Tren wyraża wątpienie autora w filozofię stoicyzmu, mówiącej o tym, że mądrość jest największym i ostatecznym szczęściem człowieka. Jan Kochanowski wydaje się mówić w tym utworze, że tak nie jest.

Pierwsza część wiersza mówi o tym, że wartości wyrażane przez stoików nie są do końca najważniejsze. Podmiot liryczny wydaje się być pewny swoich racji, dlatego swoje przemyślenia w bezpośredni sposób kieruje do czytelnika. Poeta mówi, że mądrość nie jest warta aż takiego wychwalania.

Oczywiście należy pamiętać, że utwór ten ma charakter ironiczny. Toteż w rzeczywistości mądrość dla poety nie jest aż tak mało wartościową cechą.

Wiersz rozpoczyna apostrofa - bezpośredni zwrot do mądrości. Poeta wyzna, że tak naprawdę oddałby wszystko co ma by być mądrym i móc dysponować taką mądrością, aby dzięki niej nie popełniać żadnych błędów i pomyłek. Mądrość, którą cenili stoicy to taka, która zapewnia szczęście i chroni przed cierpieniem: "Złym przygodom nie podległ". Stoicka mądrość zapewnia dostatnie i wartościowe życie, sprawiając, że człowiek wie co mu wolno a czego nie, a przede wszystkim zna we wszystkim umiar.

Ale w trenie pojawia się także powątpiewanie poety, że skoro absolutna mądrość jest gwarantem wiecznego szczęścia to człowieczeństwo ludzi nie jest do końca pełne, ponieważ nie można zupełnie nie doświadczając cierpień. Cierpienie jest przecież niejako wczepione w kondycję każdego człowieka. Cierpiąc również stajemy się wartościowszy, a poza tym dopiero wówczas niejednokrotnie potrafimy docenić szczęście.

Mądrość, do której podmiot liryczny się zwraca, pojawia się w utworze niczym sacrum, doskonałość. Jest najwyższą wartością ponieważ pochodzi od Boga. A zatem potrafi uczynić i zdziałać wszystko, nie ma dla niej rzeczy nie możliwych i nie realnych. Ale Kochanowski, że mimo tych wszystkich zalet, jest ona wyzbyta uczuć. Jest zimna i nieczuła. Mimo to poeta mówi o niej podkreślając jej wielkość i moc. Zwraca się do niej: "Ty", co świadczy o personifikacji mądrości.

Poeta zwraca się jednak w stosunku do mądrości z wyrzutami. Nie potrafi zrozumieć, że skoro wartość ta, według stoicyzmu, jest absolutem, to nie mieści w sobie tak ludzkich uczuć jak słabość, ból, cierpienie. Przecież to te uczucia towarzyszą człowiekowi najczęściej. Dla stoików właśnie dlatego była taka wartościowa, że odrzucała te słabości, ale dla podmiotu lirycznego to mądrość jest słabością i wartością niepełną. Wskazywałoby bowiem, że człowiek bardzo mądry pozbawiony jest wszelkich ludzkich uczuć i odruchów.

Kolejne wersy trenu także są odniesieniem się poety do zasad filozofii stoików. Poeta stara się ją zrozumieć. Mówi o tym, że filozofia ta głosi, iż prawdziwa wartością wcale nie są bogactwa i klejnoty, ale godne życie, w którym zaspokojone są wszystkie potrzeby człowieka. Wyznawała ona, że prawdziwym bogaczem może być również żebrak. Człowiek zbytnio bogaty staje się niewolnikiem swojej fortuny, staje się przez to ograniczony i ułomny. Pieniądze są dla niego swoistym więzieniem, z którego nigdy nie będzie umiał się oswobodzić. Natomiast człowiek biedny często nie tylko jest wolny i niczym nie ograniczony, ale po prostu mądry. To mądrość jest dla niego prawdziwą, najcenniejsza wartością.

W wierszu pojawia się porównanie mądrości do kamiennego, starożytnego pomnika. Przez nadanie jej takiej postaci poeta sugeruje, że jest to tylko zwykły kamień - zimny i nieczuły. Jest oddalona od człowieka i jego życia. Poeta powie: "Nieszczęśliwy ja człowiek". Wydaje się być zrozpaczony, że przez całe życie był pewien czegoś, co okazało się nieprawdą. Wyznaje smutny, że całe jego życie nie ma sensu, ponieważ szukał w nim stoickiej najwyższej wartości, dążył do niej. A teraz, mając już dużo lat stwierdza, że to nic nie jest warte. Jego życie nie ma sensu, ponieważ poświęcił je na szukanie czegoś co okazało się być fałszem i słabością. Całe życie dążył do tego, aby posiąść mądrość, która okazała się nie być tak ważna jakby tego chciał.

Tren jest także odwołaniem się do "Listów moralnych" Seneki. Ten antyczny poeta, także mówił w swych wierszach o mądrości. Uważał, że aby ją zgłębić należy przejść tak wiele schodów jak do świątyni. Jest wartością, ale trudno osiągalną. Człowiek wchodzący na te schody stawał się coraz mądrzejszy, ale oddalał się od prawdziwego życia. zejście i powrót człowieka ze schodów mądrości wydaje się być niemożliwe. Dlatego jeśli chce się być człowiekiem mądrym, ma się tylko jedną drogę. Droga ta sprawia, że człowiek zamienia się w artystę, którego główną cechą jest indywidualizm i alienacja od innych, zwykłych ludzi. Poeci maja wówczas marzenia, aby stać ponad innymi ludźmi, tym większe ich rozczarowanie, kiedy okazuje się to być niemożliwe.