Przejdź na stronę główną Interia.pl

Pani Bovary

Gustaw Flaubert

Streszczenie szczegółowe

Część I

Gdy piętnastoletni Karol Bovary zaczął uczęszczać do gimnazjum w Rouen, był wyrośnięty, zdrowy, pozbawiony ogłady towarzyskiej i niedouczony. Do tej pory nigdzie się nie uczył, leniuchował i wałęsał się po polach. Rodzice nie byli zamożni, dlatego zwlekali z wysłaniem syna do szkoły. Wcześniej edukacją chłopca na prośbę matki zajmował się jedynie proboszcz, ale robił to nieregularnie i niewiele go nauczył. Ojciec Karola był zgorzkniałym byłym wojskowym chirurgiem. Matka bardzo kochała jedynaka.

W końcu Karol rozpoczął edukację w szkole, ukończył gimnazjum i poszedł do szkoły medyko-chirurgicznej. Choć miał problemy w nauce, ukończył tę szkołę, by nie robić matce przykrości. Niewiele rozumiał z książek, uczył się na pamięć, ale w końcu za drugim podejściem zdał egzamin i został lekarzem. Matka znalazła mu praktykę w Tostes. Zadbała też o lepszą przyszłość jedynaka, żeniąc go z wdową Dubuc, która rzekomo posiadała duży majątek po mężu.

Karol bez zastrzeżeń spełniał polecenia matki, był również posłuszny żonie do dnia, w którym poznał Emmę, lecząc złamaną nogę jej ojca.

Emma Rouault była panienką wychowaną w szkole klasztornej. Tam miała koleżanki z wyższych sfer, umiała rysować, haftować, grać na fortepianie i nie znosiła życia na wsi, zwłaszcza zajmowania się gospodarstwem. Oczarowała Karola, który coraz częściej jeździł do Bertaux - miejscowości, w której mieszkała. Gdy po czternastu miesiącach pożycia umarła jego żona, postanowił ożenić się z Emmą.

Karol jako mąż Emmy był bardzo szczęśliwy. Emma natomiast szybko odkryła, że małżeństwo z nim to pomyłka. Ona marzyła o miłości, potrzebowała wzruszeń, zwierzeń, a Karol był obcy, nie spełniał jej oczekiwań.

Emma nudziła się, niczym się nie zajmowała, lubiła jedynie wędrować po polach z ulubioną suką charciczką. Jedyną odmianą w jej życiu był bal w Vaubeyssard. Potem przez rok żyła wspomnieniami, liczyła na kolejne zaproszenie, a gdy nie nadeszło, popadła w melancholię.

Karol nie rozumiał jej nastrojów, ale kochał żonę. Emma wciąż go zachwycała, nie ganił jej za rozrzutność, niczego od niej nie wymagał. Czuł się dobrze, pracował, niewiele czytał, znużony, zwykle zasypiał po obiedzie. Jego prostactwo raziło Emmę coraz bardziej. Ona wciąż oczekiwała, że coś szczególnego wreszcie w jej życiu się wydarzy, co jakiś czas popadała w apatię i zniechęcenie. Porzuciła muzykę, szybko traciła cierpliwość podczas rysowania czy haftowania, męczyło ją czytanie książek. W końcu przestała dbać o dom, stała się opryskliwa, okazywała ludziom niechęć i pogardę.

Część II

Obserwując zachowanie żony, Karol myślał, że zapadła na chorobę nerwową. Postanowił więc zmienić miejsce zamieszkania. Wraz z Emmą przeprowadził się do miasteczka Yonville - Opactwo, tam rozpoczął praktykę. Jemu było trudniej, pacjentów miał niewielu, gdyż konkurencją był dla niego obrotny aptekarz Homais. Emma, oczekująca dziecka, czuła się tu lepiej niż w Tostes, bo znalazła bratnią duszę w osobie pisarza notarialnego, Leona Dupuis. Często razem ze sobą rozmawiali, mieli podobne zainteresowania i poglądy na życie w małym miasteczku. Gdy Emma urodziła córeczkę Bertę, oddała ją mamce na wychowanie. Miłość do dziecka, staranie o maleństwo nie były wypełnieniem pustki w jej duszy. Emma coraz bardziej interesowała się Leonem. Oboje wymieniali książki, nuty, wiele rozmawiali. Początkowo nie czuła się zakochana, choć dostrzegała, że Leon jest nią zainteresowany. To sprawiało jej radość. Jednocześnie bohaterka broniła się przed tym uczuciem, zajęła się gospodarstwem, dzieckiem, była niedostępna i cnotliwa, co zniechęciło Leona. Emma, dostrzegła brak zainteresowania z jego strony, zaczęła tracić na wadze, cierpieć. Równocześnie coraz bardziej odczuwała pragnienie doświadczenia prawdziwej miłości.

