Pochodzenie Słowian

Polacy wchodzą w skład wielkiej rodziny ludów słowiańskich. Początki narodu i państwa polskiego, tak jak całej Słowiańszczyzny, nie są nam nadal znane. Nie można z całą pewnością wyjaśnić wszystkich spornych kwestii, ale dzięki wielu pokoleniom badaczy, można odkryć parę z nich.

Stąd na wstępie pojawia się mnóstwo pytań: Co można uznać za początek państwa polskiego, a co za genezę ludów słowiańskich? Czy można uchwycić w czasie i przestrzeni proces ukształtowania się Słowiańszczyzny? Czy zawsze zajmowały swe historyczne siedziby, znane z wczesnośredniowiecznych przekazów źródłowych? Jeśli nie, to gdzie znajdowały się pierwotne siedziby Słowian i kiedy przybyli oni na te tereny? Czy od samego początku istniały poszczególne ludy słowiańskie, tak jak w okresie historycznym, czy też w czasach prasłowiańskich stanowili jeden lud, z którego stopniowo wyłoniły się poszczególne ludy słowiańskie? Niestety niektóre z tych pytań, łatwiej jest postawić niż na nie odpowiedzieć.

Relacja Jordanesa

Nazwa "Słowianie" pojawia się w źródłach dopiero w VI wieku. Z tego samego okresu pochodzą też pierwsze, bezpośrednie, a odnoszące się do Słowian świadectwa w źródłach pisanych. Pierwszym z nich, o którym chciałbym wspomnieć jest świadectwo historyka gockiego, czyli prawdopodobnie germańskiego pochodzenia- Jordanesa. W połowie VI wieku tak pisał w swoim dziele Getika, czyli O pochodzeniu i dziejach Gotów:

Wewnątrz nich (tutaj mowa Mowa przemówienie; tradycyjny gatunek retoryczny, obejmujący utwory przeznaczone do bezpośredniego wygłoszenia. Występuje w różnych odmianach w zależności od celu i okoliczności wystąpienia ... Czytaj dalej Słownik terminów literackich o rzekach Cisa, Dunaj Dunaj rzeka przepływająca przez Niemcy, Austrię, Słowację, Węgry, Chorwację, Jugosławię i Rumunię. Jej długość wynosi 2850 km (drugie miejsce w Europie). Powierzchnia dorzecza wynosi 817 tys. ... Czytaj dalej Słownik geograficzny oraz niezidentyfikowanej Flutausis) jest Dacja, na kształt diademu uwieńczona stromymi Alpami (Karpaty), a wzdłuż ich lewego stoku, który skłania się ku zachodowi, rozsiadł się poczynając od źródeł Winkla, na niezmierzonych obszarach liczny naród Wenedów. Wenedów choć ich imiona zmienne są teraz, stosowanie do rozmaitych szczepów, to przecież głównie nazywa się ich Sklawenami i Antami.

W kolejnym fragmencie dzieła Jordanes starał się dokładniej określić siedziby Sklawenów i Antów:

Sklawenowie zamieszkują od miasta Nowietunum i jeziora zwanego Mursiańskim aż do Danastru (Dniestr), a na północ aż do Winkli; ci w miejscu miast mają błota i lasy. Anowie zaś, którzy są z nich najdzielniejsi, rozciągają się do Danastru w tym miejscu, gdzie wygina się Pontus ( Morze Morze część oceanu posiadająca odrębną nazwę. Niekiedy morzem nazywane są także jeziora, np. Morze Kaspijskie i Martwe.
· Niszczące działanie morza abrazja · Budujące działanie morza: ...
Czytaj dalej Słownik geograficzny
Czarne), aż do Danapru (Dniepr), które to  rzeki Rzeki Największe rzeki świata: Wielkość rzeki można rozpatrywać w 3 kategoriach: długości, wielkości dorzecza oraz wielkości przepływu.
Po analizie danych z poniższej tabeli można uznać, ...
Czytaj dalej Słownik geograficzny
odległe są od siebie o wiele dni drogi.

Do dzieła Jordanesa będę jeszcze powracać w dalszej części tego rozdziału. Getika jest, więc pierwszym źródłem pisanym, w którym można spotkać nazwę "Słowianie" (Sklawenowie).

Nazwa "Słowianie" w innych źródłach pisanych.

W źródłach łacińskich zaczynając od Jordanesa można znaleźć ciągle różne formy obecnej nazwy: Sclavini, Sclaveni, Sclavi. Także źródła greckie podają nazwy: Sklabeoni, Sthlabeoi, a w języku słowiańskim, można spotkać jeszcze inne postacie: Slovene, Slovane, Słowianie. Pomimo tego, iż nazwa brzmi, tak jakby była rodzimego pochodzenia, jej źródłosłów nie jest do końca jasny. Tezą, którą historycy uważają za najbardziej prawdopodobną jest, że słowo Słowianie oznacza "ludzi swoich". Innymi przypisywanymi znaczeniami są: "mieszkańcy okolic nad rzeką czy jeziorem o nazwie Slova, Slava," lub od przezwiska - "człowiek powolny, mruk". Badacze też twierdzili, że nazwa Słowianie towarzyszy od pierwszej chwili pojawienia się ludów słowiańskich w źródłach historycznych. Występuje ona w podwójnym znaczeniu: obejmuje zarówno całokształt ludów słowiańskich, jak i niektóre spośród ludów słowiańskich i co specyficzne - były to ludy żyjące na peryferiach świata słowiańskiego, w sąsiedztwie ludów niesłowiańskich (Słoweńcy południowosłowiańscy, Słowenie nowogrodzcy, Słowianie na Pomorzu).

Poszukiwaniu "praojczyzny" Słowian

Pozostają jeszcze dwie kwestie: gdzie znajdowały się pierwotne, siedziby Słowian i co działo się ze Słowianami w okresie poprzedzającym VI wiek.

Już w średniowieczu pojawiły się próby odpowiedzenia na to pytanie. Nieznany, żyjący prawdopodobnie na przełomie VII i VIII w.  autor Autor J. Szaniawski Dwa teatry, bohater epizodyczny; małomówny dramaturg z nieodłączną fajką, twórca katastroficznej, fantastycznej sztuki, nie pozbawionej jednak realizmu. Postać jest ... Czytaj dalej Słownik bohaterów literackich - liceum traktatu kosmograficznego - zwany kosmografem lub Geografem z Rawenny - uważał, że Słowianie pochodzili ze Scytii, co jednak niewiele nam mówi ze względu na niezdolność określenia przez współczesnych historyków miejsca geograficznego tego pojęcia we wczesnym średniowieczu. Późniejszy autor (IX w.) zwany geografem Bawarskim, pisząc o Zeriuani - jednym z plemion słowiańskich stwierdził, że z ich kraju pochodzą wszystkie plemiona słowiańskie i początek (swój), jak powiadają, wywodzą. Nie można z całą pewnością stwierdzić co kryje się pod nazwą Zeriuani. Pojawia się ona dwukrotnie u Geografa Bawarskiego Bawarskiego. Bez względu na to czy Zeriuani w dziele Geografa bawarskiego to Siewierzanie (ruscy, w dorzeczu Desny lub na terenie Bułgarii), czy też Serbowie (raczej bałkańscy, gdyż połabskich źródło wymienia w innym miejscu), czy też inne jeszcze plemiona - być może już nie stwierdzimy, kto i w jakim celu przekazał wschodniofrankijskiemu autorowi, taką informację i czy Słowianie w IX wieku istotnie uważali, że wywodzą się wszyscy z terytorium Zeriuani.

W XI lub na początku XII wieku na terenie świętego państwa ruskiego, czyli obszarze wschodniej Słowiańszczyzny w pobliżu Kijowa, które zajmowało pierwsze miejsce pod względem rozwoju społecznego i kulturalnego, powstał zwód latopisarski, czyli po prostu kronika pióra nieznanego autora, zwanego w tradycji Nestorem. W owej Powieści lat minionych (Povest' vremennych let) można znaleźć pierwszy obszerny, a przy tym słowiańskiego pochodzenia, wywód genealogiczny Słowian.

Punktem wyjścia genealogii ludów słowiańskich dla Nestora stało się  Pismo Pismo układ znaków graficznych pozwalających zapisać strumień mowy. Pismo ukształtowało się znacznie później niż język, prawdopodobnie ok. 5000-6000 lat temu. Najpierw powstało pismo rysunkowe ... Czytaj dalej Słownik terminów literackich Święte. Postępując powszechnie przyjętą w piśmiennictwie chrześcijańskim tradycją, autor nawiązał do postaci trzech synów patriarchy Noego, od których wywodzić się miały wszystkie ludy świata w liczbie siedemdziesięciu dwóch. Potomkowie najstarszego syna Noego, Sema, mieli objąć rządy na Wschodzie, najmłodszego, Chama - na południu, natomiast synowie Synowie A. Mickiewicz Trzech Budrysów, bohaterowie tytułowi, pierwszoplanowi; BUDRYSI.
Czytaj dalej Słownik bohaterów literackich - gimnazjum
Jafeta mieli otrzymać kraje na zachodzie i północy. To biblijne rozdzielenie narodów i języków miało nastąpić wraz ze zburzeniem wieży Babel, w dalszej części wywodów Nestor Nestor Homer Iliada, bohater epizodyczny; syn Neleusa, najstarszy z wodzów greckich, doświadczony, zawsze służy radami, które na ogół są brane pod uwagę. Nie udało mu się jednak pogodzić ... Czytaj dalej Słownik bohaterów literackich - gimnazjum tak wytłumaczył pochodzenie różnych plemion słowiańskich. W tym momencie narzuca się pytanie o drogę przodków Słowian z południa, z bliskiego Wschodu, która według historyków miała być macierzą wszystkich ludów, na północ.

Od tych zaś siedemdziesięciu dwóch narodów był naród słowiański, pisał Nestor, z plemienia JafetowegoNorycy, którzy są Słowianie.

I dalej:

Po mnogich zaś latach siedli byli Słowianie nad Dunajem, gdzie teraz ziemia Ziemia trzecia w odległości od Słońca planeta Układu Słonecznego, oddalona od Słońca o ok. 149,6 mln km, piąta co do wielkości. Kształtem zbliżona do elipsoidy obrotowej powstałej w wyniku jej ... Czytaj dalej Słownik geograficzny węgierska i bułgarska. I od tych Słowian rozeszli się po ziemi i przezwali się imionami swoimi, gdzie siedli na którym miejscu. Tak więc przyszedłszy, siedli nad rzeką imieniem Morawa i przezywali się Morawianami, Morawianami drudzy Czechami nazwali się. A oto jeszcze ciż Słowianie: Biali Chorwaci i Serbowie, i Chorutanie. Gdy bowiem Włosi naszli na Słowian naddunajskich osiadłszy pośród nich ciemiężyli ich, to Słowianie ci przyszedłszy siedli nad Wisłą i przezwali się Lachami, a od tych Lachów przezwali się jedni Polanami, drudzy Lachowie Lutyczami, inni - Mazowszanami, inni - Pomorzanami.

Najprecyzyjniej Nestor przedstawił początki Słowian wschodnich:

Także ciż Słowianie przyszedłszy siedli nad Dnieprem i nazwali się Polanami, a drudzy - Drewlanami, dlatego że siedli w lasach, a jeszcze inni siedli między Prypecią a Dźwiną i nazwali się Dregowiczami, rzeczki, która wpada do Dźwiny i nazywa się Połota. Ci zaś Słowianie, którzy siedli około jeziora Ilmenia, przezwali się swoim imieniem i założyli gród, i nazwali się swoim imieniem i założyli gród, i nazwali go Nowogrodem. A drudzy siedli nad Desną i nad Semą, i nad Sułą, i nazwali się Siewierzanami. I tak rozszedł się naród słowiański, a od niego i pismo nazwano słowiańskim.

W Polsce średniowiecznej podobnie jak w ówczesnych Czechach zainteresowanie Słowiańszczyzną jako całością było niewielkie. Dopiero w XIV wieku nieznany z imienia człowiek uzupełnił na zasadzie interpolacji podobnie nieznanego autorstwa Kronikę Wielkopolski, której zrąb powstał prawdopodobnie pod koniec XIII wieku. W ten sposób spróbował on powiązać dzieje Polski z dziejami Słowiańszczyzny. Uczynił to z pomysłem, ale subiektywnie. Posłuchajmy opowiadania interpolatora:

W najdawniejszych kronikach piszą, że Panonia jest matką i kolebką wszystkich narodów słowiańskich. To samo założenie co u Nestora, choć anonimowy interpolator z Kroniki wielkopolskiej na pewno nie czytał latopisu ruskiego. Co go przywiodło do takiego przekonania, oprócz "najstarszych ksiąg", których niestety nie można bliżej określić. "Panem" bowiem według tłumaczenia greckiego i słowiańskiego nazywa się ktoś posiadający wszystko i podług tego w słowiańskim "panem" nazywa się wielmożna (…). W tym miejscu nieznany Wielkopolanin podaje dwa argumenty językowy i biblijny. Otóż powiadają, że ci Panończycy, nazwani tak od Pana, wywodzą się, jak mówią, od Janusa, potomka Jafeta (…) Z tych więc Panończyków pochodzili trzej bracia, synowie Pana, władcy Panończyków, z których pierwotny miał imię Lech, drugi Rus, trzeci Czech. I ci trzej wydawszy potomstwo z siebie i ze swego rodu, posiadali trzy Trzy Trójka symbolizuje Boga, bóstwo, świętość, trójcę, sacrum, harmonię, siłę, Słońce, owocowanie, wzrost, rozwój, medytację, szczęście, świadomość.
W różnych kulturach liczbę ...
Czytaj dalej Słownik symboli literackich
królestwa: Lechitów, rubinów i Czechów (zwano ich też Bobemi), posiadają je obecnie i na przyszłość posiadać będą, jak długo spodoba się Bożej woli.

W dalszej części interpolacji dotyczącej pochodzenia Słowian nieznany autor wymienił i opisał różne ludy oraz plemiona słowiańskie, zwłaszcza z terenu południowej Słowiańszczyzny i Połabia, nie wspominając nic o rusinach, uzupełniając swoje wywody, według ówczesnych wymogów etymologiami nazw plemiennych.

Nowożytne poglądy

Nie zamierzam w tym miejscu kontynuować tego interesującego wywodu w jaki sposób sami Słowianie w bardziej odległej przeszłości wyobrażali sobie własne pochodzenie. Opinia na temat tego, że Panonia była kolebką ludów słowiańskich nie wytrzymał próby czasu, ze względu na niewystarczającą liczbę dowodów. Nie chcę tu przedstawiać "przednaukowych" prób rozwiązania problemu np. poprzez identyfikowanie konkretnych Słowian ze starożytnymi Lirami, Sarmatami czy germańskimi Wandalami. W tym miejscu chciałbym przejść do meritum mojego problemu badawczego.

W pewnym momencie naukę nowożytną przestały zadowalać proste recepty kronikarzy dwóch ostatnich stuleciach. Doszło do dołożenia wielu starań dla rozpoznania zagadnienia, o którym jest mowa. Bliższe zapoznanie się z setkami prac naukowych dotyczących etnogenezy Słowian, zawierających dziesiątki hipotez i teorii może nastawić nie tylko historyków pesymistycznie do możliwości poznawczych nauki. Ogólnie przyjęta teoria etnogenezy Słowian do dziś nie powstała i raczej szybko nie powstanie. Tymczasem myślę, że nastąpił postęp w badaniach nad etnogenezą Słowian, gdyż obecnie można spokojnie wysuwać różne, naukowo poprawne teorie dotyczące tego tematu. Być może w pewnym momencie dojdzie do zbliżenia poglądów historyków, etnologów i archeologów w tej kwestii.

"Długa historia" Słowian

Tradycyjne poglądy przy całej ich różnorodności, a nawet wzajemnym wykluczaniu się, zdecydowana większość formułowanych dotąd teorii na temat pochodzenia Słowian posiadała jedno wspólne założenie, że początki Słowian datowano na długo przed VI wiekiem, kiedy to ich nazwa pojawiła się w źródłach pisanych. Ta teza niesie za sobą stwierdzenie, że Słowianie mieli już w VI wieku za sobą długie stulecia własnych, słowiańskich dziejów.

Pojawia się pytanie, że skoro Słowianie istnieli przed VI wiekiem, to dlaczego autorzy antyczni nic o nich nie pisali w swoich pismach. W ogóle w materiale źródłowym, zarówno pisanym jak i epigraficznym pochodzącym ze starożytności nie zachowała się żadna wzmianka o Słowianach. Według niektórych badaczy dziejów Słowian odpowiedź jest prosta. Po prostu starożytni świat nie interesowała ta część ziemi, która była wtenczas zasiedlona przez Słowian. Ale czy taka odpowiedź nie jest uproszczeniem tego zagadnienia? Tak naprawdę zależy to od tego, gdzie znajdowały się domniemane siedziby Słowian kilku ostatnich wiekach starożytności, a tego z całą pewnością nie można powiedzieć. Jeśli, jak chce wielu uczonych - w tym bodaj większość prahistoryków polskich - w Europie środkowej, na północ od Sudetów i Karpat, to milczenie antycznych autorów o Słowianach jest całkiem niezrozumiałe.

Założenia metodologiczne nakazywałyby przyjąć, że jeśli brakuje argumentów sprzecznych z tą tezą to w ostatnich przynajmniej w okresie przed VI wiekiem, Prasłowianie zajmowali siedziby identyczne albo co najmniej zbliżone do tych, jakie posiadali Słowianie w VI i VII wieku. Należałoby wtedy założyć, że z tego właśnie obszaru Słowianie przybyli i skierowali się w czasie ich wielkiej ekspansji u progu wieków średnich na tereny Kotliny Czeskiej, Słowacji, Panonii, Półwysep bałkański, Połabszczyznę. Wymienione w poprzednim zdaniu obszary należałoby uzupełnić o tereny opanowane przez Słowian na północnym - wschodzie, kosztem Bałtów, i na południowym-wschodzie, kosztem ludów irańskich i byłyby to właśnie pierwotne siedziby Słowian, a może nawet ich "praojczyzną"?

Od tego momentu pracy chciałbym unikać terminu "praojczyzna", o ile będzie taka możliwość. Termin ten jest obciążony piętnem statycznego ujmowania dziejów, które mówi, że na jakimś określonym obszarze zawsze istniał i rozwijał się określony lud. Tymczasem w historii słowo zawsze, także i w tym wypadku, nie ma sensu. Można jedynie pisać i mówić o dłuższym lub krótszym przebywaniu jakiegoś ludu na danym terytorium. Praojczyzną, w ścisłym tego słowa znaczeniu, byłby jedynie taki obszar, na którym doszło do ukształtowania się danego ludu. Tymczasem to założenie jest błędne, gdyż niezwykle trudno jest określić moment wykształcenia się większości ludów europejskich przede wszystkim ze względu na dużą odległość w czasie.

Jeżeli odrzuci się kilka skrajnych teorii, które raczej nie znajdują zwolenników we współczesnej nauce (np. teoria naddunajska, małoazjatycka, czy azjatycka), poglądy na temat pierwotnych siedzib Prasłowian można podzielić najogólniej na: wschodnie i zachodnie. Ze względu na południkowy w zasadzie kierunek biegu wielkich rzek Niżu europejskiego oraz stabilność tego elementu naturalnego, przywykło się poszczególne teorie określać nazwami rzek, w obrębie których miałaby mieścić się "praojczyzna" Słowian. Oto ważniejsze z teorii wraz z nazwiskami ich zwolenników:

  • teoria połabsko-wiślańska (Józef Kostrzewski, Konrad Konrad A. Mickiewicz III cz. Dziadów, bohater główny; romantyczny wieszcz, wybitna jednostka gotowa do najwyższych poświęceń dla dobra narodu
    Wygląd: brak informacji w utworze
    Życiorys: w ...
    Czytaj dalej Słownik bohaterów literackich - liceum
    Jaźdźewski),
  • teoria odrzańsko-bużańska ( Tadeusz Tadeusz T. Borowski Opowiadania, bohater główny i narrator
    Wygląd: młody chłopak, niewiele wiadomo o jego wyglądzie, bo to on jest narratorem opowiadań
    Życiorys: W Pożegnaniu z Marią jest ...
    Czytaj dalej Słownik bohaterów literackich - liceum
    Lepr-Spławiński),
  • teoria połabsko-dnieprzańska (P. N. Tretiakow),
  • teoria odrzańsko-dnieprzańska (Witold Hensel),
  • teoria wiślańsko-dnieprzańska ( Karol Karol F. Kafka Proces, bohater epizodyczny; wuj Józefa K., obywatel ziemski z prowincji, jest zaniepokojony procesem Józefa K., bo boi się że wpłynie on ujemnie na sytuację rodziny. Chce pomóc ... Czytaj dalej Słownik bohaterów literackich - liceum Muullenhofft, Lubor Niederle),
  • teoria dnieprzańska (Jan Rozwadowski, J. Rostafiński).

Wyżej wymieniona lista teorii nie wyczerpuje różnorodności poglądów wysuwanych w nauce. Często sami uczeni niekiedy zmieniali swoje poglądy w poruszanej przez nas kwestii. Do niektórych nazwisk z listy i teorii chciałbym jeszcze powrócić. W tym momencie chciałbym zapoznać czytelnika z źródłowymi podstawami tej różnorodności poglądów, a także dotrzeć do samego źródła kontrowersji.

Przedstawiciele różnych nauk włożyli pracy próbując wyjaśnić etnogenezę Słowian. W tym miejscu pragnę przyjrzeć się podstawowym ustaleniom językoznawców i archeologów, a następnie odpowiedzieć na pytanie na ile pomocne nam mogą być starożytne źródła pisane.

