Ojciec Peneloux to jeden z bohaterów,,Dżumy", parabolicznej powieści Alberta Camusa. Jest jezuitą, który postrzega tytułową dżumę nękającą algierskie miasto Oran, jako karę za grzechy jego mieszkańców. Organizuje dla mieszkańców miasta tydzień modlitw w katedrze. Zakończyć miała go niedzielna msza do ś. Rocha, który był zadżumiony. W czasie tej mszy Peneloux wygłosił swoje słynne kazanie, nawołujące wiernych do opamiętania się i odwrócenia od grzechów, za które są karani epidemią.

Na mszy zgromadzili się licznie mieszkańcy Oranu. Ksiądz Peneloux wszedł na ambonę i zaczął płomiennie, mocnym i zdecydowanym głosem przemawiać do wiernych. W pierwszym zdaniu określił już wszystko do czego dążył, a mianowicie powiedział, że wszystkie cierpienia, które spadły na mieszkańców Oranu wraz z dżumą są całkowicie zasłużone. Kolejno zaczął przytaczać przykłady z Biblii mówiące o tym, że tych, którzy występowali przeciw Bogu, zawsze dosięgała kara. Podał przykład Egiptu i faraona, który sprzeciwił się Bogu i wówczas na ziemie egipskie spadła epidemia dżumy. Peneloux twierdził, że: "Od początku historii plaga boska rzuca do stóp Boga pysznych i ślepych...." ( przekł. J. Guze).

Kazał wszystkim zebranym wykazać skruchę i paść na kolana. Twierdził, że nadeszła chwila rozrachunku, był pewien, że dżuma jest karą za grzechy, nie obawiał się twierdzić, że: "Sprawiedliwi mogą być bez obawy, ale słusznie drżą źli...". Porównywał dżumę, akt gniewu Boga do oddzielania słomy od ziarna. Twierdził, że widocznie Bóg miał już dosyć grzechów miasta i braku skruchy mieszkańców: "Bóg, który tak długo pochylał nad ludźmi tego miasta twarz pełną litości, zmęczony czekaniem, zawiedziony w swej wiekuistej nadziei, odwrócił oczy....".

Wkrótce Peneloux dodał kolejny przykład, była nim dżuma w Italii, która spustoszyła pełen grzesznych mieszkańców kraj, za czasów króla Humberta. Kaznodzieja mówił, że nad domostwami Oranu, wznosi się teraz anioł dżumy, który wskazuje na kolejne domy, które zostaną dotknięte zarazą. Twierdził, że Bóg nie chciał się pogodzić z jawnym naruszaniem jego przykazań, w zamian za co mieszkańcy oferowali mu niekiedy fałszywą i powierzchowną modlitwę. Peneloux mówił, że teraz kiedy dotknęła Oran kara, jego mieszkańcy wiedzą już dokładnie, jak wielkie były ich grzechy. Porównał ich sytuację do największych biblijnych grzeszników, takich, jak Kain i mieszkańcy Sodomy i Gomory. Ksiądz mówił do zebranych w kościele, że minął już czas, kiedy rady i nawoływanie do poprawy cos zmienić, teraz czeka ich kara, gdyż grzechy przybrały zbyt duże rozmiary. Twierdził, że w tym wszystkim widzi miłosierdzie Boga, który uznał, że dla tak wielkich grzeszników, jak oni, cierpienie może być jedyna drogą do zbawienia. I to miało być dla nich pocieszeniem.

Takie było zdanie Penelouxa na temat cierpienia, jego mniemaniem, zawsze musiało być ono karą za grzechy, jego zdaniem nie było cierpienia nie zawinionego. Zaprzecza w ten sposób biblijnej historii Hioba, na którego Bóg pozwolił zesłać cierpienie, pomimo, że ten był najbardziej sprawiedliwym i dobrym jego wyznawcą, który nigdy w żaden sposób nie zgrzeszył. Z dalszej lektury "Dżumy" dowiadujemy się, że Peneloux zmienił swoje zdanie na temat przyczyn plagi, po tym, jak był obecny przy śmierci niewinnego dziecka, synka sędziego Othona. Zobaczył bowiem, że cierpienie i śmierć dotyka niewinną istotę, która nie mogła splamić swej duszy żadnym grzechem i w ten sposób obrazić Boga. Po tym wydarzeniu kaznodzieja przyłączył się do formacji sanitarnych. W swoim drugim kazaniu, o wiele łagodniejszym w tonie, nie był już pewnych tych racji, które głosił podczas pierwszego kazania. Zrozumiał, że wyroki boskie nie zawsze są zrozumiałe dla człowieka, tak jak na przykład potrzeba zła i cierpienia. Jedno było dla niego pewne, że nawet w największym cierpieniu i ciemnościach, należy starać się być dobrym i czynić dobrze wobec Boga i bliźnich. Peneloux, który bardzo zaangażował się w walkę z epidemią, w końcu sam się zaraził i zmarł.