Piotrek był osobą, którą znał praktycznie każdy w jego szkole. Było o nim głośno z powodu jego rewelacyjnych stopni, a także dlatego, iż posiadał niezwykły dar wygrywania w każdej utarczce słownej. Do tych "bitew" nie używał siły mięśni, ale inteligencji, a mimo to bardzo szybko zwrócił na siebie uwagę szkolnej "śmietanki towarzyskiej". Osiągnięte sukcesy spowodowały, że do głowy zaczęła uderzać mu woda sodowa. W przeszłości był przeciwny wszystkim przejawom siły, jednak w niedługim czasie sam zaczął uprzykrzać życie innym, najczęściej słabszym od siebie. Niewybredne teksty typu: "wieśniak" lub "śmierdziel" mógł usłyszeć od Piotrka każdy, kto jego zdaniem, wyglądał albo zachowywał się odmiennie od jego nowych kumpli.

Któregoś dnia, szczęście przestało jednak sprzyjać Piotrkowi. Miało to miejsce podczas balangi urodzinowej Tomka, "przywódcy" II a. Wtedy chłopak zdradził solenizantowi, iż jest dyslektykiem. Nic nie wskazywało jeszcze na mający nadejść kataklizm. Na drugi dzień wszyscy w szkole byli powiadomieni o problemie Piotrka. Ci, którzy zdawali się być jego najlepszymi przyjaciółmi, w jednej chwili o nim zapomnieli, nie chcieli z nim nawet rozmawiać. Nie obyło się także od przezwisk w rodzaju: "przygłup", "kretyn". Dopiero teraz Piotrek pojął jak musieli się czuć wszyscy ci, których on sam jeszcze niedawno dręczył. Był tak załamany zaistniałą sytuacją, że nie umiał nawet zareagować na te głupie docinki. Zawalił mu się cały świat. Wokół niego nie było ani jednej życzliwej osoby, dla każdego był teraz pośmiewiskiem, nawet nauka zaczęła sprawiać mu trudności, których do tej pory nigdy nie miał. Jednak, według powiedzenia: "nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło".

Kiedyś, na historii przysiadła się do jego ławki Basia, nazywana w klasie "kujonem". Uczęszczała do tej samej klasy co Piotrek od kilku dobrych miesięcy, ale dopiero wtedy dowiedział się jak ma na imię. Wcześniej nazywał ją najczęściej "wieśniarą". Basia okazała się ogromnie życzliwą i koleżeńską osobą, ale jej kłopot polegał na tym, że nikt nie chciał jej bliżej poznać, ponieważ przeprowadziła się do Krakowa z małej wsi. Nikt przecież nie chciał być kolegą "wieśniarki"? Od tej chwili, Basią zaczęła siedzieć razem z Piotrkiem również na innych lekcjach. Oprócz tego zaczęli widywać się także po lekcjach. Wychodzili razem do kina lub na pizzę. Jak się okazało, łączy ich wiele podobnych zainteresowań i ulubionych zajęć, a oboje wprost przepadali za książkami Tolkiena.

Basia okazała się dla piotrka najlepszą przyjaciółką, która nie pozwoliła, by chłopiec odizolował się od klasy z powodu zaistniałego zdarzenia. Oprócz tego, Piotrek zdążył się przekonać na własnej skórze, co znaczy cierpienie, dlatego zdecydował, że już nigdy nie będzie go przysparzał innym. Zbyt boleśnie odczuł jego smak.