Patriotyzm był w renesansie ważnym tematem i jedną z najważniejszych cnót obywatelskich, zapewniającą - jak wierzono - zbawienie. Jan Kochanowski pisał przecież w Pieśni XII z "Ksiąg Wtórych", nazywanej również "Pieśnią o cnocie":

"A jeśli komu otwarta droga do nieba,

Tym, co służą ojczyźnie. Wątpić nie potrzeba."

Służbę ojczyźnie pojmował poeta bardzo szeroko. Pisał i walce, postawie żołnierskiej, ale przede wszystkim o codziennej, wspólnej trosce o los kraju, o jego praworządność, rozwój. W pieśni XIX z Ksiąg Wtórych" czytamy:

"Służmy poczciwej sławie, a jako kto może niech

pożytku do pożytku dobra wspólnego pomoże"

Postawa obywatel i postawa żołnierza harmonizują ze sobą, tworzą prawdziwy obraz patriotyzmu. Troska o przyszłość kraju powinna być obecna na co dzień, by nie powtarzały się takie dramaty, jak napad Tatarów na Podole w 1575 roku, kiedy uprowadzono ponad pięćdziesiąt tysięcy Polaków.

Nazywana "Pieśnią o spustoszeniu Podola" Pieśń V z "Ksiąg Wtórych" jest w zasadzie krytyką anarchii szlachty, jej braku odpowiedzialności za los kraju, prywaty.

Kochanowski wyrzuca rodakom chciwość, umiłowanie zabaw, bezmyślność, lenistwo:

"Wsiadamy? Czy nas półmiski trzymają?

Bieden półmiski, czego te czekają?"

Proponuje im zmianę postawy, wsparcie polskiej armii, większe zainteresowanie aktualnymi sprawami. Są to postulaty mądre i przemyślane, a przede wszystkim wypowiadane w porę:

"Skujmy talerze na talery, skujmy,

A żołnierzowi pieniądze gotujmy."

Poeta sprzeciwia się krótkowzroczności szlachty, której w ogóle nie interesuje grabienie przez Turków polskiej ziemi. Krytykuje złota demokrację szlachecką. Poprawę sytuacji w kraju widzi w umocnieniu władzy wykonawczej, silnym monarsze, stałej armii a przede wszystkim ograniczeniu wolności tych, którzy nie potrafią z niej właściwie korzystać.

W zakończeniu pieśni formułuje pełną humoru, ale i gorzkiej ironii myśl, ocenę zachowania podolskiej szlachty:

"Cieszy mię ten rym: "Polak madry po szkodzie"

Lecz jeśli prawda i z tego nas zbodzie,

Nową przypowieść Polak sobie kupi,

Że i przed szkodą, i po szkodzie głupi".

Wybitny humanista, znający klasyczne i współczesne dzieła filozoficzne i reformatorskie (np. wydany w 1506 roku "Statut Łaskiego"), obserwator polskiej rzeczywistości politycznej (występował na sądach biskupich w Iłży w roku 1562, w latach 1560-1569) jako królewski sekretarz uczestniczył w obradach sejmowych), przyjaciel Myszkowskiego, Firlejów, Szydłowieckich, Tęczyńskich, Zamoyskich w całej swojej twórczości dawał wyraz obserwacjom i refleksjom nad dobrem ojczyzny.

Jak sam pisał w "Pieśni XIX" z "Ksiag Wtórych":

"Dał nam rozum, dał nam mowę, a nikomu z nami.

Przeto chciejmy wziąć przed się myśli godne siebie".

Brał więc Kochanowski "myśli godne" w "Zgodzie" i "Odprawie posłów greckich".

Monolog tytułowej Zgody z napisanego około 1562 roku utworu jest apelem do Polaków, próbą mądrego wskazania na znaczenie społecznej solidarności i odpowiedzialności.

Kochanowski nawiązuje wyraźnie do tradycji antycznej i społecznej etyki chrześcijańskiej. Kreśli kosmiczny obraz zgody: spokoju, pokoju na całym świecie, w państwach, ludzkich sercach.

Powinna więc ona znaleźć miejsce wśród Polaków, którzy są skłóceni, nieodpowiedzialni, pozbawieni troski o ogólne dobro:

"Więc jako wierze, tak i w Pospolitej Rzeczy

Każdy swą porze, każdy swoje ma na pieczy,

A dobro pospolite prze wnętrzną niezgodę

Odnposi ciężką żałość i okrutną szkodę".

Krytykuje Kochanowski władzę wykonawczą ("Sądy milczą i prawa"), krytykuje kler:

"Świątobliwość żywota, którą święcić mieli,

Zgasła prosto w duchownych, bo się wdać woleli

W rozkoszy nieprzystojne i próżne biesiady".

