Przejdź na stronę główną Interia.pl

Spotkanie nad morzem

Jadwiga Korczakowska

Streszczenie szczegółowe

„Cieszyć się czy nie”

Danusia podsłuchała rozmowę rodziców. Zastanawiała się, czy mogą ją wysłać samą na wakacje do pani Ady Rudzkiej mieszkającej nad morzem. Kilka dni później podjęli decyzję. Dziewczynka była dumna, że pojedzie sama jak już dorosła osoba. Chciała się komuś tym pochwalić. Koleżanek już nie było, więc poszła do Romana, starszego od siebie syna dozorcy. Ten jednak wykpił ją, toteż sama nie wiedziała, czy się cieszyć. Chłopak bardzo jej imponował. W rozmowie z babcią, używała potem zasłyszanych u niego wyrażeń.

„Mów mi ciociu”

Do stojącej już na pustym peronie Danusi, podeszła wysoka kobieta. Przeprosiła za spóźnienie. Była bardzo gadatliwa. W drodze cały czas mówiła. Pokazała jej kolorowy domek zwany Pisanką. Poprosiła, by dziewczynka nazywała ją ciocią. Dziewczynka poznała też Smoka, ratlerka pani Ady. Jednak pies nie przypadł jej do gustu. Z ogródka Pisanki było widać morze.

„A jednak się nie cieszę”

Danusię obudził krzyk. Rozejrzała się po pokoju. Niezbyt jej się podobał. Usnęła powtórnie. O drugiej po południu pani Rudzka wróciła z pracy. Zdziwiła się, że Danusia jeszcze nie wstała. Wypytała gosposię o obiad i właśnie zamierzała iść po Danusię, kiedy dziewczynka zeszła. Podczas obiadu pani Ada zaproponowała, że będzie ją nazywać Nutką. Dziewczynka niechętnie jadła. Przez grzeczność tylko nie mówiła, że jej się nie podoba. Po obiedzie pani Ada przyjmowała pacjentów. Gosposia wyjaśniła, że rano krzyczał listonosz, któremu pani Ada wyrywała ząb.

Danusia wyszła nad morze. Dzień był pochmurny, więc Bałtyk wyglądał szaro i smutno.

„Tajemnice i goście”

Danka była smutna. Nie dostała jeszcze listu z domu. Franciszka była zwykle zajęta, a pani Ada miała wrócić dopiero wieczorem. Dziewczynka nudziła się w domu. Weszła do pokoju pani Rudzkiej. Zobaczyła dwie duże lalki. Po chwili je odłożyła. Oglądała zdjęcia jakiejś dziewczynki.

Ktoś dobijał się do drzwi. Weszła jakaś szczupła starsza pani w towarzystwie młodego człowieka. Najwyraźniej znali już ten dom. Starsza pani zapytała Danusię, czy jest adoptowana. Nie zrobiła na niej dobrego wrażenia. Młodzieniec, pan Artur, był o wiele sympatyczniejszy. Wyjaśnił, że starsza pani jest jego babcią. Franciszka później wyjaśniła, że to teściowa pani Ady.

„Dziewczynka z warkoczem”

Rozpogodziło się. Dziewczynka wychodziła z Arturem nad morze. W domu panował rozgardiasz. Pani Łucja ciągle wszystkim rozkazywała i miała jakieś uwagi. Artur popołudniami ćwiczył na puzonie. Zajęto jej pokoik na facjatce i teraz spała na rozstawianym polowym łóżku w stołowym. Któregoś dnia Danusia wyszła na dziką plażę. Zobaczyła jakąś dziewczynkę zbierającą muszelki.

Z morza wyskoczył jakiś chłopak, nazwał dziewczynkę Najdą, zaczął bić. Danusia rzuciła się na pomoc. Tamta dziewczynka uciekła, ale łobuz uderzył Danusię. Wtedy pojawił się Artur.

Danusia miała rozbitą wargę. Umówili się, że nikomu nie powiedzą, co się stało.

„Proszę dwa kilo fląder”

Od rana wiał silny wiatr. Danusia postanowiła pomóc Frani. Poszła więc do osady, by kupić ryby u rybaków. Już za nie zapłacono. Okazało się jednak, że rybak nie miał fląder. Skierował ją do innego. W jego domu Danusia zobaczyła dziewczynkę, która wydawała się jej znajoma. Usłyszała, że ma na imię Elza. Danusia przypomniała sobie, że nie ma pieniędzy, bo Frania zapłaciła za ryby Kunkielom. Stary Budzisz powiedział, by się nie martwiła, zapłaci innym razem. W drodze Danusia myślała o dziewczynce. W domu wybuchł konflikt między panią Adą i Łucją. Starsza pani oznajmiła, że następnego dnia wyjeżdża.

