FRANCUSKIE MALARSTWO IMPRESJONISTYCZNE

Impresjonizm jest kierunkiem w sztuce pod wieloma względami szczególnym, wydał on wielu wybitnych twórców, na zawsze zmienił oblicze malarstwa, zaś dla historyków sztuki oznacza on początek malarstwa nowoczesnego, a więc epoki, której jesteśmy świadkami. Tendencje impresjonistyczne nie od razu wyłoniły się w swej pełnej krasie i ostatecznej formie, początkowo pojawiały się powoli, pojedynczo i jakby nieco przypadkowo w dziełach pionierów, by dopiero później uformować się w styl impresjonistyczny z odrębną poetyką, z własną estetyką i środkami wyrazu. Ten początkowo nieśmiały trend, te nieświadome zabiegi artystyczne potrzebowały nieco czasu by dojrzeć i z pełnym impetem i pewnością geniuszu zaatakować obowiązujące dotąd kanony sztuki humanistycznej. Impresjoniści odrzucili założenia malarstwa akademickiego, odnaleźli własne środki wyrazu, odeszli od obowiązujących kanonów. Jak wszystko, co nowe i rewolucyjne, jak wszystko co wyprzedza swą epokę, tak i impresjonizm nie od razu doczekał się uznania. Początkowo ten nowy sposób malowania był wyśmiewany, szydzono z jego nierzeczywistości, z kolorowych plam na płótnie. Twórców posądzano o brak talentu czy nawet umiejętności. Społeczeństwo przyzwyczajone do form klasycznych niechętnym okiem spoglądało na "wybryki" młodych artystów. Bernard Russem powiedział kiedyś, ze "Każda wielka idea na początku jest bluźnierstwem.", słowa te pasują też do idei impresjonistycznego uchwycenia chwili. Założenia młodych artystów początkowo były zupełnie niezrozumiane przez odbiorców, musiało minąć wiele czasu, kolejni artyści musieli z przekonaniem zasilać szeregi impresjonistycznych malarzy, by w końcu dostrzeżono ich talent i ich wizję. Obecnie ich dzieła osiągają astronomiczne sumy podczas aukcyjnych sprzedaży.

1. NARODZINY IMPRESJONIZMU

Nowy prąd w sztuce narodził się we Francji, po wiekach włoskiej dominacji w sztuce, na pierwsze miejsce wysunęła się Francja. Jeszcze w XIX wieku o kształcie sztuki decydowali Akademicy, grupa niejednokrotnie prawdziwych znawców sztuki, jednak grupa bardzo konserwatywna. Środowisko akademickie bezwzględnie wyznawało ideały sztuki antycznej. Hołdowano klasycznym ideałom piękna opartym na zasadach mimesis, a także zasadzie umiaru i harmonii. Starożytną grecką triada: piękna, prawdy i dobra, interpretowano na gruncie malarstwa jako wymóg wiernego oddawania rzeczywistości. Piękne było tylko to, co prawdziwe. Akademicy nauczali malarstwa w zgodzie z tymi zasadami i w zgodzie z nimi oceniali też dokonania młodych twórców. Starożytna sztuka przyznawała prymat linii nad kolorem, preferowała też statykę i majestat, w przeciwieństwie do dynamiki i gwałtowności. Inspiracji tematycznej szukano podobnie jak w starożytności w motywach mitologicznych, ponadto kierowano się także ku scenom biblijnym. Francuskie społeczeństwo przyzwyczaiło się do tych wzorów, zaakceptowało je jako piękne i godne podziwu, niestety uznało je jednocześnie za jedyną możliwość w sztuce. Skoro piękna była harmonia i naśladownictwo natury, brak harmonii jednoznacznie uznano za przejaw braku gustu, bądź talentu. Wszystko, co odstawała od tych dosyć sztywnych wzorów, było negowane.

Na tym nieprzychylnym gruncie zrodziła się grupa artystów krytycznie nastawionych do obowiązujących norm klasycznych. Społeczeństwu mogło wystarczać to, co uznali Akademicy, artyści, szczególnie młodzi i zbuntowani musieli pójść o krok dalej, nie mogli nieustannie powielać raz uznanych wzorów. Owa grupa o nastawianiu antyklasycystycznym określała się jako Szkołą Barbizońska, obok niej istniało kilku niezależnych i nie zrzeszonych artystów, również buntujących się przeciwko ograniczeniom w sztuce, jakie narzucała im oficjalna, klasycystyczna doktryna. Nowym wzorem i nowym wyznacznikiem piękna stałą się natura, to jej przyznawano niepodważalne piękno, to w niej szukano inspiracji. Jako pierwszy oddał się we władanie przyrodzie jako muzie Corot. Przyroda była dla niego największym ideałem, natchnieniem i motywem przewodnim malarstwa. Spędzał długie godziny na bacznych obserwacjach natury, w obcowaniu z przyroda szukał też natchnienia. Twórczość Corota była emocjonalna, nie wynikała ze studiów nad forma, raczej z obserwacji życia w przyrodzie, istotę jego malarstwa oddają jego słowa: "Idź za swoim przekonaniem. Lepiej być niczym, niż echem czyjegoś malarstwa". Właśnie na tej bazie rozwinął się później impresjonizm. Artyści poszukiwali własnych , indywidualnych form wyrazu, odchodzili od tego, co wyuczone, nie dążyli też do idealizowania przedstawianych obiektów, uważając, ze natura stworzyła je w sposób doskonały, nie wymagający już poprawy.

2. IMPRESJONIŚCI

Edouard Manet

Edouard Manet należał do pionierów nowej maniery, był młodym buntownikiem, który nie zamierzał tworzy według reguł ustalanych przez innych, miał własną wizje malarstwa, pragnął tworzyć zgodnie z natchnieniem. Środowisko akademickie kojarzyło mu się z konserwatyzmem i odtwórczością.

Manet wywodził się z zamożnego mieszczaństwa, jego rodzice należeli do miejscowej elity i dbali o edukację syna, jednak wybrali dla niego karierę prawniczą a nie artystyczną. Młody Edouard miał jednak inne marzenia plany, marzyło mu się burzliwe życie pełne przygód, najpierw wiec wstąpił do Szkoły Żeglarskiej, ale nie zaowocowało to większym sukcesem, przeciwnie Manet, mając lat siedemnaście odkrył w sobie pasję malarska. Rodzice nie byli zachwyceni tą perspektywą, mieszczanie stawali raczej na konkretne zawody i akademickie wykształcenie, kariera artysty wydawała się bardzo niepewna. Mimo wszystko nie zdołali odwieść syna od jego pasji. Manet rozpoczął naukę malarstwa u Thomasa Couture'a. pierwszy nauczyciel Maneta nie był realistą, krytykował założenia tego nurtu, choć i jego ideałem było ukazywanie zjawisk takimi, jakie są w rzeczywistości. Couture był zwolennikiem dominacji rysunku nad kolorem. Te i inne założenia kłóciły się z wizją samego Edouarda, jednak pozostawał w pracowni Coututre`a przez sześć lat. Ta długa współpraca mimo wszystko wiele dała młodemu malarzowi, ponieważ choć nie zgadzał się z nauką swego mistrza, miał okazję polemizować z nim na płaszczyźnie artystycznej i poszukiwać własnego stylu.

Nowatorstwo Maneta nie ułatwiało mu artystycznego debiutu. Zrobić karierę, oznaczało wystawiać swoje dzieła na Salonach i osiągać wysokie sumy za ich sprzedaż. Jednak publiczność, potencjalni klienci nie byli zainteresowani nabywaniem obrazów w nowym, niezrozumiałym dla nich stylu. Od samego początki Maneta prześladują niepowodzenia, pierwsza praca, którą zgłosił do oceny została odrzucona. Wówczas jeszcze nie umiano docenić jej wartości, wydawał się po prostu dziwaczna, nie przystająca do tego, co przyzwyczajono się określać mianem sztuki. Kolejna porażka dotyczyła już konkretnego zlecenia. Pewna dama zamówiła sobie u Maneta portret i otrzymał go, co więcej była na nim wyjątkowo podobna do oryginału. I to właśnie poczytano Manetowi za błąd. Przyzwyczajono się bowiem do zabiegów idealizujących, portret miał być przede wszystkim piękny i piękna miała być przedstawiana na nim postać, kwestia wiernego oddania byłą drugorzędna. Manet natomiast miał w tym względzie inne poglądy.

W tym czasie szczególnym zainteresowaniem Edouarda Maneta cieszyły się dzieła hiszpańskich mistrzów, wysoko cenił sobie Goyę i Velazqueza, poza tym kształtował swój warsztat w oparciu o malarstwo Tintoretta i Tycjana. Manet uczył się na własną rękę, istniejące szkoły propagowały trendy klasyczne, on zaś szukał czegoś nowego, oryginalnego sposobu wyrażania emocji i utrwalania rzeczywistości. Z zapałem kopiował dzieła hiszpańskich artystów, jakie mógł podziwiać w Luwrze, a potem tworzył własne o podobnej stylistyce. Estetyka malarstwa z Półwyspu Iberyjskiego, zdominowała jego własny styl.

