Co nazywamy mitem?

Mit jest opowieścią sakralną wyrażającą, uzasadniającą i unifikującą wiarę danej grupy społecznej. Należy do każdego członka takiej grupy, odzwierciedla wszystko to, co dla ludzi od wieków najważniejsze, ilustruje te z emocji i postaw ludzi, które można nazwać odwiecznymi i uniwersalnymi.

Jak dzielić mity? Jakie pełnią funkcje?

Mity możemy podzielić na te, które:

- wyjaśniają historię powstania świata (takie mity nazywamy kosmogonicznymi)

- opowiadają historie bogów (takie mity nazywamy teogonicznymi)

- opowiadają historię człowieka (takie mity nazywamy antropogenicznymi)

- opisują losy słynnych rodów antycznych (takie mity nazywamy genealogicznymi).

Mity mają za cel wyjaśnienie (symbolicznie, alegorycznie) pochodzenie, naturę i przeznaczenie świata oraz człowieka. Mity dają obraz świata oraz tego, jakimi wartościami posługiwali się ludzi, którzy żyli w danym okresie. Postacie, które ukazane zostały w mitach, są wzorcami postaw ludzkich, niosą też ze sobą mądrość, która możemy nazwać ponadczasową, dotykają problematyki uniwersalnej - dotyczącej ludzi tak żyjących wówczas, jak i współcześnie. Mity są częścią składową całości naszej kultury.

Mity antropogeniczne i kosmogeniczne

Historia powstania świata:

Świat, który znamy dzisiaj, wyłonił się z Chaosu. Jako pierwsi pokazali się Uranos (niebo) z Gają (ziemią). Z tego małżeństwa przyszła na świat gromada dzieci - tytanów, które nie grzeszyły urodą. W związku z brakami (bo uroda - a właściwie brak owej urody dla Uranosa był stratą niepowetowaną) ojciec chciał, aby potworne potomstwo usunęło mi się z oczu. Nie mógł ich zabić (byli w końcu jego dziećmi), ale nie mógł też na niego patrzeć. Zatem jedyne, na co wpadł, to było strącenie ich wszystkich w głąb Tartaru. Tartar to absolutne dno piekła, z którego nie ma już wyjścia. Ze wszystkich nieszczęśliwych, brzydkich i niekochanych dzieci jedno, jedyne miało tyle szczęścia Tym dzieckiem - szczęściarzem był Kronos. Kiedy został sam, nie pogrążył się w rozpaczy, ale zaczął myśleć nad tym, jak zemścić się na ojcu, który tak boleśnie zranił jego uczucia braterskie, nie może być tak, że ojciec pozbywa się dzieci tylko dlatego, że nie spełniają jakichś standardów estetycznych. Uranos był pewny, że w ten sposób będzie czuł się pewnie na swoim stanowisku - stanowisku króla świata. Jednak Kronos, poburzony przez zrozpaczoną Gaję (Uranos nie wziął pod uwagę tego,. że nie można w taki sposób pozbywać się własnych dzieci - że matka będzie walczyć o szczęście własnych dzieci). Gaja podpowiedziała Kronosowi, żeby zakradł się do ojca z sierpem i pozbawił go męskości. To była najgorszą z możliwych kara dla boga, - mężczyzny - który został: kim? Zdecydowana hańba musiała sprawić, że Uranos odsunął się sam, od władzy - strącony z nieba krwawił obficie. Z piany (krwi i nasienia) która spadła do morza niedaleko Cypru, powstał Afrodyta, bogini miłości. Uranos, żeby ukryć swoją hańbę, swój wstyd, ukrył się w Tartarze, tam, gdzie wcześniej zepchnął swoje rodzone dzieci. Kiedy okrutnego ojca zabrakło, miejsce króla świata wszedł Kronos. Kiedy już zasiadł na tronie, ożenił się z tytanidą Reją. Reja byłą płodną boginią, więc nie można było narzekać na to, że małżeństwo nie ma potomstwa - w sumie urodziła trzy córki i trzech synów. Kronos jednak nie potrafił się cieszyć z ojcostwa. Zbyt dobrze pamiętał, że sam okaleczyło własnego ojca, że pozbawił go władzy. Bał się, że któreś z jego dzieci będzie chciało powtórzyć jego postępowanie. Zebu zaradzić nieszczęściu, postanowił unicestwiać swoje nowonarodzone już dzieci (żeby nie zaczęły czuć się silne) - ale nie chciał ich zabijać, postanowił więc zrobić cos podobnego jak okaleczenie własnego ojca (nie zabił go - niby - ale sprawił, że stał się nieszkodliwy i zmusił go do tego, żeby ustąpił z areny świata). Żeby i wilk był syty i owca cała, postanowił swoje dzieci połykać. Reja płakała, ale nie protestowała. Dawała każde nowownarodzone niemowlę swojemu żarłocznemu małżonkowi a ten połykał je bez mrugnięcia nawet okiem. Kiedy urodziło się najmłodsze, szóste dziecko, Reja posłuchała swojej teściowej, Gai, która nie mogła patrzeć, jak jej rodzony syn, który był jej nadzieją, który pozbawił władzy i siły tyrana Uranosa, teraz zamienił się w kogoś dokładnie tego samego. Podstęp Gai polegała na tym, że Reja dała mężowi kamień zawinięty w pieluszki. Kronos nie miał powodu, żeby wietrzyć podstęp - łyknął kamień w pieluszkach i - tyle. Wtedy Reja Poczuła, że jej najmłodsze dziecko jest ocalone, teraz zaczęła myśleć, o tym, żeby ukryć swojej dziecko w jakimś bezpiecznym miejscu. Takim miejscem była jaskinia na ziemi - tam, gdzie oko Kronosa nie mogło zajrzeć. Kiedy malec płakał, wtedy zagłuszano jego płacz. Opiekowały się nim nimfy nie mógł narzekać na brak zabawy. Kiedy był głodny, karmiła go jego ukochana, pełniąca rolę niańki koza Amalteia. Zeus kochał swoją mamkę jak prawdziwą matkę. Kiedy ułamał się jej róg, ujęła go w swoje boskie dłonie i wtedy róg ten zaczął napełniać się wszelkimi obfitościami. Od tej pory rogiem Amaltei nazywano wszelką obfitość, wszelki dostatek. Kiedy ukochana koza umarła, Zeus był już dorosły. Z żalem wyprawił jej skórę i obił nią swoją tarczę, Egidę. Była to cudowna tarcza, która chroniła przed wszelkim zranieniem. Kiedy Zeus dorósł, postanowił rozprawić się z ojcem - dobrze wiedział o tym, jaki los spotkał jego rodzeństwo. Postanowił zemścić się na ojcu i wywołał wojnę bogów (teogonia). Kiedy Zeus wygrał bitwę bogów, zmusił pokonanego ojca do tego, żeby wypluł swoje dzieci. Kiedy zwymiotował pięcioro swoich dzieci, wtedy okazało się, że one przez ten czas, który spędziły w brzuchu ojca, dorosły i wyszły jako zupełnie dorośli bogowie. Kiedy Zeus zasiadł na tronie, wtedy zaczął obsadzać poszczególne części świata. Sam został królem bogów ze względu na to, że sam wszczął wojnę z ojcem i sam doprowadził do zwycięstwa. Posejdon został królem mórz i oceanów, Hades został królem podziemi, Hera żoną Zeusa, Hestia boginią ogniska domowego, Demeter zaś boginią urodzaju.

Historia stworzenia człowieka:

Stworzycielem człowieka był tytan Prometeusz. Pewnego dnia wziął trochę gliny i zaczął lepić ludzką podobiznę. Glina kruszyła się, byłą zbyt sucha, więc musiał ją rozmiękczyć - do zmiękczenia gliny i do tego, by lepiej się kleiła, użył łez. Kiedy ulepił już człowieka, dał im - oprócz ciała ducha, duszę. Dusza pierwszego człowieka była ogniem niebieskim, który towarzyszył rydwanowi Heliosa (czyli boga słońca). Prometeusz był zadowolony ze swojego dzieła - człowiek był bardzo ładny, wyglądał jak bogowie, tylko był - siłą rzeczy - znacznie pod niego słabszy. Nie miał nawet ubrania, nie miał kłów ani pazurów, był całkowicie bezbronny,. Wobec takiej sytuacji, w której człowiek nie mógł zostać sam dla siebie. Żeby ochronić go przed niewątpliwym nieszczęściem, jakim była słabość - tak czysto fizyczna słabość, która sprawiła, że człowiek potrzebował opieki - Prometeusz postanowił zrobić dla niego coś zupełnie wyjątkowego. Prometeusz wiedział bowiem dobrze, że wszystkie zwierzęta boją się ognia - dlatego, że same nie posługują się nim, nie wiedzą do czego służy, jak go używać, jaki może być z niego pożytek. Prometeusz wiedział, że jeśli da ludziom w prezencie ogień, w ten sposób zabezpieczy ludzi przed atakami zwierząt i sprawi tym samym, że człowiek sam da sobie radę z ogrzewaniem siebie. Ludzie dostali od swojego ojca - w najdroższym prezencie- ogień, ale cena, jaką zapłacił za ten prezent, za swoją dobroć i troskę sam Prometeusz, była wysoka. Żeby ludzie mogli dostać ogień, Prometeusz musiał złamać wszelkie zasady - wykradł ogień bogom. Król wszystkich bogów, Zeus, nie był zadowolony z tego, że ludzie zostali wyposażeni w dar ognia. Dzięki temu, że dostali go, nagle okazało się, że ich wartość w świecie przyrody znacznie wzrosła i że czują się naprawdę szczęśliwi i bezpieczni. Nie mógł pogodzić się z tym, że ludzie już nie tylko fizycznie byli uderzająco podobni do bogów, ale również zyskali kompetencje, które zbliżały ich do samych bogów. W akcie zemsty Zeus stworzył kobietę, Pandorę i zesłał ją na ziemię po to, żeby wciągnęła ludzi w zasadzkę. Pandora byłą bardzo piękna, więc Zeus mógł być pewien, że ktoś natychmiast będzie chciał się z nią ożenić. W posagu Pandora dostała piękną puszkę. Kiedy Epimeteusz, niemądry brat Prometeusza zobaczył Pandorę, pokochał ją tak, że nie chciał jej porzucić. Prometeusz odradzał z całego serca kobiety do domu, ale miłość Epimeteusza była zbyt silna. Ożenił się z Pandora i był tez ciekawy, co kryje się w puszce, którą wniosła w posagu. Otworzył ją i wtedy wypadły na świat wszystkie możliwie nieszczęścia, troski i choroby, które od tamtej pory dręczą wszystkich ludzi na ziemi.

