Modernizm odwrócił się od ideologii i filozofii typowej dla pozytywizmu. Empiryzm i racjonalizm okazały się nie wystarczające do ujęcia nowego światopoglądu człowieka, wizji świata, ludzkości i historii. W Europie Zachodniej nowe kierunki artystyczne budowane na nowej estetyce i filozofii modernistycznej rozwinęły się wcześniej, do Polski dotarły dopiero na przełomie wieków.

Jednym z najważniejszych fundamentów myślowych nowego kierunku w kulturze i filozofii były dzieła filozoficzne Fryderyka Nietzschego. Głoszone przez niego idee były na tyle nowatorskie i niepowtarzalne, że ogół tworzących je zasad i poglądów określa się terminem wywiedzionym od nazwiska autora: nietzscheanizmem [fonetycznie: niczeanizm]. Filozofia ta zakładała niezwykłą władzę i moc kreacji, jaką człowiek dzierży w swoich rękach. Nie każdy jednak człowiek, ale jednostki wybitne, niezwykłe- stąd wywodzący się z nietzscheanizmu kult nadczłowieka, który miał moc i prawo do gardzenia słabszymi ludźmi-wszami. Nietzsche wprowadza do myśli europejskiej podział ludzkości na zhierarchizowane rasy- rasę panów i podległe jej rasy podrzędne. Nadczłowiek jest wcieleniem siły, energii, mocy i władzy, jaką chce przejąć nad całym światem i ludzkością. Jego niezwykłość jest przez nadczłowieka w pełni uświadamiana, przejawia się w postawach egoistycznych, egocentrycznych, skupionych na dążeniu do zaspokajania własnych potrzeb i ambicji- władzy, potęgi, siły. W perzynę obracają się tradycyjne podziały i systemy wartości, bo nadrzędnym dobrem staje się życie, siła i władza nadczłowieka, którego nie ograniczają żadne prawa ani autorytety. Liczy się siła i moc, dlatego obce filozofii nietzscheańskiej są uczucia altruizmu, litości, współczucia czy pomocy jednostkom słabym. Obowiązuje prawo dżungli- silni żyją, słabi giną. Nietzscheanizm nawiązuje więc w wielu założeniach do indywidualizmu romantycznego, poczucia ogromnej mocy niezwykłych jednostek, obdarzonych szczególną mocą buntowników. Nietzsche stworzył niemal metafizykę władzy, odrywającą się od wykształconego przez pozytywizm mieszczańskiego typu "człowieka przeciętnego", szarej masy społecznej. Nietzsche zafascynował współczesnych, ze swoim nieokiełznanym buntem, manią mocy i wielkości, która pokonywała zarówno ideały równości demokratycznej- która umniejszała człowieka i propagowała przeciętność, jak i mieszczańskiej, chrześcijańskiej moralności- operującej ideałami pokory, słabości i miłosierdzia. Nietzsche przeciwstawił się tym ideom, wprowadzając nową, nie podległą niczemu i nikomu moralność panów, a tym samym- nierówność społeczną wyróżniającą panów nad przeciętną, szarą masą godnego pogardy tłumu. Idea wykształcenia wszechmocnego "nadczłowieka"- mędrca, bohatera i twórcy stała się w filozofii niemieckiego filozofa celem rozwoju ludzkości, ostatnim stadium owego rozwoju miała być rasa nadludzi- rasa panów (na tej właśnie filozofii bazował później Hitler, uznając za rasę panów naród niemiecki). Współczesny, mierny człowiek skazany jest więc na zagładę. Koncepcję mitycznego nadczłowieka ujął w swoim najbardziej znanym dziele "Also spracht Zarathustra" ("Tako rzecze Zaratustra").

