Właściwe nazwisko artysty znanego gównie jako Hieronim Bosch brzmiało Jeroen Anthoniszoon van Aken. Dokładne daty życia i semici nie są nam znane, przyjmuje się, ze żył on około 1450 do 1516. Hieronim Bosch zasłynął jako wybitny malarz niderlandzki, tworzący na przełomie XV i XVI wieku. Jego dorobek należy do najcenniejszych zabytków sztuki europejskiej.

Na temat jego pochodzenia, przypuszcza się, ze rodzina wywodziła się pierwotnie z Aachen, jednak pokoleń momencie, kiedy Hieronim przyszedł na świat, od wielu pokoleń mieszkała już pokoleń Hertogenbosch i zdążyła się na dobre zadomowić w Północnej Brabancji, jednej holenderskiej holenderskich prowincji. W czasach współczesnych stolica owej prowincji, czyli właśnie Hertogenbosch, posiada status niewielkiego miasteczka, ale w czarach Hieronima Boscha, czyli w wieku piętnastym było to jedno z największych miast niderlandzkich, szacuje się, ze liczyło wówczas około 25 tysięcy mieszkańców. Była to więc niemała miejscowość, w której znajdowało się aż osiemnaście klasztorów z kościołami, podczas gdy przystępowano do wzniesienia olejnej - katedra Sint Jasna największa z dotychczasowych/ . Hertogenbosch miało zasadnicze znaczenie dla handlu i przemysłu, tu właśnie istniał centralny ośrodek handlu zagranicznego z Niemcami, ponadto funkcjonowało wiele manufaktur, trudniących się wyrobem broni.

Ród van Akenów miał wielopokoleniowe tradycje malarskie. Dziadek Hieronima, Jan van Aken był dość znanym malarzem, fach swój przekazał synowi, Antoniusowi van Akenowi, a ten z kolei uczył Hieronima. Zawód malarza był w rodzinie tradycyjnie przekazywany z ojca na syna, toteż wujowie i bracia Hieronima również się nim parali. Wszyscy oni pracowali na miejscu, nie wyjeżdżali w dalekie podróże, ani w celu kształcenia swego warsztatu, ani w celu realizacji zleceń. Czasy nie były sprzyjające dalekim podróżom, bezpieczniej było tworzyć we własnym mieście. Prawdopodobnie Hieronim również nigdzie nie wyjeżdżał, w

każdym razie nic o tym nie wiadomo.

Druga polowa piętnastego wieku była czasem burzliwych przemian politycznych, a co za tym idzie, także gospodarczych w niderlandzkich miastach. Do 1482 roku Niderlandy były pod zwierzchnictwem Burgundii, w 1482 przejęli je Habsburgowie. Był to bardzo cenny kąsek dla ambitnej dynastii, bowiem miasta te przynosiły duże dochody. Filip Piękny był wówczas jeszcze nieletni, toteż władzę sprawował regent, cesarz Maksymilian Habsburg. Nowi władcy szybko przystąpili do ekonomicznej eksploatacji tak cennych terenów. Bogaci obywatele miast czynili wszelkie starania, by zapobiec takiemu wyzyskowi. Doszło do krwawych starć, miasta niderlandzkie organizowały opór, jednak po trzech latach powstańczej walki, Habsburgowie pokonali niderlandzki opór, wydawało się, że stłumienie powstania w Gandawie w roku 1485 roku, było już ze ostateczną klęską. Jednak w trzy lata później, w roku 1488 zbuntowani mieszczanie z Brugii uwięzili cesarza trzymając go w charakterze zakładnika. Kolejno dochodziło do następnych zamieszek, wzniecanych przez niezadowoloną ludność, w 1492 roku wybuchły powstania w Zelandii i Holandii, w których udział brała przede wszystkim miejska biedota i chłopi. W wysiłkach skierowanych przeciw władzy Habsburgów, wspierała Niderlandy Francja, armia francuska wspierała między innymi działania Karola van Egmonta, księcia Geldrii. Do starcia doszło w 1505 roku, wojna z panowaniem habsburskim wymagała nakładu dużych środków, czym obciążano przede wszystkim miasta niderlandzkie, w tym oczywiście zamożnych mieszkańców Hertogenbosch, tak więc Hieronim van Aken również miał swój udział w owej wojnie.