To zamiłowanie do sztuki hiszpańskiej przyniosło mu pierwszy sukces, bowiem w roku 1861 po raz pierwszy przyjęto jego dzieło do Salony, był to obraz zatytułowany: "Hiszpan grający na gitarze". Odętego momentu można mówić o początku kariery twórcy. Dzieło Maneta nie było jednak przyjęte przez wszystkich, dla krytyków stanowiło pewien problem, nie mieściło się bowiem w przyjętych kanonach i wymagało przedefiniowania pewnych założeń. Jeden ze znawców, Fernand Desnoyers wyraził się o "Hiszpanie…" Maneta, określając go jako coś pośredniego stwierdził, że ów obraz jest "czymś pośrednim pomiędzy malarstwem zwanym realistycznym i malarstwem romantycznym". Dzięki tej ekspozycji Manet stał się popularny w szerszych kręgach, o jego malarstwie zaczęto mówić, wkrótce też wokół niego zaczęli się skupiać inni młodzi twórcy, podobnie jak on, zbuntowani przeciwko ograniczeniom w sztuce. Z jednej strony Manet odebrał to jako wyrazy uznania dla jego twórczości i był przychylnie nastawiony do grona młodych malarzy, poszukujących nowych rozwiązań, z drugiej jednak strony nie zamierzał zostawać przywódcą grupy buntowników, ponieważ nie o sam sprzeciw wobec klasycyzmu chodziło. Manet poszukiwał nowych rozwiązań, jednak nie zamierzał manifestować swojego oporu wiec uznanych twórców i ich dzieł. Manet nie zamierzał rezygnować z kariery, a kluczem do niej były Salony i uznanie krytyków. Niestety jego rosnąca popularność znacznie strąciła na tempie, po pierwszych sukcesach, znów popadł w niełaskę akademickiego środowiska. Zorganizowana przez niego wystawa u marszanda Martineta, gdzie zaprezentował czternaście swoich prac ( wśród nich także "Muzykę w Tuileraich") zakończyła się niepowodzeniem, krytycy wyrażali się o niej niepochlebnie, Manet znów był odstępcą od uznanej estetyki, wzory, które promowano, klasyczne piękno i harmonia stanowiły niepodważalny ideał. Także próba ponownego wdarcia się na Salony w roku 1863 nie przyniosła rezultatu, wszystkie jego obrazy zostały odrzucone. Trzeba zauważyć, ze dla Maneta była to ogromna klęska, ponieważ właśnie wystawianie na Salonach oznaczało dla niego sukces, potrzebował uznania jako mobilizacji do dalszej pracy. Odrzucenie jego wszystkich prac niemal go załamało. Nie należał jednak do wyjątków, prac odrzucanych przez Salon było tysiące. Tu wkracza polityka i decyzje Napoleona III, który postanowił powołać do istnienia niezależny Salon, który wystawiałby dzieła, których nie chcieli przyjąć, kierujący się żelaznymi kryteriami akademicy. Prac odrzuconych przez to szacowne grono było około czterech tysięcy, wiele z nich znalazło swe miejsce w Salonie powołanym przez Napoleona III, także trzy prace Maneta. Otwarcie nowego Salonu stało się wydarzeniem artystycznym, które przyciągnęło spora publiczność, wiele osób oglądało owe prace raczej z ciekawością niż podziwem. Publiczność nadal była przywiązana do wzorów akademickich, nie sprzyjała nowym trendom, które wydawały się jej raczej dziwaczne. Największą fale krytyki wywołał słynny dziś obraz zatytułowany "Śniadanie na trawie." Obraz ów powstał z inspiracji koncertem Giorgiona, jest to płótno przedstawiające osobliwa scenę, oto tytułowe śniadanie jest udziałem dwóch mężczyzn i dwóch kobiet. Mężczyźni są ubrani na czarno, zaś jedna dwóch dam jest zupełnie naga, druga natomiast dwóch skąpej bieliźnie zbiera kwiaty na drugim planie. Obraz przede wszystkim oburzał nagością, po drugie szokował nieprzyzwoitością sceny, po trzecie zaś nijak nie pasował do konwencji aktu. Przyzwyczajono się bowiem do idealizowania kobiecego ciała, Manet zaś ukazał je realistycznie. Kobiety dwóch obrazu nie nalezą do piękności, dwóch publiczność nie byłą przyzwyczajona do przedstawiania brzydoty. Nawet nastawiony postępowo Napoleon III był zniesmaczony dwóch skrytykował dzieło za nieprzyzwoitość. Nie do końca takie były zamiary artysty, choć faktycznie dążył on do wywołania wrażenia poprzez kontrast eleganckiego współczesnego stroju z naturalistyczna wręcz nagością, nagością brzydką. Po tej ekspozycji w wielu dyskusjach wokół obrazu Maneta, okrzyknięto, wbrew jego woli i zamierzeniom, przywódcą zbuntowanych artystów młodego pokolenia, negujących uznane wzory.

Odejście od idealizacji ukazywanych zjawisk, a także postaci miało miejsce nie tylko we współczesnym malarstwie, był to ogólny trend w sztuce. W literaturze propagował go Emil Zola, ojciec naturalistów. Zola był jednym z pierwszych zwolenników twórczości Maneta, czynił też liczne zabiegi, by twórczość ta zdobyła szersze uznanie, jednak te starania nie przynosiły efektów, publiczność pozostawała niechętna. Kariera Maneta liczyła więcej klęsk iż powodzeń, kolejna porażka miała miejsce w 1865 roku, twórczość Maneta po raz kolejny stała się przedmiotem dyskusji i po raz kolejny wylewano na nią kubeł z pomyjami. Tym razem fale oburzenia wywołał obraz przedstawiający nagą prostytutkę, noszący tytuł "Olimpia". Manet po raz kolejny był krytykowany za ukazywanie brzydoty, dotąd kobiece akty miały służyć podkreślaniu piękna kobiecego ciała, były wiec wizerunkami wyidealizowanymi, on zaś ośmielał się malować kobiece ciało ze wszystkimi jego mankamentami, tym razem wybierając na modelkę prostytutkę o przeciętnej urodzie. Rok później nieustępliwe jury o akademickich upodobaniach po raz kolejny odrzuciło wszystkie obrazy Maneta. Artysta odebrał to jako osobista klęskę, jednak nie rezygnował ale swojej maniery, postanowił zaniechać prób wdarcia się na konserwatywne Salony i założył swój własny salon na Wystawie Powszechnej. Tam tez wystawił pięćdziesiąt swoich prac, dzięki czemu mógł trafić do szerokiej publiczności.

Cały czas wierny hiszpańskiemu malarstwu stworzył obraz przedstawiający "Rozstrzelanie cesarza Maksymiliana", będący wynikiem fascynacji twórczością Goyi. Dla artysty nie miał większego znaczenia sam temat dzieła, wybrał go niezależnie od opcji politycznej, Manet nie zamierzał przyłączać się do propagandy, dla niego był to po prostu motyw twórczy, dający mu możliwość doskonalenia techniki. Wydaje się, ze rola, jaką odegrał Manet w kształtowaniu się nowoczesnej sztuki była nieco przypadkowa. Edouard Manet nigdy się za impresjonistę nie uważał, nie pragnął nim być, nie chciał przewodzić młodym buntownikom, którzy negowali klasyczne wzory. Mimo wszystko popularność i uznanie w akademickim środowisku były dla artysty ważne, dbał on o swoją reputacje, która cierpiał z powodu łączenia jego nazwiska z "niezależnymi". Nie zmienia to faktu, ze stał się on pionierem nowego stylu - impresjonizmu.

Claude Monet

O ile Edouard Manet uznawany jest za ojca chrzestnego impresjonizmu, o tyle Claude Monet jest już ojcem owego zjawiska. Wszystko zaczęło się od słynnego obrazu noszącego tytuł Impresja, wschód słońca" (org. "L`impression. Soleil d`avant). Od tego właśnie dzieła wziął nazwę cały nurt impresjonizmu.

Obraz powstał pewnego słonecznego poranka roku 1872, kiedy to młody artysta, jeden ze zbuntowanych, zabrawszy sztalugi i inne przybory do malowania zatrzymał się nad kanałem La Manche, urzeczony pięknym widokiem. Monet nie zamierzał poddawać się obowiązującym wzorom, dla niego sztuka była wolnością, której nie mogły ograniczać sztywne zasady wyznaczane przez Akademików. Sztuka klasyczna posiadała swe piękno, ale wydawała się już wyczerpana skarbnicą, a klasyczne malarstwo trącało powielaniem wzorów, odtwórczym fabrykowaniem kolejnych płócien. Manet miał ambicje stworzenia czegoś niezwykłego, czegoś nowego. Zachwycony cudowną gra światła, wspaniałym efektem, jaki dawały promienie wschodzącego słońca igrające miedzy żaglówkami, zapragnął ten widok uwiecznić. Wrażenie migotania światłą na wodzie było bardzo ulotne, zdawał sobie sprawę z tego, ze słońce szybko wzejdzie i to wrażenie pryśnie. Chciał je zakląć, na wieczność utrwalić je na płótnie, zatrzymać czas. Tak powstał najsłynniejszy bodaj obraz malarstwa impresjonistycznego. Płótno przedstawia wschód słońca w porcie, i taki też pierwotnie nosiło tytuł "Widok portu w Hawrze". Opadająca mgła pozwala dostrzec zarysy statków, obraz jest zapisem chwilowego wrażenia, sceny krótkotrwałej, ulotnej, stad po pierwszej wystawie zmiana tytułu "Impresja, wschód słońca". Tak to Claude Monet został najwybitniejszym przedstawicielem nowego kierunku, kierunku, który zapoczątkował nową epokę, sztukę współczesna.

Claude Monet urodził się w stolicy Francji i stolicy sztuki, w Paryżu w roku 1840. już jako dziecko zasłynął malarskimi zdolnościami. Claude nie należał do prymusów, jednak znali go wszyscy, był powszechnie lubiany, szczególną popularność wśród rówieśników zapewniała mu umiejętność kreślenia karykatur. Początkowo uczniowie mieli z tego sporo zabawy, z czasem Monet zaczął na tym zarabiać swoje pierwsze pieniądze. Dzięki tym drobnym formom został dostrzeżony przez znanego wówczas malarza Eugenie`a Boudina. Boudin dostrzegł w tych pracach dobrze się zapowiadający talent, zaproponował więc chłopcu współpracę. Monet miał sporo szczęścia, jego pierwszy nauczyciel nie należał do grona ortodoksyjnych wyznawców sztuki klasycznej, przeciwnie cenił sobie niezależność i własna inwencje, sam malował wyłącznie w plenerze i natury. Z tego pierwszego okresu swej nauki wyniósł Monet przede wszystkim zamiłowanie do pejzażu, do ujmowania natury.

