W życiu człowieka przychodzi kiedyś chwila na ważną decyzję. Może być to decyzja pomniejsza lub doniosła, wiążąca, lub jedynie wstępna. Zwykle w podjęciu decyzji powinniśmy kierować się rozsądkiem, okolicznościami oraz opiniami bardziej doświadczonych osób. W praktyce często dominuje w nas impuls, odczucie, czasem potrzeba innych albo przekora. Nierzadko po pewnym czasie okazuje się, jak błędne były nasze "impulsywne" decyzje podjęte w przeszłości. Najczęściej tego rodzaju błędów nie da się już naprawić. Wielu ludzi właśnie z powodu impulsywności i niecierpliwości sprawia sobie kłopoty z innymi ludźmi, swoją pracą i swoim życiem. Przypadki takie miały miejsce od początków cywilizacji. Starożytny grecki filozof Sokrates przekonywał ludzi o konieczności poddania kontroli nad swoimi czynami rozumowi, a nie zmiennym emocjom. Cenił opanowanie, cierpliwość i zdrowy rozsądek, można nawet uznać go za prekursora racjonalizmu na tysiąclecia przed narodzinami Kartezjusza. Postaram się wykazać, że jego twierdzenie "Cokolwiek czynisz, czyń rozważnie i patrz końca" reprezentuje właściwą drogę postępowania.

Zwykle niełatwo jest dostrzec niedoskonałości swoich planów. Dotyczy to w równym stopniu pojedynczych ludzi, jak i całych narodów. W epoce Polski przedrozbiorowej wielu pisarzy i myślicieli krytykowało nierozsądne decyzje władz i przedstawiało projekty reform. Do najważniejszych należeli między innymi Stanisław Leszczyński, autor publikacji "Głos wolny, wolność ubezpieczający", czy Stanisław Konarski ("O skutecznym rad sposobie"). Dzieła te powstały jednak zbyt późno, kraj dramatycznie potrzebował wtedy reform i chylił się już ku upadkowi. Sądzę, że znacznie trudniej byłoby projektować reformy w okresie szczytowej potęgi kraju, kierując się myślą "w każdym sukcesie tkwi zalążek klęski". Ludzie łatwo ulegają pozorom, a szczególnie dobrze widać to na przykładzie Polaków. W XVI wieku, zwanym nie bez przyczyny polskim Złotym Wiekiem, potęga zbrojna państwa wzrastała, kultura osiągała szczyty a ekonomia kwitła. Niemal nikt nie zauważał braków trapiących polski ustrój i możliwych tego konsekwencji. Z ogólnego samozadowolenia wybijał się jednak wielkiej sławy pisarz polityczny - Andrzej Frycz - Modrzewski. Zasłynął on i wszedł na karty historii dzięki publikacji pod tytułem "O naprawie Rzeczypospolitej". Zawarł w niej gruntowną krytykę ustroju i porządku społecznego panującego w kraju i mimo że nie znalazł wielu wiernych stronników, dowiódł, iż Rzeczpospolita nie jest pozbawiona wad. Reakcją ogółu była jednak jedynie cenzura i ignorancja, autora docenili dopiero potomni. Z czasem stało się jasne, dokąd zmierza republika szlachecka wraz ze swymi organami władzy. Liberum veto, oligarchiczne rządy magnaterii, przesada we wcielaniu w życie wolności szlacheckiej doprowadziły w perspektywie do uzależnienia Polski od obcych mocarstw, wreszcie do rozbiorów. Takie właśnie były skutki zaniedbania państwa kosztem źle rozumianej wolności i siły. Uważam, że prace Andrzeja Frycza - Modrzewskiego zasługują na większy podziw i pamięć, niż działania jego następców z okresu Sejmu Wielkiego.

Epoka baroku, jeśli chodzi o okres w historii Polski, kojarzona jest zwykle z kontrreformacją oraz obfitością prestiżowych sukcesów Rzeczypospolitej. Przepełniony polskim ekspansjonizmem pokazał jednak prawdzie oblicze naszego kraju, które najlepiej można oddać określeniem "kolos na glinianych nogach". Większość sukcesów militarnych nie została wykorzystana, lub pociągnęła za sobą bardzo poważne konsekwencje. Największe polskie zwycięstwo epoki, wręcz jedno z najdonioślejszych w historii świata, to tak zwana odsiecz wiedeńska. Okazało się ono również przykładem polskiej bezradności i politycznej naiwności. W 1683 roku, pod Wiedniem, stolicą monarchii austriackiej, stanęły wojska sułtana osmańskiego. Upadek twierdzy oznaczałby otwarcie chrześcijańskiej Europy na atak i podbój turecki. Autorytet w dziedzinie wojny z Turkami, dawny hetman a obecnie król Polski Jan III Sobieski, zasypany został listami cesarza Leopolda i niemieckich dowódców. Wszystkie zawierały błagania o pomoc. W obronie religii i w poszukiwaniu prestiżu, król stanął do bitwy 12 września. Po jednym z największych starć w historii świata siły tureckie zostały rozbite, a obóz złupiony. Bitwa ta z pewnością zdecydowała o losach świata, lecz dla Polaków okazała się klęską polityczną. Austria zajęła wkrótce znaczne obszary dzisiejszych Węgier, Rumunii i Jugosławii - zdobycze te okazały się wystarczające dla odbudowy potęgi Austrii, która ledwo wiek później uczestniczyła w rozbiorach Rzeczypospolitej. Z perspektywy czasu można powiedzieć, iż Jan III był genialnym wodzem, lecz nie sposób określić go jako dobrego i dalekowzrocznego polityka.