Prometeusz zawrzał gniewem - nie mogło być tak, że Zeus niszczy jego ukochane dzieci. To prawda, że nie powinien okradać bogów i dawać ludziom ognia, jeśli król bogów nie wyraził na to zgody, ale z drugiej strony postępek Zeusa nie należał do szczególnie chwalebnych. Żeby pokazać Zeusowi, jak przyjemnie być oszukiwanym, postanowił wystrychnąć go na dudka. Kiedy przygotował ofiarę dla króla bogów (był to wół) podzielił ciało na dwie części: jedną część stanowiło mięso i skóra a drugą tłuszcz i kości. Mięso zawinął skórą ,, natomiast pod tłuszczem ukrył kości. Kiedy skończył swojej zadanie, poprosił Zeusa, żeby wybrał sobie tę część wołu, z której od zawsze ludzie będą składali mus ofiarę. Zeus dobrze wiedział, że pod tłuszczem znajduje się pyszne mięso, więc wybrał tę część ofiary, która na wierzchu miała tłuszcz. Jakie było jego zdziwienie, kiedy okazało się, że pod tłuszczem nie ma wyczekiwanego mięsa, ale przeciwnie - jest tylko kupa kości. Słowo się jednak rzekło i od tamtej pory ludzie składają w ofierze swojemu bogu tłuszcz i kość zwierząt ona sami zaś jedzą pyszne mięso. Słowo króla bogów ma swoją wartość, więc nie mógł go cofnąć. Za mógł się w okrutny (jak to zwykle bywa) sposób. Nikt nie przypuszczał, że Zeus może się dopuścić czegoś podobnego. Nikt nie pomyślałaby, że można wujka (bo taka była relacja rodzinna Prometeusza i Zeusa) przykuć do skał Kaukazu i zesłać na niego okrutnie zgłodniałego sępa, który będzie wyjadał tytanowi wątrobę. Nie ma tez wątpliwości, że szatańskim planem było nadanie wątrobie Prometeusza magicznych zdolność - w nocy wątroba i odrastała, tylko po to, żeby co dzień ptak miał się czym żywić.

Mit o Edypie

Władcy Teb - Lajos i Jokasta - mieli syna. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie to, że nad rodem Labdakidów, czyli tym, z którego pochodził Lajos, zawisł klątwa. Przepowiednia delficka przepowiedziała małżeństwu zasiadającemu na tronie, że ich syn nie tylko zabije własnego ojca, ale co więcej ożeni się w własną matką i będzie miał z nią dzieci. Lajos i Jokasta przerazili się śmiertelnie i dlatego postanowili pozbyć się dziecka. Nie mieli serca zabijać malucha, więc rozkazali słudze porzucić go w górach. Tam nie został zjedzony przez dzikie zwierzęta, na co po cichu liczyli rodzice, ze w ten sposób pozbędą się kłopotu i nie będą mieli krwi na rękach. Malec został odnaleziony przez przypadkiem przechodzących pasterzy należących do państwa korynckiego, którzy wiedząc o tym, że para królewska zasiadająca na tronie ich własnego królestwa ma kłopoty z płodnością, postanowili zanieść to dziwne dziecko, które miało obrzmiałe od przebicia drutem metalowym stopy na dwór królewski i oddać na wychowaniu Poliobosowi i Merope. Ci ucieszyli się bardzo i wychowali podrzutka jak królewskie dziecko - otoczyli go miłością i nie dali poznać, ze nie jest ich rodzonym dzieckiem. potraktowali go jak dar od boga - w zamian za brak własnej płodności. Kiedy któregoś razu jeden z zazdrośników podszepnął już dorosłemu prawie Edypowi, że jest znajdą, ten, dotknięty do żywego, nie zapytał rodziców o to, czy jest prawdą, co usłyszał, ale ruszył do Delf, żeby wyrocznia potwierdziła lub zaprzeczyła. Kiedy już znalazł się na miejscu, wtedy nie uzyskał odpowiedzi na swoje pytanie (poszedł, jak warto przypomnieć, dowiedzieć się, czy jest dzieckiem Merope i Poliobosa czy też nie), ale usłyszał dokładnie to samo, co kiedyś usłyszeli jego prawdziwi rodzice. Usłyszał, że zabije własnego ojca i ożeni się z własną matkę. Doszedł do wniosku, że to chodzi o Merope i Poliobosa (w końcu to w związku z nimi przyszedł do wyroczni) postanowił więc nie wracać już nigdy na Korynt, żeby uniknąć nieszczęścia. Wędrując przez góry, natknął się na nieznajomego wędrowca, który nie chciał mu ustąpić miejsca na drodze. Edyp nie zwracał uwagi na to, ze wędrowiec jest od niego starszy i ubrany tak, jakby był kimś znacznym, wysoko urodzony. Zabił go, bo został wychowany w duchu w jakim zwykle wychowywani są królewscy jedynacy. Ktoś, kto stanął mu na drodze i nie chciał z niej zejść. Po dokonaniu zabójstwa Edyp ruszył w dalszą drogę. W trakcie wędrówki natknął się na potwora, który uśmiercał przechodniów nie potrafiących odpowiedzieć na pytanie zawarte w zadawanej przez niego zagadce. Edyp trafnie odpowiedział, że zwierzęciem, które rano chodzi na czterech łapach, w południe na dwóch, a wieczorem na trzech, jest człowiek. Kiedy potwór usłyszał rozwiązanie swojej zagadki, wtedy z rozpaczy rzucił się w przepaść. W nagrodę za uratowania miasta Teby (rzecz działa się tuż przy nim) dostał tron i rękę żony zmarłego króla. Nie wiedział, niestety, że w ten sposób dopełnił ciążącą nad nim klątwę, bo ożenił się z własną matką, a człowiekiem, którego zabił w górach, był jego własny ojciec. Po kilku latach panowania (Edyp żył w niewiedzy) na kraj spadł szereg plag. Edyp wysłał posłańca do Delf, żeby ten dowiedział się, co jest przyczyną tych strasznych wydarzeń. Wtedy cała prawda wyszła na jaw. Kiedy Edyp dowiedział się o wszystkim, wykłuł sobie oczy, a Jokasta powiesiła się na chuście.

Mit o Demeter i Korze

Demeter, córka Kronosa i Rei, siostra Zeusa, bogini urodzaju, miała ukochaną córkę, Korę. Dziewczyna byłą piękne jak marzenia, nic dziwnego, że mężczyźni, zwłaszcza bogowie, patrzyli na nią z ogromnym pożądaniem. Kora była jednak ciągle dzieckiem i dlatego nie zajmowała się swoimi adoratorami. Hades nie zważał jednak na dziewczęce widzimisię i porwał ją do swojego królestwa. Kiedy Demeter nie mogła odzyskać dziecka, wpadła w rozpacz a co za tym idzie na ziemię spadła klęska nieurodzaju. Ludzie nie mieli co jeść, schły drzewa, trawy. Zeus błagał siostrę, żeby odpuściła i pozwoliła ziemi odetchnąć, ale Demeter była uparta. Warunkiem powrotu do normalności był powrót Kory. Zeus zgodził się, bo nie miał wyjścia. Hades też niby się zgodził, ale nie do końca. Kiedy Kora wychodziła na powierzchnię, dał jej owoc, który był jemu poświęcony. Kora zjadła kawałek i w ten sposób związał się z podziemiem na zawsze. Nikt już nie mógł nic na to poradzić. Tak więc na część roku Kora wędrowała na powierzchnię ziemi i spędzała tam czas jako córka Demeter, Kora, a drugą połowę roku spędzała z mężem, Hadesem, w podziemiach, jako Persefona. Mit o Demeter i Korze tłumaczy, dlaczego mamy na świecie pory roku.

Mit o Dedalu i Ikarze

To kolejna tragiczna historia w zestawie mitów. Dedal był genialnym konstruktorem, inżynierem i wynalazcą. Zatrudnił go władca Koryntu, Minos, którego żona urodziła potwora, półbyka, półczłowieka. Zadaniem Dedala było wybudowanie labiryntu - budowli, z której nikt nie mógł się sam wydostać. Kiedy roboty zbliżały się ku końcowi Dedal zaczął się domyślać, że grozi mu niebezpieczeństwo, ponieważ król chciał uniknąć sytuacji, w której ktokolwiek inny byłby w stanie dostać się i wydostać z tej skomplikowanej budowli. Dedal w tajemnicy przygotował ucieczkę z wyspy. Zbierał pióra ptasie i kleił je woskiem. W końcu zbudował skrzydła dla siebie i swojego syna, Ikra. Zanim wylecieli, ostrzegł potomka, żeby nie zbliżał się zbyt blisko słońca, a nawet, jeśli będzie go nęciło ciepłem i blaskiem. Ikar przyrzekł ojcu posłuszeństwo, jednak kiedy znalazł się już w górze, wtedy zapomniał o wszystkim i leciał, leciał, leciał coraz wyżej. Zza późno zorientował się, ze jest zbyt blisko słońca i że powoli wosk zaczyna topnieć, a pióra gęsto padają do wody. W krótkim czasie on sam podążył ich śladem. Ojciec z bezradnością patrzył na syna, nie był w stanie mu pomóc. Morze, do którego wpadł chłopak, nazwano na jego cześć Morzem Ikaryjskim. To mit o tym, że marzenia mogą nas zgubić, jeśli się zapomnimy i stracimy zdrowy rozsądek.