Ważnym elementem życia społecznego i religijnego miasta Hertogenbosch było Bractwo Najświętszej Marii Panny. Była to organizacja religijna, prowadząca szeroką działalność charytatywną, ale tez społeczną, decydując o spawach miasta. Bractwo było dobrze zorganizowaną instytucja, jego członkowie byli zobowiązani do oddawania czci Najświętszemu Sakramentowi, odprawiania pokuty, otaczania opieką chorych i potrzebujących, udzielania gościny pielgrzymom oraz udzielania wsparcia biednym. Bractwo głosiło następującą maksymę: "Sicut lilium inter spinas" co oznacza "jak lilia wśród cierni" i jest symbolicznym wyrazem zadań członków tego stowarzyszenia. Członkami bractwa byli ludzie różnych stanów i różnej kondycji, należeli do niego zarówno przedstawiciele szlachty jak i mieszczaństwa, osoby duchowne i świeckie, kobiety i mężczyźni. Wszyscy oni zbierali się kilka razy do roku (osiem, dziewięć), by odbyć tak zwana "łabędzią ucztę". Owa uczta, której nazwa przyczyniła się do określania organizacji bractwem łabędzim, miła na celu organizację wewnętrznych spraw miasta oraz polityki całego kraju. Bractwo, choć z założenia było organizacja religijną i jako takie podlegało kościołowi, w rzeczywistości nie podlegało zwierzchnictwu kościelnych dostojników. Tym niemniej korzystało z szerokich przywilejów nadanych mu właśnie przez Kościół. Wśród tych przywilejów istniało prawo sprzedaży odpustów, nadane bractwu przez papieża Marcina V, każdy kto chciał uzyskać odpuszczenie grzechów musiał się czymś bractwu przypodobać, mogło to być zwerbowanie nowego członka, ufundowanie świecznika czy obrazu. Innym przywilejem, który miał zasadnicze znaczenie dla finansów bractwa był monopol na świece, oznacza to, ze bractwo posiadało wyłączność na ich sprzedaż. Tak ze na polu kultury działalność bractwa miała duże znaczenie i przyczyniała się do rozwoju miasta. Członkowie organizacji zajmowali się między innymi spektakli misteryjnych. Było to nie lada wydarzenie dla miejskiej społeczność, ponieważ wówczas ściągali do Hertogenbosch różni artyści: grajkowie, aktorzy, śpiewacy. Nie była to sztuka wysokich lotów, ale dla mieszkańców miasta stanowiła wielką rozrywkę.

Dla badaczy bractwo ma zasadnicze znaczenie, jeśli chodzi o odtworzenie pewnych faktów z życia Hieronima Boscha. Artysta również należał do bractwa, wstąpił do niego najprawdopodobniej w latach 1486 - 1487, bowiem wówczas, w ciągu jednego roku bractwo rozrosło się aż o 354 członków. Większość wiadomości o życiu Hieronima Boscha pochodzi właśnie z akt bractwa oraz z archiwów miejskich. Już sam fakt przynależności do bractwa (potwierdzony miedzy innymi wpisem w księdze rachunkowej, gdzie widnieje nazwisko artysty wraz z potwierdzeniem, ze uiścił opłatę za ucztę łabędzią) świadczy o prestiżu Boscha, o jego dużym znaczeniu w społeczeństwie miejskim. Wiadomo także, że niektóre uczty miały miejsce w domu malarza. W okresie, kiedy Hieronim Bosch należał do Bractwa Najświętszej Marii Panny znaczenie tej organizacji wyraźnie wzrosło, o czym świadczy choćby przyjmowanie członków z innych prowincji i innych niderlandzkich miast. Organizacja stała się siła wykraczającą poza sam region Północnej Brabancji.

Dane pochodzące z tamtego okresu, dotyczące Hieronima Boscha dotyczą w znacznej merze faktów z jego życia finansowego a nie artystycznego. Wiemy, ze był on człowiekiem zamożnym, do jego dobrej pozycji majątkowej przyczyniło się w znacznej mierze jego małżeństwo. W 1481 roku Hieronim van Aken ożenił się z Aleyt van de Mervenne, córką bogatego mieszczanina, Goyarta van de Mervenne. W dniu ślubu ojciec narzeczonej już nie żył, toteż młoda małżonka wniosła Hieronimowi bardzo duży posag w postaci domów i posiadłości ziemskich. Malarstwo nie było jedynym zajęciem Hieronima Boscha, na podstawie licznych dokumentów, weksli i umów kupna i sprzedaży można wnioskować, że pochłaniały go różnego rodzaju interesy, nabywał i sprzedawał siemię, podpisywał skrypty dłużne, handlował zbożem i drzewem, jego podpis widnieje na dokumentach stwierdzających opłacanie podatków wojennych, wiemy też ze sprzedał dom. Z tych prozaicznych dokumentów wylania się historia zwykłego życia bogatego mieszczanina, którego pochłaniają sprawy handlowe, o sztuce w jego życiu nie można tam wyczytać niczego, a przecież był on niezwykłym artystą, określanym mianem "faiseur des diables" - fabrykant diabłów.

