Znakami mojego pokolenia, wchodzącego w dorosłe życie wraz z rozpoczynającym się XXI wiekiem, są telefony komórkowe i wysyłanie z nich sms-ów, poczta elektroniczna, komunikatory internetowe (Gadu-gadu), chaty internetowe, Big Brother, Harry Potter i fantastyka. Różnie mówią o tym pokoleniu. Dla jednych jesteśmy tymi, przed którymi świat stoi otworem i daje szansę na dobre życie, dla innych zaś pokoleniem, które nie zdoła zarobić na ich emerytury.

Wydaje mi się jednak, że lepiej niż socjologowie rozumie i potrafi określić tożsamość naszego pokolenia ktoś taki, jak ja, czyli reprezentant tegoż pokolenia. Wiem, jakie są aspiracje moich rówieśników, wiem, jakie są ich cele, marzenia i lęki. Choć nie mogę wypowiadać się w imieniu wszystkich, to i tak moje spostrzeżenia mogą okazać się bardziej miarodajne.

Najpierw stanowczo sprzeciwię się nazywaniu mojego pokolenia pokoleniem przełomu. Może i rzeczywiście w naszej pamięci pozostały resztki wspomnień z dzieciństwa, które przypadło na czasy PRL, jednakże niewiele rozumieliśmy z tego, co się dzieje w kraju. a kiedy już dorośliśmy na tyle, żeby zrozumieć, dawno już PRL była historią. Nasza młodość to już kapitalizm i demokracja. Publicystyka i historiografia zdecydowanie zbyt wielki nacisk kładą na pojęcie "okresu przełomowego". Logicznie rzecz biorąc z "okresami przełomowymi" mamy do czynienia od zawsze, każde wkroczenie w nowy wiek jest przecież jakimś przełomem.

W dzisiejszych czasach nie łatwo nadążyć za coraz szybszym postępem technicznym, szczególnie w dziedzinie komputerowej. A wszyscy wiemy, jak ważne jest, żeby umieć się dostosować i nadążać za wciąż zmieniającymi się warunkami. I nauczyć się tego musi tak jednostka, jak i całe społeczeństwo. Pokolenie, które reprezentuję, a zwane pokoleniem przełomu, tę umiejętność posiadło i z pewnością okaże się ona w przyszłości bardzo przydatna. Postęp cywilizacyjny, w szczególności zaś techniczny, jest tak szybki, że bez tej zdolności nikt sobie nie poradzi.

Ze ślepym pędem za postępem nieodłącznie związany jest strach, że odrzucone zostaną tradycyjne wartości. A przecież nawet w dobie komputerów i telefonów komórkowych tradycja pozostaje niezwykle ważna, a kto wie, czy nie ważniejsza niż kiedyś. We współczesnym społeczeństwie nietrudno dostrzec załamanie obyczajów, odrzucenie tradycji i wartości. A wszystko to wiąże się z tym, że bezkrytycznie adaptujemy wszystko, co pochodzi z zachodu, szczególnie zaś ze Stanów Zjednoczonych. patriotyzm i religia ustępują powoli miejsca pieniądzowi i konsumpcyjnemu stylowi życia. Zewsząd wyziera komercja i płytka duchowość.

Przyszłość mojego pokolenia zależy też w dużej mierze od procesów integracyjnych w Unii Europejskiej. Przynależność naszego kraju do Wspólnoty ma dla nas, młodych, ogromne znaczenie. Unia Europejska otwiera przed nami swe podwoje, co daje nam szanse na rozwój, możliwość kształcenia poza granicami Polski, wreszcie, możliwość podjęcia pracy i godziwych zarobków. Dla mnie osobiście ważne są też idee, jakimi kieruje się UE - jedność, pokój i współpraca wewnątrz Europy to postulaty niezwykle istotne. Nie jestem jednak ślepym euroentuzjastą i zdaję sobie sprawę z tego, że członkostwo w UE to nie tylko pozytywy. Jestem świadom tego, że za wszelkie błędy naszych negocjatorów płacić będziemy my - młodzi ludzie.

