Polskie dziejopisarstwo związane jest niewątpliwie z istnieniem bardzo mocno ukształtowanej pozycji Kościoła katolickiego w Polsce. Dlatego też pierwsze polskie zapiski powstawały przy katedrach biskupich. W czasach panowania Bolesława Chrobrego istniało aż pięć katedr biskupich. Pod wpływem katedr biskupich pozostawały kościoły, do których wysyłano pergaminowe karty zwane tabulae paschales zawierające listę ruchomych świąt obowiązujących w roku liturgicznym Kościoła aż na 19 lat. Istniał zwyczaj zapisywania na brzegach tych kart opisów różnego rodzaju informacji na temat zdarzeń mających miejsce w obrębie danego kościoła, takich jak konflikty, śmierć panujących władców i ważniejszych osób. Tego rodzaju zapiski nosiły nazwę annales. Samo nazewnictwo pozostało jedynie takie samo, jednak zmienił się charakter zapisywanych wiadomości i wydarzeń. Pierwsze roczniki pojawiają się w Polsce pod koniec X wieku. Miastem, w którym zostają spisane jest Gniezno. Tym rocznikiem jest tak zwany niemiecki rocznik hersfeldzko-korbejski, przywieziony do Polski i opisywany w dalszym ciągu przez biskupa Jordana. Został on utracony podczas czeskiego najazdu na Polskę. Zachował się jednak inny rocznik pochodzący z początku XI wieku zwany augijskim, przywieziony przez żonę Mieszka II - Rychezę . Rocznik ten stał się podstawą krakowskiego rocznika kapitulnego, spisywanego od roku 1039 w Krakowie, przywiezionego z powrotem do kraju przez Kazimierza Odnowiciela. Jego cechą charakterystyczną były notatki dotyczące spraw dworsko- dynastycznych.

W średniowieczu istniały dwa rodzaje sztuki pisania ars dictandi. Istniał bowiem podział na styl ozdobny przeznaczony dla odbiorców bardziej wyrobionych intelektualnie i językowo, mających niezły gust i wysokie wymagania. Obok tego wysokiego stylu istniał również styl prosty, przeznaczony dla ludzi niewykształconych, nie potrzebujących, aż tak skomplikowanego sposobu zapisywania swoich spraw.

W stylu ozdobnym właśnie spisana została w Polsce, pierwsza polska kronika, na dworze króla Bolesława Krzywoustego. Autor tej kroniki pozostawał przez długi czas anonimowy, choć Kramer wielki uczony historyk nazwał, autora tej kroniki Gallem, co miało oznaczać Francuz. Najprawdopodobniej właśnie tak było i był on wędrującym zakonnikiem, być może przybyłym z Węgier do Polski właśnie. Za tą teorią przemawiał fakt bezspornej sympatii Galla do Węgrów i znajomości problematyki węgierskiej, która często pojawia się w omawianym dziele. Osiadł on (autor - Gall) na dworze Króla Bolesława Krzywoustego i nie chcąc spożywać za darmo polskiego chleba postanowił spisać kronikę państwa polskiego. Wiadomo na pewno, ze był to człowiek bardzo dobrze wykształcony, o szerokim spektrum zainteresowań, interesującym i wyrobionym języku. Szczególne zainteresowanie kultem świętego Idziego pozwala wnioskować, że Gall mógł być członkiem węgierskiego klasztoru w Somogyvar, znanego z wielkiego umiłowania postaci tego świętego. Istniała hipoteza, że to właśnie król Bolesław Krzywousty pielgrzymując pokutnie po oślepieniu swego brata Zbigniewa, odwiedził ten właśnie klasztor czyniąc tam swą pokutę. Przypuszcza się, że mógł to być Francuz jak to twierdził Kramer gdyż założyciel tego klasztoru w XIII wieku sprowadził do niego właśnie Francuzów i to oni stali się tamtejszymi zakonnikami. O Gallu wiemy na pewno tyle, że był on cudzoziemcem, zakonnikiem benedyktyńskim, przybyłym zza granicy, gdzie najprawdopodobniej mieścił się jego macierzysty klasztor. Otrzymał on polecenie spisania kroniki i czynił to mając nadzieję na otrzymanie za wykonaną pracę solidnej nagrody.