Mit o Syzyfie

Syzyf był założycielem i królem Koryntu. Ten władca należał do ulubieńców mieszkańców Olimpu, dlatego był częstym gościem na ucztach wyprawianych przez bogów. Miał jednak jedną, potężną wadę, nie potrafił trzymać języka za zębami, poza tym nie gardził dobrami materialnymi, więc można go nazwać człowiek interesownym, co często owocowało nieprzyjemnymi zgrzytami. Jednak mógłby sobie pozostać gadatliwym chciwcem, gdyby nie to, że szybko ta jego gadatliwość zaczęła przeszkadzać bogom, ponieważ tym samym zdradzał ich najskrytsze, najbardziej ukrywane sprawy. Miara przebrała się, gdy naraził się samemu królowi bogów, Zeusowi. Wtedy nie było już szansy na to, żeby uniknąć odpowiedzialności za wszystkie swoje postępki. Tanatos, bóg śmierci, miał go zabrać do podziemi, do Hadesu, jednak szybko okazało się, że Syzyf nie na darmo ma opinię jednego z najbardziej inteligentnych ludzi na ziemi. Skutek wyprawy Tanatosa do Syzyfa był taki, że to Tanatos wpadł w pułapkę, nie odwrotnie. Gdy Syzyf zamknął Tanatosa w więzieniu swoich podziemi, wtedy na ziemi zapanowała szczęśliwość - nikt nie umierał, ponieważ posłaniec śmierci został unieruchomiony. Dość długo nikomu nie przyszło do głowy zajmować się Syzyfem, ale w końcu bezrobotny Charon zwrócił uwagę Hadesowi, że coś złego dzieje się na ziemi, ponieważ nie ma kogo przewozić na drugą stronę Styksu. Wtedy wszyscy zaczęli kojarzyć fakty i wyszło na jaw, że to wszystko wina Syzyfa. Zanim jednak został skazany, Syzyf pokazał, że stać go na wiele - wyprowadził w pole bogów po raz kolejny. Poprosił żonę, żeby nie dała mu obola, którym płaci się Charonowi za przejazd. Kiedy jego dusza stanęła u brzegów Styksu, wtedy zaczął jęczeć i lamentować, że mną zła żonę, która ni zadbała o jego pochówek i szczęście po śmierci. Wtedy przez wzgląd na dawne sympatie pozwolono mu wrócić na chwilę, żeby zdobyć obola. Kiedy wrócił, oczywiście, niw miał zamiaru wracać do podziemi. Wtedy Zeus stracił cierpliwość i Odszukano go, wtrącono do Hadesu i skazano na niekończące się męczarnie, na pracę, która nie ma najmniejszych szans na zakończenie. Kara polegała na tym, że miała wtaczać pod górę głaz, a gdy już był u szczytu góry, wtedy głaz wymykał mu się z ręki i całą praca zaczynała się od nowa.

Mitologiczne związki frazeologiczne

- syzyfowa praca - taka, która nie kończy się nigdy, nie ma cienia szansy na powodzenie

- ikarowe loty - niezwykle odważne przedsięwzięcia, którym nie można wróżyć powodzenia

- kompleks Edypa - skłonność wyodrębniona przez psychiatrę, Zygmunta Freuda, o podłożu seksualnym którą kieruje syn w stronę matki

- koń trojański - Odyseusz wymyślił podstęp - zbudował konia trojańskiego, w którym ukrył się wraz ze swoimi towarzyszami - przenośnie oznacza ten związek podstęp polegający na tym, żeby rozbroić wroga "od wewnątrz", czyli zdobyć jego twierdzę podstępem, wykorzystując nieuwagę przeciwnika

- paniczny strach - najwyższe przerażenie, które siał jeden z bożków pogańskich, Pan, pojawiając się wśród ludzi

- nić Ariadny - przenośnie: wskazówka

- puszka Pandory - zbiór klęsk, nieszczęść

- stajnia Augiasza - miejsce, które jest w najwyższym stopniu zaniedbane

- praca herkulesowa - nadludzki wysiłek

- pięta Achillesa - najsłabszy punkt

Ślepy geniusz antyku - Homer (styl homerycki oraz jego cechy, epopeja i jej budowa na przykładzie "Iliady" i "Odysei")

Jeśli chodzi o najwybitniejszego twórcę doby antyku, to bez wątpienia można takim mianem określić Homera - twórcę dwóch antycznych eposów tamtych czasów, które do dziś są wyznacznikami tego gatunku i które zapoczątkowały epokę epicką w historii naszej kultury. "Iliada" i "Odyseja" - bo o nich mowa - są najgenialniejszymi i niedościgłymi wzorami - nie tylko dlatego, że zostały napisane jako pierwsze.

Sam ślepy śpiewak, Homer, nie jest postacią, która ma w sowim życiorysie jakikolwiek pewnik. Można nawet powiedzieć, że przez wiele lat trzeba było spierać się, czy naprawdę istniał oraz czy rzeczywiście pochodził z tego a nie z innego obszaru. Ustalono w końcu, po wielu kłótniach i swarach, że okres przepadający na jego życie można określić jako przełom IX i VIII wieku p.n.e. Tajemnicze jest wszystko, co dotyczy tego artysty - wszystko, poza imieniem. Najbardziej prawdopodobne jest to, że wyspa Chios byłą jego ziemią rodzinną. Właściwie tłumaczenie imienia Homera powiedziane wprost brzmi następująco: "ślepiec". To imię dało podstawę do myślenia, że Homer był niewidomym śpiewakiem - tym bardziej imponuje jego niezwykła pamięć, która pozwoliła mu ogarnąć ogrom obu epickich utworów.

Eposem nazywamy utwór o sporych rozmiarach, który to utwór pisany jest mową wiązaną (czyli jest wierszowany). Każdy epos pokazuje losy postaci herosów (później, po zakończeniu epoki antyku, byli to bohaterowie historyczni, których można nazwać niezwykłymi, o ponadludzkich zdolnościach) na tle wydarzeń, które możemy nazwać autentycznymi.

Każda epopeja, aby mogła zostać zaklasyfikowana do tego gatunku literackiego, musiała spełnić następujące warunki. Po pierwsze rozpocząć się od inwokacji, czyli apostrofy umieszczonej na samym początku utworu, na wstępie; zwykle ta apostrofa wystosowana była w stronę boga lub muzy, w której podmiot prosił o pomoc przy powstawaniu dzieła. Po drugie każdą epopeję cechowało współwystępowanie dwóch światów: boskiego i ludzkiego. Takie zjawisko przenikania się i zależności równoległych światów nazywa się paralelizmem. Cechami narratora jest obiektywność - wszystko, co możemy wiedzieć o stanie jego uczuć ogranicza się do zakresu inwokacji. Zadaniem narratora jest relacjonowanie tego, co się wydarzyło, nie jest zaś jego zadaniem, zdecydowanie nie jest jego zadaniem opisywaniem stanu swoich uczuć czy sympatii lub antypatii do któregoś z bohaterów. Jeśli zaś chodzi o styl, w jakim wypowiada się narrator i wszyscy bohaterowie występujący w eposach jest taki sam - czyli patetyczny, wzniosły. Poza tym narrator eposu, w związku z tym, że epos należy do epiki, zatem narrator nakierowuje się na opisy szczegółów. Narrator stosuje rozległe opisy, ale nigdy nie jest w nich nierealistyczny - przeciwnie - zasadą jego opisu świata jest mimetyzm, czyli odzwierciedlanie wszystkiego, co jest w świecie na zasadzie zwierciadła. Ambicją narratora wydaje się być lustrem, w którym przegląda się cały świat. Jeśli zaś chodzi o akcję, wtedy trzeba zwrócić uwagę na to, że występują tu często epizody, które odstępują od biegu akcji głównej po to, żeby skupić się na czymś, co nie wiąże się bezpośrednio z główną linią akcji, ale zdecydowanie wiele mówi o całym świecie przedstawionym eposu. W czasach nowożytnych rolę eposu przejęła powieść, ale w dalszym ciągu, gdy mowa była o powieści, która odegrała jakąś znaczącą rolę w historii narodu lub która opisywała znaczący moment w historii narodu, wtedy nazywano taką powieść epopeją narodową.

Tradycyjna forma i kształt eposu był kontynuowany w następnych epokach i mimo że średniowiecze ogólnie rzecz biorąc było dalekie od kontynuowania i rozwijania dorobku antyku, jednak epos wydał się ej na tyle atrakcyjny, że zaadoptowało go na swoje potrzeby i tak powstał epos rycerski ("Pieśń o Rolandzie" jest tego najlepszym przykładem). Oprócz niego z dawnych eposów trzeba wymienić "Raj Utracony" Johna Miltona (XVII w). Na polskim gruncie w XVII wieku Wacław Potocki napisał "Transakcję wojny chocimskiej", a w XIX wieku powstała najsłynniejsza polska epopeja narodowa, czyli "Pan Tadeusz" pióra Adama Mickiewicza.

