Fiodor Dostojewski, nie tylko dla sobie współczesnych, ale i dla dzisiejszego czytelnika jego dzieł pozostaje niezwykle różnorodną osobowością. Większość nazywała go zawsze "okrutnym talentem" zdolnym przedstawiać wielkie cierpienia egzystencjalne człowieka, głosicielem wolności, ale również, co nie zawsze jest uzasadnione, prekursorem myśli faszystowskiej. Prywatnie był to podobno człowiek bardzo uczuciowy, niezwykle kochający żonę Annę, przy tym jednak wielki miłośnik hazardu. Był na pewno wspaniale oczytany w pismach filozoficznych i dziełach literackich, na które spoglądał poprzez wyjaśnienie istoty człowieczeństwa. Jego twórczość wywarła niezaprzeczalny wpływ na literaturę dwudziestego wieku. W setkach powieści, noweli opowiadań możemy odnaleźć sposób myślenia Fiodora Dostojewskiego, na przykład w utworze "Lochy Watykanu" Andre Gide'a pojawia się motyw zabójstwa człowieka, wypchnięcia go z pociągu, bez żądnych konkretnych przesłanek, tylko dla spróbowania się mordercy w sile własnego charakteru. Nieznajomość twórczości wielkiego Rosjanina może wiec stać się wyłączeniem czytelnika z właściwego odbioru wielu dzieł literackich.

Fiodor Dostojewski urodził się w Moskwie w ostatni dzień października w roku 1821, w szpitalu, gdzie jego ojciec był lekarzem ubogich. Jego ród wywodził się najprawdopodobniej z szlachty pochodzenia litewskiego. Jego przodkowie mieli być ludźmi świetnie wykształconymi i nowoczesnymi, lecz przy tym awanturniczymi i często popadającymi w konflikt z prawem. W rodzinie od wieków chodzono do cerkwi, stąd religijna atmosfera kształtowała przyszłego pisarza od najwcześniejszych lat. Jednak, gdy zwarła matka Fiodora ojciec popadł w alkoholizm, i podobno wykorzystywał często młode dziewczyny z majątku. Przez ich właśnie rodziny, ojców, braci, został w kilka lat później z zemsty zabity. W ten sposób na początku lat czterdziestych, Fiodor został sierotą. Śmierć ojca, zamordowanego przez rolników musiała na nim wycisnąć niezatarte piętno. Stąd też może nieustannie powracający w jego powieściach i opowiadaniach motyw zbrodnii i próba jej wyjaśnienia. Jeszcze za życia ojca razem z bratem został przeznaczony do zawodu inżyniera wojskowego, czego a ni nie pragnął, ani w przyszłości nie miał zamiaru realizować. Chętnie czytywał literaturę, znał dokładnie rosyjskich klasyków, jak Puszkin, Lermontow, oraz osiągnięcia prozy francuskiej Balzaka i Sand. Jednak po ukończeniu studiów trafił do pracy w wojsku, w stopniu podporucznika pracował przy wykreślaniu planów robót polowych. Podobno to wtedy zaczęły się jego problemy finansowe, uczęszczanie do lombardów i spotykanie lichwiarek podobno było jednak wynikiem pomocy Dostojewskiego innym znajomym potrzebującym pieniędzy.

Pierwszą książką, jaka się ukazała Fiodora Dostojewskiego, było tłumaczenie "Eugenii Grandet" Honoriusza Balzaka. Niedługo potem wyszła jego pierwsza, samodzielna powieść "Biedni ludzie", dotyczącą nierówności ujawniających się w rosyjskim społeczeństwie. Pierwsze sukcesy literackie wpłynęły niekorzystnie na jego dotychczasową pracę, coraz mniej czasu jej poświęcał, tak że podobno raz usłyszał od przechodzącego cara określenie do niego się odnoszące "dureń". W wieku dwudziestu trzech lat ostatecznie wystąpił z wojska i poświęcił się pracy literackiej. Powieść "biedni ludzie" ukazała się w 1845 roku na łamach "Otieczestwiennych zapisków" zyskując sobie przychylne zdanie krytyki i duże zainteresowanie czytelników. Dostojewski stawszy się znanym literatem rzucił się w wir życia towarzyskiego, zakochując się miedzy innymi w żonie pisarza Panajewa, która po latach stałą się prototypem Awdotii Raskolnikowej swojej imienniczki, bohaterki "Zbrodni i kary". Następnie jednak opowiadania pisarza, jak "Gospodyni", "Słabe serce", czy "Cudza żona i mąż pod łóżkiem", pozostają jednak utworami błahymi i niewiele znaczącymi w dorobku pisarza. Nie można odmówić jednak pisarzowi świetnej znajomości psychiki ludzkiej, tak wielkiej, że uważa się, że w tej materii wyprzedzał on nawet Zygmunta Freuda, znanego wiedeńskiego psychoanalityka przełomów wieków. To w podświadomości ludzkiej widział Dostojewski motor działań ludzkich bytującej w świecie kompleksów i zawiedzionych nadziei. Wada wczesnych utworów byłą jednak nieporadność językowa i trudności z właściwym skomponowaniem fabuły danego utworu. Odnoszono to na przykład do noweli "Sobowtór".