Drugim filarem modernizmu była myśl Artura Schopenhauera- filozofa żyjącego i tworzącego na początku dziewiętnastego wieku, który jednak został doceniony kilkadziesiąt lat później właśnie przez modernistów. W odróżnieniu od optymistycznej wiary w wielkość i moc człowieka- istoty najwyższej- właściwej dla Nietzschego, schopenhaueryzm był filozofią bardzo pesymistyczną. Jego modernistyczna rehabilitacja po latach zapomnienia wiąże się właśnie z nastrojami niepokoju, jakie zapanowały po harmonijnym racjonalizmie. Po epoce wynalazków, optymizmu, panującego w Europie Zachodniej dobrobytu cywilizacja europejska zaczynała przeżywać kryzys, którego ostatecznym skutkiem był wybuch wielkiej, światowej wojny. Do tych nastrojów świetnie przystawały myśli kilkadziesiąt lat starsze, zawarte w pismach Schopenhauera, gdzie czytelnik odnajdywał pesymistyczną wizję człowieka i jego egzystencji, istoty narażonej na ciągłe cierpienie niespełnienia, bo upragnione szczęście jest dla niej nieosiągalne, istoty, którą władają popędy biologiczne, nad którymi kontroli nie daje jej ani siła umysłu ani woli, całe jego postępowanie i dążenia są determinowane przez jego biologiczną, cielesną naturę (z tym poglądem walczył później Nietzsche, odrzucający determinizm, wierzący w siłę woli i władzę nadczłowieka). Niespełnienie, poddanie popędom, biologizm i słabość człowieka sprawiają, że jego życie jest jedną, wielką męką, potęgowaną przez świadomość nieuchronnie zbliżającej się śmierci. Człowiecza egzystencja naznaczona jest wielkim bólem i beznadzieją, bo nie potrafi człowiek przezwyciężyć śmiertelności swego ciała. Człowiek pragnie tego, co nieosiągalne- szczęścia i wiecznego życia- dlatego pogrąża się w pesymistycznych wizjach i cierpieniu. Jedyną formą ratunku jest odczuwane przez ludzi współczucie, bezinteresowność, miłość, a także próba wyzbycia się własnych żądz i pragnień (to widoczne w filozofii Schopenhauera powracanie do założeń chrystianizmu). Ulgę w cierpieniu może także przynieść osiąganie nirwany (stan medytacji charakterystyczny dla buddyzmu), czyli niebytu polegającego na utracie kontaktu ze światem, a także obcowanie ze sztuką- jedyną wartością w zmierzającym ku katastrofie świecie. Sztuka przezwycięża tragizm ludzkiego istnienia.

Trzeci filar filozofii modernistycznej to stworzony przez Henryka Bergsona intuicjonizm (zamiennie bergsonizm). Intuicja- odczucie, przeczucie stała się w tej filozofii jedyną drogą do poznania prawd świata. Intuicjonizm, jako zaprzeczenie poznania rozumowego odrzucał więc światopogląd racjonalistyczny opierający się na empirii. Owa wewnętrzna intuicja ujęta została w koncepcję sił życiowych, witalnych (elan vital), sił sprawczych kierujących działaniem człowieka, nie pozwalających mu biernie przyglądać się światu, który również jest bytem dynamicznym, podlegającym ciągłym przemianom- także za sprawą działań aktywnego człowieka. Ruch i przemiana są nadrzędnymi zasadami istnienia człowieka i świata. Przemian tych, ciągłego pędu i powstawaniu nowych, nierzadko momentalnych elementów nie da się ująć w zasadach nauk ścisłych, dlatego Bergson powraca do metafizyki.

Intuicjonizm, schopenchaueryzm i nietzscheanizm realizowały się w różnych kierunkach i prądach artystycznych. Większość z nowatorskich postaw artystycznych powstała i ukształtowała się na terenie Francji, która przeżywała w końcówce dziewiętnastego wieku niezwykły ferment twórczy (stąd także jedna z nazw tej epoki- fin de siecle- koniec wieku). Całość tendencji w ówczesnej sztuce europejskiej, związany z kształtowaniem się nowego pokolenia artystów (stąd nazwy tej epoki w różnych krajach- Młoda Polska, Młoda Belgia, Młode Niemcy, Młody Wiedeń) określano wieloma terminami, wskazującymi na różne jej odmiany, podkreślającymi rozmaite, współtworzące ją elementy- modernizm- zwrócenie uwagi na młodą generację tworzącą nową sztukę, impresjonizm- wyrażający smak i estetykę epoki, wrażeniowość, chwilowość, momentalność wrażenia estetycznego nawiązującą do filozofii przemian i intuicji Bergsona, neoromantyzm- powrót do minionej, świetnej tradycji uczuciowości przetwarzanej na nowo, dekadentyzm- przekonanie o zbliżającym się upadku cywilizacji, wzmożony przez schyłkową fazę wieku dziewiętnastego, cynizm, szaleństwo i zbytek połączone i motywowane rezygnacją; symbolizm-powrót do metafizyki ujętej w poetyckich obrazach.