Charakterystycznymi cechami stylu homeryckiego są:

- heksametr - tak nazywano miarę wierszową eposu tego stylu. Heksametrem określano wiersz składający się z 6 (greckie "heks" = sześć) stóp metrycznych (mogły to być daktyle lub spondeje);

- porównanie homeryckie - to taki rodzaj porównania, które składa się z dwóch członów: pierwszy jest krótki i zaledwie wprowadzający, natomiast drugi ma takie rozmiary, że stanowi rodzaj epizodu;

- epitet homerycki - tak zwany epitet stały, który zawierał w sobie takie określenie tego, co określane, co mogło być nazwane integralną cechą podmiotu lub jego atrybutem (np. Gromowładny Zeus, czyli Zeus, który ma do władania grom i często się nim posługuje).

W "Iliadzie" został przedstawiony epizod wojny trojańskiej, która w całości trwała 10 lat. Jednak próba opisania całości wydarzeń musiałby zakończyć się fiaskiem, więc Homer wybrał nowatorskie rozwiązanie, czyli postanowił wybrać moment kulminacyjny i za pomocą jednego fragmentu oddać całość wydarzeń (takie postępowanie nazywa się często pars pro toto, czyli część za całość, która trafniej i wyraźniej oddaje istotę wydarzeń niż żmudne opisywanie kawałek po kawałku). Historia wojny pod Troją wyglądała następująco: trojański królewicz Parys porwał żonę Menelaosa, greckiego wodza, na mocy obietnicy, którą poczyniła mu Afrodyta po tym, jak wybrał ją na weselu Tetydy najpiękniejszą boginią. Grecy ruszyli oblegać miasto i okazał się, że nie jest to proste zadanie, ponieważ Troja jest prawdziwą forteca, a poza tym jej również sprzyja część bogów. Homer zainteresował się schyłkowym okresem wojny, czyli tym, w którym Achilles wpada w gniew z powodu śmierci swojego ukochanego przyjaciela Patroklosa, po czym zabija Hektora, brata Parysa, który zabił Patroklosa. Wystarczył więc niewielki wycinek, by w taki skondensowany sposób pokazać istotę działań wojennych w tamtym okresie. Nie ma lepszego przykładu oszczędności słów i środków artystycznych, które dają lepszy wynik niż to, co dzieje się na stronnicach "Iliady".

24 księgi "Iliady", czyli historii oblężenia Ilionu (inna nazwa Troi) otwierana jest przez inwokację, której adresatką jest Muza, zamykana zaś przez końcowy fragment relacji z uroczystości pogrzebowych Hektora. Równoległą do realistycznej warstwy wydarzeń jest ta, w której bogowie kłócąc się między sobą próbują wpłynąć na wyroki Losu (Fatum), jednak nawet ci najsilniejsi spośród nich nie mogą nic poradzić na nieuchronność tego, co zostało przeznaczone bohaterom walk iliońskich.

Na kartach "Odysei" Homer zajął się ukazaniem dziejów wędrówek Odyseusza, który powracał po zakończonej wojnie trojańskiej 10 lat do Itaki, do domu, do żony i syna. Pierwsze cztery pieśni wypełniają opisy walki Penelopy, żony głównego bohatera, o spokój, próby uwolnienia się od natrętnych zalotników, którzy najechali na jej zamek i próbują zmusić ją do tego, żeby wybrał któregoś spośród nich - mają wszyscy nadzieję na to, że ten sposób będą mogli zapanować nad majątkiem pozostawionym przez dzielnego Odyseusza. Jednocześnie narrator zajmuje się równoległa częścią świata przedstawionego, czyli światem boskim, w którym mieszkańcy Olimpu wyrażają swoje najgłębsze zaniepokojenie takim obrotem sprawy i tak tym, że Odys wciąż i wciąż natyka się na coraz to nowe przeszkody, które nadzwyczaj skutecznie przeszkadzają mu dotrzeć do rodzinnej Itaki. W końcu decydują o tym, że trzeba jakoś poskromić gniew Posejdona, który to najwięcej przyczynił się do tego, że Odys dryfuje gdzieś po morzu i sprawić, że wróci do domu, żeby dopilnować wychowania syna i ocalić wierną żonę, która za wszelką cenę stara się obronić przez bandą nienapitych i nienajedzonych mężczyzn, którzy dybią na to, co najcenniejsze - cnota i pieniądze. Bogowie są również zdania, że jeśli natychmiast ktoś nie zajmie się młodym Telemachem, to ni wyrośnie z niego nic dobrego. Kolejne pieśni są relacją z trudnego powrotu Odysa do domu, jego krwawa zemsta na zuchwałych zalotnikach i szczęśliwego zakończenia całej opowieści. Po raz pierwszy w dziejach pojawił się utwór, w którym romansem jest historia dziejów małżeńskiej miłości.

Dramat grecki - pochodzenie i struktura

Dramatem antycznym nazywamy rodzaj literacki, który powstał w antycznej Grecji. Rodzaj ów został wywiedziony z pieśni ku czci boga winorośli, Dionizosa. Pełen rozkwit dramat antyczny osiągnął w okolicach wieku V p.n.e.

Dramat musiał spełnić trzy podstawowe zasady:

- po pierwsze musiał spełnić zasadę decorum, czyli zachowania jedności stylu - wszystkie postacie mówiły w ten sam sposób, czyli sposób podniosły,

- po drugie zasadę 3 jedności: czasu (nie mógł czas akcji przekroczyć 24 godzin), miejsca (wydarzenia musiały koncentrować się w jednym miejscu), akcji (nie mogły występować wątki poboczne).

Dramat powinien spełnić następujące funkcje:

- po pierwsze wywołać u oglądającego wstrząs uczuciowy nazywany katharsis (oczyszczeniem), spowodowanym przez litość i trwogę, które towarzyszą podczas spektaklu;

- po drugie odzwierciedlać rzeczywistość (zasada mimesis).

Główną cechą dramatu antycznego było (oprócz wymienionych wcześniej) występowanie Chóru, który pełnił funkcję niezbędnego komentatora wszystkich wydarzeń rozgrywających się na scenie. Chór pełnił następujące funkcje: wprowadzał widzów w wydarzenia, które miały miejsce w przedakcji, zajmuje się uprzedzaniem faktów, czyli zapowiada nadejście czegoś ważnego, niezwykłego, strasznego, wielkiego, czyli współtworzy napięcie wydarzeń nie naruszając przy tym zasady decorum.

Sam dramat najczęściej nosił nazwę pochodzącą od imienia głównego bohatera, który koniecznie musiał być kimś wybitnym - nie było takiej możliwość, aby bohaterem dramatu antycznego zostali ludzi przeciętni, zwyczajni, ponieważ losy takich osób nie mogą wywoływać tego pożądanego wstrząsu, jakim jest oczyszczająca litość i trwoga. Zastanawiające jest to, jak możliwe było zbudowanie takiego konstruktu, który przy tym całym rozemocjonowaniu nie naruszał żadnej z zasad estetycznej monolityczności.

Szczegółowa budowa dramatu antycznego przedstawiała się następująco:

- Prologos - tu aktor wygłaszał rodzaj zapowiedzi tego, co wydarzy się w następnych częściach

- Parodos - na scenie pojawia się chór

- Epeisodion - w tłumaczeniu na język polski znaczy to słowo tyle, co epizod; tu epeisodion jest częścią akcji

- Stasimon - jest komentarz wydarzeń, który to komentarz wygłasza chóru (stasimony i episodiony pojawiają się na zmianę)

- Exodos - wyjście chóru.

"Antygona" oraz zawarty w niej konflikt moralny

Sofokles, najwybitniejszy dramatopisarz doby antycznej (i również jedyny, którego dzieła przetrwały w tak duże ilości) dał całemu światu dramat, który najprawdopodobniej nie zestarzeje się nigdy, choć czasem myślę, że problemy w nim poruszane nie są do końca dziś zrozumiałe. Wtedy nie było relatywizmu i możliwości dokonania wielu wyborów, wtedy obowiązywały twarde reguły, do których po prosty trzeba było się stosować aby być w zgodzie ze standardami metafizycznymi tamtego świata. Dziś nie można powiedzieć o niczym stałym, i w tej płynności roztapiają się również sami ludzi. Nie wiadomo, czy wybór, jakiego musiał dokonać tytułów, a bohater "Antygony" dziś miałby jakikolwiek sens... Ten dramat zachowała się w całości, nie musimy zgadywać, co wydarzyło się w którymś epeisodionie, jaką pieśń wyśpiewał Chór w którymś stasimonie, ponieważ całość zachowała się doskonale. Sofokles poza tym, że zostawił potomnym arcydzieła dramatyczne, również pozwolił teatrowi rozwinąć się bardziej, niż poprzedni twórcy. Zatem można go nazwać innowatorem na wielu frontach. Nie tylko na froncie estetycznym, ale i na froncie formalnym. To ona pokazał, że możliwie jest, zwiększenie ilości aktorów, rozbudowanie dialogów, zwiększenie liczby chórzystów nie tracąc przy tym nic z urody i wartości tekstu.

"Antygona" opiera się na tragicznym konflikcie, który nie daje się w żaden dobry sposób rozwiązać. Okazuje się bowiem, że nie można bezboleśnie dokonać wyboru pomiędzy równorzędnymi racjami, nie krzywdząc przy tym nikogo i samemu nie ponosząc klęski. Tu, w tej tragedii (tragedia jest rodzajem dramatu) najistotniejszy jest konflikt między tym, do czego dąży wybitna jednostka, tym, do czego popycha świat siła wyższa. W tej tragedii Antygona musi wybrać między własną śmiercią z ręki człowieka a gniewem bogów, który to gniew będzie trwał wiecznie.