Wiosna Ludów rozrastająca się Zachodniej europie wpłynęła również i na koła młodych w Rosji. Kupili się oni wokół postaci Michała Pietraszewskiego. Dostojewski wraz z przyjaciółmi zaczęli wyznawać furierystyczne poglądy, od nazwiska socjalisty Karola Fouriera, głoszące "reformę społeczną bez rewolucji". Inne radykalne koła chciały krwawej rewolucji, która oczyściłaby społeczeństwo. Car postanowił szybko rozprawić się z zagrażającymi mu stronnictwami. Aresztowano Dostojewskiego i jego znajomych, w kwietniu 1849 roku. Po wielomiesięcznym śledztwie udowodniono pisarzowi głoszenie antyreligijnych i antypaństwowych haseł, rozprowadzanie zakazanych pism, pozbawiono stopnia wojskowego i przeznaczono mu karę śmierci. Na moment przed wykonaniem wyroku zamieniono jednak śmierć na wywózkę na Syberię. Był to moment przełomowy w kształtowaniu się późniejszych pisarskich poglądów. Na zesłaniu powstała wstrząsająca książka, relacja Dostojewskiego "Wspomnienia z domu umarłych". Po czteroletniej katordze pisarz wstąpił ponownie do wojska i w trudzie i biedzie służył w Siemipałatyńsku, w pobliży granicy Rosji z Chinami. Za kwaterę miał mieszkanie kobiety, której córki były prostytutkami, "wspomagającymi" armie rosyjską, co wpłynęło bez wątpienia na późniejsze ukształtowanie się postaci Soni. Pisarz zachował jednak kontakt z rodziną, przyjaciele pomagali mu dostarczać paczki i listy, zaś już na miejscu kolega baron Wrangl, wspierał w trudnych chwilach. Na zesłaniu autor poznaje małżeństwo Isajewów, później przetworzonych w Marmieładowów, w "Zbrodnii i karze", zwłaszcza zawsze zapijaczonego poczciwca Marmieładowa. Po jego śmierci Dostojewski bierze sobie za żonę Marię, jednak to już ostatnie chwile szczęśliwego ich związku, gdyż zostaje wykryta u pisarza padaczka, czego Maria nie mogła zaakceptować i popadła w złe do niego usposobienie, histerię i nerwowość.

Po dziesięciu latach na zsyłce Dostojewski powraca pod koniec lat pięćdziesiątych do Petersburga. Był to już jednak całkiem inny niż znany mu przed wygnaniem świat. Zaczął się powszechny ferment niezmiennych dotąd stosunków społecznych, pojawiły się nowe prądy myślowe, zaczęto kontestować tradycję i obyczaje. Dostojewski zaczął czuć dużo więcej niż do żony, do młodej pisarki Apoliarii Susłowej. Zaczęli oni wspólnie podróżować po całym kontynencie europejskim, wzajemnie się zdradzając, kłócąc, grając wiele w salonach hazardu i żyjąc przy tym szczęśliwie i możliwie najpełniej.

Lata sześćdziesiąte to na tle polskiego powstania styczniowego, wzrastająca niechęć pisarza do tego zrywu społeczeństwa. Paradoksalnie zamknięto mu wtedy jego pismo "Wriemia" jakoby za sprzyjanie powstańcom polskim 1863 roku. Jednak większość Rosjan przychylnie patrzyła na wydarzenia w Polsce. Warto zastanowić się głębiej nad niechęcią pisarza do Polaków. Otóż w rosyjskim ludzie widział największe zalety Słowian, przywiązanie do religii, która dla niego była elementem spajającym naród i czyniącym z niego wartościowe społeczeństwo. W prawosławiu widział wykładnik słowiańskości. Zaś Polacy, jako katolicy ciążyli ku zachodowi Europy, przez co sami jakby chcieli zerwać ze wspólnotą, z której się wywodzili. Sami rozbijali jedność Słowian, stad niechęć Autora "Zbrodnii i kary" do naszego narodu, w tym ujęciu jak widać w miarę uzasadniona i oparta na jasnych przesłankach.

W roku 1864 zmarła żona pisarza, pozostawiając mu syna z pierwszego małżeństwa, a w niedługo po niej ze światem pożegnał się Michał, ukochany brat Dostojewskiego. Pisarz został sam na świecie i musiał zaprzestać pisania powieści "Gracz" by utrzymać się.

Zanim został wywieziony na Sybir Dostojewski miał na swoim koncie literackim kilka pozycji, które jednak nie były wybitne, ani wielkie w porównaniu z tymi, które dopiero miały powstać. Dopiero w Petersburgu w roku 1866, ukazuje się chyba najwybitniejsza jego powieść "Zbrodnia i kara". Jej powstawaniu towarzyszyła kolejna miłość romansowego, jak widać, pisarza do Anny Snitkiny. Zaangażował ją początkowo jako sekretarkę, do pomocy przy powstającym "Graczu", by następnie uczynić z niej swoja drugą żonę i jak się powszechnie uważa największą miłość swojego życia. Pobrali się w połowie lutego w 1867 roku, co stało się początkiem najlepszego okresu w życiu Dostojewskiego, oświetlonego szczęściem rodzinnym i wielkimi sukcesami jego powieści. Żona dbałą o niego i strzegła przed nieprzyjemnościami, zapewniała atmosferę odpowiednia do pisania, była mu agentem literackim, negocjatorem z dłużnikami jego zmarłego brata, pomagała tez w opiece nad pozostałą rodzina Michała. To Anna była pierwszym czytelnikiem jego utworów, przepisując je i w miarę powstawania również owocnie krytykując. Chętnie podróżowała z Dostojewskim i dziećmi, nie przejmując się za wiele jego hipochondrią, dziwactwami i rzeczywiście utrudniającą życie padaczką męża. Jedyne, z czym nie mogła sobie poradzić to coraz bardziej rosnące przywiązanie Dostojewskiego do hazardu. W czasie wielkiej podróży, trwającej aż cztery lata, po Europie, powstała powieść "Idiota". Zawarł w niej pisarz studium namiętności, które potrafią targać człowiekiem, czyniąc z jego życia klęskę. Już po powrocie do Rosji powstały w 1872 roku "Biesy", w których pokazany został świat, gdzie zanika poczucie elementarnej moralności, oraz "Młodzik", gdzie z kolei etykę kształtuje poziom finansowy człowieka. W latach 1879 - 1880 ukazywała się kolejna potężna powieść Dostojewskiego - "Bracia Karamazow". To studium uwikłanych w pełne konfliktów i błędów braci, gdzie jednak jest miejsce, poprzez postać Zosimy, na pomaganie drugiemu człowiekowi, altruizm i tak zanikające uczucia jak miłość i przyjaźń. W tym czasie zarabiał też jako felietonista, mówiący o sprawach aktualnych, w gazecie "Grażdanin". Tuż przed śmiercią, w roku 1880 pisarz wygłosił odczyt w Moskwie, z racji odsłonięcia tam pomnika, zabitego w bezsensownym pojedynku, Aleksandra Puszkina. Wyraził on w nim równocześnie swoje credo literackie, podsumowując i wyjaśniając swoja drogę pisarską. Stał się on jego testamentem, gdyż Fiodor Dostojewski zmarł dwudziestego ósmego stycznia następnego roku. Jego grób znajduje się na cmentarzu w Petersburgu przy Newskiej Ławrze.

