Z mojego okna widzę bloki. Nie są to szare, smutne "wielkoludy", ale kolorowe i wesołe sześciopiętrowce. W ich oknach, jak w błyszczących oczach odbija się zielona część krajobrazu. Widzę plac zabaw, który przez większą część roku jest zajęty przez roześmiane dzieci. Latem uwielbiam patrzeć na wspaniałe, żółte słońce. Złoto- pomarańczowy blask odbija się sąsiednich szybach, nadając piękny, ciepły odcień podblokowej przestrzeni. Lato sprawia, że wszystko jest takie ożywione. Dzieci jakby głośniej krzyczą, śmieją się, płaczą ale to chyba takie złudzenie bo latem jest po prostu więcej dźwięków. Słychać śpiewające ptaki, ale nawet zieleń dookoła wydaje się "głośniejsza" swą intensywną zielonością. Moja mama co roku urządza na balkonie mały ogród w dużych donicach, który o tej porze roku, jest dla mnie jak prawdziwa łąka. Latem też pobliska górka zamienia się w zielony wulkan. Drzewa dają dużo przyjemnego cienia. Widzę z daleka psy, machające z przejęciem ogonami, biegające za dziećmi. Spacerują też dorośli, ktoś biega. Tworzy się żywy, plastyczny obraz, który jest tak przyjemny, że można patrzeć na niego do zachodu słońca. Pod blokiem jest parking, który ładnie wkomponowuje się w krajobraz. Patrząc na małe samochody tam zaparkowane, nie mogę oprzeć się wrażeniu, że to małe, kolorowe żuczki odpoczywające w słońcu. W wakacje dzieciaki uwielbiają też trzepak między blokami. Właściwie po tym też można poznać, że jeszcze są wakacje. Trzepak stoi samotny już w pierwszych dnach września. Zimą na moim osiedlu robi się cicho. Biały puch pokrywa górkę, bloki, plac zabaw i małe samochody w dole, na parkingu. Jedynie w czasie ferii wszystko ożywa. Znów słychać dzieci, rzucające śnieżkami. Ulubione stają się sanki i górka zamienia się w ślizgawkę. Smutno mi tylko podczas późnej jesieni, kiedy deszcz uderza jednostajnie w szare chodniki. Wyobrażam sobie wtedy lato i piękny zachód słońca grający ciepłymi barwami w szybach bloków. I czekam na lato z niecierpliwością. Widok z mojego okna jest naprawdę cudowny.