Kiedy spoglądamy po raz pierwszy w życiu na dzieło Hansa Memlinga, zatytułowane "Sąd ostateczny", może ono wywrzeć na nas ogromne wrażenie. Obraz ten stanowi tryptyk ,a więc jest złożony z trzech części, stanowiących całość kompozycyjną. Swą budową przypomina w pewien sposób ołtarz, ma ogromne rozmiary, co tym bardziej potęguje wrażenia z jego kontemplacji. Kiedy zaś przyjrzymy się bliżej postaciom, umieszczonym na obrazie Memlinga, dostrzeżemy z pewnością, że poszczególne postacie i przedmioty, widniejące na obrazie posiadają własną, określoną symbolikę. Sprawia to ogromne wrażenie. Może także pobudzić do refleksji nad tym, co było celem i zamierzeniem autora tego dzieła i w jaki sposób oddziałuje ono na widza. W średniowieczu malarstwo sakralne pełniło rolę "Biblii pauperum" - "Biblii dla ubogich", a więc niewykształconych, niepiśmiennych ludzi i miało pomagać im w poznawaniu Pisma Świętego. Obrazy, takie jak ten, oddziaływały z wielką siłą na wyobraźnię ludzi tamtego okresu. To, co obecnie może śmieszyć, wtedy stanowiło budzący grozę obiekt szacunku.

"Z Bogiem wadzi się o władzę w niebie i na ziemi potężna osobistość: Diabeł. We wczesnym średniowieczu Szatan nie gra jeszcze roli pierwszoplanowej, niema też ukształtowanej osobowości. Pojawia się razem z naszym średniowieczem, utwierdza swoje istnienie w XI w. Jest tworem społeczeństwa feudalnego. On i jego pomocnicy, zbuntowani aniołowie, są klasycznym typem wiarołomnego wasala, zdrajcy. Diabeł i Pan Bóg - oto para dominująca nad życiem średniowiecznego chrześcijaństwa, a walka między nimi dwoma jest dla ludzi wieków średnich wytłumaczeniem każdego zdarzenia i zjawiska. Zgodnie z ortodoksją chrześcijańską Szatan nie jest oczywiście równy Bogu, jest on stworzeniem, upadłym aniołem. Wielką herezją średniowiecza - w różnych formach i pod różnymi nazwami - jest manicheizm. Otóż podstawowym wierzeniem manicheizmu jest wiara w dwu bogów, boga dobra i boga zła, stworzyciela i władcę ziemi. Dla chrześcijańskiej ortodoksji wielki błąd manicheizmu polega na tym, że ustawia on na jednym planie Boga i Szatana, Diabła i Pana Boga. Św. Anzelm, czujny teolog, stara się tak skrupulatnie unikać wszystkiego, co mogłoby w jakiś sposób przypominać manicheizm, że kategorycznie odrzuca tradycyjne wierzenie w moc Diabła nad człowiekiem - w "prawa Diabła". A jednak manicheizm, bardziej lub mniej świadomy, bardziej lub mniej uproszczony, rządzi myślą, i postępowaniem ludzi średniowiecza. Dla tych ludzi po jednej stronie jest Bóg, a po drugiej Diabeł. Ten wielki podział rządzi życiem społecznym, moralnym, politycznym. Ludzkość jest rozrywana w dwie strony przez te dwie moce, nie znające kompromisu, i nie mające punktów stycznych. Jeśli uczynek jest dobry, pochodzi od Boga, jeśli zły, pochodzi od Diabła. W Dzień Sądu ludzie zostaną podzieleni na dobrych, którzy pójdą do raju, i złych, którzy zostaną strąceni do piekła. Jeżeli nawet średniowiecze znało pojęcie czyśćca, to go nie uznawało. Zabrakło mu tej najważniejszej podstawy do dozowania ocen, utajony manicheizm skazywał" - jak pisał znany i ceniony mediewista Jacques Le Goff.

"Sąd ostateczny" to obraz ołtarzowy - tryptyk, jako, że składa się z trzech części. Od końca piętnastego wieku znajdował się w Gdańsku. Obraz ten, stanowi przedstawienie wizji powtórnego przyjścia sędziego, w osobie Jezusa Chrystusa Zbawiciela. Środkowa część tryptyku zawiera linie horyzontu, zakrywaną przez występujące na pierwszym planie postacie i przedmioty. Linia ta jest jakby granicą, która oddziela niebo od ziemi - świat pełen zła, przemocy zepsucia i niesprawiedliwości od miejsca, gdzie panuje wieczna szczęśliwość, dobro i miłosierdzie. Wybór ścieżki życiowej zależy wyłącznie od woli ludzi - to siła ich charakteru i decyzje są determinantami dalszego ich losu. Niebo stanowi tę sferę, która jest niedostępna ludzkiemu umysłowi, o której rozprawiają najtęższe umysły, bezskuteczni próbując zgłębić jej miejsce i szukając racjonalnego potwierdzenia jej istnienia.