Największą zasługą pisarska Fiodora Dostojewskiego, było stworzenie wielkiej powieści "polifonicznej", w której zawierał się duchowy obraz społeczeństwa jego czasów. Jednak wszystkie myśli, uczucia, procesy, jakim podlegają jego bohaterowie, mogą i są do dzisiaj uznawane za aktualne stad wielka i nie słabnąca do dzisiaj popularność pisarza. Pokazał on bowiem złożoność i różnorodność świata, w którym człowiek jest zawieszony pomiędzy swoja zwierzęcą naturą a duszą bliska anielskiej. Stad rozdarcie nim targające, które towarzyszy ludziom po dziś dzień.

Początki zawiązywania się koncepcji "Zbrodnii i kary" możemy poznać z książki Leonida Grossmana, będącej wielka monografią dotyczącą Fiodora Dostojewskiego. Całość akcji, postaci głównych bohaterów podlegały przeobrażaniu w duszy pisarskiej autora przez ponad piętnaście lat. Jak więc widać, praca nad tą powieścią stanowiła jeden z najdłuższych w życiu pisarza planów powieściowych. Tak pisał on do swojego brata w 1859 roku: "W grudniu zacznę powieść... Może pamiętasz, że wspominałem ci o powieści-spowiedzi, którą chciałem napisać jako ostatnią, bo mówiłem, że sam jeszcze muszę pewne rzeczy przeżyć. W tych dniach postanowiłem pisać ją niezwłocznie... Cała moja dusza i cała moja krew wejdzie w tę powieść. Obmyśliłem ją na katordze leżąc na pryczy w ciężkich chwilach smutku i wewnętrznej rozterki... Spowiedź ostatecznie ugruntuje moja sławę". Ważne jest wiec łączenie tego utworu z katorgą na Syberii, gdyż to te czasy były laboratorium obserwacji pisarza dotyczących zachowań ludzkich w ekstremalnych warunkach. Tam spotkał Orłowa, więźnia, o wielkiej sile charakteru i wspaniałej, złożonej duszy, który przy tym uważał, że najlepszą droga do sukcesu jest zbrodnia. Marzył on o bogactwie, zapewniającym mu spokojny i szczęśliwy żywot. Dodatkowo należy łączyć zamysł budowania postaci Raskolnikowa z dziełami Puszkina, który w "Cyganach" stworzył postać tragicznego Aleka, człowieka zafascynowanego morderstwem, przy tym samotnego i pozornie spokojnego. Początkowo "Zbrodnia i kara" miała budować się wokół problemu pijaństwa, z Marmieładowem, jako postacią główną, z czasem został on zepchnięty na drugi plan, zaś protagonistą opowieści stał się Rodion Raskolnikow. Ze studium pijaństwa, powieść stała się wilka panoramą społeczeństwa dziewiętnastowiecznej Rosji, z głównym wątkiem morderstwa lichwiarki Lizawiety, na którym to tle pojawiają się wielkie kwestie moralne i duchowe. Jesteśmy świadkami rodzenia się zbrodni, następnie jej realizacji, konsekwencji, co prowadzić ma do poniesienia odpowiedzialności za nią przez głównego bohatera i następnie jego zadośćuczynienia za zabójstwo i okazania mu laski przez społeczeństwo i Boga.

Dostojewski wiele czasu poświecił na przeglądanie ówczesnych kronik mówiących o wydarzeniach kryminalnych. Szczególnie zainteresował go artykuł zatytułowany "Proces Lacenaire'a". Przedstawiał on historię tytułowej postaci. Lacenaire zaczynał jako dobrze zapowiadający poeta. Jednak wplątawszy się w pojedynek zastrzelił swojego przeciwnika. To wprawiło go w wielką dumę i poczucie ważności. Po uwolnieniu z więzienia zamiast pisać wiersze włączył się w świat złodziei i morderców. W czasie jakiegoś rozboju zabił on kolejna osobę i został osadzony w więzieniu. To tam rozpoczęła się jego zadziwiająca kariera literacka, zaczął publikować wiersze i czynić z siebie filozofa. Wyrażał się logicznie i często niezwykle trafnie, co przysporzyło mu dużej popularności i posłuchu. Miał się za wyrocznie w sprawach religii, polityki i moralności. Jego postać, jak widać w dużej części przystaje do psychiki bohatera powieści "Zbrodnia i kara" Fiodora Dostojewskiego.

