Najpierw warto może poświęcić parę słów dramatowi. Nie chodzi w tym przypadku o literacki utwór. Dramatem jest bez wątpienia każda wojna, powstanie, rewolta i każda sytuacja, która nierzadko wiąże się z cierpieniem i śmiercią rzesz ludzkich. Możemy zobaczyć np. w telewizji, iż gdzieś na środku ulicy rozgrywał się tragedia, w wyniku której zginęło wiele dziesiątek czy setek osób. To właśnie dramatyczne wydarzenie, któremu poświęcimy uwagę. Ludzie w różny sposób przeżywali w wieku XX takie pełne grozy sytuacje. Przyjrzymy się, jak one wpływały na ich sposób widzenia i postrzegania świata, czy determinowały ich dalsze życie i pozwalały mimo wszystko odnaleźć się w otaczającej rzeczywistości.

Jedną z osób, którą dotknęło okrucieństwo wieku XX jest główny bohater "Przedwiośnia" wybitnego polskiego pisarza Stefana Żeromskiego - Cezary Baryka. Dramatyczne sytuacje dosyć często pojawiają się w jego życiu. Jedną z nich była rewolta w Baku. Tam młody Baryka spotkał się ze zniszczeniami na wielką skalę. Dookoła widział setki pomordowanych, których ciała leżały pokotem. W głowie szczególnie utkwił mu charakterystyczny obraz młodej i pięknej dziewczyny, która była niestety martwa. Jej dłoń, uderzająca o szczeble koła zwisała z drewnianego wozu, wiozącego jej ciało do mogiły. Drugim pełnym dramatyzmu wydarzeniem, jakie spotkało bohatera "Przedwiośnia" Żeromskiego była wojna Polaków z bolszewikami. Tam Cezary zobaczył obraz zniszczenia, nędzy i rozpaczy. Przy okazji poznał niejakiego Hipolita Wielosławskiego i w dramatycznych okolicznościach uratował mu życie. Między nimi zawiązała się przyjaźń, która dla obydwu młodzieńców była wielką pomocą w przezwyciężeniu okrucieństw wojny i strachu.

Gdy nadeszła II wojna światowa, a wraz z nią holocaust - miliony Polaków, Żydów i innych mniejszości było gazowanych i bestialsko mordowanych. Śmierć zbierała okrutne żniwo wszędzie. Ludzie umierali jak muchy. Taki dramatyczny obraz przedstawił w swoich przejmujących opowiadaniach Borowski. Na szczególną uwagę zasługuje opowiadanie "Proszę państwa do gazu". Tadeusz - bohater opowiadania był mieszkańcem oświęcimskiego obozu. Udało mu dostać się do grupy pomagającej przy rozładunkach transportów. W nich do obozu byli dostarczani więźniowie, w tym głównie Żydzi. Widok, jaki jawił się głównemu bohaterowi przy rozładunku wagonów zasługiwał na miano przerażającego, nieludzkiego i niewyobrażalnego. Małe dzieci leżały zdeptane. Nierzadko były oblepione różnego rodzaju nieczystościami. Z wagonów wydostawał się smród rozkładających się ludzkich ciał. Często również dorośli nie wytrzymywali takich koszmarnych warunków życia i także umierali. Można powiedzieć posługując się przenośnią, iż woń śmierci panowała niepodzielnie w każdym wagonie. Ten wymowny, pełen dramatyzmu obraz pokazywał upadek najbardziej ludzkich i elementarnych cech egzystencji. Tadeuszowi trudno było pogodzić się z takim okrucieństwem. Chciał pomagać skazańcom, jednak zdawał sobie sprawy ze swoich ograniczonych możliwości. Każda próba pomocy mogła skończyć się dla niego kalectwem czy nawet śmiercią.