Problem języka indoeuropejskiego języki

Nie będę sięgać do dziejów językoznawstwa przed wiekiem XIX, kiedy to badacze zauważyli, iż wszystkie języki, których używamy w Europie oprócz takich języków jak fiński, węgierski i pirenejski Basków, języki z różnych miejsc na ziemi, gdzie dotarła ekspansja Europejczyków, a także niektóre języki wymarłe, którymi mówiono w przeszłości: łaciński, starożytnych Persów i Hindusów wykazują wiele wspólnych cech. Językoznawcy dzielą języki europejskie na trzy wielkie grupy: romańskie np. francuski, hiszpański, rumuński, włoski; germańskie np. niemiecki, angielski, norweski i słowiańskie np. polski, rosyjski, czeski, białoruski, serbsko-chorwacki. Poza tymi trzema grupami występują jeszcze w Europie tzw. języki "szczątkowe", jak celtyckie np. irlandzki, galicki i liryjskie np. albański. Kiedyś w tych językach mówiło się w dużej części Europy. Pomiędzy językami słowiańskimi, podobnie jak między językami germańskimi czy romańskimi. O wiele trudniej dopatrzyć się podobieństw pomiędzy na przykład językiem polskim a niemieckim czy włoskim. Laik nie zauważy pokrewieństwa pomiędzy tymi językami, ale już wprawny językoznawca je zaobserwuje.

Bez wątpliwości wszystkie wymienione języki są ze sobą, choć w różnym stopniu, spokrewnione. To samo tyczy się także wspomnianych języków wymarłych. Ze względu na to, że historycy potwierdzili zasięg tych spokrewnionych ze sobą języków, sięgający od Europy na zachodzie, po  Indie Indie Republika Indii. Państwo położone w południowej części Azji nad Oceanem Indyjskim. Powierzchnia 3 287 263 km2. Liczba ludności 1 017 544 tys. (2001 r.). Stolica Delhi. Język urzędowy ... Czytaj dalej Słownik geograficzny na wschodzie - nazwano je grupą lub rodziną języków indoeuropejskich. To nie jest jedyna rodzina Rodzina jednostka systematyczna - jedna z kategorii w systemie klasyfikacji organizmów, wyższa od rodzaju, a niższa od rzędu, np. rodzina: liliowate, rodzina: trawy, rodzina: jaskrowate, ... Czytaj dalej Słownik biologiczny języków. Obok niej istniały w przeszłości i istnieją obecnie inne grupy językowe. Można wymienić np. ałtajska, semicka, ugrofińska, azjanicka. Często bywało tak, że w przeszłości i obecnie ludy mówiące tymi językami sąsiadowały z ludami nazywanymi od języka, którym mówiły - "indoeuropejskimi".

Podobieństwa pomiędzy poszczególnymi językami indoeuropejskimi są niejednolite i nie mogą być kwestią przypadku. Dotyczą one i słowotwórstwa, i gramatyki. Do tego dochodzi kolejne istotne spostrzeżenie: na przestrzeni dziejów w rozwoju poszczególnych języków indoeuropejskich wzrastają wzajemnie różnice, a maleją podobieństwa np. co ciekawe w średniowieczu język polski był znacznie bliższy językowi czeskiemu niż obecnie. Analogiczne obserwacje z różnych okresów czasu i różnych rejonów indoeuropejskiego obszaru językowego skłaniają do odważnej, ale naukowo dopuszczalnej i uzasadnionej hipotezy, że im dawniejszy okres bierze się pod uwagę w tej kwestii, tym mniejsze można stwierdzić różnice pomiędzy poszczególnymi językami indoeuropejskimi. Prawdopodobnie w bardzo odległej przeszłości, istniał tylko jeden niezróżnicowany jeszcze język, z którego stopniowo wyodrębniały się kolejne języki indoeuropejskie. Języki te w ciągu wieków zróżnicowały się, ale pień każdego z nich - punkt wyjścia był wspólny.

Praindoeuropejczycy

Język pierwotny w stosunku do wszystkich późniejszych języków indoeuropejskich nazwano, z powodu braku lepszego pomysłu, językiem praindoeuropejskim. Jego istnienie jest hipotetyczne, bo nie można potwierdzić jego istnienia na podstawie żadnego zabytku językowego. Pomimo tego, że język ten nie został poświadczony bezpośrednio, jest on obecnie dobrze znany uczonym. Naukowcy doszli do niego w czasie badań nad różnymi językami indoeuropejskimi. Uczeni prześledzili ich wzajemne powiązaniach i posługując się sprawdzonymi na innych polach zasadami językowymi, a także znaczną dozą pomysłowości badawczej, zrekonstruowali znaczną część języka praindoeuropejskiego. Obecnie istnieją nawet specjalne słowniki tego języka o pokaźnej objętości.

Tyle na temat języka praindoeuropejskiego mają do powiedzenia językoznawcy. W tym momencie historycy postawili tezę, że skoro istniał kiedyś język praindoeuropejski, musiał również istnieć lud mówiący tym właśnie językiem. Był to lud praindoeuropejski, czyli potocznie Praindoeuropejczycy. Wybitny uczony A. Meillet pisał: lud praindoeuropejski istniał z pewnością, choć dokładnie nie wiadomo gdzie i kiedy . Chciałbym przypomnieć, że o jego istnieniu wiadomo jedynie z dociekań językoznawców, żadne inne źródła pisane czy archeologiczne tego nie potwierdza. Musiał istnieć bardzo dawno temu, bo około 2000 roku p.n.e. należał już do historii. Na przełomie III i II tysiąclecia przed naszą erą pojawił się na terenie Azji Mniejszej indoeuropejski lud Hetytów, zresztą poświadczony w źródłach bliskiego Wschodu, co dowodzi zaawansowanego już procesu wyodrębniania się z Praindoeuropejczyków oddzielnych ludów. Jedną z najbardziej charakterystycznych cech Cech organizacja zawodowa rzemieślników w miastach średniowiecznych. Na zachodzie Europy cechy powstały w X-XII w. Ich celem była obrona interesów rzemiosła i praw członków. Organizowały także ... Czytaj dalej Słownik historyczny ludów indoeuropejskich była, pochodząca najprawdopodobniej jeszcze z okresu wspólnoty praindoeuropejskiej znajomość konia z uprzężą, a badania paleozoologiczne wskazują na to, że proces udomowienia konia dokonał się w okresie pomiędzy rokiem 3000 a 2600 p.n.e. Tak więc wspólnota, o której jest tu mowa, musiała wtenczas jeszcze istnieć. Trudniej odpowiedzieć na pytanie kiedy powstała? Do tej pory nie można udzielić pewnej odpowiedzi. Może wyprzedziła ona młodszą epokę kamienia, która w Europie środkowej rozpoczęła się około 5000 lat p.n.e., tzn. że sięgała tzw. środkowej epoki kamienia, czyli mezolitu.

Dla zrozumienia wielu procesów etnogenenezy m. in. pochodzenia Słowian wielkie znaczenie miałoby określenie pierwotnych siedzib, gdzie żyli Prainoeuropejczycy, zanim jeszcze nastąpił rozpad tej pierwszej wspólnoty. Niestety poglądy i opinie są kością niezgody pośród badaczy. Tadeusz Milewski, wybitny polski językoznawca, tak scharakteryzował "praojczyznę" Indoeuropejczyków:

(…) jakiś kraj położony z dala od morza i wysokich gór, kraj o klimacie umiarkowanym, w którym nie było słoni i lwów, ale żyły wilki i konie, rosły buki i brzozy zdolne do przetrwania periodycznie powtarzającej się śnieżystej zimy.

Pierwotne siedziby Praindoeuropejczyków

Obraz Obraz W najogólniejszym znaczeniu: świat przedstawiony w utworze literackim jako odzwierciedlenie jakiejś rzeczywistości zewnętrznej, np. obraz XIX-wiecznej Warszawy w Lalce B. Prusa. Takie pojmowanie ... Czytaj dalej Słownik terminów literackich ten powstał jedynie na podstawie analizy zrekonstruowanego języka Praindoeuropejczyków. Język jest plastyczny i wymowny, ale jedynie w ograniczonym stopniu umożliwia lokalizację praojczyzny Praindoeuropejczyków. Nie leżała ona ani nad morzem ani w pobliżu wysokich gór. Leżała ona z pewnością z dala od tropików, czyli w strefie umiarkowanej. Nic więcej na ten temat nie można powiedzieć. W nauce od ubiegłego wieku ścierają się dwie koncepcje. Pierwsza z nich lokalizuje praojczyznę Indoeuropejczyków, najogólniej rzecz biorąc, w strefie leśnej, ponieważ w Europie wschodniej strefa ta była terenem zamieszkałym przez ludy ugrofińskie i bałtyckie, które to ludy charakteryzowały się stałością siedzib. Tak więc w praktyce teoria leśna sprowadza się do lokalizowania praojczyzny wszystkich Indoeuropejczyków w Europie. Teorii leśnej, czyli europejskiej przeciwstawia się teorię stepową, lokalizując ową praojczyznę na terenie stepu eurazyjskiego, czyli stepów czarnomorskich, nadkaspijskich, kazachskich. Zwolennicy obu teorii potrafią przytaczają szereg argumentów na poparcie swoich tez. Ograniczę się do wyrażenia własnego poglądu i oszczędzę czytelnikowi nużącego wyliczania tez i zestawienia argumentów. Na obecnym etapie badań bardziej prawdopodobna wydaje mi się teoria stepowa.

Teoria ta mówi, że przodkowie Słowian, tak jak innych ludów europejskich, przybyli do Europy ze wschodu, z wielkiego stepu eurazyjskiego. Zanim wszakże z Praindoeuropejczyków wykształcili się Słowianie upłynęło wiele wieków, a proces ten był, jak wykazują badania archeologiczne, znacznie bardziej skomplikowany niż dawniej sądzono. Nie należy też przedstawionej powyżej kwestii rozumieć, jakoby Słowianie przybyli na swe historyczne siedziby z Azji, choć i takie poglądy pojawiły się w nauce, chociaż obecnie raczej rzadko. Z Azji stopniowo przybywali przodkowie Słowian, a nie sami Słowianie, którzy w owych odległych czasach jeszcze w ogóle nie istnieli.

Etap "staroeuropejski"

Badania przeprowadzone po drugiej wojnie światowej wykazały, że w nazewnictwie wodnym znacznych części Europy, poza samym południem: półwyspami Pirenejskim, częściowo Apenińskim, Bałkańskim i północą, będącą domeną ludów ugrofińskich można wyróżnić starodawną warstwę nazw, zresztą bardzo jednolitą i charakterystyczną. Nazwy wodne, przede wszystkim nazwy rzek, posiadają tą ważną dla historyka języka cechę, że wykazują na ogół zadziwiającą trwałość: ludy zamieszkujące nad rzekami zmieniają się i odchodzą, ale nazwy raz utworzone pozostają, co najwyżej nieznacznie tylko zmieniając swoją postać. Cechy tej nie mają np. nazwy osiedli ludzkich czy krajów, które z reguły zmieniają się stosownie do zmiany stosunków etnicznych. Warstwa nazw, o jakiej mowa, pochodzi z czasów przed wyłonieniem się późniejszych grup językowych "europejskich" Indoeuropejczyków (celtyckiej, iliryjskiej, germańskiej, słowiańskiej itd.), ale zarazem po rozpadzie wspólnoty praindoeuropejskiej. Nazwy tego typu nie występują bowiem na innych obszarach świata indoeuropejskiego, np. u Indoirańczyków czy Greków. Wynika z tego, że dzięki znajomości historii i zasad językoznawstwa można uchwycić pierwszą fazę ekspansji indoeuropejskiej na teren Europy. Twórców tej ekspansji nazwano w nauce Staroeuropejczykami, a ich język - staroeuropejskim.

Rozpad ludu staroeuropejskiego. Powstanie Bałtosławian i Prasłowian

Kiedy rozpadła się wspólnota staroeuropejska, a nowe fale migracji ludów indoeuropejskich, których szczegóły procesu ciągle są jeszcze mało znane i sporne, rozpoczęły wyłaniać się kolejno, częściowo istniejące do dnia dzisiejszego grupy językowe. Dość szybko, oczywiście w kategoriach odpowiednich tego typu procesom, czyli w stuleciach oderwali się Tocharowie, wędrując daleko na wschód, nad granicę chińską, gdzie wymarli we wczesnym Średniowieczu. Zachodnia i południowa gałąź Indoeuropejczyków "europejskich" objęła Ilirów, Italików i Celtów. Gałąź północna, najbardziej nas tu interesująca, składała się z przodków późniejszych Germanów, Bałtów i Słowian. Szczegółowe badania wykazały, że w językach słowiańskich znajdują się aż 164 wyrazy wywodzące się z tej germańsko-bałto-słowiańskiej wspólnoty. Jest to liczba relatywnie wysoka. Następnie oderwali się Pragermanie i w ten sposób wyłoniła się wspólnota bałto-słowiańska, udokumentowana liczbą 289 rzeczowników "bałtosłowiańskich" w językach słowiańskich. Wspólnota ta istniała do około 1000 p.n.e. roku i od tego momentu można mówić o Prasłowianach. Kolejna piąta z kolei po praindoeuropejskiej, staroeuropejskiej, germańskobałtosłowiańskiej oraz bałtosłowiańskiej wspólnota językowa, prasłowiańska, istniała około dwóch tysiącleci, a przestała istnieć prawdopodobnie na początku średniowiecza. Zdaniem językoznawców, aż do X-XII wieku wszyscy Słowianie mówili jeszcze w zasadzie jednym językiem, różniącym się jedynie drugorzędnymi cechami typu dialektalnego.

Oto ile językoznawca może powiedzieć na temat etnogenezy ludów indoeuropejskich Słowian. Językoznawcy są już przekonani, że należy zawęzić obszar istnienia Słowian do granic naszego kontynentu, ale ogromna większość uczonych spiera się w jakim miejscu Europy przebiegały ostatnie przynajmniej ogniwa tego wielowiekowego procesu. Powstaje zatem pytanie gdzie ostatecznie dokonała się etnogeneza Słowian? Jednak to pytanie pozostaje bez odpowiedzi, gdyż językoznawstwo porównawcze nie jest w stanie podać jednoznacznego rozwiązania. Być może archeolodzy będą potrafili na nie odpowiedzieć.

Opinie archeologów o etnogenezie Słowian

Około połowy V tysiąclecia p.n.e. ludy żyjące na ziemiach polskich rozpoczęły, wpierw wolno od południa, później coraz szybciej, ulegając wielostronnym oddziaływaniom zewnętrznym, przechodzić na wyższy-"wytwórczy" etap rozwoju społecznego. W ten sposób rozpoczął się na ziemiach polskich neolit, czyli młodsza epoka Epoka okres stanowiący jeden z etapów dziejowych, w chronologii początek ery. W języku greckim słowo to oznacza punkt rozpoczynający rachunek lat. Obecnie termin ten ma kilka znaczeń. W historii ... Czytaj dalej Słownik historyczny kamienia. Dotąd archeolodzy, na podstawie wiadomości pochodzących najczęściej z wykopalisk lub przypadkowych znalezisk, nie potrafią uchwycić etnicznej przynależności wytwórców tych znalezisk. Poznają oni dawne ludy jedynie na podstawie zachowanych do naszych czasów materialnych ich wytworów, co wiąże się z operowaniem pojęciem "kultury archeologicznej". Kultura archeologiczna to całokształt dostępnych poznaniu pozostałości materialnych po jej twórcach, odróżniający się w sposób wyraźny od analogicznych sąsiednich zespołów zabytków. To pojęcie jest użyteczne w badaniach archeologicznych, ale stosunek poszczególnych kultur do ludów, które je niegdyś wytworzyły, nie jest tak bezpośredni jak to kiedyś sądzono. Kultura archeologiczna mogła odpowiadać jednemu ludowi tzw. etosowi, ale mogła też obejmować terytorium zamieszkałe przez więcej niż jeden lud. Mógł wreszcie zachodzić i ten przypadek, że ten sam lud był reprezentowany przez dwie lub więcej kultur archeologicznych. Jednak nie wydaje się, by racja była po stronie badaczy, negujących jakiekolwiek możliwości etnicznej interpretacji źródeł archeologicznych, gdyż często i z oczywistym pożytkiem wyniki badań archeologicznych wykorzystują w ustaleniach tego typu historycy. Istnieje przecież możliwość kontrolowania wyników badań archeologów poprzez ich porównanie z ustaleniami lingwistów, a rozważań lingwistów także - w miarę zbliżania się do przełomu starej i nowej eryze świadectwami starożytnych źródeł pisanych, choć z pewnymi ograniczeniami.

Autochtoniści i allochtoniści

W nauce do niedawna, a nawet do dziś, ścierają się dwa poglądy: autochtonistyczny i allochtonistyczny. Według pierwszego Słowianie byli "odwiecznymi" mieszkańcami ziem położonych na północ od łuku Karpat i Sudetów. Drugi mówi, że przybyli na te ziemie dopiero u progu V i VI wieku, czyli we wczesnym średniowieczu. Oba powyżej wymienione kierunki występowały i występują w wielu odmianach. Nie miejsce tutaj, aby szczegółowo przedstawić różnice w poglądach. Należy jednak wspomnieć o istotnym w nauce polskiej i polskiej świadomości historycznym sporze, jaki toczył się w latach międzywojennych, a trwał także po drugiej wojnie światowej pomiędzy przedstawicielami tak zwanej poznańskiej szkoły neoautochtonicznej a jej przeciwnikami.

Historia est magistra vitae, to znane powiedzenie: historia jest nauczycielką życia. Różnie się z tej funkcji wywiązuje… Ale i odwrotność tej łacińskiej sentencji jest prawdziwa: Vita est magistra historiae, czyli życie jest nauczycielem historii. Nie mamy na to właściwie wpływu, że na przeszłość, czy mamy taki zamiar czy nie, patrzymy przez pryzmat naszych doświadczeń z współczesności. Ważne jest, aby nie naginać nauki za wszelką cenę do pozanaukowych np. politycznych celów.

A tak nie raz w historii się już zdarzało. Nauka niemiecka, niewątpliwie prowadząca w XIX i na początku XX w. w dziedzinie badań prehistorycznych, realizowała czasem bardziej lub mniej świadomie interesy pruskiej i niemieckiej racji stanu, w kwestii pochodzenia Słowian trzymając się silnie teorii allochtonistycznych. Zgodnie z tą teorią ziemie na północ od pasma Sudetów i Karpat miały stanowić "odwieczne" siedziby plemion germańskich: Wandalów, Burgundów, Gotów itd. Dopiero w V i VI wieku, gdy ludy germańskie częściowo przesunęły się ku granicom Cesarstwa Rzymskiego, wraz z hordami dzikich Hunów nad Wisłę i Odrę miały wkroczyć niewiele mniej dzikie ludy słowiańskie, wypierając i niszcząc to co pozostało z Germanów Wschodnich. Nie dziwi to, że kultura ziem późniejszej Polski, klarowna w materiale archeologicznym po wiekowej co najmniej przerwie od VI stulecia, jest bez porównania bardziej prymitywna i barbarzyńska niż kultura germańskich plemion pierwszych wieków naszej ery, czyli z tzw. okresu rzymskiego). Z tego punktu widzenia dzieje znacznie późniejszej ekspansji władców i feudałów niemieckich na wschód, najpierw na Połabie, później do Czech, Polski itd., czy nawet nowożytnej ekspansji politycznej i ekonomicznej, chodzi tu o rozbiory Rozbiory popularne określenie oznaczające stopniowe odrywanie od Polski jej terytoriów w II poł. XVIII w. przez Prusy, Rosję i Austrię.
· I rozbiór: pretekstem do niego była trwająca w Polsce ...
Czytaj dalej Słownik historyczny
Polski i Hakatę w zaborze pruskim Niemiec, traciły swój agresywny charakter, gdyż stawały się czymś w rodzaju narzędzia dziejowej sprawiedliwości, odzyskaniem tych obszarów, które jako należące przed wiekami do świata germańskiego, słusznie należą się Niemcom.

W taki sposób wprzęgnięto naukę, czego przykładem może być prahistoria, w służbę polityki, a ściślej, w służbę imperializmu wielkoniemieckiego. Nie ma się co dziwić, że nauka w krajach słowiańskich, głównie zaś w Polsce zajęła całkiem odmienne stanowisko. Wybitni polscy uczeni poznański archeolog Józef Kostrzewski, antropolog Jana Czekanowski i historyk Kazimierza Tymieniecki, sformułowali poglądy diametralnie różne od przedstawionych powyżej. Uważali, iż nie jest prawdą, że Słowianie pojawili się na ziemiach polskich dopiero w V i VI wieku, ale byli oni odwiecznymi mieszkańcami tych ziem. Nie sposób tych spraw zbadać w odniesieniu do jeszcze dawniejszych czasów, ale tak zwana przez archeologów kultura łużycka, jedna z najwspanialszych kultur archeologicznych barbarzyńskiej Europy epoki brązu i wczesnej epoki żelaza, która rozwinęła się na obszarach od środkowej Łaby na zachodzie aż na tereny południowo-wschodniej Polski. Kultura łużycka była już z pewnością wytworzona przez Słowian. Oznacza to, że Słowianie byli nad środkową Łabą, Odrą i Wisłą gospodarzami przynajmniej od około 1300 roku p.n.e., a może i dłużej. Kultura łużycka nie powstała z próżni, ale musiała ukształtować się na jakimś tle, wyrosnąć z jakichś wcześniejszych kultur. Argument, że autorzy rzymscy pisząc o ziemiach polskich wspominają tylko o plemionach germańskich, polega albo na nieporozumieniu, bowiem Rzymianie nie znali tych obszarów zbyt dobrze i na ogół zdani byli na relacje swoich przeważnie germańskich informatorów albo na błędnej interpretacji naukowej. Być może wreszcie relacje Rzymian mogły też być w zasadzie trafne, niemniej pobyt ludów czy raczej drobniejszych grup ludności germańskiej na ziemiach obecnie polskich miał charakter nieistotny i epizodyczny, a w okresie rzymskim jedynym liczącym się elementem etnicznym nad Odrą i Wisłą były ludy słowiańskie.

Czyżby ciągłość kulturowa?

