Wroniec - streszczenie szczegółowe
Powieść „Wroniec” Jacka Dukaja poprzedzają dwa cytaty. Pierwszy pochodzi z „Po drugiej stronie lustra” Lewisa Carrolla (o upadku z nieba czarnej wrony), drugi z „Drogi” Cormaca McCarthy’ego (o ciemności i próżni).
Utwór nie jest podzielony na wyraźne rozdziały, ale kolejne fragmenty zaczynają się od wyróżnionego akapitu. Istotną rolę w książce „Wroniec” pełnią ilustracje Jakuba Jabłońskiego, które dopełniają niektóre treści i dopowiadają konkretne skojarzenia. Często wskazany jest konkretny fragment tekstu, którego dotyczą, ale na kilku znajdują się także dodatkowe piosenki:
– „Piosenka przechodniów” na temat wszechogarniającej szarości, wrogów i strachu,
– „Piosenka Członka” o pijaństwie i wszechwładzy Członków,
– „Piosenka Milipantów” przypominająca dziecięcych „Muzykantów konszabelantów”, ale opowiadająca o Milipantach, których mocą jest Pała i pałowanie,
– „Piosenka Bubeka”, o człowieku uprzywilejowanym, który do osiągnięcia celu używa siły,
– „Piosenka Pozycjonistów”, w której klamrę stanowi „Zima wasza, wiosna nasza”, opowiadająca o dzielnym oporze stawianym wrogowi – „katowi” – oraz o walce, która dzięki Ameryce ma zostać wygrana.
Autor zaczyna przekornie od słów: „Posłuchajcie, to nie zdarzyło się naprawdę”.
Pewnego razu żył chłopiec o imieniu Adaś, który mieszkał z rodzicami, młodszą siostrą i babcią. Mieszkali w zadymionym mieście, na trzecim piętrze w bloku. Mama pracowała w biurze, a tata w innym biurze, z którego przynosił masę dokumentów. Odwiedzali go brodaci panowie, którzy rozmawiali o tym, co tata napisał. Ojciec pisał na maszynie w domu, ale stukanie w klawisze nie przeszkadzało Adasiowi, ponieważ był do niego przyzwyczajony. Czasem za zgodą ojca sam pisał na maszynie. Pewnego dnia na czystej kartce napisał swoje imię. Następnie kartkę poskładał i schował. Był z siebie dumny, że potrafi się sam podpisać.
Rodzina żyła w czasach, w których komputery nie były powszechne i nie było Internetu. Mieli tylko czarno-biały telewizor. Telefon miał sąsiad na dole, do którego wszyscy chodzili dzwonić.
Adaś lubił siadać na parapecie i wyglądać przez okno, obserwując okolicę, dźwigi i robotników. Czasem czytał też książki, choć jeszcze nie chodził do szkoły.
Była zima, gdy zamiast wieczorynki występowali w telewizji panowie w mundurach, zamknięto szkoły i przedszkola. Przyjechał też wujek Kazek, który miał zamieszkać z rodziną na jakiś czas. Wujek razem z ojcem chodzili do sąsiada i wracali niezadowoleni. Adasiowi nie wolno było wychodzić na dwór. Osiedle wyglądało na opustoszałe. Wieczorem w oknach bloków widać było włączone telewizory. Babcia też oglądała telewizję i panów w mundurach.
Wieczorem Adaś nie czuł się najlepiej i babcia bała się, że wszyscy będą chorzy. Chłopcu przyśniła się wielka wrona i obrazy z telewizji.
W nocy Adasia obudził hałas. Przeszedł przez chłodne mieszkanie i poszedł do pokoju rodziców, gdzie w wybitym oknie siedział Wroniec. Nagle zranił dziobem mamę, której chłopiec pobiegł na ratunek, ale wujek złapał go za ramię. Wroniec zauważył syna, ale porwał w dziobie ojca i odleciał. Babcia i wujek przenieśli ranną mamę do innego pomieszczenia, aby ją opatrzyć. Kiedy przyszedł sąsiad z dołu, babcia poprosiła go, aby zabrał do siebie Adasia. Mężczyzna wziął chłopca na ręce i pobiegł do swojego mieszkania, zamykając drzwi na zamki. Wiadomo było, że idą po rodzinę chłopca.
