"Nie daj się zwyciężyć złu." powiedział Jan Paweł II. Co prawda słowa te wypowiedział kilkadziesiąt lat po zakończeniu wojny, ale ich przesłanie jest ponadczasowe i jako takie doskonale odnosi się również do czasów wojny i okupacji. Słowa te w ustach papieża zabrzmiały jak wyzwanie. Człowiek winien walczyć ze złem, walczyć z podłością oraz niegodziwością świata. Jak pokoleniu wojennemu i powojennemu udało się sprostać temu wyzwaniu?

"Ludzie ludziom zgotowali ten los" napisała Zofia Nałkowska w motcie zbioru opowiadań "Medaliony". Uważam, że motto to znakomicie streszcza treść i przesłanie opowiadań. Kolejne opowiadania pozornie nie są ze sobą w żaden sposób związane. Jednak istnieje między nimi pewna więź. Wszystkie opisują zło, które objawiło się XX-wiecznemu światu pod nazwą faszyzmu. Efektem zapanowania na świecie ideologii faszyzmu była II wojna światowa, konflikt zbrojny, podczas którego człowiek człowiekowi zgotował najgorszy, najbardziej poniżający los.

Miejscem chyba najbardziej zdehumanizowanym, synonimem wszechogarniającego zła stał się obóz koncentracyjny. Warunki egzystencji panujące w obozach koncentracyjnych były ekstremalne - śmierć, zbrodnia, zdrada i wyzysk były na porządku dziennym. Celem więźniów nie było zachowanie człowieczeństwa, ale zwykłe, fizyczne przeżycie. Wobec przemocy i zagrożenia życia człowiek mógł być mocny lub słaby, mógł zadawać gwałt lub mu ulegać. Litość i współczucie były luksusami, na które nie można było sobie pozwolić. Należało myśleć tylko o sobie i troszczyć się tylko o siebie. Należało zaopatrzyć się w grubą skórę, zobojętnieć wobec bólu i rozpaczy innych. Nie było miejsca na solidarność, godność, na zasady, którymi człowiek kierował się na wolności.

Taka była codzienność obozu koncentracyjnego i taką odmalowała ją doskonała, bezlitosna obserwatorka rzeczywistości, Zofia Nałkowska. Według autorki złem jest pozbycie się uczuć ludzkich, zezwierzęcenie. Według Nałkowskiej człowiek w obozie miała dwie możliwości - zachować godność i ulec przemocy lub zapomnieć o własnym człowieczeństwie i poddać się biologicznej woli przetrwania. Spójrzmy na parę przykładów.

"Kobieta cmentarna" opowiada o kobiecie pracującej na cmentarzu, która była świadkiem zagłady getta, ale nie współczuje ofiarom. Poddała się otaczającemu ją złu i wszechogarniającej hitlerowskiej propagandzie. Jest obojętna wobec cierpienia Żydów. Z kolei ostatni utwór "Dorośli i dzieci w Oświęcimiu" opowiada o małych dzieciach w obozie. Dzieci, które przecież powinny być niewinne i z natury dobre, przesiąkły otaczającym je złem. Pogardę dla człowieka, podłość oraz nieludzkie traktowanie były dla nich czymś naturalnym. Nałkowska puentuje to opowiadanie zapytaniem obozowych dzieci, w co się bawią. Maluchy rezolutnie odpowiadają "Bawimy się w palenie Żydów!".

