"Mały Książę" Antoine'a de Saint-Exupery jest jedną z najbardziej poczytnych książek na świecie. Został wydany w olbrzymiej ilości egzemplarzy i przetłumaczony na setki języków m.in. polski, francuski, angielski, hiszpański, niemiecki, chiński, litewski, czeski, słoweński, węgierski, koreański. Jest to książka, która cieszy się ogromną sławą zarówno wśród dzieci jak i dorosłych. Najmłodszy czytelnik uważa, że jest to urocza, pełna magii historia o małym chłopcu, który opuścił swoją planetę aby znaleźć przyjaciela. Wśród dorosłych, "Mały Książę" uchodzi za alegoryczną opowieść, której ukrytym celem jest pewne pouczenie. We współczesnym świecie, ludzie zatracili się w pogoni za pracą i zdobywaniem pieniędzy. Głównym założeniem książki jest zwrócenie uwagi na to, że w naszym życiu nie są najważniejsze rzeczy materialne. Autor przypomina czytelnikom o zagubionych wartościach nadrzędnych, którymi są: miłość, prawda i dobro. Będziemy mogli odnaleźć je wtedy, kiedy zrozumiemy że"najlepiej widzi się tylko sercem".

Któregoś dnia, wspólnie z kolegami z klasy i nauczycielem języka polskiego, wybraliśmy się na przedstawienie teatralne, wyreżyserowane przez Bartosza Jarzymkowskiego na podstawie dzieła Antoine'a de Saint-Exupery. W teatrze znalazło się w tym dniu jeszcze wielu uczniów z innych gimnazjów w naszym mieście. Ogromna sala z rzędami miejsc przeznaczonych dla widzów, wypełniła się rozentuzjazmowanymi dziećmi. Wszyscy z niecierpliwością oczekiwaliśmy na początek sztuki. Przyznam się, że mocno przeżywam tego typu wydarzenia. Wreszcie na scenie bydgoskiego teatru, pojawili się pierwsi aktorzy - po spektaklu dowiedziałam się, że odtwórcami głównych ról byli znani artyści z grupy zwanej "Teatrem współczesnym", którzy przyjechali do nas aż z Krakowa. Jako odtwórczynię roli Matki, oglądaliśmy Agnieszkę Ciamciarę, Różę zagrała Anna Miśkiewicz. W postać Małego Księcia wcielił się sam reżyser - pan Jarzymkowski Rola egocentrycznego Sąsiada przypadła Janowi Molickiemu. Wszyscy aktorzy wykazali się ogromnym talentem i wywarli duże wrażenie na licznie zgromadzonej publiczności. Postaci przedstawiały się niezwykle realnie, były bardzo dynamiczne i żywe. Artyści i reżyser z pewnością włożyli wielki wysiłek w przygotowanie spektaklu. Bartoszowi Jarzymowskiemu udało się ukazać bogatą naturę i wnętrze księcia.

Wielkie brawa należą się specjalistom od dekoracji scenicznej. Znakomicie wywiązali się z powierzonego im zadania. W literackim pierwowzorze autor poświęcił niewiele uwagi opisom miejsc, w których rozgrywają się kolejno zdarzenia. Na plan pierwszy wysuwały się dialogi postaci. Sceneria sztuki przedstawiała się w szarych barwach, jej prostota i surowość bardzo dobrze oddawały nastrój książki. Całe światło z wielkich reflektorów było skierowane na aktorów obecnych na scenie, której centralny punkt stanowił ekran, na którym wyświetlały się przeróżne obrazy, bezpośrednio nie związane z treścią sztuki. Według mnie, ich zadaniem było skłonić widza do głębszego zastanowienia się nad sensem sztuki, nad jej wieloznacznością. W tle nieustannie otwierało się i zamykało ruchome okno, przestawiane z miejsca na miejsce w zależności od chęci konkretnej postaci. Za scenografię odpowiedzialna była Aleksandra Romanowska, muzykę skomponował Robert Gibes. Przez cały czas trwania sztuki, w tle dało się słyszeć cichutkie dźwięki i szmery, które idealnie współgrały z klimatem całości.

Teatralna inscenizacja wybitnego dzieła Antoine'a de Saint-Exupery z pewnością nie stanowiła prostego zadania. Reżyser nie wprowadził do przedstawienia żadnych zmian, akcja rozgrywała się w zgodzie z chronologią wypadków przedstawionych w utworze literackim. Sztuka bardzo mi się podobała.