Kronika pisana była w latach 1112 - 1116, nie wiadomo czy Gall ją ukończył czy przestał ja spisywać w momencie kiedy dotychczasowi zleceniodawcy Kaclerz Michał Adwaniec, jego brat Skarbimierz oraz biskup poznański Paweł wycofali się z popierania tego projektu. Wiele osób nie popierało działalności Galla Anonima i polityki króla Bolesława Krzywoustego, dlatego też nie cieszył się on u współczesnych mu ludzi wielkim zainteresowaniem i aprobatą. Nie zyskał on więc wśród współczesnych mu ludzi ani sławy ani wielkiej popularności i z czasem został szybko zapomniany.

Podstawą kroniki są "gesta" czyli czyny, których dokonał Bolesław Krzywousty w swoim królewskim życiu. W trzech częściach, z których składa się kronika przedstawił on dzieje Polski najpierw koncentrując się na przodkach Krzywoustego - Piastach w części pierwszej, a potem przedstawiając czyny samego Króla Bolesława. Wizerunek Bolesława przedstawiony przez Galla ukazuje go jako władcę idealnego realizując wzorzec paneretyczny. Król był władcą idealnym, sprawiedliwym, niezwykle odważnym, pobożnym i walecznym. Jest on władcą walczącym z poganami Pomorzanami, broniąc w ten sposób suwerenności Polaków. Przedstawia on go jako władcę ciągle dbającego o dobro swego narodu, dobrobyt swoich podwładnych i ich dalsze losy królestwa. Nie interesują go hulanki i zabawy, koncentruje się na sprawach politycznych państwa doskonaląc sztukę wojennego rzemiosła. Mówi o nim "Marsowy syn" chwaląc jego rycerskie czyny. Licząc się z polityką państwa musiał Gall w sposób jednak tendencyjny ukazać postać swego władcy realizując w ten sposób zapotrzebowanie protektorów. Historia państwa przedstawiona przez Galla bywa tendencyjna i stronnicza. Pomimo tego kronika nadal pozostaje cennym źródłem wiadomości na temat kondycji polskiego państwa za czasów panowania Bolesława Krzywoustego.

Kronika napisana jest poprawna łaciną z XII wieku, językiem barwnym i interesującym. W późniejszych czasach korzystał z niej Wincenty Kadłubek.

Wincenty Kadłubek (ok.1150 - 1223) był autorem Kroniki doprowadzonej do roku 1202 i był pierwszym Polakiem, o którego studiach na pewno coś wiemy. Studia swoje humanistyczne rozpoczął zapewne w Krakowie, ale kontynuował je już zapewne na zagranicznych uczelniach Europy, być może we Francji. Wiemy na pewno, że udało mu się zdobyć stopień magistra. Swym nienagannym wykształceniem przejawiającym w różnorodności używanego języka, znajomością nauk prawnych, języków i literatury antycznej zrównywał się z najbardziej wykształconymi ludźmi tej epoki. Znał doskonale dzieła pisarzy antycznych rzymskich poetów i prozaików, pisma średniowiecznych myślicieli i pisma Ojców Kościoła. Wspaniały okazał się jego pomysł przedstawienia losów Polski w formie dialogu, w którym jednym z rozmówców miałby być biskup Mateusz, najznakomitsza postać ówczesnego krakowskiego Kościoła. Biskup Mateusz wsławił się zaproszeniem do Polski Bernarda z Clairvaux.

Pisząc swoja kronikę starał się Kadłubek stosować proponowane przez starożytnych formy upiększania pisanego tekstu. Stosował więc rady Cycerona nie tylko opowiadając o minionych dziejach ale również je upiększając. Oraz radom Kwintyliana, który pojmował historię jako piękne wydarzenia, które w taki niezwykły sposób należy opowiadać, używając przy tym wyszukanego języka. Historia powinna być więc opowiedziana językiem pięknym i podniosłym.

Potomność negowała jego sposób przedstawiania dziejów uważając, że zbyt mocno w imię wyznawanych pisarskich zasad zmienił prawdę historyczną. Naruszewicz zdecydowanie odrzucił fantastykę historyczną i opowieść o zabójstwie generalnie zrewidowano na początku XX wieku.

