Niejednokrotnie człowiek na swojej życiowej drodze musi wybierać pomiędzy dobrem a złem. Nie możemy też negować, że nasza rzeczywistość pozbawiona jest złych i dobrych elementów, gdyż wystarczy otworzyć gazetę, włączyć telewizję, a usłyszmy o wspaniałych, cudownych ludziach i bezlitosnych, zadających ból innym przedstawicielach gatunku ludzkiego. Jednak, czym tak naprawdę jest dobro, a co nazywamy złem?

Wydawać by się mogło, iż są to pojęcia tak zasadniczo różne od siebie, lecz w gruncie rzeczy pomiędzy nimi istnieje spore podobieństwo. Są to terminy, których właściwie nie można jednoznacznie zdefiniować, gdyż są to wartości względne. Oczywiście istota ludzka jest w stanie odróżnić zło od dobra, jednak zdarzają się sytuacje, kiedy to, co do niedawna było dobre nagle stało się złym. Taki stan dowodzi tylko zmienności ludzkiego postrzegania świata. Obok naszego własnego doświadczenia źródłem informacji o przeróżnych formach dobra i zła w życiu człowieka jest literatura z minionych lat. W każdej z epok owe pojęcia utożsamiano z czymś innym i tak np. w romantyzmie stawiano znak równości pomiędzy: dobrem a miłością do ojczyzny, złem i zaborcami Polski, w epoce kolejnej dobro równoznaczne było z pracą, a podczas ostatniej wojny okrutnego okupanta porównywano do diabelskiej mocy. To, czy życiem człowieka rządzi dobro, lub wręcz przeciwnie, zależy tylko od istoty ludzkiej. Podejmując jakąkolwiek decyzję, nigdy nie mamy pewności, który wariant jest właściwy i słuszny.

Literatura nieraz podpowiada człowiekowi, jaką może wybrać drogę, którą ścieżką iść dalej, bowiem w książkach można odnaleźć odpowiedź na wiele frapujących nas pytań. Jednym z owych wielkich zapytań ludzkości było to, czy ,,bić się czy nie " o wolność ojczyzny. Odpowiedzi udzielał w swoich utworach zarówno Mickiewicz, jak i Słowacki. Obaj starali się zająć stanowisko w obliczu przegranej walki listopadowej powstańców. Ilu Polaków w przeddzień wybuchu zrywu zastanawiało się nad tym, czy wbrew sercu pozostać biernym na hasła narodowowyzwoleńcze, czy pójść za głosem serca i chwycić za broń?

Juliusz Słowacki w utworze pt. ,,Kordian" surowo osądził zryw z 1831 roku. Właściwie poddał negacji sens walk listopadowych, skoro w ,,Przygotowaniu" czytamy, iż głównych dowódców powstania kreują nie czyste siły, pełne ideałów, lecz moce piekielne. Zatem, to zło odpowiedzialne było za klęskę, za krew niewinnych żołnierzy porwanych przez ideę…

Tymczasem u Mickiewicza w ,,Dziadach cz. III" , a szczególnie w ,,Widzeniu księdza Piotra" pojawiają się słowa poparcia dla listopadowego powstania. Przywódcom nie odbiera on czci i chwały, a naród polski nazywa Mesjaszem, który cierpi za innych. Dobrem dla ludzi od wieków był Bóg i jego gesty względem człowieka, bo przecież z miłości do istoty ludzkiej poświęcił własnego syna. Jednak jego dobroć została przez bohatera ,,Dziadów" zanegowana, skoro Stwórcę porównuje do cara. Nie jest już on dla niego ucieleśnieniem wielkiej miłości, lecz tylko mądrości. Zatem Bóg Konrada nie otacza go miłością, lecz wystawia go bezbronnego na pastwę losu. Ksiądz Piotr, będąc reprezentantem Niebieskiego Królestwa na ziemi momentami poddaje w wątpliwość boską Opatrzność. Czy Bóg może zsyłać na istotę ludzką ból i cierpienie? Odpowiedzi twierdzącej udziela Mickiewicz w balladzie ,,Romantyczność", bowiem to Najwyższy odbiera kochance jej najdroższą osobę. Intencją Boga nie powinno więc być wyrządzanie krzywdy niewinnej osobie, a jednak…

Rozpoznanie, czy dobro jest złem, a zło dobrem uwarunkowane jest subiektywną hierarchą wartości każdego człowieka, bo oto dla jednej istoty grzech jest nośnikiem dobroci, gdyż dzięki niemu można poznać ludzkie wnętrze, czego dowodzą ,,Dziady cz. II", a dla innych wręcz odwrotnie.

