1. Akcja PO "4 x Tak dla Polski"

2. Wybory do Parlamentu Europejskiego

3. Utworzenie siedemnastego województwa

4. Akcja Młodzieży Wszechpolskiej: Stop korupcji

Akcja PO " 4 x Tak dla Polski"

Pod patronatem Platformy Obywatelskiej zorganizowana została akcja, w której zabiegano o poparcie wniosku w sprawie referendum, dotyczącego zmiany niektórych elementów ustroju politycznego Polski. Wszystko zaczęło się od konferencji prasowej w Centrum Multimedialnym Foksal w Warszawie.

Postulatami Platformy Obywatelskiej były:

1. likwidacja Senatu

2. zniesienie immunitetu politycznego

3. ograniczenie ilości miejsc w Sejmie do 230

4. jednomandatowe okręgi wyborcze w wyborach do Sejmu

Żeby rozpisać referendum z woli obywateli konieczne jest zebranie przynajmniej pół miliona podpisów. Platforma Obywatelska nie raz już dała nam dowód na to, że nie taka akcja nie stanowi dla niej wielkiego problemu.

Przewodniczący PO, Donald Tusk, zorganizowanie akcji motywował wiarą w możliwość przeprowadzenia w Polsce koniecznych dla niej głębokich zmian ustrojowych.

Zdaniem Donalda Tuska należy sprawić, żeby dla sprawowania władzy istniała jedynie taka ilość urzędów, bez której nie da się skutecznie kierować państwem, żeby władza była przyzwoita, żeby potrafiła powstrzymać własne apetyty oraz żeby służyła obywatelom i poddawała się ich woli.

Platforma Obywatelska rozpoczęła całą tę akcję w przekonaniu, że jej realizacja jest realna. Liczyła też na zorganizowanie referendum konstytucyjnego w ciągu roku. PO była przekonana, że zmiany w konstytucji doprowadzą do ograniczenia liczby polityków, zmniejszenia liczby przepisów i ograniczenia niepotrzebnych wydatków. To wszystko zaś da obywatelom prawdziwą wolność, mądre decyzje, nowe miejsca pracy, ograniczenie biurokratyzacji państwa. Wszystko to ma przynieść korzyść zwykłym ludziom, którzy zmagających się problemami dnia codziennego, takimi jak bezrobocie.

Zdaniem szefa klubu parlamentarnego Platformy Obywatelskiej, Jana Rokity, likwidacja immunitetu poselskiego możliwa jest jedynie na drodze referendum konstytucyjnego. Wyniki referendum, zdaniem Rokity, sprawią, że ten przywilej zostanie zlikwidowany. Rokita był przekonany, że referendum to jedyna droga, żeby ten pomysł przeprowadzić, ponieważ politycy z własnej woli nie zrezygnują z immunitetu.

Również ówczesna wiceszefowa Platformy Obywatelskiej, Zyta Gilowska, poparła wcielenie w życie pomysłu na jednomandatowe okręgi wyborcze. Jej zdaniem są one jedynym skutecznym sposobem, żeby wyłonić spośród wielu kandydatów osoby uczciwe, które naprawdę będą reprezentowały swoich wyborców. Aktualnie sytuacja wygląda tak, że kandydaci pochodzący z małych miasteczek nie mają w wyborach szans z tymi z dużych aglomeracji. W założeniach to powiaty będą podejmować decyzje o tym, kto ma je reprezentować w parlamencie.

Jan Rokita, Zyta Gilowska i Donald Tusk byli pierwszymi, którzy podpisali się pod petycją w sprawie referendum konstytucyjnego.

"To prawdziwy początek klasy próżniaczej - powiedział przewodniczący Platformy, czym wywołał radość na sali. Po chwili jednak zauważył swój błąd - To prawdziwy początek końca klasy próżniaczej!"

Akcja rozpoczęła się nie tylko w Warszawie. W pięciuset miejscach w całym kraju można było złożyć swój dowód poparcia. Do pomocy wyszkolono i zatrudniono trzy tysiące osób. Na każdego, kto podpisze się pod wnioskiem, czekała specjalnie na tę okazję wydana książeczka, zawierająca wszelkie dane na temat akcji i pomysłów zmian.