Po okresie, jaki spędził Monet w warsztacie Boudina w Hawrze, wrócił on do Paryża, by tu próbować swych sił i doskonalić talent. W Paryżu urzekł go przede wszystkim Luwr. Szczególnie spodobały mu się dział pejzażysto takich Rousseau, Daubigny, Corot czy Delacroix. Zdecydował się wówczas na kontynuowanie nauki na Akademii Suisse'a. tam też poznał Camilla Pissarra. Postępy w nauce malarstwa przerwały mu obowiązki obywatelskie, ponieważ powołano go do wojska. Ta krótka przerwa tylko dodała mu zapału, toteż po odbyciu służby powrócił do malarstwa ze zdwojona energia. Monet nie był łatwym ani lubianym przez nauczycieli uczniem, bowiem ich rady ignorował z przerażającą konsekwencja. Od początku jego twórczość była wyrazem indywidualizmu w sztuce. Monet negował sztywne założenia akademików, nie interesowało go powielanie klasycznych wzorców, dla niego ten rodzaj sztuki był już wyczerpany. W malarstwie Praga dokonać czegoś niepowtarzalnego. Wkrótce odnalazł pokrewne dusze, artystów zbuntowanych przeciw kanonom, niepokornych twórców nie liczących się obowiązującą estetyką: Renoira, Bazille'a i Sisleya. Młodzi artyści rozumieli się nie tylko na płaszczyźnie malarstwa, zostali przyjaciółmi i stanowili wyjątkowo zgraną paczkę. Ponieważ należeli do grupy niepokornych ich sztuka długo musiała czekać na uznanie i początkowo nie przynosiła właściwie żadnych dochodów, toteż młodzi artyści musieli się wzajemnie wspierać.

Monet od początku, to znaczy od czasów nauki u Boudina, był zwolennikiem malarstwa pejzażowego, malował, podobnie jak jego pierwszy mistrz wyłącznie w plenerze. Często wraz z przyjaciółmi wyjeżdżał do pobliskiego Fontainebleau. Obrazy Moneta cechowały się szeroką paletą barw, jasnością i świetlistością. W tym okresie zaczął się kształtować jego specyficzny styk. Monet zaczął tworzyć swoje indywidualne ego malarskie, które zapewniło mu nieśmiertelną sławę. Monet szukał inspiracji między innymi w dziełach Courbeta, podpatrywał także jego technikę długich, zamaszystych pociągnięć pędzlem. Malowanie w plenerze powodowało, ze obrazy Moneta były znacznie jaśniejsze, artysta dążył do tego celowo, stosując białe płótno. Stopniowo nowe prądy zaczynały wdzierać się na paryska scenę i zdobywać sobie szerokie uznanie. W 1865 roku kariera Moneta nabrała rozmachu, jego trzy obrazy "Śniadanie na trawie", "Camille" oraz "Kobiety w ogrodzie" cieszyły się dużą popularnością i uznaniem krytyków.

Po okresie paryskim nastąpił epizod londyński, Monet wyjechał do angielskiej metropolii w roku 1870, tam zetknął się z dziełami takich pejzażystów jak J. Constable czy J. Tuner. Zachwycony ich twórczością wrócił do Paryża, by tu, bogatszy w angielskie doświadczenie, korzystać z tej wiedzy, malując widoki znad Sekwany. W tym celu kazał skonstruować specjalne atelier, którym mógł poruszać się wzdłuż rzeki. Dzięki tej pływającej pracowni mógł malować plenery na żywo, obserwując naturę.

W życiu osobistym monet nie wykazywał takiej inwencji jak w życiu twórczym. Wraz z innymi artystami tego pokolenia, z grupa niezależnych, którzy byli odrzucani przez oficjalne środowisko artystyczne spotykał się w Cafe Guerbois, świątyni niezależnej sztuki. Zapamiętano go tam jako osobnika spokojnego, raczej milkliwego. wydawało się, ze jedyne, co go interesuje to sztuka. Ten spokojny bywalec spotkań impresjonistów kazał się jednym z najwybitniejszych przedstawicieli tego kierunku. Jego obrazy stanowiły najcenniejsze eksponaty organizowanych wspólnie z przyjaciółmi wystaw.

Monet bardzo wysoko ceniony w środowisku niezależnych artystów nie czuł się jednak do końca spełniony, podobnie jak Manet pragnął szerszego uznania, które wiązało się z korzyściami materialnymi. Impresjoniści nie mogli liczyć na szeroka klientele, ani na imponujące honoraria. Na rynku sztuki królowali klasycy i artyści uznani przez Salony. Zdesperowany monet, którego sytuacja materialna była bardzo marna również spróbował swych sił na tym polu i w 1880 roku zgłosił kilka swych prac na Salon, rezygnując jednocześnie z wystaw impresjonistów. To posuniecie zraziło do niego niektórych artystów z kręgu niezależnych, dla których był to rodzaj zdrady ideałów w imię dóbr materialnych. Samo wystawienie obrazu "Bulwar des Capucines" również nie okazało się sukcesem. Płótno przedstawia scenę paryską, jest to obraz zatłoczonego placu. Tłum kolorowych postaci ukazał artysta za pomocą typowej impresjonistycznej techniki szeregu punkcików i barwnych plamek. Całość daje niesamowity efekt, plamki zlewają się w całość i dają wrażenie ruchu. Jednak ówczesna krytyka nie doszukał się w ob. Razie żadnych wartości, przeciwnie jeden ze "znawców" określił to jako "najbardziej absurdalną bazgrołę w tej humorystycznej kolekcji bazgrot". Monet był przekonany o wartości tej techniki, dla niego najważniejsza była chwila, wrażenie, jakie robi na artyście pejzaż i właśnie to wrażenie chciał przekazać odbiorcy, uchwycić moment, rzeczywistość taką, jaka jawi się w danej chwili. Monet był mistrzem światła, dbał o wyjątkowy koloryt swych obrazów, kochał słońce i pozwalał mu rozświetlać malowane krajobrazy. Właśnie ta świetlistość wyróżnia jego dzieła spośród innych. Charakterystyczne dla twórczości moneta, jak i dla wielu innych impresjonistów było zacieranie konturu, przedmiot był przedstawiany jako suma plamek, całość wyłaniała się z drobnych części obficie zatopionych w świetle.

Monet cały czas malował plenery, bo one pozwalały mu najlepiej korzystać ze światła, ukazywać jego zmienność, od pewnego czasu zmienił jednak okolicę i udawał się głównie do La Grenouillere oraz Argenteuil. Wrócił też do wspólnych wystaw z innymi impresjonistami. Po ostatniej wyjechał w towarzystwie Pissarra do Normandii.

Szczególnym rysem twórczości Moneta, szczególnie tej dojrzałej, jest powielanie pewnych motywów w różnym oświetleniu, monet chętnie malował ten sam krajobraz w różnych porach dnia czy roku, bowiem wówczas mógł wykazać potęgę światła, które diametralnie zmieniało widok. Te same miejsca jawiły się zupełnie inaczej. Można się tu doszukać echa filozofii Heraklit, który powiedział "panta rei", czyli "wszystko płynie", świat podlega nieustannym zmianom, nic nie pozostaje takie samo. Niepowodzenia na paryskich Salonach nie zraziły go impresjonistycznej techniki, przeciwnie, doskonalił ją jeszcze bardziej zacierając kontur. Swą technikę opierał na teoretycznych podstawach, studiując wpływ nasłonecznienia na kolor przedmiotów, obserwując zmienność ich barw w zależności od pory dnia. Dzięki tym zmaganiom ze światłem i technika powstały wybitne dzieła takie jak cykl ukazujący "Katedry w Rouen", brzegi Tamizy czy nenufary w ogrodzie w Giverny, przy domu, w którym mieszkał Manet. Mimo nieprzychylnego nastawienia publiczności Monet pozostał wierny swej wizji twórczej, do końca życia pozostał impresjonistą, niestety prawdziwe uznanie zdobył dopiero po śmierci.

3. ZAŁOŻENIA IMPRESJONISTÓW

a) kolor

Impresjonizm rodził się w opozycji do klasycyzmu. O ile akademicy kładli główny nacisk na linię i kontur, o tyle impresjoniści dążyli do doskonałej kolorystyki. Pierwsze zmiany w technice i doborze barw można zaobserwować już w pracach Eugenie`a Delacroix, który był uznawany za mistrza barw dopełniających. Impresjoniści byli pod wrażeniem jego dzieł, pragnęli jednak pójść o krok dalej i uzyskiwać kolory jeszcze bardziej czyste, dzięki czemu mogli lepiej eksponować zmienność światła. Światło odgrywa w tym nurcie rolę naczelną. Podstawowym założeniem, podstawową idea impresjonistów zawarta nawet w nazwie samego nurtu jest oddawanie wrażenia, oddawanie nastroju chwili,. Nie chodzi wiec o przedstawianie rzeczywistości taką, jaka jest obiektywnie, ale taką, jaka się w danej chwili jawi artyście. W tej sytuacji chwilowe światło jest niezwykle istotę, ponieważ ono decyduje o nastroju. Zmiana oświetlenia wpływa na zmianę krajobrazu. Doskonale można to zaobserwować na przykładzie cyklu ""Katedra w Rouen" Claude'a Moneta. Monet często przedstawiał ten sam widok w różnym oświetleniu, ta sama katedra ujęta o różnych porach dnia jawi się zupełnie inaczej.

Sztuka impresjonistyczna czerpała tez z nauki, między innymi z teorii opracowanej w XIX wieku przez Chevreula. Teoria ta, zwana prawem kontrastu, opisuje, jak zmieniają się barwy sąsiadujących zależności od sąsiedztwa, od otoczenia, w jakim się znajdują oraz efekty jakie mają miejsce po zestawieniu kolorów dopełniających. Relacje, które zachodzą między barwami przedstawił Chevrel w postaci kołowego diagramu. Ponadto opracował on także kilka zasad, mówiących o tym, jak barwy wpływają na postrzeganie przedmiotów i tak na przykład zauważył, ze kolory zimne dają wrażenie oddalenia, a ciepłe przeciwnie, przybliżania.

