Człowiek został stworzony przez Boga tysiące lat temu, zaś stworzony został na jego obraz i podobieństwo. Człowiek był niemalże całkowicie doskonały, niemalże, gdyż nie potrafił dostatecznie przeciwstawić się swym pokusom, obdarzony zbyt słabą wolą. Pierwszy upadek człowieka miał miejsce, kiedy Ewa uległa szatańskiej pokusie, zrywając owoc z drzewa wiadomości dobrego i złego. Wówczas człowiek dopiero poznał, czym jest wstyd, a także czym jest gniew Boga. Ludzie od samego początku nie byli, nie są i zapewnie nigdy nie będą idealnymi istotami. Na straży naszych zasad moralnych stoi wiara, mówiąca nam, że powinniśmy akceptować wszystko, co jest na świecie, aprobować to, ponieważ nie ma takiej rzeczy i takiego zjawiska, które nie byłyby dziełem Boga. Niestety, na świecie pozostała, wbrew statystykom, niewielka grupa ludzi, która wciąż posiada głęboką wiarę. Ludzie wprawdzie deklarują wiarę, ale na ogół za nic mają jej zasady, przestrzegając tylko tych punktów, które są dla nich osobiście wygodne i nie przeszkadzają im w realizowaniu życiowych zachcianek. Wynika to zarówno z naszego egoizmu, jak i z wielu problemów, które spotykają nas w życiu, a których istnienia nie potrafimy zaakceptować, zwracając się wówczas z pretensjami do Boga. Człowiek nie powinien być nigdy sam w chwilach takiej życiowej próby, niezbędni są mu inni ludzie. Jeśli ich nie ma, dopiero wówczas zwraca się do Boga. Człowiek powinien potrafić zaakceptować wszystkie zdarzenia w swoim życiu, nie tylko to, co jest dla niego dobre lub przyjemne, ale także to, co niesie ze sobą ból i cierpienie. Jest to niezbędne, ponieważ tylko w ten sposób uczymy się doceniać szczęście, a poprzez cierpienie poznajemy najlepiej samych siebie. Człowiek został stworzony nie tylko po to, aby być szczęśliwym, ale także po to, aby cierpieć. Na ogół ludzie uważają, że jeśli w ich życiu pojawiają się przeciwności, problemy i ból, to jest to niechybnym znakiem tego, że Bóg ich opuścił, że ich nie kocha, lub, że go nie ma. Jest to dostatecznym powodem, by od Boga się odwrócić, wykreślić go ze swego życia. Są jednak ludzie, którzy uważają, że cokolwiek w ich życiu się zdarza, jest właściwe i należy to przyjąć, zaakceptować, zachowując spokój. Uważają, że Bóg wystawia ich wiarę na próbę, więc zachowują swą wiarę, by przejść zwycięsko przez tę próbę. W utrzymaniu wiary pomaga im nadzieja, ze za wytrwanie czeka ich nagroda w postaci życia wiecznego w zespoleniu z Bogiem.

Przez tysiąclecia wielu twórców, niejednokrotnie świętych, w swych utworach zawierało przesłanie religijne. Zarówno Bóg, jak i prawidła wiary, dawały wielu artystom natchnienie dla ich działalności. Natchnienie to zaowocowało powstaniem wielu wspaniałych utworów, niezwykle ważnych dla naszej kultury, utworów, których doskonałość podziwiamy do dzisiaj. Myśl religijna, obecna w wytworach kultury, ewoluowała, począwszy od zaczątków religii, a skończywszy na czasach współczesnych. Zmiany te mają miejsce i dziś.

Religia chrześcijańska, a także stanowiąca dla niej podstawę religia judaistyczna, w przeciwieństwie do wierzeń starożytnych Greków i Rzymian, jest monoteistyczna, co znalazło swój wyraz w najświętszej księdze chrześcijaństwa - Biblii. Nade wszystko, jest Biblia najświętszą księgą wszystkich chrześcijan, a także, w swej starotestamentowej części, wyznawców judaizmu, ponieważ zawiera w sobie fundamenty naszej kultury, naszej moralności, naszego sposobu myślenia o wieczności i wzorce postępowania, to Biblia także zawiera podstawowe i powszechnie obowiązujące rozróżnienie na dobro i zło, pomaga ocenić pod tym kątem każdą rzecz i sytuację.