W dokumentach znajdują się raczej nieliczne wzmianki o artystycznej twórczości Hieronima Boscha, owszem, można wyczytać w dokumentach archiwalnych bractwa, ze wykonał on kilka prac plastycznych do powstającej wówczas kaplicy. Kaplica ta należała do bractwa, znajdowała się ona w katedrze Sint Jaans. Ponadto w dokumentach bractwa zapisano, że Hieronim Bosch stworzył projekt witraża, przeznaczonego do kaplicy, miało to miejsce w latach 1503-1504, później zaś odnotowano fakt wypłaty pewnej kwoty jako zapłatę dla uczniów Boscha, którzy namalowali trzy tarcze herbowe. Dalej pojawiają się wzmianki o zapłacie przeznaczonej dla samego mistrza, który w latach 1511-1512 wykonał dwa projekty, najpierw krzyża a potem żyrandola tzw. korony światła.

Dla badaczy sztuki Hieronima Boscha największe znaczenie ma zapisek, odnaleziony nie w archiwach znajdujących się na terenie Hertogenbosch, lecz w Lille, z którego wynika, że Filip Piękny, czyli syn samego cesarza Maksymiliana Habsburga zamówił u Hieronima Boscha obraz przedstawiający "Sąd Ostateczny". Dzieło miało mieć wymiary: 9 stóp wysokości i 11 szerokości. Dokument mówi jedynie o fakcie zamówienia i wypłacenia zaliczki 36 liwrów. Dokument ten (pochodzący z roku 1504) został spisany w języku starofrancuskim, tutaj po raz pierwszy odnajdujemy nowe imię artysty, przy jego rodowym nazwisku Jeronimus van Aken pojawia się artystyczny przydomek - dit Bosch. Co do samego obrazu istnieje wiele wątpliwości, choć na ogół utożsamia się go z dziełem zatytułowanym "Sąd ostateczny" , obecnie przechowywanym w zbiorach Akademii Sztuk Pięknych autentyczność Wiedniu. Niestety nie ma pewności, ze jest to obraz Hieronima Boscha, tym bardziej nie można stwierdzić, ze powstał on na zamówienie Filipa Pięknego.

Ogólnie rzecz biorąc dokumenty mówią o artyście niewiele, wyłania się z nich raczej obraz kupca, zamożnego mieszczanina parającego się zwyczajnymi finansowymi interesami, o artyście musimy się dowiadywać z innych źródeł, najlepszym źródłem w tym wypadku jest sama twórczość malarza. W dziełach zawarł Hieronim Bosch swoją artystyczna osobowość. Niestety z samych obrazów bardzo trudno odczytać kolejność ich powstawania. Sam autor nie prowadził (albo nie dotrwały do naszych czasów) żadnych zapisków czy dzienników pracy twórczej. O jego artystycznej działalności nie możemy poczytać nawet w listach współczesnych mu osób. Określenie dorobku Boscha jest tym trudniejsze, ze wiele z jego obrazów wcale nie było sygnowane, a cześć jego sygnatur została wykonana przez kogoś innego. Nie sposób więc jednoznacznie ustalić autorstwa wielu obrazów, które być może wyszły spod jego pędzla. Nie ulega wątpliwości, ze był on artysta cenionym przez sobie współczesnych, bowiem wiele spośród jego prac doczekało się licznych kopii jeszcze za życia artysty. Kolejną niewiadomą są tytuły jego dział, najczęściej nadawane znacznie później już nie przez autora lecz późniejszych nabywców. Część z jego prac stanowi zaledwie część większej kompozycji, niektóre zaś zostały przerabiane z czasem. Dosyć powszechna byłą praktyka umieszczania na obrazach postaci fundatorów, które jednak z czasem zamalowywano, by umieścić w ich miejsce nowych darczyńców, toteż na oryginalnych obrazach Boscha pojawiają się wstawki innych malarzy.