Bohater romantycznych dramatów jest idealnym przykładem człowieka, który wciąż stoi na rozstaju dróg i nie wie, którą ścieżkę ma wybrać. Dobro, czy zło?, aż chciałoby się rzec: ,,oto jest pytanie". Owe postacie poszukują więc właściwej postawy, która pomogłaby im podjąć słuszną decyzję, a nade wszystko szukają siebie. I tak, Konrad Wallenrod decyduje się na walkę wbrew etycznym zasadom, ale w imię szczytnych celów. Gustaw vel Konrad rezygnuje z wielkiej miłości do kobiety na rzecz całkowitego oddania ojczyźnie, twierdząc, iż to jest jedyna i słuszna droga. Samotny Kordian odnajduje sens swojej egzystencji w miłości do kraju przodków. Wszystkie wyżej wymienione postacie swoje ,,szczęście" odnalazły w ojczyźnie i w walce o jej wolność. A przecież zabijanie, przelew krwi jest złem, bo człowiek nie ma żadnego prawa odbierać drugiemu życia. Jednak romantyczna literatura starała się to zło w pewnym stopniu usprawiedliwić, tłumacząc, iż walka była koniecznością, aby odzyskać utraconą wolność. Zabijano zatem dla idei. W tym okresie dobro utożsamiano zwykle z postawą patriotyczną. Dobrym człowiekiem był ten, kto oddawał życie za ojczyznę, jego przeciwieństwem była jednostka pasywna wobec haseł narodowowyzwoleńczych. Często jednak los odbierał ludziom możliwość własnego wyboru, sam decydował za nich…

W pozytywizmie próbowano zdefiniować zarówno dobro, jak i zło. Ukazywano na rozmaitych przykładach, iż czasem dobro staje się złem i na odwrót. Literatura starała się ukazać potencjalnym odbiorcom rozmaite sytuacje wyboru wraz z ich efektami, by tym samym ułatwić człowiekowi odnaleźć się w skomplikowanej rzeczywistości. Trzeba pamiętać, iż każdy człowiek na swój sposób pojmuje dobro i jego przeciwieństwo. Niech dowodem na to będzie nowela Marii Konopnickiej zatytułowana ,,Miłosierdzie gminny". Bo oto dla mieszkańców szwajcarskiej gminy przejawem dobroci była opieka nad starszymi i schorowanymi ludźmi, lecz z drugiej strony forma owej troski niestety była złem. Bo jak można w imię dobra licytować drugiego człowieka?

W kolejnej noweli pod tytułem ,,Mendel Gdański", będącej opowieścią o losie ludności żydowskiej w Polsce u schyłku XIX stulecia, ukazane zostały dwie społeczne postawy. Pisarz przedstawia sytuację wyboru pomiędzy wspólną z innymi akcją przejawu antysemityzmu, a samotnym protestem wobec nietolerancji mniejszości religijnej. Postacie Konopnickiej muszą same zająć stanowisko zgodne z ich sumieniami. Czy katolicy, kierujący się w swoim życiu m.in. zasadą ,,miłuj bliźniego swego, jak siebie samego" mogą wyrządzać swoim sąsiadom- Żydom krzywdę? Na to pytanie myślę, że nie muszę udzielać odpowiedzi.

Obraz, jakże dramatycznego wyboru jawi się w nowelce Elizy Orzeszkowej zatytułowanej

,,Tadeusz". Rodzice tytułowego bohatera, którzy zmuszeni ciężką sytuacją materialną pozostawiają owoc swojej miłości bez żadnej opieki. Zapewne wielu rodziców w ówczesnych czasach musiało, tak jak postacie Orzeszkowej wybierać pomiędzy pracą, która dawała im finansową podstawę do życia a poświęceniem się wychowaniu dziecka. Pisarka nie wini rodziców za ten stan, lecz zastaną sytuację społeczną.