Platforma Obywatelska nie zamierzała zakończyć akcji wraz z otrzymaniem pięćset tysięcznego podpisu. Planowano zbieranie nieograniczone w czasie, co, moim zdaniem, ma swoje uzasadnienie. Pomysły te cieszą się popularnością u Polaków. Trudno zapewne byłoby znaleźć zwolenników chronienia posłów przed odpowiedzialnością karną czy też obserwowania obrad parlamentu, w których udział bierze kilkudziesięciu posłów, co nie pozwala na przyjęcie żadnej uchwały.

Jest więc oczywiste, że zmiany są konieczne. Przy okazji tej akcji działacze Platformy Obywatelskiej mogą też zaprezentować się jako ludzie uczciwi i tacy, którym można zaufać.

Wybory do Parlamentu Europejskiego

Ordynacja wyborcza, obowiązująca w wyborach do Parlamentu Europejskiego została przyjęta przez Sejm w styczniu 2004 roku. Rzeczpospolita została podzielona na 13 okręgów wyborczych: pomorski, kujawsko-pomorski, warmińsko-mazurski i podlaski, okręg obejmujący Warszawę i osiem powiatów wokół stolicy, okręg mazowiecki, łódzki, wielkopolski, lubelski, podkarpacki, małopolsko-świętokrzyski, śląski, dolnośląsko-opolski oraz okręg województw lubuskiego i zachodniopomorskiego.

Przy obliczaniu i dzieleniu głosów stosowano najpierw metodę d' Hondta, która jest korzystniejsza dla dużych partii. Następnie, stosując metodę, która uwzględnia frekwencję wyborczą, obliczono ilość mandatów przypadających na każdy okręg.

Kandydaci mogli pochodzić z partii i komitetów wyborczych, ale również dopuszczano możliwość tworzenia list obywatelskich. Żeby zarejestrować listę okręgową trzeba zebrać 10 000 podpisów. Przy czym można było być zwolnionym z obowiązku zbierania podpisów. Warunkiem było zarejestrowanie list wyborczych w przynajmniej połowie okręgów.

Kandydować do Parlamentu Europejskiego może kandydować każdy, kto najpóźniej w dniu wyborów ukończył 21 lat. Warunkiem jest też mieszkanie na terenie Unii Europejskiej przynajmniej od pięciu lat. Konieczne jest tez złożenie oświadczenia lustracyjnego. Należy zauważyć, że za złożenie fałszywego oświadczenia nie ma przewidzianych ustawowo kar.

Europarlamentarzystów wybierać mogli obywatele polscy, którzy skończyli 18 lat oraz mieszkający na stałe w naszym kraju obywatele państw członkowskich UE, jeśli znajdowali się w stałym rejestrze wyborców. Również obywatele RP, którzy na stałe mieszkają poza granicami UE mogli brać udział w głosowaniu. Ci obywatele zarejestrowani są w okręgu warszawskim.

Każdy z wyborców wpisanych do rejestru mógł kosztować komitety wyborcze najwyżej 30 groszy. Każdy komitet mógł więc wydać nie więcej niż 8 milionów 700 tysięcy złotych.

Jeśli któryś z kandydatów był posłem lub senatorem i powiodło mu się w wyborach do PE, zmuszony był złożyć mandat, nie mógł też być członkiem Rady Ministrów lub instytucji wspólnotowych.

W Państwowej Komisji Wyborczej zarejestrowało się 30 komitetów wyborczych. PKW przyznała numery dziewiętnastu komitetom, które zgłosiły swoje listy w co najmniej dwóch okręgach wyborczych.

Nr 1 - Komitet Platformy Obywatelskiej - hasło kampanii: Platforma Obywatelska dla Polski

Nr 2 - Komitet Polskiej Partii Pracy, hasło kampanii: Europa równych szans

Nr 3 - Komitet Samoobrony - hasło kampanii: Wybieramy biało-czerwonych

Nr 4 - Komitet Koalicyjnego Komitetu Wyborczego SLD -UP -hasło kampanii: Europa dla rozwoju - rozwój dla Polski

Nr 5 - Komitet Unii Polityki Realnej, hasło kampanii: Polacy! Odwagi!