W historii Polski niewiele jest odpowiedzialności, altruizmu i mądrości rządzących. Jednostki wybitnie inteligentne, błyskotliwe i dalekowzroczne jednak się zdarzały. W roku 1409 rozpoczęła się wojna Polski z Zakonem Krzyżackim. Skierowana na Malbork ofensywa wojsk polsko - litewskich zatrzymana została nieopodal wsi Grunwald. 15 lipca 1410 roku, na polach w pobliżu wsi, rozpoczęła się największa bitwa średniowiecza. Zwycięstwo wojsk sojuszniczych Władysława Jagiełły było oczywiste i całkowite. Wielki Mistrz Zakonu poległ, a droga do stolicy zakonu stanęła otworem. Daleka jednak była droga do tego zwycięstwa. Na początku Wielkie Księstwo Litewskie nękane było przez Tatarów, Krzyżaków i Ruś, szukało więc sprzymierzeńca. Polska, silny kraj z wymierającą dynastią królewską znakomicie się nadawała. Unia polsko - litewska zawiązana została w 1385 roku, a następnie stopniowo zacieśniana aż do faktycznego scalenia obu państw. Wspólnym teatrem działań była dla Polski i Litwy tylko wojna z Zakonem. Jagiełło, choć był królem Polski, dał się poznać jako litewski patriota. Szybko odstąpił od oblężenia twierdzy Malbork, stolicy Państwa Zakonnego. Umożliwił tym samym odrodzenie się Krzyżaków. Na pierwszy rzut oka wydawać się może, że popełnił błąd. Niespełna sześćdziesiąt lat później Zakon został ponownie pokonany, by wreszcie w 1525 roku złożyć hołd lenny królowi Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Jednym, jeśli nie decydującym, z czynników, które umożliwiły rozwój i konsolidację Polski i Litwy był bowiem wspólny wróg - Zakon. Wynika stąd, że Jagiełło postąpił rozsądniej, niż Sobieski, bo nie kierował się potrzebą sukcesu i prestiżu, lecz zwracał uwagę na łańcuch przyczyn i skutków, który zaowocował w końcu na korzyść kraju.

Przytoczyłem wyżej przykłady znanych "bohaterów" historii Polski. Nie znaczy to jednak, że przeciętni ludzie nie popełniali, nie popełniają, a tym bardziej nie będą w przyszłości popełniać błędów. W różnych czasach jednakowo potrzebna jest mądrość i rozsądek w podejmowaniu decyzji. W dzisiejszym świecie początku XXI wieku koniecznym warunkiem znaczenia w społeczeństwie oraz zaistnienia na rynku pracy, a więc i posiadania rozsądnych środków utrzymania, jest wykształcenie. Człowiek bez wykształcenia nie jest wiele wart, przynajmniej w oczach pracodawców. Do życia w naszych "ciekawych" czasach konieczne jest ciągłe inwestowanie w siebie. Dzięki rodzicom, nauce w szkołach i własną aktywność musimy walczyć o większe szanse. Nauka - to znaczy uczenie się, egzaminy i zaliczanie kolejnych stopni, od przedszkola po studia, to nasza jedyna możliwość zaistnienia. Wykształcenie nie daje nam jedynie wiedzy, ocen i świadectw. Edukacja wyrabia w młodym człowieku nawyki wytrwałej, rzetelnej i skutecznej pracy, co tak naprawdę jest konieczne do życia.

Łatwo oceniać czyjeś decyzje z perspektywy czasu. Choćby człowiek znał na pamięć wszystkie decyzje i skutki z przeszłości, nie da mu to pewności, że sam nigdy nie popełni błędu. Zamieszczone wyżej przykłady mają jedynie uświadomić, że warto zastanowić się nad każdą decyzją. Może się przecież okazać, że mała pomyłka dzisiaj zaowocuje poważnymi konsekwencjami w przyszłości. Przykłady, zarówno historyczne ja i te, które każdy pamięta z codziennego życia, należy dobrze zapamiętać. Częste kierowanie się rozsądkiem zaprocentuje w końcu wyżej, niż najszczytniejsze nawet emocje. A przecież już Sokrates wiedział, że przede wszystkim trzeba spożytkować siłę, którą mamy w głowie, a później dopiero serce.