Historycy pomijając elementy fantastyczne i korygując fakty historyczne starają się odnaleźć jednak zawarta w Kronice prawdę historyczna i na jej podstawie budować obraz ówczesnego społeczeństwa i panujących w nim stosunków. Jest bowiem jedynym źródłem historycznym tamtych czasów. Będąc kapelanem Kazimierza Sprawiedliwego i pracując w jego kancelarii głosił pochwałę tego właśnie umiłowanego króla. Inaczej jednak niż jego poprzednik Gall Anonim przedstawia ideał wspaniałego władcy. Na uwagę zasługuje wspaniały charakter króla, którego wielkim atutem stała się cierpliwość i wspaniałomyślność wyrażająca się przebaczaniem popełnionych w stosunku do niego przewinień. Kadłubek nie uprawia w swej kronice polityki stara się przede wszystkim być pouczającym moralistą. Język którym się posługiwał to piękna dwunastowieczna łacina obfitująca w wyszukane sformułowania, liczne przenośnie zaskakujące porównania co w efekcie sprawiało ze lektura stawała się trudna w jej odbiorze.

Dziejopisarstwo polskie uległo znacznym zmianom w wyniku rozbicia dzielnicowego. Podzieliło się on tj. dziejopisarstwo na trzy zasadnicze nurty małopolski, wielkopolski i śląskie. Do nurtu małopolskiego należała wspomniana już wcześniej Kronika Wincentego Kadłubka. Do nurtu wielkopolskiego należy tzw. Kronika Wielkopolska, która powstała najprawdopodobniej w kręgu Przemysława II Wielkopolskiego najprawdopodobniej na jego zlecenie. Tematykę stanowią czasy fantastyczne oraz historia doprowadzona do roku 1272. Nie znamy jej autora i wiemy ze pozbawiona jest zakończenia. Przypuszcza się że autorem mógł być pisarz poznańskiego biskupa - Godzisław Baszko, ale istnieje również hipoteza że autorem mógł być i sam biskup poznański. Jedyne co o autorze wiemy na pewno to to, że był Wielkopolaninem, który dedykował swoje dzieło tej krainie dzielnicowej, szczególnie zajmując się jej historią od czasów bajecznych aż do chwili współczesnej autorowi. U niego jako pierwszego znaleźć możemy obszerna opowieści o Lechu, powstanie Gniezna. O historii króla Popiela, którego autor wspomnianej kroniki umieszcza w Kruszwicy. Ideałem wspaniałego władcy jest Przemysław I ojciec króla Przemysława II . Przedstawia go jako władcę ascetę podejmującego nieustanny trud wyrzeczeń i umartwień mających na celu doskonalenie swego niedoskonałego grzesznego ciała. Król jest władcą niezwykle hojnym, pełnym miłosierdzia dla potrzebujących ubogich i wspaniałomyślnym. Całe jego życie wypełnione jest modlitwą, pobożna lekturą i nieustannym rozmyślaniu o Bogu. Odziany w włosienicę, przez cztery ostatnie lata swego życia nie korzysta z łaźni , opiekuje się ubogimi myjąc im nogi, darując różnego rodzaju potrzebne im odzienie, i hojnie wspomagając dzieło Kościoła.

Kronika jeśli chodzi o język którym posługuje się jej autor, wolna jest od kunsztownej budowy zdań, wyszukanej metaforyki i barwności języka. Napisana prostym językiem przeznaczona jest dla przeciętnego odbiorcy.

Kronika Wielkopolska jest początkiem skonstruowanej przez Wielkopolskę cennej kompilacji historiograficznej zwanej Wielką Kroniką. Składa się ona z wielkopolskich roczników, niektórych roczników małopolskich, zapisów umieszczonych w kalendarzach oraz znaną i cenną w historiografii Kronikę Janka z Czarnkowa.

Kronika Janka z Czarnkowa (ok. 1320 - 1387) opowiada historię czasów Kazimierza Wielkiego i Ludwika Węgierskiego i poprzez swa bezpośredniość góruje nad poprzednikami, łącząc wspaniale ze sobą dwa nurty dziejopisarstwa: dworski i kościelny. Jest ona również pełna osobistych wątków autora, pełna jest publicystycznych komentarzy.

Przedstawia w sposób niezwykle wspaniały postać króla Kazimierza wielkiego i czasy jego panowania by móc w ten sposób dokonać krytyki polityki i obyczajowości czasów panowania Andegawenów. Autor ukazuje się nam jako zapalony moralista piętnujący wszelkiego rodzaju upadek obyczajów, zepsucie moralne i anarchię. Kronika jest jednym wielkim zarzutem skierowanym przeciwko panującym Andegawenom, których postępowanie podlega ciągłej krytyce autora. Brak tu wyszukanego stylu, język jest prosty bez ozdobników literackich, przytoczone i omówione są jedynie fakty historyczne. Przedstawia historię rodzącej się wobec Ludwika Andegaweńskiego opozycji rycerskiej w celu obsadzenia tronu przez zaproponowanego przez rycerstwo kandydata. Stąd tez wiele opisów podstępów, okrutnych egzekucji, walk i bitew mających na celu zmianę panującego.