„Nieprzyjaciel na drodze”

Po wyjeździe pani Łucji poprawiła się pogoda. Rano Danusia wzięła pieniądze i poszła oddać rybakom. Budzisz chętnie z nią pogawędził. Dziewczynka zapytała go o Elzę. Okazało się, że poszła na jagody.

Wracając przez wieś, Danusia spotkała chłopaka, przed którym broniła kiedyś Elzę. Łobuz znów próbował ją bić, ale nadeszła jego babcia i uciekł. Danusia próbowała dowiedzieć się czegoś więcej o Elzie od Franciszki, ale gosposia nie była w zbyt dobrym humorze. Dziewczynka zajęła się czytaniem listu od mamy.

„Elza”

Artur ma teraz towarzystwo rówieśników. Zabiera Danusię ze sobą na plażę. Dziewczynka nie czuje się najlepiej w towarzystwie starszych od siebie. Któregoś dnia odwiedziła Budziszów. Od gospodyni dowiedziała się, że wnuczka pasie kozy pod lasem. Wkrótce ją znalazła. Elza opowiadała o kwiatach. Później powiedziała, że nie zna rodziców, umarli, kiedy była jeszcze mała. Nie chodzi do szkoły. Mówiła też o Piotrku. Danusię zdziwiło, że Elza myli się, kiedy mówi o kolorach. Wieczorem dziewczynki umówiły się na kolejne spotkanie.

„Noc odkrywa tajemnice”

Danka wróciła już po zmierzchu, ale pani Rudzkiej jeszcze nie było. Podczas kolacji Artur zaproponował, by Danusia wybrała się z nim na wycieczkę statkiem. Dziewczynka odmówiła, bo nie mogłaby spotkać się z Elzą. Zasypiała, myśląc o przyjaciółce.

Obudził ją skowyt Smoka. Pies zaprowadził ją do pokoju pani Ady, która siedziała skulona w łóżku, trzymając się za serce. Danka pobiegła po Artura. Okazało się, że pani Ada ma atak dusznicy. Artur dał jej zastrzyk i po chwili pani Rudzka poczuła się lepiej. Zaniepokojona Danka nie mogła zasnąć, toteż długo w nocy rozmawiała z Arturem. Dowiedziała się, że mąż pani Ady zginął w powstaniu warszawskim, a kilkuletnia córeczka umarła na dyfteryt. Danusia opowiedziała mu o Elzie. Zapytała, co znaczy słowo Najda, którym kiedyś Piotrek nazwał Elzę. Artur przypuszczał, że może chodzi o znajdę, czyli przygarnięte przez kogoś dziecko bez rodziców, jakich wiele było po wojnie. Zapytał ją też o plany na przyszłość. Wreszcie uspokojona dziewczynka wróciła do siebie. Postanowiła nazywać panią Adę ciocią.

„Dzień odkrywa tajemnice”

Danusia leżała w grajdołku, który nazwała Smoczą Jamą. Myślała o Elzie. Postanowiła podarować jej książkę.

Elza czekała w tym samym miejscu. Po przyjściu Danusi bawiła się ze Smokiem. Opowiadała o profesorze, który nauczył ją rozpoznawać różne rośliny. Mówiła o swoich lalkach, a później opowiedziała legendę o śpiewającej syrenie. Danusia zaprosiła ją na plażę do Smoczej Jamy. Potem podarowała jej książkę. Ale Elza zamiast się ucieszyć, posmutniała. Odłożyła książkę. Danusia chciała się obrazić, gdy Elza płacząc powiedziała, że jest niewidoma.

„Komu powiedzieć?”

Danusia nie mogła znaleźć sobie miejsca. Pani Ada zauważyła jej przygnębienie. Dziewczynka myślała o nieszczęściu przyjaciółki. Nie mieściło jej się w głowie, jak można żyć, niczego nie widząc. Podziwiała Elzę, która przecież była taka uśmiechnięta i radosna. Chciała być sama, więc wyszła na poddasze. Usłyszała głosy z pokoiku na facjatce. Artur i Ada rozmawiali na jej temat. Chłopak stwierdził, że przed poznaniem Elzy Danusia lubiła tylko samą siebie. Pani Ada martwiła się o dziewczynkę.

Danka długo myślała o tym, co usłyszała na swój temat. Postanowiła powiedzieć cioci o chorobie przyjaciółki.

„Pierwsze kłamstwo”

Danusia znów spotkała się z Elzą. Dziewczynka powiedziała jej, że dziadek długo rozmawiał z panią Adą, a potem pozwolił jej odwiedzać Pisankę, kiedy zechce. Poprosiła Dankę, by opowiedziała jej, jakie jest morze. Później opowiedziała o znalezionym przez siebie bursztynie, największym swoim skarbie. Weszły do wody, trochę brodziły, zaczęły się pryskać. Elza opowiadała o wszystkim, czego nauczyła się od profesora. Doskonale znała nadmorską przyrodę. Poprosiła, by mogła „obejrzeć” przyjaciółkę. Długo dotykała czubkami palców jej twarzy. Powiedziała, że jest bardzo ładna. Danusia odparła, że przyjaciółka jest o wiele ładniejsza. Skłamała, ale widziała, jak wielką przyjemność sprawiła Elzie.