Impresjoniści najchętniej sięgali po barwy tęczy, czyli siedem kolorów, które powstają, kiedy rozszczepi się wiązkę białego światła w pryzmacie (chodzi oczywiście o: czerwony, pomarańczowy, żółty, zielony, jasno- i ciemnoniebieski oraz fioletowy). Co ciekawe malarstwo impresjonistyczne nie zna czerni, artyści tego nurtu nie stosowali tej barwy, ponieważ wychodzili z założenia, że nic nie jest czarne, że miejsca do których nie dociera światło nie są całkiem czarne, a jedynie bardzo ciemno niebieskie, bo taki odcień nadaje im błękit nieba. Unikanie czerni na rzecz błękitu bada granatu sprawia, ze impresjonistyczne obrazy emanują Edgara Degasa "Błękitne tancerki". Obraz ów również nie ma niegdzie czarnych plam, zacienione obszary mieszczą się w kolorystyce błękitnej, miej lub bardziej ciemnej.

Impresjoniści najczęściej sięgali po barwy jasne, świetliste, farby nakładali małymi plamkami, zacierając w ten sposób kontur, ich twórczość jest przejawem triumfu barwy nad linią, czyli zaprzeczeniem zasad Akademików. Istotna rola światła w tym nurcie sprawiała, ze malowano głównie w plenerze przy naturalnym oświetleniu.

b) dywizjonizm

Dywizjonizm to właściwie technika malarska, stosowana przez impresjonistów w celu osiągnięcia lepszego efektu, większego wrażenia. Technika ta polegała na nakładaniu nie zmieszanych, czystych barw. Artysta pokrywał płótno plamkami wyrazistych kolorów, nie mieszał ich na palecie, połączenie tych wielobarwnych plam w całość miało następować dopiero w spojrzeniu widza. Dopiero ogarniecie wzrokiem całości dawało zamierzony przez artystę efekt. Docenienie takiej techniki wymagało od publiczności trochę przygotowania, a przynajmniej przyzwyczajenia.

Zdaniem impresjonistów taki sposób nakładania farby przy pomocy szybkich ruchów pędzla pozwalał osiągnąć większą intensywność i czystość barw. W wyniku takiego malowania doszło do zupełnej niemal eliminacji koloru lokalnego. Dywizjonizm w sposób naturalny łączył się też z pośpiechem, artyści nakładali farbę szybkimi pociągnięciami pędzla, pośpiech wynikał też z samego założenia impresjonistów, mianowicie z pragnienia zatrzymania chwili. Impresjoniści uwieczniali na swych płótnach ulotne wrażenia, siła rzeczy musieli działać szybko, nim owo wrażenie uleci. Zasadniczym elementem kształtującym krajobraz było dla impresjonistów światło, a to zmieniało się dość szybko, trzeba było więc ukończyć pracę, nim wrażenie trwa.

Idea owych małych plamek tkwiła w ich wieloznaczności, kontur przedstawianego przedmiotu był bardzo niejasny, zarysowywał się ledwie w spojrzeniu patrzącego na dzieło. Artysta oddawał swoje wrażenie, widz zaś kreował na tej podstawie własne.

c) kompozycja

kompozycja impresjonistycznych obrazów również jest szczególna i wyróżnia te dzieła od wcześniejszej klasycznej maniery. Impresjoniści dbali o swego rodzaju przypadkowość. Ich obrazy nie miały wyraźnej, zaplanowanej kompozycji, w której na pierwszym planie królowałby jednoznaczny motyw centralny. Przeciwnie, ich dzieła są porównywane do przypadkowych fotografii, na których brak harmonijnego ułożenia elementów. Impresjoniści stanowili grupę zbuntowanych artystów, którzy odrzucają wszelkie ograniczenia i wymogi uznawanej sztuki, pragnęli malować zgodnie z własnym natchnieniem, to co w nich budziło zachwyt, a nie to, co zachwyt budzić powinno zdaniem Akademików. Stąd tak luźny (programowo luźny!) stosunek do kompozycji. Doskonałym przykładem może tu być "Portret pana Lepic z córkami", sprawiający wrażenie nieopatrznie zrobionej fotografii (pod względem kompozycji, bo nie wiernego odtworzenia). Centralny motyw , a więc tytułowe postaci wcale nie są centralnie umieszczone, znajdują się one nieco z boku, jakby "obiektyw" malarza nieco się przesunął. Taka ostentacyjna rezygnacja z planowania kompozycji, to wrażenie przypadkowości było inspiracją zaczerpniętą ze sztuki japońskiej, wysoko przez impresjonistów ocenianej.

d) tematyka obrazów

impresjoniści odeszli od modnych w epoce klasycznej motywów biblijnych i mitologicznych, rzadko zajmowały ich wydarzenia historyczne czy sceny batalistyczne. Największym ideałem, było naturalne piękno. Zachwycano się przede wszystkim naturą, przedstawienia w plenerze wiązały się też z dominującą rolą światła. Właściwe wszyscy artyści tego nurtu przedstawiali krajobrazy i martwą naturę, jednak każdy specjalizował się w nieco innej dziedzinie. I tak na Claude Monet słyną ze swego zamiłowania do przedstawiania pejzaży, August Renoir malował przede wszystkim piękne kobiety, często uwieczniał też swych przyjaciół, najczęściej w pięknym plenerze, tu trzeba dodać, że impresjoniści traktowali postaci ludzkie jako część przyrody, Edgar Degas z kolei zasłynął jako malarz tancerek i koni, Camille Pissarro specjalizował się w przedstawieniach wieśniaków w ich naturalnym otoczeniu, a Alfred Sisley najchętniej malował krajobrazy z wodą i niebem.

4. ZŁOTE LATA IMPRESJONIZMU

Pierwsze lata twórczości impresjonistów bynajmniej nie należały do złotych. Z poważnymi trudnościami borykał się już Edouard Manet, który sprzeciwiał się oficjalnej szkole malarstwa klasycznego. W tym okresie we Francji zdobyć sławę i uznanie, oznaczało być wystawianym na Salonach. Salon to coroczna wystawa obrazów, wybranych z szerokiej puli przez odpowiednie jury. Jury było do sztuki nastawione zdecydowanie konserwatywnie i przyjmowało tylko dzieła odpowiadające obowiązującym kanonom. Obowiązujące kanony to styl klasyczny, oparty na wzorach antycznych. Dzieła klasyków to przedstawienia scen biblijnych, mitologicznych bada historycznych. Temat musiał być ważny, doniosły, nie było tu miejsca na ulotne wrażenia impresjonistów wywołane jakimś przypadkowym widokiem. Manet zdołał jakoś przebić się przez sito owych wymogów i kilka jego obrazów zostało w Salonie wystawionych, jednak nie spotkały się tam z uznaniem, krytykowano je za nieprzyzwoitość, brak realizmu, zbyt dużą kontrastowość.

Zarówno jedna jak i druga strona wykazywała się wyjątkowa konsekwencja i nieustępliwością, Akademicy zawzięcie bronili klasycznej sztuki, zaś impresjoniści niezmiennie malowali we własnym stylu. Toteż nie było porozumienia między obozami przeciwników. Sztuka klasyczna kwitła na Salonach, a impresjonistyczna rodziła się w środowisku ubogich artystów paryskich, nie zdobywając sobie szerszego uznania. Dla młodych artystów największym problemem były na ogół pieniądze, ponieważ bogata klientela uparcie trzymała się uznanych dziel sztuki. Niewielu znawców było w stanie docenić sztukę impresjonistyczna, jeszcze mniej było gotowych zapłacić za nią wyższa sumę. Toteż młodzi impresjoniści nieustannie klepali biedę, jednak uparcie tkwili przy swoich ideałach. Ponieważ Salon stał się dla nich nieosiągalny, zapragnęli stworzyć własną wystawę, która umożliwiłaby im zaistnienie przed szerszą publicznością. Niestety trzeba zauważyć, że znaczna część klienteli, czyli zamożne mieszczaństwo rzadko cechowało się wyrafinowanym gustem artystycznym, nabywano więc obrazy uznawane przez Akademików, dosyć snobistycznie kupowano to, co cieszyło się dobrą salwą na salonach, faktyczna wartość dzieła nie miała tu większego znaczenia, a ponieważ sztuka impresjonistyczna nie cieszyła się ogólnym uznaniem, nie miała też swych nabywców.