Postacie, które znajdują się w centrum obrazu, razem z linią, wyznaczającą horyzont, tworzą specyficzną kompozycję, układająca się w kształt krzyża. Na środku znajduje się postać Archanioła Gabriela, który od wieków kojarzony jest ze sprawiedliwością i prawością, oraz objawieniami maryjnymi. Zdobi go srebrna lśniąca, prawdopodobnie włoska zbroja, która niczym zwierciadło odbija przestrzeń otaczająca anioła, nie ukazaną jednak w bezpośredni sposób na obrazie. W ręku archanioła znajduję się mosiężna waga, na której szalach przepełnieni złem grzesznicy są lżejsi od ludzi żyjących zgodnie ze Słowem Bożym. Dla ludzi grzesznych Królestwo Niebieskie jest zamknięte na zawsze, nie dostąpią oni łaski żywota wiecznego. Tworzy to ważny motyw zwany "psyche shisis". Na twarzy Archanioła maluje się spokój i powaga, która niezbędna jest postaci, mającej wzbudzać szacunek.

Średniowieczny symbolizm zaczynał się na poziomie słów. Nazwać rzecz, było to już ją wyjaśnić. Powiedział tak Izydor z Sewilii i po nim etymologia kwitnie w średniowieczu jako nauka fundamentalna. Nazwanie jest poznaniem i objęciem w posiadanie rzeczy, realności. W medycynie diagnozy jest już uzdrowieniem przez wymówienie nazwy choroby. Kiedy biskup albo inkwizytor mógł podejrzanego nazwać "heretykiem" - najważniejsze zostało zrobione, wróg został zapytany, zdemaskowany. Res i verba nie przeciwstawiają się sobie, drugie są symbolami pierwszych. Jeśli język jest dla średniowiecznych intelektualistów zasłoną rzeczywistości, jest on też i kluczem, adekwatnym do tej rzeczywistości narzędziem poznania. Język - powiada Alain z Lille - jest wierną ręką ducha", a dla Dantego słowo jest znakiem totalnym, odkrywającym przyczynę i sens: rationale signum et sensuale.

Ponad postacią Gabriela znajduje się wyraźna i rzucająca się w oczy sylwetka Chrystusa, także umieszczona w centralnej części obrazu. Tak pisze o wizji Chrystusa Ewangelista : "A oto w niebie stał tron i na tronie [ktoś] zasiadał. A Zasiadający był podobny z wyglądu do jaspisu i do krwawnika, a tęcza dokoła tronu - podobna z wyglądu do szmaragdu". Znajduje się on powyżej sylwetki Archanioła ; te dwie postacie umieszczone są na tzw. osi wertykalnej. Czerwień szaty Chrystusa reprezentuje cierpienia i ból, przeżywane przez niego czasie ukrzyżowania, jej intensywność od razu rzuca się w oczy oglądającego. Ponad głową Jezusa znajdują się dwa przedmioty, którymi są gałąź liliowa, będąca symbolem zmartwychwstania i czystości, a także gorejący miecz, który oznacza karę za popełnione grzechy. Chrystus zasiada na tęczy, trzymając swe stopy na kuli w kolorze złota. Podobnie jak zbroja Archanioła odbija ona niewidoczną przestrzeń, znajdującą się przed miejscem, gdzie odbywa się sąd. Jezus otoczony jest przez świętych, pomiędzy którymi znajduje się dwunastu Apostołów, których ręce bądź to złożone są w geście błagalnym, bądź chwalebnym. Z prawej strony znajduje się postać klęczącej Maryi. Nad głową Chrystusa umieszczone zostały sylwetki czterech aniołów, którzy trzymają w swoich dłoniach przedmioty, związane z Męką Pańską : krzyż i bicze, młot oraz gwoździe, a także koronę z cierni. Sposób przedstawienia Syna Bożego na obrazie Hansa Memlinga ułatwia zrozumienie, jak ważna to postać dla całego chrześcijaństwa. Jest on posiadaczem największej władzy, pozwalającej mu na wydawanie wyroków. W planie Boskim miał pełnić rolę wybrańca, który poświęcając swe życie przyniósł zbawienie ludziom. Chrystus symbolizuje miłosierdzie, dobroć, a zarazem władzę i zwycięstwo, na co wskazuje również ułożenie jego stóp na kuli, mającej kojarzyć się z kulą ziemską. Trzy jasne kręgi, widniejące nad jego głową to symbol Trójcy Świętej. Jej przedstawienie stanowiło od wieków problem dla malarzy, jednak ta wersja owego motywu, ujętego jako trzy kręgi, wydaje się być najodpowiedniejszą.

