwa. Chce umrzeć ze swoim mieczem podarowanym mu przez Karola Wielkiego w dniu pasowania na rycerza. Miecz ten jest symbolem stanu rycerskiego Rolanda - hańbą byłoby go utracić.

Roland przygotowuje się na śmierć jak dobry chrześcijanin - pragnie pojednać się z Bogiem. Prosi go o zbawienie duszy. Oddaje Bogu rękawicę jako lenno - swe życie, które składa w ręce Stwórcy. Gest ten świadczy o tym, że Roland czuje się wasalem Boga. Umiera ze złożonymi rękami jako katolik.

Roland umiera na wzgórzu pod sosną. Przywodzi to na myśl śmierć Jezusa Chrystusa na Golgocie. Rycerz w chwili śmierci opuszcza głowę na ramię, podobnie jak Chrystus. Śmierć Rolanda jest porównywana do śmierci Chrystusa. Roland, podobnie jak Jezus, krzewił wiarę chrześcijańską.

  • W wypracowaniu Makbet - tyran, który zabił sen wykorzystaj podane fragmenty dramatu Williama Szekspira (akt I, scena VII)

Makbet jest dramatem psychologicznym. Przedstawia przemianę bohatera, zmianę jego osobowości. Czytelnik zna myśli bohaterów, dlatego też wie dlaczego podejmują oni taką, a nie inną decyzję. Postaci są złożone psychologicznie. Rycerski Makbet staje się nagle mordercą, tyranem, despotą. Dunkan był władcą nieudolnym ale dobrym. Makbet doszedł do władzy w nielegalny sposób. Stał się więc podejrzliwy, we wszystkich doszukiwał się wrogów. Obawiał się , że ktoś może chcieć zdobyć władzę w taki sam sposób jak on sam. Stosował represje, nie miał przyjaciół i nie był szczęśliwy. Poniósł klęskę moralną. Był zbrodniarzem. Nie sprawdził się również jako władca. Poniósł zatem również klęskę polityczną.

Makbet jako wódz wojsk i rycerz jest uosobieniem wszelkich ideałów. Jest dzielny, odważny, honorowy jest doskonałym taktykiem wojskowym, jest wierny swojemu królowi. Makbet równocześnie jest rządny władzy, pragnie zostać królem. Nie jest zdecydowany na popełnienie morderstwa, do tego czynu namawia go żona. Makbet zdaje sobie sprawę, że raz popełnione morderstwo pociąga za sobą dalsze zbrodnie. Po zabójstwie Dunkana Makbet obejmuje rządy, jednak cały czas obawia się o swą pozycję, wszędzie doszukuje się podstępu i stara się wyeliminować go wszelkimi sposobami. Boi się , że przepowiednia czarownic się spełni. Wiedźmy przepowiedziały mu, że królestwo nie będzie dla jego rodu lecz dla rodu Banka.

  • Zjawisko polskiego romantycznego mesjanizmu - na podstawie fragmentu Widzenie ks. Piotra oraz znajomości III części Dziadów.

Obraz społeczeństwa polskiego został zawarty w scenie balu u Senatora, gdzie występują dwa towarzystwa. Towarzystwo "stolikowe" - typowo klasycystyczne, lojaliści, zwolennicy Senatora, ich upodobania skłaniają się ku kulturze Francji. Reprezentują raczej starsze pokolenie. Towarzystwo przy drzwiach natomiast to młodzi ludzie o poglądach patriotycznych. Są niechętni polityce Senatora. Reprezentują pokolenie młodych romantyków. Towarzystwo stolikowe rozmawia między sobą o sprawach banalnych: Odkąd Nowosilcow wyjechał z Warszawy, nikt nie umie gustownie urządzić zabawy, także o literaturze. Według nich powinno tworzyć się przede wszystkim sielanki, które są typowo słowiańskim gatunkiem literackim. Nie powinno się opisywać drastycznych historii i spraw bieżących. Tworzyć należy przede wszystkim w języku francuskim, gdyż jest to język światowy: Jest to wyraźny święty przepis sztuki, że należy poetom czekać...ze sto lat, to mało... Nasz naród się prostotą, gościnnością chlubi, nasz naród scen okropnych, gwałtownych nie lubi (...) Słowianie my lubim sielanki. Kiedy towarzystwo przy drzwiach rozmawia na temat sytuacji panującej na Litwie, a potem kiedy Adolf opowiada historię Cichowskiego, poplecznicy Senatora bagatelizują i wyśmiewają tę historię. Towarzystwo przy drzwiach jest oburzone. Wychodzą.

