Wiersz jest o nieregularnej budowie. Posiada pięć części: jedno zdaniowa pierwsza zwrotka, która brzmi - "Krążę z tobą pod strażą witraży", dwóch kolejnych zwrotek, a także trzylinijkowego zakończenia. Na te pozornie chaotyczną nieregularność wiersza składa się brak rymów, stosowanie przez autora przerzutni (jest to poetycki zabieg, opierający się na przeniesieniu jednego zdania na dwie linijki tekstu). Dla przykładu można przytoczyć fragment utworu, który wyraźnie unaoczni ten zabieg:

"Czyżby prawa ciążenia

zwyciężał

i przestrzenie zmieniał?"

Zabieg taki służy zwróceniu uwagi na tekst. Powoduje, iż czytelnik musi dokładniej zastanowić się na co autor pragnie zwrócić naszą uwagę. Przeniesienie wyrażenia "zwyciężał" do nowej linijki, wymusza inny kontekst wiersza, zmusza niejako do głębszego przemyślenia treści.

Utwór Przybosia charakteryzuje także ogromne nagromadzenie epitetów. Obraz świata przedstawiony za ich pomocą staje się pełniejszy, piękniejszy, a czytelnik może łatwiej wyobrazić sobie miejsce przedstawione i opisane przez poetę. Epitety powodują i odzwierciedlają również bogatą wyobraźnię i wrażliwość poetycką samego poety.

Pojawiają się także pytania retoryczne i apostrofy, które umożliwiają bezpośredni zwrot ku odbiorcy ("Dożyj z siebie światła!") Powodują, iż czytelnik może poczuć niemal bezpośrednią więź między sobą, a podmiotem lirycznym wiersza. Można by nawet zaryzykować stwierdzenie, że dzięki apostrofom i pytaniom retorycznym odbiorca sam stawia się na miejscu podmiotu lirycznego. Kogoś kogo trapią wątpliwości, kto zadaje pytania. Zabiegi stylistyczne takiego typu powodują, iż czytelnik jest bardziej zaangażowany w odbiór dzieła, staje się mu bliższe i bardziej trafiające do wyobraźni. Dodatkowo te efekty wzmacnia wprowadzenie personifikacji (nadawanie przedmiotom i zjawiskom cech ludzkich), ożywienia - animizacji. Sprawiają znaczne ubarwienie tekstu, wzbogacają go, powodują, że staje się bardziej sugestywny, np.: "błysk wielosiecznych kolorami mieczy odciął wnętrze od murów", "blask wzruszył do głębi głazy".

Prawie każdy wers wiersza poddany jest inwersji, czyli celowemu odwróceniu kolejności wyrazów. Efekt ten sprawia, iż utwór staje się bardziej oryginalny i interesujący. Co prawda zmusza czytelnika do większej i dokładniejszej analizy, ale jednocześnie zapewnia wiele wymiarów i możliwości odczytania treści. Z pozornego chaosu wiersza wyłania się jednak pewna wyraźna prawidłowość. Zwrotki zaczynają się od zaprzeczeń: "To nie katedra", "Nie ma raju", "Nie ma mocy z granitu". Można podejrzewać, że wprowadzenie tego typu sformułowań służą zaburzeniu standardowego, dawno utartego, niemal stereotypowego obrazu katedry. Autor pragnie przecież przedstawić swoją wizję tej budowli, a czytelnik powinien jak najpełniej sobie ją wyobrazić.

Pierwszą zwrotkę można odczytać jako symbol oddzielenia budowli od miejsca, w którym może odbyć się spełnienie, czy oczyszczenie duchowe. Mówi o tym zdanie: "Błysk wielosiecznych kolorami mieczy odciął wnętrze od murów". Zwrot "Krążę z tobą pod strażą witraży" skierowany jest bezpośrednio do odbiorcy, którego autor przegnie zaprosić w mentalną wędrówkę po tym niepowtarzalnym i wyjątkowym miejscu. Podkreślić należy, że właśnie ten wers stanowi osobną linijkę w utworze. To wyróżnienie powoduje wyraźnie jego wagę.

Druga zwrotka odzwierciedla niejako zwątpienie poety: "nie ma raju, tylko raj świtów napowietrznych". Autor zaleca czytelnikowi skupienie swojej uwagi na rzeczach teraźniejszych, dziejących się w chwili obecnej, zwracanie uwagi na piękno świata, jego niepowtarzalność. Katedra może stać się swoistym symbolem właśnie takiego świata, a nawet wszechświata. Cały utwór zwraca uwagę na dwa wyraźne aspekty: pierwszy dotyczy opisu budowli katedry, drugi natomiast mówi o ścieżce życia duchowego, niematerialnego. Wiersz przedstawia wyjątkowość malowideł znajdujących się na ścianach, witraży, które wydają się być ograniczone wyłącznie dachem budynku: "i biją o sklepienie jak o ciemne chmury, aby otwierać mury". Niektóre malowidła oznaczają sąd ostateczny, oczyszczenie, rozdzielenie ludzi grzesznych od ludzi prawych i dobrych. Wszechobecny promień może stać się symbolem Boga, stworzyciela wszystkiego. Przyboś podkreśla, że życie jest czasem wędrówki zapewniającym zbawienie: "wyrzutnia do zewnętrzy otwieralnych świata". To co się stanie z nami po zakończeniu życia, jest nieosiągalne do skonfrontowania ludzkimi zmysłami i rozumem: "do wielowymiaru, gdzie rodnia gwiazd i barw i gdzie zaród widzenia - dokąd moja źrenica wzniosła się - i spadła".

Najtrudniejszy do zinterpretowania wydaje się być ostatni wers:

"Tworząca,

konieczna wola,

patrz! dożyj siebie ze świata!"

Można ten fragment odczytać jako podsumowanie wszystkich wcześniejszych wywodów. Człowiek jest tylko słabą istotą przytłoczoną ogromem budynku - katedry, czyli symbolem życia w ogóle. Ale jest to tylko jeden ze sposobów na odczytanie głębokiego sensu tego wiersza.