Pod ciemne kłęby chmur, na których zasiadają Święci, wzlatują Anioły, które dmą w trąby i informują w ten sposób ludzi, którzy skazani są na strącenie w piekielne czeluście, iż mogą porzucić swą nadzieję. Trąba miała być, według Apokalipsy świętego Jana, instrumentem, którego dźwięk miał towarzyszyć końcowi świata. Tak też przedstawia ten moment także średniowieczny hymn "Dies Irae" :

"(…) Trąba groźnym zabrzmi tonem

Nad grobami śpiących zgonem,

Wszystkich stawi nas przed tronem.

Śmierć z naturą się zadziwi (…)".

W środkowej części tryptyku ukazana została wizja Czyśćca, będącego czymś w rodzaju "postoju" dla oczekujących na zbawienie dusz. Miejsce to miało pozwolić duszy na dojście do absolutnie idealnej i doskonale czystej miłości, co ma być konieczne do osiągnięcia pełni szczęścia w Niebie. Jest to w większym stopniu stan, niż miejsce, którego dostąpić mogli ludzie umierający w łasce, którzy nie uporządkowali stosunku wobec rzeczy stworzonych. Boskie miłosierdzie przewiduje możliwość oczyszczenia ludzkiej miłości z przywiązań, do jakich doprowadziły człowieka grzechy, których się dopuścił. Oczyszczenia takie może się dokonać poprzez cierpienie fizyczne i duchowe, które wynika z rozłąki ze Stwórcą. Ciężar tej kary zależy od ilości i ciężaru popełnionych grzechów. U Memlinga znajdujący się tam ludzie są nadzy, wychodzą z grobów. Oprócz nagości wyróżniają ich podobne rysy twarzy i zaokrąglona budowa ciała, typowa dla ludzi okresu powstania obrazu - średniowiecza. Jeśli chodzi o postacie ludzkie to szczególną uwagę zwracają przedstawione tam kobiety, których kręcone włosy mają kolor rudy - niezwykle rzadko wówczas spotykany. Na twarzach tych, którzy zostali skazani na strącenie do Piekła widać przerażenie, strach, mają wykrzywione niby w konwulsjach ciała. Z ich ust dobywa się wrzask, zdesperowani wyrywają sobie włosy z głów. Tę część obrazu charakteryzuje dynamika i ruch w przedstawieniu postaci. W odrębny, przeciwny sposób wygląda lewa strona obrazu, gdzie ukazana została kolejka do Nieba - tutaj wyraźnie odznacza się panowanie ładu, porządku i harmonii. Dłonie przedstawionych tam postaci są złożone do modlitwy, spokojnie oczekują oni na to, kiedy przekroczą bramę Królestwa Niebieskiego. Niezwykle interesującym elementem ujęcia wizji Nieba jest to, że ludzie, którzy stoją w dwu kolejkach różnią się zarówno pod względem rasy i pozycji społecznej. Pojawia się tam Murzyn, ksiądz jak i niewolnik. Wszyscy oni stoją obok siebie. Znaczy to, iż bez względu na swoje pochodzenie każdy osiągnie przywilej sprawiedliwego osądu, dokonanego przez Boga.

Jak pisał Clive Staple Levis : "W najbardziej charakterystycznym dla siebie wydaniu człowiek średniowiecza nie był marzycielem ani wędrowcem. Był organizatorem, kodyfikatorem, budowniczym systemów. Chciał "miejsca na wszystko i wszystkiego na właściwym miejscu". Rozróżnianie, określanie, układanie rubryk było jego rozkoszą. Choć pełen burzliwej działalności, był równie pełny impulsów, żeby ją sformalizować.". W próbach ujęcia wizji Nieba i Piekła, których dokonywali najwięksi teologowie średniowiecza zawarte było pragnienie rozwikłania tajemnicy przyszłego bytu ludzkiego. Obraz Hansa Memlinga jest próbą egzemplifikacji wizji, zgodnej z proroczymi słowami św. Jana, jednak kunszt i niezwykła wrażliwość artysty nadała jego dziełu cechy, decydujące o jego unikalności.

To co stanie się z nami po śmierci, jest pytaniem nurtującym ludzkość od wieków. Czy pojęcie słowa "dusza" jest prawdziwe, czy jest jedynie wytworem wyobraźni człowieka? Każda religia ma na to swoje poglądy. Kościół chrześcijański przedstawia nam wizje Nieba i Piekła, między którymi mieści się Czyściec. Obraz Hansa Memlinga właśnie ją nam obrazuje-i to w jak wyrafinowany i niesamowity sposób. Obraz przez swoją cudowną, pełną ciepłych, głębokich i wyraźnych barw kolorystykę oraz bogatą symbolikę (od najważniejszej głównej postaci Jezusa Chrystusa po malutką stokrotkę, którą ledwo dostrzegamy.) przekazuje nam to, co według wiary chrześcijańskiej powinniśmy wiedzieć o życiu po śmierci. Można śmiało stwierdzić, że malowany około 5 lat obraz jest dziełem naprawdę magicznym i niepowtarzalnym.