Pan Jan i Adaś siedzieli cicho, nasłuchując, jak idą, demolują mieszkanie i wychodzą z bloku. Pobiegli do mieszkania na górze, w którym nikt już nie został. Zabrali wszystkich.
Pan Jan powiedział, że „wzięły ich Suki” i ostrzegł chłopca przed Szpiclem, którego zostawili. Wrócili do mieszkania pana Jana. Okazało się, że sąsiad jest przodownikiem pracy, budującym miasta. Nazywał się Jan Stanisław Wieńczysław Beton.
Pan Jan znalazł dla Adasia jakieś ubranie. Wnet do drzwi zapukał sąsiad Betona zza ściany, który był Podwójnym Agentem. Można to było poznać po tym, że każde słowo wymawiał dwa razy. Sąsiad dał bohaterom klucze do przejścia przez piwnicę, ale Beton, zorientowawszy się, z kim ma do czynienia, wbił sąsiada w ścianę.
Pan Jan postanowił, że muszą uciekać. Wyszli przez balkon sąsiadów Nowackich, których nie było w domu. Beton pokazał Adasiowi anteny Szpicli, które widoczne były nad blokami. W końcu doszli do znajomego Pana Jana, który mieszkał w pakamerze w ciepłowni, i tam zatrzymali się na noc.
Rano Adaś zjadł śniadanie i dowiedział się, że Pan Jan miał syna Krzysia, ale jego też zabrał Wroniec.
Poszli na miasto, nad którym latały Puchacze-Słuchacze, które donosiły Wrońcowi. Miasto było szare z powodu pracy Maszyny. Beton ostrzegł Adasia, aby do niej nie podchodził. Wokół wielkiego kotła gromadzili się Wojacy-Wroniacy. Wnet Milipant zatrzymał jakiegoś mężczyznę i zaczął go okładać pałą. Wkrótce Milipant legitymuje Betona i Adasia. Chłopiec daje mu kartkę, na której na maszynie ojca napisał swoje imię. To wystarcza.
Pan Jan i Adaś weszli do wysokiego budynku. Zastali tam Kolorowych Panów – Cinkciarzy, którzy robili interesy z Wroniakami. Mieli pomóc w ustaleniu, co stało się z rodziną Adasia.
Od 22:00 do 6:00 obowiązywała Godzina Kruka. W tym czasie zapada ciemność i kruki wydziobują przechodniom oczy. Najlepiej wtedy nie wychodzić z domu.
Beton i Adaś wyszli na ulicę. Ludzie krzyczeli: „GAZ!”. Był to sygnał do ucieczki, ponieważ GAZ rzeczywiście unosił się w powietrzu. Zaczęli uciekać, ale GAZ ich dosięgnął. W biegającym wszędzie tłumie Adaś puścił rękę sąsiada i się zgubił. Postanowił uciekać na oślep. Oczy mu łzawiły i niewiele widział. Zastanawiał się, jak znaleźć Pana Jana, i pomyślał, że może spróbować go odnaleźć u Cinkciarzy, którzy mieli mu dać cynk. Przemykał przez ulice miasta, aż wszedł wprost na Milipanta. Uciekł do sklepu, w którym stała kolejka ludzi. Ciągle słyszał: „Pan tu nie stał!”. Milipant poszedł, ale Adaś utknął w kolejce wśród Staczy, którzy byli przytwierdzeni do podłogi. Przynosili ze sobą jedzenie i picie oraz spali na stojąco. Niektórzy stracili tam życie i trzeba było ich zabierać razem z płytami chodnikowymi, do których przyrośli. Chłopiec też nie mógł się już ruszyć z miejsca. Opowiedział swoje przygody kobiecie, która stała obok, po czym otrzymał od innych Staczy rozmaite rady, m.in. taką, że powinien udać się po pomoc do Członka. W końcu przyszedł jakiś mężczyzna i zapytał, kto jest ostatni. Adaś odparł, że on, po czym oddał nowemu Staczowi swoje miejsce i w ten sposób udało mu się uwolnić z kolejki.
