Świat ciągle się zmienia, zmieniają się też systemy wartości, jakimi kierują się ludzie. Kiedyś dużą rolę odgrywały trzy, zasadnicze wartości: Bóg, Honor, Ojczyzna. Dzisiaj jest inaczej. Ludzie zapomnieli o miłości do swego kraju i wierze, która była drogowskazem przez setki lat. Współczesny człowiek stał się pyszny i egoistyczny, a w swych działaniach kieruje się wyłącznie własnym dobrem. Pnie się po stopniach kariery i to bez względu na koszty, czasem zapominając o innych ludziach.

Cofnijmy się zatem w przeszłość i przyjrzyjmy się, jakie znaczenie miały patriotyzm i chrześcijańska pokora w życiu ówczesnych Polaków. Doskonały obraz znajdziemy w III części "Dziadów" Adama Mickiewicza.

Już na początku dramatu, w scenie 1, poznajemy głównego bohatera - Konrada. To człowiek wyjątkowy, wielki patriota, a jednocześnie poeta i osoba silnie wierząca. Znalazłszy się w jakże trudnej sytuacji życiowej, dochodzi do wniosku, że język jest za mało doskonały, by oddać myśli i uczucia ludzkie. Jaki więc sens ma tworzenie poezji? W sytuacji, gdy naród cierpi w niewoli, liczą się czyny. Konrad nie rozumie dlaczego Bóg jest obojętny na losy Polaków. Buntuje się więc przeciwko Stwórcy w imię dobra ojczyzny. Jest jak Prometeusz, który wbrew woli bogów najpierw stworzył człowieka, a potem wszelkimi sposobami próbował ułatwić mu istnienie. Został za ten czyn srogo ukarany - Zeus nakazał by przykuto go do skały, a na domiar złego wielki sęp miał codziennie pożerać mu wątrobę. Prometeusz cierpiał katusze tylko za to, że kochał ludzi, cierpiał za swój humanitaryzm i empatię w stosunku do człowieka. Był altruistą i wiele go ta postawa kosztowała. Podobnie jak Prometeusz, Konrad również wystąpił przeciwko Bogu, by ratować swój naród. Opis owej walki ze Stwórcą zawiera scena II, zwana Wielką Improwizacją. Bohater staje tu w szranki z Bogiem. Chce rozmawiać z Panem, Ten jednak milczy. Konrad jest przekonany o swej wyjątkowości i mocy. Czuje się niemal równy Bogu:

"Ja czuję nieśmiertelność, nieśmiertelność tworzę.

Cóż Ty większego mogłeś zrobić - Boże?"

Słowa te świadczą nie tylko o miłości do ludzi i poczuciu odpowiedzialności za ich losy. Są przede wszystkim wyrazem wielkiej pychy Konrada, który czuje, że jest równy Bogu. Szybko jednak popada w skrajność i stwierdza, że jest lepszy nawet od Stwórcy. Dla mężczyzny Bóg jest tylko mądrością, chłodnym rozumem, on natomiast kieruje się sercem i uczuciami, a wszystko co czyni, robi dla ludzkości:

"Ja kocham cały naród [...], chcę go dźwignąć, uszczęśliwić, chcę nim cały świat zadziwić".

Przekonany o swej wielkiej mocy bohater żąda władzy nad ludźmi:

"Daj mi rząd dusz [...], ja chcę duszami władać".

Konrad pragnie uzyskać nieskrępowaną niczym władzę nad ludźmi. Nie wynika to z faktu pożądania owej władzy dla niej samej, lecz dla dobra całego narodu, z którym Konrad się utożsamia. Chce być Chrystusem, który dźwigał na swych bakach grzechy ludzkości. Jest pewien, że podoła takiemu wyzwaniu i że ma do niego prawo:

"Nazywam się Milijon - bo za milijony

Kocham i cierpię katusze".

Kiedy jednak Bóg nie reaguje na okrzyki bohatera, ten oszalały wyzywa Stwórcę na pojedynek. Posuwa się nawet do gróźb pod adresem Boga:

"Odezwij się - bo strzelę..."

Wściekłość i desperacja Konrada rosną i omal nie posuwa się do bluźnierstwa. Prawie nazywa Boga carem, lecz w ostatniej chwili mdleje, co ratuje jego duszę przed wiecznym potępieniem (jakie stało się udziałem Prometeusza).

Zachowanie Konrada wydaje się wynikać z ogromnego patriotyzmu, z faktu, że ukochał ludzi i był gotowy do wielkich poświęceń w imię tej miłości. Wielka Improwizacja ukazuje więc patriotyzm, który doprowadza targanego nim bohatera nawet do buntu przeciwko Bogu.

Mamy w III części "Dziadów" bunt o podłożu patriotycznym, a czy mamy również opis postawy przeciwnej - chrześcijańskiej pokory? Jak najbardziej! Odnajdujemy ją w scenie V, zwanej Widzeniem księdza Piotra.

Piotr, bernardyn, człowiek pokorny i żarliwie wierzący, zostaje wybrany przez Boga, by przekazał ludziom Jego wolę. Stwórca ukazuje mu przyszłość narodu. Ksiądz najpierw ogląda przyszłość ojczyzny - jej upadek (porównany tu do męki Chrystusa), rozbiory, klęskę powstania listopadowego i skutki, jakie ów upadek przyniósł: prześladowania młodzieży, zsyłki, tortury i więzienia, a wszystko to zestawione z cierpieniami Chrystusa. Bóg zapowiada bowiem, że podobnie jak Zbawiciel, Polska najpierw umrze, by wreszcie zmartwychwstać w pełnej chwale. Ma być krajem wybranym - Mesjaszem wśród narodów świata: "Polska Chrystusem narodów", mówi Bóg ustami księdza Piotra.

Mickiewicz zestawił w III części "Dziadów" dwie skrajne postawy: buntowniczy patriotyzm Konrada przeciwstawił chrześcijańskiej pokorze księdza Piotra. Jeden czuł się przepełniony mocą równą samemu Bogu i gotowy był stanąć ze Stwórcą do walki. Drugi - pełen wiary i pokory, jest gotowy przyjąć każdą decyzję Boga i wypełnić jego wolę, choćby miał poświęcić własne życie:

"Panie! Czymże ja jestem przed Twoim obliczem? -

Prochem i niczem..."

I to jego Bóg wybiera do roli swego posłannika. Wydaje się więc, że to właśnie taką postawę uznaje autor dramatu za właściwą i godną naśladowania. Jednak i Konrad posiada pozytywne cechy: obok buntu i pychy kieruje nim bowiem przede wszystkim patriotyzm i wielka miłość do narodu, a tych wartości nie sposób nie doceniać, zwłaszcza, że stały się one tak rzadkie we współczesnym świecie. Może warto więc powrócić do dawnych wartości? Może właśnie miłość bliźniego i pokora pozwolą nam uczynić ten świat lepszym i piękniejszym:

"[...] uczcie się ode mnie, że jestem cichy i pokornego serca,

a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych".

Jezus Chrystus

(Ew. Mateusza 11,29)