Wieczorem w pubie "Zielone oko" spotykają się dwaj przyjaciele. Nie widzieli się ze sobą od kilku miesięcy. W ty czasie wiele się w ich życiu zmieniło. Obaj się ożenili i rozpoczęli nowy etap w swoim życiu. Teraz wymieniają się wrażeniami.

- Ale masz ładną żonę. Zawsze taka wystrojona, uczesana, wymalowana… Gdzie ty ją poznałeś?

- Gdzie? U kolegi na imprezie. Do końca życia będę przeklinał ten dzień.

- Dlaczego? Wiesz ilu facetów chciałoby mieć taką zgrabną żonę?

- Chętnie oddam im ją za darmo.

- Co ty gadasz? Co jest z nią nie tak? Ładna, zgrabna, no może trochę sztywna…

- No tak, sztywna to ona jest, ale chyba od tych ubrań i tych wszystkich mazideł, które kładzie na siebie. Ech… Gdybyś ty wiedział jak wygląda jej dzień, to byś zmienił zdanie od razu na jej temat.

- A co ona takiego robi? Gdzie pracuje?

- Pracuje??? Chyba żartujesz. Ona twierdzi, że nie może pracować, bo nie ma na to czasu. Wstaje koło południa. Bo musi się przecież wyspać. Zanim się umyje i ubierze, mijają kolejne dwie godziny. Zawsze zrzędzi, że nie ma co na siebie włożyć, choć w domu ma już cztery szafy ubrań i to nie jakieś tam ubrania, ale same markowe. Wyobraź sobie, że ostatnio się od niej dowiedziałem, że jak jakaś kiecka nie ma widocznej metki producenta, to jest "obciachowa".

- Hehe… To normalne, ze wszystkimi kobietami tak jest. Nie masz się co przejmować.

- Tak? To słuchaj dalej. Jak się już w coś ubierze, to trzeba się uczesać i umalować. Codziennie przychodzi do nas fryzjerka i kosmetyczka. Codziennie. Wiesz, ile to kosztuje? Zresztą nieważne. Słuchaj dalej. Jak moja żona nadaje się już do wyjścia gdziekolwiek, to jest już godzina 14. Jej plan dnia obejmuje wyłącznie zakupy i rozrywki. Odkąd daję jej mniej pieniędzy, bo by mnie przecież puściła z torbami, wzięła się na sposób i kupuje takie rzeczy, które wyglądają na markowe, a w rzeczywistości są podróbkami lub zwykłymi zabawkami. Ale tak się z nimi obnosi, jakby były warte miliony. Wyobrażasz sobie? Nie dalej jak wczoraj wyczytała w jakimś czasopiśmie dla kobiet, że w tym sezonie modnie jest uprawiać sporty. Kiedy powiedziałem jej, że nie mam pieniędzy na nowe oryginalne rakiety tenisowe, to wyobraź sobie, że skądś wytrzasnęła sam pokrowiec na nie (oczywiście markowy), wypchała go czymś i tak z nim paraduje po mieście. Normalnie paranoja.

- No faktycznie masz nieciekawie. Przed ślubem nic nie zauważyłeś?

- Co ty? Wprawdzie pochodzi z bogatej rodziny, ale nigdy nie sądziłem, że aż tak jest rozpuszczona. Dobrze, że firma, którą dostała od tatusia i którą ja zarządzam, bo ona nie ma na to czasu, dobrze prosperuje, bo inaczej chyba byśmy zbankrutowali na tych jej zachciankach. Normalnie koszmar. Nie życzę ci takiej żony. Nigdy. OK muszę uciekać, bo teściowie nas dziś odwiedzają. Trzymaj się. Do następnego razu.