Adaś szedł przez miasto, ale nie potrafił odnaleźć budynku PRZEZORNEGO, w który urzędowali Cinkciarze. Postanowił szukać czegoś kolorowego, co miało mu wskazać drogę. Jakiś mężczyzna rozdawał U-Lotki. Miał na sobie płaszcz z mnóstwem zielonych lampek. Zamiast włosów, brwi i brody miał oporniki. Był to Pan Oporny, który krzyczał różne hasła. Ludzie go unikali, a chłopiec zapytał, czy jest Pozycjonistą. Mężczyzna w odpowiedzi kazał mu uciekać, dodając, że on sam nigdy nie ucieka, ponieważ stawia Opór. Kruki zaczęły łapać U-lotki, pojawili się Milipanci w Hełmach MOMO. Nieopodal widać było szpic Szpicla. Pan Oporny przyjął Pozycję do Pałowania, po czym Milipanci „Spałowali zielonego pana na biało”.
Adaś szedł dalej. Wnet zobaczył U-Lotkę. Kiedy ją złapał, U-Lotka uniosła go w powietrze. W ten sposób chłopiec latał nad miastem. Zobaczył betonową Wieżę Wrońca z wielkim szpicem, do którego nadają wszystkie Szpicle. Tu także przylatywały Puchacze-Słuchacze, aby zdawać Wrońcowi relacje z tego, co udało im się podsłuchać. Zobaczył także GAZ ogarniający przechodniów. Z góry wypatrywał także budynku PRZEZORNEGO. Poprosił U-Lotkę, aby opuściła go już na ziemię i wylądowali przy pomniku Ptasznika. Nikogo nie zdziwił chłopiec spadający z nieba.
Wszystko wokół było szare, żadnych kolorów. Na placu targowym Adaś zobaczył piramidę Elektroniki, na którą składało się mnóstwo telewizorów z szarym śnieżeniem na ekranach. Była to Maszyna-Szarzyna, która powodowała, że ludzie szarzeli jeszcze bardziej. MOMO doprowadzało do niej tych, którzy byli jeszcze niewystarczająco szarzy. Przy Maszynie-Szarzynie pracowali Maszyniści-Szarzyści.
W końcu Adaś zobaczył kolor. Okazało się, że były to czerwone flagi wywieszony na gmachu. Miłypan pilnujący wejścia wpuścił go do środka, gdy chłopiec pokazał kartkę ze swoim imieniem. Adaś kluczył po korytarzach, po których chodziły osoby z Dokumentami. Przed Gabinetami siedzieli w kłębach dymu panowie w garniturach. Chłopiec przemknął do drzwi ze stalową tabliczką i udało mu się wejść do środka. Zapytał siedzącego tam pana, czy jest Członkiem, a ten potwierdził. „Członek był wielki i tłusty i rozlewał się w swoim szarym garniturze z góry na dół”. Chłopiec opowiedział historię swojej rodziny, ale Członek zaczął go pytać, kogo zna i kto za nim stoi. W końcu zapytał, co zrobił tata, że go zabrał Wroniec. Adaś powiedział, że tata pisał na maszynie, co wyraźnie rozzłościło Członka, który skwitował: „Cała rodzina Elementów!”. Adasia zabrała jakaś Pani, która kazała mu siedzieć i czekać. Gdy Pani wyszła, Adaś usiadł do maszyny do pisania i zaczął pisać na osobnych kartkach słowa: „TATA”, „MAMA”, „SJOSTRA”, „BABCJA”, „WUJEK” i „PAN BETON”. Zadzwonił telefon. Adaś podniósł słuchawkę i usłyszał, że Wroniec po niego posyła. Postanowił uciec. Drzwi były zamknięte, więc wskoczył do dziury po Członku.