Pojawia się pytanie jak "neoautochtoniści" ustalili oblicze etniczne kultury łużyckiej? Być może dokonali tego, według ich własnych ocen, w sposób następujący. Prawdopodobnie wyszli od stanu kultury materialnej i duchowej Słowian z VI i VII wieków, bowiem nie ma żadnych wątpliwości co do słowiańskiego pochodzenia ówczesnego materiału archeologicznego ziem polskich, cofali się, docierając po kolei do starszych, poprzedzających okres wczesnosłowiański kultur archeologicznych. Archeolodzy w ten właśnie sposób stwierdzili zasadniczą ciągłość rozwojową. Zastosowali oni zatem tzw. metodę retrogresji, czyli przejścia od lepiej znanych faktów późniejszych do słabiej rozpoznanych wydarzeń z czasów wcześniejszych. Tak archeolodzy otrzymali w przybliżeniu następującą sekwencję kultur:

  • kultury "wczesnosłowiańskiej", od VI wieku,
  • kultury okresu rzymskiego, czyli kultury grobów jamowych, w której skład wchodzą dwie kultury: przeworska i oksywska, od końca II wieku p.n.e. do przełomu IV i V wieków n.e. lub nawet nieco dłużej,
  • kultury pomorskiej, inaczej nazywanej wschodniopomorską, kulturą grobów skrzynkowych, kulturą urn twarzowych, a ostatnio nawet kulturą wejherowsko-krotoszyńską) i częściowo współczesna jej kultura grobów podkloszowych, obie uznano za pochodne wobec kultury łużyckiej.

Rzekomą ciągłość kultur potwierdzono na podstawie różnych argumentów: głownie podkreślano zasadniczą zbieżność zajęć i trybu życia plemion kultury łużyckiej i Słowian we wczesnym średniowieczu m. in. form narzędzi czy domostw, a pojawiające się różnice uważano za przypadkowe i nieistotne. Rozumowano, że skoro na ziemiach polskich od środkowej fazy epoki brązu, czyli ok. 1300 roku p.n.e. aż po wczesne średniowiecze można zauważyć wyraźną sekwencję kultur archeologicznych, to najwidoczniej przez cały ten  czas Czas jedna z podstawowych (obok przestrzeni) kategorii organizujących świat przedstawiony w dziele literackim. Porządkuje ona zdarzenia pod względem chronologicznym na różnych poziomach utworu, np. ... Czytaj dalej Słownik terminów literackich ziemie te zamieszkiwała ta sama ludność słowiańska.

Obecnie ani jeden, ani drugi z naszkicowanych tu poglądów nie przekonuje archeologów. Brakuje wystarczających dowodów, aby można było uznać kulturę łużycką za germańską. Nawet uczeni niemieccy dość szybko zarzucili ten pogląd, gdyż istnieją poważne względy przemawiające przeciw mechanicznemu łączeniu kultury łużyckiej ze Słowianami. Zwraca się uwagę na nieprawidłowość postępowania badawczego "neoautochtonistów", którzy akceptują, elementów kultury świadczące o ciągłości tej kultury, a pomijanie lub lekceważenie elementów, które raczej mogłyby świadczyć o czymś przeciwnym, a także niewłaściwe i narzucone przez stronę przeciwną przesłanki metodyczne m. in. utożsamianie kultur archeologicznych z etnosem. Obecnie też dostrzega się słabe miejsca w zrekonstruowanym mozolnie ciągu wywodzących się rzekomo od siebie kultur. Do tej pory nie udało się uzupełnić dwóch poważnych luk z owego łańcucha. Jedna z nich obejmuje V wiek n.e., który na mapie archeologicznej Polski znaczy się nadal białą plamą, a druga dotyczy wieków III i II p.n.e., czyli środkowej fazy okresu lateńskiego, gdy przeminęły już kultura łużycka, pomorska i grobów podkloszowych, a nie zdążyły uformować się jeszcze kultury grobów jamowych: przeworska i oksywska.

W ten sposób powstał problem i właściwie trwa do dziś, bo skoro kultury łużyckiej nie można już przypisać ani Germanom, ani Słowianom, uczeni (przodują w tym badacze niemieccy) wpadli na pomysł przypisania jej Lirom dobrze poświadczonemu i znanemu ludowi starożytnemu, zamieszkującemu w zachodnią część Bałkan. W mniemaniu archeologów miałby to być zupełnie dotąd nie znany, a według wielu uczonych będący zwyczajną fikcją naukową, północny odłam tego ludu. Część uczonych opowiedziała się za polietnicznością, czyli wieloetnicznością kultury łużyckiej. Według tej teorii zachodnia część kultury łużyckiej miałaby być dziełem jakiegoś innego ludu Ilirów lub Wenedów, o których napiszę poniżej, zaś wschodnia, zawiślańska dziełem Słowian, gdyż wschodnia kultura trzeciniecka jest najdawniejszym archeologicznym odpowiednikiem Słowian. Wśród badaczy pojawił się też pogląd, że cechę najwcześniejszego wyróżnika ludności słowiańskiej należy przypisać kulturze grobów podkloszowych ze schyłku epoki brązu i wczesnej fazy epoki żelaza. Archeolodzy stając przed problemem niemożliwości czy też trudności w łączeniu kultury łużyckiej z konkretnymi indoeuropejskimi ludami Europy, doszli do przekonania o wyłącznym, lub przynajmniej w znacznym stopniu, wytworzeniu jej przez jakiś lud, który nie istniał już w późniejszym okresie. Myśli archeologów koncentrują się z jednej strony na znanych nam już uprzednio wspomnianych w analizach językoznawczych Staroeuropejczyków, z drugiej zaś ku tajemniczym, wzmiankowanym w źródłach antycznych Wenetom. Stąd też w tym momencie pracy poświęcimy trochę czasu relacjom pisarzy antycznych.

Relacje autorów antycznych

Co starożytni pisarze wiedzieli o ziemiach polskich? Z badań źródłowych wynika, że naprawdę niewiele. Grecy stosunkowo dokładnie znali północne wybrzeża Morza Czarnego zamieszkałe przez ludy scytyjskie. Herodot z Halikarnasu w V wieku p.n.e. wspominał o  ludzie Ludzie J. R. R. Tolkien Hobbit, czyli tam i z powrotem, bohater zbiorowy; ludzie Trzeciej Epoki są zupełnie podobni do ludzi współczesnych. Tak jak dzisiaj zdarzają się wśród nich postacie ... Czytaj dalej Słownik bohaterów literackich - gimnazjum Nurów, który lokalizował prawdopodobnie na południowo-wschodnie kresy dawnej Rzeczypospolitej, być może na Podolu, Wołyniu, co dało niektórym uczonym impuls do łączenia tej nazwy ze Słowianami. Wskazywali oni m.in. na rdzeń nur-, ner-, występujący w niektórych nazwach rzek na Słowiańszczyźnie. Jest to jedynie oderwana, trudna do analizy historycznej hipoteza. Pojawił się też pogląd, że Nurów Herodota można identyfikować z jedną z lokalnych grup wysokich kultury łużyckiej, ale możliwość nie poddaje się weryfikacji naukowej.

Kilka wieków później, gdy pierwszeństwo w świecie antycznym przesunęło się z starożytnej Grecji do antycznego Rzymu, pojawiły się w piśmiennictwie starożytnym bardziej konkretnie i poddające się już analizie wiadomości dotyczące ziem polskich oraz ludów je zamieszkujących. W starożytnym Rzymie wiedziano o Morzu Bałtyckim i Zatoce Gdańskiej, występowały one np. u Ptolemeusza pod nazwami Oceanu Sarmackiego i  Zatoki Zatoki jamy w niektórych kościach czaszki. Zatoki są wypełnione powietrzem i łączą się z jamą nosową, np. zatoka czołowa, szczękowa.
Czytaj dalej Słownik biologiczny
Wenedyjskiej, o górach Góry Wenedyjskie, góra Karpatom, Askiburgion - zapewne pasmo górskie w Sudetach, znano Wisłę podaną pod nazwami Vistla, Vistula, znacznie słabiej Odrę pod inną nazwą, z "miast" zlokalizowanych na ziemiach późniejszej Polski przez Ptolemeusza jedynie słynna Kalisia pretenduje w pewnym sensie do identyfikacji z Kaliszem nad Prosną, choć o to spierają się historycy.

Źródła, głównie Tacyt i Ptolemeusz, wyliczają wiele ludów zamieszkujących polskie lub sąsiadujące z nimi ziemie. Ich nazwy są obce etnicznie (germańskie, celtyckie, trackie) lub należą do ludów bałtyckich, które mają niezaprzeczalne historyczne prawa do swych ziem w południowo-wschodnim rejonie basenu Bałtyku, częściowo jednak nie można ich zidentyfikować z jakimkolwiek znanym historykom ludem. Najważniejszymi z punktu widzenia etnogenezy Słowian są nazwy Lugrów i Wenedów (Wenedów).

Lugowie

Niepodważalne źródła ze starożytności, dzieła Strabona, Tacyta, Ptolemeusza potwierdzają istnienie w pierwszych wiekach naszej ery, najprawdopodobniej w południowo-zachodniej części ziem polskich, plemienia lub kilku plemion o nazwie Lugiowie. Tacyt stwierdza, że na północ od gór (chodzi prawdopodobnie o Sudety) najgłośniej pobrzmiewa imię Lugiów. Ptolemeusz wymienia ich trzy odłamy, zaś najstarszy z tej trójki pisarzy Strabon potwierdza odmienność Lugrów od niewątpliwie germańskich Siewów. Kim byli Lugiowie, którzy w późniejszym okresie znikają całkowicie ze źródła? Jedni uważali ich za Germanów, inni za Słowian, bowiem w ich nazwie plemiennej dopatrywano się słowiańskiego rdzenia lug-, łęg-, kim, stąd mieliby wyjść Łużyczanie. Jeszcze inni być może najsłuszniej uważali ich za Celtów, którzy jednak nieco wcześniej, bo w trzy ostatnie stulecia p.n.e. opanowali pewne tereny Śląska i zachodniej Małopolski. Jednak Celtowie raczej nie mogliby zniknąć z dnia na dzień, choć patrząc na to pod względem kultury przeworskiej okresu rzymskiego jest to zastępowanie jednej niewiadomej drugą. Kreowano ich na związek plemienny, który powstał w celu kontrolowania słynnego szlaku bursztynowego, łączącego bursztynodajne wybrzeże Bałtyku, przede wszystkim Sambii, z północnym wybrzeżem Morza Adriatyckiego, a wraz z nim całego świata rzymskiego. Nie bardzo jednak wiadomo, na czym miałaby polegać ta funkcja Lugiów i jak pogodzić sprzeczności z założeniem, że w ich przypadku może chodzić o twór polietniczny, konglomerat różnojęzycznych plemion, z udziałem Celtów, Germanów (gdyż niektóre z plemion lugijskich mają nazwy wyraźnie germańskie) i Słowian.

Wenetowie

Pliniusz Starszy w I wieku n.e. zanotował wśród innych ludów nazwę Wenedowie. Z kontekstu tej części Historii naturalnej wynika, iż zamieszkiwali oni w przybliżeniu obszar polskiego Pomorza. Lud o tej samej nazwie wymienia, a także dosadnie charakteryzuje nieco później Tacyt, opowiadając iż zajmują ogromne obszary pomiędzy Fennami, ugrofińskimi ludami Europy północno-wschodniej, a Bastardami, także dość tajemniczym ludem celtyckim lub germańskim, a konkretnie tym odłamem ludu, który pod nazwą Peukinów zamieszkiwał wtenczas okolice ujścia Dunaju. O siedzibach Wenedów Tacyt pisał niestety bardzo ogólnikowo, ale historycy mówią iż  opis Opis jedna z głównych form wypowiedzi (obok opowiadania) w utworze narracyjnym, w liryce zaś jeden z komponentów monologu lirycznego. Opis prezentuje statyczne elementy świata przedstawionego: ... Czytaj dalej Słownik terminów literackich ten wskazuje na obszary położone na wschód od Wisły i łuku Karpat.

W świadomości Tacyta, i współczesnych mu erudytów starożytnych, utrwaliło się przekonanie, że całą, mało znaną Grekom i Rzymianom północną część świata można przydzielić Germanom, z którymi Rzymianie stykali się nad Renem i Dunajem oraz Sarmatom, którzy w tym okresie wyparli Scytów ze stepów nad Morzem Czarnym i w świadomości starożytnych zastąpili ich poniekąd w roli barbarzyńców. Tacyt nie wyobrażał sobie, że pomiędzy Germanami a koczowniczymi Sarmatami mogłyby istnieć jakieś inne plemiona, np. słowiańskie. Prawdopodobnie wielka osobowość jaką był Tacyt, podobnie jak jemu współcześni, operował zupełnie innym od naszego rozumieniem pojęć "Germanowie" i "Sarmaci". Dla nas są to pojęcia etniczne i oznaczają ludy mówiące językami germańskimi lub irańskiej grupy języków indoeuropejskich. Tacyt prawdopodobnie nie miał pojęcia jakimi językami mówią ci barbarzyńcy, natomiast zwrócił uwagę na zasadniczy rys ich bytowania i kultury. Pod pojęciem " Sarmatów" rozumiał on ludy koczownicze i w tym miejscu pojęcie kulturowe zbiegało się w zasadzie z etnicznym; zaś przy terminie "Germananie" sytuacja się skomplikowała, powodując w konsekwencji spore zamieszanie w nauce.

Skoro bowiem w najbardziej znanym ostatnim, czterdziestym szóstym rozdziale swego traktatu Germania Tacyt zawahał się, czy charakteryzowanych Wenedów, Bastarnów, i Fenów powinien zaliczyć do Germanów czy do Sarmatów, to wyżej wyciągnięty wniosek okazuje się chyba w pełni uzasadniony.

Tacyt pisał:

Wenedowie wiele przejęli z obyczajów Sarmatów albowiem w swych wyprawach łupieskich przebiegają wszystkie lasy i góry, jakie wznoszą się między Peukinami a Fennami. Raczej jednak należy ich do Germanów zaliczyć. Ponieważ budują stałe domy, noszą tarcze, lubują się w pieszych marszach i chyżości - a wszystko to odmienne jest u Sarmatów, którzy spędzają życie na wozie i na koniu.

Z pewnością na podstawie relacji Tacyta nie należy rozszerzać siedzib plemion germańskich aż po Europę wschodnią i uważać Wenetów za Germanów w obecnym etnicznym rozumieniu tego słowa, choć historycy często stawiali tezy, które ciężko było udowodnić.

"Sarmacja" Ptolemeusza

W przeciwieństwie do historyka Tacyta, geograf Geograf A. Saint-Exupéry Mały Książę, bohater drugoplanowy; mieszkaniec asteroidy 330; zajmuje się spisywaniem geograficznych informacji o swojej planecie, ale nigdy tak naprawdę jej nie widział, ... Czytaj dalej Słownik bohaterów literackich - gimnazjum Ptolemeusz podaje więcej danych, dzięki którym łatwiej umiejscowić na mapie Wenetów. Ten aleksandryjski erudyta podzielił dzisiejsze ziemie polskie na dwie części rozgraniczone Wisłą i przydzielił je większym jednostkom geograficzno-etnicznym. Część położoną na zachód od Wisły przyłączył do "Wielkiej Germanii" (germania megale), natomiast część położoną na wschód-do Sarmacji Europejskiej. Wielka Germania sięgała od Renu do Wisły, Sarmacja Europejska - od Wisły do Donu (Tanais); dalej pomiędzy Donem a Wołgą rozciągała się druga Sarmacja - Azjatycka, ale ona nie interesuje nas w tej chwili. Na terenie Germanii, w jej wschodniej, "polskiej" części wymienił m. in. trzy ich odłamy wspomnianych powyżej Lugiów i  miasto Miasto Symbol potęgi, mądrości, nowoczesności, postępu, cywilizacji.
Starożytność Biblia, Stary Testament MIASTO - MIEJSCE POWSTANIA RÓŻNYCH JĘZYKÓW ŚWIATA - BABILON: W mieście tym ...
Czytaj dalej Słownik symboli literackich
Kalisia. Natomiast według niego w Sarmacji żyje mnóstwo plemion o różnych nazwach, których obecnie rozpoznanie czy choćby zidentyfikowanie niejednemu już historykowi sen spędziło z powiek. W tym miejscu chciałbym się zająć tylko jednym, ale dla nas najważniejszym ludem Sarmacji Europejskiej Ptolemeusza - Wenedami.

Ptolemeusz po przedstawieniu położenia owej Sarmacji pisał tak:

Zamieszkują Sarmację ogromne ludy: Wenedowie wzdłuż całej zatoki Wenedyjskiej, powyżej Dacji Peukinowie i Basternowie (…)

Dla jasności obrazu nie będę wymieniał dalszych "ogromnych ludów" Sarmacji, gdyż nie łączą się one wprost z naszym tematem rozważań.

Z powyższego cytatu wynika, że Wenedowie Ptolemeusza zajmują w jego systemie geograficzno-etnicznym miejsce analogiczne do Wenedów Tacyta, oznacza to, że byli oni głównym czynnikiem etnicznym Europy wschodniej na wschód od Wisły, nie licząc Bastardów, ludów irańsko-języcznych.

W następnym zdaniu swojego dzieła Ptolemeusz przystąpił do wyliczania pomniejszych ludów Sarmacji Europejskiej. Zaczął od zachodniego, czyli od nadwiślańskiego ich szeregu, i szedł od północy, to znaczy od Bałtyku, od Zatoki Wenedyjskiej na południe. Początek tego szeregu ludów jest następujący:

Z mniejszych zaś ludów siedzą w Sarmacji Gytonowie koło rzeki Wistula, poniżej Wenedów; następnie Finowie, następnie Sulonowie; niżej od nich Frugundionowie, następnie Awarinowie koło źródeł rzeki Wistula.

[Zaś] bardziej ku wschodowi od wymienionych w tym miejscu Ptolemeusz przystąpił do wyliczenia drugiego południkowego ciągu ludów "sarmackich" siedzą poniżej Wenedów Galindowie, Sudinowie i Stawanowie aż do Alanów itd.

Słowo poniżej może u Ptolemeusza prawdopodobnie oznacza na południe, z ostatniej przytoczonego cytatu wynikałoby, że południowymi, a dokładniej południowo-wschodnimi sąsiadami Wenedów byli Galindowie. Jest to informacja dosyć kłopotliwa, gdyż Galindowie podobnie jak i następni w spisie Sudinowie, należą właśnie do tej kategorii nazw u Ptolemeusza, które dadzą się stosunkowo pewnie zidentyfikować i zlokalizować. Galindowie i Sudinowie należą do plemion bałtyjskich, dokładniej znane są co prawda dopiero z okresu średniowiecza, ale Bałtom w nauce przypisuje się, zresztą nie bez racji, wyjątkową stabilność siedzib, które znajdowały się niemal z całą pewnością w rejonie dzisiejszych Mazur. Jeżeli zaś istotnie tak było w czasach Ptolemeusza, Wenedowie, którzy nadali imię zatoce i górom, przed chwilą scharakteryzowani u tego samego autora jako potężny lud i chyba istotnie wielkim ludem będący, okazaliby się ludem niezbyt okazałym zajmującym skromne siedziby na wschód od Wisły, nad samym morzem.

Wniosek taki znalazłby dodatkowe potwierdzenie w poprzednim cytacie. Jeśli Galindowie sąsiadowali z Wenedami od południowego wschodu, to bezpośrednio na południe od tych ostatnich mieli podobno zamieszkiwać Gytonowie. Pod tą nazwą wielu badaczy upatruje germańskich, dobrze w późniejszych czasach znanych Gotów. O ludzie tym wiadomo, że około przełomu starej i nowej ery wywędrował ze Skandynawii i rozpoczął swą podróż na południe, która przez pewien czas zatrzymała ich także na obszarze Polski północnej. Zresztą zgodnie z późniejszą tradycją gocką, zanotowaną u Gota z pochodzenia, historyka Jordanesa, szukano kontynentalnych siedzib Gotów raczej na Pomorzu Gdańskim. Tymczasem Ptolemeusz umieszcza Pytonów jak gdyby w pewnej odległości od morza poniżej Wenedów. W najnowszej nauce pojawiło się przekonanie, oparte na analizie materiału archeologicznego, że siedziby te prawdopodobnie znajdowały się nieco w głębi lądu nad Wisłą, mniej więcej w rejonie Torunia. Dokładnie odpowiadałoby to danym Ptolemeusza, gdyby, co nie jest pewne, teza niemieckiego archeologa Rolfa Hachmanna miała się w nauce utrzymać.

Nie Goci będą mnie jednak w tej chwili interesować, lecz Wenedowie. Sprzeczność informacji odnośnie tego ludu, znajdujących się w dziele Ptolemeusza, jest oczywista. Wenedowie nie mogli być wielkim ludem sięgając w kierunku południowym zaledwie do siedzib Gotów nadwiślańskich, Galindów i Sudanów. Czy Ptolemeusz się mógł się pomylić? Część uczonych sądzi, że do prawdziwych Wenedów odnosi się jedynie pierwsza wzmianka Ptolemeusza o wielkim ludzie, natomiast mały lud Wenedów stanowi pomyłkę, co jest możliwe, gdyż nie takie błędy zdarzały się aleksandryjskiemu erudycie. Być może Wenedowie w tym drugim znaczeniu figurują w jego dziele zamiast Aistów, znanego długo przed Ptolemeuszem ludu staropruskiego, którego siedziby w gruncie rzeczy odpowiadałyby danym naszego autora o małych Wenedach? Trudno powiedzieć, dlaczego u Ptolemeusza brakuje wzmianki o Aistach. Oczywiście, najłatwiejszym wyjściem byłoby zarzucić dawnemu autorowi pomyłkę, gdy jego informacja nie zgadza się z naszymi wyobrażeniami o przeszłości i postarać się poprawić ją. Jednak w tym wypadku poprawka taka wydaje się stosunkowo dobrze uzasadniona, chociaż opowiadam się za nią w formie ostrożnej hipotezy.