Przed moim pokoleniem stoi bardzo trudne zadanie doprowadzenia do porządku sceny politycznej w Polsce. Przewijają się przez nią ci sami od ludzie, wiele razy skompromitowani, i nie ma na nich sposobu. Przyzwyczaili się już do swoich "stołków" i ani myślą postarać się coś zmienić. Czują się przy tym bezkarni i bezpieczni, nie ma bowiem dla nich zastępców. Wszystko to powoduje, że obywatele albo przestają się interesować polityką, co widać podczas wyborów, albo głosują na frakcje radykalne. Ani jedna, ani druga postawa nie są dobre. Polacy ograniczają się do krytykowania, nie przychodzi im natomiast do głowy, że przecież to od nich wiele zależy, że mogliby coś zmienić, gdyby tylko chcieli.

Nikogo już nie dziwi, że młodzi wyjeżdżają. Jeśli skonfrontować dobrobyt zachodni z polską nędzą naprawdę trudno się dziwić, że wykształcony młody człowiek ucieka z Polski. Od wielu ludzi można usłyszeć pogląd, że Polska jest krajem chorym, w którym nie ma miejsca dla młodych, wykształconych ludzi, w którym liczą się znajomości i przeszłość polityczna. Brak perspektyw skłania do emigracji. Za to życie na zachodzie nie skłania do powrotów do Polski.

Żeby doprowadzić do zmian należałoby najpierw odświeżyć cały skład sejmu. Ważne, żeby zaprzestać narzekań i wziąć się do pracy nad ulepszeniem tego kraju. wszystko to przecież w naszym interesie.

W kwestii polityki międzynarodowej młodzi ludzie stawiają przede wszystkim na pokój na świecie. Nie jest prosta sprawa. Szczególnie w dobie terroryzmu. I mowa tu nie tylko o terroryzmie narodowo - religijnym, ale również tym legalnym, prowadzonym przez USA. George Bush dąży do wojen, prowokowany przez terrorystów. Ci zaś atakują prowokowani przez Stany Zjednoczone. Mamy tu do czynienia z błędnym kołem samonapędzającego się mechanizmu agresji. A giną przy tym, w przeważającej większości, niewinni ludzie.

Kolejnym problemem nurtującym ludzi mojego pokolenia jest troska o ekologię. Postęp cywilizacyjny doprowadza naszą planetę do stanu wyniszczenia. Środowisko jest zdegradowane prze zanieczyszczenia, nadmierna eksploatację i zwykła bezmyślność człowieka. Coraz więcej gatunków zwierząt i roślin wymiera, zaczyna brakować surowców naturalnych, pojawia się coraz więcej nowych chorób, atakujących człowieka. Kwestie dotyczące ochrony środowiska każda władza pozostawia zawsze na szarym końcu spraw istotnych do załatwienia. Wierzę w to, że młodzi ludzie, tak wrażliwi na dobro przyrody, doprowadzą do koniecznych zmian. Nikt nie kwestionuje konieczności rozwoju cywilizacyjnego, ale dlaczego kosztem środowiska naturalnego. Przecież najnowsze technologie mogą się znakomicie sprawdzić również na polu walki z zanieczyszczeniami i degradacją Ziemi. Bezdyskusyjną jest przecież kwestia naszego zdrowia i dobra planety.

Moja praca to przede wszystkim problemy przyszłości, a ta w końcu od nas zależy. Wydaje mi się, że moje pokolenie nie różni się specjalnie od poprzednich w swoich marzeniach, aspiracjach i lękach. Wszyscy zawsze pragnęli, żeby panował pokój, wolność i sprawiedliwość. W przeszłości wiele razy rzeczywistość niszczyła te marzenia. Mam nadzieję, że moje pokolenie wreszcie osiągnie swój cel. Doprowadzenie do tego na pewno nie będzie łatwe, ale myślę, że należy zrobić wszystko, żeby się udało.