Po powstaniu wyżej omówionej kroniki następne lata przez długi czas nie przyniosły dzieła o podobnym rozmachu i wymiarze, nie były to jednak lata bezowocne gdyż pojawiały się kompilacje i porównania powstałych do tej pory materiałów historycznych. Tak wyglądała historiografia polska na chwile przed pojawieniem się największego dzieła jakim stały się Roczniki czyli kroniki sławnego Królestwa Polskiego napisane przez Jana Długosza. Był on największym dziejopisarzem polskiego średniowiecza. Rezultatem jego dwudziestoletniej pracy było potężne liczące dwanaście ksiąg dzieło obejmujące całość dziejów Polski. Przedstawiające całość historyczną Polski poprzez przedstawienie terenów całego kraju a nie tylko jego fragmentów. Poprzednie kroniki ograniczały się bowiem do przedstawienia poszczególnych regionów. Wincenty opisał Małopolskę a Janko z Czarnkowa - Wielkopolskę. Po raz pierwszy nie tylko troska o kraj wybija się na pierwszy plan lecz próba pokazania ciągu przyczynowo skutkowego jako poprawnie zrozumianego zadania historiografii. Jest Długosz patriotą, który opiewa chwałę polskich chorągwi w bitwie pod Grunwaldem, opisuje on zdobycie i przechowywanie na Wawelu chorągwi krzyżackich, jest współtwórcą zbioru dokumentów do dziejów polsko-krzyżackich oraz jest również hagiografem kompilującym żywot świętej Kingi czy arcybiskupów gnieźnieńskich. Przekazał również potomnym bezcenne informacje na temat dziejów wewnętrznych Kościoła w Małopolsce tworząc "Księgę beneficjów biskupstwa krakowskiego". Poza zagranicznymi kronikami sięgał do wszelkiego rodzaju dokumentów obcych krzyżackich, węgierskich. Litewskich, czeskich i ruskich. Bywał, ze znając prawdę zmieniał ja po to aby autorytet Kościoła pozostawał nienaruszony. Chciał aby to co pisze stanowiło doskonały przykład postępowania i dla czytelników i dla potomnych. Stąd też jeśli cos nie odpowiadało jego koncepcji pozostawiania potomnym jedynie budujących przykładów przeinaczał otaczającą go rzeczywistość albo zachowywał po prostu milczenie.

Długosz był sekretarzem na dworze protektora Zbigniewa Oleśnickiego. U jego boku zajmował się sprawami publicznymi i dyplomacją. Dwór Oleśnickiego stwarzał mu doskonałe możliwości intelektualnego rozwoju oraz awansu społecznego. Na dworze Oleśnickiego właśnie udało mu się poznać wielu wykształconych i niezwykle barwnych postaci ówczesnej inteligencji. Dużo podróżował po świecie był we Włoszech, na Węgrzech a nawet odbył pielgrzymkę do Jerozolimy. Dużo podróżował poznając otaczający go świat i zasilając w ten sposób swoja bibliotekę która rozszerzała jego horyzonty myślowe i pozwalała weryfikować zdobywaną wiedzę o świecie.

Sympatią Długosza nie cieszyli się Czesi z racji dominującego husycyzmu, nie cierpi schizmatycznych Rusinów i przemilcza fakt rozprzestrzeniania się chrześcijaństwa na Litwie za nim król Władysław Jagiełło przyjął oficjalny chrzest. Potępiał zepsucie obyczajowe w Polsce, na zbyt nowoczesne ubiory i fryzury, na trwonienie cennego czasu jedynie na zabawach i hulankach.

Język którym się posługiwał był językiem niezwykle prostym i ubogim. Jednak to właśnie stworzone przez niego dzieło jest najbardziej wiarygodnym i obiektywnym dziełem średniowiecznej historiografii polskiej. To on pierwszy odważył się surowo ocenić Jagiełłę i jego synów, napisać kto według niego był królem-niedołęgą, a która królowa nie była najwierniejszą żoną i że istniał książę o niebezpiecznych skłonnościach. Przez długi czas nie był on więc chętnie rozpowszechniany jako dziejopisarz ponieważ dbali o to sami królowie. Doszło nawet do tego, że w wiek po śmierci Długosza jego Roczniki... trafiły do spisu ksiąg zakazanych.