Większość dzieł Hieronima Boscha przeszła w ręce niderlandzkiego agresora, a więc dynastii habsburskiej. Filip Piękny, władca Hiszpanii i Niderlandów, szedł w posiadanie 33 obrazów artysty, gównie za sprawą wojennych rekwizycji. Owe 33 obrazy to niemal cały dorobek twórczy Hieronima Boscha, choć nie można wnętrzach całą pewnością tego stwierdzić. Dzieła te trafiły do Escorialu, gdzie stanowiły jedna Oskarżeń nielicznych ozdób ascetycznych wnętrz palcu. Hieronim Bosch był posądzany o herezję, zarzucano mu kacerstwo i tak też osądzano jego obrazy. Fala pomówień uderzyła tuż po śmierci władcy, Filipa II, ale w gronie krytyków byli też obrońcy artysty, jednym z nich był Josegrave de Siguença. De Siguença był założycielem zakonu hieronimitów w Escorialu, parał się historią i sztuką, w roku 1605 napisał w obronie Boscha: "Sądzę, że niesłusznie podejrzewa się go o herezję. Zacznę od tego, że mam zbyt wysokie mniemanie o pobożności i żarliwości religijnej króla, naszego fundatora, aby przypuszczać, że - gdyby to była prawda - ścierpiałby on jego obrazy w swoim domu, w celach klasztornych, w swoim pokoju, w pomieszczeniach kapituły i zakonników oraz w zakrystii, a przecież wszystkie pokoje są nimi ozdobione. Poza tą przyczyną, która zdaje mi się bardzo istotna, jest jeszcze inna, którą znajduję w samych obrazach, gdzie widzimy niemal wszystkie sakramenty kościelne, rangi i godności, od papieża aż do najniższej: dwa punkty, o które zazwyczaj potykają się heretycy. On jednak odmalował je z całą gorliwością i wielką sumiennością, na co nigdy by się nie zdobył, gdyby był kacerzem. I tak samo potraktował misteria naszego zbawienia".

Czy de Siguença miał rację? Trudno stwierdzić z cała pewnością, upływ czasu i brak dokumentów i zapisków uniemożliwia dotarcie do takich delikatnych kwestii, wydaje się jednak mało prawdopodobne, by Hieronim Bosch, członek Bractwa Najświętszej Marii Panny, był odstępcą od wiary katolickiej. Nawet jeśli pociągały go idee protestanckie, wydaje się, ze nigdy im nie uległ. Nie zmienia to faktu, ze przyjmował zamówienia od wyznawców reformowanych religii i jako artysta starał się spełnić ich oczekiwania. Kościół, rzecz jasna, zdecydowanie przeciwstawiał się jakimkolwiek związkom prawowiernych z odstępcami. W Niderlandach reformacja łączyła się z polityką. Nieustanna walka o wyzwolenie się spod obcej władzy prowadziła do konfliktów z kościołem. Mieszkańcy Niderlandów najpierw próbowali się uwolnić spod rządów Burgundii, potem Habsburgów wreszcie walczyli z katolicką Hiszpania. Wszystko to prowadziło do indywidualizacji spraw związanych z wiarą. Kościół nie był politycznie niezależny, dostojnicy kościelni wspierali zaś władców, postrzeganych przez naród jako agresorów i zaborców. Religie reformowane dostarczyły ludziom przekładów Biblii i przekonywały, ze każdy może dostąpić zbawienia bez pośrednictwa kościoła. Protestanckie wyznania cieszyły się dużym powodzeniem w całej Europie, szczególnym zaś tam, gdzie rodziły się tendencje wolnościowe. Kościół był silną instytucją, mającą znaczny wpływ na politykę, nic więc dziwnego, ze kwestie wiary silnie się wiązały ze sprawami politycznymi. Pismo Święte przełożone na języki narodowe docierało do szerokich mas odbiorców, którzy zgodnie z naukami Lutra i Kalwina, mieli prawo sami je interpretować. Za życia Hieronima Boscha ukazało się 154 kompletnych wydań Pisma Świętego, z czego 21 stanowiły przekłady na niemiecki, a 23 były po francusku, a trzeba pamiętać, ze wynalazek druku był wówczas nowym nabytkiem cywilizacji. Erazm z Rotterdamu był gorącym zwolennikiem przekładania Pisma Świętego, by mogło ono towarzyszyć każdemu w życiu codziennym, wielki filozof pisał tak: "Chciałbym, aby wszystkie zacne białogłowy czytały Ewangelie i listy Pawła. Niech by je przekładano na wszystkie języki! Niech rolnik śpiewa ich urywki idąc za pługiem, niech tkacz nuci je przy warsztacie, niech podróżny skraca sobie drogę takimi rozmowami".