W 1874 roku młodzi gniewni postanowili wziąć swój los we własne ręce i otworzyć własną wystawę. Przedsięwzięcie to przeszło do historii jako pierwsza wystawa impresjonistów. Pomysł ów zrodził się w miejscu osławionym legendą, słynnej "Cafe Guerbois", gdzie najczęściej spotykali się zbuntowani artyści. To tu toczyły się liczne dyskusje, tu rodziła się idea impresjonizmu. Do stałych bywalców tego przybytku należeli między innymi: Fantin- Latour, Cloude Monet, Renoir, Bazille, Edgar Degas, Camille Pisarro, Sisley i Pierre Cezanne. Najwięksi twórcy swej epoki spotykali się w niewielkiej knajpce, by wymieniać poglądy na sztukę. W czasie tych dyskusji szukano też wyjścia z marnej sytuacji finansowej, jaka była udziałem wszystkich niepokornych artystów. Zorganizowanie pamiętnej wystawy było jednym z nich. Na wystawie z roku 1874 znalazły się głownie prace wymienionych wcześniej bywalców słynnej kafejki. Brakło tam natomiast płócien Edouarda Maneta, artysty uważanego za przywódcę impresjonistów. Manet bardzo cenił sobie dokonania młodych artystów, sam hołdował wyznawanym przez nich zasadom, jednak nie chciał być kojarzony z buntowniczym środowiskiem, ponieważ bardzo się obawiał o swoja reputację. Manet marzył o karierze na Salonach, chciał wedrzeć się do tego hermetycznego środowiska i zdobyć szerokie uznanie, niezbędne do dalszej kariery i sukcesu finansowego. Ponieważ jego obraz został wcześniej przyjęty przez jury salonu, obawiał się, ze późniejsza obecność na wystawie impresjonistycznej przekreśli ten sukces i uniemożliwi kolejne. Wystawę zorganizowano w atelier zaprzyjaźnionego fotografa, Nadara. Pracownia nie była w najlepszym stanie, ale młodzi artyści nie mieli właściwie żadnego wyboru. Adres wystawy: Bulwar des Capucines 35. niewątpliwie otwarcie niezależnego salonu było wydarzeniem, powodem do licznych plotek, dla niektórych wręcz skandalem. Wystawa przyciągnęła liczną publiczność, głównym powodem, dla którego tak tłumnie przybywano do niewielkiego atelier byłą ciekawość i to nie koniecznie ciekawość nowej sztuki, raczej młodych artystów. Opowiadano potem, ze są oni bardzo ekstrawaganccy, a ich sztuka graniczy z absurdem, ze malują strzelając do płócien z pistoletów nabitych farba. Ogólnemu poruszeniu towarzyszyła ogólna krytyka, większość obecnych na wystawie odnosiła się do nowej twórczości w sposób typowy dla wszystkich niezrozumiałych zjawisk, a więc z prześmiewczym pobłażaniem. Najtęższe cięgi zebrały obrazy ( "Tancerka"), Sisleya ("Sad"), i Cezanne`a ("Dom wisielca"). Jednak najgłośniej było o Monecie, który wystawił tam między innymi Moneta "Statki rybackie wypływające z portu" i "Bulwar des Capucines", a także słynny "Widok portu w Hawrze", znany dziś jako "Impresja, wschód słońca". Ów "programowy" obraz wzbudził najżywsze dyskusje i bodaj największą krytykę konserwatywnie nastawionych znawców sztuki. Ogólnie zarzucano impresjonistom (ta nazwa jeszcze nie funkcjonowała), ze łamią podstawowe normy malarstwa, gubiąc przedmiot i sięgają do nic nieznaczących motywów. Na przykład zwykłego portu o poranku. Tytułu wystawianych obrazów nie były wyszukane i na ogół bardzo podobne, dlatego poproszono autora najbardziej się wyróżniającego płótna by nadał dziełu nową nazwę, pierwsze, co przyszło do głowy Monetowi to właśnie: "Impresja, wschód słońca". Potem, pisząc najsłynniejszych całym wydarzeniu, Louis Leroy, jeden z czołowych krytyków malarstwa tej epoki, dziennikarz, piszący dla pisma "Charivari", posłużył się tym określeniem, by zatytułować swój artykuł - "Wystawa impresjonistów". Przy czym określenie "impresjoniści" wcale nie było pochlebne i przez wielu było kojarzone z nowoczesną, niezrozumiałą sztuką, z młodymi artystami, którzy nie potrafią uszanować utrwalonych konwencji. Ironiczne określenie artystów, którzy malują zaledwie impresje, z czasem stało się nazwą kierunku, który zrobił oszałamiającą karierę i zdominował malarstwo klasyczne. Inny krytyk, Albert Wolff, podkreślał brak zasad i wystudiowanej estetyki impresjonistów, szydząc z ich sztuki, pisał tak: "Ich malarstwo wyraża kolorem to, co w muzyce wymarzył sobie Wagner. Wrażenie, jakie wywierają ci impresjoniści, jest podobne do wrażenia, jakiego doznalibyśmy słuchając kota przebiegającego po klawiaturze fortepianu, albo przyglądając się dziełu małpy, która zawładnęła pudełkiem z farbami". Także artyści, tworzący w oficjalnym nurcie klasycznym kpili z impresjonistów, nie szczędząc im niewybrednych żartów, w prasie pojawiały się prześmiewcze karykatury, przedstawiające rycerzy, którzy miast oręża dzierżyli impresjonistyczną sztukę, która miała odstraszać wroga skuteczniej niż jakakolwiek broń. Ale żadne głosy krytyki nie mogły powstrzymać twórców w zgłębianiu tego nurtu, impresjoniście nie mieli wątpliwości, ze czas sztuki klasycznej już minął, że nowa epoka nastąpi wkrótce. Grono zwolenników impresjonizmu rosło stopniowo, powoli, ale systematycznie. Po tej pierwszej, nastąpiły kolejne wystawy, które choć nadal towarzyszyło im wiele krytyki, zaczynały skupiać wokół młodych artystów fascynatów tej sztuki. Do zwolenników tej estetyki należał miedzy innymi Emil Zola, piewca naturalizmu w literaturze, przeciwnik idealizowania i upiększania przedstawianej rzeczywistości. Innym obrońcą wyszydzanych na Salonach artystów niezależnych był Paul Durand-Ruel. Miłośnik sztuki malarskiej, na tyle odważny, by głosić własne zdanie, odmienne od ogólnie obowiązujących standardów. Piewca impresjonizmu głosił chwałę młodych twórców i reklamował ich obrazy, nawet organizował ich wystawy w Londynie, jednak bezskutecznie, ponieważ nie zdołała sprzedać żadnego z opiewanych przez siebie dzieł. Jednak marszand nie rezygnował i podejmował kolejne próby zareklamowania sztuki, która sam cenił. W 1876 doprowadził do otwarcia kolejnej wystawy impresjonistów, tym razem wydarzenie miało miejsce przy Le Peletier i miało bardziej osobisty charakter, bowiem każdy twórca był wystawiany w osobnym pomieszczeniu, co podkreślało jego indywidualność. Wśród prac zabrakło dzieł Paula Cezanne`a, ponieważ i on zamierzał spróbować sił w oficjalnym obiegu i posłał kilka ze swych obrazów do przeglądu jury, które decydowało o wystawieniu w Salonie. Nie było też Maneta, który konsekwentnie dążył do sławy i uznania Salonu. A jednak nie brakło wspaniałych dzieł, pojawiały się doskonałe obrazy pozostałych twórców, które dziś są uznawane za jedne z najcenniejszych dzieł w dorobku artystycznym ludzkości. Niestety, wówczas mało kto potrafił w nich dostrzec prawdziwy artyzm i tak niestrudzony w swym dziele szydzenia, niejaki krytyk Wolff, znów ostrzył swe pióro:" I tak brutalne rzeczy pokazuje się publicznie nie myśląc o następstwach, jakie mogą wywołać! Wczoraj przy ulicy Le Peletier zatrzymano biedaka, który wyszedłszy z wystawy pogryzł przechodniów." Francuzi, owi potencjalni klienci, na których liczyli nie zamożni artyści, po raz kolejny przyjęła wystawę raczej jako obyczajowe wydarzenie, niż kulturalne, dające więcej powodu do żartów niż wrażeń estetycznych. Estetycznych jeszcze raz przełknęli porażkę artyści i nie zrezygnowali z drogi, która wydawała im się słuszną. I jeszcze raz w roku 1877 zorganizowali wystawę, była to już trzecia wystawa impresjonistyczna, tym razem uświetnił ją nawet Cezanne, impresjoniści stanęli więc zwarta silną grupą, stawiając jeszcze raz opór sztuce klasycystycznej. Ową jedność podkreślał i w jej obronie stawał głównie Edgar Degas, wyraźnie podkreślając opozycje sztuki niezależnej i oficjalnie uznawanej, mówiąc: "my, albo salon". Jednak owa jedność zarówno w założeniach artystycznych jak i w życiu prywatnym nie trwała długo, trzecia wystawa była ostatnią, w której wzięli udział wszyscy z grona młodych niezależnych. Potem nastąpił czas silnie się zaznaczających różnic. Artyści mieli odmienne poglądy na sztukę i jej promowanie. Dla niektórych ważniejsze było wystawienie dzieł na Salonie, bo to prowadziło do prawdziwej kariery, dlatego też odcinali się od środowiska młodych gniewnych. Inni poczytywali to za zdradę. Różnice dotyczyły też założeń artystycznych i kwestii osobistych. Cóż wśród indywidualistów nie łatwo o jedność. Czwarta wystawa miała miejsce w roku 1879 i zgromadziła znacznie węższe grono impresjonistów, swe obrazy wystawili wówczas: Degas,Pisuar i Monet, obok nich pojawiły się także dwa nieznane dotąd nazwiska: Mary Cassat i Paul Gaugiun. Mary Cassat była malarką, która do Paryża przyjechała Ameryki, zasłynęła jako twórczyni impresjonistycznych grafik inspirowanych sztuką japońską, szczególnie drzeworytnictwem. Co się zaś tyczy Paula Gaugina, to wkrótce miał się on stać jednym z najwybitniejszych przedstawicieli nowego nurtu.

Kolejne wystawy piąta z roku 1880 i szósta z 1881 przyniosły niewielkie zmiany w składzie wystawianych artystów, brakło Moneta, który nie był zbyt wiernym uczestnikiem tych ekspozycji, za to pojawiła się kolejna artystka, Berthe Morisot. Siódma z kolei wystawa ściągnęła zmiennego moneta, a Renoira i Sisleya, nie przyłączył się natomiast Degas. Owa siódma wystawa miała dość szczególny charakter, bowiem impresjonizm w miarę rozwoju jego twórców stawał się kierunkiem o coraz bardziej jasnych zasadach, o swojej własnej poetyce. Impresjoniści po latach eksperymentów osiągali coraz lepsze wyniki. Zgromadzone dzieła były dość jednolite, choć oczywiście oryginalne i noszące indywidualne rysy swych twórców. Siódma wystawa przyniosła też przełom, długo oczekiwane uznanie w prasie i oficjalnej krytyce. Publiczność wreszcie przełamała swe konserwatywne gusta i ośmieliła się dostrzec artyzm w twórczości, którą wcześniej określano mianem bazgrot. Nawet zacięty krytyk Wolff, słynący ze swych prześmiewczych artykułów w końcu przekonał się do impresjonizmu i przyznał mu miano sztuki. Ten sukces miał też mniej radosne oblicze, artyści dotąd dosyć jednomyślni, trzymający się razem, poszukiwali własnych dróg. Grupa młodych gniewnych, teraz już nie tak młodych skłóciła się, doszło do licznych konfliktów, tak, ze ta wystawa, pierwsza, o której można powiedzieć, że zakończyła się sukcesem, była zarazem ostatnia, ponieważ nigdy więcej już nie udało się zgromadzić całego grona wybitnych artystów impresjonizmu.