„Roman nie miał racji”

Danusia o wszystkim opowiadała Elzie. Przyjaciółka często prosiła, by opisać jej jakąś rzecz, by opowiedzieć o kształtach i kolorach. Ona opowiadała o przyrodzie i morzu. Miała niesamowity słuch, z daleka słyszała, że ktoś nadchodzi. Siedząc na molo, rozmawiały o morzu. Danusia opowiadała o statkach i kutrach rybackich. Powiedziała o wyjeździe Artura i zaprosiła na niedzielny obiad do Pisanki.

„Okręt tonie”

W niedzielę podczas obiadu Elza była milcząca i poważna. Dopiero w pokoiku Danusi poczuła się swobodniej. Zaproponowała, by bawiły się w statek. Danusia została kapitanem, Elza pasażerką, a Smok jej synkiem. Bawiąc się w sztorm i tonięcie statku, dziewczynki narobiły hałasu, przewróciły krzesło. Zaalarmowana tym pani Ada wbiegła na górę. Danusia bardzo się zawstydziła.

„Dobrze i źle”

Ciocia Ada umówiła się z Budziszami, że Elza będzie co dzień przychodzić na obiady do Pisanki. Dziewczynka powoli przyzwyczaiła się do nowego towarzystwa. Kiedyś z Danusią poszły do lasu na jagody. Rozmawiały o krasnoludkach. Elza powiedziała, że zazdrości Danusi tego, że może się uczyć. Danka wyznała jej, że kiedyś to właśnie ona obroniła ją przed Piotrkiem. Zauważyła żmije i odprowadziła przyjaciółkę w bezpieczniejsze miejsce. Zbyt późno zauważyły nadciągającą burzę. Danusia zgubiła się w lesie. Elza, dotykając drzewa, znalazła kierunek północny i wskazała, jak wyjść nad morze. Stąd już łatwo trafili do chaty Budziszów.

Wieczorem, kiedy nawałnica minęła, stary rybak odprowadził ją do Pisanki. Danka obawiała się, co powiedzieć cioci, ale pani Ady jeszcze nie było.

„Trzy listy”

Pani Ada pisała do mamy Danusi o tym, czego dowiedziała się o Elzie. Dziewczynka nie była wnuczką Budziszów. W 1952 roku zamieszkała u nich kobieta z małym dzieckiem. Mówiła, że jest wdową po zmarłym na obczyźnie muzyku. Niestety kobieta wkrótce umarła, zostawiając półtoraroczną niewidomą od urodzenia córeczkę. Ponieważ Budziszowie byli sami, zaopiekowali się sierotą, po którą nikt się nie zgłaszał. Wychowywali ją więc jako własną wnuczkę. Pani Ada poprosiła przyjaciółkę, by poszukała w Toruniu dobrego okulisty i poprosiła o przebadanie Elzy.

Danusia prosiła mamę o kupno organków, które chciała podarować swojej przyjaciółce Elzie.

Pani Gawlikowa odpisała, że przyjedzie o tydzień później, skoro przyjaciółka i córka nalegają na przedłużenie pobytu. Co do Elzy, sądzi, że należy ją umieścić w zakładzie dla ociemniałych.

„Z morzem nie ma żartów”

Dziewczynki bawiły się na dzikiej plaży przy łodziach. Danusia próbowała zepchnąć jedną do morza, lecz Elza stwierdziła, że nie wolno. Wsiadły do jednej z nich, bo bawiły się w rybaków. Po chwili spostrzegły, że woda poruszyła łodzią. Elza wolałaby wysiąść, ale Danusia namawiała ją, by trochę popływały. Nie miały jednak wiosła. Fala zniosła ich dość daleko od brzegu. Zauważyły jakąś żaglówkę i zaczęły wołać o pomoc. Łódź przeciekała. Dziewczynki starały się wychlapywać wodę rękami, ale bezskutecznie. Nagle fala przewróciła łódź. Elzę ktoś wciągnął za warkocz za burtę żaglówki. Danusię wyłowiono z wody. Zobaczyła twarz Piotrka.