W Hertogenbosch było jednym z głównych ośrodków działalności Bractwa Wspólnego Życia, które głosiło ideał życia chrześcijańskiego. Bractwo to miało oficjalnie charakter religijny, jednak zrzeszało ludzi świeckich, jego istnienie zatwierdził papież w specjalnej bulli wydanej w 1439 roku. Celem członków bractwa było urzeczywistnianie ideału devotio moderna, a więc praktykowanie nauki chrześcijańskiej. Devotio moderna polegało przede wszystkim na pracy nad sobą, na wewnętrznym doskonaleniu własnej osobowości za pomocą medytacji i modlitwy. Konsekwentny wysiłek nad sobą miał zbliżyć człowieka do Boga. Nie była to jednak organizacja kościelna, członkowie bractwa negowali większość praktyk religijnych. Odrzucali oni formalizm nauk katolickich i obrządku kościelnego, który jawił im się jako pusta forma, pozbawiona autentycznej wiary. Takie nastawienie do wielu praktyk i zwyczajów uświęconych latami tradycji zbliżało idee bractwa do nauk głoszonych przez protestantów. Aintelektualizm Bractwa Wspólnego Życia nie był jednak tak głęboki, jak starano się go przedstawić, owszem, członkowie zgromadzenia podkreślali rolę wiary w procesie zbawienia, wiara była najważniejsza i tylko ona mogła zbliżyć człowieka do Boga, Pismo Święte traktowali więc jako objawienie, Słowo Boże, które jest "duchowa strawą" i nie należy czynić go przedmiotem studiów. Tym niemniej bractwo prowadziło ożywioną działalność oświatową, szerząc idee humanizmu. Podobnie jak wiele szkół protestanckich, tak intelekty placówki Bractwa Wspólnego Życia odznaczały się wysokim poziomem nauczania, który przyciągał nie tylko "kacerzy". O istnieniu bractwa w Hertogenbosch dowiadujemy się z dokumentu pochodzącego z roku 1424, należy więc przypuszczać, ze powstało ono nieco wcześniej. W 1480 roku nastąpiło jego odnowienie, powstała wówczas szkoła, do której w latach 1484-1487 uczęszczał sam Erazma z Rotterdamu, chłonąc humanistyczne prądy. Do bogatych zbiorów bibliotecznych, jakie posiadało bractwo, dotarł zapewne także Hieronim Bosch, mógł tu odnaleźć żywoty świętych , spisane przez Jakuba da Voragine w jego "Złotej legendzie", która w wersji holenderskiej ukazała się w 1487 r w Goudzie. Artysta mógł tu dotrzeć także do dzieła zatytułowanego "Het boek van Tondalusvysioen", będącego irlandzkim tekstem nieznanego autora, wydanego w Hertogenbosch w 1482 r. Hieronim Bosch najprawdopodobniej w owej bibliotece odnalazł tez mistyczne pisma Alaina de la Roche, któremu w Niderlandach nadano przydomek van der Klip. Alain de la Roche, był znaczącą postacią, jednym z filarów Braci Wspólnego Życia, zmarł w Zwolle w roku 1475.

Bractwo Wspólnego życia, początkowo przez Kościół usankcjonowane a czasem stało się ośrodkiem opozycyjnym dla nauk katolickich. Członkowie bractwa głosili idee humanistyczne, byli wolnomyślicielami, nie ulegali kościelnym dogmatom, konflikt był więc nieunikniony. Alain de la Roche powinien z założenia przeciwstawiać się działalności bractwa, ponieważ był on dominikaninem. Dominikanie byli bardzo wrogo nastawieni do członków bractwa, uważając ich niemal za odstępców od prawdziwej wiary. Jeden z dominikanów, Mateusz Grabow, był nawet papieskim inkwizytorem. Już jako wykładowca teologii w Groningen pisał liczne oskarżenia od adresem bractwa Wspólnego Życia. Dominikanie starali się zdyskredytować bractwo podczas soboru w Konstancji, zarzucając im liczne przewinienia względem wiary katolickiej. Jednak wówczas w obronie organizacji stanął Jan Gerson, cieszący się niepodważalnym autorytetem w sprawach wiary. Ostatecznie Bractwo Wspólnego Życia tak samo jak Bractwo Najświętszej Marii Panny działały za zgoda papieży, ich funkcjonowanie oficjalnie mieściło się w ramach kościoła katolickiego. Oficjalnie, bo w rzeczywistości dostojnicy kościelni bardzo się obawiali licznych grup heretyckich. Kościół katolicki przeżywał poważny kryzys, ludzie poszukiwali autentycznej wiary, ich podejście, głównie za sprawą druku i nastrojów epoki, stawało się bardziej krytyczne.