Sam autor przed ostatecznym zredagowaniem powieści, doświadczał dużej biedy, dodatkowo obciążony był pasierbem i pomocą rodzinie zmarłego brata. Były to czasy kolejnych zastawów w lombardach, pożyczek branych po to by spłacić poprzednie kredyty, licznych weksli, które jednak nigdy nie zapewniały jemu i jego bliskim odpowiedniego zabezpieczenia finansowego. W latach sześćdziesiątych Petersburg był miastem opętanym wręcz przez władzę pieniądza. Świat lichwiarek, pożyczkodawców, wystawiających i biorących weksle, jaki widzimy w "Zbrodnii i karze" jest czasami wręcz żywcem przeniesiony z realnej rzeczywistości. Wiele rozmów powieściowych bohaterów obraca się wokół pieniędzy, pożyczek, zastawów, ich marzeń i jednoczesnych kłopotów finansowych. Lichwa jest główną siła motywującą wydarzenia w niektórych wątkach powieściowych. Również postać Piotra Łużyna, pośrednika finansowego, jest prostym przekopiowaniem realnie istniejącego człowieka, wierzyciela Dostojewskiego.

W połowie lat sześćdziesiątych pisarz złożył propozycję "Otieczestwiennym Zapiskom" na utwór dotyczący problemu pijaństwa, co miał zamiar przestawić na przykładzie rodziny Marmieładowów. Jednak gazeta borykająca się z problemami natury finansowej musiała odrzucić propozycje pisarza. Dostojewski postanawia wtedy udać się do Wiesbaden, by w spokoju pracować nad rodzącą się powieścią. Szybko jednak w kolejnych domach gry traci cały swój posiadany wtedy majątek i wpada w wielka nędzę. Bytując na granicy śmierci z ubóstwa i głodu układa w swojej głowie kolejne sceny powieści "Zbrodnia i kara". Jeszcze zanim postawił jej pierwsza literę miał już w głowie dokładnie ją rozpisaną, wiedział, do czego dąży i w jaki sposób ją zbuduje. Z perspektywy zagranicznej mógł też obiektywnie spoglądać na Petersburg lat sześćdziesiątych dziewiętnastego wieku w Rosji. W liście do redakcji "Russkiego Wiestnika" scharakteryzował jeszcze nie napisaną "Zbrodnię i karę", jako psychologiczne ujecie tytułowego procesu. Już po jej opublikowaniu widziano w powieści zwierciadło rodzącego się w Rosji kapitalizmu, gdzie pieniądz oplatał całe społeczeństwo zaczynając od najbogatszych a kończąc na ludziach skrajnie biednych. Społeczeństwo, w większości żyjące w nędzy, zwróciło się w stronę rozbojów, kradzieży, które zaczęły coraz częściej występować. Druga połowa dziewiętnastego wieku, to również zawiązujące się kręgi nihilistyczne i anarchistyczne. Powieść Dostojewskiego kontrastowano również z optymistycznym ujęciem społeczeństwa w "Co robić?" Czernyszewskiego oraz "Ojcami i dziećmi" Turgieniewa.

Największe partie "Zbrodnii i kary": powstały w podmoskiewskim Lublinie, gdzie pisarz wynajmował daczę na lato. Kończył ją zaś już w Petersburgu. Kontaktując się regularnie co tydzień z wydawcą powieści Dostojewski mógł zachowywać jej zamierzony kształt i nie przeredagowywać rozdziałów. Niektóre jednak kwestie obyczajowe, musiały w zostać zmienione, tak więc pisarz podporządkował się na przykład zaleceniu wydawcy by skrócić wypowiedź Soni, w której brała w obronę zawód prostytutki i starała się dać mu moralne wytłumaczenie. Właśnie jej postać była najbardziej zapalnym dla wydawcy punktem w powstającym dziele, przez co pisarz musiał wiele razy zmieniać sceny z nią związane. Warto dodać, iż najprawdopodobniej konstruując jej postać widział po części w jej charakterze, bo nie koniecznie sposobie zarabiania, swoja siostrzenicę, osobę równie współczującą, ofiarną i dobra, co powieściowa postać. Ta dwudziestolatka wpłynęła na dużą prawdę psychologiczną moralnego i społecznego zachowywania się Soni.

Pisarz wraca do Moskwy na początku września roku 1866. Był zmuszony i problemami finansowymi i dosyć okrutnym kontraktem z wydawcą, który w razie nie wywiązania się z niego autora mógł przywłaszczyć sobie prawa autorskie na wszystkie jego dzieła powstałe przez kolejne prawie dziesięć lat, pracować nad ukończeniem swojego utworu. Zagrożony wiec biedą i ruiną finansową jeśliby nie wypełnił kontraktu pisarz zaczął szukać pomocy u stenotypistek i przepisywaczek tekstów. Tak poznał swoja wielką miłość życia Annę Snitkinę. To ona stała nad nim, gdy kończył "Zbrodnię i karę", oraz "Gracza". Stała się ona jego dobrym duchem, wspierając go w życiu prywatnym, jak i reprezentując wobec coraz liczniejszych wydawców, pisarz powoli bowiem stawał się coraz bardziej popularny.

Sama powieść zbudowana jest z sześciu części, które nie noszą odrębnych tytułów i Epilogu. Miejsce akcji to Petersburg lat sześćdziesiątych dziewiętnastego wieku, czyli jest bliski czasowi, w którym powstawała "Zbrodnia i kara". Jedynie w Epilogu miejscem fabuły nie jest miasto Dostojewskiego, lecz odległa i ukazana tylko w zarysie Syberia.

