Przejdź na stronę główną Interia.pl

Świętoszek

Molier

Streszczenie szczegółowe

Akt I

Scena I

Pani Pernelle wybiega z domu syna oburzona tym, że tutaj „każdy waży lekce głos sędziwej matki”. Wszyscy domownicy próbują ją udobruchać, jednak starsza pani nie pozwala im dojść do słowa, krytykuje ostro ich postępowanie i wytyka rzekome wady. Jedynym człowiekiem godnym w jej oczach szacunku jest Tartuffe, który jest też otoczony wielkim szacunkiem przez Orgona. Wszelkie tłumaczenia domowników, iż Tartuffe jest hipokrytą i że jego „świętość” jest tylko udawana, rozpala jedynie bardziej gniew pani Pernelle, która - policzkując ociągającą się rzekomo służącą - odchodzi.

Scena II

Na twierdzenie Kleanta, iż starsza pani jest „przez Tartuffe'a twego osiodłana”, pokojówka opowiada, jak wielki wpływ ma osoba Świętoszka na Orgona:

„Był to wprzód człowiek z duszą roztropną i godną (...),

Teraz, odkąd Tartuffem swym przejął się cały,

Od tego czasu chodzi niby ogłupiały”.

Świętoszek stał się powiernikiem pana domu i wyrocznią, od której zdania wszystko zależy. Gani on wszelkie przejawy nawet pozornej próżności, wywołując każdym swym słowem i każdym czynem zachwyt Orgona, sam zaś wykorzystuje sytuację, aby od swego gospodarza „ciągnąć gotowiznę”.

Scena III

Elmira nadmienia, iż Kleanta ominęła „cała porcja” cierpkich słów, która dostała się odprowadzającym panią Pernelle do drzwi. Oznajmia też o nadejściu jej męża i odchodzi.

Scena IV

Damis - obawiając się przeszkód ze strony Tartuffe'a - prosi Kleanta o wstawiennictwo u Orgona za Marianną, która pragnie poślubić Walerego oraz o poparcie dla swoich spraw (Damis jest z kolei zakochany w siostrze Walerego) i wybiega, aby uniknąć spotkania z ojcem.

Scena V

Orgon - roztargniony - wita się ze szwagrem i natychmiast wypytuje pokojówkę, co działo się w domu podczas jego dwudniowej nieobecności. Doryna zaczyna opisywać złe samopoczucie pani, skarżącej się w tym czasie na gorączkę, brak apetytu, ból głowy i inne dolegliwości. Jednak Orgon co chwila przerywa jej i pyta o Tartuffe'a, zaś słysząc w odpowiedzi stwierdzenia dotyczące nadzwyczaj dobrego samopoczucia i apetytu Świętoszka, kwituje to tkliwym słowem: „Biedaczek”. W końcu pokojówka oznajmia, iż „dziś oboje są już w dobrym stanie” i odchodzi, aby oznajmić Elmirze, „z jaką pan troskliwością pytał o jej zdrowie”.

Scena VI

Kleant rozpoczyna rozmowę od zwrócenia uwagi na dziwne porządki, które panują w domu od czasu pojawienia się w nim Tartuffe'a i jego służącego. Jednak Orgon w odpowiedzi szeroko rozwodzi się nad cnotami Świętoszka i nad uczuciem błogości i szczęścia, które zalewają wprost duszę w jego obecności. Nie mogąc znaleźć odpowiednich stów pochwały określa go mianem „człowieka” i stwierdza, że „dzięki niemu z przywiązań ziemskich oczyszczony” mógłby „na zgon (...) patrzeć matki, dzieci, żony” i nie uczułby „w sercu, ot, nawet ukłucia”. Na sarkastyczne stwierdzenie Kleanta, że są to „niezwykle ludzkie w istocie uczucia”, Orgon zaczyna opisywać zachwyt, w jaki wpadł, gdy pierwszy raz spotkał tego pokornego i niezwykle pobożnego - jak wskazywałoby na to jego zachowanie w świątyni - człowieka. W dalszej dyskusji nie pomagają żadne argumenty Kleanta, który dowodzi, iż prawdziwa pobożność nie polega wyłącznie na leżeniu krzyżem przed ołtarzem, ale - między innymi - na skłonności, aby „wszystkich oceniać życzliwie”, prawym i pozbawionym fałszu postępowaniu oraz na tym, „by grzech ścigać twym wstrętem, ale nie grzesznika”. Słowa te jednak nie docierają do Orgona, który trwa w swoim uporze i nie zważa na osobę swego rozmówcy. Kleant, widząc to, rezygnuje z dalszego bezowocnego przekonywania i chce dowiedzieć się, czy Orgon ma zamiar dotrzymać danego niegdyś Waleremu słowa, dotyczącego jego zaślubin, jednak pan domu udziela wymijających odpowiedzi, które wskazują, iż zmienił zdanie. Kleant postanawia przestrzec Walerego.