Wizja Boga i rzeczywistości, którą stworzył, którą tak często przetwarzała literatura, ma swój początek, rzecz jasna, w Biblii. To ona daje nam najlepszy obraz tego, jaki Bóg jest, choć nie jest to obraz jednoznaczny. Bowiem Bóg, ukazany w Biblii jest jednocześnie miłującym, dobrym ojcem, który kocha bezgranicznie swoje dzieci i jednocześnie surowym, srogim sędzią, który nie zna litości dla tych, którzy pogwałcą ustanowione przezeń prawa.

Średniowiecze było zdominowane przez teocentryczny sposób myślenia. Sztuka, a więc i literatura, miała jasno określone zadanie: przekazywanie treści i wartości, zgodnych z obowiązującym powszechnie światopoglądem chrześcijańskim. Nic zatem dziwnego, że literaturę tę prawie w całości tworzą hagiografie, apokryfy, pieśni, czy kazania, nauczające surowych prawd wiary.

Teocentryzm był charakterystyczną cechą średniowiecznej kultury. Oznaczał on umieszczenie w centralnym punkcie nauki, sztuki i filozofii kwestii związanych bezpośrednio z Bogiem lub z religią. Religii była ściśle podporządkowana każda z dziedzin życia, stąd też wzięło się zdominowanie sztuki przez tematy religijne, lub nawiązujące do kwestii kościelnych. Zadaniem tych tekstów, zgodnie z duchem epoki, było wpłynąć, oddziałać na czytelnika, ukazując mu wzorce do naśladowania, lub pokazać to, co godne było potępienia. Zatem religijna twórczość średniowieczna miała charakter dydaktyczny.

Najbardziej idealną postacią, godną opiewania w utworach był nie kto inny, a święty, zaś dualistyczne podejście do ducha i materii sprawiało, że najlepszym świętym był święty - asceta. Średniowiecze wykształciło dwa główne typy ascetycznego sposobu życia:

- Ascetyzm zakorzeniony w tradycji wschodniej, którego przedstawicielem był święty Aleksy

- Ascetyzm wyrosły na gruncie tradycji właściwej Europie zachodniej, którego przedstawicielem był np. święty Franciszek z Asyżu.

Podstawą postawy ascetycznej była żarliwa, niezwykle głęboka wiara w Boga, która nakazywała odrzucić cielesność i doczesność, by poświęcić się doskonaleniu duchowemu. Toteż średniowieczna asceza to przede wszystkim uwznioślanie ducha poprzez umniejszanie ciała. Wiązało się to z wyzbyciem ziemskich przyjemności, prosty, surowy, pozbawiony wygód tryb życia, a w przypadku ascezy, wywodzącej się z tradycji wschodniej, nawet umartwianie swego ciała. Cel tej postawy zawierał się w pragnieniu uzyskania zbawienia, świętości i rozwoju duchowego poprzez odwrócenie uwagi od spraw ziemskich. Asceci byli przekonani, że za ich świadomy wybór ziemskiej udręki czeka ich po śmierci nagroda w niebie, w królestwie ducha, stojącym w opozycji do królestwa ciała, będącego siedliskiem szatana. Istota ascetycznego sposobu życia ukazana jest w anonimowym utworze hagiograficznym "Legenda o świętym Aleksym", przedstawiającym żywot i śmierć świętego. Legenda opisuje wszystkie ważne etapy życia ascety, począwszy od narodzin, poprzez młodość, małżeństwo, powiązane ze ślubem czystości, następnie opuszczenie domu rodzinnego, rozpoczęcie ascetycznego życia, śmierć i cudowne znaki, zwiastujące świętość. Aleksy odrzucił całkowicie świat materii, domenę ciała, by poświęcić się poszukiwaniu drogi do Boga. W dniu swego ślubu wyrzeka się wszelkich bogactw, wygód i przyjemności, pozostawia swą żonę i rozpoczyna życie ascety - życie w świadomie wybranej nędzy, życie w stanie permanentnego poniżenia własnego ciała. Wszystko to dla Boga, dla zbawienia i szczęścia w niebie.