Kłopot z wyborem tragicznym, sytuacją tragiczną, w której jest postawiony człowiek jest taki, że właściwie nie ma szansy na dobry wybór, nie istnieją dobre, właściwie rozwiązania. Zawsze poniesie jakąś porażkę - może jedynie wybrać spośród wielu porażek, spośród wielu sposobów poniesienia klęski. Antygona wiedząc, że może ponieść karę ze strony ludzi i bogów wybiera wierność wyższej instancji, jaką jest jej zdaniem bóg. Wie, że nikt nie okaże jej litości, nikt nie będzie stosował wobec niej taryfy ulgowej, ale ona chce wybrać najlepiej jak tylko potrafi. Nie jest trudno, nawet ze świadomością tego, że to bogowie są najważniejsi i że to sfera sacrum jest tą najistotniejszą, wybrać ją, ponieważ za tym wyborem idzie przecież śmierć ziemska. Nikt nie może powiedzieć, że łatwo jest umierać mając talk mało lat, jak Antygona. Śmieć Antygony wywołała lawinę kolejnych tragedii - kiedy umarła, samobójstwo popełnił jej narzeczony a zarazem syn Kreona, który skazał ją na śmierć głodową, Hajmon oraz Eurydyka, która powiesiła się na wieść z kolei o śmierci swojego syna (wcześniej również straciła dziecko przez to, że Kreon chciał ubłagać bogów).

Najsłynniejsi bohaterowie świata antycznego: Odyseusz, Hektor, Achilles, Kreon i Antygona

Odyseusza, najbardziej popularnego bohatera tamtych czasów oraz wyobraźni antycznej, spokojnie można nazwać najbardziej chytrym ze wszystkich postaci doby starożytnej. Odys władał Itaką, miał żonę, wierną Penelopę, ale musiał - nie miał wyboru - udział w wojnie o Troję, a właściwie o honor Menelaosa, którego żona, Helena, została porwana przez trojańskiego królewicza, Parysa. W tej wojnie wodzowie wykorzystali te z cech charakteru Odyseusza, które z pewnością można uznać za najważniejsze, czyli spryt i odwagę, które pozwoliły nie tylko wydostać Achillesa z ukrycia, ale i przede wszystkim przełamać dziesięcioletnią obronę upartego miasta. To on wpadł na pomysł zbudowania ogromnego drewnianego konia, w którym ukrył się razem z towarzyszami. Potem został (koń) zostawiony pod bramami miasta, a reszta wojsk odpłynęła. Trojańczycy pomyśleli, że to już koniec oblężenia tak byli zachwyceni ślicznym koniem, że bez wahania (nie licząc Laookona i jego synów oraz Kasandry, siostry Parysa, którą wszyscy uznawali za nienormalna). Jego roztropność, niespotykana gdzie indziej, rzeczywiście uratowała i jemu kilka razy życie - zwłaszcza podczas trwającej 10 lat wędrówki do domu - do rodzinnej Itaki i do żony, która cierpliwie i wiernie czekała na niego.

Achillesa - krewkiego herosa, sławę zawdzięcza temu, że właściwie nikt nie mógł go zranić. Stało się tak dlatego, że kiedy był niemowlęciem, matka, bogini morska Tetyda, postanowiła pomóc swojemu synkowi (ojcem Achillesa był człowiek, więc wiadomo było, że pełna boskość nie może przypaść w udziale małemu Achillesowi i jeśli matka chce aby był dobrze chroniony, to musi mu w jakiś sposób pomóc). Żeby sprawić, by malec był bardziej bezpieczny niż inne dzieci, Tetyda wymyśliła, ze zanurzy go w wodach Styksu. pomysł był doskonały, ponieważ w ten sposób Achilles zdobył coś w rodzaju niewidzialnego pancerza ochronnego, czyli nikt nie mógł mu zrobić krzywdy. Właściwie trzeba by powiedzieć, że prawie nikt, bo jednak Achilles miał swój słaby punkt. Tym punktem była jego pięta za którą matka trzymała go zanurzając go w wodach rzeki śmierci. Właśnie przez tę piętę zginął, w nią trafił go z łuku Parys - i to zupełnie niechcący, ponieważ nikomu nie przyszłoby do głowy, że najsłabszy punkt może umiejscowić się w tak dziwnym miejscu. Nikomu tez zwykle nie przychodziło strzelać komuś w piętę, ale człowiek strzela a Pan Bóg kule nosi. Achilles był niezwykły - kiedy popadał w jakiś stan emocjonalny to od razu wpadał w niego głęboko i kiedy rozgniewał się na Agamemnona, który zabrał jego niewolnicę, wpłynął swoim gniewem na przebieg wojny trojańskiej. Był młody, nie miał żadnych moralnych hamulców, nie potrafił oprzeć się impulsom płynącym z wnętrza siebie. Jednocześnie stał się symbolem walecznego szałem wojownika, który nie waha się przed niczym, byle tylko osiągnąć ukojenia dla nerwów.

Hektora, typowego starożytnego rycerza, można nazwać prawdziwym bohaterem, ponieważ potrafił stanąć do walki nie mając szans na zwycięstwo i właściwie pewność śmierci. Był szalenie odważny, która to odwaga wynikała z umiejętności przełamywania strachu przed tym, co nieuniknione. W historii literatury i kultury Hektor stał się symbolem nieugiętego i szlachetnego obrońcy, który ginie nie dlatego, że ma taki kaprys, ale broniąc tego, co w życiu obywatela najważniejsze - czyli ojczyzny.

Kreona, brata Jokasty, władcę Teb, można nazwać praworządnym, ale zarazem i despotycznym władcą. Łączył w sobie te przeciwstawne, wydawać by się mogło na pierwszy rzut oka cechy z łatwością, o którą ciężko posądzać zwykłego człowieka To zespolenie niezwykłych przecież cech wynikało z tego, że czuł ciężar obowiązku dbania o państwo, tylko robił to dość nieporadnie, moglibyśmy powiedzieć "na ślepo" i byłoby wtedy w tym wszystkim mnóstwo racji, ponieważ działania Kreona wynikały z tego, co zostało przepowiedziane i zaplanowane przez Los, na postępowanie i własne decyzje Kreon nie miał zbyt dużego wpływu, mogę się nawet ośmielić i powiedzieć, że nie miał żadnego, ale nie dlatego to trzeba powiedzieć, żeby go w jakikolwiek sposób usprawiedliwić, ale dlatego, żeby pokazać, jakimi mechanizmami rządziła się tragedia antyczna czyli jak bardzo trzeba było być pokornym wobec losu, żeby godzić się na sytuację, w której ktoś inny, wielki, decyduje za mnie o tym, co dzieje się w moim życia ja nie mam najmniejszego na nie wpływu, choć przez własne poczynania (na które nie mam - o zgrozo - żadnego wpływu - wpływa na życie innych i najczęściej jest to wpływ tragiczny w skutkach). Dane było mu zauważyć swój błąd dopiero wówczas, kiedy było już za późno, ale na tym właśnie ma polegać tragizm antyczny.

Antygonę, córkę Edypa i Jokasty, można nazwać prawdziwie wielką i tragiczną bohaterką wszechczasów, ponieważ potrafiła zapanować nad własnym strachem, wyzbyć się lęku przed śmiercią i stanąć twarzą w twarz ze śmiercią po to, żeby nie pohańbić tego, w co wierzyła bardziej niż we własne życie, czyli wartości najwyższe. Nie można wymagać od człowieka, żeby zachowywał się aż tak nieugięcie, przykład Antygony jest wzorcem niedościgłym, ale trzeba pamiętać o tym, że wzory są właśnie po to, żeby do nich równać, a czy w końcu uda się je osiągnąć, to już zupełnie inna sprawa.

Filozofia doby antyku

Najważniejszym filozofem wszechczasów był Sokrates żyjący w okresie między 470/469 a 399 rokiem p.n.e.

Urodził się w stolicy Hellady, czyli jego rodzinnym miastem były Ateny, które kochał i z których nigdy nie chciał wyjechać mimo że do dobrego tonu należały podróże i wszelkie zmiany klimatyczno-terytorialne. Przed wszystkim był filozofem i to typu dyskursywnego - nie interesowało go rozmyślanie nawet w najpiękniejszej okolicy wiejskiej, która może innych skłaniała do głębokich wynurzeń, jednak dla niego niewiele była warta, ponieważ dla niego najważniejsza była rozmowa z innymi ludźmi. Tylko na płaszczyźnie porozumienia, jak tworzy się podczas rozmowy można wypracować coś, co nazywamy wiedzą i prawdą. Trzeba jednak zaznaczyć również, że nie da się ustalić prawdy raz na zawsze, ponieważ w myśl zasad głoszonych przez Sokratesa do natury prawdy należy jej zmienność i nieprzewidywalność. Prawda, jaki wszelkie idee muszą zostać sprawdzone w życiu, w działaniu, na gruncie pragmatycznym. Jeśli spróbować by określić naturę nauki Sokratesa, to trzeba, koniecznie stwierdzić, że jest on przede wszystkim nauczycielem. Ale nie w stylu mentora, który chce powiedzieć, jak wszystko wygląda naprawdę i naucza, jak nie powinno się żyć a jak powinno - ale wręcz przeciwnie - Sokrates zachęcał swoich uczniów do samodzielnego myślenia, rozbudzał w nich to samodzielne myślenie i dlatego zyskał tak dużą popularność wśród wszystkich młodych ludzi, którymi się otaczał. To były również powody, dla których władze miasta Ateny nie widziały nic dobrego w jego nauce - a wręcz przeciwnie - widziały w nim same zagrożenia, która musiały w przyszłości zaowocować załamaniem ustroju, który przecież był demokratyczny, ale żadne państwo nie wytrzyma takiej sytuacji, w której obywatele pozwalają sobie na wolnomyślicielstwo. Zaskakujące dla współczesnych może być to, ze swoją działalność rozumiał jako obowiązek wobec obywateli - uważał, że skoro on ma świadomość potrzeby rozbudzenia wszystkich obywateli, to nie może tej świadomości w żaden sposób zaniedbać i dlatego chce kąsać i gryźć i przez te ataki pobudzać do myślenia właśnie. Zaowocowała ta jego działalność nie tylko sporym gronem wielbicieli, ale przede wszystkim wyrokiem sądu ateńskiego, (oskarżenia były wyssane z palca - oskarżono go o deprawowanie młodzieży i bezbożność) został skazany na śmierć przez wypicie cykuty. Sokrates nie omieszkał przed śmiercią wykazać, że nawet śmierć można (a nawet trzeba) przyjąć z godnością - nie uciekł się do podstępu, który pozwoliłby mu ocalić życie. Sokrates bowiem wyznawał zasadę, że nie ma sensu życie, które pozbawione jest godności. Cykutę wypił sam, bez niczyjej pomocy, w otoczeniu przyjaciół którzy rozpaczali, podczas gdy on sam nie przejawiał żadnych objawów smutku wierząc, że w ten sposób przechodzi do lepszego świata.