Dzięki niej udało się, zharmonizować dane Tacyta i Ptolemeusza o Wenedach. Podsumowując, Wenedowie byli na początku naszej ery znacznym ludem żyjącym na dużych, niemożliwych do dokładnego określenia obszarach na wschód od Wisły. Uzasadnionym wydaje się przypuszczenie, że Wenedowie stanowili wówczas główny czynnik etniczny na tych obszarach stąd nasze nimi zainteresowanie.

Wenedowie - "Prasłowianie"?

Powstają dwa pytania, na które w dalszej części pracy chciałbym odpowiedzieć. Kim byli Wenedowie? Czy można ich zidentyfikować z jakimś innym, znanym nam ludem europejskim?

W nauce polskiej rozpowszechniło się przekonanie o identyczności starożytnych Wenetów z Prasłowianami. Bierze się to zarazem z założenia o zamieszkiwaniu ziem polskich od wielu wieków przed Ptolemeuszem przez Prasłowian, jak również z innych danych źródłowych. Najważniejszym argumentem za postawioną tezą jest to, że pisarze późniejsi, bizantyjscy i łacińscy, począwszy od Jordanesa w połowie VI wieku bardzo często używali terminu Wenedowie lub Wenetowie (te dwa terminy są równoważne) na określenie Słowian. Dodatkowo Niemcy Niemcy Republika Federalna Niemiec. Członek Unii Europejskiej. Państwo położone w środkowej Europie nad Morzem Bałtyckim i Północnym. Powierzchnia 356 970 km2. Liczba ludności 82 357 tys. (2001 ... Czytaj dalej Słownik geograficzny jeszcze w średniowieczu i później mówili nazywali Słowian Wenedami (die Wenden). Tymczasem Finowie podobno do dziś mówią o Słowianach wschodnich, których jedynie znali, Venaja". Jeśli uznamy Wenedów za Prasłowian, zidentyfikujemy ich z twórcami kultury archeologicznej grobów jamowych, (tzn. przeworską i oksywską), którą często wręcz nazywano wenedzką, to można by spróbować samą nazwę Wenedów wywieść z języka słowiańskiego. Tymczasem jest to jednak zupełnie niemożliwe, gdyż nazwa ta poprawnie brzmi Wenetowie, zaś Wenedowie jest formą germańską. Występowała ona w starożytności i średniowieczu nie tylko nad Wisłą, lecz w wielu innych rejonach Europy, w tym takich, gdzie z całą pewnością Słowian nie było. Nazwa Wenetowie wywodzi się z pierwiastka mend-, który oznacza kochającego ród, przynależnego do rodu, krewniaka. Najbardziej znanym przykładem tego nazewnictwa jest nazwa słynnej Wenecji nad Adriatykiem, ale Wenetowie, po raz pierwszy wymienieni przez Homera w Iliadzie jako Enetoi na obszarze Paflagonii w Azji Mniejszej, zajmowali siedziby od Walii i Bretanii na zachodzie po półwysep Bałkański i Małą Azję na wschodzie.

Jak można wytłumaczyć to zjawisko? Czy chodzi o przypadkową równoważność nazw ludów nie mających ze sobą nic wspólnego? Jest to raczej zupełnie nieprawdopodobne. Czy może rozrzut przestrzenny nazw "weneckich" dokumentuje ogromny obszar zamieszkiwany kiedyś bardzo dawno przez jeden wielki lud Wenetów; zaś Wenetowie, Wenedowie walijscy, galijscy, nadwiślańscy, adriatyccy, małoazjatyccy itd. byliby jedynie pozostałościami tego wielkiego ludu? Być może zachodzi jeszcze inna możliwość. obecność nazewnictwa weneckiego w całej bez mała Europie stanowi być może rezultat ekspansji Wenetów, podjętej z jednego, bardziej ograniczonego rejonu.

Drugą z zaprezentowanych możliwości prowadzi nieuchronnie do identyfikacji Wenetów ze Staroeuropejczykami, o których istnieniu wiemy jedynie dzięki dociekaniom językoznawców. Nomenklatura Nomenklatura grupa ludzi wyznaczonych przez władzę lub partię do pełnienia urzędowych stanowisk w państwie i kierowniczych funkcji w przedsiębiorstwach.
Czytaj dalej Słownik historyczny
wenecka wykracza jednak poza ustalony przez językoznawców obszar języka Staroeuropejskiego, dodatkowo znamy, choć jedynie ułamkowo, język Wenetów adriatyckich, jedynie o tym ludzie mamy więcej wiadomości historycznych, co nie dziwi ze względu na sąsiedztwo Rzymu. Okazuje się, że nie był on identyczny z rekonstruowanym językiem staroeuropejskim, lecz stanowił wykształcony odrębny język indoeuropejski, najbliżej spokrewniony z językami iliryskim i italskimi. Języka Wenetów bretońskich, nadwiślańskich itd. nie jesteśmy w stanie odtworzyć co prawda nawet w takim zakresie, ale przyjmując genetyczną więź pomiędzy poszczególnymi odłamami weneckimi przychylimy się raczej do trzeciej z naszkicowanych możliwości. Aczkolwiek trudno dotąd o zgodę w nauce w tej zawikłanej kwestii, a pierwotne siedziby Wenetów naukowcy próbowali zlokalizować w różnych miejscach Europy. Proponuję przyjęcie niedawno sformułowanej, w ślad za przypuszczeniami niemieckiego językoznawcy Paula Kretschmera, tezy Gerarda Labudy. Zgodnie z nią, siedziby Wenetów w epoce brązu znajdowały się między środkową Łabą a dolną Wisłą, głównie w dorzeczu Odry. Wenetowie sąsiadowali tam najpierw z Celtami, Lirami i Italikami, a następnie również z Germanami, Bałtami i Prasłowianami. Archeologicznym odpowiednikiem Wenetów była kultura łużycka. Około 1000 roku p.n.e. rozpoczęły się  migracje Migracje przemieszczanie się osobników z jednej populacji do drugiej. Następuje wtedy przepływ genów między tymi populacjami, co może doprowadzić do zmiany częstości genów i wywołać zmianę ... Czytaj dalej Słownik biologiczny Wenetów trwające do około połowy pierwszego tysiąclecia przed naszą erą. Spowodowały one z jednej strony do rozpowszechnienia nazewnictwa weneckiego na wielkich obszarach Europy, z drugiej do znacznego rozrzedzenia i osłabienia osadnictwa weneckiego na obszarze macierzystym. Archeologiczne proces ten zaznaczył się rozkładem i upadkiem kultury łużyckiej. Obszar Wenetów nadwiślańskich ulegał penetracji innych ludów: najazdy Scytów od wschodu, napór Celtów od południa, Germanów od północy, przede wszystkim zaś siedziby weneckie we wschodniej części terytorium Wenetów zajmowane były stopniowo i w sposób trwały przez Prasłowian. W ten sposób Prasłowianie wchodzili jak gdyby na tereny zajmowane przedtem przez Wenetów, nie mamy powodu sądzić, że działo się to w sposób łagodny i w konsekwencji nazwa Wenetowie, została przeniesiona na Słowian prawdopodobnie przez germańskich sąsiadów.

Na pewno w VI wieku oznaczała ona już Słowian. Trudno obecnie powiedzieć czy także w I i II wieku, to znaczy wtedy, gdy nazwy Wenedowie używali Pliniusz, Tacyt i Ptolemeusz byli to już Słowianie? Co do tego nie mamy pewności, choć nie jest to wykluczone. Wcale nie oznacza to, że nad dolną Wisłą oraz na wschód od tej rzeki utrzymywała się w czasach rzymskich pewna zwarta etniczna grupa starowenecka, która nie poddała się jeszcze bałtyzacji ani slawizacji. Za panowania cesarza Nerona pewien obrotny Rzymianin udał się w poszukiwaniu bursztynu aż nad Bałtyk. Nie wykluczone, tą możliwość dopuszcza Gerard Gerard Pieśń o Rolandzie, bohater epizodyczny; wasal Rolanda.
Czytaj dalej Słownik bohaterów literackich - gimnazjum
Labuda, że ten pierwszy znany ze źródeł turysta na ziemiach polskich porozumiewał się z miejscową ludnością za pomocą towarzyszących mu Wenetach znad rzeki Padu. Rozważając wszakże wszystkie argumenty za i przeciw, skłonny jestem jednakże przychylić się do bardziej prawdopodobniej tezy "słowiańskiej" .

Wenetowie Pliniusza, a zapewne Tacyta i Ptolemeusza, oznaczają Prasłowian. Przy tym założeniu nie jest zatem prawdą, że źródła antyczne nie znają Słowian, że Słowianie są "wielkim nieobecnym" ówczesnych dziejów Europy.

Nowe ujęcie etnogenezy Słowian

Do niedawna powyższy wywód nie napotkałby chyba w polskiej nauce zasadniczego sprzeciwu. Przed kilkoma laty jednak prahistoryk krakowski Kazimierz Godłowski wystąpił z gruntowną krytyką tego dotychczasowego ujęcia i zaproponował całkowicie różne od swych poprzedników, typowo allochtonistyczne rozwiązanie zagadnienia etnogenezy Słowian.

Zdaniem Kazimierza Godłowskiego źródła antyczne i wczesnobizantyjskie nie myliły się w kwestii Słowian podając ich pod innymi nazwami. Według niego Słowian jako wyodrębniona jednostka etniczna nie istnieli przed V i VI wiekiem n.e. Kultura wczesnosłowiańska, która od VI wieku, na niektórych terenach może nawet od schyłku V wieku; wyjątkowo trudno poddawała się bliższym zabiegom chronologicznym. Pojawiła się na rozległych obszarach Europy wschodniej, środkowej i południowo-wschodniej od dorzecza środkowego Dniepru i Prypeci na wschodzie po Łabę, Salę i Men na zachodzie oraz na niemal całym Półwyspie bałkańskim. Była ona w swej początkowej fazie wyjątkowo zwarta na całym swoim terytorium, a równocześnie zupełnie różna od kultur poprzedzających ją na obszarze na północ od gór Europy środkowo-wschodniej -Sudety, Karpaty. Mowa w tym miejscu o kulturach przeworskiej i oksywskiej w dorzeczu Odry i Wisły oraz o tzw. kulturze zarubinieckiej (nazwa od miasta Zarubincy) nad środkowym Dnieprem, rozwijającej się od około II p.n.e. do II n.e. wieku. Dla zwolenników "makroojczyzny" Słowian m. in. dla P. N. Tertiakowa, kultury te były zwyczajnie odpowiednikami Słowian zachodnich oraz kultur przeworskiej i oksywskiej, a także wschodniej (zarubunieckiej). Według Kazimierza Godłowskiego nie może być o tym mowy. Wszelkie zaobserwowane w nauce zbieżności między kulturą wczesnosłowiańską od VI do VIII wieku, a wyżej wymienionymi kulturami okresu rzymskiego mają charakter drugorzędny, istotne i znamienne są różnice.

Te różnice to:

  • rozwinięta, wyspecjalizowana wytwórczość rzemieślnicza, przede wszystkim w obrębie kultury przeworskiej; pracownie garncarskie pracowały na zbyt; metalurgia żelaza, która w olbrzymim Zagłębiu Świętokrzyskim, gdzie obecnie istnieje rezerwat archeologiczny, osiągnęła godny podziwu rozmach i musiała zaopatrywać spore część Europy, niektórzy uczeni twierdzą, że nawet tereny Cesarstwa Rzymskiego; kultura ta była odmienna od prymitywnego, niewyspecjowalizowanego, pracującego jedynie na własny użytek rzemiosła Słowian VI-VIII wieku,
  • znajomość koła garncarskiego, zróżnicowanie oraz wysoki poziom technologiczny garncarstwa w okresie rzymskim a prymitywna, niezróżnicowana, wylepiana wyłącznie ręcznie z brunatnej gliny z dużą domieszką piasku ceramika "wczesnosłowiańska", powstawały z niej przede wszystkim wysokie garnki typu "praskiego" lub "Korczak" (od miasta Korczak koło Żytomierza), występujące w nielicznych odmianach na dużych obszarach zajętych we wczesnym średniowieczu przez Słowian, tylko na obszarze Ukrainy towarzyszyła Słowianom nieco bardziej rozwinięta ceramika typu "Pieńkowka",
  • bogate wyposażenie grobów w okresie rzymskim a niezwykle ubóstwo grobów "wczesnosłowiańskich", gdzie pochówki popielnicowe (popielnice z reguły reprezentują ceramikę typu praskiego) nie zawierają niemal żadnych przedmiotów towarzyszących zmarłemu. Można sądzić, że chodzi o celowe ubóstwo rytualne, spowodowane względami kulturowymi (chodzi o nie umieszczanie w grobach broni, narzędzi, ozdób), gdyby nie to, że także słowiańskie znaleziska osadnicze, odkopane przez archeologów są z kilkoma wyjątkami bardzo ubogie. Obserwacje te potwierdziły przekonanie o niskim stopniu rozwoju rzemiosła, zwłaszcza metalurgicznego Słowian w VI i następnych wiekach.

Same osady VI i VII wieku były początkowo niewielkimi osadami otwartymi, położonymi najczęściej nad rzekami, na terasach rzecznych lub w samych dolinach. Często tworzą one niewielkie skupienia. Wielkie obszary wczesnośredniowiecznej Słowiańszczyzny charakteryzowały niewielkie domostwa, najczęściej kwadratowe półziemianki, z umieszczonymi w narożniku piecem lub paleniskiem.

O wzorach ceramiki, problemie, którego nie dotyczy ta praca, nie będziemy tu szerzej dyskutowali, odsyłając Czytelnika do poniżej umieszczonego spisu literatury.

Bardzo zwarty i obejmujący prawie cały obszar, na którym we wczesnym średniowieczu źródła pisane poświadczyły obecność Słowian, zespół omówionych cech kulturowych charakteryzuje:

Nie tyle określony zestaw przewodnich typów zabytków ruchomych, ile ogólny model i strukturę tej kultury, odbijające określony typ stosunków gospodarczo- społecznych, osadnictwa, obyczajowości i wierzeń [Kazimierz Godłowski].

Kazimierz Godłowski doszedł do wniosku, że opisany model kultury najwcześniej wytworzył się na terenie Ukrainy pomiędzy Wschodnimi Karpatami a Dnieprem. Tam już od schyłku IV wieku zaznaczył się zanik kultur wcześniejszych - czerniachowskiej i tzw. kurhanów karpackich, tam z pewnością lub we wschodniej części dorzecza Wisły

(…) dokonała się w V wieku krystalizacja tej kultury i tutaj także znajdował się obszar wyjściowy jej dalszej ekspansji.

Ta nazwana przez Kazimierza Godłowskiego krystalizacja oznacza, że dopiero od tego momentu to znaczy od V do VI wieku, można w ogóle mówić o Słowianach i ich kulturze. Kultury tej nie można się wyprowadzić z żadnej innej wcześniejszej i stanowi ona innowację. Jednak obserwacje archeologiczne zdają się wskazywać, że decydujący udział w formowaniu się kultury słowiańskiej w wiekach V i VI miała ludność pochodząca z obszarów położonych na północ od strefy leśnej Europy wschodniej. Około 520 roku rozpoczyna się drugi etap ekspansji słowiańskiej, który przyniósł Słowianom ogromne zdobycze i mniej więcej 20 % powierzchni kontynentu.

Można zauważyć, że Kazimierz Godłowski zmienił podejście historyków i archeologów do tematu etnogenezy Słowian. Zakończył też spór badaczy na ten fascynujący temat. Uważał bowiem, iż szukanie Słowian w okresie rzymskim, a nawet w okresie dawniejszym jest zajęciem daremnym, gdyż Słowianie wtenczas jeszcze nie istnieli. Dodatkowo w współczesnej nauce nie tylko Kazimierz Godłowski doszedł do wniosku, że do procesu krystalizacji etosu słowiańskiego doszło tak późno. Analogiczny pogląd sformułował niedawno również czeski uczony Zdenek Vana. Założenie Kazmierza Godłowskiego spotkało się w nauce polskiej ze zróżnicowanym przyjęciem. Pojawili się zwolennicy tradycyjnych poglądów i tzw. "długiej genealogii" Słowian. Co całkiem oczywiste zajęli oni wobec tezy Godłowskiego negatywne stanowisko.

Jednak według Gerarda Labudy nie wyjaśnia ona wszystkich wątpliwości. Można zauważyć sprzeczność wyników badań językoznawców i prahistoryków. Dla przykładu językoznawcy stwierdzają, że nad górnym Prutem, Dniestrem i Bohem, a częściowo także w dorzeczu górnej Wisły, pojawia się najbardziej archaiczne nazewnictwo słowiańskie. Tymczasem Godłowski wyklucza, iż  dorzecze Dorzecze obszar, na którym wody powierzchniowe spływają do określonej rzeki i jej dopływów. Granice między dorzeczami wyznacza dział wodny.
Czytaj dalej Słownik geograficzny
Prutu i Dniestru było zasiedlone przez Słowian w okresie wpływów rzymskich. Drugim argumentem językoznawców jest, że wszystkie podstawowe nazwy rzek na terenie Polski, które podejrzewane są o pochodzenie weneckie, czyli te przejęte przez Słowian bezpośrednio z języka weneckiego, nie mogą być przyjmowane bezpośrednio od Wenecjan z pominięciem pośrednictwa germańskiego. Rodzi się pytanie na ile ta teza językoznawców jest słuszna? Słowianie musieliby mieszkać na ziemiach polskich znacznie wcześniej niż w V i VI wieku n.e., w okresie, gdy przebywały tu jeszcze liczące się grupy ludności staroweneckiej.

Próby pogodzenia sprzeczności w teoriach

Wydaje mi się, że teza Godłowskiego jest słuszna tylko częściowo. Nie można zanegować zasadniczej odmienności stosunków społecznych, osadniczych i kulturowych, jakie przyniosła kultura wczesnosłowiańska VI i VII wieku. Uważam, iż stanowiła ona nową jakość i musiała być reprezentowana przez określony lud, nie znany źródłom antycznym.

Nie może być przypadkiem, że właśnie w tym samym mniej więcej czasie pojawiła się w źródłach nazwana "Słowianie" i to od razu na znacznych obszarach. Niewłaściwe jest patrzenie na nową kulturę jedynie w kategoriach regresu cywilizacyjnego i porównywanie jej z dobrze rozwiniętymi kulturami okresu rzymskiego. Stare kultury już dawno przeminęły lub właśnie przemijały, związane różnymi dziedzinami życia ze światem rzymskim, nie potrafiły przetrwać wstrząsów związanych z przemijaniem świata starożytnego.

Najbardziej rozwijające się dynamiczne elementy weneckie, wraz ze współżyjącymi na ich terenie, pokojowo czy też zbrojnie gromadami i plemionami germańskimi, być może i celtyckimi, opuściły kraj udając się na południe, by w wielkiej wędrówce ludów szukać szczęścia i łupów. W ten sposób zginęły w pomroku dziejów i podzieliły los różnych plemion wojowniczych czasem Gotów, Wandalów, Longobardów. Obszary weneckie, których ramy terytorialne i etniczne łupili w ciągu wieków ze wszystkich stron Scytowie, Celtowie, Germanie, uległy zatem w wiekach IV - VI dalszemu osłabieniu, co potwierdza mała liczba znalezisk archeologicznych pochodzących z tego okresu. Nie należy zapominać o tym, że np. Celtowie i w części Germanie wnieśli wiele do dorobku cywilizacyjnego plemion weneckich.

Słowianie od V do VI wieku najeżdżając od strony wschodniej obecne polskie ziemie i ziemie na zachód od Odry, nie napotkali na poważniejsze przeszkody. Można sądzić, iż napotkali na swej drodze głównie ludność pokrewną im nazywaną w źródłach antycznych oraz przez germańskich sąsiadów Wenetami lub Wenedami, którą wbrew Godłowskiemu, a w zgodzie ze zdecydowaną większością uczonych polskich, a także chyba z wymową źródeł historycznych należy również uznać za Prasłowian. Oznaczałoby to, że V wiek nie przerywałby rozwoju społeczeństw zamieszkujących ziemie polskie, lecz stanowiłby jedynie kolejny, choć ważny, a dla przyszłości może nawet decydujący etap. Z nałożenia się przybywających Słowian na miejscową, znacznie rozrzedzoną i podupadłą gospodarczo ludność prasłowiańską (Wenetowie), powstała ta część późniejszej Słowiańszczyzny zachodniej, która dała początek plemionom polskim. I to byłaby główna różnica kultury prapolskiej w porównaniu z kulturami innych ludów słowiańskich np. w Czechach, Bułgarii, Rumunii, gdzie Słowianie nawarstwiali się na ludy niesłowiańskie: germańskie, iliryjskiej, trackie. Natomiast w terenach polskich byli kolejną falą słowiańską. Wszędzie tam, gdzie dotarła fala słowiańska w V i VI wieku, wytworzona przy sile oddziaływań kultura jednolita, choć dość prymitywna i surowa, z czasem zmieniająca miejscową ludność, a co najistotniejsze stwarzająca podstawy dalszego rozwoju. Począwszy od VII wieku, a szczególnie w następnych stuleciach będzie można zaobserwować bujny rozwój kultur poszczególnych ludów słowiańskich.

Wenetowie z czasów rzymskich, czyli Prasłowianie byli takimi samymi przodkami plemion polskich jak i Słowianie, w ścisłym słowa tego znaczeniu, z od V do VI wieku. Tak więc należy uznać, iż okres wenecki stanowił integralną część naszej historii. Mieszkańcy znanej późnołużyckiej osady w Biskupinie mogą uchodzić za naszych dawnych przodków, podobnie jak Galowie, z którymi walczył Juliusz Cezar za przodków nowożytnych Francuzów.

