"Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość - te trzy:

z nich zaś największa jest miłość".

św. Paweł, "Pierwszy List do Koryntian" [13, 13]

Czym jest miłość? Czy można jednoznacznie określić, co znaczy to uczucie dla człowieka? Od początku świata towarzyszy ludziom, jest tym, co w świecie piękne, trwałe, piękne i dobre. Każdy z nas powstał dzięki miłości. Bywa jednak i tak, że człowiek cierpi przez to uczucie. Nie wiadomo, dlaczego kochamy nieszczęśliwie i z jakich powodów często nie potrafimy przerwać błędnego koła, jakim jest kochanie kogoś, kto nas odrzucił. Czy warto kochać? Miłość to podstawowe i piękne uczucie, więc z pewnością nie ma sensu żałować czasu spędzonego na kontaktach z drugim człowiekiem. Poza tym ludzie są niejako skazani na nieustanne stany zakochania. Literatura potwierdza tezę o nieoczekiwanym i gwałtownym charakterze miłości. Nigdy nie wiemy kiedy, kogo i z jakiego powodu pokochamy. Najczęściej miłość nie pozwala na racjonalne osądzanie rzeczywistości. Podobno zakochani są piękniejsi, bardziej optymistycznie patrzą na świat, łatwiej radzą sobie z przeciwnościami losu. Jednak będąc w pierwszej fazie zakochania nie dostrzegamy wad ukochanej osoby, bywamy zaślepieni i częściej popełniamy błędy. W skrajnych przypadkach miłość doprowadza do szału i obłędu.

W przeważającej większości postaci literackich, które omówię, dewiza Pascala się potwierdza. Brak jedności między decyzjami serca i rozumu to cecha bohaterów literackich. Miłość ma na nich bardzo niszczący wpływ. Osoba, która jest bardzo zakochana, często zachowuje się jak ktoś zrozpaczony, przerażony głębią swych uczuć. Niespełniona, nieodwzajemniona miłość może być tak destrukcyjna, że zaprowadzi do samobójstwa.

Myśl Pascala stanowi doskonałe odzwierciedlenie zachowania wielu literackich postaci. W "Piśmie św." można odnaleźć ten wątek. Postać Jezusa Chrystusa z Nazaretu, syna Bożego jest potwierdzeniem tego, że miłość nie zawsze łączy się z racjonalizmem. Jezus pozwolił wydać się na śmierć za grzechy wszystkich ludzi. Uczynił to z miłości. Bał się śmierci, był również człowiekiem i przezywał po ludzku wszystkie emocje związane z cierpieniem, śmiesznością, lękiem przed momentem śmierci. Choć kochał wszystkich ludzi, to mimo wszystko obawiał się męczeńskiej śmierci. Jednak decyzja, którą podjął, płynąca z miłości silniejszej niż śmierć, była ważniejsza niż podpowiedzi zdrowego rozsądku.

Kwestię walki między rozumem a sercem rozważa również Sofokles w dramacie pt. "Antygona". Tytułowa bohaterka musi wybrać między prawem ludzkim a prawem boskim. Antygona to córka Edypa, siostra Eteoklesa i Polinejkesa. Po bratobójczej walce nowy tyran rządzący Tebami, Kreon, kazał Eteoklesowi urządzić wielki, wspaniały pogrzeb. Wydał rozporządzenie, według którego nie wolno było urządzić pogrzebu drugiemu z braci. Antygona nie potrafiła pogodzić się z tak niesprawiedliwym rozkazem, gdyż w jednakowy sposób kochała swych braci i była przekonana, że obaj zasługują na taki sam, uroczysty pogrzeb. Według ówczesnych wierzeń niepochowanie ciała kogoś z rodziny było poważnym naruszeniem praw boskich. Antygona nie chciała przeciwstawiać się nakazom boskim jako tym ważniejszym niż rozkazy tyrana. Wybrała drogę, którą wskazywało jej serce. Samotnie odważyła się zakwestionować decyzję władcy i sprzeciwić się jej. Pochowała ciało brata, za co została skazana na śmierć przez zamurowanie w jaskini. Popełniła samobójstwo ze strachu przed powolną śmiercią. Dramat Sofoklesa ukazuje samotne zmagania z wyrokiem bezdusznego władcy, który nie może cofnąć swej decyzji bez narażania się na utratę honoru. Antygona walczy w obronie praw ważniejszych niż dekrety tyrana i prawo ustanowione przez ludzi. Odważna i bezkompromisowa postawa Antygony zasługuje na podziw i szacunek, gdyż nie każdy zdobyłby się na poświęcenie życia w obronie wartości, w które wierzy. Antygona okazuje się stroną wygraną, gdyż stanęła w obronie ponadczasowych wartości. Prawdziwą klęskę ponosi Kreon. Jego syn, zakochany w Antygonie, po jej samobójstwie również postanawia rozstać się z życiem. Okazuje się, że nie zawsze rację ma rozum. Antygona była na tyle odważna, że nie bała się posłuchać głosu serca, natomiast Kreon wybierając postępowanie w pełni racjonalne zostaje samotny i opuszczony przez wszystkich.

