W ciągu ostatnich kilku dziesięcioleci na świecie, a zwłaszcza w tak zwanym kręgu kultury Zachodu, zaszło tak wiele zmian na wszystkich niemalże płaszczyznach życia społecznego, że współcześnie można z całkowitą pewnością stwierdzić, iż ten krótki okres w dziejach ludzkości był bez wątpienia okresem największych przeobrażeń w całym procesie jej rozwoju czy istnienia.

Jedną z wyjątkowo istotnych i arcyciekawych zmian w strukturze społecznej kultury Zachodu, której to zmiany początków należy dopatrywać się głównie za oceanem, czyli w Stanach Zjednoczonych Ameryki, i która stamtąd rozprzestrzeniła się następnie na drodze dyfuzji na Starym Kontynencie jest przemodelowanie tradycyjnego wizerunku kobiety i mężczyzny w świadomości społecznej opisywanego tu kręgu kulturowego. Trwające w niezmienionej postaci od wieków role społeczne kobiety i mężczyzny, poczęły bowiem ulegać stopniowym przemianom, a granica pomiędzy nimi z każdą chwilą staje się coraz bardziej zatarta. Oczywiście nadal funkcjonuje tu podział na kobiety i mężczyzn, między którymi zaznaczają się na przecież choćby różnice biologiczne. Pomimo tego jednak płeć piękna coraz częściej przyjmuje na siebie obowiązki, które do tej pory leżały tylko i wyłącznie w gestii mężczyzn (jak na przykład utrzymanie rodziny); ci zaś coraz częściej biorą na swe barki ciężar czynności, które dawniej wykonywały tylko i wyłącznie kobiety (na przykład wychowywanie dzieci czy prowadzenie domu). Ponadto, co już istotnie zastanawiające, z każdą chwilą odzywa się większa ilość głosów, nie tylko już kobiecych, ale i męskich, postulujących potrzebę dalej jeszcze idących zmian w zakresie spełniania ról społecznych przez przedstawicieli obojga tych płci i stworzenia tym samym niespotykanego wcześniej w takim kształcie kulturowego partnerstwa.. Z tej też przyczyny, w moim odczuciu, problem ów godny jest szczególnej uwagi, i jako taki, stanowić będzie o dalszych rozważaniach zawartych w niniejszej pracy.

Jednym polskich z badaczy współczesnej kultury, który interesuje się problemem płci w społeczeństwie jest autor książki pod tytułem "Kryzys męskości w kulturze współczesnej", prof. dr hab. Zbyszko Melosik. Twierdzi on, że wraz ze zmianą ustrojową w Polsce w 1989 roku, na skutek nie tylko politycznego, ale i kulturowego zwrotu w kierunku Zachodu, rozpoczął się w naszym kraju proces zacierania się różnic w zakresie ról społecznych pełnionych przez przedstawicieli obojga płci. Oczywiście ciągle podejmowane są próby utrzymania "starego porządku", co odbywa się na drodze wyznaczania (na przykład przez kościół czy niektóre konserwatywne partie polityczne) wyraźnych granic między tym, jakie zachowanie przystoi mężczyźnie, a co wypada kobiecie. Propagatorzy takiego podejścia powołują się często na niebezpieczeństwo zachwiania równowagi w przyrodzie i tym samym zagrożenie istnienia gatunku ludzkiego, do czego ma doprowadzić brak uporządkowania rozumianego tu jako hierarchii w zakresie ról pełnionych przez kobietę i mężczyznę. I choć przeciwnicy równouprawnienia kobiet i mężczyzn starają się piętnować wszelkie działania zmierzające do zatarcia odwiecznych granic określając je na przykład mianem dewiacji, ich głos zdaje się słabnąć z każdym dniem na rzecz głosów propagujących swobodę w zakresie zarówno męskiej jak i kobiecej seksualności. Według Melosika bardzo istotnym przykładem potwierdzającym tę tezę jest choćby osłabienie normatywnego charakteru heteroseksualności, jako wyznacznika postępowania jednostek i interakcji między nimi w obrębie społeczeństwa. Heteroseksualność nie decyduje już w tak znacznym stopniu, w jakim działo się to dawniej, o modelu relacji pomiędzy kobietą a mężczyzną i przestaje być normą konieczną i obowiązującą dla prawidłowego funkcjonowania danej jednostki w społeczeństwie. Status heteroseksualności zostaje powoli ograniczany i sprowadzany do jednego z możliwych stylów życia, jakie jednostka ma prawo wybrać, a tym samym w świadomości społecznej zaczyna funkcjonować pogląd o konieczności uznania homo i biseksualności, jako istotnej alternatywy dla tradycyjnego modelu interakcji pomiędzy członkami społeczeństwa. Coraz częściej na forum publicznym mówi się przecież, bez niedawnego jeszcze skrępowania, o zagadnieniach płci, w tym również tak zwanej "odmienności płciowej", a obserwując te dyskusje widać jak na dłoni, że będący jeszcze przed kilkudziesięciu laty tabu homo- czy biseksualizm, dziś u większości ludzi nie budzi większych emocji i traktowany jest przez wielu jako jedna z dopuszczalnych form seksualności.