Jedną z organizacji, która poszukiwała innych dróg do zbawienia była sekta Homines intelligentiae, działająca w Brukseli. W 1411 w Kamerijk (Cambrai) miał miejsce proces jej przywódców. Dotąd tajna organizacja została zdekonspirowana, okazało się wówczas, ze jej założenia bardzo przypominają nauki głoszone przez członków inne sekty, mianowicie Braci i Sióstr Wolnego Ducha. Z protokołu sporządzonego podczas procesu przez katolickiego duchownego, Willema van Hildernissen, możemy poznać szczegóły ideologii owej sekty. Otóż jej członkowie byli przekonani o swym szczególnym powołaniu i znaczeniu, uważali, ze dzięki medytacjom i modlitwom osiągają najwyższy poziom mistycznego poznania, zostają przez Boga wyniesieni ponad zwykłych śmiertelników. Stają się istotami ducha, ich ciało nie ulega już żadnym żądzom, toteż pozostają wolni od grzechu. Sekta owa stanowiła jeden z odłamów ruchu adamitów (adamian), który istniał w Europie do wieku XVI. O ruchu adamitów pisał też Święty Augustyn w swoim "De haereses", wywodząc ich nazwę od biblijnego przodka ludzkości: "Adamianie nazywają się tak od Adama, którego rajską nagość naśladują, jaką była przed popełnieniem grzechu pierworodnego. Odrzucają małżeństwo, ponieważ Adam, nim zgrzeszył i został wypędzony z raju, nie poznał kobiety. Wierzą, że również w przyszłości nie byłoby małżeństw, gdyby nikt nie zgrzeszył. A więc nago zbierają się mężczyźni i kobiety, nago słuchają czytania, nago modlą się, nago odprawiają sakramenty i z tej przyczyny uważają swój Kościół za raj".

Wróćmy jednak do Hieronima Boscha, jego związki najwybitniejszych sektą adamitów niewątpliwie miały charakter zawodowy, tak przynajmniej twierdzi jeden z najwybitniejszych badaczy jego życia najwybitniejszych twórczości, Wilhelm Fraenger, który uważa, ze artysta przyjmował zamówienia na obrazy od przedstawicieli owego tajnego stowarzyszenia adamitów. Zdaniem badacza mecenasem Boscha (choć wątpliwy wydaje sięgam fakt posiadania przez Boscha mecenasa) był Jacob van Almeangie, postać dosyć osobliwa. Niemiecki Żyd, który 15 grudnia 1496 roku przyjął katolicki chrzest. Było to przedsięwzięcie dosyć spektakularne i głośne, ceremonia odbyła się w katedrze Sint Jaans, a obecni na niej byli wielcy dostojnicy, wśród nich sam książę Brabancji, Filip Piękny wraz z licznym dworem. Całe zdarzenie nabrało rozgłosu, a jednak po kilku latach, Jacob van Almeangie, który na chrzcie przyjął nowe nazwisko będące wyrazem szacunku dla księcia i patrona katedry, powrócił do swego poprzedniego wyznania, a więc judaizmu. Chrzest Jacoba van Almeangie miał być precedensem, spektakularnym dowodem na zwycięstwo nauki Chrystusowej, fakt, ze niedługo potem nawrócony znów się odwrócił od wiary katolickiej był wielce znaczący. Jeden z badaczy, Fraenger, uważa, ze wbrew temu, co podaje miejska kronika, ów Żyd nie powrócił do judaizmu, lecz stanął na czele sekty adamitów. Niemiecki naukowiec idzie dalej, twierdząc, ze Jacob van Almeangie był mecenasem i inspiratorem twórczości Boscha, za jego to sprawą miałyby powstać takie dzieła jak: tryptyk popularnie zwany "Ogrodem rozkoszy ziemskich" oraz tryptyki zatytułowane: "Kuszenie św. Antoniego" ,"Epifania" i "Wóz siana", a także obrazy o tematyce biblijnej takie jak: "Wędrowiec", "Jan Ewangelista na Patmos", "Wesele w Kanie", "Siedem grzechów głównych" i "Jan Chrzciciel".