Akt II

Scena I

Orgon - upewniwszy się uprzednio, czy nikt nie podsłuchuje - pyta córkę o jej zdanie na temat Tartuffe'a.

Scena II

Pokojówka wchodzi niepostrzeżenie do pokoju i staje za plecami Orgona. Ten tymczasem, powołując się na posłuszeństwo, jakie córka winna jest ojcu wyraża swą wolę: Marianna ma poślubić Tartuffe'a. W tym momencie dostrzega Dorynę. Dziewczyna próbuje przekonać Orgona, iż nie jest to dobry wybór, ten jednak słysząc takie określenia jak „bigot” i „hołysz”, adresowane do osoby Świętoszka, wpada w gniew. Jednak pokojówka nie ma zamiaru ustąpić i nadal usiłuje obronić i równocześnie przekonać Mariannę, by nie wychodziła za mąż wbrew głosowi własnego serca. Doryna stwierdza, że zmuszanie kobiety do ślubu wbrew jej woli jest narażaniem na niebezpieczeństwo jej cnoty, gdyż doprowadzi z pewnością do naruszenia wierności małżeńskiej. Za każdym razem, kiedy Orgon zwraca się do Marianny, pokojówka wpada mu w słowo i przerywa, kontynuując ostrą polemikę. Doprowadza go to do pasji. W pewnym momencie ma zamiar ją uderzyć, jednak oczekuje na kolejne słowo ze strony krnąbrnej służącej, ta - wyczuwając jego intencje - uporczywie milczy i nie odpowiada na jego prowokacje. W końcu jednak nie wytrzymuje i - stwierdzając, iż w żadnym wypadku nie poślubiłaby takiego człowieka jak Tartuffe - ucieka przed goniącym ją Orgonem. Zmęczony bezskuteczną pogonią pan domu odchodzi.

Scena III

Pokojówka wypomina Mariannie jej milczenie i brak sprzeciwu wobec nakazu ojca. Marianna jednak broni się, iż nie może postępować wbrew woli swego rodzica. Na pytania o małżeństwo odpowiada, że pragnie z całej duszy poślubić Walerego, a gdyby ktoś zmusił ją do oddania ręki Tartuffe'owi, raczej zabije się, niż ulegnie, jednak wszelkie starania o niedopuszczenie do takiej ewentualności pozostawia Waleremu. Doryna traktuje to stwierdzenie jako przejaw zbytniej słabości i strachu ze strony panny i zaczyna ironizować, przedstawiając wizję „wielkiego szczęścia”, które czeka ją w związku zawartym ze Świętoszkiem. Słysząc groźbę Marianny i dostrzegając wzbierającą w niej rozpacz, Doryna powstrzymuje Mariannę przed popełnieniem jakiegoś nierozważnego kroku i zaczyna się zastanawiać nad sposobem wyjścia z trudnej sytuacji.