Przyczyn takiego rozluźnienia na płaszczyźnie seksualnej, które objawia się między innymi poprzez zmniejszenie oczekiwań, co do jasnego definiowania tożsamości płciowej poszczególnych jednostek, można szukać choćby, a może przede wszystkim, w środkach masowego przekazu. Te bowiem w największym stopniu kształtują współcześnie świadomość członków społeczeństw z kręgu kultury Zachodu. I tak, na przykład reklamy odzwyczaiły uczestnika kultury masowej od tradycyjnego wizerunku mężczyzny i kobiety. Jeszcze niedawno bowiem atrybutami stereotypowego, chciałoby się rzec - "prawdziwego" mężczyzny były: siła, mięśnie, szeroki tors, wąskie biodra i zdecydowany, a najlepiej nieco groźny wyraz twarzy. "Kobieca" kobieta musiała natomiast mieć jak najwęższą talię, wydajne pośladki i biust oraz łagodne rysy. Dzisiaj natomiast między innymi właśnie w reklamach, a te mają olbrzymi wpływ na postrzeganie świata przez ich odbiorców, promuje się obraz, tak zwanego, "zniewieściałego" mężczyzny - chłopca o łagodnym wyrazie twarzy, nie posiadającego przy tym należytej siłaczowi muskulatury czy charakterystycznego dla dojrzałych mężczyzn owłosienia na klatce piersiowej bądź w pachwinach. Również z kobietami rzecz ma się podobnie, bowiem współcześnie na ideał płci pięknej kreuje się dziewczyny nader szczupłe, z wąskimi biodrami i o małych piersiach, których twarze niejednokrotnie wyrażają agresję, dawniej zarezerwowaną tylko i wyłącznie dla mężczyzn. Proces ten nie wynika oczywiście jedynie z obecności reklam w środkach masowego przekazu, ale jest także efektem istnienia wielu pism dla kobiet i mężczyzn, gdzie spotykamy się ze świadomym bądź nieświadomym dążeniem ich twórców do zrelatywizowania cech i ról społecznych przedstawicieli obojga płci, jakie do tej pory pełnili oni w ściśle wyznaczonych i zwykle nieprzekraczalnych granicach.

Według jednej wielu z teorii schematów płciowych, podział na osobniki męskie i żeńskie, czyli na mężczyzn i kobiety, jest najstarszym i najistotniejszym podziałem w dziejach ludzkości, bowiem już istoty, z których na drodze ewolucji wyłonił się gatunek ludzki musiały dzielić się na samce i samice. Sama biologia definiuje cechy fizyczne, jakie właściwe są dla przedstawicieli obojga płci i przez to przygotowuje tych przedstawicieli do pełnienia nieco różnych ról w społeczeństwie. W ciągu tysiącleci istnienia ludzkości, wykształciło się na tym gruncie wiele stereotypów określających ściśle, jak winna zachowywać się kobieta i jakie są jej obowiązki. To samo tyczyło się mężczyzn - każdy z nich musiał postępować według norm wytyczonych przez swych przodków i sankcjonowanych przez społeczeństwo. Jasno wyznaczona granica między tym, co "męskie", a co "kobiece", służyła bowiem zachowaniu ciągłości gatunku w czasach, kiedy nie tylko poszczególne jednostki, ale i całe społeczności zagrożone były wyginięciem choćby z powodu głodu czy klęsk żywiołowych. Musiał wówczas istnieć podział ról (na przykład: mężczyzna dostarcza żywność i broni przed ewentualnym wrogiem, kobieta wychowuje dzieci i dba o prawidłowe funkcjonowanie domu), gdyż tylko dzięki niemu możliwe było przeżycie w czasach, kiedy ludzkość nie posiadała jeszcze takich środków produkcji czy osiągnięć myśli technicznej bądź społecznej, jakimi dysponuje współcześnie. Oczywiście na tym gruncie, jak już zaznaczono powyżej, w ciągu tysięcy lat narosła olbrzymia ilość stereotypów, które choć nie służyły faktycznie przetrwaniu, umacniały jednak coraz bardziej odrębną pozycję kobiety i mężczyzny w społeczeństwie.