Rozpad jedności. Wielka ekspansja i wczesne państwa słowiańskie

Migracje

Zjawisko migracji ludów, zmieniania przez nie siedzib, odbywało się w sposób albo spokojny, gdy ich ekspansja kierowała się na obszary słabo zaludnione albo wojowniczo, kosztem tubylców. Przemieszczanie się ludów było zjawiskiem właściwym ludzkości od dawien dawna, co najmniej od epoki brązu, gdy warunki bytu ludzkiego, surowce wyjściowe do produkcji tego stopu, miedź i cyna, rozmieszczone były bardzo nierównomiernie i skąpo. Zapotrzebowanie na nie spowodowało przyspieszenie procesu zróżnicowania się poszczególnych społeczeństw ludzkich pod względem ich zamożności. Co jakiś czas zdarzały się okresy szczególnej aktywności zdobywczej. Ludy celtyckie najwyższy wzrost Wzrost zwiększanie rozmiarów i masy ciała. Wzrost jest cechą wszystkich żywych organizmów i następstwem pobierania substancji odżywczych z otoczenia. U jednokomórkowców wzrost wiąże się ze ... Czytaj dalej Słownik biologiczny aktywności do ekspansji na obce terytoria osiągnęły około połowy I tysiąclecia p.n.e. Po przez kilka następnych wieków w dziejach większej części Europy, od Wysp Brytyjskich i Półwyspu Pirenejskiego po Bałkany i Azję Mniejszą Celtowie zdobywali i rozprzestrzeniali dorobek swojej kultury. W archeologii okres czterech ostatnich wieków przed naszą erą nosi nawet nazwę lateńskiego od miejscowości La Tene, z której jest znana archeologom jako modelowy przykład osady celtyckiej. W późniejszym okresie, od III do II wieku p.n.e., a zwłaszcza od I wieku n.e., nastąpił okres wzmożonej aktywności ludów germańskich, który doprowadził do opuszczenia przez Germanów południowo-skandynawskich i jutlandzkich siedzib i udania się na rozległe połacie Europy środkowej, a następnie pod wpływem Hunów doprowadził część z nich w różne miejsca świata śródziemnomorskiego.

W pierwszych dziesięcioleciach VI wieku przyszła kolej także na opuszczenie siedzib przez Słowian. W świetle powyższych rozważań na temat Słowian, nie byłoby to słuszne założenie, że już przed VI wiekiem trwały procesy etnogenetyczne i migracyjne, które doprowadziły do całkowitej slawizacji obszarów nad Wisłą i Odrą. Wiadomo, iż nastąpiło to poza ówczesnym światem cywilizowanym i dlatego nie zachowała się żadna wzmianka na ten temat w źródłach pisanych. Natomiast jak byśmy to nazwali drugi etap ekspansji słowiańskiej, obejmujący VI i VII wiek, miał wyprowadzić Słowian daleko poza wcześniej zajęte przez nich siedziby, zbliżając ich znacznie do centrów ówczesnego życia kulturalnego oraz ośrodków politycznych, dlatego też chociaż nadal częściowe i wyłącznie w obcym naświetleniu, istnieją źródłowe zapisy tych dziejów.

Pierwsi świadkowie ekspansji Słowian

Najpierw chciałbym przyjrzeć się kilku świadectwom źródłowym, które dokumentują najwcześniejsze etapy zajmowania przez Słowian obszarów Niżu polskiego i ich dochodzenia do Bałtyku. Około 512 roku germańscy Herulowie, pokonani w rejonie środkowego Dunaju przez Longobardów, zapragnęli nagle wrócić do swej skandynawskiej ojczyzny i według relacji dobrze poinformowanego historyka bizantyjskiego Prokopiusza z Cezarei:

(…) pod wodzą wielu ludzi krwi królewskiej przeszli w poprzek przez wszystkie ludy Sklawenów, Sklawenów następnie przebywszy znaczny obszar pustego kraju, dotarli do ludu zwanego Warnami. A następnie przeszli szybko także i przez plemiona Danów, bo tamtejsi barbarzyńscy nie stawiali im oporu (…)

po czym na okrętach przeprawili się do Thule, czyli do Skandynawii.

Relacja ta jest niezwykle interesująca. Pozwala ona uchwycić, przynajmniej tak się wydaje, bardzo wczesny etap zachodniej migracji Słowian, kiedy to obszary dzisiejszej Polski zachodniej i wschodnich Niemiec, wyludnione z powodu odejścia plemion germańskich, nie zostały jeszcze zajęte przez Słowian. Wtedy to Herulowie posuwali się z pewnością poprzez południowe ziemie polskie (Małopolskę i Śląsk), a następnie przez obszary późniejszej Słowiańszczyzny połabskiej. Pojawia się pytanie, gdzie znajdowały się siedziby germańskich Warnów, do których Herulowie dotarli po przebyciu znacznych nie zaludnionych obszarów? Być może chodzić zarówno o odłam tego plemienia zajmujący siedziby na wschód od rzeki Sali, a więc we wschodniej Turyngii, pod koniec VI wieku z źródeł pisanych dowiadujemy się, że zostali wycięci w pień przez Franków, jak też o inny odłam, mieszkający w pobliżu Półwyspu Jutlandzkiego.

Ciekawą wiadomość przekazał nam piszący w pierwszej połowie VII wieku historyk Teofylakt Simokattes. Podał on, że za panowania cesarza Maurycego (582-602), zapewne w 595 roku:

(…) trzej ludzie pochodzenia sklawińskiego, nie mający przy sobie żadnego żelaza ani sprzętu bojowego, schwytani zostali przez gwardzistów cesarskich: nieśli jedynie kitary, a niczego poza tym nie mieli.

Na pytania cesarza skąd przybyli i dlaczego znaleźli się na terytorium jego państwa, odpowiedzieli, iż:

Pochodzą ze szczepu Sklawenów, mieszkają nad brzegami Oceanu Zachodniego i że chagan aż tam wysłał posłów dla zgromadzenia sił zbrojnych, a przywódcom poszczególnych szczepów ofiarował wielkie dary.

Chagan był władcą koczowniczych Awarów, o których będę jeszcze pisał poniżej, przebywających w tym okresie na terenie Panonii. Ocean Zachodni tą nazwę używano do określenia Oceanu Atlantyckiego, ale w tym wypadku chodziło zapewne o Morze Północne lub Bałtyckie. Przekaz trzech Słowian dowodzi, że po pierwsze Słowianie docierali najpóźniej na przełomie VI i VII wieku do Morza Bałtyckiego, a po drugie stanowili element, z którym musiał liczyć się każdy władca bawarski. Dalsze losy pojmanych przez wojsko cesarskie Słowian nie są dla nas istotne, znacznie interesujące dla nas byłoby, co niestety jest niemożliwe, sprawdzenie celu ich wyprawy w głąb Cesarstwa, być może wbrew temu co twierdzili wysłańcy, usiłowali oni spełnić funkcję szpiegowskie na rzecz Awarów. Trudno nam też do końca zrozumieć ich oświadczenie:

Noszą zaś kitary, ponieważ nie są przyzwyczajeni odziewać się w zbroje, bo ich ziemia nie zna żelaza i dlatego pozwala im żyć w spokoju bez waśni; grają na lirach, ponieważ nie umieją dąć w surmy bojowe, a ludziom, którzy nigdy nie słyszeli o wojnie, zbyteczne są oczywiście surowsze rodzaje muzyki.

Opowiadanie Opowiadanie Podstawowa forma wypowiedzi (obok opisu), przedstawiająca przebieg zdarzeń w ich następstwie czasowym. Do głównych wyróżników opowiadania należą: gramatyczna forma czasu przeszłego, ... Czytaj dalej Słownik terminów literackich to według zachowanych informacji wywarło niemałe wrażenie na cesarzu, a także na wielu nowożytnych historykach, doprowadzając w pewnym stopniu do powstania stereotypu pokojowego Słowianina, któremu obca była wojna i zaborczość, i który spokojną pracę na roli oraz grę na gęśli przekładał nad wojnę. Tymczasem ten sielankowy obrazek Obrazek w literaturze XIX-wiecznej krótki utwór pisany wierszem lub prozą, często udramatyzowany, ukazujący w formie scenki rodzajowej lub opisu sytuacji jakieś środowisko, portret psychologiczny. ... Czytaj dalej Słownik terminów literackich rażąco kłóci się z tym, co wiemy o najazdach słowiańskich na ziemie cesarstwa oraz o wojowniczości tego narodu. Można podejrzewać, że bajeczkę o gęślach i pokojowym usposobieniu swych ziomków wymyślili złapani Słowianie, aby ukryć prawdziwy cel swojej misji.

Tylko pod jednym względem migracje słowiańskie różniły się od migracji plemion germańskich i od przesunięć plemion koczowniczych ze wschodu. Germanie, Sarmaci, Hunowie, Awarowie Awarowie wędrówki ludów
Czytaj dalej Słownik historyczny
pojawiali się nieoczekiwanie, dokonywali szybkich i spektakularnych podbojów, ale z reguły bywało tak, że po pewnym czasie impet zdobywców wyczerpał się i tracili oni uzyskane na wojennej ścieżce pozycje. Podboje okazywały się nietrwałe, dawni zwycięzcy byli wypierani lub przystosowywali się do miejscowej ludności. Słowianie zwykle nie przemieszczali się na wielkie odległości, lecz przesuwali się powoli, ale systematyczne. Tymczasem raz opanowane tereny na ogół pozostawały już na stałe w ich rękach choć i bywało tak, lecz rzadko, że z niektórych terenów na skutek działania sił zewnętrznych musieli się jednak i oni wycofywać. Ekspansja Germanów i plemion koczowniczych była ekspansją wojowników, a więc grup stosunkowo nielicznych, podczas gdy słowiańska była ekspansją ludności rolniczej szukającej przede wszystkim ziemi uprawnej, a nie jedynie szybkich łupów i trybutów.

Hunowie

Hunowie Hunowie wędrówki ludów
Czytaj dalej Słownik historyczny
byli ludem pochodzenia turskiego, który około 375 roku założył obszerne, wieloetniczne państwo nad Morzem Czarnym, w połowie V wieku zajął Panonię i właśnie z tych terenów, aż do śmierci swego wielkiego wodza Attylli w 454 roku napadał na zachodnią część upadającego już Cesarstwa Rzymskiego. Słowianie nie utrzymywali z nimi zbyt żywych kontaktów, co dla wielu badaczy tych czasów, jest pośrednim dowodem, że około połowy V wieku nie było Słowian jeszcze w Europie środkowej. Jedynie historyk grecki Priskos z Panion, uczestnik jednego z poselstw bizantyjskich na dwór Attylli w 448 roku, w swojej relacji z misji wspominał o jakimś napoju nazywanym przez miejscowych "medos", co zdaniem według niektórych uczonych odpowiada słowiańskiemu "miodowi" i może świadczyć albo o obecności Słowian w państwie Attylli albo o zapożyczeniu przez Hunów tego wyrazu i samego pojęcia od Słowian.

Hunowie, raczej rzadko, ale docierali zbrojnie na ziemie południowej Polski, czego dowodem są groby wojowników w Jakuszowicach koło Pińczowa, Żernikach Wielkich koło Wrocławia i Jędrzychowicach koło Oławy. W tych wypadkach z pewnością chodziło o jakichś naczelników duńskich, poległych w trakcie swego rodzaju rozpoznania bojowego na północ Karpat. Znaleziska archeologiczne z terenów Polski nie wystarczają jednak do przyjęcia wzorem niektórych uczonych, tezy o panowaniu Attylli na całych ziemiach polskich, aż do Bałtyku lub Morza Północnego.

Po śmierci Attylli jego olbrzymie państwo uległo szybkiemu rozpadowi. Przeciw Hunom wystąpiły plemiona germańskie, zmuszane przez nich dotąd do nierównoprawnego sojuszu, i oswobodziły się. Prawdopodobnie resztki Hunów przetrwały w Panonii, aż do przybycia nowej fali koczowników - Awarów.

Awarowie

Dzieje Awarów są związane bezpośrednio z dziejami Słowian. Awarowie pojawili się w źródłach bizantyjskich w latach pięćdziesiątych VI wieku. Dyplomacji bizantyjskiej udało się skierować tych koczowników przeciw wschodniosłowiańskim Antom, którzy najeżdżali na granice Cesarstwa. W latach 562 i 566/567 źródła odnotowały dwie wyprawy bawarskie skierowane przeciw państwu Franków, które dotarły aż do środkowych Niemiec. Prawdopodobnie te wyprawy przechodziły przez ziemie polskie. Niekiedy przypisuje się im dużą rolę w ożywieniu Słowian zachodnich. W 568 roku Awarowie zajęli po wycofujących się do Italii germańskich Longobardach stepy panońskie. Podobnie jak wcześniej Hunowie, Awarowie stworzyli tu centrum obszernego państwa, wciągającego w orbitę wpływów różne miejscowe ludy, zwłaszcza germańskie i słowińskie.

Trudno o jednoznaczną ocenę stosunków awarsko-słowiańskich. Źródła pisane niejednokrotnie wspominają o wspólnych atakach Awarów i Słowian przeciw ziemiom Cesarstwa. Mogło to być współdziałanie wymuszone. Tradycja słowiańska w VII wieku zanotowała w kronice tak zwanego Fredegara oraz w XII wieku w najdawniejszym latopisie ruskim Powieść lat minionych zachowała się pamięć o nadużyciach i gwałtach, jakich dopuszczali się Awarowie w stosunku do podporządkowanej im ludności słowiańskiej. Należy tu dodać, że u Słowian nazwa plemienna Awarów, czy Obrów, stała się synonimem "olbrzyma", a więc człowieka potężnego. Krótko mówiąc przed wielką klęską zadaną Awarom przez armię bizantyjską w 626 roku, doszło do antyawarskiego powstania Słowian morawskich, którym udało zrzucić zwierzchnictwo Awarów i pod wodzą Samona, przybysza z kraju Franków, utworzyć własną, jeszcze nietrwałą organizację polityczną. Nie zaprzeczając akcentowanym przez źródła pisane przejawom antagonizmu słowiańsko-bawarskiego, należy jednak wspomnieć, że nie były one zjawiskiem powszechnym. Źródła archeologiczne dowodzą ponad wszelką wątpliwość, że na niektórych co najmniej obszarach np. na południowych obszarach Moraw i Słowacji doszło do daleko idącej symbiozy kulturowej pomiędzy Awarami a Słowianami, co musiało być rezultatem długotrwałej współpracy i poprawnych stosunków sąsiedzkich. Awarowie w ciągu VII i VIII wieku stracili wiele z swojej początkowej siły. Zostali oni ograniczeni w swych siedzibach do Panonii właściwej, a ostatecznie rozbici przez Franków Karola Wielkiego pod koniec VIII wieku.

Kierunki migracji Słowian

Parę słów chciałbym poświęcić kierunkom migracji Słowian w VI i VII wieku. Doprowadziły one do największego w dziejach zasięgu ludności słowiańskiej. Trudno jest określić, jakie tereny udało się zająć Słowianom w toku ich "wielkiej wędrówki". Ich migracje w dużej części nie dają się śledzić w oparciu o źródła pisane. Jedynie wyprawy, które kierowały się na południe, na Bałkany i dotyczyły bezpośrednio interesów Cesarstwa Wschodniego, zdołały przyciągnąć uwagę historyków i pisarzy bizantyjskich. O wiele gorzej przedstawia się pod tym względem ekspansja w kierunku zachodnim, poza Odrę, do Łaby i Sali oraz nad górny Men, gdyż tu historyk może liczyć jedynie na relacje autorów zachodnioeuropejskich, a VI wiek, a zwłaszcza VII należą do najuboższych pod względem zachowanych źródeł. Dopiero druga połowa VIII wieku, a szczególnie panowanie Karola Wielkiego (768 - 814), przyniosło tu zmianę - źródła zaczęły napływać bardziej systematycznie i szerszym strumieniem. Najgorzej przedstawiają się próby udokumentowania ekspansji Słowian w kierunku wschodnim i północno-wschodnim, która kierowała się na tereny zamieszkane przez plemiona bałtyckie nad Morzem Bałtyckim i ugrofińskie w dorzeczu górnej Wołgi. Te wydarzenia pozostały całkowicie w cieniu historii i tylko żmudne badania językoznawcze i archeologiczne, a także wnioski z późniejszego stanu rzeczy, umożliwiają przynajmniej w głównym zarysie poznanie tych doniosłych procesów.

Trzy grupy Słowian

Tą pracę rozpoczęło świadectwo Jordanesa o Wenedach, Sklawenach i Antach z połowy VI wieku. Z tego cytatu można wywnioskować, że dla Jordanesa Wenedowie byli pojęciem ogólnym i dzielili się na dwa odłamy: Sklawenów i Antów. Wenedowie lub Wenetowie to, jak już ustaliliśmy, pojęcie, które niezależnie od pierwotnego znaczenia, w okresie antycznym prawdopodobnie przeniesiono na Prasłowian. Sami Słowianie nazywając siebie nigdy tej nazwy nie używali. Antowie według dość zgodnej opinii uczonych, i w zgodzie z danymi Jordanesa, odpowiadają wschodniemu odłamowi Słowian. Nazwa Antowie jest obca, pochodzi zapewne z języka irańskiego, nigdy nie była używana przez samych Słowian. Termin ten w dodatku pojawił się w źródłach na krótko i występował tylko przez około 50 lat. Ostatnia wzmianka źródłowa o Antach pochodziła z 602 roku. Jedynie zhellenizowane i zlatynizowane formy rodzimej nazwy Słowianie, czyli Sklawenowie lub Sklawinowie, nieznana przez Jordanesa, ostatecznie wyparła wszystkie inne i stała się nadrzędną dla wszystkich Słowian i nawet zachowała znaczenie partykularne w niektórych rejonach Słowiańszczyzny, oznaczając poszczególne plemiona słowiańskie.

Powstała też hipoteza, której zwolennikiem był H. Łowmiański, zachowania przez Ptolemeusza zdeformowanej nazwy "Słowianie" w postaci "Stawanów" w Sarmacji Europejskiej. Stawanowie mieli graniczyć z Sudinami, Wenedami i od wschodu z Alanami lub "Suobenami", których jednak starożytny autor umieścił bardzo daleko na wschodzie, poza nawet Sarmacją Azjatycką, bo aż w Scytii, pod pojęciem której rozumiano kraje ciągnące się od Wołgi aż do Seriki, czyli Chin. Należy dodać, że geografowi z Aleksandrii przy ogromie jego dzieła i różnorodności źródeł czasami zdarzało się przenosić pewne ludy z miejsca na miejsce.

W innym całkowicie miejscu swojej Getiki Jordanes daje wszakże odmienny obraz Słowiańszczyzny, opisując działania wojenne do jakich doszło pomiędzy Gotami nadczarnomorskimi a Słowianami:

Oni bowiem [Wenetowie], jak zaczęliśmy to wykładać na początku (…), pochodząc z jednej krwi, trzy obecnie przybrali imiona, to jest Wenetowie, Antowie oraz Sklawenowie.

Z tego zdania można wywnioskować, że pojęcie "Wenetowie" Jordanes rozumiał dwojako. Za pierwszym razem potraktował je jako pojęcie nadrzędne wobec Sklawenów i Antów, za drugim natomiast jako im równorzędne. Antowie i Sklawenowie byli dobrze znani Bizantyjczykom, natomiast nazewnictwa weneckiego można spotkać u autorów bizantyjskich we wczesnym Średniowieczu. Prawdopodobnie za pierwszym razem Jordanes używając pojęcia Sklawenów miał na myśli zarówno Sklawenów lub Sklawenów naddnieprzańskich jak i mieszkających nad Wisłą Słowian zachodnich, natomiast za drugim razem w większej zgodności ze stanem faktycznym wyodrębnił wszystkie trzy odłamy Słowiańszczyzny:

- Słowiańszczyznę zachodnią (Wenetowie),

- Słowiańszczyznę wschodnią (Antowie),

- Słowiańszczyznę południową (Sklawenowie lub Sklawinowie). Kształtującą

się dopiero w jego czasach w wyniku ekspansji na Bałkany.

Należy zaznaczyć, że nie jest to jedyna możliwość rozumienia tekstu Jordanesa. Warto podkreślić, że oczywisty dla nas podział Słowiańszczyzny na zachodnią, wschodnią i południową, opierający się na kryteriach przede wszystkich językowych, nie istniał jeszcze prawdopodobnie u progu wczesnego Średniowiecza, bowiem podbój i kolonizacja Półwyspu Bałkańskiego były dziełem nie jednego odłamu Słowian (Antów), lecz obu odłamów północnych. Niektórzy archeolodzy są zadania, że trójpodział Słowiańszczy u Jordanesa jest odzwierciedleniem nie procesów językowych, lecz ich różnic w zakresie kultury materialnej.

Trzy "prowincje" kultury wczesnosłowiańskiej

Największe różnice w ubogiej wczesnosłowiańskiej kulturze materialnej najwyraźniej występują w dziedzinie ceramiki. Tak więc w Słowiańszczyźnie od VI do VII wieku można wyodrębnić trzy wyraźnie zaznaczające się regiony:

I. Ceramiki typu praskiego i zbliżonych np. grupa Korczak, obejmujący obszar dawnej kultury przeworskiej występującej na terenie Polski środkowej i południowej wraz z przylegającymi doń obszarami Czech, Moraw, środkowego Połabia, Słowacji, Panonii, na wschodzie do środkowego Dniepru na południe do Dunaju. Spośród wymienionych trzech grup grupa jest ona najobszerniejsza, ale niesłuszne jest traktowana jako ta ceramika, która występuje jedynie wśród Słowian wczesnego Średniowiecza. Grupa I odpowiadałaby Sklawenom Jordanesa, ale obejmuje ona większy obszar niż przypisany jej przez tego historyka.

II. Antom Jordanesa odpowiadałyby grupa ceramiki typu pienkowskiego, zajmująca obszar od Dniepru na wschodzie początkowo po Dniestr, a następnie, w miarę postępów ekspansji, po dolny Dunaj. Różnice w stosunku do grupy pierwszej grupy powstały w związku z tym, że Słowianie nawarstwiali się tutaj na ludność irańskojęzyczną i niejeden zwyczaj przyjęli od niej, także w zakresie kultury materialnej.