Scena IV

Walery, który słyszał już o planach Orgona względem córki, uzyskuje potwierdzenie tej wieści. Między narzeczonymi dochodzi do ostrej sprzeczki wywołanej brakiem zdecydowania ze strony Marianny. Oboje zaczynają na przekór sobie obwiniać się o brak stałości w uczuciach, co o mało nie doprowadza do ich rozstania. Widząc jednak, co się dzieje, Doryna, która usunęła się uprzednio na stronę, aby nie przeszkadzać w rozmowie, prawie siłą zatrzymuje odchodzącego już Walerego i zmusza oboje do pozostania na miejscu. Strofuje parę narzeczonych za ich porywczość i kieruje ich myśli na problem, w jaki sposób nie dopuścić do małżeństwa Marianny z Tartuffe'em. Doradza następnie, aby Marianna udawała chorobę i używała wszelkich sposobów, aby odwlec spełnienie ojcowskich zamiarów, zaś Waleremu, aby przy pomocy swych przyjaciół dochodził swoich praw do ręki narzeczonej. Doryna sama zamierza skłonić do udzielenia pomocy Damisa i Elmirę.

Akt III

Scena I

Damis, który dowiedział się o zmianie decyzji Orgona, jest oburzony na Tartuffe'a (który - w jego przekonaniu - z pewnością maczał w tym palce) i zamierza „na dobre wziąć się do tego przybłędy”, jednak jego gwałtowność powściąga Doryna, gdyż uważa ona, że wybuch młodzieńca mógłby tylko zaszkodzić całej sprawie, zaś jedyną osobą, która może tu coś poradzić, jest Elmira, bowiem Świętoszek pragnie się jej za wszelką cenę przypochlebić. W końcu Damis, który pragnął być choć niemym uczestnikiem spotkania Tartuffe'a z Elmirą, chowa się przed nadchodzącym Świętoszkiem do sąsiedniego pokoju.

Scena II

Widząc Dorynę, Tartuffe głośno nakazuje swemu służącemu odwiesić swoją dyscyplinę i włosienicę pod obraz, pod którym jeszcze przed chwilą się modlił, a następnie daje pokojówce chustkę, aby przysłoniła nazbyt - w jego pojęciu - obnażone piersi. Dziewczyna wytyka mu zbytnią wrażliwość zmysłów, które „widać pokusą nie gardzą” i przekazuje wiadomość, iż za chwilę pojawi się Elmira, aby rozmówić się ze Świętoszkiem.

Scena III

Tartuffe próbuje uwodzić Elmirę, ona jednak - pomimo wyrazistości jego zamiarów - udaje nieświadomość i wszystkie używane przez niego zwroty (pełne zresztą wzniosłych i przepojonych duchowym, religijnym wręcz uniesieniem słów) odnosi do spraw duszy i troski o jej zbawienie. Jednak nie zniechęca to Świętoszka, który przeciwnie - zaczyna być coraz bardziej natarczywy. Jednak Elmira umie utrzymać odpowiedni dystans, a w pewnym momencie pyta, co by się stało, gdyby powtórzyła te wszystkie wyznania swemu mężowi. Tartuffe jest przekonany, iż niewiasta - mając litość dla jego słabości, wywołanej przecież jej wdziękami, - nie posunie się do takiej ewentualności. Zgadza się ona z tym, ale stawia warunek, aby Tartuffe poparł u Orgona swym autorytetem sprawę małżeństwa Walerego i Marianny.

Scena IV

W tej samej chwili rozmowę przerywa wtargnięcie Damisa, który jest wzburzony obłudą Tartuffe'a i zamierza o wszystkim poinformować swego ojca. Chce on w ten sposób wyładować długo rozpalany przez bezkarne postępki Świętoszka gniew i nawet roztropne zalecenia matki nie są go w stanie powstrzymać.

Scena V

Damis opowiada ojcu o knowaniach Tartuffe'a i domaga się od ojca ukarania winowajcy. Elmira na odchodnym twierdzi, że była w stanie obronić się przed zaczepkami, dlatego nic właściwie się nie stało i nie było potrzeby informowania męża o zajściu.