Towarzystwo przy drzwiach rozmawiało o sytuacji w Polsce o zesłańcach, więzieniach i więźniach. Zachowywali pozory przyjaźni dla Senatora. Włączyli się do dyskusji o literaturze. Według nich należało opisywać wydarzenia bieżące. Opozycja spiskowa gotowa jest do poświęceń. Jeden z filaretów mówi, iż dla ojczyzny mógłby poświęcić nawet życie: Taki jak ja - ojczyźnie tylko śmiercią służy. Zawiera się tu pochwala służby ojczyźnie nawet w tej najbardziej tragicznej formie. Jako podsumowanie swojego sądu o społeczeństwie polskim, poprzez usta Wysockiego - organizatora powstania, poeta mówi: Nasz naród jak lawa, z wierzchu zimna i twarda, sucha i plugawa, lecz wewnętrznego sto lat nie wyziębi, pluwajmy na tę skorupę i zstąpmy do głębi. Bal przerywa wiadomość o śmierci doktora Becù. Prototypem tej postaci był ojczym Juliusza Słowackiego. Sytuacja społeczeństwa polskiego w dramacie Mickiewicza łączy się bezpośrednio ze zbawcza ideą mesjanizmu. Idee mesjańskie rozkwitły najpełniej w czasie rozbiorów (szczególnie w okresie powstania listopadowego). Uważano, że Polska, jako kraj szczególnie umęczony przez zaborców, jest krajem wybranym przez Boga do zaprowadzenia nowego ładu w Europie oraz politycznego i społeczno - moralnego odrodzenia ludzkości w duchu wiary chrześcijańskiej. Naród polski miał stać się łącznikiem między Bogiem a całą ludzkością. Ostatecznym celem mesjanizmu było zbawienie ludzkości w przyszłym Królestwie Bożym. Klęska Konrada jest metaforą klęski samotnie walczących powstańców w powstaniu listopadowym. Po klęsce powstania poeta - wieszcz narodowy - nie potrafi dać jednoznacznej odpowiedzi (recepty) na pytanie, co dalej robić. Stąd narodziła się idea Polski jako Chrystusa Narodów. Wieszcz może dać jedynie nadzieję na to, że Polska, podobnie jak Chrystus, zmartwychwstanie - wyzwoli się spod jarzma zaborców na drodze męki i cierpienia.

Również wstęp do wielkiego monologu Konrada, jakim jest "Mała Improwizacja" niesie przesłanie zbawcze. Już słowa Żegoty: O wy! Co tylko na świat idziecie z północą, Chytrość rozumem, a złość nazywacie mocą; Kto z was wiarę i wolność znajdzie i zagrzebie, Myśli Boga oszukać - oszuka sam siebie pokazują, że potęga carska jest kolosem na glinianych nogach. Zadufanie caratu może go zgubić. Przypowieść Księdza Piotra mówi o tym, że każde zło musi zostać ukarane, nawet gdyby było bardzo silne i rządziło przez pewien okres. Jego kres nadejdzie, a klęska będzie jeszcze gorsza. Przypowieść druga jest ostrzeżeniem aby nie dać się zwieść podstępnym wrogom. Należy zawsze patrzeć realnie na swą sytuację.

W samej Improwizacji Konrad staje się poetą, ponieważ wypowiada zdania niezrozumiałe dla więźniów. Posiada zdolności mistyczne. Ksiądz Piotr uważa, że dusza Konrada kontaktuje się ze światem pozaziemskim. Pieśń Konrada jest bluźniercza, mówi o zemście ponad wszystko, z Bogiem i choćby mimo Boga. Jest to zemsta na wrogu, która nie omieszka zawrzeć przymierza nawet z szatanem. Konrad staje się w tej pieśni przywódcą narodu, wznosi się ponad świat aby móc nim rządzić, przewyższyć ludzi, zaznaczyć swą pozycje. Uważa, że posiada specjalne dary aby spełnić taka rolę. Kruk symbolizuje tu niebezpieczeństwo, tajemniczość, natomiast orzeł - piękno. Mickiewicz nie ujednolicił symboliki kruka (szatan lub anioł, który przybywa ratować Konrada, pogrążającego się w zło).

W "Wielkiej Improwizacji" Konrad swą moc nazywa boską i mówi, iż urodził się stwórcą. Nie obawia się utraty swojej mocy. Potrzebna jest mu ona aby uszczęśliwić ludzi, stworzyć świat bez zła. Według Konrada Bóg, gdyby naprawdę kochał ludzi, nie pozwolił by im na cierpienia: Ja bym mój naród jak pieśń żywą stworzył I większe niźli Ty zrobiłbym dziwo Zanuciłbym pieśń szczęśliwą! Konrad żąda od Boga władzy za wszelką cenę. Bluźni przeciw Bogu nie wierząc w Jego istnienie. Pogląd, że Bóg jest tylko mądrością jest charakterystyczny dla deistów z epoki oświecenia: Kłamca kto Ciebie nazwał miłością Ty jesteś tylko mądrością. Konrad wyzywa Boga na pojedynek, mówiąc, iż jeżeli walczył z szatanem to chyba nie boi się człowieka. Nie może lekceważyć Konrada, gdyż reprezentuje on całą ludzkość: Ja i ojczyzna to jedno. Jest reprezentantem ojczyzny, cierpi za ludzi: Nazywam się Milijon - bo za milijony Kocham i cierpię katusze. Konrad twierdzi, że Bóg nie jest nieomylny, nie ma w Nim miłości. Zaklina Boga by ten dał mu władzę. Słowa wypowiadane przez Konrada to słowa szatana, który wykorzystuje go do walki z Bogiem: Krzyknę żeś Ty nie ojcem świata, ale... (głos diabła) carem. Konrad w pierwszej części improwizacji jest poetą, naraża się na gniew Boga by uszczęśliwić ludzi. Jest współczesnym Prometeuszem. Na wzór mitycznego boga, buntuje się dla dobra ludzi, pomimo tego, że wie, że kara za ten czyn może być surowa. Bunt Konrada zostaje wzniecony w imię miłości do ludzi i jest wynikiem troski o ich szczęście i wolność. Postawa Prometeusza to archetyp postawy humanitarnej - bezinteresownej miłości do człowieka oraz gotowości do wystąpienia w imię jego dobra przeciw najwyższym siłom rządzącym światem. Wielka Improwizacja jest przykładem prometeizmu. To monolog liryczny, zapis uczuć i doznań bohatera.