Adaś spadał przez różne biura, a prowadziła go U-Lotka. Dziura, przez którą spadał, była wydrążona przez wielkie cielsko Członka. Chłopiec poszedł tunelem, w którym spotkał Pana Oporniejszego, który twierdził, że gdzieś czai się Tajniak, przed którym nie da się obronić. Pozycjonista przeniósł Adasia parę poziomów wyżej. Bohater znalazł się w sali, w której drzwi były otwarte. Okazało się, że jest w szkole. Wyszedł z budynku i wszedł do Baru Mlecznego. Nie miał pieniędzy, aby coś kupić. Jakiś mężczyzna go zaczepił i okazał się być podwójny, toteż Adaś wybiegł z Baru, ale Szpicel ruszył za nim. Złapał go i zaczął dopytywać, co wie, ale nagle pojawił się Pan Beton i wyrwał go z objęć wroga.
Adaś i Pan Beton postanowili uciekać. Wkrótce pojawili się Milipanci MOMO goniąc Pangłowców, którzy wnet ukryli się w sklepie, w którym sprzedawczyni wywiesiła na drzwiach RELAMENT. Półki w sklepie były całkiem puste. Pan Beton powiedział Adasiowi, że dowiedział się, że Tata jest u Wrońca, Mama w szpitalu, a Babcia, Siostra i Wujek na komisariacie i mają ich gdzieś wywieść. Adaś był oburzony i chciał iść na komisariat i odbić bliskich. Pokazał Betonowi kartki, na których napisał na maszynie nazwy członków swojej rodziny, po czym opowiedział, jak je zdobył, łącznie z przygodami, jakie przeżył w czasie swojego zagubienia. Wszyscy zebrani słuchali go uważnie, aż zrozumiał, że musi dalej opowiadać już tylko bajki. Ludzie w sklepie stawali się dzięki temu coraz bardziej kolorowi.
W końcu wszyscy wyszli ze sklepu. MOMO już nie było, ale czaili się Wojacy-Wroniacy, a nad miastem krążyły Kruki. Gdy Suka MOMO śmiertelnie potrąciła kota, do jego ciała czym prędzej ruszyły Kruki. Wówczas Beton szepnął: „Ech, rozdziobią nas kruki, wrony…”. Beton zgodził się na odbicie rodziny Adasia z komisariatu.
Pan Beton i Adaś bez problemu weszli na komisariat po okazaniu dokumentów (kartek wypisanych na maszynie przez Adasia). Miłypan zaprowadził ich do celi, w których była Babcia i Siostrzyczka. Okazało się, że Wujka zabrali do Wrońca. Kiedy próbowali wyjść, Miłypan znów poprosił o jakiś dokument, a Adaś pokazał mu swoje kartki. Nagle z innego pokoju wyszedł mężczyzna, w którym Beton rozpoznał Bubeka. Bubek poprosił znów o dokumenty. Milipanta wbił w mur i zaczęli uciekać przez Bubekiem, który rozpostarł skrzydła. Beton zrobił przejście przez ścianę. Przed budynkiem czekały już na nich Suki na sygnałach. Milipanci gonili ich, chcąc ich spałować. W końcu Beton chwycił posadzkę i zawinął ją razem z Milipantami, pozbywając się na chwilę wroga. Zaczęli dalej uciekać przez miasto, potem przez park, w którym udało im się zgubić Milipantów.