Scena VI

Tartuffe z miejsca przyjmuje postawę fałszywej pokory i zaczyna się sam przed Orgonem oskarżać, zachęcając również Damisa, aby nie wahał się miotać na jego głowę najgorszych obelg. Klęka nawet przed Orgonem i prosi, aby - jako zatwardziałego grzesznika - wyrzucił go z domu. Orgon, ujęty owym kajaniem się Świętoszka, uznaje, iż wszystko, co usłyszał, było tylko wymysłem Damisa, który - jak wszyscy domownicy - nie może znieść w domu widoku i obecności świątobliwej osoby i knuje intrygi, aby pozbyć się Tartuffe'a. W efekcie rozwścieczony ojciec oznajmia iż Marianna zostanie poślubiona Świętoszkowi jeszcze tego wieczoru, syna zaś Orgon wydziedzicza, wyklina i wypędza z domu.

Scena VII

Tartuffe nie porzuca swej maski i „wspaniałomyślnie” przebacza Damisowi, czym porusza do łez Orgona, rozpalając zarazem jeszcze bardziej jego gniew na „wyrodnego” syna. Nie poprzestaje jednak na tym i - przyjmując postawę pokrzywdzonej niewinności - oznajmia, iż ma zamiar opuścić dom, w którym wszyscy starają się go oczernić i zgnębić. Jednak dla Orgona jest to tylko dowodem jego niewinności i prawie nakazuje mu pozostać. Zaklinany Świętoszek zgadza się „poświęcić” dla dobra Orgona, ale wyraża chęć trzymania się jak najdalej od jego żony. Orgon jednak i na to nie chce się zgodzić i życzy sobie, aby obłudnik - na przekór wszystkim złym językom - trzymał się jej jak najbliżej. Oprócz tego pan domu postanawia niezwłocznie zapisać swój majątek Tartuffe'owi.

Akt IV

Scena I

Kleant zachęca Tartuffe'a, aby postarał się o powrót Damisa do ojcowskiego domu. Jednak zapewniając przewrotnie, iż nie chowa do młodzieńca urazy, Świętoszek twierdzi zarazem że takie postępowanie z jego strony mogłoby zostać odczytane jako wyraz słabości i „zgorszenie w dom by wniosło”. Zaś na pytanie, czemu przyjął majątek należący według prawa Damisowi, odpowiada, iż jeśli pieniądze przejdą do rąk prawowitego spadkobiercy, z pewnością zostaną obrócone „na zdrożne cele”, lepiej więc będzie jeśli sam Świętoszek będzie majątkiem zarządzał, gdyż ma zamiar wykorzystać go „dla bliźniego pożytku i dla niebios chwały”. Kleant przytacza dalsze argumenty, które przemawiają za zwróceniem majątku Damisowi, jednak Tartuffe przypomina sobie nagle o „pewnej nabożnej sprawie”, która wzywa go w inne miejsce, i odchodzi.

Scena II

Doryna, która straciła kontrolę nad przebiegiem wypadków, prosi Kleanta o pomoc w udaremnieniu realizacji planów Orgona.

Scena III

Marianna błaga ojca, aby nie zmuszał jej do poślubienia Tartuffe'a. W zamian zgadza się poświęcić na jego korzyść nawet swój posag i wstąpić do klasztoru. Jej prośby próbują poprzeć Doryna i Kleant, jednak Orgon nie dopuszcza ich do głosu i trwa nieugięcie przy swoim postanowieniu. Elmira również próbuje wspomóc pasierbicę. Widząc jednak, iż małżonek nie wierzy w winę swego ulubieńca (dowodem tego mogłoby być dla niego tylko wzburzenie małżonki wywołane napastliwością Tartuffe'a i nie pomaga tłumaczenie Elmiry, że bronią cnoty nie musi być gwałtowność, często wystarcza, jeśli zastąpi ją śmiech), roztropna niewiasta proponuje, że pozwoli się Orgonowi naocznie przekonać o przewrotności Świętoszka. Małżonek odnosi się do tego z niedowierzaniem, ale zgadza się podjąć próbę.

Scena IV

Elmira umieszcza męża pod stołem i zastrzega, iż będzie udawała - choć bynajmniej nie jest to dla niej miłe - przychylność wobec Tartuffe'a, ale jedynie po to, aby go zdemaskować i prosi Orgona, aby przerwał „grę” skoro tylko przekona się, jak naprawdę przedstawia się rzeczywistość.