III.Pewną innowacją w stosunku do dawniejszych poglądów jest wyodrębnienie w północno-zachodniej części ogólnego terytorium słowiańskiego, to znaczy na obszarze prawego dorzecza Wisły, dorzeczy Odry i Łaby, czyli na obszarach późniejszej Polski zachodniej i Połabia, trzeciej grupy słowiańskiej. Powstała ona prawdopodobnie w wyniku nakładania się na tym terenie Słowian na grupy ludności miejscowej głównie Germanów. Wykształciły one tu swoiste, odmienne od pozostałej Słowiańszczyzny cechy kultury materialnej. Do tych cech należą: ceramika tak zwana dwustożkowa, której archeolodzy wyróżniają m.in. typy feldberski - od m. Feldberg w Meklemburgii, tarnowski - Tornow na Łużycach Dolnych, i pomorski oraz odrębne techniki budownictwa mieszkalnego (budowle naziemne, podczas gdy w innych miejscach Słowianie budowali najczęściej ziemianki i półziemianki).

Kłopoty Bizancjum Bizancjum kolonia grecka założona w VII w. p.n.e. na europejskim wybrzeżu cieśniny Bosfor. Znaczenie miasta wzrosło w III w. n.e. za sprawą cesarza Septymiusza Sewera, który zaczął je rozbudowywać. ... Czytaj dalej Słownik historyczny ze Słowianami

Upadek państwa Hunów w Europie, który datujemy w połowie V wieku, był równoznaczny z likwidacją przeszkody dla niektórych ludów germańskich i słowiańskich. W tym czasie pojawiły się także nowe ludy koczownicze, jak Awarowie i Bułgarzy. Źródła bizantyjskie zanotowały najazdy Słowian od około 530 roku. Należy jednak zwrócić uwagę na charakter tych napadów. Początkowo były one wybitnie destrukcyjne, a w miarę upływu czasu Słowianie przeszli od napadów i rabunków do szerzej zakrojonej akcji trwałego zajmowania zdobytych ziem.

Za cesarza Justyniana I Wielkiego (527-565) Bizancjum nie było w stanie skutecznie zabezpieczyć północnej granicy Imperium przed atakami. Jednak w tym okresie Bizantyjczycy jeszcze panowali w pewnym stopnia nad sytuacją. Nawet pojawienie się Awarów w 558 roku na stepach czarnomorskich przyniosło Cesarstwu pewną odprężenie, ponieważ dyplomacji bizantyjskiej udało się nakłonić Awarów do walki przeciw Bułgarom i Słowianom (Antom). Przy tej okazji poznajemy pierwsze imię słowiańskie: Mezamir. To imię posiadał poseł z ramienia Antów do chana awarskiego, który w trakcie poselstwa poniósł śmierć. W tym okresie (562, 567-568) Awarowie dokonali dwóch najazdów w głąb państwa Franków, być może uzależniając od siebie południowe ziemie possie. W 568 roku, po wspólnym z Longobardami pokonaniu innego germańskiego ludu Gepidów i odejściu Longobardów do Italii, Awarowie zajęli dawne siedziby Hunów nad Cisą i środkowym Dunajem, stając się od tej chwili ciągłym zagrożeniem dla Bizancjum i innych krajów Europy.

Pojawienie się Awarów z pewnością zdynamizowało ruchy Słowian. Źródła bizantyjskie nieraz nawiązują do wspólnych akcji awarsko­-słowiańskich. Sytuacja Cesarstwa uległa znacznemu pogorszeniu po śmierci Justyniana oraz po zamordowaniu cesarza Maurycego (602 roku). Jednocześnie zagrożenie wschodnich granic Cesarstwa przez Persów, a także przez Arabów, uniemożliwiało skupienie sił na północy. W 582 roku Awarowie zdobyli Sirmium (obecnie Mitrovica) bardzo ważną twierdzę nad rzeką Sawą. Stało się to hasłem do nowej wielkiej fali najazdów słowiańskich na ziemie Cesarstwa. Słowianie, którzy byli ludem typowo i tradycyjnie lądowym, gdy zaszła taka potrzeba, potrafili zbudować okręty i mosty na rzekach. Opanowali szybko Mezję i wschodnią część Iliricum, Macedonię i Grecję północną, dotarli nawet na Peloponez. Prowincje Cesarstwa w ciągu VI stulecia zostały gruntownie spustoszone przez Bułgarów, Awarów i Słowian. Jedynie dobrze obwarowane miasta i porty np. w Dalmacji na wybrzeżu Morza Adriatyckiego mogły przetrzymać uderzenie Słowian. W 679 roku nad dolnym Dunajem pojawił się odłam Bułgarów pod wodzą chana Asparucha, co utrudniło proces konsolidacji tamtejszych plemion słowiańskich.

Słowiańszczyzna południowa

Słowianie na terenie Bałkan mieli do czynienia ze skomplikowaną sytuacją etniczną i polityczną. Duże grupy ludności miejscowej, łacińskojęzyczni Romanie, Wołosi Lachowie, resztki ludności germańskiej, uległy slawizacji, niektóre natomiast np. mieszkańcy późniejszej Rumunii czy Albanii, a także większości Grecji zdołały zachować swą odrębność. W drugiej połowie VII wieku obraz etniczny Słowian bałkańskich zaczyna się utrwalać, ale nasza wiedza na temat ich podziałów plemiennych jest niekompletna. Na terenie Macedonii źródła pisemne mówią o następujących nazwach plemiennych: Brzici, Draguwici, Rynchyni, Sagudaci i Strumińcy. W Tracji istniał inny odłam Draguwitów i Smolan, zaś na terenie Grecji Welegezyci w Tesalii i Wajunici w Epirze, Milingowie i Jezeryci na Peloponezie. Na terenie Mezji, która została później zajęta przez niesłowiańskich Bułgarów, mieszkało plemię nazywane " Siedem Siedem Siedem to symbol kosmosu, stworzenia, przestrzeni, boskości, świętości, doskonałości, zdrowia, mądrości, wytrwałości, inteligencji, przygody, uporu, oszustwa, bólu, konfliktu, ... Czytaj dalej Słownik symboli literackich rodów" oraz plemiona Sewerów, Timoczan, Obodrytów i Morawian nad Morawą południową. Niektóre nazwy plemienne powtarzają się na różnych obszarach Słowiańszczyzny. Byli to m. in. Draguwici (można ich porównać z ruskimi Dregowiczami), Sewerowie (z Siewierzanami), Obodryci (plemiona o podobnych lub zbliżonych nazwach spotykamy na Połabszczyźnie) i Morawianie. Nie zachowały się żadne nazwy plemion słowiańskich z obszarów dzisiejszej Rumunii.

Południowo-zachodnią część Słowiańszczyzny południowej zajmowały kolejne plemiona. Podając od północy pierwsi- Słowianie alpejscy, mieszkańcy Karyntii od VIII wieku zwani Karantanami lub też Karytianami. Byli to przodkowie dzisiejszych Słoweńców i taką mieli rodzimą nazwę. Plemiona Chorwatów i Serbów, których istnienie było niezwykle ważne dla późniejszych dziejów Europy, zostały nazwane dopiero później. Prawdopodobnie powstały one z połączenia różnych mniejszych plemion o nieznanych do tej pory nazwach. Na południe i zachód od nich, w pobliżu wybrzeża adriatyckiego, mieszkały mniejsze plemiona Nerentanów, Zachlumian, Trawunian, Dukla i Konawlan.

Zachowały się pewne wiadomości o istnieniu na Bałkanach plemion, oparte głównie na danych topomastycznych. Dudlebowie mieli mieszkać zarówno na Bałkanach, jak i nad Bugiem oraz w Czechach. Plemiona o nazwach: Stodorn i Susłów, oprócz Bałkanów, znane były na Połabszczyźnie

Ekspansja w kierunku zachodnim. Słowiańszczyzna połabska

Początek ruchów migracyjnych, na obszar późniejszych Niemiec słowiańskich, łączono dawniej z opisanymi powyżej wyprawami bawarskimi w latach sześćdziesiątych VI wieku. Obecnie sądzi się, że rozpoczęły się one kilka dziesięcioleci wcześniej. Osadnictwo germańskie z terenów Niemiec wschodnich już w V wieku, i w wiekach następnych, ograniczało się do kilku niewielkich wysp osadniczych. Dowody dostarcza archeologia i właśnie w tym duchu interpretuje się wspomnianą uprzednio relację Prokopiusza z Cezarei o wędrówce Herulów.

Południowe partie międzyrzecza Odry, Łaby i Soławą zostały opanowane przez Słowian wcześniej niż części północne. W 531 roku łącznym wysiłkiem Frankowie i Sasowie rozbili silne królestwo Turyngów w Niemczech środkowych. Pod koniec VI wieku zostali rozbici i wybici zupełnie Warnowie - ostatnie plemię germańskie na tym terenie. Południowa część obszaru późniejszej Połabszczyzny stało się strefą wpływów plemion Słowiańskich. Tereny plemion serbskich południowo-wieleckich stanęły otworem przed Słowianami. Dawniej wyobrażano sobie, że czynnikiem hamującym ekspansję słowiańską było państwo Franków, które poprzez przyłączoną południową część Turyngii sięgało do rzeki Soławy na wschodzie. Teraz badacze twierdzą, że nie była to realna przeszkoda w tym okresie. Prawdziwą zaporę dla Słowian państwo frankijskie potrafiło postawić nad Łabą i Soławą dopiero w drugiej połowie VIII wieku, czyli za dynastii Karolingów. W VI i VII wieku, pomijając ograniczone możliwości państwa Merowingów, Frankowie byli zajęci głównie zwalczaniem plemion germańskich - Turyngów i Sasów oraz tamtejszych separatyzmów plemiennych. Słowianie byli dla Franków raczej pożądanym sojusznikiem, pomagającym utrzymać w ryzach buntujące się przeciw panowaniu farankijskiemu ludy germańskie.

Poparciem tej tezy może być argument źródłowy. Jest to pierwsza w ogóle wiadomość źródłowa w sposób niezbity poświadczająca obecność Słowian w Niemczech środkowych. W latach dwudziestych VII wieku powstała w Europie środkowej; zapewne z centrum na Morawach, silna choć efemeryczna organizacja ponadplemienna zwana państwem Samona. Kiedy w 631 roku Samon odniósł zwycięstwo nad wojskami króla frankijskiego Dagoberta I, czego dowiadujemy się od kronikarza zwanego Fredegarem:

(…) także i Derwan, książę plemienia Surbiów, które należało do szczepu Sklawenów i od dawna już przynależało do królestwa Franków, przyłączył się wraz ze swoim ludem do królestwa Samona.

W powyższym cytacie mowa o Serbach połabskich, którzy w świetle źródeł z czasów karolińskich zajmowali tereny pomiędzy Łabą a jej głównym lewym dopływem Soławą. Dopiero klęska monarchy Franków doprowadziła do zerwania wierności, którą od dawna" zachowywali oni wobec Franków. Zerwał ją naczelnik Serbów połabskich.

W takich warunkach politycznych i demograficznych, bez zwracania szczególnej uwagi autorów kronik i roczników, osadnictwo słowiańskie infiltrowało znaczne obszary Niemiec, głównie tereny dorzecza środkowej Łaby, Muldy i Soławy. Z tych terenów przedostali się na północ, nad Hawelę i Sprawę, a także na zachód od Soławy - do właściwej środkowej Turyngii i nad górny Men we Frankonii.

Gorsze warunki dla Słowian istniały w Niemczech północnych, gdzie silne i zwarte osadnictwo Sasów stanowiło przez dłuższy okres czasu wyraźną barierę dla Słowian połabskich. W tym okresie obszary późniejszej Brandenburgii i Meklemburgii były już czysto słowiańskie, a na początku VIII wieku anglosaski pisarz Pisarz literat.
Czytaj dalej Słownik terminów literackich
Beda Venerabilis (tzw. Czcigodny) poświadczał obecność słowiańskich mieszkańców wyspy Rugii (tzw. Rugianie).

Pod koniec VIII wieku Karol Wielki zastał już za Łabą i Soławą zorganizowane i silne związki plemienne, zdolne do występowania jako samodzielny i liczący się czynnik polityczny. Na wschód od Łaby i Soławy, a częściowo także na niektórych odcinkach na zachód od tych rzek, głównie w tzw. Hanowerskim Wendlandzie na lewym brzegu dolnej Łaby, na wschód od Luneburga; pomiędzy Salą a Ilmem; w Bawarii północno - wschodniej rozciągała się strefa niezależnej Słowiańszczyzny. Natomiast na zachód od tych rzek można mówić o rozległej strefie, rozproszonego osadnictwa słowiańskiego o różnej intensywności, gdzie ludność słowiańska żyła wraz z germańską, podlegała tym samym procesom społecznym co tamta, a pod względem politycznym wschodziła w skład frankijskiej a później niemieckiej państwowości.

Słowiańszczyzna zachodnia

Słowiańszczyzna połabska była najbardziej wysuniętą na zachód częścią Słowiańszczyzny zachodniej. W tym miejscu chciałbym przyjrzeć się siatce plemiennej zachodniej Słowiańszczyzny:

Z punktu widzenia warunków naturalnych można by zachodnią Słowiańszczyznę podzielić na dwa równoleżnikowe pasy: północny pas nizin oraz południowy pas pogórzy i gór. Do strefy północnej idąc od zachodu można zaliczyć plemiona obodrzyckie i wieleckie, pomorskie, północno i środkowopolskie; natomiast do grupy południowej: plemiona serbsko-łużyckie, południowopolskie, Czechów, Morawian i Słowaków. Językoznawcy wiedzą, iż języki i narzecza Słowian zachodnich dzielą się na dwie zasadnicze grupy: północną, tak zwaną lechicką, w którego skład wchodzą języki: wymarły połabski - do XVIII wieku zachował się w części jedynie język potomków Drzewian połabskich w Hanowerskim Wendladzie, pomorski i polski oraz południową, czesko-słowacką, przy czym język górnołużycki zbliża się bardziej do tej ostatniej, dolnołużyckiej natomiast do lechickiej. Ogólnie rzecz biorąc, należy osobno zajmować się plemionami polskimi (z pomorskimi), które posiadały w dużej części swoje siedziby jeszcze przed wielką ekspansją plemion słowiańskich. Oddzielnie omówić plemiona, które swe historyczne siedziby zajęły dopiero w toku tej ekspansji: na południe (Słowacy, Morawianie, Czesi) i na zachód (Połabszczyzna).

Najprecyzyjniej znane są badaczom podziały plemienne na Połabszczyźnie. Jest to skutek dwóch czynników. Po pierwsze, Słowianie połabscy bezpośrednio graniczyły przez Łabę i Soławę z państwem Franków, a później z państwem niemieckim. Poza tym ludy połabskie zostały względnie dokładnie opisane w źródłach. Po drugie, podczas gdy w Polsce i na Morawach pomyślnie utrwalały się już procesy konsolidacyjne, które z biegiem czasu doprowadziły do ukształtowania trwałych organizacji państwowych. W tym samym okresie zacierały też odmienności szczepowe i dawne nazwy plemienne. Tak więc Połabszczyzna przetrwała do XII wieku, czyli do końca swego istnienia obszarem o znacznie zwolnionym rozwoju społeczno-politycznym, czemu sprzyjało utrzymywanie się tradycyjnego układu stosunków plemiennych i plemiennego nazewnictwa.

Północno-zachodnią część Połabszczyzny, a zarazem całej Słowiańszczyzny, w pobliżu granicy duńskiej i saskiej oraz Morza Bałtyckiego, zajmowały plemiona Obodrzytów. W późniejszym okresie, w X i XI wieku, źródła podają następujące ich odłamy: Węgrowie, Połabianie, Obodrzyci i Warowie. W innych źródłach z czasów Karola Wielkiego zostały wymienione dalsze plemiona, które według opinii uczonych, również należy zaliczyć do Obodrzytów. Byli to Glinianie lub Linianie, Bytyńcy i Smolińcy. Na zachód od dolnej Łaby przenikali Drzewianie, którzy co interesujące najdłużej w skali całej Połabszczyzny, nie biorąc pod uwagę Łużyczan, aż do XVII i XVIII wieku, zachowali szczątki swojej słowiańskiej odrębności pomimo podleganiu wpływom otaczających ich plemion germańskich.

Na wschód od Obodrzytów, aż do rzeki Odry, mieszkały plemiona wieleckie. Wieleci, którzy od końca X wieku byli nazywani w źródłach Lucicami, składali się z czterech głównych plemion: Chyczan (Chyżan), Czrezpienian, Dołężan oraz Radarów. Były to rdzenne plemiona związku wieleckiego. Poza tym do Wieletów zalicza się takie plemiona jak: Morzcowie, Doszanie, Rzecznanie, Wkrzanie, Stodoranie (inaczej nazywani Hawelanianami) i Sprawianie. Istniały także inne mniejsze plemiona tej części Połabia.

Na południe od obszarów wieleckich rozciągały się siedziby plemion serbsko-łużyckich. W przypadku tych plemion źródła są o wiele bogatsze i dlatego nasza wiedza na temat ich nazw jest rozleglejsza. Chciałbym wymienić najważniejsze z nich: Serbiszcze, Susłowi, Żętycy, Koledzicy, Nieletycy, Chudzicy, Głomacze (lub Dalemińcy), Niżanie, Łużyczanie i Milczanie.

Plemiona polskie opiszę dokładniej w dalszej części pracy. W tym miejscu pracy musi wystarczyć zwyczajne wyliczenie nazw wielkich plemion. Byli to: Pomorzanie, Polanie, Goplanie, Mazowszanie, Lędzianie, Wiślanie i Ślężanie. Źródła nie przechowały do naszych czasów nazw "małych plemion" zamieszkujących tereny w pobliżu Polan i Wiślan, natomiast na Śląsku nie można podać nazwy plemienia, bowiem zachowane źródła nie stwierdzają istnienia żadnego wielkiego plemienia. Ślężanie zostali podani poniekąd na odpowiedzialność uczonych, którzy postulują istnienie takiego związku, za to poświadczają nazwy stosunkowo wielu małych plemion, jak: Bieżuńczanie, Bobrzanie, Żarowie, Dziadoszanie, Trzebowanie, Ślężanie, Opolanie, Gołęszyce i zagadkowi Lupiglaa (być może chodzi o Głupczan. Wśród plemion pomorskich istnieli zapewne Pyrzyczanie, Wolinianie, Słowińcy i prawdopodobnie Kaszubi.

Na południe od Rudawy i Sudetów, na terenie Kotliny Czeskiej, żyły plemiona czeskie, a wśród nich: Łemuzi, Deczanie, Litomierzyce, Pszowianie, Łucjanie, Siedliczanie, a najważniejsi z nich byli Czesi, Dulebowie, Zaliczanie, Chorwaci. Na południowy wschód od plemion czeskich, zamieszkujących dolinę rzeki Morawy i jej dopływy mieszkali Morawianie. Dotąd nieznane są nazwy plemion zamieszkujących Słowację oraz okolice na południe od Dunaju w Panonii, gdzie osadnictwo słowiańskie miało charakter przejściowy.

Opisany powyżej obraz ma niewątpliwie charakter statyczny, bowiem podziały plemienne i nazwy plemion uległy częstym zmianom, jednak odtwarza dość szczegółowo różnorodność etniczną zachodniej Słowiańszczyzny.

Słowiańszczyzna wschodnia

Dla całkowitego obrazu należy w tym miejscu chociaż najogólniej przedstawić charakter plemienny wschodniej Słowiańszczyzny. Dzieje tej części Słowiańszczyzny, podobnie jak południowej Słowiańszczyzny, nie stanowią w zasadzie przedmiotu niniejszych rozważań. Nie należy zapominać, że w wyniku kilkuwiekowego procesu ekspansji wschodnich Słowian, przede wszystkim kosztem niewielkich ludów bałtyjskich i ugrofińskich, wschodni Słowianie zajęli największe połacie Słowiańszczyzny. Na terenach dzisiejszej Polski pomiędzy Słowianami zachodnimi i wschodnimi zamieszkiwały plemiona, które z trudem można zdecydowanie zakwalifikować do którejś z tych grup. Byli to Bużanie, nazywani też Dudlebami i Wołynianami. W okolicach Morza Czarnego, wzdłuż Dniestru i Prutu, aż do Dunaju, źródła wymieniają Uliczów i Tywerów. Nad środkowym Dnieprem były siedziby Polan, a od nich na północny zachód, nad Prypecią i innymi rzekami tego rejonu, mieszkali Drewlanie. W dorzeczu górnego Dniepru znajdujemy Dregowiczów i Radymiczów, natomiast na terenach na południowy wschód znajdowały się siedziby Wiatyczów. Na północ od tych plemion żyli Połoczanie i Krzywicze, wreszcie najdalej na północy, w sąsiedztwie plemion fińskich i jeziora Łagoda mieszkali nowogrodzcy Słowienowie.

Społeczeństwo wczesnosłowiańskie

Słowianie, tak samo jak inne ludy znajdujące się na podobnym etapie rozwoju, na samym początku byli społeczeństwem niezróżnicowanym klasowo i żyli we wspólnocie rodowej. Zauważyli to sami dziejopisarze. Najwybitniejszy z autorów wczesnobiznatyjskich interesujących się Słowianami, Prokopiusz z Cezarei, zanotował:

Albowiem te plemiona, Sklawinowie i Antowie, nie podlegają władzy jednego człowieka, lecz od dawna żyją w ludowładztwie i dlatego zawsze wszystkie pomyślne i niepomyślne sprawy załatwiane bywają na ogólnym zgromadzeniu.

Struktura dawnego społeczeństwa słowiańskiego była strukturą rodową. Ród, który składał się z kilku małych, zwyczajnych rodzin i zarazem stanowił podstawową komórkę życia społecznego. Pobratymcy mieszkali i pracowali razem, a także podlegali władzy głowy rodu. Elementy tego właśnie ustroju utrzymały się także w późniejszych epokach np. w postaci zakazu pozbywania się ziemi na rzecz osób spoza rodu.

