"Nie daj się zwyciężyć złu." powiedział Jan Paweł II. Co prawda słowa te wypowiedział kilkadziesiąt lat po zakończeniu wojny, ale ich przesłanie jest ponadczasowe i jako takie doskonale odnosi się również do czasów wojny i okupacji. Słowa te w ustach papieża zabrzmiały jak wyzwanie. Człowiek winien walczyć ze złem, walczyć z podłością oraz niegodziwością świata. Jak pokoleniu wojennemu i powojennemu udało się sprostać temu wyzwaniu?

Na przykład książka "Inny świat" Gustawa Herlinga-Grudzinskiego przedstawia mechanizmy działania sowieckich łagrów, sposób, w jaki umieszczony w nich człowiek był niszczony i deprawowany. Trzon utworu tworzy relacja autora, opisy prześladowań oraz zachowań współwięźniów. Sowiecki łagier różnił się od niemieckiego obozu koncentracyjnego. Uderzająca jest precyzja, z jaką Sowieci organizowali tego typu placówki. Przede wszystkim starali się nastawić przeciwko siebie więźniów, wzbudzić wzajemną nieufność i nienawiść. W ten sposób w łagrze praktycznie nie istniały solidarność i lojalność. Mężczyźni gwałcili kobiety, chorzy i niezdatni do pracy byli bezwzględnie mordowani, kradzieże były na porządku dziennym (często tylko ten sposób można było zdobyć pożywienie i odzież). Herling-Grudziński w następujący sposób komentuje utratę człowieczeństwa i godności więźniów:

"Człowiek jest ludzki w ludzkich warunkach i uważam za potworny nonsens naszych czasów próbę osądzania go wedle uczynków, jakich dopuścił się w warunkach nieludzkich...".

"Inny świat" to jeden z najbardziej przerażających portretów zła w literaturze nie tylko polskiej, ale i światowej.

Miejscem chyba najbardziej zdehumanizowanym, synonimem wszechogarniającego zła stał się obóz koncentracyjny. Warunki egzystencji panujące w obozach koncentracyjnych były ekstremalne - śmierć, zbrodnia, zdrada i wyzysk były na porządku dziennym. Celem więźniów nie było zachowanie człowieczeństwa, ale zwykłe, fizyczne przeżycie. Wobec przemocy i zagrożenia życia człowiek mógł być mocny lub słaby, mógł zadawać gwałt lub mu ulegać. Litość i współczucie były luksusami, na które nie można było sobie pozwolić. Należało myśleć tylko o sobie i troszczyć się tylko o siebie. Należało zaopatrzyć się w grubą skórę, zobojętnieć wobec bólu i rozpaczy innych. Nie było miejsca na solidarność, godność, na zasady, którymi człowiek kierował się na wolności.

"Ludzie ludziom zgotowali ten los" napisała Zofia Nałkowska w motcie zbioru opowiadań "Medaliony". Uważam, że motto to znakomicie streszcza treść i przesłanie opowiadań. Kolejne opowiadania pozornie nie są ze sobą w żaden sposób związane. Jednak istnieje między nimi pewna więź. Wszystkie opisują zło, które objawiło się XX-wiecznemu światu pod nazwą faszyzmu. Efektem zapanowania na świecie ideologii faszyzmu była II wojna światowa, konflikt zbrojny, podczas którego człowiek człowiekowi zgotował najgorszy, najbardziej poniżający los.

"Kobieta cmentarna" opowiada o kobiecie pracującej na cmentarzu, która była świadkiem zagłady getta, ale nie współczuje ofiarom. Poddała się otaczającemu ją złu i wszechogarniającej hitlerowskiej propagandzie. Jest obojętna wobec cierpienia Żydów. Z kolei ostatni utwór "Dorośli i dzieci w Oświęcimiu" opowiada o małych dzieciach w obozie. Dzieci, które przecież powinny być niewinne i z natury dobre, przesiąkły otaczającym je złem. Pogardę dla człowieka, podłość oraz nieludzkie traktowanie były dla nich czymś naturalnym. Nałkowska puentuje to opowiadanie zapytaniem obozowych dzieci, w co się bawią. Maluchy rezolutnie odpowiadają "Bawimy się w palenie Żydów!".