W epoce średniowiecza również można wskazać postawy będące efektem silnego emocjonalnego zaangażowania, a nie chłodnej rozumowej kalkulacji. Epoka ta przepełniona była dziełami religijnymi, zalecającymi raczej ascetyczne praktyki niż podążanie za głosem serca. Mimo to powstały teksty opiewające wielką, tragiczną miłość lub też pieśni sławiące odważnych, mężnych rycerzy walczących o damę swego serca. Nieszczęśliwe jest uczucie, jakie połączyło Tristana i Izoldę, najsławniejszą średniowieczną parę kochanków. Legendę znamy dzięki przekazowi Josepha Bediera. Zostali połączeni szalonym uczuciem właściwie przez przypadek, gdyż wypili napój przygotowany dla Izoldy i jej męża, króla Marka. Tristan nie mógł pozwolić sobie na związek z Izoldą dlatego, że chciał być lojalnym, uczciwym rycerzem swego władcy. Jednak ich miłość okazała się silniejsza niż jakiekolwiek głosy rozsądku. Gdy zostali rozłączeni, okazało się, że jedno nie może żyć bez drugiego. Oboje umarli, a ich miłość okazała się silniejsza niż śmierć. Ich groby zostały połączone krzewem głogu, który wyrósł na grobie rycerza i oplótł swoimi pnączami grób Izoldy. W przypadku legendarnych kochanków rozum okazał się kiepskim doradcą, a ich uczucia nic nie mogło zwalczyć ani pokonać.

Katastrofalne skutki nieodwzajemnionej miłości zostały ukazane w pozytywistycznej powieści Bolesława Prusa zatytułowanej "Lalka". Głównym bohaterem utworu jest Stanisław Wokulski. Dobrze wykształcony, uparty w dążeniu do celu, przedsiębiorczy, rozważny w interesach, niezwykle pracowity człowiek zakochał się w pięknej, ale niedobrej arystokratce, Izabeli Łęckiej. Jego desperackie próby zdobycia miłości Łęckiej kończą się klęską. Wokulski zdaje sobie sprawę z niszczącej siły tego uczucia, ale nie potrafi zwalczyć w sobie miłości do zepsutej, egoistycznej Izabeli. Gdy w końcu przekonuje się, że Łęcka w rzeczywistości nim pogardza, traci sens życia i chęć jakiegokolwiek działania. Postanawia popełnić samobójstwo. Nie znamy zakończenia losów tego silnego i mądrego człowieka, którego zgubiła fatalna namiętność skierowana ku nieodpowiedniej osobie.

Doktora Tomasza Judyma, bohatera "Ludzi bezdomnych" Stefana Żeromskiego można określić dokładnym przeciwieństwem nieszczęśliwie zakochanego Wokulskiego. Lekarz postanawia opuścić zakochaną w nim Joannę Podborską gdyż sądzi, że rodzina odciągałaby jego uwagę od pracy. Judym pragnie bowiem całkowicie poświęcić się leczeniu biednych i polepszaniu warunków życia najuboższych. Rezygnuje z możliwości założenia rodziny z mądrą, kochającą kobietą. Chce realizować swą pasję w samotności. W swych decyzjach jest konsekwentny i choć traci możliwość realizowania się jako mąż i ojciec, to chyba nie żałuje wyboru drogi życiowej.

Wyżej wymienione argumenty potwierdzają tezę, że spór między rozumem a sercem istniał od początku pojawienia się człowieka na ziemi. Losem ludzkim jest nieustanne zmaganie się z problemami, pokonywanie coraz to nowych trudności. Życie jest ciężkie i w przeważającej części składa się z cierpienia. Ludzie podążają drogą trudną, skomplikowaną, na końcu której chcą odnaleźć szczęście i spokój. Niestety, często bywa tak, że nasze oczekiwania mają niewiele wspólnego z realnym wyglądem życia. Można bez końca pouczać o wyższości wskazań rozumu nad porywy serca. Kto wie, może mimo wszystko ma rację jedynie serce, gdy każe nam szaleć i postępować zupełnie niemądrze? Któż z nas oceni, co daje większą radość: zaplanowane, racjonalne działania, czy uleganie podszeptom serca? Serce nigdy nie będzie kierowało nami w poukładany, spokojny sposób, może jednak tylko ono ma rację, gdy każe podążać za marzeniami? Nie znam rozwiązania tego problemu, tak jak nie zna go nikt z nas.