Zaczęła żałować, iż była taka niedostępna. Próbowała szukać pomocy u księdza, ale poczciwy proboszcz nie miał czasu, by z nią rozmawiać. Był zajęty edukacją i wychowaniem psotliwych chłopców. Wyznawał on również zasadę, że jeśli ktoś ma zapewniony byt materialny, powinien być zadowolony. Po wyjeździe Leona stan Emmy pogorszył się, wróciły objawy zniechęcenia, melancholia, apatia. Teściowa twierdziła, że przyczyną jej choroby jest brak obowiązków i nadmiar lektur, w których Emma się zaczytuje. Karol tym razem nie posłuchał matki. Obrażona, opuściła dom syna.

Stan Emmy wyraźnie się poprawił, gdy poznała Rudolfa Boulanger z Huchette. Młodemu szlachcicowi, bawidamkowi i doświadczonemu kobieciarzowi Emma bardzo się spodobała i postanowił ją zdobyć. Nie był nieśmiały jak Leon. Uwiódł Emmę pięknymi słówkami na Zjeździe Rolnym w Yonville. Miał nad nią przewagę oraz pozytywny wpływ, a ona pragnęła miłości. Ofiarował jej konia, proponował przejażdżki, a Karol godził się na nie ze względu na zdrowie żony. Był to doskonały pretekst do spotkań i kochankowie korzystali z niego. Emma cieszyła się, że ma kochanka, czuła się jak heroina romansów i nie zważała na opinie Rudolfa, który ostrzegał ją, że się kompromituje. To z kolei budziło i jej obawy, że może utracić tę miłość, a wraz z nią Rudolfa. Znów pojawiły się poczucie niepewności, cierpienie, skrucha, wyrzuty sumienia. Pani Bovary jeszcze raz próbowała wzbudzić w sobie miłość i szacunek do męża. W tym celu wykorzystała pomysł, podsunięty jej przez aptekarza, by Karol zoperował szpotawą od urodzenia nogę stajennego Hipolita. Namawiała męża usilnie. Kiedy doszło do operacji, tuż po niej z wdzięczności rzuciła się doktorowi na szyję. Gdy okazało się, ze nogę trzeba amputować, uznała Karola za niedołęgę bez ambicji, rozgrzeszyła się z cudzołóstwa i ponownie zaczęła spotykać się z Rudolfem. Stawała się coraz bardziej rozrzutna, kupiła Hipolitowi drogą protezę, obsypywała kochanka prezentami, kłóciła się stale z teściową. Mąż znosił jej kaprysy w milczeniu i bez wymówek.

Wtedy Emma zaczęła snuć plany ucieczki z Rudolfem, w tym celu zrobiła zakupy. Rudolfa zaniepokoiła zaborczość kochanki, więc udawał, że akceptuje jej plany, postanowił jednak uciec sam. Po otrzymaniu pożegnalnego listu Emma dostała ataku nerwowego, a potem zachorowała na zapalenie mózgu.

Troskliwie pielęgnowana przez męża, powoli wracała do zdrowia. Nikt jednak nie mógł wyrwać jej ze stanu apatii. Karol spełniał wszystkie zachcianki żony, zaciągnął nawet dług u Lheureuxa, kupca bławatnego. Emma próbowała szukać pociechy w religii, w działalności dobroczynnej, pogodziła się z sąsiadkami, teściową, wracała do sił i zdawało się, że także do normalności.

Karol znowu był szczęśliwy, przystał więc na propozycję aptekarza, by zawieźć żonę do opery do Rouen. Na tę okazję Emma ubrała się bardzo elegancko. Bardzo przeżyła pobyt w operze. Zachowywała się jak księżniczka, wróciły marzenia, chłonęła blask i zapach sztucznego teatralnego świata, wczuwała się w postacie bohaterów.

Część III

W teatrze małżonkowie spotkali Leona. Młody człowiek spoważniał po pobycie w Paryżu, nabrał śmiałości i doświadczenia, Emma jednak w dalszym ciągu się mu podobała. Aby móc spotkać się jeszcze z dawnym kochankiem, bohaterka postanowiła zostać w mieście jeszcze jeden dzień.

Leon wyznał Emmie miłość. Następnego dnia umówili razem się w katedrze i przeżyli niezapomniane chwile, jeżdżąc w zamkniętej karecie przez wiele godzin po mieście. Po powrocie do domu Emma tak była zajęta myślami o Leonie, że bez wzruszenia przyjęła wiadomość o śmierci teścia, którego przecież lubiła. Znowu poczuła niechęć do męża.