Taka była codzienność obozu koncentracyjnego i taką odmalowała ją doskonała, bezlitosna obserwatorka rzeczywistości, Zofia Nałkowska. Według autorki złem jest pozbycie się uczuć ludzkich, zezwierzęcenie. Według Nałkowskiej człowiek w obozie miała dwie możliwości - zachować godność i ulec przemocy lub zapomnieć o własnym człowieczeństwie i poddać się biologicznej woli przetrwania. Spójrzmy na parę przykładów.

J. Kuncewicz napisał:

"Zło rodzi się z uznania własnych potrzeb i pożądań

bez oglądania się na ich rezultaty dla innych"

Cytat ten doskonale opisuje opowiadania Nałkowskiej, ale również Tadeusza Borowskiego. Głównym ich bohaterem jest Tadek, człowiek doskonale sobie radzący w obozowej rzeczywistości. Inteligentny młody człowiek szybko zrozumiał zasady panujące w obozie i nauczył się radzić sobie z nimi. Nigdy nie jest głodny. Nie pracuje, ponieważ umie okłamywać esesmanów i symulować pracę. Pogardza innymi więźniami, którzy nie potrafili się aż tak dobrze przystosować, są słabi i upodleni, skazani na śmierć. Tadek zdaje sobie sprawę, że uczestniczy w czymś złym. Tak jak wszyscy ma marzenia, chce kochać, ma nadzieję, że wojna się skończy i nadejdą lepsze czasy. W taki sposób usprawiedliwia swoje czyny:

"Godność człowieka naprawdę leży w jego myśli i w jego uczuciu".

Kolejne świadectwo zła wyszło spod pióra przyszłego noblisty, Czesława Miłosza. W wierszu "Campo di Fiori" poeta zderza obraz beztroskich ludzi kręcących się na karuzeli w rytm płynącej z głośników muzyki z przerażającym obrazem getta likwidowanego zaledwie kilkanaście metrów od wesołych warszawiaków. Radosna zabawa okazuje się manifestacją niewrażliwości i bezduszności. Ludzie wolą się zająć zabawą, korzystać ze słonecznego dnia i ulotnych chwil szczęścia niż pochylić się nad tragedią tysięcy Żydów oddzielonych od nich murem. Złem jest nie tylko dopuszczanie się zbrodni, zdaje się mówić poeta, ale również obojętność wobec bólu i męki innych. Miłosz nie daje odpowiedzi na pytanie, dlaczego w sercach ludzi bawiących się świetnie w wesołym miasteczku zagościły znieczulica i obojętność.

Jaką odpowiedź dają omówione przeze mnie powyżej trzy utwory na pytanie postawione w temacie pracy? Czy ludzie czasów okupacji pozwolili się zwyciężyć złu, czy też raczej zwyciężyło w nich dobro? Wydaje mi się, że niełatwo jest w czasie pokoju ocenić ludzi żyjących w czasach wojny i okupacji. Dzisiaj stosunkowo łatwo jest oprzeć się złu, bo co właściwie mamy do stracenia? Ludzie znajdujący się, powiedzmy, w obozie koncentracyjnym mieli do stracenia bardzo dużo - życie. Wielu z nich wolało ocalić życie za wszelka cenę, nawet za cenę upodlenia i zdrady własnych ideałów. Nie potępiam ich. Inni postanowili za wszelką cenę chronić swoją godność i człowieczeństwo. Tych podziwiam, ale czy mnie byłoby stać na takie poświęcenie? Tego nie wiem, tego nie wie nikt z nas.