W prozie krótki acz znaczący okazał się epizod naturalistyczny, reprezentowany przede wszystkim przez twórczość Emila Zoli (słynna powieść "Nana") oraz Balzaka, który w swoich powieściach z cyklu "Komedii ludzkiej" ukazał człowieka- bohatera literackiego opętanego, podobnie jak cały społeczny organizm przez popędy biologiczne, człowieka zdeterminowanego swoją cielesnością i związanymi z nią żądzami. Naturalizm zakładał wierne, precyzyjne niczym pod szkłem mikroskopu oddawanie obrazu rzeczywistości, społeczeństwa, człowieka. Pisarz, artysta stawał się naukowcem, badaczem ludzkiej duszy, ciała, całego organizmu społecznego, starał się odkryć rządzące nim prawa. Jako naukowiec musiał oczywiście zachować obiektywistyczny dystans. Zadaniem pisarza było pokazanie przedmiotu badań- nigdy ocenianie i komentowanie. Mamy tu wiec do czynienia z pisarzem- rejestratorem. Skoro zaś nie ma elementu aksjologicznego, ocen etycznych czy moralnych, nie ma także ograniczeń w tematyce prozy. Odrzucone zostają wszelkie tabu, wszystko może, a nawet powinno stać się tematem sztuki. Naturalizm to przede wszystkim przekonanie o deterministycznej naturze człowieka, zdominowanego przez swoją cielesność i rządzące nią prawa natury. (Balzak: "Ojciec Goriot", "Pani Bovary")

Prąd impresjonistyczny powstał pierwotnie w sztukach plastycznych- w malarstwie Maneta, Renoira, Cezanne'a, a przede wszystkim Moneta, od którego dzieła "Wschód słońca. Impresja" cały kierunek wziął swoją nazwę. Impresjonizm w polskim malarstwie reprezentowali tacy malarze, jak Olga Boznańska, Fałat czy Wyczółkowski. Malarstwo impresjonistyczne zrezygnowało z popularnych w poprzednich epokach scen historycznych, batalistycznych, rodzajowych, skupiając swoją uwagę na naturze, pejzażach, niezwykłym pięknie przyrody. Aby w pełni uchwycić jej zmienność, płynność, ciągłą ewolucję, malarze zaczęli posługiwać się nie grubą, wyraźną kreską, ale drobnymi plamkami rozmywającymi kontury przedmiotów. Jednym z najważniejszych elementów pejzażu, które starali się uchwycić malarze była gra świateł. Artyści wyszli z pracowni na zewnątrz, w plener, starali się oddawać piękno i kolorystykę natury (np. zrezygnowano z koloru czarnego, bo takiego w przyrodzie właściwie nie ma). Impresjonizm cechował się ogromnym wyczuciem zmiennego, zależnego od światła koloru, lekkością kreski w rozmytych konturach przedmiotów, które zlewały się w całość dopiero przy oglądaniu obrazu z odpowiedniej, większej odległości, próbą uchwycenia zmienności, dynamizmu przyrody, natury, rozedrgania świateł. Malarz pejzażu nie był jednak tylko jego rejestratorem, był także interpretatorem przyrody, dlatego malarstwo impresjonistyczne oddawało przede wszystkim wrażenia zmysłowe, jakie towarzyszyły malarzowi w obcowaniu z pejzażem, z naturą. To subiektywne przedstawianie natury. Podobne efekty starali się później oddać również poeci, w innym tworzywie- słowie poetyckim.

