Czas akcji właściwej w "Lalce" trwa: od początku 1878 do jesieni 1879 roku. Natomiast przedakcja, czyli "Pamiętnik starego subiekta" obejmuje okres około 40 lat wcześniej. Zatem łączny czas akcji obejmuje blisko pół wieku. Miejsca akcji to: Warszawa (m.in. Krakowskie Przedmieście, Łazienki i Powiśle), Paryż, Zasławek, Skierniewice.

W powieści można odnaleźć przedstawicieli wszystkich warstw społecznych, którzy są zróżnicowani ze względu na pochodzenie społeczne i posiadany majątek. Na szczycie drabiny społecznej stoją arystokraci. Do tej grupy należą: Tomasz Łęcki, Izabela Łęcka, hrabina Karolowa - siostra Łęckiego, prezesowa Zasławska, Kazimierz Starski, Julian Ochocki, baron Krzeszowski i jego żona, Kazimiera Wąsowska, książę. Do arystokratów chciałby dołączyć Stanisław Wokulski, ale dla nich jest jedynie kupcem galanteryjnym, przez szlachetnego pochodzenia.

Sam arystokracja też jest zróżnicowana bo należą tu zarówno ludzie, którzy odziedziczyli majątek po przodkach, ale bezmyślnie go roztrwonili (Tomasz Łęcki, baron Krzeszowski, książę), jak również zepsuty i zadufany w sobie łowca posagów Kazimierz Starski oraz nietypowy arystokrata-naukowiec Julian Ochocki.

Arystokracji dziedziczyli swe fortuny po przodkach i nawet jeśli nie dbali o ich pomnażanie, to dość dobrze imię powodził, uważają się za lepszych, mają konsumpcyjny stosunek do życia, wrogo nastawieni do "przybyszów" z zewnątrz, nie dostrzegają, jak są śmieszni w swych sztucznych formułach, prowadzą pasożytniczy tryb życia, myślą tylko o sobie, nie interesuje ich sytuacja w kraju, na salonach mówią, ale jedynie o odległych krajach, które zwiedzili, pozbawieni konkretnych zajęć i moralnie zepsuci, konserwatyści, hamuje rozwój kraju.

Kolejna warstwa społeczna to mieszczanie. Oni także są zróżnicowani. Należą tutaj mieszczanie pochodzenia niemieckiego - rodzina Minclów, pochodzenia polskiego - Ignacy Rzecki, Stanisław Wokulski, a także żydowskiego - Szlangbaum i jego syn Henryk. Wykonują różne zawody: Stawska - nauczycielka, Rzecki - subiekt, Szuman - lekarz. Mieszczaństwo dławione jest przez arystokrację, łatwo się zniechęca i ma mnóstwo kompleksów.

Wśród wszystkich tych ludzi, w tyglu majątkowym i kulturowym żyje Stanisław Wokulski. Od początku marzy, by być kimś. Praca w winiarni nie przeszkodziła mu w samokształceniu, a później po przeniesieniu się do Rzeckiego skończył Szkołę Przygotowawczą, a nawet studia w Szkole Głównej. Początkowo wierzył w ideę zbrojnej walki o wolność ojczyzny i dlatego brał udział w powstaniu, za co został zesłany na Syberię. Po powrocie do kraju wydarzenia w jego życiu potoczyły się lawinowo i korzystnie dla niego. Najpierw po śmierci Mincla ożenił się z wdową po nim Małgorzatą Pfeifer, po jej śmierci majątek (sklep) stał się jego własnością, wyjechał na wojnę bułgarską i pomnożył majątek, zakochał się w Izabeli Łęckiej i założył spółkę handlującą ze Wschodem. W życiu Wokulskiego można wskazać kilka momentów, gdy był jakby w "więzieniu bez ścian", ale z wielu potrafił wydostać się o własnych siłach, jak choćby przekroczenie granicy ubóstwa i braku wykształcenie, a to przecież nie było modne ani w jego rodzinie, ani w najbliższym otoczeniu, Ścianą, trwałym murek, którego nie potrafił zburzyć była ślepa miłość do Łęckiej. Kobieta ta zamknęła go w sidłach swoich igraszek, zachcianek i niepohamowanego apetytu na pieniądze. To więzienie Wokulski sam wybrał i choć czasem próbował się wytrwać, to był zbyt słaby psychicznie, a może za mało konsekwentny, żeby tego dokonać.

Stał się zakładnikiem własnej psychiki. Wokulski nieustannie cierpiał na rozdarcie wewnętrzne, ciągle tęsknił za miłością i ciągle jej nie dostawał. Z twardo stąpającego po ziemi racjonalisty zamieniał się w przewrażliwionego, zakompleksionego melancholika. Był też więźniem własnych wyobrażeń o Izabeli, bo widział w niej istotę o anielskiej urodzie i niezłomnym charakterze. Nieprzerwanie obraz ukochanej wracał w jego wspomnieniach, właściwie można powiedzieć, że się z nim nie rozstawał. Robił wszystko, nawet narażając się na śmieszność i tracąc w bezmyślny sposób pieniądze, by przybliżyć się do salonów arystokracji. Inicjatywa wsparcia Łęckiego, zainteresowanie jego długami z hazardu kamienicą, służyły jedynie przypodobaniu się Izabeli. Dlatego prawda i rozczarowanie były dla niego aż tak bolesne, że usiłował popełnić samobójstwo. Nagle wyzwolił się z więzienia, ale ta wolność go przerastała, przygniatała, ponieważ była zbyt realna. Przez to fatalne zauroczenie zapomniał o szlachetnych ideałach z młodości i sprzeciwił się samemu sobie. Zapomniał też o sklepie, w którego renomę włożył niegdyś tak wiele pracy. Co gorsze, zapomniał o zawsze wiernym i gotowym do pomocy Rzeckim, a właściwie obarczył go zarządzaniem sklepu, który przecież i tak stracił, bo zadawanie się z kupcem, mogło zaszkodzić pozycji towarzyskiej Izabeli. Zresztą była ona przekonana, że kupiec to nieodpowiednia partia dla niej. Sam zmienił swoje tak doskonale zapowiadające się, szczęśliwe życie w piekło. Ostatecznie pogubił się przygnieciony wyrzutami sumienia, odrzucona miłością, trochę irracjonalnie "rozdanymi" pieniędzmi. Zatem zaprzepaścił, obrócił w gruz wszystko, co stanowiło dla niego wartość w imię miłości do kobiety, która nim pogardzała. Sam skazał się na samotność i wieczne wyrzuty sumienia.