Nagle Babcię chwyciło wielkie ramię Enesa. Udało im się znów uciec, ale kreatury nadal ich goniły, wszędzie czaili się Wojacy-Wroniacy. W końcu wybiła Godzina Kruka i ptaki zaczęły ich atakować. Uciekali, ale wszędzie czaił się wróg. Kruk wydziobał Betonowi oko. Wreszcie udało im się dotrzeć do kościoła. W drzwiach czekał na nich ksiądz, który kazał im się ukryć w środku.
W kościele czuli się bezpiecznie. Adaś rozmawiał ze starym księdzem, który go pocieszał, mówiąc, że Wroniec kiedyś umrze, a rodzice wrócą. W tym czasie Beton rozmawiał z młodym księdzem i Pozycjonistami. Mówili m.in. Adasiu, który jest odporny na działania Maszyny-Szarzyny i któremu Milipanci wierzą w jego kartki napisane na maszynie. Mężczyźni wzdychali także nad tym, co utracili przez świat Wrońca. Byli zrezygnowani. Wnet odezwał się Adaś, który krzyknął, że pokonają Wrońca i odbiją od niego Ojca. Zapytał Betona, co może pokonać Wrońca i w dowiedział się, że może to uczynić tylko Ameryka, którą ponoć mają gdzieś w Podziemiu. Pozycjoniści twierdzili, że nie da się tego zrobić, ponieważ pozostają pozostali wrogowie w postaci, Bubeków, Tajniaków, Złomotów, Czołgów, GAZ-ów i Maszyny-Szarzyny. Adaś odparł, że wobec tego trzeba zniszczyć Maszynę-Szarzynę i pozostałych. Stwierdził, że i tak zejdzie do Podziemia.
Adaś położył się spać i śnił o tym, że rodzina znów była szczęśliwa w komplecie, a wszystkie potwory ginęły po zetknięciu się z balonikami.
Rano okazało się, że muszą uciekać z plebanii, ponieważ ktoś ich zdradził i są w niebezpieczeństwie. Musieli zostawić rannego Betona. Młody ksiądz zaprowadził ich do auta (Warszawy) i ruszyli. Wojacy-Wroniacy zatrzymywali niektóre auta, więc ksiądz zawrócił, ale auto stanęło i nie chciało już ruszyć. Wysiedli i zapchali auto w boczną uliczkę, aby je ukryć. Wsiedli do auta, a ksiądz poszedł po pomoc.
Pojawił się mleczarz z wózkiem pełnym butelek i dał jedną dla dzieci. Adaś niepokoił się, że siedzą w miejscu i nie ratują taty i że nie ma z nimi Pana Betona. W końcu poprosił U-Lotkę, aby go uniosła nad miastem i wyniosła znów w inny rejon. Chłopiec już myślał, że znów się zgubił, ale w końcu udało mu się odnaleźć Babcię i Siostrzyczkę. Niestety dziewczynka stała przed Warszawą, nieświadoma zagrożenia, przyglądając się Złomotowi, który stał przed nią. W metalowych rękach ogromnej maszyny znajdowały się pały gotowe do pałowania. Adaś, chcąc ratować Siostrę, kopnął Złomota, kierując uwagę potwora na siebie. Z opresji uratowała go U-Lotka, która uniosła go znów nad miastem. Złomot próbował go gonić, ale ostatecznie „Spałował się na złom”.
Adaś wrócił do Babci, która siedziała nieruchomo w Warszawie z rękami na piersi i otwartymi oczami. Adaś zrozumiał, że został sam z Siostrzyczką.
Adaś i Siostrzyczka szli przez miasto mijając MOMO, Suki, Złomota, Wojaków-Wroniaków, szarych ludzi, Szpicli i Czołgi. W końcu doszli do szpitala. Weszli do środka, dzięki kartkom napisanym przez Adasia i jakaś pani zaprowadziła ich do sali, w której leżała mama. Kiedy ich zobaczyła, poprosiła, aby wyszli i poszli z Wujkiem Kazkiem, który powinien być obok i się niemi zaopiekuje.