Nr 6 - Komitet Narodowego Komitetu Wyborczego Wyborców, hasło kampanii: Wybieraj ludzi dla Polski, dla siebie

Nr 7 - Komitet Inicjatywy dla Polski, hasło kampanii: Patriotyzm gospodarczy

Nr 8 - Komitet Socjaldemokracji Polskiej - hasło kampanii: Wykorzystajmy europejską szansę

Nr 9 - Komitet Prawa i Sprawiedliwości - hasło kampanii: Godna reprezentacja w Europie

Nr 10 - Komitet Ligi Polskich Rodzin, hasło kampanii: Aby Polska była Polską nawet w Unii Europejskiej

Nr 11 - Komitet Ogólnopolskiego Komitetu Obywatelskiego OKO, hasło kampanii: Obywatelskie "OKO" to niepartyjny zez

Nr 12 - Komitet Unii Wolności

Nr 13 - Komitet Polskiego Stronnictwa Ludowego - hasło kampanii: Zadbamy o Polskę

Nr 14 - Komitet koalicyjny Krajowej Partii Emerytów i Rencistów i Partii Ludowo-Demokratycznej (KPEiR-PLD), hasło kampanii: Godna emerytura i mniejsze podatki. Bezpieczeństwo.

Nr 15 - Komitet Antyklerykalnej Partii Postępu Racja

Nr 16 - Komitet Polskiej Partii Narodowej

Nr 17 - Komitet Konfederacji-Ruchu Obrony Bezrobotnych, hasło kampanii: Dość milczenia owiec

Nr 18 - Komitet Zielonych 2004, hasło kampanii: Twój głos jest ważny

Nr 19 - Komitet Narodowego Odrodzenia Polski.

PKW przyznała numery dwóm komitetom, zarejestrowanym tylko w jednym okręgu:

Nr 20 (w okręgu warszawskim) - Komitet Razem dla Przyszłości

Nr 21 (w lubuskim i zachodniopomorskim) - Komitet Demokratycznej Partii Lewicy.

Zgodnie z ordynacją wyborczą województwa lubuskie i zachodniopomorskie w wyborach do PE były jednym okręgiem wyborczym. O tym, dlaczego tak się stało mówią politycy:

Jakub Derach - Krzycki (SLD): "Podział na okręgi wynika z liczby mieszkańców każdego z województw. Gdyby lubuskie miało swój własny okręg wyborczy, mogłoby wprowadzić do Parlamentu Europejskiego tylko jednego posła. Wówczas cała ordynacja nie miałaby sensu, bo mandat wziąłby bezwzględny zwycięzca, niezależnie od ugrupowania. To byłoby nielogiczne i technicznie niemożliwe do przeprowadzenia. Takie połączenie niektórych województw w jeden okręg było koniecznością".

Jacek Bachalski (PO): "SLD przeforsował taki kształt ordynacji, żeby dostać jak najwięcej mandatów. Nie przewidzieli, że spadnie poparcie ich ugrupowania. Lubuskie w tym układzie ryzykuje, że nie wprowadzi do Parlamentu Europejskiego nikogo. Gdybyśmy mieli własny okręg, z pewnością zyskalibyśmy jeden pewny mandat".

Krzysztof Zaremba (PO): "SLD przekombinował, bo teraz to nie ich ugrupowanie zyska najwięcej mandatów, tylko prawdopodobnie nasze. Zachodniopomorskie na tym nie traci, bo w okręgu Szczecin jest najsilniejszym ośrodkiem. Ważne tylko, żeby zachować spokój i nie dać się wciągnąć w konflikty międzywojewódzkie wewnątrz okręgu".

W przyszłości Polacy wybierać będą pięćdziesięciu parlamentarzystów, tymczasem jednak przysługiwały nam 54 mandaty, ponieważ miejsca zarezerwowane dla Rumunii i Bułgarii na razie dzieli się pomiędzy pozostałe kraje członkowskie.

