Skrawek czasu - streszczenie krótkie
Narratorka wspomina pierwszą akcję w małym miasteczku podczas okupacji, którą nazywa „skrawkiem czasu”, chwilą tak silnie zapamiętaną, że mimo upływu lat pozostała żywa i świeża. W tym okresie Żydzi mierzyli czas nie miesiącami, lecz wydarzeniami – akcjami, które oznaczały kolejne etapy zagłady.
W dniu akcji rozkazano wszystkim Żydom stawić się na rynku niby w celu „zaciągu na roboty”. Ludzie wierzyli, że chodzi o obóz pracy w pobliżu miasta. Narratorka wspomina piękny, słoneczny poranek, zwykłe śniadanie i złudne poczucie normalności. Starsze osoby postanowiły ukryć się z obawy przed ciężką pracą, ale młodsi, w tym narratorka i jej młodsza siostra, wyszli z domu.
Dziewczęta szły okrężną drogą nad rzeką Gniezną, puszczały kamyki na wodę, nie przeczuwając grozy. Dopiero widok czarnego, milczącego tłumu na rynku sprawił, że ogarnął je strach. Siostra powiedziała „uciekajmy” i obie pobiegły na wzgórze zamkowe, patrząc z oddali na domy i ogród, które wyglądały zwyczajnie, jakby nic się nie działo.
Po powrocie dowiedziały się, że kobiety odesłano do domów, a mężczyzn zatrzymano. Wśród nich był ich kuzyn Dawid, który sam zgłosił się na rynek, mimo że mógł się ukryć. Wcześniej znajomy zamknął go w mieszkaniu wychodzącym na rynek, ale Dawid nie wytrzymał samotności. Niecierpliwość, lęk i potrzeba bycia razem z innymi sprawiły, że opuścił kryjówkę.
Stając w szeregu, Dawid powiedział, że jest nauczycielem, choć nie pracował długo. Obok niego stał student architektury, który skłamał, podając się za stolarza, i to uratowało mu życie. Dawida załadowano do auta razem z innymi 71 osobami. W chwili odjazdu zawołał, żeby przekazać matce: „sam jestem winny, przepraszam cię”.
Później chłop znalazł kartkę z tymi słowami i przyniósł ją rodzinie. W następnych tygodniach dochodziły kartki rzekomo z obozu pracy, co dawało ludziom złudną nadzieję. W rzeczywistości wszyscy zostali rozstrzelani w lesie pod wsią Lubianki. Po wojnie ten sam chłop wyznał prawdę o egzekucji.
Podczas strzelaniny Dawid, pulchny i niezdarny chłopiec, zdołał wdrapać się na drzewo i zginął, obejmując pień ramionami jak dziecko matkę.