Sytuacja taka, w której podział na "kobiece" kobiety i "męskich" mężczyzn zapewniał czy zwiększał szanse na przetrwanie ludzkości, poczęła jednak z czasem stawać się zupełnie niepraktyczną. Wraz z rozwojem przemysłu i techniki okazało się, że nie ma już konieczności zachowywania ścisłego podziału ról społecznych. Warto tu przytoczyć teorie Sandry Lipstiz Bem, która stworzyła zweryfikowane koncepcje płci psychologicznej. Odrzuciła ona bowiem pogląd, jakoby człowiek musiał być jedynie albo "kobiecy", albo "męski", uznając "kobiecość" i "męskość" za jedynie dwa wymiary osobowościowe. Stwierdziła przy tym Bem możliwość istnienia jednostek androgynicznych, czyli takich, których konstytucja psychiczna jest wynikiem połączenia dwóch zadawać by się mogło przeciwległych i przeczących sobie nawzajem biegunów. Ponadto na podstawie przeprowadzonych przez siebie badań wysnuła ona wniosek, że przedstawiciele danej płci, którzy wypracowali obraz własnej seksualności na podstawie stereotypów określających rolę kobiety i mężczyzny we wspólnocie, chętniej podejmują działanie w sytuacjach, jakie ich kultura poprzez tkwiące w niej definicje ról społecznych kobiety i mężczyzny dla tychże rezerwuje, unikając przy tym postępowania wbrew określonym w świadomości społecznej normom. Tak więc, wedle teorii Bem, zachowanie osobników utożsamiających się z daną płcią jest znacznie łatwiej przewidzieć, gdyż w wielu sytuacjach osoby definiujące siebie jaki "męskie" lub "kobiece", które poza tym znacznie mogą się różnić, podejmują działania identyczne i zdefiniowane, jako "właściwe" w kulturze. Przewidywalność zachowań jednostek, choć bez wątpienia może posiadać aspekty pozytywne dla funkcjonowania społeczeństwa, wiąże się jednak z szeregiem negatywnych i szkodliwych konsekwencji psychicznych u wielu jednoznacznie czy jednobiegunowo zdefiniowanych osób, które odczuwają zdenerwowanie i frustrację w sytuacji, gdy zmuszone są podjąć działanie sprzeczne ze swoim seksualnym "ja". Bem zaobserwowała na przykład, że już sama "kobiecość" u kobiet może owocować niejednokrotnie bezpodstawnym lękiem, neurotyzmem, niedowartościowaniem czy nieumiejętnością i strachem przed podejmowaniem decyzji w ważnych życiowych bądź zawodowych sytuacjach. Również nader "męscy" mężczyźni mają problemy z właściwą samooceną i są niejednokrotnie neurotyczni. Jednostronnie zdefiniowane jednostki napotykają więc na trudności w życiu osobistym (na przykład w małżeństwie) czy zawodowym, a już badania dzieci i młodzieży wykazują, że "typowi" chłopcy i "typowe" dziewczynki charakteryzują się zwykle niższym poziomem inteligencji, a także zdecydowanie mniejszą wyobraźnią, niż ich "nietypowi" (w sensie "kobiecy" chłopcy i "męskie" dziewczynki) rówieśnicy. Oczywiście najbardziej upośledzoną grupą są osobniki nie posiadające ukształtowanych cech osobowościowych o charakterze męskim lub kobiecym, gdyż ludzie ci mają zwykle problemy już we wczesnym dzieciństwie objawiające się na przykład zaburzeniami w relacjach z rodzicami. Z tej też przyczyny za najbardziej wartościowe uważa się we współczesnym, jakże zróżnicowanym społeczeństwie Zachodu jednostki, które w każdej sytuacji czują się pewnie i "na miejscu" czyli osoby o osobowości androgynicznej. Posiadanie zarówno pierwiastka kobiecego i męskiego bowiem umożliwia człowiekowi elastyczne i sprawne działanie w momentach, gdy wymagane bądź wskazane jest przyjęcie to jednej, to drugiej ze społecznych ról. A że w dzisiejszym świecie granica pomiędzy rolami kobiet i mężczyzn jest już niemal całkowicie zatarta, o czym wspomniano powyżej, należy przypuszczać, iż to właśnie osobowość androgyniczna! gwarantuje jednostce nie tylko zawodowy sukces (ułatwiając na przykład konstruktywne działanie poprzez lepsze rozumienie dwubiegunowej rzeczywistości społecznej), ale i szczęście osobiste.

Reasumując więc niniejsze rozważania należy stwierdzić, iż żyjemy w czasach, kiedy następuje proces tworzenia się nowego rodzaju społeczeństwa. Coraz więcej ludzi, zarówno kobiet jak i mężczyzn, zdaje sobie sprawę, że jedynie poprzez zbudowanie wspólnoty, która nie będzie opierała się już o hierarchizację i, o czym trzeba powiedzieć, dyskryminację ze względu na płeć, możliwe jest stworzenie "lepszego" świata i człowieka. Partnerstwo na zasadzie równości pozwala bowiem wydobyć (i wykorzystać!) z przedstawiciela każdej płci wszystkie jego umiejętności, a nie tylko te określone poprzez stereotyp płciowy funkcjonujący w danej kulturze. Dlatego też, warto obserwować ów proces i na podstawie tych obserwacji korygować liczne stereotypy, które być może dawniej przydatne, dziś już zdają się być zupełnie niepotrzebne.

Bibliografia:

1. Bem S. L., Androgynia psychiczna a tożsamość płciowa, w: Psychologia i życie, red. P. G. Zimbardo,

F. L. Ruch, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 1997

2. Internet, http://www.pismo.niebieskalinia.pl

3. Internet, http://www.annales.umcs.lublin.pl

4. Melosik Z. (2002), Kryzys męskości w kulturze współczesnej, Poznań 2002