Rodiona Romanowicza Raskolnikowa poznajemy jako żyjącego w skrajnej nędzy w obskurnym pokoiku młodego człowieka. Nie jest on już studentem prawa, gdyż został usunięty z tego wydziały. Utrzymuje go matka., czasami przesyłająca drobne pieniądze, gdyż i sama ona pozostaje w biedzie. Raskolnikow jest zmuszony chwytać się załatwianych przez przyjaciół dorywczych prac, co i tak jednak nie chroni go przed niedojadaniem i byciem ustawicznie głodnym. To on jest głównym bohaterem powieści i to wokół niego koncentruje się większość jej wątków. Wobec tego, iż nie może zapłacić za mieszkanie a terminy dawno już przekroczył jest on zmuszony zastawić zegarek u Iwanowny, trudniącej się lichwą. Postać ta odrażą swoja brzydką w tym ujęciu starością i wielka pazernością na pieniądze. Jest ona już znana Raskolnikowi, gdyż nie wykupiony leży już u niej pierścionek jego siostry. Od lichwiarki za zegarek dostaje jednak tylko niewielką sumę, trochę większą niż jeden rubel, zrezygnowany mówi jednak, że jeszcze wróci z papierośnicą wykonaną ze srebra, a więc zapewne droższą. Postępowanie lichwiarki, jej chciwość i pewne oszustwo, prowadzi go do rozmyślań nad istota pieniądza w społeczeństwie, a także rodzi dużą frustrację i złość z racji tego, iż sam on niewiele ich posiada. Wspomina swoja ustawiczna nędzę, wynikającą z ustawicznego braku finansów na godne życie. Już w mieszkaniu lichwiarki przeprowadza swoisty wywiad, gdzie znajdują się skupowane przez nią kosztowności i gdzie trzyma pieniądze za cześć z nich uzyskane. Już samo jego zachowanie wskazuje na to, że nie tylko sprzedaż zegarka ojca jest motywem odwiedzin starej lichwiarki, ale wierze się z tym i jakaś nie znana jeszcze dla czytelnika tajemnica. Świadczą i o tym słowa Raskolnikowa po wyjściu z jej mieszkania: "Boże! Jakie to wszystko obmierzle! I czyż naprawdę, czy naprawdę ja... Nie, to nonsens, to niedorzeczność! - dorzucił stanowczo. - I czy rzeczywiście coś tak okropnego mogło mi przyjść do głowy? Tak czy owak, do jakiej podłości zdolne jest moje serce! Bo to przede wszystkim podłe, paskudne, wstrętne, wstrętne!... A ja, przez cały miesiąc". Całą postawa Raskolnikowa zdradza jego wielkie napięcie nerwów. Niczym pijany, czy obłąkany zatacza się po ulicach miasta, by w końcu trafić do szynku. Trafia tam na swojego znajomego eksradcę Marmieładowa, obecnie zniszczonego przez alkohol człowieka. Ten przedstawia mu swoje koleje losu, które są bliskie tragicznym. Córka Sonia musi bowiem utrzymywać całą rodzinę prostytuowaniem się, zaś jej matka umierająca wręcz na suchoty ciężko haruje na pozostałe dzieci. Marmieładow ciężką sytuacje rodziny, gdzie każde z dzieci na coś choruje, pogłębia jeszcze dodatkowo sam, nieustannie szukając w niej pieniędzy na zaspokojenie swojego nałogu. Sonia, będąca czystą i wrażliwą dziewczyna ustawicznie musi walczyć ze sobą i cierpieć wewnętrznie by sprzedając siebie utrzymać ich wszystkich. Przy tym jest córka z pierwszego małżeństwa Marmieładowa, tak więc wracając nocami do ich domu, musi jeszcze wysłuchiwać zarzutów i żalów swojej macochy. Jej ojciec z jednej strony widzi jej wielkie poświęcenie i rozumie miłosierdzie jej sprzedawania się, z drugiej jest na tyle słaby i zniszczony przez alkohol, ze nie widzi żądnego sposobu na inne funkcjonowanie rodziny. Kocha córkę, lecz nie jest dla niej żadną pomocą czy ochroną. Wszystko pozostawia w rękach Boga: "Pożałuje nas Ten, który ulitował się nad wszystkimi, który wszystkich i wszystko rozumiał, On też jeden jest sędzią. Nastanie dzień i On Zapyta: "A gdzie jest córa owa, która macosze zlej i suchotniczej, która dziatkom obcym i nieletnim złożyła siebie w ofierze? Gdzie córa owa, która pożałowała rodzica swego ziemskiego, pijanicy nieużytecznego, nie brzydząc się jego zezwierzęceniem?" I powie: "Przyjdź! Już ci raz odpuściłem... Przebaczyłem ci raz... A i teraz odpuszczone ci są twoje mnogie grzechy, albowiem wieleś umiłowała..." I przebaczy mojej Soni, już wiem, że przebaczy". Rodiona niezwykle porusza opowiedziana przez pijaka historia i gdy już odprowadził go do domu, na jego parapecie kładzie kilka kopiejek.

Następnego dnia nasz bohater zostaje obudzony przez służącą właścicielki, która informuje go, że jej pani zamierza donieść na niego na policję za niezapłacony dług komorny. Dostarcza mu również list, w którym jego matka pisze mu o kłopotach Duni, jego siostry, która straciła pracę guwernantki w domu Swidrygajłowa. Powodem tego przykrego wydarzenia miały by być jakoby jej zaloty do pana domu. Tak naprawdę było na odwrót, to ona była ciągle napastowana przez dającego jej posadę Swidrygajłowa, który traktował jej ciało i dusze jako przynależne sobie. Dopiero gdy powiedział o tym żonie, ta przestała oskarżać Dunię o rozpustę wobec wszystkich. Z listu dowiadujemy się również, ze o rękę siostry Raskolnikowa stara się podstarzały, lecz bogaty Łużyn. Rodzina w nim właśnie widzi gwarant przyszłego poprawienia ciężkich losów. Dunia, oddana mu wiec za żonę, miałaby stać się jakby odpowiednikiem Soni, również sprzedającej się z racji zapewnienia bytu rodzinie. Matka, Pulcheria Aleksandrowna, załącza do pisma kilkadziesiąt rubli, dla poratowania syna i zapowiada swoja u niego wizytę.