Scena V

Elmira zachęca Tartuffe'a do śmiałego wyrażania uczuć i zamiarów. Początkowo nieco podejrzliwie odnosi się on do jej przychylności (odmiennej od uprzedniego traktowania), ale po niedługim czasie nabiera śmiałości i przestaje się kryć ze swymi namiętnościami. W odpowiedzi zaś na wyrażane przez Elmirę wątpliwości dotyczące „kary niebios wiecznej” za złamanie małżeńskiej wierności stwierdza, że „wcale ten nie grzeszy, kto grzeszy w sekrecie”. W pewnej chwili niewiasta - rzekomo obawiając się niespodziewanego wtargnięcia męża - prosi aby Tartuffe sprawdził, czy gdzieś za drzwiami ktoś ich nie śledzi. Świętoszek jest pewny siebie, gdyż według niego Orgon „to człowiek stworzony, by go za nos wodzić”, ale posłusznie spełnia prośbę.

Scena VI

Orgon jest głęboko poruszony. Elmira proponuje, aby jeszcze nie przerywał „schadzki”, aby mógł uzyskać całkiem pewne dowody winy Tartuffe'a i przekonał się w całej pełni, kogo do tej pory hołubił, ale małżonek twierdzi, że widział i słyszał już wystarczająco dużo. Elmira zasłania męża przed oczyma Świętoszka, który pojawia się w drzwiach.

Scena VII

Tartuffe nie widząc Orgona zbliża się do Elmiry i pragnie ją objąć, jednak w tej samej chwili ona odsuwa się i Świętoszek staje oko w oko ze wzburzonym małżonkiem. Początkowo pragnie po raz kolejny zamydlić mu oczy swą rzekomą pokorą, jednak tym razem Orgon nie daje się już zwieść i wypędza obłudnika z domu. Tartuffe nagle zmienia taktykę i stwierdza, że to Orgon powinien raczej ten dom opuścić, gdyż należy on do Świętoszka.

Scena VIII

Elmira jest zaskoczona tymi słowami. Orgon przyznaje się do błędu, jaki popełnił zbyt wcześnie sporządzając akt darowizny i tego już nie da się zmienić. Twierdząc jednak, że to, co się stało nie jest jeszcze najgorsze, wybiega z pokoju, aby sprawdzić czy „pewien ważny przedmiot, jest jeszcze na górze”.

AKT V

Scena I

Orgon spotyka Kleanta i wyznaje mu, iż - aby zachować czyste sumienie na wypadek przesłuchania - oddał niegdyś Tartuffe'owi na przechowanie pewną szkatułkę z dokumentami, od których zależy „mienie i życie” Argasa, który uciekając obrał sobie Orgona za powiernika. Rozgoryczony Orgon postanawia od tej pory „tych świętych unikać (...) gorzej (niż) czarta”. Kleant jednak napomina go, aby zachował zdrowy rozsądek i nie popadał w kolejną skrajność, gdyż lepiej jest, jeśli ma się już w jakąś skrajność popaść, „zbyt wierzyć w ludzi, niż nie wierzyć wcale”.

Scena II

Damis słyszy z ust ojca potwierdzenie pogłosek o postępku Tartuffe'a i - wiedziony gniewem - wyraża swe postanowienie: „Ubiję go na miejscu i skończę rzecz całą”. Kleant przemawia do rozsądku również jemu i radzi powściągnąć młodzieńcze zapały.

Scena III

Pani Pernelle nie chce uwierzyć w jakiekolwiek zapewnienia ze strony syna o przewrotności Tartuffe'a. Wciąż uważa go za człowieka świątobliwego, na którego zawistni ludzie „głupią bajkę sobie ubrdali i kraczą”, zaś jej napomnienie, iż Orgon winien był „czekać na jawniejszy dowód” niż naoczne stwierdzenie faktu, doprowadza syna do pasji. Kleant przerywa kłótnię, doradzając, aby chwilowo próbować udobruchać Tartuffe'a i szukać sposobu udaremnienia jego knowań.

