W okresie Młodej Polski wystąpiło zjawisko tzw. chłopomani. Ludzie z miasta - inteligenci na nowo zaczęli interesować się wsią. Takie zainteresowanie nie było niczym nowym. Wystarczy przypomnieć sobie chociażby wspaniałe, sławiące wieś pieśni Mistrza z Czarnolasu, czy też ludowość wszechobecną w dziełach romantyków. Jednak w omawianym okresie zjawisko to wystąpiło na niespotykaną dotąd skalę. Wieś jawiła się jako ideał, ludzie w niej do rangi czystych i dobrych bohaterów.

Coraz częstsze stały się śluby inteligentów z wiejskimi dziewczętami. Miały one zwiastować tak długo oczekiwaną jedność i zgodę w narodzie.

Właśnie między innymi ten mit obalił Wyspiański w Weselu.

Inspiracją do napisania dzieła było autentyczne wydarzenie - ślub poety Lucjana Rydla z chłopką Jadwigą Mikołajczykówną. Stanisław Wyspiański znalazł się na nim jako jeden z gości, przyjaciel Pana Młodego. Kiedy w kilka miesięcy po owym wydarzeniu po raz pierwszy wystawił swój nowy dramat, wywołał prawdziwy skandal. Uwiecznieni w dziele, prawdziwi bohaterowie, oburzyli się na Wyspiańskiego. Stwierdzili, że nie pokazał prawdy, ale własne bardzo egoistyczne sądy. Nikt nie pojął wizyjności i prawdziwości tegoż dramatu. Szybko jednak okazało się, że artysta miał słuszność krytykując pomysł małżeństwa inteligenta z wiejską panną.

Dla młodopolskich inteligentów - ludzi znudzonych życiem w mieście, rozgoryczonych ciągłymi porażkami i brakiem konkretnych rozwiązań politycznych, wieś stała się ostatnią ostoją spokoju, szczęścia. Widzieli oni jednak wieś taką, jaką chcieli ujrzeć. Odciętą od polityki i spraw ,,wielkiego świata", bez problemów i gospodarczych i społecznych.

Wyspiański wiedział jednak, że jest to obraz bardzo zniekształcony, wręcz fałszywy. Doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że i prości ludzie mają swoje problemy.

Podejrzewał, że różnice charakteru szybko doprowadzą do rozpadu związku, a żyjący w mieście inteligenci szybko pojmą, iż wieś to nie Arkadia.

Uroczystość, na której spotykają się dwie grupy społeczne, stała się doskonałym miejscem obserwacji inteligencji i chłopstwa oraz, co ważniejsze, stosunków między mini.

Wyspiański w mistrzowski sposób uchwycił wszelkie różnice między mini, złudne wyobrażenia i niezabliźnione jeszcze rany.

Przybyła na ślub inteligencja podziwia piękną prostotę ludzi żyjących z dala od miasta. Urzekają ją malownicze stroje wieśniaczek, cudowne, tradycyjne obrzędy, pozorny spokój. Nie chcą jednak dopuścić myśli, że chłopstwo jest im równe. Od razu podkreślają swoją wyższość i akcentują ją w wielu miejscach dramatu np.: lekceważąco odpowiadają chłopom, którzy pytają o bieżące sprawy polityczne. Dla inteligenta chłop nie jest kompanem do rozmowy na ten temat.

Ponadto pojawia się sprawa rabacji galicyjskiej. Inteligencja twierdzi, że dawno o wszystkim zapomniała, ale jej wypowiedzi świadczą o czymś zupełnie innym:

(...)

Myśmy wszystko zapomnieli.

Mego dziada piłą rżnęli.

Myśmy wszystko zapomnieli.

Świadomość doznanych ze strony chłopów krzywd, nadal jest obecna w inteligencji. Jednak wiedzą oni również o tym, że i chłopi pragną wolnej Polski, a ich siła przyda się do zorganizowania ataku na zaborców.

Chłopi natomiast pod żadnym pozorem nie czują się gorsi od ludzi z miasta. Wręcz przeciwnie - pamiętają o własnym wkładzie w walkę o niepodległość, uważają się za warstwę mniej zepsutą i żyjącą w zgodzie z Bogiem.

Rozumieją jednak, że potrzebują inteligencji, aby ta nimi pokierowała. Pomogła zorganizować walką o niepodległość.

Niestety, gdy nadarza się okazja do wspólnego działania, obie grupy społeczne zawodzą. Gospodarz (jego pierwowzorem miał być Władysław Tetmajer), jest zbyt pijany, aby podjąć się kierowania powstaniem. Mimo iż to on otrzymuje od Wernyhory ,,Złoty róg", którego dźwięk ma obudzić i zjednoczyć naród w walce o niepodległość, niejako zrzuca odpowiedzialność na chłopa - Jaśka. Ten nie potrafi poradzić sobie z wyznaczonym mu zadaniem. Przez jego próżność i dbanie o własne dobro gubi magiczny róg i plany zjednoczenia Polaków nie udają się.

Jednym z podstawowych problemów, jaki trapią państwo polskie jest brak jedności w narodzie. Doskonale oddają to słowa Radczyni, która charakteryzuje społeczeństwo tak:

(...)

Wyście sobie, a my sobie.

Każden sobie rzepkę skrobie.