„Smutki i nadzieje”

Danusia rozchorowała się. Najbardziej żal jej było, że okazała się taka nieodpowiedzialna, naraziła Elzę na niebezpieczeństwo. Nie widywały się już od tygodnia. Niedługo zresztą Danusia będzie musiała wracać do Torunia. Weszła ciocia i oznajmiła, że zatrzyma ją do dziesiątego sierpnia, to jest jeszcze prawie dwa tygodnie. Dziewczynka zapytała ją, czy będzie mogła spotykać się z Elzą. Chciała też dowiedzieć się, co znaczy wyraz „adoptować”, który słyszała kiedyś od Łucji. Zapytała jeszcze, czy ciocia przyjmie ją na następne wakacje.

„Znowu razem”

Trzy dni później Danusia poszła odwiedzić przyjaciółkę. Przyszły razem do Pisanki. Tu Danusia starała się przygotować Elzę do swojego rychłego wyjazdu. Umówiły się na wyjście na plażę. Postanowiły tam bawić się w cyrk. Tymczasem wzięły lalki cioci Ady i bawiły się, że są ich mamami. Mówiły o lalkach tak, jakby ich rodzice mówili o nich. Potem wyszły na plażę. Smocza Jama była cyrkową areną, a dziewczynki tresowanymi zwierzętami, magikami, błaznami. Śmiechu było co niemiara. W drodze powrotnej spotkały Piotra. Ten zaczął je wyśmiewać, nazywać topielicami. Danusia podziękowała mu za uratowanie im obu życia.

„Ostatni tydzień”

Franciszka smażyła konfitury z malin. Pani Rudzka pisała listy. Nagle do domu ktoś wszedł. To była mama Danusi. Wszyscy się ucieszyli. Danusia zaraz zapytała o organki dla Elzy. Kiedy dziewczynka pobiegła na górę, obie panie spojrzały na siebie porozumiewawczo. Pani Ada namawiała przyjaciółkę, by została dłużej. Obie panie rozmawiały do późnej nocy.

Tydzień minął bardzo szybko. Elza bardzo ucieszyła się z organków, szybko nauczyła się grać. W ostatnią niedzielę matka zaproponowała wspólną wycieczkę statkiem. Danusia była zachwycona, ale zauważyła lekki smutek Elzy.

„Śpiew syreny

Dziewczynki nie wiedzą, że w ostatnim tygodniu pani Rudzka kilka razy odwiedzała Budziszów. Danusia przechodząc, usłyszała fragment rozmowy cioci i mamy o pomaganiu komuś i jakiejś decyzji. Zapytała, czy może pójść pożegnać się z Elzą. Znalazła ją na wydmie. Elza opowiedziała jej, że w nocy, kiedy nie mogła zasnąć, wyszła nad morze i wydawało jej się, że słyszała śpiew syreny. Podarowała Danusi swój bursztyn. Powoli wróciły do wioski.

„Ach, bardzo się cieszę”

W ostatnim dniu Danusia była smutna. Została w domu z Franciszką. Gosposia powiedziała jej, by się nie martwiła, bo może i z Elzą wszystko się odmieni. Dziewczynka zaczęła pisać pożegnalny list. Kiedy zaszczekał Smok, wyszła zobaczyć, kto idzie. Nadchodził Budzisz z odświętnie ubraną Elzą. Okazało się, że dziewczynka ma jechać do Torunia na miesiąc lub dwa. Danusia była szczęśliwa. W drodze mama wyjaśniła jej, że zabierają Elzę, aby mogli ją zbadać specjaliści. Istnieje nadzieja, że jej choroba nie jest nieuleczalna.

Elza jeszcze nie wie, że niezależnie od wyniku kuracji pani Ada postanowiła ją zaadoptować. Po powrocie Elżunia będzie mieszkać w Pisance i mieć przybraną mamę. Ale na razie o tym jeszcze nie należy jej mówić. Danusia powiedziała tylko, że może rzeczywiście przyjaciółka słyszała śpiew syreny zapowiadający duże zmiany.

Potrzebujesz pomocy?

Współczesność (Język polski)

Teksty dostarczyło Wydawnictwo GREG. © Copyright by Wydawnictwo GREG

autorzy opracowań: B. Wojnar, B. Włodarczyk, A. Sabak, D. Stopka, A. Szóstak, D. Pietrzyk, A. Popławska
redaktorzy: Agnieszka Nawrot, Anna Grzesik
korektorzy: Ludmiła Piątkowska, Paweł Habat

Zgodnie z regulaminem serwisu www.bryk.pl, rozpowszechnianie niniejszego materiału w wersji oryginalnej albo w postaci opracowania, utrwalanie lub kopiowanie materiału w celu rozpowszechnienia w szczególności zamieszczanie na innym serwerze, przekazywanie drogą elektroniczną i wykorzystywanie materiału w inny sposób niż dla celów własnej edukacji bez zgody autora podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności lub pozbawienia wolności.

Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu.

Polityka Cookies. Prywatność. Copyright: INTERIA.PL 1999-2020 Wszystkie prawa zastrzeżone.