Według oficjalnych danych Państwowej Komisji Wyborczej najwięcej głosów w wyborach do Parlamentu Europejskiego zebrała Platforma Obywatelska - 24,1%, co dało jej 15 mandatów. Drugie miejsce przypadło Lidze Polskich Rodzin z 15, 92% głosów (10 przedstawicieli). Dalej było Prawo i Sprawiedliwość - 12, 67% (siedmiu), SLD - UP z 9, 35% głosów (pięciu), Unia Wolności - 7,33 (4), PSL zdobyło 6,34% (4) a Socjaldemokracja Polska 5,33% (3)przy frekwencji w wysokości nieco ponad 20% z prawie trzydziestu milionów uprawnionych do głosowania.

Do Parlamentu Europejskiego kandydowało 1887 osób z 203 list okręgowych, zgłoszonych przez dwadzieścia jeden komitetów. Polacy wybrali 54 posłów. Pośród zwycięzców znaleźli się czterej senatorowie i siedemnastu posłów.

Z ramienia Platformy Obywatelskiej Polskę w PE reprezentują: Jerzy Buzek, Zdzisław Chmielewski, Małgorzata Handzlik, Stanisław Jałowiecki, Filip Kaczmarek, Bogdan Klich, Barbara Kudrycka, Janusz Lewandowski, Jan Olbrycht, Paweł Piskorski, Jacek Protasiewicz, Jacek Saryusz-Wolski, Bogusław Sonik, Zbigniew Zaleski, Tadeusz Zwiefka.

LPR: Filip Adwent, Sylwester Chruszcz, Maciej Giertych, Dariusz Grabowski, Urszula Krupa, Bogdan Pęk, Mirosław Piotrowski, Bogusław Rogalski, Witold Tomczak, Wojciech Wierzejski.

PiS reprezentują: Adam Bielan, Anna Fotyga, Mieczysław Janowski, Michał Kamiński, Marcin Libicki, Wojciech Roszkowski, Konrad Szymański.

Z list Samoobrony: Marek Czarnecki, Ryszard Czarnecki, Bogdan Golik, Wiesław Kuc, Jan Masiel, Leopold Rutowicz.

Przedstawicielami koalicji SLD - UP są: Lidia Geringer d'Oedenberg, Adam Gierek, Bogusław Liberadzki, Marek Siwiec, Andrzej Szejna.

PSL w PE to: Zbigniew Kuźmiuk, Zdzisław Podkański, Czesław Siekierski, Janusz Wojciechowski.

Unia Wolności reprezentowana jest przez: Bronisława Geremka, Jana Kułakowskiego, Janusza Onyszkiewicza, Grażynę Staniszewską.

SdPL reprezentują: Genowefa Grabowska, Józef Pinior, Dariusz Rosati.

Zgodnie z ordynacją wyborczą do Parlamentu Europejskiego ilość mandatów, jakie przypadają każdemu z okręgów uzależniona jest od frekwencji jak również od tego, ile głosów oddano na każdą z list. Dlatego każdy z okręgów mógł uzyskać od jednego do ośmiu mandatów.

POZOSTAŁE KOMITETY UZYSKAŁY NASTĘPUJĄCĄ LICZBĘ GŁOSÓW:

- Komitet Wyborczy Polska Partia Pracy - 0,54 proc.

- Komitet Wyborczy Unii Polityki Realnej - 1,87 proc.

- Narodowy Komitet Wyborczy Wyborców - 1,56 proc.

- Komitet Wyborczy Inicjatywa dla Polski - 1,45 proc.

- Komitet Wyborczy Wyborców - Ogólnopolski Komitet Obywatelski OKO - 0,58 proc.

- Koalicyjny Komitet Wyborczy KPEiR-PLD - 0,8 proc.

- Komitet Wyborczy Antyklerykalnej Partii Postępu Racja - 0,3 proc.

- Komitet Wyborczy Polskiej Partii Narodowej - 0,04 proc.

- Komitet Wyborczy Wyborców Konfederacja Ruch Obrony Bezrobotnych - 0,61 proc.

- Komitet Wyborczy Wyborców Zieloni 2004 - 0,27 proc.

- Komitet Wyborczy Narodowego Odrodzenia Polski - 0,04 proc.

- Komitet Wyborczy Wyborców Razem dla Przyszłości - 0,05 proc.

- Komitet Wyborczy Demokratycznej Partii Lewicy - 0,09 proc.