J. Kuncewicz napisał:

"Zło rodzi się z uznania własnych potrzeb i pożądań

bez oglądania się na ich rezultaty dla innych"

Cytat ten doskonale opisuje opowiadania Nałkowskiej, ale również Tadeusza Borowskiego. Głównym ich bohaterem jest Tadek, człowiek doskonale sobie radzący w obozowej rzeczywistości. Inteligentny młody człowiek szybko zrozumiał zasady panujące w obozie i nauczył się radzić sobie z nimi. Nigdy nie jest głodny. Nie pracuje, ponieważ umie okłamywać esesmanów i symulować pracę. Pogardza innymi więźniami, którzy nie potrafili się aż tak dobrze przystosować, są słabi i upodleni, skazani na śmierć. Tadek zdaje sobie sprawę, że uczestniczy w czymś złym. Tak jak wszyscy ma marzenia, chce kochać, ma nadzieję, że wojna się skończy i nadejdą lepsze czasy. W taki sposób usprawiedliwia swoje czyny:

"Godność człowieka naprawdę leży w jego myśli i w jego uczuciu".

Z kolei książka "Inny świat" Gustawa Herlinga-Grudzinskiego przedstawia mechanizmy działania sowieckich łagrów, sposób, w jaki umieszczony w nich człowiek był niszczony i deprawowany. Trzon utworu tworzy relacja autora, opisy prześladowań oraz zachowań współwięźniów. Sowiecki łagier różnił się od niemieckiego obozu koncentracyjnego. Uderzająca jest precyzja, z jaką Sowieci organizowali tego typu placówki. Przede wszystkim starali się nastawić przeciwko siebie więźniów, wzbudzić wzajemną nieufność i nienawiść. W ten sposób w łagrze praktycznie nie istniały solidarność i lojalność. Mężczyźni gwałcili kobiety, chorzy i niezdatni do pracy byli bezwzględnie mordowani, kradzieże były na porządku dziennym (często tylko ten sposób można było zdobyć pożywienie i odzież). Herling-Grudziński w następujący sposób komentuje utratę człowieczeństwa i godności więźniów:

"Człowiek jest ludzki w ludzkich warunkach i uważam za potworny nonsens naszych czasów próbę osądzania go wedle uczynków, jakich dopuścił się w warunkach nieludzkich...".

"Inny świat" to jeden z najbardziej przerażających portretów zła w literaturze nie tylko polskiej, ale i światowej.

Kolejne świadectwo zła wyszło spod pióra przyszłego noblisty, Czesława Miłosza. W wierszu "Campo di Fiori" poeta zderza obraz beztroskich ludzi kręcących się na karuzeli w rytm płynącej z głośników muzyki z przerażającym obrazem getta likwidowanego zaledwie kilkanaście metrów od wesołych warszawiaków. Radosna zabawa okazuje się manifestacją niewrażliwości i bezduszności. Ludzie wolą się zająć zabawą, korzystać ze słonecznego dnia i ulotnych chwil szczęścia niż pochylić się nad tragedią tysięcy Żydów oddzielonych od nich murem. Złem jest nie tylko dopuszczanie się zbrodni, zdaje się mówić poeta, ale również obojętność wobec bólu i męki innych. Miłosz nie daje odpowiedzi na pytanie, dlaczego w sercach ludzi bawiących się świetnie w wesołym miasteczku zagościły znieczulica i obojętność.

Jaką odpowiedź dają omówione przeze mnie powyżej trzy utwory na pytanie postawione w temacie pracy? Czy ludzie czasów okupacji pozwolili się zwyciężyć złu, czy też raczej zwyciężyło w nich dobro?

Wydaje mi się, że niełatwo jest w czasie pokoju ocenić ludzi żyjących w czasach wojny i okupacji. Dzisiaj stosunkowo łatwo jest oprzeć się złu, bo co właściwie mamy do stracenia? Ludzie znajdujący się, powiedzmy, w obozie koncentracyjnym mieli do stracenia bardzo dużo - życie. Wielu z nich wolało ocalić życie za wszelka cenę, nawet za cenę upodlenia i zdrady własnych ideałów. Nie potępiam ich. Inni postanowili za wszelką cenę chronić swoją godność i człowieczeństwo. Tych podziwiam, ale czy mnie byłoby stać na takie poświęcenie? Tego nie wiem, tego nie wie nikt z nas.