Rzeczywiście na korytarzu siedział Wujek. Wyszli z budynku i poszli przez miasto. Weszli do kamienicy, w której wujek przekazał dzieci Bubekowi. Mężczyzna zabrał chłopcu kartki i U-Lotke i podarł je. Powiedział:
„– Będziesz Pisać przeciwko Wrrrońcowi?
– Jjja nnnie…
– Skończysz jak twój starrry”.
Milipanci i Bubeki pili dużo wódki. Pijany Członek wypytywał Adasia. W końcu: „Rzygnąwszy tak, Członek oklapł. Beknął. Sflaczał. Przechylił się. Padł. I zachrapał”. Pijani Bubecy bawili się strachem dzieci, opowiadając przykre rzeczy o ich rodzinie. Twierdzili, że wujek oddał im dzieci, bo miał ich dość. Zaczęli opowiadać, jak wyrwą im włosy, wydłubią oczy i zamkną w celi ze szczurami na 10 lat. Z opresji uratował je trzeźwy Bubek, który ostrzegł resztę przed przybyciem delegacji. Dzieci zabrały Suki do Wrońca.
Adaś był przerażony, ale wiedząc, że Bubeki kłamią, wierzył, że to nieprawda, że wujek sprzedał dzieci. Nagle Suka zaczęła koziołkować. Oczom Adasia ukazał się Pan Beton, który wyciągnął chłopca. Suka z siostrzyczką pojechała dalej i nie mogli w tym momencie jej pomóc.
Pan Beton wziął Adasia na ręce i zaczął uciekać przez miasto, w którym roiło się od MOMO. W końcu dotarli do PEWEKSU, gdzie czekał Pan Oporniejszy, który wpiął Adasiowi w piżamkę opornik. Podobny miał na sobie Beton. Po chwili zapadli się pod ziemię. Pod PEWEKSEM znajdowało się Podziemie, w którym Pozycjoniści trzymali Amerykę Dolarową, Rewolwerową, Kinową i Gazetową. Pan Oporniejszy wybrał jedną Amerykę i schował Adasiowi do kieszeni. Na ścianie w Podziemiu wisiał też portret Najnajnajoporniejszego („Pan najnajnajoporniejszy mógł być tylko elektrykiem” – nawiązanie do Lecha Wałęsy, co wynika z ilustracji).
Pozycjoniści zapytali Adasia, czy nadal chce uwolnić bliskich z rąk Wrońca. Chłopiec potwierdził. Nie miał już swoich papierów, dlatego dali mu kartkę, na której napisał ręcznie: „ADAM, nagryzmolił wielkimi literami, DO MAMY I TATY. I SJOSTRY. NIE WUJKA. I jeszcze: PSZEPUSCIĆ. PROSZĘ”. Pan Jan przestrzegł chłopca, że nie jest pewne, czy ta historia się dobrze skończy. Jeszcze raz pytał, czy chłopiec da radę przeciwstawić się Wrońcowi. Obiecał, że pójdzie z Adasiem.
Okazało się, że Podziemie Pozycjonistów było połączone korytarzami z tunelami Członków. Chodzili obok siebie, a jakby się nie zauważali. Szukając drogi, trafili niechcący do jednego z Domów Ptasznika, pełnego jego obrazów, popiersi, książek, fotografii (ilustracje sugerują, że Ptasznikiem był sam Lenin). Z głośników było słychać przemówienie Wrońca do Kruków w kruczym języku.
Beton i Adaś próbowali znaleźć wyjście. Po drodze spotkali mężczyznę z Krukiem w uchu. Pan Jan wbił go w ścianę, a Krukowi ukręcił łeb. Następnie zerwał oporniki sobie i Adasiowi. W końcu wyszli na ulicę, ale zaczęli ich gonić Wroniacy. Pojawili się też Milipanci i panowie zakruczeni. Adaś schował się za kominem. Pan Jan chwycił chodnik i strzepnął o jak dywan, zmiatając tym samym wroga. Rozgromił też Bubeków, Suki i Złomota. W końcu pojawiło się MOMO. Pomnik Ptasznika runął na szeregi MOMO. Nadleciały Kruki. Kiedy Adaś otworzył oczy, ujrzał wśród gruzów i pyłu już tylko strzępy ubrania Pana Betona, rozdziobanego przez ptaszyska. Nastała noc.