Ze sztuk plastycznych wywodzi się także modernistyczny symbolizm, a więc dążność do ukazania przez sztukę- przedmiot, kolor, obraz- wnętrze, metafizykę człowieka, jego przeżycia duchowe. Prąd ten związany był silnie z intuicjonizmem, a więc uznaniem wyższości odczuć, wyobrażeń nad empirią i nauką. Symbolizm bada abstrakt, absolut, rzeczy tajemnicze, niemożliwe do objęcia przez rozum. Tematyka dzieła, zobrazowany przedmiot, wydarzenie, scena, element rzeczywistości są jedynie środkiem artystycznym, figurą odsyłającą do prawd głębszych, nadających przedmiotowi sens metaforyczny (w polskim malarstwie przedstawicielem symbolizmu był J. Malczewski, który w swoich pracach osiągał znaczenia symboliczne poprzez odwoływanie się do ujęć alegorycznych, personifikacji, animizacji, np. obraz "Śmierć")
Kontrastowo do delikatnego, pastelowego impresjonizmu funkcjonował w sztuce modernistycznej kierunek nazwany ekspresjonizmem. Nurt ten operował gwałtownymi emocjami, zdecydowanymi środkami wyrazu- deformacją, zwyrodnieniem, estetyką brzydoty, makabreską. Ekspresjonistów interesowały uczucia skrajne, kontrasty, gwałtowne obrazy wywierające ekstremalne doznania. Popularne w ekspresjonizmie są tematy ostateczne, katastroficzne- np. apokalipsa (w Polsce np. w twórczości poetyckiej Jana Kasprowicza, "Hymny"). Tak jak jaskrawe były ekspresjonistyczne emocje, tak wyraziste musiały być wyrażające je kolory- czerwień, czerń, purpura, złoto- to barwy bijące nie tylko z plastycznych (np. słynny "Krzyk" E. Muncha), lecz także z literackich dzieł ekspresjonistycznych. Polskim teoretykiem tego kierunku był Stanisław Przybyszewski.

Prądem artystycznym wyrosłym z przekonania o zbliżającej się zagładzie cywilizacji, końcu wszystkiego motywującym rzucanie się w histeryczny i tragiczny zarazem wir uciech, dających zapomnienie alkoholu, używkach i kontemplacji sztuki jest dekadentyzm. Nadrzędnym uczuciem, które zdominowało całą twórczość dekadencką było tępe poczucie bierności, apatii, niemocy w podejmowaniu jakichkolwiek działań, bo te, w obliczu zbliżającej się zagłady i tak nie mają sensu. Człowiek w upadającym świecie również skazany jest na zagładę. Dekadenci czerpali z filozofii wschodu, z niej właśnie zaczerpnęli ideę nirwany- wyzwolenia się z powłoki cielesnej poprzez głęboką medytację lub działanie narkotyków, alkoholu. Metafizyka, absolut jako jedyne w całym świecie nie podlegały wszechobecnemu rozkładowi, tylko one nie wydzielały z siebie trupiego smrodu. Pełne dekadenckich nastrojów są wiersze Baudleaire'a zebrane w cykl "Kwiaty zła". W cyklu tym poeta ukazuje marność i przemijalność świata, wszechobecna brzydotę, zgniliznę i śmierć, która dotyka wreszcie także rzeczy pięknych, wszechogarniający człowieka lęk, marazm, niemoc, spleen- odczucie beznadziei, lęku, klaustrofobicznego zamknięcia w gnijącym świecie (wiersze "Spleen I", "Spleen II", "Padlina"). Dekadentyzm wyszedł poza granice sztuki i stał się postawą życiową części modernistów, postawą pesymistyczną, negującą rzeczywistość, bazującą na przekonaniu o zbliżającej się katastrofie, upadku wszystkiego, apokalipsie. Obok Baudleairea do dekadentów zaliczyć należy także Augusta Strindberga, a w Polsce przede wszystkim Kazimierza Przerwę- Tetmajera, Leopolda Staffa oraz Tadeusza Micińskiego, którego twórczość opanowana jest przez wizję ścierających się sił dobra i zła, Chrystusa Zbawiciela i Lucyfera- istoty tragicznej.