Ustrój rodowy sprzyjał utrzymywaniu więzi społecznej i tradycyjnych wartości m .in. religijnych, ale równocześnie hamował przenikanie obcych wzorów i naturalny rozwój. Struktury rodowe ewidentnie zaczęły sypać się w okresie wielkich migracji słowiańskich od V do VII wieku. Była to prawidłowość dostrzeżona przez historyków nie tylko u Słowian, ale także u innych ludów. Ustrój rodowy dobrze funkcjonował w warunkach stabilizacji życiowej, tymczasem wielkie ruchy ludnościowe i nierozłącznie z nimi związane walki pomiędzy plemionami, konfrontacja z innymi ludami i kulturami sprzyjały powstawaniu nowych charakteru więzi społecznych. W warunkach, gdy byt grupy plemiennej, jej dobrobyt zależał od czynników zewnętrznych. W tym momencie przegrana bitwa czy wojna mogła zadecydować o istnieniu lub nieistnieniu plemiona. Nie ma się co dziwić, że w tym okresie dziejowym ważniejsze od tradycyjnych więzi rodowych stały się takie sprawy jak: męstwo, powodzenie w walce, zdolności przywódcze czy magiczne zdolności zjednywania przychylności bóstwa. U progu wieków średnich zaczęły pośród Słowian pojawiać się, początkowo sporadycznie przedsiębiorcze jednostki, które w korzystnych warunkach potrafiły uchwycić w swoim ręku często niemałą władzę i wpływy. W ten sposób społeczeństwa słowiańskie przestały być nieznane.

Migracje i wojny tylko przyspieszyły rozpad rozsypujących się struktur rodowych. Decydujący cios zadały im przemiany wewnętrzne. Albowiem ród był także, a może głównie, jednostką produkcyjną. Jednak nie mogło być inaczej w warunkach przeważającego, jak się wydaje, początkowo u Słowian, rolnictwa typu wypaleniskowego. Umiejętność wykarczowania lasu i przygotowania gruntu pod uprawę, zwłaszcza gdy weźmiemy pod uwagę prymitywne narzędzia pracy jakimi dysponowały te plemiona, możliwe było jedynie w większej sprawnie kierowanej gromadzie. Ród stanowił właśnie taką formę organizacyjną. Według ogólnie przyjętej, choć podważanej przez niektórych badaczy, ze względu na pewne niejasności teorii prof. Henryka Łowmiańskiego, u progu epoki średniowiecznej, począwszy od VII wieku, w wielu miejscach Słowiańszczyzny dokonało się przejście z uprawy żarowo-wypaleniskowej, która nie potrzebowała takiej koncentracji siły ludzkiej. Z punktu widzenia organizacji produkcji ród przestał być konieczny.

Ruchy migracyjne i wojny sprzyjały jeszcze jednemu procesowi, a upadek znaczenia i autorytetu rodu proces ten przyspieszał. Względy sąsiedzkie i wzajemne bezpieczeństwo dyktowały łączenie się poszczególnych grup ludzkich, rodów lub rodzin na zasadzie terytorialnej. Tymczasem ród opierał się, o czym mówi sama nazwa, na wspólnocie krwi, czyli pochodzeniu od wspólnego przodka. Tak zaczęły kształtować związki sąsiedzkie, które prawdopodobnie nazywały się po słowiańsku żupami, a w Polsce opolami. Opole było jednostką zajmującą zwykle zwarty obszar, oddzielony lasem od sąsiednich. Wznosiło ono gród obronny w celach zabezpieczenia swojego terytorium. Jednak opole nie było jeszcze kategorią polityczną. Jednostką polityczno-ustrojową było dopiero plemię, które składało się z pewnej liczby wspólnot niższego stopnia.

Władzę w całym jego obrębie piastowali wszyscy dorośli członkowie plemienia. Decydowali oni o wszystkich żywotnych sprawach plemienia, głównie o wojnie i pokoju. Wybierali też naczelnika - księcia, a także sprawowali kontrolę nad jego działalnością. Interesującą informacją o funkcjonowaniu wiecu u połabskich Wieletów, którzy nie wykształcili wyższych form organizacji politycznej, jest to że ta instytucja przetrwała u nich prawie do końca istnienia plemienia. Wiadomość tą przekazał kronikarz niemiecki i biskup Merseburga, żyjący w latach 975-1018, nieźle poinformowany w sprawach słowiańskich:

Swoje ważne sprawy rozstrzygają na zgromadzeniu w drodze wspólnej narady i, aby przywieść jakąś sprawę do skutku, muszą wszyscy wyrazić zgodę. Jeśli jakiś tubylec sprzeciwia się na zgromadzeniu już powziętym decyzjom, okładają go kijami, a jeśli stawia jawny opór poza zgromadzeniem wówczas albo pozbawiają go majątku, konfiskując go w całości lub podpalając, albo też płaci on w ich obecności należytą wedle stanu sumę pieniędzy.

Pomimo teoretycznej równości społeczeństwa wczesnosłowiańskiego nie wszyscy mieli na wiecu takie same znaczenie. Ponad ogółem braci współplemiennych przebijała się starszyzna rodowa. Spośród niej prawdopodobnie wywodziła się warstwa kapłanów, która dzięki monopolowi na praktyki religijne i kultowe zdobyła przynajmniej u niektórych z ludów słowiańskich ogromne znaczenie. To właśnie wśród starszyzny powoływano naczelnika plamienia oraz żupanów. Należy tu zauważyć, że u Słowian nie można spotkać się z rozpowszechnionym, głównie wśród ludów germańskich, zwyczajem sprawowania funkcji religijno-magicznych przez króla czy księcia.

Rola naczelnika lub księcia u Słowian w okresie plemiennym była pokaźna i kreśli się całkiem wyraźnie w zachowanych do naszych czasów źródłach, choć jeszcze daleko nam do całkowitej znajomości funkcji władzy książęcej w społeczeństwie tego okresu. Rola władzy książęcej rosła w okresach wojennych, gdy konieczne było sprawne i skuteczne dowodzenie. Należy tu dodać, iż formy kontroli wiecu nad działalnością księcia mało czytelne w źródłach, poza tym dla bizantyjskich i zachodnioeuropejskich autorów funkcje stanowione przez księcia były łatwiej uchwytne niż funkcje wiecu; gdyż założenia wiecu ludowego były dla nich czymś dziwnym i raczej niezrozumiałym.

Plemiona zmieniały się. Jedne zanikały np. rozbite przez nieprzyjaciela lub podporządkowane przez inne, silniejsze lub obdarzone większym szczęściem na polu walki plemię. Z mniejszych plemion powstawały związki plemienne, nazywane w nauce wielkimi plemionami. Tak zwany Geograf Bawarski, spisana około 845 roku w Ratyzbonie dla Ludwika Niemca księga zawierająca informacje o żyjących na zachód od Łaby i na północ od Dunaju plemionach słowiańskich, a zarazem nasze główne źródło dotyczące stosunków plemiennych Europy czasów barbarzyńskich, informuje o współistnieniu obu kategorii plemion. Te wielkie miały nawet po kilkaset grodów, czyli okręgów grodowych, zapewne tożsamych z żupami, zaś plemiona małe po kilka lub kilkanaście. Prawdopodobnie nie zawsze tworzenie wielkich plemion dokonywało się w drodze dobrowolnego łączenia małych. Należy postawić tezę, że regułą były raczej działania zbrojne i przymus ze strony silniejszych organizmów plemiennych, a także zagrożenie ze strony innych plemion. Czasem w momencie współistnienia wielu plemion zanikały nazwy plemion składowych, dlatego obecnie nie jesteśmy w stanie odtworzyć tego nazewnictwa. Wiemy, że tak musiało być np. w przypadku południowo-polskich Wiślan czy ich sąsiadów od południa - Morawian. Nie jesteśmy w stanie powiedzieć jaki istniał podział funkcji i kompetencji pomiędzy organami związkowymi i władzami plemion składowych.

Organizacja plemienne, głównie wieloplemienna spełniała i musiała to robić, większość funkcji późniejszej organizacji państwowej. Zapewniała ona bezpieczeństwo swojemu plemieniu na zewnątrz, po przez organizację obrony przed nieprzyjacielem oraz wewnątrz, dbając o ład i porządek prawny, sprawując sądy, rozwijając zaczątki systemu skarbowego i wprowadzając powinności, opłaty i kary sądowe, a także trybuty od plemion i ludów pokonanych, utrzymując i opiekując się instytucjami życia religijnego, co było bardzo istotne nie tylko z punktu widzenia indywidualnych potrzeb duchowych Słowian, lecz także jako element tożsamościowy i spajający grupę.

Organizacja plemienna nie spełniała jednej, typowej funkcji dla organizacji państwowej. W sytuacji, gdy brakowało głębszego podziału społeczeństwa na klasy, względnie z uwagi na całkowite początki ewolucji zmierzającej do zaznaczenia się klas, nie mogła pełnić funkcji klasowej. Władza plemienna była piastowana w imieniu i interesie całego plemienia. Zarazem ta sama władza była przedstawicielem woli plemienia. Nie istniało jeszcze przeciwstawienia się władzy ludu i sprawowanie rządów w interesie klasy dominującej. Już w tym okresie pojawiły się objawy zmian idące w tym kierunku. Zwycięskie wojny, skupianie się większych grup wokół wyjątkowo zdolnych jednostek, nierówne rozdzielanie łupów i bogactw m. in. w postaci niewolników według zasług wojennych przyczyniły się, być może w największym stopniu, do co raz częstszego rozwarstwiania się społeczeństw słowiańskich. Pewną rolę pełniły też takie elementy jak: handel na duże odległości oraz wszystkiego typu kontakty z innymi plemionami, zwłaszcza tymi o wyższym poziomie rozwoju.

Pomimo to, zwłaszcza wtedy, gdy uwzględnimy zwięzłość i jednostronny punkt widzenia, którym nacechowane są zapewne zachowane źródła, tworzone przez słabo zainteresowanych wewnętrznymi sprawami Słowian pisarzy, trudno odnaleźć granicę pomiędzy organizacją wielkoplemienną a państwową.

Wobec dominującego w nauce przekonania zawężającego objętość terminu "państwo" do "państwa właściwego", spotykamy się na Słowiańszczyźnie dopiero od drugiej połowy VIII wieku, wpierw u południowych Słowian - Karantanów (Koryntian). Czasem badacze robią wyjątek i uznają za pierwszą, choć nietrwałą jeszcze próbę zorganizowania organizacji państwowej tzw. państwo Samona powstałe w VII wieku. Chciałbym w tym miejscu pracy w sposób zwięzły przedstawić na podstawie źródeł czytelne, wczesne próby szerszej organizacji politycznej wśród Słowian, a następnie trochę dokładniej opiszę tworzenie się tych państw, które przetrwały przez dłuższy okres czasu i w pewnych przypadkach stały się trwałym elementem politycznej mapy Europy.

Państwo Antów Boza

Kilkakrotnie już powyżej wspominany i cytowany w tej pracy dziejopisarz Jordanes, opisując losy germańskich Ostrogotów pod zwierzchnictwem Hunów pisał, iż jeden z władców gockich w V wieku:

Pragnąc okazać swe męstwo, ruszył z wojskiem w granice Antów i choć poniósł klęskę w pierwszym z nimi starciu, następnie energicznie sobie poczynał i króla ich nazwiskiem Boz z jego synami i siedemdziesięcioma naczelnikami przybił na krzyż dla postrachu, aby ciała wiszących podwajały trwogę podbitych.

Według niektórych badaczy tego okresu Antowie z królem Bozem na czele nie byli w ogóle Słowianami, lecz drobnym ludem irańskojęzycznym mieszkającym w pobliżu Kaukazu. Należy tu napisać, iż istotnie pisarze antyczni podawali, że istniał w tej okolicy lud o podobnej nazwie, to bardziej przekonuje mnie pogląd o ich identyczności z Antami, których w VI wieku Jordanes stanowczo przedstawia jako wschodni odłam Słowian. Boz byłby więc pierwszym, znanym nam ze źródeł naczelnikiem lub księciem słowiańskim. Liczba siedemdziesięciu naczelników w jego otoczeniu, nawet jeśli byłaby przesadzona, dowodzi czegoś innego. Mówi nam, że u Antów występowała organizacja wielkoplemienna. Może utwierdzić nas w tym przekonaniu fakt, że Antowie potrafili, przynajmniej za pierwszym razem, skutecznie oprzeć się Ostrogotom, którzy pomimo podporządkowania przez Hunów stanowili przecież znaczną potęgę.

Pod względem stopnia konsolidacji politycznej Antowie prawdopodobnie wyprzedzili zachodni odłam Słowian. Podobne zjawisko do państwa Boza na Ukrainie wystąpiło z pewnością w IV wieku na obszarze dzisiejszego Śląska. Kilka kilometrów na północny wschód od Wrocławia w miejscowości Zakrzów, w czasie badań przeprowadzonych sto lat temu odkryto i opisano trzy wyjątkowo bogate groby książęce, które pod względem okazałości ich wyposażenia nie posiadają żadnych analogii na ziemiach polskich. Musimy pamiętać, że oblicze etniczne zachodnich regionów dzisiejszej Polski nie jest do końca wyjaśnione, zwłaszcza odkąd tezy neoautochtonistów zaczęły napotykać na sprzeciw także w polskiej literaturze naukowej. Jeśli istotnie przyznamy, że przeważającą część mieszkańców Śląska pod koniec okresu wpływów rzymskich stanowili Prasłowianie, to wszystkie argumenty nie mają szans z charakterem znalezisk zakrzewskich, bowiem wskazują one na to, że ród tam pochowany mógł być pochodzenia germańskiego. Choć nie przesądza to, rzecz jasna o etnicznym charakterze tamtejszej ludności, to jednak pojawiają się wśród badaczy wątpliwości.

Państwo Samona

Słowianie, podobnie zresztą jak i inne ludy, czasami pozwalali na przejęcie władzy przez obcych, a niekiedy wprost zachęcali obcych do objęcia tej roli. Możemy mówić o takim przypadku z pierwszej połowie VII wieku na podstawie źródeł. Dowiadujemy się o tym z kroniki tak zwanego Fredegara, powstałej na terenie państwa Franków. W czterdziestym roku panowania króla Franków Chlotara II, to znaczy na przełomie lat 623 i 624, przybył do kraju Słowian (Sklawów), zwanych też Winedami, pewien kupiec imieniem Samo, pochodzący z państwa Franków, wraz z innymi kupcami. Trafili oni na moment, gdy Słowianie podnieśli bunt przeciw uciskającym i wykorzystującym ich między innymi w charakterze wojsk posiłkowych, rzucanych na pierwsze szeregi w bitwach Awarom. Samo udał się wraz ze Słowianami na wojnę. Okazał się osobą tak dla nich użyteczną i uzdolnioną w walce, której przebieg był pomyślny dla Słowian, że doprowadził do wybrania Samona księciem. Panowanie Samona miało trwać trzydzieści pięć lat, czyli do około 658 roku, a podczas jego rządów Słowianie mieli jeszcze nie raz z dobrym skutkiem walczyć z Awarami. Samo, uprzednio z całą pewnością chrześcijanin, przejął podobno od swych poddanych zwyczaj wielożeństwa. Miał podobno posiadać dwanaście żon, a z nimi dwudziestu dwóch synów i piętnaście córek. Jednak badacze raczej sceptycznie podchodzą do podanych liczb.

Po kilku latach, na przełomie lat 631 i 632 doszło do konfliktu pomiędzy Słowianami Samona a Frankami. Spór zaczął się jak twierdził kronikarz Fredegar od obrabowania i zamordowania przez Słowian kupców frankijskich. Król Franków Dagobert I wysłał do Samona posła Sychariusza, żądając zadośćuczynienia za szkody wyrządzone kupcom. Samo podobno nie zgodził się zobaczyć się z posłem, wobec czego ten postanowił uciec się do podstępu. Przebrał się w ubiór słowiański i wraz z osobami mu towarzyszącymi dostał się przed oblicze władcy. Nic jednak nie zyskał; Samo okazał się nieugięty na żądania władcy Franków. Tak doszło do znamiennego dialogu; poprzedzonego opisem całej sytuacji:

Sychariusz jak głupi poseł miotał przed Samonem przekleństwa - (czego mu bynajmniej nie kazano) i groźby z tej racji, że Samo i lud jego królestwa winni są Dagobertowi posłuszeństwo. Samo odpowiadając, urażony już, rzekł: Zarówno ziemia, którą posiadamy, będzie własnością Dagoberta, jak i my będziemy jego poddanymi, pod warunkiem jednak, że zdecyduje się zachować z nami przyjaźń. Sychariusz rzecze: Nie jest możliwe, aby chrześcijanie i słudzy Boży zawierali przyjaźń z psami. Na to Samo odparł: jeśli wy jesteście sługami Bożymi, to i my jego jesteśmy psami, a że wy nieustannie Mu się sprzeciwiacie, my otrzymaliśmy pozwolenie, aby was kąsać.

Tak skończyło się niefortunne poselstw. Na wieść o nieskłonnej do pokory postawie Samona, Dagobert I rozpoczął przygotowania do wojny. Nie zlekceważył przeciwnika, gdyż nie zadowolił się siłami całej Austrazji, czyli wschodniej części rozległego królestwa Franków, lecz pieniędzmi nakłonił do wspólnej wyprawy Longobardów z Italii oraz plemię germańskie w Niemczech południowo-zachodnich - Alemanowie. Tak więc aż trzy oddziały uderzyły na państwo Samona. O ile Longobardowie i Alemanowie odnieśli sukces, uchodząc ze znaczną ilością jeńców słowiańskich, to główne siły kierowane przez Dagoberta, złożone z mieszkańców Austrazji poniosły miażdżącą klęskę z wojskami Samona pod Wogastizburgiem. W trzydniowej bitwie Dagobert utracił wielu ludzi, resztki ocalałych porzuciły tabory uciekając w popłochu.

Rozzuchwaleni tym sukcesem Słowianie, nad czym ubolewał kronikarz, później wielokrotnie napadali na Turyngię, stanowiącą część państwa Franków. Wtedy też doszło do opisanego powyżej wydarzenia, kiedy to książę serbski Derwan, który przeszedł spod zwierzchnictwa frankijskiego pod władzę zwycięskiego Samona.

Być może gdyby nie relacja z kroniki Fredegara, nic nie posiadalibyśmy żadnych informacji o życiu Samona i jego szybkiej karierze wśród Słowian. Należy przypuszczać, iż na olbrzymich obszarach Słowiańszczyzny co jakiś czas, tu i ówdzie, pojawiali się ludzie charakteru Samona. Niezależnie czy rodzimego, czy też obcego pochodzenia. W ten sposób tworzyły czasem efemerydowe, podobne do Samonowego organizmy polityczne, jak gdyby zalążki państw. Jego państwo pojawiło się na arenie dziejów. Przetrwało tak długo, jak żył jego założyciel, a potem zginęło bez śladu. Co prawda nie mamy pewności, czy państwo Samona przestało istnieć jeszcze za życia założyciela, czy po jego śmierci. Być może władzę po ojcu otrzymał jeden z jego licznych synów. Jednak sądząc z braku informacji w źródłach, pamiętając zarazem, że VII wiek jest najmniej dotąd znanym stuleciem wczesnego średniowiecza, nie przetrwało ono długo. Opinia, iż formacja ta utrzymywała się znacznie dłużej i stanowiła coś w rodzaju zalążka późniejszego państwa wielkomorawskiego, jest oparta na niezwykle nikłych przesłankach. Były to wewnętrzne przekonania niektórych uczonych i pewna zbieżność terytorialna.

Nawet jednak ta zbieżność terytorialna nie jest pewna, ponieważ właściwie do końca nie jesteśmy w stanie określić, gdzie leżało państwo Samona. Z danych Fredegara, średnio zrozumianych przez badaczy wynika, że położone było w sferze wpływów Awarów i Franków, na pewno w sąsiedztwie Serbów połabskich lub w niewielkim od nich oddaleniu. Być może sprawę udałoby się rozstrzygnąć po zlokalizowaniu Wogastizburga. Tymczasem badacze nadal nawet nie wiedzą, gdzie tego miejsca szukać, chociaż propozycji było wiele: różne miejscowości w Czechach przede wszystkim Uhost k. Kadania, na Morawach, we Frankonii, gdzie później istniał zamek Wugastesrode, a nawet co już raczej zupełnie mało prawdopodobne w Bawarii (Augsburg). Prof. Gerard Labuda przypuszczał, że Wogastizburg nie był grodem we dokładnym tego słowa znaczeniu, lecz tymczasowym umocnieniem, urządzonym przy użyciu taborów i podręcznego materiału. Gdyby ta teoria byłaby prawdziwa, to w takim przypadku raczej nie można liczyć na odkrycie Wogastizburga przez archeologów. W każdym razie do tej pory do takiego odkrycia nie doszło.

Centrum państwa Samona najczęściej umieszcza się na Morawach, rzadziej w Czechach, całkiem sporadycznie w Karantanii, pomiędzy Dunajem a Morzem Adriatyckim, a ostatnio coraz częściej przesuwa się je w głąb późniejszych Niemiec - do wschodniej Frankonii, nad rzeki Men i Radcę,(Ren) gdzie istotnie począwszy od IX wieku źródła potwierdzają dosyć gęste i trwałe osadnictwo słowiańskie. Z różnych względów, także tych, iż nie jestem zwolennikiem takiego umiejscowienia państwa Samona z Awarami, pozostaję przy tezie tradycyjnej. Według mnie jądro państwa Samona znajdowało się prawdopodobnie na obszarach Moraw, głównie południowych, Dolnej Austrii lub południowo-zachodniej Słowacji. Północna część Słowacji i Moraw oraz Czechy, które nie należały do strefy bezpośrednich wpływów, weszły także w skład władztwa Samonowego. Dość istotną dla nas kwestią, która nadal poróżnia badaczy jest: czy w skład tego państwa wchodziła Karantania.