Wiele lat potrzebowała publiczność paryska, by dostrzec w sztuce impresjonistycznej prawdziwe piękno. Była to twórczość na tyle nowatorska, ze nie łatwo było jej przełamać opór konserwatywnych odbiorców. Rewolucyjne techniki impresjonistów godziły w podstawowe założenia klasyków i budziły ich zacięty opór. A jednak sztuka ta zdołała w końcu się przebić, została doceniona i do dziś święci triumfy. Wydaje się, ze kluczem do sukcesu byłą wytrwałość artystów i ich niezłomne przekonanie o wartości impresjonistycznego malarstwa. Paul Cezanne tak mówił o swojej pasji: "Tak drogi panie, maluję jak widzę i czuję, a czuję bardzo mocno. Inni też widzą i czują, ale nie mają dość odwagi. Ja mam odwagę, proszę pana, mam odwagę. Mam odwagę być sobą i zobaczymy, kto będzie śmiał się ostatni."

5. PRZEDSTAWICIELE IMPRESJONIZMU cd.

a) Auguste Renoir

O Renoirze mówi się, ze jest "prawdopodobnie jedynym wielkim malarzem, który nigdy nie namalował smutnego obrazu" ( Octave Mirbeau). Swoją karierę Renoir zaczynał od malowania porcelany, to właśnie twórczość tej dziedzinie pobierał pierwsze nauki swego fachu. Tu nauczył się dobierać kolory, część tego doświadczenia, pierwszego kontaktu ze sztuką pozostała mu na zawsze. Renoir zasłynął przede wszystkim jako doskonały kolorysta. Malując na białej porcelanie nauczył się doceniać jej jasne tło, które pozwalało eksponować czyste barwy, toteż później, kiedy już tworzył na płótnie, również starał się zagruntować je białą farba, by dodać blasku całemu dziełu. Decyzja twórczość porzuceniu twórczość miarę dochodowego zajęcia nie była łatwa. Rodzina Renoirów nie należała do zamożnych, a dekorowanie ceramiki przynosiło Augustowi pewne dochody, jednak nie spełniało jego ambicji. Młody artysta porzucił więc porcelanę twórczość wstąpił do Szkoły Sztuk Pięknych, gdzie pobierał nauki pod okiem Charles'a Gleyre'a. Młody Renoir szybko zdobył uznanie mistrza, ponadto cieszył się ogólną sympatia, ponieważ był osoba bardzo wesoła. Malowanie było dla niego prawdziwa pasją, której oddawał się z zapamiętaniem. Kochał sztukę, w niej odnajdował sens życia, ona dawała mu radość,. Te radość widać w jego twórczości, jego obrazy są utrzymane w jasnej tonacji, pełne słońca i humoru. Optymizm wyraża się przede wszystkim w doborze kolorów. Już samo przywiązywanie zasadniczej wagi do kolorystyki stawiało Renoira w opozycji do oficjalnej doktryny, nakazującej w tym względzie umiar i podporządkowanie tematyce i linii. Emocjonalny stosunek do sztuki był kolejną przeszkodą na drodze do szybkiej kariery. Renoir malował tak, jak dyktowała mu dusza i nie bardzo sugerował się nakazami sztuki akademickiej. Nakazy logiki i rozumu uważał za dobre dla nauki, sztuka zaś powinna rządzić się emocjami: "Mnie w obliczu arcydzieła wystarczy rozkosz" - mawiał, tłumacząc odstępstwa od wpajanych powszechnie reguł. Bo reguły znał bardzo dobrze. Renoir był pilnym uczniem przeciwieństwie nie ignorował tego, czego uczono go przeciwieństwie szkole, nie po to do niej wstąpił, przeciwieństwie jednak tworzył po swojemu, przeciwieństwie zgodzie przeciwieństwie własna wizją sztuki. Pobyt w szkole artystycznej zaowocował nie tylko wiedzą i praktyką malarską, ale także cennymi znajomościami, które w przyszłości okazały się bardzo znaczące dla dalszej drogi twórczej, to tu związał się Renoir z innymi młodymi buntownikami, później nazwanymi impresjonistami, wśród nich był między innymi: Frederic Baziile, Alfred Sisley i Claude Monet. Z tym ostatnim połączyła go bliska przyjaźń. W tym okresie doszło też do zarysowania się podstawowych, charakterystycznych także dla późniejszej twórczości Renoira, cech jego malarstwa. To tu zaczął malować w jasnej tonacji, czystych barwach i optymistycznym nastroju. Ów optymizm stał się dla niego programowy, sam tłumaczył go tak: "Według mnie obraz ma być czymś przyjemnym, wesołym i ładnym, tak - ładnym! W życiu jest wystarczająco dużo rzeczy przykrych, żebyśmy mieli jeszcze sami produkować brzydactwa." W tym okresie odkrył także swych pierwszych mistrzów: malarzy weneckich i francuskich, fascynowali go twórcy rokokowi, zachwycał się malarstwem Courbeta, Delacroix czy Corota. Wtedy też powstał wyjątkowy obraz zatytułowany "Liza z parasolką", w którym można się już doszukać pierwszych tendencji impresjonistycznych i charakterystycznych cech malarstwa Renoira, udoskonalonych w późniejszym okresie twórczości.

Jak wielu twórców z kręgu zbuntowanych, tak i Renoir marzył o wystawieniu jego prac w Salonie, powód był ten sam, co i w pozostałych przypadkach, popularność i pieniądze. Obrazy impresjonistów, o ile w ogóle znajdowały sobie nabywców, osiągały raczej śmieszne ceny. Dopiero powszechne uznanie krytyki, a takie mogło zapewnić jedynie powodzenie w Salonie, zapewniało twórcy dobra sprzedaż i wysokie stawki. Renoir był człowiekiem ubogim, same farby należały do drogich materiałów, toteż artysta często odczuwał ich brak. Próbował swych sił na Salonach, jednak do pewnego momentu, bezskutecznie, jego nowatorstwo zamykało mu wstęp do grona uznanych artystów. Mimo to wytrwale trzymał się swoich ideałów, swego optymizmu i jasnej kolorystyki.

Podobny los był udziałem innych twórców z tego kręgu, wraz z Monetem i Pissarro tworzyli oni zgraną paczkę przyjaciół, którzy dzielnie się wspierali w trudnych chwilach, a tych biednym artystom nie brakowało. Wspólnie też wyruszali w plener, między innymi do La Grenoullere, by uwieczniać piękne krajobrazy. Ulubionym motywem Renoira były jednak postacie ludzkie, dla których krajobraz stanowił tło, artysta ze szczególnym upodobaniem malował piękne kobiety, a także swoich przyjaciół, do tej serii należą między innymi: "Bazille przy sztalugach", "Sisley z żoną" czy "Claude Monet czytający". Renoir lubił uwieczniać sceny z ludzkiego życia, malował także przypadkowe postaci, zachwycony urokiem życia, już same tytułu wiele zdradzają: "Loża teatru", "Śniadanie wioślarzy" i "Wieczorek taneczny w Moulin de la Galette". "Wieczorek…" zasługuje na szczególną uwagę jako doskonały przykład twórczości artysty, z jednej strony tematyka dzieła jest dość typowa dla artysty, odnosi się do codziennego życia mieszkańców Paryża, z drugiej strony jest to najpełniejszy wyraz jego malarskiej techniki. Obraz przedstawia barwna scenę rozgrywającą się w pełnym słońcu wczesnego popołudnia. Barwne stroje tańczących wyrażają wiele radości, całość robi wrażenie radosnej, lekkiej, bardzo żywej kompozycji.

Wreszcie w1879 roku doczekał się oficjalnego uznania ze strony krytyki, ponieważ przyjęto jego dwa portrety na Salon, były to: "Pani Charpentier z dziećmi" i Jeanne Samary". Od tej chwili znacznie się poprawiła sytuacja materialna Renoira, jego nazwisko stało się popularne, obrazy zaczęły się lepiej sprzedawać, przynajmniej na jakiś czas mógł zapomnieć o finansowych problemach. Niestety, nawet sztuka nie jest wolna od przyziemnych problemów, Pissarre też to zauważał: "Renoir miał wielki sukces na Salonie. Sądzę, że zrobi karierę, tym lepiej, nędza jest rzeczą straszną!" jednak Renoir nie zrezygnował z emocjonalnego przedstawiania rzeczywistości, obraz "Dwie siostry" jest z ducha impresjonistyczny, zawiera cała paletę barw, jest jasny i czysty.

Mimo licznych sukcesów, artysta nie był zadowolony ze swej twórczości, impresjonistyczne wizje przestały spełniać jego marzenia o sztuce, w ogóle w jego drodze twórczej nastąpił kryzys, przynajmniej własnym mniemaniu, Renoir tak mówił o sobie: "Doszedłem w impresjonizmie do kresu i doszedłem też do wniosku, że nie umiem ani malować, ani rysować. Znalazłem się z ślepym zaułku."

W 1881 Renoir zerwał z impresjonizmem, nastąpiło to bezpośrednio po podroży do Włoch, wówczas to zrezygnowała z malowania plenerów i skierował się w stronę oficjalnej doktryny, stawiając na malarstwo linearne. Zachwycony sztuką antyczną i jej naśladowcami, między innymi malarstwem Rafaela, rozpoczął swoje poszukiwania właśnie w tym kierunku. Wówczas to powstały bodaj najmniej wesołe z jego dziel. Wydaje się jednak, ze optymizm był nieodłączna cechą jego twórczości i w 1890 roku znów wrócił do żywych i jasnych kolorów. Jednak nie wrócił już do przedstawiania plenerów, w ostatnim okresie twórczości skupił się przede wszystkim na malowaniu aktów. Ujmował kobiece ciało w ciepłych kolorach, przedstawiając raczej zaokrąglone modelki.