Co ciekawe, nawet najwięksi przeciwnicy przystąpienia Polski do Unii Europejskiej wystawili swoich kandydatów do Parlamentu Europejskiego.

Utworzenie siedemnastego województwa

Siedemnastym województwem ma być hybryda powstała z połączenia województwa słupskiego z koszalińskim. Ma ono nosić nazwę województwa środkowopomorskiego. Zgodnie z aktualnym podziałem województwo słupskie jest częścią województwa pomorskiego, natomiast koszalińskie zachodniopomorskiego. Ten stan ma być przyczyną, dla której zerwane zostały więzi gospodarcze i kulturalne na Pomorzu Środkowym.

Koszalin i Słupsk, które zmagają się z kłopotami dodatkowo przytłoczone są przez większe od nich Gdańsk i Szczecin.

- "Stoimy na uboczu, nie jesteśmy partnerami do rozmów. Rośnie u nas bezrobocie, odpływają inwestorzy. We własnym województwie przestaniemy pełnić służalczą rolę, do jakiej nas sprowadzono". Takie jest zdanie przewodniczącego Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej Eugeniusza Żubera. Jest to cytat z wypowiedzi dla Głosu Pomorza

Batalia w sprawie utworzenia nowego województwa wciągnęły nawet koszalińskich duchownych, którzy zajęli się nawet zbieraniem podpisów popierających projekt ustawy.

Zgodnie z doniesieniami Głosu Pomorza księża otrzymali oficjalną zgodę na zaangażowanie się w akcję od biskupa ordynariusza diecezji koszalińsko - kołobrzeskiej Mariana Gołębiewskiego.

Powstanie województwa środkowopomorskiego spowodowałoby napływ znacznie większych środków z Unii Europejskiej w porównaniu z tym, co te tereny otrzymały będąc częściami województw zachodniopomorskiego i pomorskiego. Unia Europejska uzależnia wysokość dotacji, które przeznacza na rozwój danego regionu od tego, na jakim poziomie jest jego rozwój gospodarczy. Aktualny podział administracyjny powoduje, że poziom dawnych województw koszalińskiego i słupskiego jest bliski średniej obowiązującej w Unii. A związane jest to z rozwojem Szczecina i Gdańska.

Istnieje podejrzenie, że Szczecin i Gdańsk mają interes w utrzymywaniu przy sobie biedniejszych regionów, ponieważ ich słabszy rozwój może dać możliwość na większe środki unijne Gdańskowi i Szczecinowi.

Województwo Środkowopomorskie, jeśli takowe by powstało, byłoby regionem jednolitym pod względem gospodarczym, historycznym i kulturalnym. I to niewątpliwie trzeba poczytać na korzyść tego pomysłu. Do województwa środkowopomorskiego należałby długi pas nadmorski, porty rybackie i bogata baza turystyczna. Byłaby to ogromna szansa dla Koszalina i Słupska na poprawę ich pozycji. Miasta te to centra regionów.

Koncepcja ta ma również przeciwników, którzy twierdzą, że siedemnaste województwo połączy biedę z nędzą. Twierdzą, że nie samodzielne utrzymanie się nie byłoby dla niego wykonalne. Poza tym, żeby utworzyć konieczne dla województwa instytucje potrzebne byłoby 300 milionów złotych.

Na niekorzyść województwa środkowopomorskiego działa też niewielkie zaludnienie. Pod tym względem siedemnaste województwo nie byłoby mocne. Jest to również region o słabym uprzemysłowieniu, co mogłoby spowodować problemy z dużym bezrobociem strukturalnym.

Okazuje się, że nawet pomiędzy najbardziej zainteresowanymi dochodzi do konfliktów w kwestii przywództwa w nowej jednostce administracyjnej.

Przeciwnicy wskazują również na to, że Koszalin i Słupsk nie są bardzo atrakcyjne ani gospodarczo, ani kulturalnie. A to sprawia, że nie mają możliwości powstrzymania migracji młodych ludzi dużych miast. W żadnym z tych miast nie ma dobrego zaplecza naukowego, nie ma prestiżowej uczelni wyższej, która mogłaby przyciągnąć do regionu młodych.

