Pewnego dnia Staś i Nel przybyli do swoich ojców, którzy z tego powodu byli bardzo szczęśliwi.

Od razu zaczęli się rozglądać po namiotach przygotowanych specjalnie dla nich. Pan Rawlinson postanowił kupić grunt z ogródkiem i spędzać tam każdą wolną chwilę. Dzieci od chwili przyjazdu wszędzie się kręciły, pragnąć przed obiadem obejrzeć wszystkie namioty, osły i wielbłądy najęte przez Cooka. Jednak zwierzęta były na odległym pastwisku i zobaczyć je można było na następny dzień. Obiad dzieciom bardzo smakował, gdyż stary Kopt, pełniący już od lat obowiązki kucharza w kompanii Cooka, chciał popisać się swoją sztuką. Staś i Nel opowiadali o znajomości jakie zawarli w czasie drogi z dwoma oficerami, co szczególnie zainteresowało pana Rawilsona. Po obiedzie całe towarzystwo wyszło przed namioty. Gdy nadeszła noc, Staś i Nel usłyszeli głośne szczekanie psa, który był w namiocie. Był to Saba, którego Nel dostała od ojca, a Staś sztucer. Dzieci podziękowały ojcom za prezenty Wigilijne. Początkowo Nel przestraszyła się psa, bo był bardzo duży. Jednak później stał się jej wiernym przyjacielem.

Ten rozdział bardzo mi się podoba, ponieważ jest ciekawy. Opisuje podróż dzieci do swoich ojców i wielką radość ze spotkania.