Sokratesowi nie udało się stworzyć systemu filozoficznego w ścisłym sensie, ponieważ oparł swoje poszukiwania głównie na logice i etyce (to szczególne dociekania prawdy, które oparte były na rozumowym poznawaniu natury świata). Sokrates był humanistą wszechczasów, ponieważ głównym jego ośrodkiem zainteresowania był człowiek i wszystko, co się z nim wiązało, dlatego właśnie można nazwać go pierwszym antropologiem, tak mało zajmowała go filozofia przyrody i wszystko, co nie wiązało się w ścisły sposób z tym, co człowiecze i głęboko humanistyczne. W aspekcie humanistycznym zajmował się dobrem, ale nie dobrem abstrakcyjnym, ale dobrem, które jest dobrem dla człowieka.

Poglądy Sokratesa przedstawiały się następująco:

- cnota była naczelnym pojęciem wokół którego koncentrowały się wszystkie inne zagadnienia ze słownika sokratejskiego. Cnota to najogólniejsza doskonałość, czyli wszystko to, co wolne jest od wybujałych emocji, co wiąże się z życiem pełnym harmonii i uporządkowania. Cnotliwy może być umysł, ale również cnota odnosi się do ciała i w obu przypadkach oznacza tyle, co zdyscyplinowanie i współbrzmienie wszystkich elementów składowych osoby. Cnót jest wiele - nie ma jednej tak, jak sobie to teraz wyobrażamy. Cnota to mądrość, a Sokrates wyznawał zasadę, że nie istnieje mądrość, która jest pozbawiona wiedzy. Mądrość to wiedza, zatem aby zostać mądrych a co za tym idzie cnotliwym, trzeba posiąść pewną wiedzę o tym, co to znaczy dobro i zło, o zasadach, jakie panują w świecie. Mądrość w rozumieniu sokratejskim wychodzi naprzeciw myśleniu niepokornemu. Dla Sokratesa człowiekiem mądrym był ten, który potrafił przełamać stereotypy i myśleć, patrzeć na świat w sposób nieporównywalny do nikogo innego. Sposobem nabywania wiedzy o świecie jest indukcja oraz pojęcia idealne, które sprawdzamy (a raczej sprawdzamy ich przydatność i prawdziwość) na podstawie tego, czy sprawdzają się w życiu, czy dadzą się zastosować). Wśród wielu cnót rozumianych jako cechy charakteru, jako przymioty, które wyróżniają nas spośród innych ludzi, istnieje też jedna cnota prawdziwa która jest niczym innym jak tylko możliwością, potencjalnością czynienia dobra. Cnota bez wątpienia przynosi samo dobro i szczęście. Paradoksalnie - z naszego punktu widzenia może to być paradoks - Sokrates głosił, że cnota nie jest wrodzona i nie można powiedzieć o nikim, że jest cnotliwy z urodzenia. Cnotę nabywa się w ciągu życia ciężką praca, codziennymi zmaganiami z zalewającymi nas przyzwyczajeniami, rutyną i zasadami, którym bezrefleksyjnie się poddajemy. Cnota nie może zostać zaniedbana, ponieważ wtedy możemy ją utracić. Trzeba ją szkolić i dbać o nią, tylko wtedy mamy szansę na to, że wyhodujemy w sobie prawdziwe dobro i szczęście (dla Sokratesa te dwie kwestie były nierozerwalnie ze sobą połączone - jeśli drobię coś dobrego, jeśli czynię dobrze, wtedy jestem szczęśliwy). Dziś można powiedzieć, że cnotliwe jest takie zachowanie, które nie wywołuje w nas uczucia zaniepokojenia, uczucia, które przecież towarzyszy uczynkom określanym jako niecnotliwe, nieuczciwie a co za tym idzie złe. Sokratesowi zależało na osiągnięciu takiego stanu, w którym dusza będzie spokojna, nawet, jakie z innego punktu widzenia osoba poniosła klęskę, to nie m znaczenia, ponieważ najważniejsze jest to, co mówi nam nasz głos wewnętrzny - jeśli on nie dostrzega, że robimy coś złego, nie ma podstaw, żeby to podejrzewać. Sokrates nauczał o dwóch metodach zdobywania mądrości: pierwszą była metoda elenktyczna, która pozwalała obalić fałszywą wiedzę rozmówcy dzięki sprowadzeniu jego toku rozumowania do skrajnego absurdu. Drugą metodą stosowaną przez Sokratesa byłą metoda majeutyczna, która polegała na tym, by sprowadzić rozmówcę na drogę prawdziwej wiedzy, ale nie w sposób mentorski, czyli przez mówienie komuś, co jest dobre a co złe, ale przez kolejne pytanie naprowadzanie rozmówcy na trop. Ta metoda przypomina rodzenie dziecka, zatem Sokrates przypomina w swojej roli akuszerkę, która pomaga przyjść na świat dziecku (którego odpowiednikiem w tej metodzie jest prawda) a rozmówca jest jak rodząca kobieta, która dokonuje ogromnego wysiłku, żeby urodzić dziecko, tak człowiek, który chce się czegoś dowiedzieć, musi się zmęczyć docieraniem do prawdy, ponieważ w żadnym przypadku nie jest ona dana. W tym przypadku indukcja i analogia były nieodzowne w procesie docierania do prawdy.

Cechą charakterystyczną sposobu konstruowania wypowiedzi przez filozofa była ironia sokratyczna. Wypowiedzi Sokratesa przybierały formę dialogów, więc ironia byłą w tym przypadku bardzo przydatna - filozof udając, że podziela poglądy rozmówcy dawał mu poczucie bycia mądrzejszym od niego samego. Kiedy rozmówca dochodził do takiego ryzykownego wniosku, wtedy Sokrates mógł spokojnie udowodnić, że ten się szalenie myli. Obalał każdą tezę rozmówcy poprzez zadawanie pytań, które kompromitowały przeciwnika.

Jego uczniem i zarazem filozofem, który zostawił po sobie największą spuściznę filozoficzną, był Platon (427 - 347 r. p.n.e.). Nie ma wątpliwości, że to najwybitniejszy myśliciel tamtej doby - a właściwie nawet wszechczasów (istnieje bardzo popularne powiedzenie, które doskonale oddaje istotę funkcjonowania Platona w naszej kulturze: zwykło się mówiąc, że cała filozofia jest jedynie przypisami do Platon i dużo w tym prawdy, ponieważ nie da się uprawiać filozofii bez gruntownej znajomości jego dzieł). To on stworzył filozoficzny system idealistyczny; był uczniem Sokratesa i założycielem Akademii Platońskiej (szkoła powstała w ateńskim Gaju Akademosa - stąd nazwa) . Znamy gruntownie jego dorobek intelektualny, ponieważ wszystkie jego dzieła dotrwały do dziś w nienaruszonym stanie (czego nie można powiedzieć o jego nauczycielu, ponieważ Sokrates nie napisał ani jednej strony nigdy i dlatego możemy czerpać wiedzę o nim wyłącznie z innych źródeł czyli albo z pisma Platona, ucznia, albo innych kronikarzy tamtego czasu, z naciskiem na Ksenofonta). Dorobek Platona to 35 dialogi i zbiór listów razem. Podział spuścizny platońskiej dokonuje się zgodnie z chronologią. Trzeba przy okazji nauki Platona pamiętać, że bardzo trudno jest rozdzielić osobę nauczyciela, czyli Sokratesa i ucznia, czyli Platona, ponieważ Platon do każdego dialogu (jedynym wyjątkiem są "Prawa") wkładał postać swojego nauczyciela, a co więcej nadawał mu w tymże dialogu pozycję centralną. Kłopotliwe dla wielu pokoleń badaczy i historyków filozofii było rozdzielenie tych obu torów myślenia. Dziś już wiemy, ze różniły się i to znacznie.