Podsumowując zebrane informacje o państwie Samona, można powiedzieć, że powstało ono w pierwszej połowie VII wieku. Jego założycielem był kupiec frankijski, który przybył do kraju Słowian ok. 624 r. Z kroniki tzw. Fredegara, jedynego źródła, które informuje o tym państewku, wiemy, że leżało ono w strefie wpływów Awarów i Franków. Państwo Samona prawdopodobnie obejmowało południową część Moraw, południowo-zachodnią Słowację i Dolną Austrię.

Samo dał się poznać Słowianom jako waleczny władca, który kilkakrotnie prowadził z dobrym skutkiem konflikty zbrojne z Awarami i Frankami. Na państwo Samona ruszyła wyprawa Franków na przełomie lat 631 i 632, ale najeźdźcy przegrali trzydniową bitwę pod Wogastizburgiem. Rozzuchwaleni tym Słowianie wielokrotnie napadali na terytorium frankijskiej i karantańskie nad czym ubolewał kronikarz.

Państwo karantańskie

Właśnie w Karantanii, należącej już wtedy do grupy południowosłowiańskiej, doszło do powstania kolejnej organizmu, tym razem posiadającego już bez wątpienia cechy państwowości. Już samo położenie Karantanii, w strefie granicznej między Frankami, Longobardami i Awarami, musiało ułatwiać procesy koncentracji władzy. Słowianie znad środkowego Dunaju i Morawy musieli na swojego władcę powołać cudzoziemca, współczesny Samonowi książę Karantanów Walluk był z pewnością miejscowym Słowianinem. Po upadku państwa Samona książę Karantanów prawdopodobnie utrzymał samodzielność. Około połowy VIII wieku władzę w Karantanii sprawował książę Borta, umiejący zręcznie lawirować pomiędzy Awarami i Frankami. Musiał co prawda uznać zwierzchnictwo Franków, ale nie dopuścił do upadku własnej państwowości. Następca Borty, Kakacjusz lub Gorazd, został wyniesiony na tron przez Słowian, a zatwierdzony przez Franków. Zarówno Kakacjusz jak i jego następca Chotimir (752-769) byli chrześcijanami i gorliwie wspierali misje niemieckie działające w ich kraju. Po śmierci Chotimira doszło do buntu zwolenników religii pogańskiej, skierowanego równocześnie przeciw chrześcijaństwu i władzy Franków. Został on jednak stłumiony przy pomocy Bawarów. W następstwie tego został osadzony na tronie książęcym Waltunk (Władun), który zapoczątkował nowy okres panowania rodzimych władców. Dopiero po 817 roku Karantania straciła niezależność polityczną i została ściślej związana z państwem Franków. W imieniu królów frankijskich rządy w Karantanii sprawowali odtąd urzędnicy tzw. komesi.

Podsumowując państwo karantańskie, które powstało w VIII wieku podobnie jak państwo Samona, przestało szybko istnieć. Założyli je południowi Słowianie, zwani Karantanami. Zajmowali oni obszary pomiędzy Dunajem a Morzem Adriatyckim. Państwo to miało korzystnie położenie geograficzne dla koncentracji i prowadzenia władzy. Mieściło się w strefie granicznej miedzy Frankami, Longobardami i Awarami. Niestety szybko, bo już na początku IX wieku Karantania utraciła swoją samodzielność polityczną.

Chorwacja

Różne były początki i późniejsze losy południowych Słowian. Nie można powiedzieć jakie były początki Chorwacji, bowiem nie znajdziemy prawie żadnych informacji w źródłach. Istniał tu szereg odrębnych terytoriów plemiennych, wpływy bawarskie, a później bizantyjskie krzyżowały się z frankijskimi, a później z zachodnimi. Około 800 roku rozpoczął się w Chorwacji trudny i długotrwały proces chrystianizacji. Poza tym Frankom udało się podbić dwa wymienione w źródłach księstwa chorwackie: Chorwację Panońską, zwaną też Posawską, która rozciągała się pomiędzy rzekami Soławą i Drawą oraz Chorwację Dalmatyńską. W 819 roku nastąpiła nieudana próba zrzucenia zwierzchnictwa frankijskiego przez księcia Chorwacji Pannońskiej - Ljudevita. Mimo porażki Ljudevita, księstwo przestało istnieć dopiero pod koniec IX wieku wraz ze śmiercią księcia Braslava, który zginął z rąk Węgrów. Na początku X wieku władca Chorwacji Dalmatyńskiej Tomislavov zjednoczył obie części Chorwacji i przybrał tytuł królewski, co nie wiązało się z obrzędem koronacji potwierdzonym w źródłach. W ten sposób Chorwacja stała się potężnym państewkiem na całym wschodnim wybrzeżu Morza Adriatyckiego. Późniejsze dzieje królestwa Chorwatów to okresy wzlotów i upadków kolejnych władców. W drugiej połowie XI wieku, gdy papieżem był Grzegorz VII, doszło do zbliżenia władców Chorwacji z zachodem i Rzymem. W 1101 roku król węgierski Koloman został ukoronowany na króla Chorwacji, a kraj wszedł w skład królestwa węgierskiego na zasadzie unii personalnej.

Zbliżenie Chorwacji do zachodu i Kościoła nie uległo rozluźnieniu aż do naszych czasów. Chorwacja do dziś jest podporą katolicyzmu na Bałkanach, a jej mieszkańcy posługują się alfabetem łacińskim.

Serbia

Serbowie, którzy byli sąsiadami Chorwatów, a zarazem drugim czołowym ludem południowosłowiańskim posługują się cyrylicą i wyznają w przeważającej większości prawosławie. W przeciwieństwie do Karantanii i Chorwacji, obszar zamieszkany przez Serbów nie był przedmiotem zainteresowań Franków. Prawdopodobnie umożliwiło to rodzimy rozwój, ale w wyniku braku zainteresowania ich sprawami przez Franków, pozbawiło nas zapewne cennych z punktu widzenia historyków źródeł pisanych. Posiadamy wiedzę na temat ogólnego podziału plemiennego tej części Słowiańszczyzny. Prawdopodobnie najwcześniej, bo w IX wieku, doszło do powstania organizacji państwowej u Raszan i kraj ten nazwany Raszką zachował także w wiekach późniejszych coś w rodzaju przewodnictwa w Serbii.

Serbami interesowali się Bizantyjczycy. Uczony cesarz Konstantyn Porfirogenta w połowie X wieku potrafił podać wiele informacji o dawniejszych dziejach Serbów. Nawet podał listy ich najwcześniejszych władców. Kwestia autentyzmu tej listy przypomina do pewnego stopnia problem tak zwanej listy dynastycznej pierwszych Piastów, czyli przodków Mieszka I z kroniki Galla Anonima i polega na tym, że prawdopodobnie wśród Serbów, istniała żywa tradycja ustna o ich władcach, której obecnie nie można sprawdzić, bo nie dowodzą jej żadne źródła pisane. Pierwszym władcą w pełni historycznym miał być książę Vlastimir, panujący w połowie IX wieku Był on podobno potomkiem Viseslava, który według legendy miał przyprowadzić Serbów z północy, z tak zwanej Białej Serbii na Bałkany.

Serbowie walczyli z Bułgarami, którzy próbowali bezskutecznie podbić ich kraj. Bułgarom udało się jedynie przejściowo opanować ziemie serbskie w latach 924-927. Podziały dynastyczne doprowadziły do osłabienia kraju, a także świadczyły jednoznacznie o całkowitym wykształceniu się świadomości praw dynastycznych, co składało się na jedną z cech państwa wczesnofeudalnego. Za panowania cesarza bizantyjskiego Bazylego I (867-886) rozpoczął się proces chrystianizacji Serbów, prawdopodobnie z inicjatywy chorwackiej i serbskiej arystokracji plemiennej. Czytelne W źródłach antycznych można przeczytać na temat prób nawiązania kontaktów przez Serbów z Rzymem, które zakończyły się fiaskiem, gdyż zwyciężył nurt wschodni. Historia Serbii w następnym okresie jest dosyć złożona ze względu na przeplatające się okresy jej zjednoczenia i rozbicia oraz na walczące ze sobą dwie wrogie orientacje: bizantyjską i bułgarską. Należy tutaj wspomnieć, iż poza Raszką od IX wieku istniał i rozwijał się drugi ośrodek polityczny w Serbii w Trebinju (Trawunii), a później w Zecie. Władcy Zety podejmowali próby, tak samo jak królowie Chorwacji, zdobyć oparcie w papiestwie w drugiej połowie XI wieku. W 1077 roku udało im się uzyskać koronę królewską. Pod koniec XII wieku zakończyła się era panowania władców Zety, a do władzy doszła całkiem nowa dynastia - Nemanidów (Nemanjiciów), którzy panowali na terenie Raszki. Nemanidzi rządzili do drugiej połowy XIV wieku, kiedy to Serbowie wraz z innymi ludami bałkańskimi musieli skapitulować przed potęgą Turków Osmańskich.

Bułgarzy i Bułgaria

Odmienność Sytuacja dziejowa w Bułgarii w epoce średniowiecznej różniła się od obecnej i polegała na dualizmie etnicznym. Można powiedzieć, że Bułgaria jest jakby tworem trzech ludów: Traków, Słowian i Protobułgarów. Trakowie od zawsze mieszkali we wschodniej części Półwyspu Bałkańskiego. Ich kultura materialna rozwijała się doskonale. Poprzez zasadę prób i błędów bardzo szybko zdobyli własne doświadczenia polityczne, ale nawet to nie pomogło i w I wieku n.e. znaleźli się pod panowaniem rzymskim, a później bizantyjskim. Kilkuwiekowe bliskie oddziaływania cywilizacyjne, ułatwiły wcielenie Tracji i Dolnej Mezji do Cesarstwa Rzymskiego, a także doprowadziło do znacznej romanizacji i hellenizacji Traków. W okresie wielkiej wędrówki ludów terytorium trackie było infiltrowane przez różne plemiona, między innymi celtyckie, germańskie (Bastarnowie, Goci) i koczownicze (Hunowie, Awarowie). To nie tym jednak plemionom miała przypaść doniosła rola w dziejach późniejszej Bułgarii.

Przypadła ona Słowianom i Protobułgarom. Słowianie zaczęli przenikać na tereny Mezji pod koniec VI wieku. Do połowy VII wieku udało im się podbić w sensie osadniczym prawie cały Półwysep Bałkański. Historia grup słowiańskich została potem jakby usunięta w cień poprzez najazd Protobułgarów. Tymczasem obecna nauka poświęca więcej uwagi rodzimym, słowiańskim tradycjom Bułgarii. Wiele wskazuje na to, że to właśnie plemiona słowiańskie na tym terenie znalazły się na drodze do stworzenia własnej państwowości, a ich włączenie do organizacji politycznej Protobułgarów nastąpiło nie tyle w wyniku podboju militarnego, co w pewnym stopniu przez wymuszony sojusz. Nie jest wykluczone jednak, że rola elementu słowiańskiego w państwie bułgarskim zwiększyła się dopiero w pierwszej połowie IX wieku, kiedy to w wyniku znacznych nabytków terytorialnych w składzie państwa znalazły się nowe, liczne grupy ludności słowiańskiej. Z pewnością w pierwszej fazie istnienia państwa bułgarskiego, czyli pod koniec VII i na początku IX wieku, zdecydowaną przewagę mieli Protobułgarzy.

Nazwę "Protobułgarzy" wprowadzono w celu rozróżnienia ich od Bułgarów, czyli ludu jaki wytworzył się z połączenia elementu słowiańskiego i protobułgarskiego. Protobułgarzy byli ludem tureckiego pochodzenia. Założyli oni na stepach południoworosyjskich, na północ i północny zachód od Morza Kaspijskiego obszerny związek plemienny. W drugiej połowie VII wieku związek tzw. Bułgarów nadwołżańskich w wyniku nacisku ze strony innego koczowniczego ludu - Chazarów rozpadł się. Jedna z grup Protobułgarów pod wodzą chana Asparucha udała się na zachód i osiedliła na północ od delty Dunaju, w sąsiedztwie państwa bizantyjskiego i słowiańskich plemion mieszkających na południe od Dunaju. Asparuch był zdolnym wodzem, który pokonał wojska cesarskie i wdarł się na terytorium bizantyjskie aż do dzisiejszej Warny, przesiedlając tamtejsze plemiona słowiańskie w ten sposób, aby stworzyć zaporę przed ewentualnym wrogiem zewnętrznym. W końcu Asparuch zawarł z cesarzem traktat pokojowy, na mocy którego miał otrzymywać coroczny trybut. Działo się to w latach 680-681. W taki sposób powstało pierwsze państwo bułgarskie, a jego stolicą zostało miasto Pliska na północny zachód od Warny.

Wkrótce potem na Bałkany napłynęły dalsze gromady Protobułgarów. W tym samym okresie trwał proces krzepnięcia państwa i rozszerzenia jego terytorium. Za Asparaucha i jego następcy sięgało ono od Morza Czarnego na wschodzie po Góry Bałkańskie na południu i dolinę rzeki Timok na zachodzie. Granica północna jest dla nas trudno uchwytna, jednak przebiegała prawdopodobnie w dużej odległości, na północ od Dunaju, a w kierunku północno-wschodnim sięgała dolnego biegu Dniestru. Największe nabytki terytorialne państwo bułgarskie uzyskało za panowania chanów Kruma (803-814) i Omurtaga (814-831), kiedy to przyłączono do niego olbrzymie obszary pomiędzy Dunajem i Cisą, zabrane Awarom. W jeszcze późniejszym okresie państwo bułgarskie zostało jeszcze znacznie rozszerzone na południu, czyli o tereny Tracji, Macedonii, północnej Grecji. W tym momencie dziejowym Bułgaria zamieniła się pierwszą potęgę Półwyspu Bałkańskiego. Cesarz Symeon w 919 roku ogłosił się cesarzem Romajów, czyli Rzymian - Bizantyjczyków i Bułgarów.

Już w latach sześćdziesiątych IX wieku do Bułgarii dotarło chrześcijaństwo. Pomimo napiętych stosunków z Bizancjum, ówczesny car Borys zdecydował się na przyjęcie chrześcijaństwa według obrządku konstantynopolitańskiego, a Kościół bułgarski otrzymał daleko idącą autonomię.

W X wieku państwo bułgarskie ulegało osłabieniu zarówno z przyczyn wewnętrznych jak i zewnętrznych. W tym samym okresie państwo bizantyjskie wzrosło w siłę, a scenie politycznej pojawił się nowy, groźny dla Bułgarów przeciwnik - Węgrzy. W 968 roku przeciw Bułgarom wystąpił wielki książę kijowski początkowo w sojuszu z Bizancjum. W 971 roku Bizantyjczycy podporządkowali sobie północno-wschodnią część Bułgarii; centrum osłabionego państwa przeniosło się na zachód, do Ohrydy w Macedonii. Niedługo później doszło do upadku pierwszego państwa bułgarskiego. Cesarz biznartyjski Bazyli II, który nie na daremnie otrzymał przydomek "Bułgarobójcy", w latach 1014-1018 podbił wszystkie ziemie bułgarskie. W latach 1018-1185 Bułgaria stała się częścią cesarstwa. Drugie państwo bułgarskie, ze stolicą w Tarnowie, powstało dopiero pod koniec XII wieku. Jego istnieniu kres położyli także Turcy Osmańscy pod koniec wieku XIV wieku.

Podsumowując chciałbym powiedzieć, że powstałe na Bałkanach państwo bułgarskie miało odmienną sytuację dziejową. Dlaczego tak się stałó? Państwo to nie było efemerydą polityczną, jak inne powyżej opisane państwa: Samona czy karantańskie.

Proces kształtowania się państwa bułgarskiego trwał dłużej, gdyż od końca VII do początku IX wieku było ono przede wszystkim dziełem Protobułgarów, ludu pochodzenia tureckiego. Ich wódz - chan Asparuch, uznawany jako założyciel państwa, podbił terytoria Słowian Południowych. Państwowość Bułgarów rozpoczęła się na przełomie lat 680-681. W VIII i IX stuleciu państwo bułgarskie powiększyło swoje granice w kierunku północno-wschodnim, aż po dolny Dniestr. Bułgarowie także Awarom odebrali ziemie pomiędzy Cisą a Dunajem. Nie można wykluczyć, że w tym samym czasie wzrósł wpływ elementu słowiańskiego na Protobułgarów, co objawiło się np. przez przejęcie mowy od Słowian. W 865 roku Bułgarzy przyjęli chrześcijaństwo z Konstantynopolu.

"Wielkie Morawy"

Po omówieniu plemion z terenów południowej Słowiańszczyzny przechodzimy do zachodnich Słowian. Na terenach opanowanych przez zachodnich Słowian nie istniały tak silne jak na Bałkanach wpływy bizantyjskie. Istniały tutaj wpływy koczowników znad Dunaju - Awarów, a od końca VIII wieku Węgrów. Jednak niezwykle silne i znaczące, a poza tym ogólnie rzecz biorąc negatywne dla słowiańskich organizmów politycznych, były oddziaływania zachodnie: frankijskie, a później niemieckie.

Dzieje Moraw, które często z geograficznego i historycznego punktu widzenia uważa się za centrum świata słowiańskiego. Wraz z upadkiem omówionego powyżej państwa Samona dzieje Moraw nikną z oczu badaczy na pewien okres czasu. W czasach Karola Wielkiego i jego następcy Ludwika Pobożnego źródła czasem wspominały o Czechach i innych "Słowianach", zajmujących zapewne tereny w rejonie środkowego Dunaju. W tylko jednym wypadku, pod rokiem w 822 Czesi i Morawianie wystąpili w źródłach pod swoimi nazwami. Dopiero w latach trzydziestych IX wieku pojawił się w źródłach książę morawski Mojmir I, a wraz z nim pojawia się oczom historyka nowe państwo. W tym okresie doszło do zbrojnego konfliktu pomiędzy dwoma dynastiami słowiańskimi. Mojmir I wypędził z pobliskiej Nitry, położonej w zachodniej Słowacji, miejscowego księcia Prybinę. Wypędzony książe uzyskał opiekę Niemców (Bawarów), nie doprowadziło to do końca jego kariery politycznej. Można podejrzewać, że konflikt Mojmir - Prybina był bardzo typowym dla procesu kształtowania się wczesnych państw słowiańskich.

Na uwagę czytelnika zasługuje okoliczność, że o ile na przykład na terenie ówczesnych Czech źródła stwierdzały wielkość ośrodków politycznych i w 872 roku źródło niemieckie zanotowały imiona aż pięciu książąt czeskich, to na Morawach wystąpiło od samego początku jedynowładztwo i rządy jednej dynastii - Mojmirowiczów. Z tego powodu z pewnością nie zachowały się pierwotnie nazwy plemienne z terenu Moraw. Państwo morawskie w ciągu całego okresu około 170 lat, które są możliwe do źródłowego prześledzenia, było tworem jednolitym, scentralizowanym i posiadało wszelkie warunki, aby zostać trwałym organizmem. W obrębie państwa Mojmirowiczów rozpoczęły się, zdaniem wielu badaczy, procesy zmierzające do ukształtowania odrębnej, morawskiej narodowości. Niestety, zewnętrzne okoliczności te procesy bezwzględnie przerwały.

Za panowania Mojmira i jego następcy Rościsława (846-870) obszar państwa morawskiego był jeszcze stosunkowo niewielki i nie przekraczał 100000 km2. W jego skład wchodziły: właściwe Morawy oraz zachodnia część Słowacji w dorzeczu Wagu i Hronu. Za panowania trzeciego z kolei władcy państwa morawskiego, Świętopełka (870-894), który do władzy doszedł w wyniku zwycięstwa w walce z Rościsławem, nastąpił znaczny wzrost terytorium państwa. Nie posiadamy wszystkich informacji dotyczących tego okresu. Nie wszystko zostało w sposób bezsporny ustalone przez badaczy. Jedną z ostatnich tez badawczych wysunął prof. Henryk Łowmiański. Uznał on, iż najpierw około 875 roku Świętopełek opanował obszary zachodniej Małopolski, czyli kraj Wiślan i przylegający do niego rejon Śląska, a w 876 roku wschodnią Małopolskę, czyli kraj Lędzian - aż do Bugu. W latach 877-881 poszerzył swoje państwo na zabrane Bułgarom obszary położone pomiędzy Dunajem a Cisą oraz na wschód od tej ostatniej rzeki. Około 883 roku opanował Czechy oraz znaczną część południowego Połabia, zamieszkiwanego przez plemiona serbo-łużyckie. Równocześnie w obszarze państwa morawskiego znalazła się jakaś bliżej nie ustalona, prawdopodobnie północno-wschodnia część Pannonii na zachód od Dunaju. Ostatnią zdobyczą Świętopełka były około 884 roku Dolny Śląsk, aż po linię Baryczy lub Obry na północy.

W założeniu tym jest dużo hipotez. Głównie dlatego, iż we współczesnej nauce nie ma zgody co do faktycznego zasięgu państwa morawskiego na północy i północnym zachodzie. Kategorycznie kwestionuje się przynależenie do niego Śląska, ziemi Lędzian, a także Wiślan. Ten sam problem dotyczy kraju Serbów i Łużyczan. Ponadto w pewnych przypadkach chodziło z pewnością nie tylko o włączenie nowych terenów w obszar państwa morawskiego, co o ich podporządkowanie, a także uznanie przez nie zwierzchnictwa bez utraty własnego oblicza politycznego. Poddając to wszystko pod wątpliwość, nie można odrzucić faktycznego rozwoju państwa morawskiego za panowania Świętopełka. Cesarz bizantyjski Konstantyn Porfirogeneta nazwał państwo morawskie "Wielkimi Morawami". W historii przyjęło się państwo morawskie nazywać wielkomorawskim lub Rzeszą Wielkomorawską, choć żadne źródło nie używa tego stwierdzenia.