Odkąd na świecie pojawiał się człowiek, odtąd możemy zacząć datować epokę wynalazków. Od zasrania dziejów ludzie starali się odkryć coś nowego, co pozwoliłoby im łatwiej i sprawniej żyć. Niektóre wynalazki sprawiły przełom w życiu całych narodów. Bez wielu z nich nie wyobrażamy sobie dziś życia.

Niestety nie wszystko to, co wymyślił człowiek, stało się powszechnie używanym i potrzebnym odkryciem. Wiele patentów po prostu się nie sprawdziło. Nie zyskało uznania wśród szerszej warstwy ludzi.

Jednak to właśnie nauka i pomysłowość niektórych jednostek, doprowadziła ludzkość do miejsca, w którym aktualnie jesteśmy.

Problem wynalazcy i jego trudu w poszukiwaniu odpowiedniego rozwiązania podejmowany był na kartach wielu książek. Między innymi w ,,Lalce" B. Prusa i ,,Przedwiośniu" S. Żeromskiego.

Obaj autorzy zajęli się problemem chęci doskonalenia własnego świata poprzez naukę, odkrycia i nowe wynalazki.

W ,,Lalce" stykamy się z próbą wynalezienia lżejszego od powietrza metalu. Młody naukowiec, entuzjasta zapewnia Wokulskiego o możliwości dokonania takiego odkrycia. Prezentuje mu wyniki własnych, wieloletnich badań i próbuje skłonić rozmówcę do zainteresowania się nauką. Jest przekonany, że właśnie on dokona przełomowego odkrycia, że jego wynalazek szybko zyska uznanie na całym świecie i przyczyni się do poprawy warunków życia. Lęka się jedynie, żeby, wykorzystany przez okrutnych ludzi, nie obrócił się przeciw człowiekowi. Niestety Wokulski nie podchodzi poważnie do planów młodego naukowca. Owszem, początkowo interesuje się wynikami jego pracy, ale traktuje to raczej jako rozrywkę i eliksir na nieszczęśliwą miłość. Tak naprawdę nie wierzy w powodzenie projektu. Zresztą słusznie. Młodemu naukowcowi nie udaje się spełnić wielkiego, życiowego marzenia.

Inaczej sprawa naukowych odkryć została przedstawiona w ,,Przedwiośniu". W tej powieści nie mamy naukowej pracowni doktora fizyki, matematyki, chemii czy jeszcze jakiejś innej nauki. Największy wynalazek ludzkości zrodził się jedynie w głowie starego, umierającego Polaka. Szklane Domy nigdy nie istniały i tak naprawdę nigdy nie było planów stworzenia takich budowli. Zawsze były one tylko nierealnym marzeniem.

Niestety syn wizjonera - Cezary Baryka wierzy słowom ojca. Jest przekonany, że w Polsce ujrzy prawdziwe szklane domy. Niestety szybko jego złudzenia zostają rozwiane.

Pozornie nic nie łączy tych dwóch powieści. Typ wynalazku i droga do osiągnięcia celu są ze każdym razem bardzo różne, ale bohaterów Prusa i Żeromskiego łączy jedno. Chcą oni, aby nauka i pomysłowości ludzi doprowadziła do poprawy komfortu życia przeciętnych obywateli.