W dniu 17 maja roku 2002 w Publicznym Gimnazjum w G. odbyło się przedstawienie, którego tytuł brzmi "Błękitna chusta". Niewielka powierzchnia salki nr 4 na ten jeden dzień, dzięki panu Grzegorzowi Kmieciowi zmieniła się w miejsce, gdzie uczniowie mogli zapoznać się z problemem, który dotyka niemal każdego, a nadal jest tematem tabu. Jest to alkoholizm. Autorowi sztuki udało się zainteresować nas tematem.

Całość przedstawienia rozpoczęto zadaniem dla każdego z widzów. Widzowie mieli wykonać dla siebie papierowe maski, które przedstawiać miały nienawiść i złość. Każdy z nas wykonywał swój rekwizyt z wielkim zapałem. Chwilę później okazało się, że będą one potrzebne nam do tego, aby uczestniczyć w sztuce.

Owe maski nie były jedynym ciekawym elementem przedstawienia. Również kotara, która została użyta w przedstawieniu oraz muzyka, która przez cały czas towarzyszyła inscenizacji powodowały, że atmosfera pewnego lęku i strachu była utrzymywana przez cały czas występu. Co jednak najciekawsze, głównymi aktorami byliśmy my sami - pan reżyser Grzegorz Kmieć miał za zadanie tylko czuwać, aby wszystko przebiegało według jego pomysłu. On również pilnował, aby muzyka w odpowiednich miejscach podkreślała jeszcze bardziej nastrój.

Sceny, które przedstawialiśmy, zostały zaczerpnięte z życia. W pierwszej z nich dwoje ludzi, którzy spożyli alkohol, próbowali zniszczyć restaurację, w której pili alkohol. Druga scena przestawiała to, co często dzieje się z parkach miejskich - na jednej ławeczce siedziały kobiety, które w tym miejscu chciały odpoczywać, obok nich zaś na drugiej ławce siedzieli ludzie raczący się alkoholem. Ich zachowanie powodowało, że odpoczywające panie nie mogły się odprężyć, gdyż hałas powodowany śpiewaniem skutecznie to utrudniał. Musiały również cały czas baczyć na to, czy któryś z pijących nie chce ich zaczepiać.

Obie sceny miały jednakowe zakończenie. Ci, którzy brali udział w każdej z nich i grali "dobrą stronę", otrzymywali do rąk tytułową chustę koloru błękitnego i nią przykrywali pijanych. Alkoholicy próbowali wszelkimi sposobami wydostać się spod tego nakrycia, jednak nie udawało im się to. Dopiero wtedy potrafili dostrzec swój błąd i go naprawić.

Na zakończenie przedstawienia razem z panem reżyserem siedzieliśmy i rozważaliśmy, dlaczego tak się dzieje. Nie potrafiliśmy dojść do wspólnego wniosku. Jednak żadne z nas nie miało wątpliwości, że owa chusta, która przykrywała ludzi uzależnionych, to wszelkie działania i ludzie, którzy mają na celu zmienienie losu alkoholika. Na przykład jego rodzina. To przecież rodzina, to najważniejsi ludzie na świecie i dzięki ich zachowaniom i zabiegom może się udać ukazanie alkoholikowi jego błędu i wspólne naprawienie go. W ten sposób rodzina może odzyskać zatraconego w nałogu dziadka, ojca czy ciocię…

Moim zdaniem to przedstawienie wiele wniosło do mojego myślenia o problemie alkoholizmu. Myślę również, że takich programów powinno być o wiele więcej w każdej szkole. Dzięki nim poznajemy inne strony medalu i kształtuje się nasza, młodych ludzi, psychika i sposób patrzenia na świat. Takie spektakle, jak ten pana Grzegorza, pozwalają nam na zweryfikowanie pewnych poglądów i zastanowienie się, co my tak naprawdę chcemy robić w życiu. To widowisko jest na to wielkim dowodem.