Na szczególną uwagę zasługują przede wszystkim tryptyki, ponieważ na ich przykładzie najwyraźniej można zaobserwować zerwanie malarza z dotychczasową tradycją. Artysta stosuje tu liczne symbole. Których wymowa nie jest jednoznaczna i nie poddaje się łatwej interpretacji. Jak słusznie zauważa Fraenger, nie sposób wyobrazić sobie tych dziel w gruncie rzeczy religijnych na ścianach świątyni. Na przykład obraz ukazujący wiele nagich ciał, przedstawiający dziesiątki osób oddających się erotycznym pieszczotom, (nie trudno znaleźć inspirację w religii adamickiej). Mowa oczywiście o "Ogrodzie rozkoszy ziemskich", który wyjątkowo przypomina adamicką wizję tysiącletniego królestwa Chrystusowego, kiedy to człowieka czeka życie bez grzechu w szczuciu i pełnej zgodzie z naturą. Najmniej kontrowersji wzbudza tryptyk "Wóz siana", ukazujący pogoń człowieka za marnością tego świata, byłoby to dzieło całkiem poprawne z punktu widzenia kościoła katolickiego, gdyby nie fakt, że w owej pogoni uczestniczy wielu duchownych, nie wyłączając papieża. Czasy były niespokojne, powszechnie czuło się nastrój grozy, przeciągające się wojny urealniały apokaliptyczne wizje. Stąd popularność ruchów mistycznych, stąd tez zapotrzebowanie na tego rodzaju sztukę, oddającą lęki egzystencjalne. Dzieła Boscha uwzględniają zarówno symbolikę biblijną jak i wierzenia różnych sekt, można się w nich doszukać także symboliki astrologicznej. Astrologia była wówczas dość powszechną wiedzą, szczególnie znajomość gronie artystów. Widać jednak, ze znajomość ta była znacznie szersza, skoro takie właśnie dzieła zamawiano, na takie było zapotrzebowanie, ktoś je przecież rozumiał i odczytywał zgodnie z tą symboliką.

Może się wydawać dość dziwne, ze Hieronim Bosch, członek Bractwa Najświętszej Marii Panny, malujący święte obrazy dla tego właśnie bractwa, a także dla słynącego z pobożności Filipa Pięknego, biskupa Utrechtu, jednocześnie przyjmował zlecenia od członków heretyckich sekt, ostro przez kościół zwalczanych, a co więcej czynił zadość ich gustom. Trzeba jednak pamiętać, ze mamy okres renesansu, czas reformacji i triumfu nauki, epokę, w której tworzył Leonardo da Vinci, jeden z czołowych malarzy na usługach kościoła, któremu nic nie przeszkadzało służyć swym pędzlem sułtanowi tureckiemu. Tycjan, autor uduchowionych obrazów męczeństwa, inspirowany malarstwem Boscha tworzył dzieła jawnie erotyczne.

Bosch unikał malowania boskości, świętości, z jakiegoś powodu nie chciał tego robić, czy był to wynik przekonań religijnych, czy twórczej maniery, nie wiadomo, jednak ta cecha jego obrazów jest dosyć charakterystyczna i znacząca. Jeśli już pojawiają się na jego obrazach postaci święte, na przykład w "Sądzie Ostatecznym", gdzie ukazuje Chrystusa, otoczonego świętymi, są to wizerunki nieudane, jakby pędzel odmawiał mistrzowi posłuszeństwa. Za udane można uznać tylko te postaci świętych, które zostały przedstawione natomiast "ludzki" sposób, oblicza świętych zdradzające ludzkie emocje, wątpliwości, pokusy, załamania(np. "Kuszenie św. Antoniego"). Pustelników dziełach Boscha główną rolę grają demony, to one nadają ton tej twórczości pustelników one świadczą pustelników jej wartości. Dzięki tym nieczystym siłą obrazy Boscha są pełne życia pustelników autentyczności. Święci, którzy cierpią pustelników powodu kuszenia przez diabły, są pustelników wiele bardziej autentyczni pustelników wiarygodni. Tam, gdzie demonów nie ma, pustelników jest kilka takich obrazów Boscha, między innymi obrazy Męki Pańskiej, zło jawi się na ludzkich twarzach. Chrystus niosący krzyż jest jedyną postacią, której twarzy nie wykrzywia bestialski grymas.

Hieronim Bosch chętnie sięgał do mistycznych tematów, namalował on między innymi cztery obrazy, przedstawiające "Tamten Świat" (znajdujące się w Wenecji w Pałacu Dożów). Uderza w tym przedstawieniu bliskość piekła, ukazanego szczegółowo, dosadnie, niemal z zadowoleniem, przy jednoczesnym oddaleniu nieba, niemal nieosiągalnej wizji raju. Bosch znacznie lepiej ukazuje okropność niż piękno.

