Długo zastanawiałem się jak podejść do opracowania tego tematu. Jakie wydarzenie opisać? O czym opowiedzieć? Miałem to szczęści, że w moim krótkim życiu przeżyłem już wiele fascynujących przygód. Która z nich była najciekawsza? Chyba jednak nurkowanie w Chorwacji. To je postaram się opisać.

O planowanym wyjeździe dowiedziałem się tuż przed końcem roku szkolnego. W nagrodę za dobre wyniki w nauce miałem spędzić całe trzy tygodnie na Chorwacji. Cieszyłem się bardzo i już odliczałem dni do wyjazdu. Pakowałem wszystkie niezbędne rzeczy. Biegałem jak szalony i wszystkim opowiadałem o rewelacyjnych wakacjach, jakie mnie czekają.

Nagle mój wyjazd zawisł na włosku. Okazało się, że tata nie dostał urlopu i nie wiadomo czy pojedziemy. Nie powiedziałem nic. Spuściłem tylko głowę i poszedłem do swojego pokoju. Było mi ciężko, ale nie chciałem dodatkowo smucić rodziców. Wiedziałem, że i oni cieszyli się na te wakacje. Z pewnością nie chcieli ich odwołać i gdyby zależało to od nich, na 100% byśmy pojechali.

Całą noc nie mogłem spać. Zacząłem już układać plan wyjazdu do dziadków, ale dziwnie lato pod namiotem nie wydawało mi się tak atrakcyjne jak kiedyś.

Rano czekała mnie jednak miła niespodzianka. Mama oznajmiła, że mimo wszystko jedziemy. Pierwsze dwa tygodnie będziemy sami, ale w ostatnim dojedzie do nas tato. Z radości rzuciłem się mamie na szyje i mocno ją ucałowałem.

Przykro mi to mówić, ale dwa pierwsze tygodnie spędzane tylko z mamą nie należały do najfajniejszych. Mama nie pozwalała mi zbyt długo pływać, a za to godzinami zwiedzaliśmy wszelkie okoliczne galerie i muzea. Nie mówię, że nie było to ciekawe, ale piąty kościół w ciągu jednego popołudnia nie robił już na mnie wrażenia. Niestety mama jest historykiem sztuki i ona czuła się na takich spacerach, jak w raju. Pod okiem mamy poznawałem też lokalną muzykę i kuchnię. Co wieczór siadaliśmy w małej knajpce, słuchaliśmy regionalnego zespołu i zamawialiśmy coś z typowo chorwackich potraw. Przez pierwsze trzy wieczory podobało mi się to, ale już od czwartego dnia łapczywym okiem spoglądałem w stronę pizzerii z naprzeciwka.

Wreszcie przyjechał tata! Wysłuchał opowieści mamy i od razu zrozumiał, co się tu musiało dziać. Zaproponował prawdziwie męską przygodę następnego dnia. Nietrudno się domyślić jak zareagowałem na te słowa.

Męska przygoda okazała się rzeczywiście czymś wyjątkowym. Tato zabrał mnie do specjalnej szkółki, gdzie pod okiem instruktora można było popróbować swoich sił w nurkowaniu. Bałem się, że nic z tego nie wyjdzie. Uczę się angielskiego od kilku lat, ale bałem się, że nie zrozumiem słów instruktora i nie będę mógł zejść pod wodę. Okazało się jednak, że tata jak zwykle wszystko dobrze przemyślał. Zabrał mnie do szkółki, w której jedna z pracownic była Polką.

Pani Marzenka wręczyła każdemu małą butlę i parę okularów do nurkowania. Wyjaśniła, co należy zrobić z tym sprzętem i zaprosiła nas na małą łódź. Sternik podprowadził ją kilka kilometrów od portu, w okolice malej wysepki. Tam zacumował, a pani Marzenka jeszcze raz wszystko nam wyjaśniła. Potem po kolei wskakiwaliśmy do wody, przygotowywaliśmy sprzęt i zanurzaliśmy się. Mnie nie wolno było schodzić zbyt głęboko, ale i tak świat, który ujrzałem, zapamiętam do końca życia! Cudowne, mieniące się kolory, fantastyczne rośliny i ryby, zabawne żyjątka i fascynująca gra promieni słonecznych nad taflą wody! Tego wprost nie da się opisać!

Przez kolejne dni umiałem mówić tylko o nurkowaniu. Rodzice śmiali się ze mnie, ale jako pamiątkę z wakacji kupili mi wspaniały album, o miejscach Chorwacji, w których warto nurkować. Mam nadzieję, że kiedyś ujrzę je nie tylko na fotografii.

Z całą pewnością była to jedna z najpiękniejszych przygód w moim życiu. Warto było na nią czekać i znieść dla niej te wszystkie godziny w muzeach!

Karolina Gwiżdż

Ocena pracy: 5 

Swoją najwiekrzą przygodę przeżyłem podczas wakacji wyjeżdzając wraz z rodzicami na dwu tygodniowy urlop do Tunezji, do miasta Susse.Pewnego słonecznego dnia wraz z całą grupa wyruszyliśmy na najwiekrzą pustynię świata-Saharę.Podczas drogi zwiedzaliśmy wydrążone w skale domy mieszkających tam ludzi-Berberów.Oglądaliśmy ich mieszkania , probowalismy ich potraw.Byliśmy także w rujnach rzymskiego Koloseum.Przemierzaliśmy wyschnięte słone jeziora, góry o księżycowym krajobrazie, w których Stewen Spielberg kręcił ,,Gwiezdne Wojny".Ciekawostka wyschniętych słonych jezior są, tak zwane róże pustyni.Jest to skamieniały piasek pustynny tworzący ciekawe formy przypominające kwiaty róży.

W końcu po długiej podróży jeepami dotarliśmy na skraj Sahary.Po krótkim odpoczynku Arabowie pokazali nam jak wsiąść na wielbłąda

i z niego zejśc.Wyruszylismy na pustynie.Piasek był czysty i miękki jak mąka.Po dłuższym czasie dojechalismy do zamku, w którym często są kręcone filmy.Po czterech godzinach wrócilismy na skraj pustyni, po czym przeszlismy do hotelu, w którym mieliśmy spędzić noc.Hotel ten był zbudowany na wzór starego arabskiego zamku.Czułem się tam, jakbym znalazł sie w środku bajki.Chociaz bylismy na pustyni, w zamku było kolorowo od egzotycznych roślin i kwiatów.Ku zaskoczeniu wszystkich, oprócz pięknej trawy i ciekawych roślin, na dziedzińcu zamku-hotelu, ujżelismy duży basen z bardzo czysta wodą.Po kolacji razem z moim bratem i kilkoma chłopakami z naszej wycieczki poszliśmy się więc wykompać po ciężkim dniu.

Niestety na drugi dzień musieliśmy wracać do Susse.Podczas drogi powrotnej udało się nam zwiedzić drugi co do wielkości na świecie meczet.

Bardzo się cieszę, że pojechałem na tę wycieczkę, ponieważ była to moja najwieksza z dotychczasowych przygód.Zwiedziłem wiele ciekawych i cudownych miejsc.Byłem na najwiekrzej pustyni świata, zwiedzilem dużo ciekawych miejsc historycznych, poznałem warunki życia ludności berberyjskiej.Sprawdziłem tez na własnej skórze, jak drobny jest piasek sahary,a także jak wyglądają w rzeczywistości pełne rssliności oazy na obrzeżach pustyni.Bardzo chętnie wybrałbym sie tam jeszcze raz.