W wielu ciężkich sytuacjach związanych z chorobą bliskich osób, człowiek staje przed dylematem, czy mówić prawdę kochanej osobie, czy też ją zataić. Ten problem wyboru pomiędzy dobrą a złą wiadomością ukazany jest na kartach noweli Bolesława Prusa pt. ,,Kamizelka". Tak naprawdę nikt nie wie, które rozwiązanie jest lepsze, czy złudzenie powrotu do zdrowia, czy naga prawda o umieraniu. Tytułowa kamizelka stała się swoistego rodzaju symbolem iluzji, która dodawała otuchy umierającemu mężczyźnie. Zatem kłamstwo obecne w noweli stało się dobrem, gdyż dzięki niemu chory przynajmniej przez chwilę był szczęśliwy. Kłamstwo utożsamiane ze złem może być dobrem? W omawianym przypadku zdecydowanie tak…

O jakże wiotkiej linii granicznej między złem a dobrem pisał w swojej powieści zatytułowanej ,,Zbrodnia i kara" Fiodor Dostojewski. Raskolnikow tuż przed zabójstwem starał się znaleźć wytłumaczenie planowanej przez siebie zbrodni. Poddał analizie dwa pojęcia, mianowicie dobro i zło, stwierdzając, iż tak naprawdę ich ocena uwarunkowana jest tylko od punktu widzenia. Bo oto są i tacy ludzie, dla których morderstwo w określonych sytuacjach jest ostatnią deską ratunku, umożliwiającą w przyzwoitych warunkach życie innym. Oczywiście było to stwierdzenie potencjalnego kata, który odbieranie życia traktował jako czyn na rzecz dobra innych. Raskolnikow twierdził, że skoro zabije lichwiarkę, to dzięki jej śmierci uwolni spore grono klientów kobiety i poniekąd przywróci ich do życia. Śmierć jednej jednostki na rzecz kilku, to też jakieś wytłumaczenie…Szansą na odrodzenie moralne, na oczyszczenie z win jest zrozumienie popełnionego czynu haniebnego.

Pozytywistycznym twórcom zależało na przedstawieniu zachodzących sprzeczności w procesie rozumienia dobra i zła. Pokazywali w swoich utworach opaczną interpretację wzniosłych idei, jak również i niestabilność ludzkich przekonań.

W okresie młodopolskim szukano nowych wartości, które mogłyby zastąpić skompromitowane ideały z ubiegłej epoki. Można tu doszukiwać się pewnych powinowactw z romantyzmem, zresztą schyłek XIX stulecia i początek nowego wieku często określano jako neoromantyzm. Bohema artystyczna walczyła z zastanymi ideałami, gardząc pracą na rzecz sztuki. W twórczości ówczesnych artystów, dekadentów brakowało wyraźnej próby definiowania pojęć dobra i zła. Wynikało to stąd, iż w zmieniającym się świecie właściwie nikt nie potrafił wytłumaczyć, czym są owe słowa.

Ponownie pojawił się obraz Boga nie jako wcielenie dobra, lecz siły, której obojętne było ludzkie cierpienie i rozpacz. Taką wizję odnajdujemy w utworze Jana Kasprowicza pt. ,, Dies Irae". Stwórca, podobnie jak w ,,Dziadach" nie jest miłością, lecz okrutnym i bezlitosnym sędzią. Poeta poniekąd podważa dobroć bożą.

Tymczasem dla poety młodopolskiego Kazimierza Przerwy - Tetmajera dobro objawiało się w doskonałej przyrodzie.

Ciekawym przykładem ciągłych wyborów, w jakie obfituje fabuła powieści pt. ..Chłopi" Władysława Reymonta. Jego postacie wciąż wybierają pomiędzy etyką moralną a silnym uczuciem miłości, która przecież jest nośnikiem dobra, w powieści okazał się być siłą destruktywną.

Interesującą interpretację pojęcia i dobra przeprowadził w ,,Weselu" Stanisław Wyspiański.

Dla pisarza dobro było uszanowaniem i gotowością na przyjęcie tradycji, jak również walką o nowe wartości. Pod słowem zło, dla Wyspiańskiego ukrywała się stagnacja, człowiecza niemoc.

Właściwie twórcom młodopolskim nie udało się wypracować jednoznacznej koncepcji dobra i zła. Przeciętny czytelnik nie potrafił zrozumieć ich koncepcji, gdyż były one niejednokrotnie wyrażone wieloznacznymi oraz symbolicznymi sformułowaniami.

Początkowe lata 20. międzywojennego wypełnione były radością z faktu, iż po długich latach niewoli Polska nareszcie odzyskała utraconą wolność. W nowych czasach na aktualności nie stracił odwieczny problem podejmowania decyzji życiowych.