Renoir był impresjonista tylko epizodycznie, tylko przez krótki okres swej twórczości, jednak to w tym właśnie nurcie stworzył swoje najwybitniejsze dzieła.

b) Edgar Degas

podobnie jak większość artystów tego nowatorskiego ruchu, Degas również nie planował kariery artystycznej, początkowo zamierzał zostać prawnikiem, ale szybko odkrył w sobie zapał i talent do malarstwa. Pierwszym mistrzem, który udzielał mu lekcji był słynny wówczas Ingres, autor takich dzieł jak "Wielka odaliska" czy "Łaźnia turecka". Jedną z ad, jakiej udzielił mu mistrz i jaka głęboko zapadł w pamięć młodemu artyście były słowa: "Rysuj linie młodzieńcze, dużo linii, z pamięci albo z natury, w ten sposób zostaniesz dobrym artystą." Częścią tej edukacji była podróż do Włoch, gdzie powinien się znaleźć każdy początkujący artysta. Włochy pozostawały stolica kultury starożytnej, która wciąż stanowiła ideał malarstwa europejskiego. Doświadczenie ze sztuką antyczną, zaowocowało dwoma obrazami odwołującymi się do kultury starożytnej, Degas po powrocie do Paryża namalował: "Dziewczęta spartańskie wzywające chłopców do zawodów" oraz "Semiramidę zakładającą miasto"

W życiu osobistym artysta należał do samotników, główną i najważniejszą towarzyszką jego życia była sztuka, jak twierdził, zazdrosna o innych przyjaciół: "trzeba dziś samotności, jeśli chce się dziś uprawiać sztukę i znaleźć w niej dla siebie własny kąt albo przynajmniej zachować jaką taką osobowość." Styl malarstwa Degasa zmienił się zasadniczo po roku 1862, a stało się to za sprawą młodych niezależnych twórców: Courbeta i Maneta. Wówczas to w obrazach Degasa zaczęło się pojawiać coraz więcej pejzaży, coraz więcej plenerów, żywych ujęć natury, pełnych światła i światłocieni. Jednocześnie zafascynowało go artystyczne ujmowanie życia codziennego, toteż chętnie przedstawiał codzienność Paryżan. Malowanie zwyczajnych ludzi w zwyczajnych sytuacjach stało się pasją artysty, nieśmiały samotnik uwielbiał podpatrywać innych, niechętnie angażował się w życie publiczne, ale chętnie je uwieczniał. Przykładem tej pasji, tej chęci uchwycenia dnia codziennego może być "Portret pana Lepic z córkami". Obraz ów pod względem kompozycji przypomina fotografię i to fotografie zrobioną w pośpiechu bada niechcąco, zdjęcie, którego jeszcze nie ustawiono, główne postaci portretu a więc tytułowy pan Lepic i jego córki zostali umieszczeni w prawym rogu, wbrew regule centralnego położenia postaci portretowanych. W efekcie środek obrazu jest właściwie pusty. Owa kompozycja jest przejawem impresjonistycznego dążenia do wycinkowego, migawkowego ujmowania rzeczywistości, do zaklinania chwili na wieczność.

Degas nie należał do ludzi , z którymi łatwo jest dojść do porozumienia. Jego stosunki z resztą grupy zbuntowanych malarzy, szczególnie z Manetem naznaczone były nieustannymi napięciami, nieporozumieniami i oczywiście, co chyba nieuniknione w tej sytuacji, rywalizacja. Do starć dochodziło najczęściej w Cafe Guerbois, to tu spotykali się młodzi impresjoniści, by kształtować swój pogląd na sztukę, Degas był nieustępliwy i złośliwy, z ironią pokpiwał z maniery innych malarzy i zawzięcie bronił swoich przekonań. W przeciwieństwie do pozostałych impresjonistów, Degas nigdy nie malował w plenerze, choć często przedstawiał widoki. Artysta pracował wyłącznie w swojej pracowni, gdzie wzorował się przede wszystkim na swej pamięci a nie bezpośrednio na naturze i swoich mistrzach, którzy nie mieli zwyczaju wynosić sztalug do parku.

Charakterystyczna cechą malarstwa Degasa, pozwalającą wyróżnić jego dzieła spośród innych twórców impresjonizmu i stanowiącą o jego indywidualnym stylu, jest dążenie do ujęcia ruchu, migawkowego, fotograficznego zatrzymania gwałtownego gestu. Podczas gdy pozostali impresjoniści największą wag przykładali do gry świateł i cieni, Degas skupiała się na dynamice. Obrazem, który świetnie ilustruje te tendencję jest "Orkiestra opery Paryskiej". Płótno, które wciąga widza w przedstawianą scenę i pozwala czuć się jej świadkiem. Ważną inspiracją dla artysty, podobnie jak wielu innych tego pokolenia, była sztuka japońska. Czerpał z niej wiele, między innymi dążąc do subtelności linii czy wzorując się na dekoracjach. Do obrazów inspirowanych sztuką Dalekiego Wschodu można zaliczyć: "Kobiety na tarasie kawiarni", "Scena kawiarniana" i "Mary Cassat w Luwrze."

Od innych członków grupy malarzy impresjonistycznych różniła Degasa także sytuacja majątkowa, pozwalająca mu malować z czystej pasji, nie musiał on zabiegać o bogatą klientele, ponadto mógł sobie pozwolić na kolekcjonowanie sztuki, szczególnie imponujący był jego zbiór malarstwa japońskiego. Finanse pozwalały Degasowi na pewną nonszalancję, nie dążył on do uznania przez salon, toteż jego obrazy znalazły się na sześciu z siedmiu wystaw impresjonistycznych (oprócz ostatniej).

Charakterystyczną dla Desa tematyką były konie i tancerki. Jak sam tłumaczył, wybór taki był podyktowany przede wszystkim doskonałą sposobnością do oddawania ruchu, mawiał: Nazywają mnie malarzem tancerek nie rozumiejąc, że tancerki są dla mnie tylko pretekstem do malowania pięknych tkanin i oddawania ruchu." Faktycznie tancerki, szczególnie baletnice wydają się być niemal obsesją malarza, ponad połowa z jego dzieł to właśnie portrety tańczących baletnic. Obrazy owe ukazują najróżniejsze pozycje taneczne, ale także tancerki w prywatnych sytuacjach, w garderobach czy z kulisami. Niektóre z nich pozowały mu w jego pracowni, ponieważ tam zwykł pracować i niechętnie przenosił swój warsztat. Ponieważ siłą rzeczy tańczące baletnice musiał malować z pamięci, chcąc oddać ich zwiewny ruch, musiał najpierw szkicować, a potem dopiero wykańczać dzieło. Wiele z jego obrazów pozostało jednak w fazie szkiców. W ogóle owa szkicowość, pozorne i niedbałe nieukończenie obrazu stało się cechą charakterystyczną nowoczesnego artysty, nie zdobył sobie jednak tym uznania współczesnych mu krytyków, którzy widzieli w tym raczej niedbałość i brak poczucia estetyki niż przejaw indywidualnego talentu malarza. Z upływem lat Degas tracił wzrok, musiał zarzucić malarstwo, jednak nie porzucił sztuki, wówczas to skupił się na rzeźbie.

O Edgarze Degasie trudno powiedzieć, ze był impresjonista, raczej bywał w niektórych swych dziełach oraz w swym dążeniu do uchwycenia ruchu, jednak jego styl nosił więcej śladów klasycznego malarstwa i pierwszych mistrzów, którzy uczyli go sztuki klasycystycznej niż nowoczesnej maniery impresjonistycznej. Pomny rad pierwszego nauczyciela, Degas do końca przykładał ogromną wagę do linii.

c) Camille Pissarro

Droga twórcza tego artysty zaczyna się podobnie jak wielu innych, rodzice chcieli, by zajmował się handlem, jednak młody Camille szybko odkrył w sobie pasję twórczą i porzucił to zbyt dla niego monotonne zajęcie. Oczywiście rodzice byli przeciwni pochopnej decyzji syna, jednak Camille postawił na swoim i wyjechał do stolicy, by pobierać lekcje malarstwa. Jego nauczycielem został, słynący z malarstwa pejzażowego, Corot. Ten okres pierwszego kontaktu ze sztuką zaowocował w późniejszej twórczości zamilkaniem do pejzażu i obrazów natury, tak przecież charakterystycznego dla impresjonistów. Rada niemłodego już Corota: "Trzeba interpretować przyrodę z prostotą i zgodnie z osobistym uczuciem, zapominając całkowicie o wszystkim, co wiadomo z dzieł mistrzów dawnych czy współczesnych.", głęboko utkwiła w umyśle jego ucznia i wydala owoce w postaci wyjątkowych dzieł. Pissarro przejął od swego mistrza zamiłowanie do prostoty, która na płaszczyźnie tematycznej objawiała się przedstawieniami chłopów. Malarz gustował w wizerunkach wiejskiej ludności i wiejskiego krajobrazu.

Nauki malarstwa, jakie pobierał w różnych szkołach i u różnych mistrzów nieco go rozczarowały. W szkołach nadal wpajano młodym artystom zasady sztuki klasycznej i takiej też twórczości od nich oczekiwano, a Pissarro miał własne twórcze wizje, dalekie od obowiązujących norm. Zmęczony tymi naukami, poszukiwał własnej twórczej drogi podparyskiej wsi. Ten pobyt zasadniczo wpłynął na jego malarstwo. Miesiące spędzone z dala od środowiska artystycznego, kiedy to był zdany tylko na siebie, pozwoliły mu odnaleźć własny styl. Na prowincji powstało kilka wybitnych dzieł Pissarra o wiejskiej tematyce, po powrocie do stolicy zgłosił kilka z nich na Salon i został przyjęty. Był to niewątpliwy sukces młodego twórcy.