Polacy wywożeni byli także do obozów na Wschodzie. Jednym z najbardziej znanych polskich łagierników jest wybitny pisarz Herling-Grudziński. Dzięki głodowemu protestowi cudem udało mu się opuścić obóz. Następnie spisał autobiografię "Inny świat", opisującą tragiczne losy łagierniczej rzeczywistości. Możemy w niej znaleźć m.in. dramatyczny obraz samookaleczenia jednego z więźniów - Kostylewa, który parę razy oparzył sobie rękę. Chciał dzięki temu opuścić obóz. Za każdym razem trafiał do szpitalu, gdzie warunki życia były bez porównania lepsze niż w samym obozie. Innym wstrząsającym obrazem zostawionym przez Grudzińskiego jest bezwolne poddanie się losowi, chęć szybkiej śmierci. Kto był mało odporny psychicznie najczęściej bardzo szybko przeistaczał się w ofiarę innych łagierników. Jedna kobieta była zmęczona takim życiem w ekstremalnych i nieludzkich warunkach. Była ciągle bita i maltretowana fizycznie przez sąsiadów z obozu. Nie chcąc żyć w takich nieludzkich warunkach, chciała zginąć, poddała się losowi. Takim osobom zazwyczaj zabierano ubranie, rodzinne pamiątki, a na koniec one umierały.

Tragiczne wydarzenia z którymi zmagają się ludzie są również przedstawione w książce A. Camusa. Tytułowa "Dżuma" to straszliwa choroba, zaraza, spadająca na Oran. Na samym początku pozdychały szczury. Z biegiem czasu zaraza zaczęła atakować także i ludzi. Błyskawicznie rozprzestrzeniała się, zabijając mieszkańców miasta Oran. Ludzie umierali wszędzie - w swoich domach, na środku ulicy, w przeróżnych miejscach widać było trupy. Nikt nie grzebał zmarłych, ponieważ rodziny najczęściej dramatycznie zmagały się z chorobą. Miasto zostało zamknięte, aby straszliwa i niszczycielska dżuma nie rozprzestrzeniała się na dalsze okolice. Żywi widzieli codziennie dramatyczne obrazy. Byli przerażeni skalą choroby i jej niszczycielskim plonem. Wydarzenia związane z zarazą stały się przyczyną ewolucji ludzi, zmieniali nie tylko swój charakter, ale również nastawienie do życia. Taki przykładem był Rambert - paryski dziennikarz. Z człowieka wygodnego, dążącego do sukcesów na polu zawodowym, pomnożenia kapitału, zmienił się nie do poznania w osobę ciepłą, wrażliwą na ludzki ból i cierpienie. Jednak dramatyczne wydarzenia nie zawsze kształtowały charakter pozytywnie. Np. Cottard wykorzystywał zarazę dla swych prywatnych, nie zawsze czystych moralnie interesów. Stał się biznesmenem, który za wszelką cenę pragnie dorobić się dużych pieniędzy w możliwie najkrótszym czasie.

"Medaliony" Nałkowskiej są kolejną pozycją książkową, prezentującą dramatyczne zetknięcie człowieka z rzeczywistością. Stanowią zbiór reportaży, utworzonych z wyznań wielu ludzi, cudem nieraz ocalałych z niemieckiej hekatomby II wojny światowej. Np. profesor Spaner bohater jednego z opowiadań zajmował się wyrobem mydła z ludzi. Jego współpracownik - gdańszczanin, który opowiedział potem tę historię Nałkowskiej, ujrzał któregoś dnia przerażający i okrutny widok - płaty ludzkiej skóry, odrąbane głowy. Nie mógł oczywiście przeciwstawić się niemieckiej "produkcji" środków czystości. Chcąc zachować życie musiał posłusznie wykonywać polecenia i przykładać się do pracy, której nienawidził.

Człowiek wieku XX-ego był nieustannie wystawiany na ciężkie próby. Ludzkie dramaty, cierpienie i śmierć były wpisane w jego egzystencję, znacząc krwawy ślad jego żywota. Widząc okrucieństwo często przeciętny człowiek nie mógł nic zrobić, a przynajmniej niewiele. Nie był w stanie przeciwdziałać wszechogarniającemu złu. Przekraczało to jego możliwości. Człowiek XX wieku był istotą paradoksalną, w której obok najwyższych przymiotów świętości i odwagi, mieściły się również niezmierzone pokłady zła i okrucieństwa. Następne pokolenia ocenią, która strona człowieka XX w. ostatecznie zatriumfowała.