Martwi się o przyszłość kraju, który nie potrafi i nie chce bronić swoich granic, które zamiast opłacać armię - wybiera wystawny tryb życia:

"Na koniec Pospolita Rzecz nie ma obrony,

tak wiele nieprzyjaciół mając z każdej strony".

Utwór kończy się prośbą, wezwaniem, apelem:

"To czyńcie, a nie będziem wszytcy żałowali:

I ja, że radzę, i wy zeście mię słuchali."

Najbardziej uniwersalne prawdy polityczne zawiera "Odprawa posłów greckich". Jest to dramat o nieszczęściach Troi, o "nieżądnym królestwie i zginienia bliskim, gdzie ani prawa ważą, ani sprawiedliwość ma miejsca". Opowieść o zawinionym nieszczęściu, którego można było uniknąć, wystarczyło posłuchać rady Antenora ma uniwersalną wymowę. Można w nim odnaleźć i tzw. "polski koloryt". Rada trojańska niezwykle przypomina Sejm, a nawet obrady na sejmikach szlacheckich.

Priam jest nieudolnym władcą - to pierwsza przyczyna klęski. Młodzież jest zaniedbywana, nie przygotowana do obywatelstwa. Parys to typowy przedstawiciel obywatelskiego zaniedbania, reprezentant "młodzi wszetecznej". Nikt w Troi nie szanuje prawa, nikt nie docenia ludzi mądrych, prawych. Racje Antenora nie znajdują zrozumienia.

Wiele tu analogii do polskiej rzeczywistości.

Zatroskany o los kraju jest również Piotr Skarga, a właściwie Piotr Powęski herbu Powęża. Żyjący w latach 1536-1612 jezuita, pisarz, kaznodzieja zasłynął jako autor "Kazań sejmowych", zresztą nigdy nie wygłoszonych.

Pierwszy rektor akademii jezuickiej w Wilnie i nadworny kaznodzieja Zygmunta III Wazy podobnie jak Kochanowski postulował ograniczenie władzy Sejmu, zwiększenie władzy królewskiej, ograniczenie wolności szlacheckiej. To podobieństwo politycznego programu daje się zauważyć w niektórych utworach.

Krytyka polskiego społeczeństwa w "Zgodzie" jest w zasadzie stonowaną, mniej emocjonalną wypowiedzią jezuity z fragmentów

"Kazań".

Zbiór powstał w 1579 roku i zawiera osiem kazań:

  • "Kazanie pierwsze: Na początku sejmu przy mszy św. Mszy sejmowej"
  • "Kazanie wtóre: O miłości ku Ojczyźnie, i o pierwszej chorobie Rzeczypospolitej, która jest z nieżyczliwosci ku Ojczyźnie"
  • :Kazanie trzecie: O drugiej chorobie Rzeczypospolitej, która jest z niezgody domowej"
  • "Kazanie czwarte: O trzeciej chorobie Rzeczypospolitej, która jest naruszenie religii, katolickiej przez zarazę heretycką"
  • "Kaznie piate: Jako katolicka wiara policyj i królestw, szczęśliwie dochowywana, a heretyctwo je obala"
  • "Kazanie szóste: O monarchiej i królestwie, albo o czwartej chorobie Rzeczypospolitej, która jest z osłabienia, królewskiej dostojności i władzy"
  • "Kazanie siódme: O prawach niesprawiedliwych, albo o piątej chorobie Rzeczypospolitej"
  • "Kazanie ósme: O szóstej chorobie Rzeczypospolitej, która jest dla grzechów jawnych, i nuklearności ich"

sześć chorób osłabia ojczyznę-matkę, a "okręt" tonie. Stylizacja biblijna tak zrozumiała u teologa podkreśla jeszcze doniosłość sytuacji. Prorocka wizja tonącego okrętu do dziś pozostaje źródłem wielu nawiązań, interpretacji.

Porównywany do Erazma z Rotterdamu, Andrzej Frycz Modrzewski (1503-1572) był pisarzem politycznym, moralistą, dyplomatą, sekretarzem króla Zygmunta Augusta. Uważany jest za ojca polskiej myśli demokratycznej. Studiował w Krakowie i Wittemberdze w Niemczech, gdzie poznał Marcina Lutra i Filipa Melanchtona.

Był autorem słynnych łacińskich mów, debiutował mową "Łaski, czyli O karze za mężobójstwo" (1543).

W 1551 roku wydał "O poprawie Rzeczypospolitej...". Było to dzieło życia pisarza, w którym podjął próbę odpowiedzi na pytanie:

"Co się zda w naszej Rzeczypospolitej poprawy być godnego?"

Pełne jego wydanie ukazało się w 1554 roku.

W napisanym łaciną utworze nawiązał do klasyków myśli politycznej: Platona jako autora "Państwa", Arystotelesa - twórcy "Polityki" i poglądów Cycerona.