List niezwykle wzburza Rodiona, sprzeciwia się małżeństwu kochanej siostry z niekochanym bogaczem. Chce zdobyć z ego powodu jak najwięcej pieniędzy by nie musiała się ona sprzedawać. Chce iść do kolegów, by u nich szukać pomocy, pomysłów jak to uczynić. Jednak po drodze, pomagając spotkanej przypadkowo pijanej kobiecie, rezygnuje z tego planu. Sytuacja zaczepiana dziewczyny przez obcego jej mężczyznę zestawia on z historią swojej rodziny. Mężczyzna zostaje nawet nazwany, przez bohatera "Zbrodnii i kary" Swidrygajłowem. Następnie poznajemy jedyna "bratnią dyszę" Raskolnikowa, jaka jest bardzo wesoły i często żartujący Razumichin. Mimo swojej miłej aparycji i on cierpi biedę i niepowodzenie, dodatkowo usunięty ze studiów. Każdemu kolejnemu krokowi Raskolnikowa towarzyszy jego dziwne zamyślenie się nad mającym dokonać się, na razie tajemniczym, jego planem. Rodion w końcu, słaniając się ze zmęczenia, zasypia w zaroślach. Tutaj Dostojewski opowiada nam jego wstrząsający sen. Otóż bohater widzi swoje dzieciństwo i scenę katowania konia, prowadzącą do jego śmierci. Kiedy budzi się, postanawia wrócić do domu, jednak na targowisku spotyka mieszkającą z lichwiarka jej siostrę o wiele przyjemniejszą Lizawietę, spokojną i dobrą kobietę. To od niej dowiaduje się, kiedy lichwiarka będzie sama w domu. Jej sytuację rodzinną i materialna zna z dawno podsłuchanej w barze rozmowy o chciwości lichwiarki i jej zachłannym gromadzeniu majątku. Lizawieta jest przy niej zahukana i bezwolna, pozbawiona przyszłości, gdyż zapis w testamencie siostry cały jej majątek przeznacza na klasztor zakonnic. Raskolnikow tak myśli o takim postępowaniu: "Ja bym tę przeklętą starą babę zabił i obrabował, i bądź pewien, że zrobiłbym to bez najmniejszych wyrzutów sumienia". Wspomina słowa studenta z tej zasłyszanej rozmowy: "Zabij ją i weź jej pieniądze, z tym że następnie z ich pomocą poświęcisz się służbie dla całej ludzkości, dla dobra powszechnego: jak sądzisz, czy tysiące dobrych czynów nie zmażą jednej drobniuteńkiej zbrodni? Za jedno życie... tysiąc żywotów uratowanych od gnicia i rozkładu. Jedna śmierć w zamian za sto żywotów, przecież to prosty rachunek. Zresztą, co waży na ogólnej szali życie tego suchotniczego, głupiego i złego babsztyla? Nie więcej niźli życie wszy, karalucha, a nawet mniej, bo to sekutnica szkodliwa. Zżera cudze życie, to jędza; niedawno ze złości ugryzła Lizawietę w palec, już miano amputować" tak zakreślone stanowisko moralne jest podstawą dalszego postępowania zgadzającego się z nim w pełni Raskolnikowa. Rozmowa ta, jest tylko dowodem dla Rodiona, że oto włączony został w jakiś wielki mechanizm nieuchronnie prowadzący go ku celowi, jakim miałoby być zabicie starej lichwiarki.

W mieszkaniu Raskolnikow przygotowuje się do "wizyty" u lichwiarki. Pod koszula umieszcza pętle z innej starej, w którą ma zamiar wsadzić siekierę, zaś do ręki bierze atrapę papierośnicy, by nie wzbudzać podejrzeń, że przychodzi z pustymi rękoma. Przy wyjściu z pokoju, ze stróżówki zabiera narzędzie zbrodni.

Już u lichwiarki, ta na początku nie ufa Raskolnikowi, widzi jego dziwne, nieskoordynowane zachowania, zaś ten głowi się nad tym czy zdoła ja zabić. W końcu jednak kilkoma ciosami powala starą lichwiarkę. Zdenerwowany i nie myślący logicznie jak wcześniej rzuca się w poszukiwania pieniędzy i kosztowności. W tym momencie do mieszkania przychodzi wracająca wcześniej Lizawieta. I ona ginie od ciosów siekierą, zaś Raskolnikowa opanowuje strach, nieznany mu wcześniej. "Zapragnął co rychlej stąd uciec [...] i to nawet nie ze strachu o własną osobę, lecz z samej zgrozy i obrzydzenia do tego, co uczynił". Jest jednak zdolny jeszcze umyć ręce i narzędzie zbrodnii. Nagle jednak pod drzwiami mieszkania zjawiają się jacyś przypadkowi mężczyźnie, którzy zauważają ze są one dziwnie uchylone, tak więc szybko zbiegają po stróża kamienicy. Wykorzystuje to morderca, który ucieka z mieszkania i kryje się w innym odnawianym przez nowych właścicieli, a wiec na razie pustym i bezpiecznym. Stróż nie zastaje już wiec nikogo, poza trupami dwóch starych kobiet w mieszkaniu na piętrze. W ten też sposób morderca spokojnie umyka z miejsca popełnienia swojego okrutnego czynu. Jest nawet zdolny zwrócić wyniesiona siekierę. Rzuca się na łóżko i zapada w odrętwienie, letarg. Po przebudzeniu, jego stan tak pokazuje Dostojewski: "W pierwszej chwili sądził, że zwariuje. Zrobiło mu się okropnie zimno; wprawdzie to zimno pochodziło i od gorączki, która zaczęła go trapić już dawno, we śnie. Teraz zdjęły go nagle takie dreszcze, że mu ząb na ząb nie trafiał i aż podrzucało go całego. Otworzył drzwi i jął nasłuchiwać: w domu jak makiem zasiał. Ze zdumieniem oglądał siebie samego, pokój i nie pojmował, jak mógł wczoraj, wszedłszy, nie zamknąć drzwi na haczyk i rzucić się na kanapę nie tylko w ubraniu, ale i w kapeluszu". Zaczyna niszczyć wiążące go ze zbrodnia przedmioty, jak zawiązana na piersi pętla na siekierę, zaś wyniesione od lichwiarki kosztowności ukrywa za odstającą licznie w pokoiku tapetą. Znowu zasypia, budzi do Anastazja, służąca informacja o wezwaniu na policję. Rodion jest przekonany, że chodzi o popełnioną przez niego zbrodnię.