Nie bez znaczenia jest też fakt, że ten pomysł ma się nijak do teorii, mówiącej o zmniejszeniu liczby województw.

Trzeba też przyznać, że województwo środkowopomorskie spowodowałoby osłabienie potencjału Pomorza Zachodniego.

Województwo środkowopomorskie składałoby się z piętnastu powiatów i dziewięćdziesięciu gmin. Wojewoda urzędowałby w Koszalinie, zaś Słupsk stałby się siedzibą marszałka sejmiku wojewódzkiego. region zamieszkiwałoby nieco ponad milion osób na 19 tysiącach kilometrów kwadratowych powierzchni.

Pomimo dyskusyjności tego pomysłu, nie udało się wywołać sejmowej debaty poświęconej temu pomysłowi. Jedynymi, którzy jakoś się w tę sprawę angażują są politycy pochodzący z terenów ewentualnego województwa środkowopomorskiego. Kiedy po raz pierwszy czytano projekt tej ustawy obywatelskiej na sali obecnych było 30 posłów.

Na projektem pracować mają komisje sejmowe, zajmujące się administracją i sprawami wewnętrznymi oraz samorządem terytorialnym i polityką regionalną. Najprawdopodobniej projekt ten podzieli los wielu innych i spocznie na zawsze w przepastnych szufladach sejmowych biurek do końca kadencji. A może i dłużej.

Akcja Młodzieży Wszechpolskiej: Stop korupcji !

Zachodniopomorska gałąź Młodzieży Wszechpolskiej zorganizowała akcję pod nazwą "Tydzień Walki z korupcją". Celem akcji było zintensyfikowanie czynności przeciwdziałających tej patologii.

Faktem jest, że choroba o nazwie korupcja zaatakowała nasze państwo. Przeszkadza każdemu, jest uciążliwa. Jednakże samo to, że wszyscy chcą wyeliminować z życia publicznego to patologiczne zjawisko nie rozwiąże problemu. Ludzie przyzwyczaili się już do tego, że chcąc coś załatwić trzeba "dać". Społeczeństwo stało się obojętne na korupcję, mało tego, traktuje ją jako zjawisko "normalne". Świadczy o tym nawet, zabawne skądinąd" powiedzenie, że "tylko ryba nie bierze". Młodzież Wszechpolska postawiła sobie za cel walkę z korupcją. Dopinguje ich świadomość, że nie tylko oni chcą z tym procederem walczyć. Wychodzą z założenia, że są przecież uczciwi ludzie, pragnący dla siebie i swoich rodzin normalnego życia, możliwości mieszkania w praworządnym państwie.

Oto, co na temat akcji Młodzieży Wszechpolskiej "Stop korupcji" mówił Rafał Wiechecki, szef zachodniopomorskiego jej ramienia: "Wiemy, że walczyć z tą patologią należy przez cały czas, ale w ramach najbliższego tygodnia zamierzamy zintensyfikować nasze działania i zająć się wyłącznie tym tematem. Zostanie powołanych przez nas w miastach i powiatach Pomorza Zachodniego szereg Stowarzyszeń Antykorupcyjnych "Czyste Ręce", które w sposób systemowy będą zwalczały korupcję. Przygotowaliśmy również 5000 plakatów antykorupcyjnych z przekreślonym symbolem łapownictwa - kopertą. Plakaty te zostaną umieszczone na ulicach miast, ale nie tylko. Chcielibyśmy, aby również przedstawiciele władzy państwowej i samorządowej oraz placówki oświatowe włączyły się w naszą akcję. Wystąpimy do nich z prośbą o umieszczenie na czas akcji plakatów dostarczonych przez nas w podległych państwu placówkach. Będziemy prowadzić szereg działań informacyjno-edukacyjnych na terenie całego województwa zachodniopomorskiego m.in. w końcu tygodnia będziemy rozdawać pod urzędami wojewódzkimi, miejskimi i gminnymi białe koperty z wyciągiem przepisów karnych dotyczących łapownictwa oraz przypominającym, że ostania nowelizacja kodeksu karnego rozbiła solidarność pomiędzy tymi, którzy dają łapówki i tymi, którzy łapówki biorą".