Warto przytoczyć tutaj powieść Stefana Żeromskiego zatytułowana ,,Przedwiośnie", w której to autor ukazał konsekwencje podejmowania decyzji nie do końca przemyślanych. Na kartach powieści pojawia się również iluzoryczna utopia, a więc fałszywa opowieść o kraju przodków ojca Baryki, słynna ,,wizja szklanych domów". Ciężko jednoznacznie osądzić, czy popełnione kłamstwo przez Seweryna Barykę było złym postępkiem. Bowiem to jego opowiastki o miodem i mlekiem płynącej krainie polskiej wpłynęły na decyzję Cezarego o powrocie do kraju ojca. W powieści nie ma istotnej granicy między tym, co dobre, a tym, co złe.

O wyborach pisała także Zofia Nałkowska w ,,Granicy". Główny bohater Zenon Ziembiewicz sam zdecydował o swojej życiowej ścieżce. Zrezygnował z wzniosłych ideałów, stając się przeciętnym aparatczykiem. Być może wybór ten został podyktowany przez analizę walorów posiadania władzy. W mniemaniu Zenona kontynuował on cele młodości, gdyż pomagał robotnikom w miarę swoich możliwości.

Inne kryterium dobra i zła opracował Witold Gombrowicz w ,, Ferdydurke". Dla pisarza o wartości człowieka świadczy intelekt oraz jego sfera duchowa, a nie jak dotychczas zewnętrzna powłoczka. Zwrócił również uwagę na fakt, iż właściwe istota ludzka nie ma możliwości buntu wobec społeczeństwa, gdyż w każdej chwili ono ją zabije.

Artystów 20. -lecia międzywojennego można uznać za kontynuatorów myślenia o pojęciach dobra i zła, gdyż twierdzili, iż słów tych człowiek nie jest w stanie jednoznacznie wytłumaczyć. Zwracali także uwagę na to, że w pewnych sytuacjach kłamstwo niekoniecznie musi być tożsame ze złem.

Najdramatyczniejszym momentem w historii ludzkości, a przede wszystkim w dziejach narodu polskiego były czasy II wojny światowej. To wówczas żniwo zbierał rozwijający się od kilku lat totalitaryzm hitlerowski oraz sowiecki. Wojna zmieniła wszystko, zanegowała ludzkie wartości moralne, etyczne, odebrała wiarę w drugiego człowieka. W tamtym okresie niewątpliwie dobro utożsamiali nękani przez okupantów Polacy, a wraz z nimi Żydzi, Romowie, a wcieleniem zła byli bezlitośni i brutalni NiemcyRosjanie. Oczywiście i wśród ,,dobrych" znalazły się osoby nie zasługujące na takie miano, o czym pisał Tadeusz Borowski w ,,Pożegnaniu z Marią" , jak również nie każdy Niemiec był bez serca, czego dowodził Andrzej Szczypiorki, czy tez Władysław Szpilman.

Sytuacje ekstremalne sprzyjają ukazaniu prawdziwej natury człowieka. I to właśnie wówczas

można poznać, czym tak naprawdę jest dobro i jego zaprzeczenie. Podczas wojny wiele osób, zwłaszcza za drutami obozów koncentracyjnych zapominało o podstawowych wartościach moralnych. Istoty ludzkie pozbawione zostały swojego człowieczeństwa, przeistoczyły się w zwierzęta, pozbawione humanizmu. To nie moralność, nie prawa boskie decydowały o kolejnych posunięciach człowieka, lecz głód, cierpienie. W tamtych czasach los stawiał ludzi w obliczu dramatycznych wyborów. Czy do końca być godnym człowiekiem, czy też stoczyć się na moralne dno, donosząc na sąsiada okupantowi w zamian za wolność najbliższych…

Myślę, że współcześni ludzie nie mają prawa oceniać czynów ludzi, którzy przeżyli wojnę, bowiem nie nam to czynić…

Niewątpliwie dobro i zło są pojęciami niedefiniowalnymi, co po części wynika z ich względności. Gandhi popierał bierność wobec agresji, którą dodatkowo tylko wzmaga bunt. Za ufność w tę utopię zapłacił swoim istnieniem, ale po części dzięki niemu Indie stały się wolnym państwem.

Człowiek wielokrotnie był stawiany i zapewne tak będzie w przyszłości, w sytuacji wyboru. Musiał zadecydować, jaką ścieżkę wybrać, dobra czy zła, lecz czym w rzeczywistości jest dobro i zło? Tego tak naprawdę nikt nie wie… Przez lata szukano definicji, która potrafiłaby wyjaśnić strukturę tych pojęć, jednak bez skutku. Wiadomym jest, iż dobro nie może istnieć bez zła i na odwrót.

Czy faktycznie życie wybiera za nas drogę, którą podążamy do celu? Na to pytanie chyba każdy sam powinien odpowiedzieć w głębi swojej duszy…