Najważniejszą kwestią, znacznie istotniejszą niż zleceniodawcy artysty, jest jego talent i wartość jego twórczego dorobku. Dzieła Boscha są nowatorskie pod względem formy i treści, jako pierwszy twórca na Północy pozostawia wyraźne ślady pędzla, nie dąży do wygładzenia powierzchni. Przeciwnie, wydaje się, ze celowo uwypukla swój malarski warsztat, chropowatość powierzchni farby jest dla niego środkiem ekspresji. Bosch nie stosował jakichś szczególnych technik, malował zgodnie z ówczesna szkoła, nakładając na biały podkład deski najpierw czarny kontur kompozycji, a następnie za pomocą cielistej podmalówki zaznaczał rozkład walorów, na końcu dopiero cienką warstwą nakładał kolorowe farby. Niewątpliwie znaczenie dla precyzji i jakości wykona miała tu rodzinna tradycja, doskonalona od pokoleń. Hieronim Bosch wielką wagę przykładał także do elementów drugoplanowych. Szczegóły, elementy tła, są wykonywane z niemniejszą precyzją, niż główne postaci i motywy. Przykładem niech będzie obraz "Wędrowiec", gdzie w tle można dostrzec niewielką szubienicę, albo "Tysiącletnie królestwo" (jedna z części "Ogrodu rozkoszy ziemskich"), na którym z wielką dokładnością zostały przedstawione maleńkie postaci potomków Adama, albo "Epifania", z jej sugestywnym przedstawieniem Jeruzalem.

Inną technika stosowana przez Boscha było ograniczanie palety do jednej lub dwu barw. W ten sposób powstał jeden z tryptyków - "Potop"( Rotterdam) oraz "Msza św. Grzegorza", umieszczona na zewnętrznych skrzydłach "Epifanii".

Z prac Boscha zachowały się tez niektóre szkice, dość szczegółowe plany obrazów "Łódź głupców" i "Śmierć skąpca", z których potem korzystał Pieter Bruegel starszy i jego synowie. Szkice te przedstawiają nie tylko kompozycyjny układ dzieła, ale też wiele szczegółów, takich jak postacie żebraków i kalek. Artysta obserwował ich podczas licznych festynów w Hertogenbosch, a potem odtwarzał w swych obrazach. Szkicował piórem, oszczędzając przy tym powierzchnię papieru.

W 1510 roku ukazało się dzieło, będące swego rodzaju podsumowaniem wiedzy o demonach, była to książka Corneliusa Agrippy von Nettesheim zatytułowana "De occulta philosophia" ("Filozofia tajemna"). Niemiecki lekarz niemieckiego filozof zebrał wiadomości niemieckiego nieczystych siłach, podawane przez różne religie, w tym przedchrześcijańskie i chrześcijańskie wierzenia. Jedną z konkluzji autora jest podobieństwo wielu wierzeń w kwestii źródła zła, otóż zarówno chrześcijańskie wierzenia, jak i hebrajskie, asyryjskie, arabskie, egipskie i greckie podają, ze demony to duchy strącone z nieba, a więc pierwotnie dobre, lecz na tyle niesforne, ze wygnane do piekieł. Cornelius Agrippa pisze w swej książce: "O inteligencjach i demonach, ich troistości oraz ich różnych przydomkach, a także o duchach piekielnych i podziemnych" (rozdział XVI), a także o "O ciałach demonów" (rozdział XIX). Książka została wydana za życia Boscha (już pod koniec), jednak mało prawdopodobne, by malarz do niej sięgnął, tym niemniej ukazanie się takiego dział świadczy o nastrojach epoki i jej zainteresowaniu magią i siłami demonicznymi.

Malarstwo Boscha jest przepełnione symboliką, zawiera złożone treści zapisane swoistym szyfrem, często nieczytelnym dla współczesnego odbiorcy. Eugenio Garin pisał o humanistycznej sztuce i jej symbolicznym wymiarze: "Dla kogoś , kto nie uprzytamnia sobie tego wszystkiego, niemożliwe staje się nie tylko rozszyfrowanie niejednej wielkiej kompozycji artystycznej, ale i niedostępne pozostaną szlaki, na których formuje się wizje świata i kluczowe koncepcje nowej nauki i nowej filozofii, przynajmniej po wiek XVII".

Zło, okropność, jakie przedstawiał Bosch budziły wiele kontrowersji, bowiem przypominały i to w sposób dosadny o ciemnej stronie ludzkiej natury, José Siguença, jeden z obrońców malarza tak pisał o jego obrazach: "Różnica, która istnieje między obrazami tego człowieka a dziełami innych twórców, polega na tym, że oni starali się najczęściej przedstawiać człowieka takim, jaki jest zewnętrznie, tymczasem on miał odwagę malować ludzi takimi, jakimi są wewnętrznie".

Twórczość Boscha została na nowo odkryta pod koniec XIX wieku, a jej renesans trwał jeszcze w następnym stuleciu. Inspiracji tym malarstwem można się doszukiwać w kubizmie i innych współczesnych kierunkach, czerpali z niego katastrofiści. Podsumowując jego artystyczny dorobek, można stwierdzić, że Bosch był artystą egzystencjalnym, szukał źródeł zła i jego przejawów, życie ukazywane na jego obrazach jawi się jako samotna i absurdalna wędrówka człowieka ku niewiadomemu.