Cała naukę tego filozofa można podzielić na trzy etapy odpowiadające kolejnym stadiom rozwoju intelektualnego i najwyraźniej procesowi uniezależniania się od wpływu mistrza-Sokratesa. O pierwszym okresie - gdy był jeszcze prawdziwym uczniem Sokratesa można powiedzieć, że był okresem etycznym. W drugim okresie Platona zajęła już teoria bytu - na ten okres przypada stworzenie teorii odwiecznych idei. W myśl tej koncepcji byt możemy podzielić na dwie części: jedną z nich nazwał światem rzeczy, a drugą światem idei. Dla Platona idee to wzory rzeczy, z którymi mamy do czynienia w materialnej części bytu, ale choć to rzeczy są dotykalne, to jednak Platon twierdził, że rzeczy tylko stają się, natomiast istnienie przypisane jest wyłącznie ideom. Zgodnie z takim widzeniem rzeczywistości i całego bytu widać, że świat realny wcale nie istnieje naprawdę, ale jego bycie jest jedynie byciem pozornym, tymczasowym, które można przyrównać do życia cienia, który jest jedynie odbiciem (siłą rzeczy - marnym odbiciem) tego, co wieczne i niezmienne, czyli idei właśnie. Tym, co ożywia bywającą jedynie rzeczywistość jest dusza, która ma trzy części. Pierwszą z nich Platon nazwał impulsywną, drugą: zmysłową i trzecią: rozumną. Duszy nie można dotknąć, ponieważ nie istnieje w wymiarze materialnym, ale można ją poznać, choć nie zależy od cielesności, poza tym duszę cechuje nieśmiertelność. Zdaniem Platona nie można w żadnym przypadku oprzeć poznawanie świata na tym, co mówią nam o tym świcie nasze zmysły. Zmysły wprowadzają nas w błąd - można łatwo wykazać zmienność zmysłowego odbioru rzeczywistości materialnej zestawiając ze sobą świadectwa kilku ludzi, którzy widzieli to samo zjawisko czy ten sam przedmiot. Gdy poprosić ich o opisanie tego, co zjawiło się przed ich oczami lub czego dotknęli, każdy opis będzie inny. Z tego doświadczenia Platon wysnuł następujący wniosek: to nie jest prawdziwe życie, zdecydowanie trzeba poszukać prawdziwego istnienia w innym miejscu. Tym miejscem, gdzie toczy się prawdziwe życie jest świat idei, których nie można zobaczyć i dlatego właśnie chronią się przed ułudą, dzięki temu, że są niewidzialne są doskonałe - wszystko, co dotykalne wzrokiem ludzkim, jest już skazane niedoskonałością subiektywizmu. Dlatego dla Platona jedyne poznanie, jakie warte było uwagi, było poznaniem czysto abstrakcyjnym, rozumieniowym, pozostającym ponad materią, która może przynieść jedynie ból i zawód. W trzecim okresie filozof zrewidował stworzoną w poprzednim okresie teorię idei. Dualizm, czyli rozziew między światem idealnym a światem rzeczywistym , jest trudny do zaakceptowania w praktyce życiowej. W trzeciej fazie (i ostatniej) rozwoju swojej koncepcji zobaczył, że jednak więcej łączy oba te światy niż tylko dzieli - co więcej pierwiastki duchowe zaczęły mieć rację bytu w rzeczywistości zmysłowej, materialnej. Ta ostatnie faza, najbardziej dojrzała, dała prace poświęcone naturze rzeczy ora naturze ustrojów politycznych, To z tego okresu pochodzi słynne "Państwo", w którym Platon wyraził jasno swoje oczekiwania wobec ustroju idealnego i wobec obywateli, którym przyszłoby w takim państwie żyć. Platon nie widział niczego dobrego w demokracji - zdecydowanie sprzeciwiał się zamydlaniu oczy taką wizją państwa, która daje prawo głosu każdemu - Platon uważał, że ludzie dzielą się na lepszych i gorszych i nie wszyscy powinni mieć udział w sprawowaniu władzy, dlatego podzielił społeczeństwo na kasy - każda z nich miała pełnić określoną funkcję. I tak najważniejsi byliby filozofowie (jako mędrcy). Zaraz po nich plasują się wojownicy. Co charakterystyczne - na obu tych warstwach ciąży ogromna odpowiedzialność za państwo, więc dobrowolnie rezygnują z życia prywatnego na rzecz dobra ogółu - dla Platona nie do pomyślenia jest taka sytuacja, w której trzeba wybierać pomiędzy czasem, jaki poświęcamy swojej rodzinie a państwu - osoba publiczna jest niejako w zakonie (dobrze najwyraźniej miał w pamięci doświadczenia swojego mistrza, Sokratesa, który całe życie borykał się z kłopotami, jakie sprawiała mu żona i dzieci - nic dziwnego, skoro filozof zajmował się filozofowaniem a nie utrzymywaniem rodziny - dlatego zdaniem Platona trzeba zdecydować się na samym początku drogi życiowej, praca dla państwa ma być powołaniem, nie może być pochopnie podjętą decyzją). Dopiero warstwa pracująca fizycznie może wziąć na swoje barki i pracę i rodzinę - w ich przypadku odpowiedzialność za ogół jest znikoma, więc mogą sobie pozwolić na to, żeby przerzucić część ze swoich sił witalnych i część ze swojego życiowego zaangażowania na rzecz rodziny. Dwie wyższe warstwy oprócz rodzin nie mają prawa do posiadania żadnej, jak najmniejszej nawet własności prywatnej, natomiast warstwa najniższa - owszem. Platon nie wyssał swoich pomysłów z paca - widział, że demokracja jest systemem zagrażającym zdrowiu i życiu obywateli. Czas, na który przypada życie Platona, jest okresem, w którym krystalizują się nowe oczekiwania, nowe postawy wobec ustrojów politycznych. Wizja państwa Platona, którą dziś nazwalibyśmy wizją totalitarną, miała być alternatywa dla państwa słabego, które nie może znaleźć solidnego poparcia w swoich obywatelach, ponieważ nie znają dobrze swojego miejsca, nie wiedzą, jak wszystko ma wyglądać.

Najsłynniejszą metaforą platońską, która obrazuje jego widzenie rzeczywistości, jest metafora jaskini. Ludzie nie widzą tego, co istnieje naprawdę, ponieważ widza tylko cienie pełgające na ścianie jaskinie - tam, gdzie znajdują się przedmioty rzucające cień, ich wzrok nie jest w stanie sięgnąć.

Z kolei uczniem Platona był inny wybitny filozof okresu antycznego - Arystoteles. Jeśli w przypadku Sokratesa i Platona drogi pokrywały się (choć idealizm w wydaniu Platona to jednak nie to samo, co w wydaniu Sokratesa, który świat materialny poważał i weryfikował przydatność i prawdziwość idei po swoistym teście materialności), tak drogi Platona i jego ucznia, Arystotelesa rozeszły się tak diametralnie, że właściwie nie można mówić o żadnych wspólnych punktach pomiędzy nimi. Arystoteles (384 - 322 r. p.n.e.) około dwudziestu lat był studentem Akademii Platońskiej. Gdy jego wybitny nauczyciel zmarł, dla Arystotelesa nie było miejsca w tej szkole, którą zanegował od podstaw. Żeby zaakcentować swoją inność, założył własną szkołę, w której pokazywał, że można inaczej, niż platonicy (trzeba pamiętać, że Platon był niekwestionowanym autorytetem we wszystkich właściwie dziedzinach) postrzegać cały świat i inaczej o nim mówić. Dat powstania nowej gałęzi filozofii datuje się na 335 rok p.n.e. Oprócz tego, ze był adwersarzem platoników, świat pamięta go jako nauczyciela najbardziej walecznego władcy świata, czyli Aleksandra Maceońskiego (warto też wspomnieć, że Arystoteles pochodził ze Stagirii Macedońskiej i przez to nazywany był Stagirytą). Gdy Aleksander zmarł w tajemniczych okolicznościach, wtedy Arystoteles musiał ewakuować się z Aten, bał się, że zostanie zabity jako stronnik najeźdźcy. Nigdy już nie wrócił do Aten. Zmarł na wygnaniu, w Eubei.

Arystoteles właściwie stworzył nowy sposób mówienia o wszelkich zjawiskach przyrodniczych. Tym, co różniło go zasadniczo od jego nauczyciela było nie tylko to, że nie idee są najważniejsze wśród wszystkich bytów, ale i różnie się o tychże bytach wyrażał. Tak, jak o Platonie możemy powiedzieć, że był poetą wśród filozofów, tak o Arystotelesie zdecydowanie tego powiedzieć nie można i nie wynika ta cecha jego pisarstwa z tego, że nie umiał dobierać odpowiednich metafor, ale ze świadomego założenia, z którego wynika, że to obiektywizm pozwala nam na pełne poznanie i opisanie właśnie rzeczywistości. To on stworzył logikę formalną, jako nauki przyrodnicze, estetykę, historię nauk politycznych.

Jeśli skupić się na różnicach pomiędzy Arystotelesem a Platonem, to wyraźnie trzeba powiedzieć, że tak, jak dla Platona świat idei był światem samoistnym, światem, który nie zależał od świata materialnego, ale odwrotnie - świat materialny mógłby nawet przestać istnieć, a świat idei nie ucierpiałby na tym ani trochę; gdyby jednak - w myśl rozumowania Platona - znikł świat idei, świat materialny również przestałby istnieć, ponieważ jest jedynie reprezentacją świata idealnego. Dla Arystotelesa oba te światy były świcie ze sobą zespolone i nie mogła istnieć idea przedmiotu bez przedmiotu, który ten przedmiot wyrażały. Jeśli więc ktoś zniszczyłby wszystkie krzesła tego świata, to w ten sposób zniszczyłby wszystkie krzesła i nikt nie mógłby już go nigdy wskrzesić, ponieważ wraz z jego materialną realizacją została zniszczona jego idea. W myśl Platona zniszczenie wszystkich krzeseł tego świata nie zaszkodziłoby ani trochę istnieniu krzeseł, ponieważ sama idea pozostałaby nietknięta, zatem w każdej chwili mogłoby pojawić się znowu jakieś krzesło. Zatem idealizmowi Platona Arystoteles przeciwstawiał realizm własnego autorstwa. Substancja omawiana przez Arystotelesa składała się z formy (to siła działająca celowo, przyczyna i cel rzeczy) i materii (to podłoże wszelkich zjawisk oraz przemian związanych z tymi zjawiskami). Materii nie można oddzielić od formy, mogą istnieć tylko razem, oddzielnie są martwe. Za istotę życia Arystoteles uznał stopniowe formowanie materii i urzeczywistnianie wszystkiego, co w niej jest zawarte (potencjalnie). Pierwszym impulsem, który uruchomił ten proces - zdaniem Arystotelesa - był pierwszy poruszyciel. Dla Arystotelesa tym pierwszym poruszycielem, tą pierwszą przyczyną był Rozum, Nus. Nus sprawił, że w świecie zaistniał ruch. To co interesujące również w tej koncepcji to to, że pierwszy poruszyciel jest nie tylko przyczyną sprawczą wszystkiego, co się dzieje na ziemi, ale również jest ostatecznym celem wszelkich działań wszelkiej materii (czyli świat w koncepcji Arystotelesa ma kształt kolisty). Te problemy zawarł Arystoteles w "Metafizyce" i "Fizyce".