"Commentatorium de Republica emendanda..." to rozprawa zbudowana z pięciu ksiąg: "O obyczajach", "O prawach", "O wojnie", "O kościele", "O szkole". Przetłumaczona na język niemiecki ukazała się w Bazylei.

IV księga została uznana przez kościół za herezję, a dzieło znalazło się na liście ksiąg zakazanych. Za działalność reformatorską: wystąpienia i pisma w 1569 roku odebrano pisarzowi wójtostwo wolborskie.

Zmarły na "morowe powietrze" jesienią 1572 roku został pisarz pochowany jako heretyk najprawdopodobniej w Wałczu.

"O poprawie Rzeczypospolitej":

Księga pierwsza - "O obyczajach"

Już w I rozdziale tej księgi przywołuje Frycz-Modrzewski myśl Cycerona, porównując państwo do ciała:

"Niech tedy to będzie celem Rzeczypospolitej, by w niej wszyscy obywatele mogli żyć dobrze i szczęśliwie, to jest (jak tłumaczy Cycero) uczciwie i sprawiedliwie".

Obyczaje są bardzo ważnym elementem państwowości. Pisarz podkreśla wyraźnie: "Wielka jest moc obyczajów", "Rzeczypospolitą muszą rządzić dobre obyczaje", "Bo te obyczaje, które ukształciła pewna skłonność serca, bardziej nas utrzymują w obowiązku niż wielkie nagrody".

Obyczaje, czyli w rozumieniu autora zasady moralne i działalność społeczna są najważniejsze, stoją w państwie na pierwszym miejscu przed prawami.

Dlatego reformator zwracał się do rodaków wszystkich stanów ( szlachty, senatu, narodu), by służyli wspólnemu dobru "jako kto może".

Szczególnie ważne jest wychowanie młodego pokolenia. Jak czytamy w rozdziale V: "A i tego dzieci trzeba uczyć, co winne są innym, co rodzicom, co obywatelom, co Rzeczypospolitej". Nauce młodzieży poświęcił księgę V i VII, a królowi i senatowi księgę X. Pisząc o nauce i kształceniu Frycz-Modrzewskiego nawiązuje do ewangelicznej przypowieści o talentach i Chrystusa - ideału nauczyciela.

Księga druga - "O prawach"

Pisarz podkreśla, że nierówność praw w ówczesnym państwie jest zatrważającym problemem i "jawną niesprawiedliwością":

"Nie masz tedy dla Rzeczypospolitej rzeczy niebezpieczniejszej niż niejednolite prawa i kary, zależnie od różności przestępców. Bo jednakie prawo winno do wszystkich i takim samym głosem przemawiać, jedną i taką samą władzą panować nad wszystkim".

Tymczasem w XVI- wiecznej Polsce zupełnie inaczej karze się bogatych, a inaczej najuboższych.

Prawo wyróżniało cztery sytuacje: zabójstwo szlachcica przez plebejusza, zabójstwo szlachcica przez szlachcica, zabójstwo plebejusza przez plebejusza i zabójstwo plebejusza przez szlachcica. Plebejuszowi za zabójstwo szlachcica groziła nawet kara śmierci, szlachcic za zamordowanie plebejusza - płacił jedynie dziesięć grzywien. Zabójstwo chłopa było więc w praktyce bezkarne.

Kwestie tę poruszył Frycz-Modrzewski już w swojej pierwszej mowie "Łaski, czyli O karze za mężobójstwo"

Przeciw niesprawiedliwemu prawodawstwu występowali również m.in. kardynał Hozjusz, Piotr Skarga i Stanisław Orzechowski, zwolennik kary śmierci za każde popełnione zabójstwo.

Frycz-Modrzewski w rozdziale III "O prawach" podaje przykład pobicia człowieka przez dwu ludzi "jednego ze stanu szlacheckiego, drugiego plebejusza".

Za zabójstwo odpowiedział tylko ten drugi, ponieważ - co podkreśla pisarz z ironią - "Prawa nasze bowiem nie pozwalają karać dwu ludzi za jedno mężobójstwo".

Skoro ludzie różnych stanów podlegają dwu różnym prawom, może należy stworzyć dwie Rzeczypospolite. Humor pisarza ma tutaj ironiczny charakter, jest świadectwem sprzeciwu wobec ówczesnej władzy sądowniczej: "Na Boga nieśmiertelnego! Czyż to nie tak, jakby dla tych dwu rodzajów ludzi chciało się mieć dwie różne Rzeczypospolite, i to tak od siebie odległe(...)?"

Księga trzecia - "O wojnie"

Pisanie o wojnie nie było zapewne dla Frycza-Modrzewskiego łatwym zadaniem. Był on przecież iranistą, pacyfistą, zwolennikiem bezkrwawego rozwiązywania konfliktów.