Adaś siedział nadal pod kominem, aż znalazł go Miłypan. Zaczął go gonić z pałą, ale Adaś wyciągnął z kieszeni Amerykę, które oślepiła i unieszkodliwiła napastnika, zmieniając jego ubiór i wygląd, dodając mu kolorów. Mężczyzna został zamerykanizowany i odszedł.
Adaś nie mógł pogodzić się ze śmiercią Pana Betona. Przypomniał sobie też o tym, że Babcia nie żyje, a Wroniec zabrał siostrzyczkę i tatę. Starał się nie płakać. Z dachu widział Wieżę Wrońca i zlatujące się do niej Kruki. Wiedział, że musi się pospieszyć, aby zdążyć tam dotrzeć przed Godziną Kruka, aby i jemu ptaki nie wydziobały oczu.
Przechodnie po drodze nie zwracali uwagi na samotnego chłopca. Kiedy pojawił się przed nim Szpicel, pokazał mu Amerykę, która świeciła coraz słabiej.
Wieża Wrońca znajdowała się na środku placu. Adaś nie wiedział, jak przejść do niej, aby nie zostać zauważonym. Wymyślił, że jeśli odwróci czapkę na lewą stronę i założy ją na siebie, to zamieni ją w czapkę niewidkę. Tak zrobił i przeszedł przez plac.
W środku Wieży było pusto. Adaś musiał dostać się na samą górę do gniazda Wrońca. Postanowił iść po schodach. W gabinetach szumiały ekrany telewizorów, z których wylatywały chmary ciem i much. Szarzyćmy atakowały Adasia, więc zamykał oczy, aby ich nie widzieć.
W biurach chłopiec zobaczył szarego pana Oficjalnego, panie Szarzędniczki o głowach z segregatorów i ustach ze zszywacza, długopisów zamiast palców. Na Sali Ptasznika ujrzał starego potwarzysza przemawiającego do pustej widowni. Był całkowicie szary. „Adaś zrozumiał, że oni wszyscy tu wyszarzyli się na śmierć. I że wszystko jest na odwrót. To nie Maszyna-Szarzyna zalewa ludzi szarością. To ludzie napędzają Maszynę-Szarzynę”.
Adaś zgubił się na dwudziestym pierwszym piętrze, gdzie znajdował się labirynt korytarzy. Chłopiec zamknął oczy, wyobraził siebie, że jest w lesie i znalazł drogę do schodów prowadzących do Wrońca. Na dwudziestym drugim piętrze zobaczył wielu Maszynistów-Szarzystów, więc założył czapkę niewidkę i przemknął na kolejne piętro. Tu siedzieli Szpicle w klatkach. Mieli oczy przewiązane opaskami, a ich szpice nie mieściły się w pomieszczeniu. Cały czas nadawali, a panowie zakruczeni spisywali to do Papierów Oficjalnych, które zabierały Bubeki z Papierami z Tajemnicami, które trafiały do Wrońca. Adaś poszedł za nimi.
Na dwudziestym siódmym piętrze była Biblioteka, składająca się z biurek, przy których czytali książki głównie starsi panowie. Każdy miał w czoło wbite czarne pióro. Siedzieli i czytali książki (od końca do początku i od prawej do lewej) przynoszone im przez Bubeków. Adaś zobaczył wśród nich tatę.