Bohater zagubiony w swoich wewnętrznych przeżyciach chce od razu rozwikłać tę sprawę. Już na policji słyszy rozmowę dwóch zatrzymanych mężczyzn dotycząca zabicia siekiera lichwiarki i jej siostry, przez co traci przytomność. PO ocknięciu się boi się rewizji w swoim pokoju pamiętając, ze ukrył za tapeta skradzione kosztowności. Chce się ich jak najszybciej pozbyć, najlepiej wrzucając je w kanał Jekateryński, nie pamięta już, ze zabrał je po to by pomóc innym żyjącym w nędzy ludziom. W końcu zabiera je z pokoju i ukrywa na jakimś podwórku kładąc na nich duży kamień.

Znowu spotyka się z kolega Rachmaninowem, którego intryguje niezdrowy wygląd oraz nieskoordynowane, tajemnicze zachowanie Raskolnikowa. Ten nie potrafi odnaleźć się w świecie, odrzuca dobrze płatna propozycje pomocy w tłumaczeniu jakiś pism z języka niemieckiego na rosyjski. Po powrocie do domu znów zapada w letarg, ma wysoką gorączkę, nie jest zdolny do jakiegokolwiek ruchu, opiekę nad nim obok Razumichina podejmuje się Anastazja i lekarz. Dzięki rublom, które przesłała mu matka żywią go i ubierają. Jego koledzy, którzy go odwiedzają komentują między sobą najnowsze wiadomości dotyczące morderstwa lichwiarki i jej siostry, przez co nieświadomie wpędzają Rodiona w jeszcze gorszy stan psychiczny. Raskolnikow jest tym bardziej zdenerwowany, ze za jego czyn został aresztowany niewinny człowiek, malarz pokojowy Mikołaj, który usiłował spieniężyć kolczyki znalezione na schodach, zaś zgubione przez Rodiona. Policja nie wierzy w jego alibi i czyni go głównym podejrzanym. W chorobie odwiedza Raskolnikowa znienawidzony przez niego Piotr Łużyn: "Pan podeszłych już lat, sztywny, postawny, z twarzą o wyrazie powściągliwym i tetrycznym". Zachowuje się bardzo pewnie, przekonany że ślub z Dunią niezależnie od wszystkiego i tak dojdzie do skutku, kpi sobie z ich trudnej sytuacji materialnej i lekceważąco wyrażą się o jego matce. Raskolnikow kłóci się z nim i w końcu wyrzuca go ze swojego pokoju. Kolega Rodiona, Zosimow stwierdza przy tym: "Jego coś nęka. Jakiś ciężar!... Tego bardzo się boję, a tak jest na pewno".

Kiedy zostaje wreszcie sam Raskolnikow idzie kupić gazetę by dowiedzieć się najnowszych wiadomości o zabójstwie. Spotyka przy tej okazji sekretarza cyrkułu Zamiotowa. Na ten widok wręcz przyznaje się, ze to on jest winny morderstwa, lecz jego słowa odebrane zostają jako wyraz złej kondycji psychicznej. Idzie na obiad do restauracji, znów spotyka Razumichina, ale chce się go jak najszybciej pozbyć, odrzuca nawet zaproszenie na wódkę z okazji przeprowadzki do nowego pokoju. Jak każdy niemal morderca, Raskolnikow zaczyna krążyć coraz bliżej mieszkania, w którym popełnił ten okrutny czyn. Pyta stróża domu o ceny mieszkań i nawiązuje ustawicznie do morderstwa, plam krwi, Ten chce go nawet, z racji jego dziwnego zachowania odprowadzić na policje, lecz w końcu tylko go przepędza.

Przed swoim domem widzi duże zbiegowisko gapiów, które zebrało się z powodu wypadku, jakiego doznał pijany Marmieładow, wpadając pod powóz. Rodion wie gdzie on mieszka wiec zabiera go do jego domu, posyła również po lekarza. Żona pijaka wzywa z kolei do pomocy w opiece Sonię. Jednak stan Marmieładowa jest coraz gorszy, doznane obrażenia prowadzą do tego, że przeprosiwszy wszystkich za swoje zniszczone życie umiera na rękach żony i córek. Z racji konieczności pogrzebu, a braku pieniędzy w domu zmarłego Raskolnikow zostawia im swoje ruble. Najmłodszą córeczkę Marmieładowa prosi o modlitwę "za grzesznego Rodiona" i odchodzi pozostawiając jednak swój adres. Wracając na moście przechodzi wewnętrzna przemianę, nie ma zamiaru skoczyć, jak uczyniła to widziana wcześniej kobieta. Myśli w duchu: "Precz z majakami, precz z urojonymi strachami, precz z upiorami!... Życie jest! Czyż ja przed chwili nie żyłem? Życie moje nie umarło razem z tą lichwiarką! Panie, świeć nad jej duszą i... dosyć! Pora ci, moja paniusiu na wieczne odpoczywanie! Teraz nastaje królestwo rozsądku i światła, i... woli, i siły... Jeszcze zobaczymy, kto silniejszy".

