Akcja całej scenki rozgrywa się w salonie podmiejskiego domku. Wnętrze urządzone jest z przepychem, ale niegustownie. Pełno w nim wartościowych przedmiotów, ale nic do niczego nie pasuje. Na kanapie siedzi dojrzała kobieta i czyta tani romans. W głębi pokoju, na fotelu obróconym tyłem do widowni siedzi jej mąż i czyta gazetę.

Słychać dzwonek do drzwi. Kobieta szybko chowa książkę pod kanapę, a na jej miejsce wyciąga inną - ,,Mistrza i Małgorzatę". W przypadkowe miejsce, tuz pod koniec książki wkłada zakładkę. Do pokoju wchodzi sąsiadka.

Sąsiadka: Dzień dobry Teresko.

Pani Dulska: A dzień dobry kochana. Coś chciałaś?

Sąsiadka: Podobno pożyczałaś z biblioteki ,,Zdradzoną". Przeczytałaś już może? Też chciałam pożyczyć. Czytałam pierwszą część i bardzo mi się podobała.

Pani Dulska: Pożyczałam, ale nie dla siebie! Chyba nie sądzisz, że ja czytam takie bzdury! Pożyczyłam ja dla mojej kuzynki. Biedaczka nie ma za grosz gustu literackiego! Ma mi ją oddać w przyszłym tygodniu. Wtedy dam ci znać. A co do mnie - o proszę (wskazuje na ,,Mistrza i Małgorzatę"), to jest moja obecna lektura.

Sąsiadka: O ,,Mistrz i Małgorzata"! Czytałam to, ale wiele lat temu. Dziś nie pamiętam już wielu szczegółów. Na przykład zastanawiałam się ostatnio, jak nazywał się kot z powieści. Brakowało mi tylko tego hasła do krzyżówki. Możesz mi powiedzieć?

Pani Dulska: (wyraźnie zakłopotana) Ach nie wiem. Nie doszłam jeszcze do historii z kotem, ale zapewne jakiś Puszek albo Miluś.

(Sąsiadka jest wyraźnie zdziwiona odpowiedzią. Pamięta, że kot był sługą szatana i z pewnością nie nosił żadnego z podanych przez koleżankę imion. W dodatku pojawiał się na początku powieści, a z zakładki wynika, że Pani Dulska kończy czytać powieść Nagle odzywa się milczący dotąd mąż Pani Dulskiej.)

Mąż: Behemot, kot nazywał się Behemot.

Sąsiadka: O dziękuję. Nie zauważyłam cię wcześniej. Dzień dobry i jednocześnie dowidzenia. Idę do siebie, bo zaraz zaczyna się mój serial.

Pani Dulska: Dowidzenia, dowidzenia, ale szczerze dziwię ci się, że oglądasz takie bzdury.

(Sąsiadka wychodzi, a na jej miejsce pojawia się syn państwa Dulskich - Kacper)

Pani Dulska: Kacper na Boga gdzieś ty się znowu włóczył! Całą noc cię nie było. Czy ty musisz przynosić wstyd rodzinie! W dodatku śmierdzisz alkoholem i papierosami!

Kacper: Spokojnie mamo. Zauważyłem, że jest u ciebie pani Krystyna i wszedłem tylnym wejściem. Nie widziała mnie.

Pani Dulska: No to całe szczęście! Jeszcze by tego brakowało, żeby zaczęła rozpowiadać, że nasz syn się źle prowadzi. A teraz idź weź prysznic i prześpij się. Wieczorem mamy gości i musisz wyglądać na przyzwoitego młodzieńca.

(Kacper wychodzi, a w salonie zjawia się córka Dulskich - Malwina)

Malwina: Mamo potrzebuję kasy na nowe dżinsy.

Pani Dulska: ale co ty opowiadasz. Przecież nie dalej niż dwa tygodnie temu kupiłaś drogie firmowe spodnie. Zapewniałaś mnie, że tylko takie będą się długo trzymać.

Malwina: Tak mamo, ale wyszedł nowy fason. Teraz on jest hitem! Izka Malinowskich już takie ma, a ja w swoich wyglądam przy niej jak z minionej epoki.

Pani Dulska: W takim razie weź od ojca pieniądze. Nikt nie może mówić, że nie stanc nas na porządne ubranie własnych dzieci.

(Malwina całuje mamę. Idzie po pieniądze do ojca i wychodzi z salonu. Pani Dulska chwyta pilota i włącza telewizor.)

Pani Dulska: No nie! Przez to zamieszanie z dziećmi przeleciał mi mój serial! Będę musiała oglądnąć powtórkę.

(Wyłącza telewizor i wyciąga spod kanapy schowany tam romans. Pan Dulski wstaje z fotela, kręci głową i wychodzi z salonu.)

Pani Dulska: No co? O co ci znów chodzi?