Adaś podbiegł do ojca, ale ten zupełnie go zignorował. Okazało się, że tata też czytał na odwrót, ale co więcej, to co przeczytał – znikało, pozostawiając po sobie tylko szare strony. Chłopiec mówił do ojca, ale bezskutecznie. Nagle zobaczył, że nadchodzi Wujek Kazek i postanowił iść za nim. Weszli na dwudzieste ósme piętro, na którym mieściło się Biuro Dziennikarzy, którzy przepisywali komunikaty z gazet, przynoszonych m.in. przez Wujka Kazka.
Adaś wszedł za wujkiem do biura i zdjął czapeczkę, a następnie pokazał mu Amerykę. Tym razem nie zadziałała, jak wcześniej, bo wujek zbrzydł. Chciał zaprowadzić chłopca do Bubeków. Nawet bajka opowiedziana przez Adasia nie pomogła. Okazało się, że w serce ma wbite ma czarne pióro. Adaś je wyrwał, po czym wujek rozdarł się na dwoje. Jeden poszedł do Wrońca, drugi wyjaśnił, że wyrywanie piór nic nie da, bo Wrońca nie da się pokonać i przytulił chłopca. Adaś napisał na ścianie piórem: „WRONIEC KONIEC”. Ściana rozpadła się, a za nią był Wroniec.
Wroniec wisiał na wietrze nad miastem. Bubeki i panowie zakruczeni przynosili mu dokumenty. Adaś wbiegł do sali z Ameryką w ręce, pokazując ją Wrońcowi. Panowie dostawali kolorów, pióra zmieniały im się w dolary, ale Wroniec oddalał się od chłopca. Zasłaniały go kruki, które się nie amerykanizowały, będąc w ciągłym ruchu. Bubeki zamieniły się w Cinkciarzy. Wroniec wściekły rozpoznał w Adasiu SYNA i kazał mu odejść. Groził, że wydziobie mu oczy, serce i duszę. Twierdził, że chłopiec nie ma z nim szans, ponieważ i tak wszystkich ogarnie szarość. Chłopiec zapytał, dlaczego zabrał mu tatę i zrozumiał, że Wroniec bał się pisania na maszynie taty. Zapytał więc, czy wystarczy, że obieca, że tata już nic nie napisze, ale Wroniec stwierdził, że to niemożliwe, ale zgodził się wypuścić bliskich, ale na swoich warunkach. Zabronił mu opowiadać bajek i pisać, kazał porzucić wiarę w „potwory i cuda i tajemnice”. Adaś zgodził się, po czym Wroniec uniósł się, wydziobał sobie ranę w piersi i kapiącą z niej krwią napoił na siłę chłopca. „Trucizna wżerała się w chłopca”. Tak Wroniec zniewala umysł.
Życie rodziny Adasia wróciło do normy. Adasia obudził dźwięk dzwoniących o siebie butelek mleczarza. W domu byli nie tylko rodzice, ale całkiem zdrowa Babcia. Adaś czuł brzydki smak w gardle, więc Babcia dała mu słodkiego soku. Życie w domu toczyło się zwyczajnie. Adaś przespał się jeszcze, po czym w lustrze zauważył ranę na czole na kształt nieznanej mu litery.
Życie za oknem było nadal szare. Adasiowi nie wolno było wychodzić na dwór. Tata wrócił z pracy i kłócił się z wujkiem na balkonie. Chłopiec rysował i nie zauważył, że z nosa kapie mu krew. Gdy Babcia się zorientowała, miał już całą piżamę zakrwawioną. Tata zorientował się, że Adaś ma w sercu czarne pióro i polecił mu nie połykać więcej krwi. W czerwonych bazgrołach syna rozpoznał siebie i wujka. Chłopiec powiedział do siebie, że Bubeki zawsze kłamią.
Kiedy mama wróciła do domu, Adaś już czuł się dobrze. Spojrzał na swoje rysunki i już nic w nich nie rozpoznał. Tata i wujek siedzieli przy stole przy wódce. Wujek płakał.
Adaś obejrzał Wieczorynkę.