W twórczości Kazimierza Przerwy- Tetmajera dekadencja (fr. Decadence- upadek, schyłek) przejawia się jako przekonanie o końcu sztuki. Nie zostało już nic do powiedzenia, nie będzie już nowych form wyrazu, nowych dzieł, żadnego rozwoju, tylko upadek, pustka i niemoc. Kultura i cywilizacja zachodu dotarła do swojego kresu, wypaliła się i czeka na ostateczną katastrofę. Wszystko to sprowadza się do krótkiej deklaracji Tetmajera- dekadenta: "Nie wierzę w nic".

Związki z filozofią Schopenchauera widoczne są również w takich wierszach jak "Hymn do Nirwany" czy "Evviva l'arte". Nirwana i sztuka stają się w tych wierszach jedyną ucieczką od upadku świata. Sztuka jest sztuką samą w sobie, niezwiązaną z miałkością przemijalnego świata, dlatego w niej należy szukać ukojenia, bo ona jedna wolna jest od śmierci. Najpełniejszy wyraz przemyśleń dekadenckich zawarł Przerwa- Tetmajer w wierszu "Koniec wieku XIX". Podmiot liryczny opisuje w nim apatię, poczucie niemocy i nieuchronnie zbliżającej się klęski. Człowiek jest niczym mała, bezradna mrówka położona na szynach, po których pędzi pociąg. Zasadą konstrukcyjną tego wiersza jest dialog poety z samym sobą. Zwrotki rozpoczynają się od pytań o właściwą postawę, jaką człowiek powinien przyjąć wobec świata. W dalszych częściach zwrotek okazuje się, że ani ironia, ani wzgarda, ani rozpacz nie są receptą na ratunek w rozpadającym się świecie. Sensu nie mają także walka- bo koniec jest nieuchronny, i rezygnacja - bo nie jest żadnym wyborem. Przepisu na szczęście nie dał ani aktywizm romantyczny, ani pozytywistyczny realizm. Nie ważne czy człowiek zdecyduje się na aktywną walkę czy na bierne czekanie na zagładę- nie ma to znaczenia, bo efekt będzie ten sam. Starania, jakie podejmuje człowiek nie mają żadnego znaczenia i to jest źródłem jego cierpienia i frustracji, tragizmu człowieczej egzystencji.

Podobne obrazy, pełne beznadziei ludzkiego istnienia i bezcelowości podejmowanych przez niego starań zawarł w swoich "Hymnach" Jan Kasprowicz Hymny zostały umieszczone w tomie poetyckim, o znamiennym tytule-dedykacji "Ginącemu światu". Utwory te są pełne ekspresjonistycznych wizji, brutalności w opisach zagłady świata, człowieka, cywilizacji, którą mozolnie wznosił przez tysiąclecia, a która teraz w mgnieniu oka zamienia się w pył. Pozostaje już tylko cicho krocząca śmierć.

Antoni Lange- kolejny polski poeta-dekadent tak przedstawiał samotność człowieka u schyłku świata, niezmienność jego przeznaczenia, które powtarza się ciągle i ciągle niczym w błędnym kole (obrazują to liczne powtórzenia):

Dusze ludzkie- samotnice wieczne,

Samotnice- jak planety błędne:

Każda błąka się przez drogi mleczne,

Każda toczy koło swe bezwzględne.

Samotnice- jak planety błędne,

Wzajem patrzą na się przez błękity:

Każda toczy koło swe bezwzględne,

Lecz nie zejdzie nigdy z swej orbity.

Wzajem patrzą na się przez błękity,

Wzajem tęsknią ku sobie z oddali,

Lecz nie zejdą nigdy z swej orbity,

Lecz nie pójdą wraz po jednej fali.

Wzajem tęsknią ku sobie z oddali,

Błąkając się, jak przez drogi mleczne,

Lecz nie pójdą wraz po jednej fali

Dusze ludzkie- samotnice wieczne.