Zupełnie inne, o wiele bliższe naszym zdolnościom pojmowania, miała asceza świętego Franciszka oraz towarzyszących mu braci zakonnych z klasztoru, jaki powołał. Franciszek urodził się w bardzo zamożnej, kupieckiej rodzinie, wiódł też początkowo wygodne, wystawne, wesołe, pełne beztroski życie. Jednakże po tym, jak doznał objawienia, postanowił całkowicie odmienić swoje życie. Rozdał swój majątek biedakom, rodzicom zwrócił wszystko, co od nich otrzymał i rozpoczął żywot "pobożnego biedaczyny". Zebrał wokół siebie grupkę podobnie myślących ludzi, których uczył nie tylko o ubogim, skromnym życiu i uwielbieniu Boga, ale także o miłości do świata, który jest boskim dziełem i o radości życia na Ziemi, które jest darem od Boga. Wspólne dla Aleksego i Franciszka było wyrzeczenie się dóbr materialnych, świadome ubóstwo, zrezygnowanie z dobrobytu. Różniło ich zaś podejście do świata i życia - o ile Aleksy starał się z niego wycofać, zredukować swą ziemską egzystencję do minimum, Franciszek był piewcą radości życia i afirmacji świata, choć cały czas doznawanych w ubóstwie, naturalnym stanie dobroci. Franciszkanizm nie uznawał bolesnego umartwiania ciała, propagował żywot ubogi, ale zdrowy, nie widział w zadawanym sobie cierpieniu drogi do zbawienia tak, jak widział to asceta pokroju Aleksego.

Nie ulega wątpliwości, że sposób, w jaki człowiek odnosi się do Boga, jest uzależniony od tego, jaką religię wyznaje.

Renesans, który w centrum świata przesunął człowieka, kosztem Boga, był epoką, w której religia chrześcijańska podzieliła się najsilniej, jeśli nie liczyć schizmy w kościele w 1054 roku. Twórcą jednego z nowych odłamów chrześcijaństwa był Marcin Luter, duchowny, który ogłosił swoje słynne tezy w 1517 roku w proteście przeciwko polityce kościoła i przeciw jego doktrynie nieomylności. Luter uważał, ze każdy wierny powinien sam zgłębiać Pismo Święte, powinien sam uczyć się je odczytywać, nie uznając za powszechnie obowiązującą wykładni Stolicy Piotrowej. Kalwinizm, którego twórcą był Jan Kalwin, głosił teorię predestynacji - czyli odgórnego zdeterminowania człowieka do zbawienia lub potępienia. Ludzkie życie, dobre lub złe, było, zdaniem kalwinistów, jedynie potwierdzeniem raz wydanego boskiego wyroku. Piekło lub niebo człowiekowi było zasądzone jeszcze przed narodzinami. Kalwinizm propagował ideę pracy i gromadzenia dóbr materialnych, uważał też, że ci, którym udaje się dorobić majątku, są szczególnie błogosławieni przez Boga. Bóg cenił też pracowitość i sumienność w wykonywaniu obowiązków. Jan Kalwin zdefiniował też bardzo surowe zasady moralne, jakie obowiązywały wyznawców nowego odłamu chrześcijaństwa. Zabroniono gier hazardowych i rozrywek takich, jak chodzenie do teatru. W życiu rodzinnym zasadą było bezwzględne posłuszeństwo starszym. Zdarzało się, że dzieci, które przeciwstawiały się rodzicom, skazywano nawet na śmierć. Jeszcze innym odłamem chrześcijaństwa był anglikanizm, którego powstanie było jednak motywowane bardziej przyczynami politycznymi niż teologicznymi oraz arianizm, który znalazł licznych wyznawców na ziemiach polskich. W ten oto sposób rozpadła się chrześcijańska jedność, jaką miała średniowieczna Europa.

Zmienił się też sam sposób postrzegania Boga, humanista starał się ogarnąć jego abstrakcyjną istotę, jak choćby Kochanowski, kiedy w utworze "O żywocie ludzkim" nazywa go "Wieczną myślą". Humanista renesansowy, choć pełen szacunku do Najwyższego, nie bał się zadawać trudnych pytań, które w epoce średniowiecznej traktowane by były jako herezja bądź bluźnierstwo. Tak było również w przypadku Kochanowskiego, który po śmierci córki przeszedł kryzys światopoglądowy, czego wyraz znajdziemy w "Trenach".

Bóg bywa też przedstawiany jako miłosierny, dobry, czuły i hojny ojciec - opiekun ludzkości, stwórca wszystkiego i rozdawca dóbr, pan wszechrzeczy, który pozwala miłościwie ludziom na korzystanie z dobrodziejstw jego królestwa. Taki obraz Najwyższego odnajdziemy w słynnym hymnie Kochanowskiego ,,Czego chcesz od nas Panie". Bóg jest też tam ukazany jako artysta, który urządził przepiękny świat. Człowiek został wyposażony w największy z darów - rozum i wolę. Pieśń ma charakter apoteozy Boga, jest wyrazem uwielbienia dla niego.