W 1859 roku Pissarro wkroczył w świat impresjonistów, to znaczy za sprawą Claude Moneta poznał innych młodych twórców, którzy podobnie jak on, mieli krytyczny stosunek do obowiązujących norm. Pissarrro szybko został przyjęty do tego grona, ponieważ łatwo zjednywał sobie ludzką sympatię, uprzejmy i uśmiechnięty cieszył się ogólną sympatią.

Niestety z dorobku artysty wiele dzieł przepadło jeszcze podczas wojny pruskiej. Wojenna zawierucha nie oszczędziła żadnego z jego dzieł powstałych od 1855 roku. Wiadomo, że były to przede wszystkim pejzaże, ulubiony motyw artystyczny młodego Pissarra.

Charakterystyczną cechą tego malarstwa są postaci chłopów. Pissarro podobnie jak inni impresjoniści chętnie przedstawiał pejzaże i sceny z miejskiego życia Paryżan, jednak jego widoki najczęściej są ożywiane przez jakąś zdawałoby nieprzypadkową postać. Artysta chętnie uwieczniał chłopów podczas ich codziennych zajęć i w ich naturalnej scenerii. Ewolucja malarstwa Pissarra zmierzała w stronę uczynienia owych postaci centralnym motywem dzieła. Początkowo chłopi, pracujący na roli, stanowili jedynie element pejzażu, część natury, stanowiącej główny cel malarskiego pędzla. Z czasem to postacie staja się dominującym elementem owych przedstawień. Podobnie jak inni artyści tego nurtu nie idealizował przedstawianych obiektów, jego postaci miały być przede wszystkim rzeczywiste, takie, jakimi jawiły się oku artysty, a nie klasycznie piękne. . siódma wystawa impresjonistów, ta która zakończyła się największym sukcesem w oczach szerokiej publiczności zgromadziła bodaj najwięcej dziel Pissarra, były to obrazy głownie o wiejskiej tematyce, należały do nich miedzy innymi: "Kobieta na polu", "Zbierające jabłka", "Dziewczyna z gałęzią" i "Wieśniaczki ustawiające grochowe tyki".

Impresjonizm nie był jedyną manierą artysty, który zaczynał jak wszyscy w klasycznych szkołach, potem tworzył w duchu impresjonizmu, a od 1884 roku skierował się w stronę pointylizmu. Nie porzucił jednak impresjonizmu na zawsze, powrócił do niego pod koniec życia, niestety cierpiał już wówczas na chorobę oczu, która uniemożliwiała mu malowanie w plenerze.

d) Alfred Sisley

Należy już do nieco młodszego pokolenia impresjonistów, urodził się on w roku 1839. urodzony w Paryżu bardzo wcześnie opuścił francuską stolicę i wraz z rodzicami zamieszkał w Anglii. On również nie zamierzał zostać malarzem od razu, rodzice wspierali jego plany finansowej kariery i oni także byli zaskoczeni nagła i ryzykowna decyzją o malarskim powołaniu syna. Przekonany o swym artystycznym powołaniu Sisley zdecydował się wrócić do Paryża, ponieważ tam właśnie kwitła współczesna sztuka, tam toczyło się życie twórcze i tam zamierzał debiutować. Powrócił wiec do miejsca swego urodzenia i tu w roku 1862 rozpoczął naukę malarstwa w cieszącym się uznaniem Atelier Gleyre'a. tu odkrył inne oblicze malarstwa, tu także nawiązał znajomość z Monetem, Renoirem i Bazillem. Grupa przyjaciół wspólnie poszukiwała własnych środków wyrazu, razem udawali się w plenery, by malować pejzaże. Sisley zaczął coraz silniej skłaniać się w stronę malarstwa pejzażowego. Autorytetami twórczymi byli dla niego między innymi Courbet i Corot. Sisley miał więcej szczęścia na Salonach niż Manet, jego dzieła zostały przyjęte przez jury i dawały mu duże szanse prawdziwej kariery. Do najsłynniejszych jego płócien zalicza się (wystawione w 1870 roku) "Barki na kanale Saint-Martin w Paryżu" i "Widok kanału Saint-Martin". W obrazach tych widoczne są już wyraźne impresjonistyczne tendencje. Twórca bagatelizował szczegóły, upraszczał kształty. Kolorystyka jego ówczesnych dziel jest łagodna, pejzaże ukazywane są w przejrzystym powietrzu, Sisley chętnie ukazywał grę światła na powierzchni wody lub śniegu. Woda i niebo stanowiły charakterystyczne cechy jego pejzaży, artysta sam powtarzał: "Niebo nie tylko przydaje obrazowi głębi dzięki kolejnym planom, stwarza także wrażenie ruchu." Inne wybitne dzieła tego artysty to na przykład: "Powódź w Port-Marly" albo "Śnieg w Louveciennes".

Mimo szybkiego sukcesu na salonach, Sisley nie zrobił oszałamiającej kariery. Nie doczekał się szczególnego uznania za swego życia, Anie ze strony Akademików, ani impresjonistów. Dość szybko, bo jeszcze na początku lat osiemdziesiątych odnalazł własny styl, znacznie odbiegający od estetyki głoszonej przez impresjonistów, jego związki z grupą rozluźniły się i w końcu całkiem urwały. Malarstwo Sisley`a nadal koncentrowało się na ukazywaniu przyrody, jednak artystę interesowały przede wszystkim jej gwałtowne przemiany. Podobnie jak Monet, najprawdopodobniej właśnie jego twórczością inspirowany (obaj artyści rywalizowali w pewnym okresie) podjął się namalowania kilku cykli, ukazujących to samo miejsce w różnym oświetleniu, podczas innej pogody jeden z owych cykli przedstawia "Kościół w Moret".

Sisley zmarł w samotności, nie doczekawszy się uznania, rywalizacja z Monetem zakończyła się porażką. Twórczość tego artysty została uznana dopiero po jego śmierci. Dziś zalicza się do grona najwybitniejszych, a także najwierniejszych twórców impresjonizmu.

e) Berta Morisot

W dziewiętnastowiecznej Francji kobiety rzadko parały się sztuką, tym rzadziej odnosiły na tym polu znaczące sukcesy. Berta Morisot była wyjątkiem. Przyszła na świat w rodzinie, gdzie tradycje artystyczne sięgały kilku pokoleń. Dziewczyna od początku miała więc żywy kontakt ze sztuką. Sama również szybko sięgnęła po pędzel początków zajmowała się kopiowaniem dzieł, zgromadzonych w Luwrze. Wówczas to zawarła znajomość z Fantin-Latourem, nieco później (1860r.) poznała Dorota. Właśnie Dorot, ów słynny nauczyciel impresjonistów, został także jej mistrzem, u niego pobierała swe pierwsze nauki. W roku 1867 Berta poznała samego Edouarda Maneta, a jakiś czas potem (1874 r.) została żoną brata słynnego malarza, Eugene Maneta.

Manet odegrał ważną role w jej twórczym życiu, będąc jej mistrzem i nauczycielem. Tematyka malarstwa Morisot skupia się przede wszystkim na scenach z życia towarzyskiego, jej płótna przedstawiają eleganckie matrony, damy z towarzystwa, a także małe dzieci podczas zabawy. Sceneria tych dziel jest na ogół domowa, rzadziej plenerowa. Morisot nie malowała, w przeciwieństwie do większości impresjonistów, scen z życia Paryża, tym bardziej z życia samych artystów.

Charakterystyczne cechy twórczości tej artystki to srebrzyste zabarwienie światła oraz szczególna jego migotliwość. Jej obrazy są "kobiece", delikatne i subtelne. Duch impresjonizmu przejawia się na nich w kolorystyce dobieranej intuicyjnie i emocjonalnie. Artystka poddawała się wrażeniu, tworzyła "na żywo" i nie retuszowała potem popełnionych pomyłek, widać to choćby na przykładzie: "Pani przy toalecie". Płótna Berty Morisot pojawiły się na sześciu wystawach impresjonistycznych (nie było ich na tej z roku 1879).

Do znanych dzieł tej artystki8 należą między innymi: "Port w Lorient", "Młoda kobieta szyjąca w ogrodzie" , "W parku", "Kołyska" czy "Letni dzień".

6. SCHYŁEK IMPRESJONIZMU

Dobre lata dla impresjonistów nie trwały długo, ledwie doczekali się oni uznania jako grupa artystyczna, zaczęły się między nimi nieporozumienia natury artystycznej. Szczyt popularności, sławy i uznania dla tego nurtu i jego poszczególnych twórców przypadł na drugą połowę lat siedemdziesiątych, potem było już znacznie gorzej. W latach osiemdziesiątych doszło do kryzysu, do grupy dołączyło sporo nowych osób i na tym tle także dochodziło do nieporozumień w gronie pionierów. Wskazuje się przede wszystkim na Degasa, jako winowajcę tych licznych zatargów, to on bowiem lansował młodych twórców, takich jak Mary Cassat czy Jean-Francois Raffaelli. Pozostali członkowie grupy, która istniała od dawna zarzucali mu, że działa bez ich zgody, że pod szyldem impresjonizmu wystawia prace miernych artystów, do tego malujących w zupełnie innym stylu, nie mającym wiele wspólnego z impresjonizmem. Monet sformułował to dość dosadnie: "Nasz mały kościół stał się dzisiaj banalną szkołą, która otwiera swoje bramy dla byle pacykarza". Tylko Pissarro wytrwale dążył do połączenia grupy w jej pierwotnym składzie, jednak jego wysiłki spełzły na niczym, zbyt wielcy to byli artyści, zbyt wielkie indywidualności, by pójść na kompromisy. Grupa rozpadła się na zawsze, a artyści szukali własnych dróg rozwoju artystycznego, raczej ze sobą rywalizując niż się wspierając.