Scena IV

Przybywa pan Zgoda. Rzekomo ma jakąś sprawę Tartuffe'a i pragnie rozmawiać z Orgonem. Jednak już po chwili okazuje się, iż przybył on z nakazem opuszczenia domu przez Orgona i całą jego rodzinę. Wspaniałomyślnie pozwala jednak pozostać mieszkańcom na miejscu do następnego ranka, ale żąda, aby oddano w jego ręce klucze. Ma on zamiar spędzić tu noc razem z dziesięcioma strażnikami, którzy następnego dnia pomogą Orgonowi opróżnić dom z wszelkich sprzętów.

Scena V

Pani Pernelle dopiero w tym momencie dostrzega błąd, jaki popełniła darząc takim zaufaniem i czcią osobę Świętoszka. Elmira radzi, aby „rozgłosić zdradę tego niewdzięcznika”, co nie przeszkodzi może, ale z pewnością utrudni mu nieco wypełnienie jego niecnych zamiarów.

Scena VI

Walery przybył spiesznie z wieścią, iż Tartuffe doniósł księciu o kontaktach Orgona z uciekinierem oskarżonym o zdradę stanu i przekazał władcy obciążające dokumenty. Walery ponagla Orgona, aby niezwłocznie uchodził z miasta, gdyż Tartuffe wraz z żołnierzami, którzy mają rozkaz aresztować podejrzanego o zdradę Orgona, są już w drodze.

Scena VII

Nagle pojawia się Tartuffe z żołnierzami i nakazuje aresztować Orgona. Kleant próbuje jeszcze przemyślaną przemową - choć nie bardzo wierzy w jej skutek - ratować szwagra. Tartuffe, słysząc demaskatorskie dla jego postawy słowa, pragnie przerwać dyskusję. W tym momencie sam zostaje aresztowany - jak wynika ze słów oficera gwardii - z rozkazu samego księcia, który brzydzi się przewrotnością, a w dodatku rozpoznał w osobie Świętoszka poszukiwanego od dawna przestępcę. Ponadto książę - w nagrodę za oddane przez Orgona w przeszłości usługi - unieważnił nierozważnie uczyniony akt darowizny i darował Orgonowi przestępstwo (przechowanie szkatułki z dokumentami należącymi do zbiega), gdyż zostało ono popełnione przez niego „ze zbytku przyjaźni” raczej niż ze złej woli. Domownicy cieszą się z nieoczekiwanie szczęśliwego finału, zaś Świętoszek zostaje odprowadzony pod strażą do więzienia.

Scena VIII

Kleant kieruje do Orgona napomnienie, w którym stwierdza między innymi:

„Panuj nad swym porywem, (...)

Zostaw nędznika losom jego przeznaczenia (...)

Żyj raczej, żeby duszę jego, dziś skruszoną,

Szczęśliwy zwrot pozyskał znów na cnoty łono”.

Potrzebujesz pomocy?

Barok (Język polski)

Teksty dostarczyło Wydawnictwo GREG. © Copyright by Wydawnictwo GREG

autorzy opracowań: B. Wojnar, B. Włodarczyk, A. Sabak, D. Stopka, A. Szóstak, D. Pietrzyk, A. Popławska
redaktorzy: Agnieszka Nawrot, Anna Grzesik
korektorzy: Ludmiła Piątkowska, Paweł Habat

Zgodnie z regulaminem serwisu www.bryk.pl, rozpowszechnianie niniejszego materiału w wersji oryginalnej albo w postaci opracowania, utrwalanie lub kopiowanie materiału w celu rozpowszechnienia w szczególności zamieszczanie na innym serwerze, przekazywanie drogą elektroniczną i wykorzystywanie materiału w inny sposób niż dla celów własnej edukacji bez zgody autora podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności lub pozbawienia wolności.

Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu.

Polityka Cookies. Prywatność. Copyright: INTERIA.PL 1999-2020 Wszystkie prawa zastrzeżone.