Znalazłszy wytłumaczenie, wyjechała do Rouen, gdzie spędziła z kochankiem trzy piękne dni. Zaczęła szukać pretekstu do częstszych wyjazdów - były nim lekcje muzyki. Karol oczywiście wyraził na to zgodę, więc co czwartek Emma opuszczała dom, by spotkać się z Leonem w Hotelu Bulońskim. Wynajmowali tam stały pokój, urządzony z tandetnym przepychem, i oddawali się miłości. Wracając do Yonville, Emma często spotykała nieszczęśliwego, ślepego żebraka, który wyśpiewywał nieprzyzwoite piosenki. Jego widok przejmował kobietę dreszczem. Żyła od czwartku do czwartku, nawet dla męża bywała lepsza. Z biegiem czasu jednak drobne uwagi, wzmianki, podejrzenia, pytania, jakimi Karol ją zasypywał, stały się przyczyną jej wewnętrznych niepokojów. Była zmuszona okłamywać męża, by ukryć swą miłość. Na dodatek Lheureux zaczął oplatać ją swą lichwiarską siecią. Emma chętnie pożyczała od niego pieniądze, nie licząc ich. Lichwiarz podsunął jej pomysł sprzedania nieruchomości po teściu bez wiedzy męża, pożyczał pieniądze, podsuwał weksle, kusił różnymi towarami.

Z czasem kochankowie zaczęli się sobą nudzić. Leon buntował się przeciw wpływom ukochanej.

Tymczasem bohaterka zaczęła borykać się z problemami: Lheureux nalegał na zwrot pieniędzy, dał się dopiero ubłagać nowym podpisem na wekslu. Bohaterka straciła kontrolę nad wydatkami. Zaniedbała dom, dziecko. Karol nic nie mówił, bał się ją drażnić. Matka Leona nalegała, by syn z nią zerwał. Emma sama zrozumiała jak nisko upadła, kiedy wybrała się na bal maskowy w towarzystwie subretek, dziewczyn portowych, marynarzy i kolegów Leona z pracy.

Po powrocie do domu otrzymała pismo o zajęciu jej ruchomości na poczet długów, które urosły do 8 tys. franków. Lheureux pozostał głuchy na prośby, w domu pojawił się komornik. Emma pojechała do Rouen prosić Leona o pożyczkę, kochanek obiecał pomoc, ale nie zjawił się o umówionej godzinie. Na drugi dzień poszła do notariusza Guillaumina prosić o ratunek, ale zrezygnowała z powodu jego niemoralnej propozycji. Postanowiła próbować jeszcze bezskutecznie szukać pomocy u Bineta, a nawet u Rudolfa. Cały czas nie traciła nadziei na przybycie Leona.

Gdy uświadomiła sobie beznadziejność sytuacji, pobiegła do apteki, wymusiła na Justynie wydanie jej kluczy, poszła do laboratorium i zażyła truciznę. Wróciła do domu. Zdążyła jeszcze napisać list do męża i straciła przytomność. Umierała długo. Karol miotał się bezradnie, wzywał innych lekarzy, którzy już nic nie mogli pomóc. Ksiądz przyszedł z ostatnim namaszczeniem i czuwał przy umierającej razem z mężem i aptekarzem. Gdy konała, na ulicy pojawił się ślepy żebrak. Śpiewał swoją piosenkę. Tymczasem aptekarz wymyślił kłamstwo, ukrywające otrucie, i przypomniał Karolowi o pogrzebie.

Wszyscy mieszkańcy Yonville pojawili się w kościele na pogrzebie Emmy. Karol Bovary nie odzyskał pogody ducha po śmierci żony. Wróciły kłopoty pieniężne, matka pokłóciła się z nim i wyjechała, bo nie chciał sprzedać mebli żony. Sam zajął się córką, aptekarz zabrał mu resztę pacjentów. Wkrótce zmarł. Jego córką zaopiekowała się uboga krewna.

Potrzebujesz pomocy?

Teksty dostarczyło Wydawnictwo GREG. © Copyright by Wydawnictwo GREG

autorzy opracowań: B. Wojnar, B. Włodarczyk, A. Sabak, D. Stopka, A. Szóstak, D. Pietrzyk, A. Popławska
redaktorzy: Agnieszka Nawrot, Anna Grzesik
korektorzy: Ludmiła Piątkowska, Paweł Habat

Zgodnie z regulaminem serwisu www.bryk.pl, rozpowszechnianie niniejszego materiału w wersji oryginalnej albo w postaci opracowania, utrwalanie lub kopiowanie materiału w celu rozpowszechnienia w szczególności zamieszczanie na innym serwerze, przekazywanie drogą elektroniczną i wykorzystywanie materiału w inny sposób niż dla celów własnej edukacji bez zgody autora podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności lub pozbawienia wolności.

Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu.

Polityka Cookies. Prywatność. Copyright: INTERIA.PL 1999-2020 Wszystkie prawa zastrzeżone.