Arystoteles był człowiekiem, dla którego nie było sfery życia, która lekceważył, pomijał, która byłą mu obca. Jego mistrz i nauczyciel napisał wiele o idealnym państwie, on również postanowił zająć się problemem polityki państwowej, i zrobił to w "Polityce". Arystoteles nie był dyletantem i nie pisał nigdy, gdy nie był do pisania przygotowany. Wypowiedział się o polityce dopiero wówczas, gdy poczuł, że materiał badawczy, który zgromadził, jest wystarczający do tego, żeby zdobyć się na reprezentatywne uogólnienie. "Polityka" powstała po zbadaniu konstytucji 158 państw. Zdaniem filozofia państwo musi zapewnić tyle szczęścia swoim obywatelom, ile jest to możliwe. Jeśli chodzi zaś o ustrój, który taką szczęśliwość może obywatelom zapewnić w najwyższym stopniu, zdaniem Arystotelesa byłą a to monarchia lub oligarchia. Demokracji nie szanował tak, jak my szanujemy dziś, ponieważ zdaniem Arystotelesa w demokracji czyha niebezpieczeństwo wysunięcia na czoło pochodu potrzeb najmniej wartościowych osobników. Arystoteles nie miał zatem na myśli dobra najbiedniejszych, ponieważ zakładał jakąś zbieżność pomiędzy ich statusem majątkowym a statusem intelektualnym. Biedni ludzi powinni pracować a zamożni, którzy mają czas na szkolenie umysły, dokonywać wyborów spływających ca całość społeczeństwa. Tylko życie człowieka na odpowiednim poziomie może być nazwane życiem cnotliwym. Nie ma innej możliwości dla cnoty, niż dzisiejsza klasa średnia. W systemie Arystotelesa filozofia nie stanowi jedności. Jest tu filozofia praktyczna, która obejmuje etykę, politykę, retorykę, ekonomikę i poetykę oraz filozofia teoretyczna, w której skład wchodzi metafizyka, matematyka i fizyka. Gdy zajął się fizjologią i anatomią, stworzył tym samym naukowe podwaliny tych działów.

Jest również ojcem logiki formalnej, czyli nauki o definicjach, o tym, jak tworzy się pojęcia, połączonej z nauką o kategoriach, którym odpowiadają konkretne pojęcia. To on jest autorem praw logicznego myślenia, do których należą: zasada tożsamości, zasada niesprzeczności i zasada wyłączonego środka. Również on jest autorem nauki zwanej sylogizmem, to on pokazał, jak formułować zasady sądu ścisłego w sensie formalnym i jak wyprowadzać z konkretnych przesłanek sądy (wnioski).

Gdy rozważał zagadnienie sztuki, to szczególny nacisk kładł na to, żeby sztuka odzwierciedlała rzeczywistość tak, jak ta rzeczywistość odbija się w lustrze. Takie postrzeganie rzeczywistości to inaczej mimesis. Wszystkie poglądy dotyczące sztuki zostały zwarte przez Arystotelesa w dziele "Poetyka" (jedna z jego części -"Komedia" zaginęła, co stało się przyczyną dociekań wielu pokoleń badaczy - w tym kanwą znakomitej książki Umberto Ecco "Imię Róży"). Oprócz kategorii mimemis w "Poetyce" Arystoteles omawia pojęcia takie jak katharsis (oczyszczenie), decorum (stosowność), które miały znaczenie przy okazji rozważań dotyczących tragedii, a nawet stały się naczelnymi kategoriami bez których nie można mówić nawet o próbie rozumienia tego, co nazywamy tragedią.

Bardzo ważnym kierunkiem w filozofii antycznej był sofizm. Nazwa kierunku wywodzi się od greckiego słowa "sofistes", co w tłumaczeniu na język polski znaczy "mędrzec", pokrewne słowo "sofos" znaczy tyle, co "mądry".

Sofiści rozpoczęli działalność w okolicach V wieku p.n.e. Myśliciele związani z tym kierunkiem przyuczali młodzież do tak zwanego życia publicznego. Głównym ośrodkiem ich działania były Ateny. Ich najważniejszym zadaniem wydaje się być propagowanie wiedzy, szeroko rozumianej, która może być jednakże używana do różnych celów. Wiedza głoszona przez sofistów tym różni się od tej, której poszukiwał Sokrates, że Sokrates swojej wiedzy nie sprzedawał, a sofista był "mędrcem do wynajęcia". Trzeba im przyznać ogromne zasługi w krzewieniu humanizmu uniwersyteckiego. Ich metodą poznawczą był sensualizm. Ta metoda kierowała zainteresowanie na zmysły, ponieważ tylko za ich pomocą można poznać rzeczywistość (w myśl tej metody). Zarzutem, jaki potomni kierowali w stronę sofistów był ich szeroko posunięty relatywizm. Relatywizmem względne traktowanie prawdy, która każdemu jawiła się jako coś innego, co można dostosować do potrzeb. Kolejna metodą stosowaną przez sofistów był konwencjonalizm. Sofiści posługiwali się prawdami ogólnie obowiązującymi i takimi też zasadami moralnymi. Znani byli ze stosowania dialektyki, dzięki której mogli poddać pod krytykę prawdę i pojęcia uznane dotąd za niewzruszone.

Przedstawicielami sofizmu był przede wszystkim Protagoras z Abdery, którego uznaje się za twórcę teorii relatywistycznej oraz za pierwszego gramatyka i filologa. To on ukuł powiedzenie, które stało się podstawą rozważań humanistów renesansowych, czyli to, że "człowiek jest miara wszechrzeczy". Dla Protagrasa istnienie prawdy obiektywnej nie mieściło się w horyzoncie pojęciowym, ponieważ jeśli miara wszystkiego jest człowiek, to i człowiek jest miarą prawdy. W związku z takim postawieniem problemu można powiedzieć, że ilu ludzi, tyle praw a ustalenie jakiekolwiek prawdy obiektywnej byłoby zamachem na wolność jednostki, czyli na swoisty humanizm. Protagorasa można również uznać za protoplastę współczesnych pragmatystów, czyli sąd jest prawdziwy, jeśli jest użyteczny. Naczelną zasadą życiową jest nastawianie się wyłącznie na te czynności, które przyniosą korzyść.

Innymi przedstawicielami tego nurtu byli:

- Gorgijasz z Leontinoj na Sycylii, który stworzył artystyczną prozę grecką, był mistrzem metody zwanej dialektyczną, ogromnie zasłużył się dla dziedziny teorii wymowy i stylistyki;

- Prodikos z Keos, który stworzył synonimikę;

- Hipiasz z Elidy, który był powszechnie znanym erudytą.

Epikur (341-271 p.n.e.) filozof grecki, urodzony na Samos, całe życie spędził w Atenach. Ok. 305 p.n.e. zakupił ogród w pobliżu Gaju Akademosa, gdzie wykładał (Ogród Epikura). Poglądy: materia jest niezniszczalna i wieczna, wszystko składa się z atomów i próżni (jak u Demokryta), atomy mają pewną swobodę ruchu (deklinacja).

Celem i zasadą życia miało być dążenie do przyjemności, podstawą której jest rozwaga, nakazująca żyć sprawiedliwie, rozumnie i moralnie. Etyka Epikura prowadziła w praktyce do ascezy.

Twierdził, że bogowie istnieją, ale nie mają zdolności do ingerencji w sprawy tego świata. Zadaniem filozofii jest uwolnić ludzi od lęku przed śmiercią, przesądów. Tacy ludzie są w stanie zbudować sobie szczęście na ziemi. Głosił hasło odrzucenia działalności publicznej i powrotu do prywatności.

Zenon z Kition (ok. 336-264 p.n.e.), filozof grecki, z pochodzenia Cypryjczyk. Od 314 p.n.e. przebywał w Atenach. Zafascynowany osobą Sokratesa, uległ początkowo wpływom cyników, których poglądy wydawały mu się najbliższe naukom jego mistrza. Około 300 p.n.e. założył własną szkołę stoików i prowadził ją przez ok. 35 lat.

Cieszył się wielkim poważaniem wśród Ateńczyków, dostrzegano w nim wzór człowieka, którego słowa pokrywają się z czynami. Pozostawił sporą spuściznę piśmienną zachowaną do dziś w nielicznych fragmentach.

Dzieło Zenona z Kitionu kontynuowało wielu filozofów starożytnych, m.in. Kleantes z Assos, Chryzyp z Soloj, Epiktet, Marek Aureliusz, Seneka. Jego poglądy były bardzo popularne w okresie renesansu.

Anaksagoras z Kladzomen (ok. 500 - ok. 428 p.n.e.), grecki filozof, zaliczany do tzw. młodszej szkoły jońskiej. Działał w Atenach, schyłek życia spędził w Lampsakos w Azji Mniejszej. Uczeń Anaksymenesa z Miletu. Nauczyciel i przyjaciel Peryklesa i Eurypidesa. Autor traktatu Peri fyzeos ("O przyrodzie"- zaginiony). Podjął próbę uzgodnienia poglądów myślicieli jońskich, zwł. Heraklita, z naukami eleatów, gł. Zenona z Elei i Parmenidesa.