Daniel Naborowski, poeta epoki baroku, w swych utworach, takich jak "Marność", czy ,,Krótkość żywota", daje wyraz nie tylko egzystencjalnej rozpaczy kruchością istnienia, daje wyraz nie tylko swojej trwogi spowodowanej poczuciem znikomości swojej osoby względem świata, ale daje także świadectwo całkowitego pogodzenia się z wyrokami boskimi. "Krótkość żywota" stanowić ma przestrogę dla człowieka, zgodnie z popularnym w średniowieczu hasłem "memento mori". Zaś "Marność" to refleksja nad przemijalnością, niestałością świata materialnego. Człowiek powinien wieść cnotliwe życie, ukierunkowane na rozwój duchowy, gdyż tylko to może go ocalić przed boskim gniewem. Tylko prawość i wierność zasadom wyznaczonym przez Boga może zapewnić człowiekowi życie wieczne u jego boku, uchronić od wiecznego potępienia i zatracenia.

Po jawnie agnostycznej epoce oświecenia, Boga literaturze przywraca, choć w zupełnie nowym kontekście, romantyzm. Na tematy biblijne powołuje się z upodobaniem na przykład Mickiewicz w "Dziadach", choć trzeba jednocześnie zaznaczyć, że rozważania o moralności, dobru i złu, są przepuszczone przez pryzmat ludowych wierzeń i wyobrażeń metafizycznych. Romantyzm odważnie wchodzi w polemikę z Bogiem, lub stara się wejść w takową, zważywszy na boskie milczenie. Zapisem takiej sytuacji jest słynna "Wielka Improwizacja" Konrada, pochodząca z III części "Dziadów". Bohater dramatu, nie potrafiąc pojąć i zaakceptować boskiej obojętności wobec cierpień narodu polskiego, domaga się od Boga władzy nad światem, gdyż uważa, że dysponuje dostateczną mocą, a siłą miłości potrafiłby uczynić świat szczęśliwszym. Uniesienie poetyckie doprowadza go nieomal na krawędź bluźnierstwa - do oskarżenia Boga o zło, do zanegowania jego nieskończonej miłości. Chce nazwać Boga carem, lecz nie zdąża tego uczynić, słowo to dopowiada za niego diabeł. "Wielka improwizacja" jest prometejskim pojedynkiem z Bogiem, pojedynkiem o zwycięstwo wolności i równości, o pokonanie ziemskiego zła, na które Stwórca dał przyzwolenie. Konrad nie potrafi zaaprobować tej sytuacji, zrozumiałe, ze buntuje się przeciwko niej. Wobec gniewu Konrada Bóg zachowuje jedynie milczenie. Odpowiedzi udzielić może natomiast jedynie komuś skromnemu - jest tą osobą ksiądz Piotr, nazywający siebie prochem. To Piotr przeżywa widzenie, w którym widzi przyszłość Polski i jej losy, dostrzega podobieństwo między dziejami narodu polskiego a żywotem Chrystusa. To wówczas narodzi się koncepcja Polski - Chrystusa narodów.

Jeszcze inaczej motywy religijne wykorzystuje "Nie - boska komedia" Zygmunta Krasińskiego. Wizja świata w tym utworze opiera się na przekonaniu, że wszelkie zmiany dokonują się poprzez rewolucję, niszczenie starych form, zastępowanych przez nowe, doskonalsze. Jednakże, jeśli z procesu zmian wyrzuci się Boga, to skutkiem tego powstanie rzeczywistość straszna, rzeczywistość zła i cierpienia. Dlatego w zakończeniu dramatu interweniuje sam Bóg, decydując o ostatecznym wyniku rewolucyjnej walki, pokonując zło.

Jak widać, Bóg oraz wszystko to, co stworzył, było rozmaicie ukazywane na przestrzeni tysiącleci w literaturze. Zmieniało się też ludzkie podejście do Boga. Było to podejście afirmujące, było też podejście buntownicze. Niektórzy, zwracając się ku Bogu, odwracali się od tego świata, zapominając, że również on jest boskim dziełem. Religia jednakże spowodowała głębokie zakorzenienie w ludzkiej świadomości dualizmu, podziału na dobrego ducha i złą materię. Przez stulecia kultura i różni filozofowie próbowali uporać się z tym wciąż obecnym w nas podziałem, jednakże bezskutecznie. Choćby po tym widać, jak olbrzymi jest wpływ Eligii na nasze postrzeganie świata. Niezależnie od epoki, ten pierwiastek był cały czas obecny, może poza epokami, które świadomie negowały metafizykę religijną. Rozwój religijnej myśli ludzkiej jest bowiem bardzo złożony, jest też fascynującym zjawiskiem. Ciekawe jest też, jak rozwinie się w przyszłości.