"Wszystkiego pierwej niż broni próbować mądremu się godzi".

Już na początku księgi pytał więc otwarcie:

"Czy cię nie wzruszają zbrodnie, ohydy, hańby, nieszczęścia nieskończone, która wojna za sobą wlecze? "

Ukazuje ją jako czas bezprawia, kiedy - jak pisał w swoim liście starożytny Horacy - "Szaleją królowie, a trzeszczy skóra Greków"

Jeżeli musiał wypowiadać się już o wojnie, nawiązał do erazmowskiego podziału: sprawiedliwe - obronne i niesprawiedliwe - zaborcze.

W chwili zagrożenia (jest to jedyne usprawiedliwienie) państwo zobowiązane jest do obrony.

Frycz-Modrzewski podkreśla, jak kosztowna jest wojna, kreśli więc plan zgromadzenia funduszu obronnego, czyli "góry zbożnych powinności". Podatki płacić zobowiązana jest przede wszystkim szlachta, chłopi - jako najbiedniejsi - powinni być zwolnieni z tego obowiązku

W czasie wojny obronnej Kraj powinien być podzielony na okręgi wojenne. Autor pisze o siedmiu lub ośmiu takich obszarach. Ten podział pozwoli obronić zagrożone atakiem granice państwa.

Zasadzki i zasieki są znacznie korzystniejszą formą obrony niż kosztowne zamki i twierdzę.

Zgodnie z duchem humanizmu należy zakończyć wojnę: sprawiedliwie ukarać agresorów, przy czym nie można wobec jeńców stosować gwałtu i przemocy

Pisarz stworzył więc konkretną wizję wojny sprawiedliwej, czyli obronnej. Do końca jednak pozostał zwolennikiem pokoju:

"Ale choćby i wielu jej przeżyło, to jednak żadne korzyści z wojny nie są tak wielkie, aby mogły jej szkodom dorónać (...)"

Księga czwarta - "O kościele"

Główną myślą rozważań Modrzewskiego nad kościołem było wprowadzenie zasady koncyliaryzmu.

Koncyliacja jako zasada prawna oznacza - jak podaje Władysław Kopaliński w "Słowniku wyrazów obcych": "pojednawstwo, sposób polubownego załatwiania sporów międzynarodowych z udziałem komisji badawczych". Modrzewski kreśli wizję rozwiązywania sporów teologicznych przez powołany sobór. Składać się on powinien z posłów duchownych i świeckich.

Podaje propozycję wyboru biskupów i urzędników kościelnych w czasie sejmików diecezjalnych, złożonych z przedstawicieli czterech stanów.

Odrzuca konklawe jako zasadę wyboru papieża. Jako głowa kościoła powinien być on wybierany przez wszystkich wiernych.

Modrzewski dostrzega wielką moralną wartość religii, jej pozytywny wpływa wychowanie i życie człowieka. Swoimi śmiałymi propozycjami zmian w kościele zyskuje wśród jego hierarchów wrogów, księgę uznano za herezję, cała rozprawę umieszczono na liście ksiąg zakazanych, a sam pisarz stracił wójtostwo w Wolborzu. Pochowany został jako heretyk prawdopodobnie w kupionym przed śmiercią Wałczu.

Księga piąta - "O szkole"

Wychowanie i kształcenie młodzieży to najważniejszy obowiązek państwa. Już w "Księdze o obyczajach" pisał Modrzewski o ważności tego problemu. Powraca do niego w I rozdziale ostatniej księgi zatytułowanym "Pochwała szkoły i różne jej korzyści". Nawiązuje do starożytnego modelu nauczania, do szkoły Platona, Arystotelesa i Cycerona.

Dlatego wskazuje na godność zawodu nauczyciela. Ideał pedagoga dostrzega w nauczaniu Chrystusa.

Podkreśla, jak ważne jest stworzenie korzystnych warunków pracy dla nauczających: "Trzeba się starać o wyznaczenie nauczycielom słusznych wynagrodzeń, aby nie musieli szukać zaspokojenia koniecznych potrzeb życia w innych zajęciach, które by ich odrywały od nauki". Dobra praca nauczycieli przynosi państwu wielką korzyść: kształtuje prawych i światłych obywateli.

Projekt, by utrzymanie szkół publicznych spoczywało na duchowieństwie zapewne dodatkowo wpłynął na niechęć kościoła do pisarza.

Modrzewski zawarł w III rozdziale księgi ważne uwagi o powołaniu do nauczycielstwa. Nakreślił predyspozycje i zdolności pedagoga. Podjął również ważną kwestię dostosowania programu nauczania do możliwości i zdolności ucznia:

"(...) nauczyciele powinni być ogólnie uznani za odpowiednich do pracy, uczniowie zaś wybrani wedle zdolności (...)".