W swoim ubogim pokoju Raskolnikow spotyka czekających na niego matkę z siostra Dunią. Razumichin uspokaja je, że będzie dbał o ich syna i brata, więc udają się po rozmowie spokojnie do hoteliku. Na drugi dzień Raskolnikow mówi im wszystkim, że nie zgadza się na ofiarę Duni, na zamążpójście za Łużyna i że uczyni wszystko by go od niej przepędzić.

Wynikiem tego wszystkiego jest wielka niechęć i strach przed Raskolnikowem Łuzyna, który przesuwa umówione z nimi wcześniej spotkanie, na termin, w którym nie będzie go musiał oglądać. Raskolnikow mówi też rodzinie o rublach, które zostawił na pogrzeb Marmieładowa. Jakby w odpowiedzi na te słowa do jego pokoju przychodzi Zofia Siemionowna w imieniu żony pijaka z informacja o terminie pogrzebu i z zaproszeniem na późniejszą stypę. Sonia, jej wdzięk i uroda, robi duże wrażenie na Raskolnikowie. Podobają mu się jej niezwykle delikatne rysy i miłe jej obejście.

Razem z Razumichinem Rodion idzie na policję, by spróbować odzyskać zastawione u lichwiarki swoje rzeczy. Rozpoczyna rozmowę z prowadzącym śledztwo Porfirym Pietrowiczem. Stara się dowiedzieć jak tez rozwija się jego dochodzenie w sprawie morderstwa Alojzy i jej siostry. Porfiry sprawia wrażenie, że wszystko już rozwikłał i wie nawet o ponownej wizycie Rodiona w mieszkaniu ofiar. Rozmawiają o zamieszczonym przez Raskolnikowa w "Słowie Periodycznym" artykule "O zbrodni", w którym Raskolnikow opowiada się za podziałem ludzi na "Niezwykłych" i całą resztę "zwykłych". Próbuje on tam bowiem dowieść, że wybitne jednostki są jakby ponad prawem i mogą nawet popełniać morderstwa, wedle własnego uznania, jeśliby tylko miało od tego poprawić się życie innych ludzi. Raskolnikow przyznaje jednak, że wierzy w Boga, co na razie uspokaja detektywa. Następnie spierają się o sumienie ludzkie, winę i karę, oraz sposoby zabójstw. Raskolnikow coraz bardziej zapędzający się w dowodzenie sensu zabicia lichwiarki balansuje na granicy przyznania się do tej zbrodni. Widząc jego nienajlepszy stan psychiczny Razumichin zabiera go z cyrkułu i odprowadza do pokoju. Zaczynają się dziać dziwne rzeczy. O Rodiona dopytuje się ktoś twierdzący, ze jest on mordercą. Raskolnikow porównuje się do Napoleona, jednak już na własna niekorzyść stwierdza: "Napoleon, piramidy, Waterloo... i chuda, plugawa wdowa po registratorze, babsztyl, lichwiarka z czerwonym kuferkiem pod łóżkiem. Przebóg, jakże taki Porfiry ma to strawić!... To dla niego nie do strawienia! Na przeszkodzie stają względy estetyczne; Tfu, do licha!...". Mówi wtedy ważne słowa "Nie zabiłem człowieka, zabiłem zasadę!". Nie czuje żądnych wyrzutów sumienia wobec morderstwa Alojzy, przykro mu jednak, ze jego ofiara padła niewinna i dobra Lizawieta, kojarzona teraz przez niego z Sonia Marmieładówną. Raskolnikow znowu popada w odrętwiający sen, z którego wyrywa jego osobę Arkadiusz Swidrygajłow, kiedyś pracodawca Duni. Swidrygajłow spowiada się przed Raskolnikowem ze swoich błędów, żałuje całej sytuacji z Dunią i chce jej teraz to wynagrodzić. Pragnie przekazać jego siostrze wielką sumę dziesięciu tysięcy rubli, jednak Rodion nie dopuszcza do takiego zadośćuczynienia. Pojawia się znowu motyw snu, w którym jego zmarła żona pojawia się w pięknej i strojnej jedwabnej sukni, co dziwniejsze ten sam sen miała matka Raskolnikowa. Rodion wypowiada przy Swidrygajłowie znamienne słowa: "Nie wierzę w przyszłe życie". Dawny pracodawca chce również wypełnić zapis testamentu żony, która zostawiła Duni kilka tysięcy rubli.

Dunia zrywa w końcu niechciane zaręczyny z Łużynem i jednocześnie wpada w oko Razumichinowi, który prosi by zatrzymała się z matka na dłużej w Petersburgu. Chce on założyć wspólnie z nią małe wydawnictwo. Raskolnikow obecny przy tej rozmowie cały czas chce gdzieś wyjść, rzuca się po pokoju, nie może znaleźć sobie miejsca. Mówi: "Pamiętam o was i kocham... Zostawcie mnie! Dajcie mi pobyć samemu! Tak postanowiłem już przedtem... Postanowiłem nieodwołalnie... Cokolwiek się ze mną stanie, czy zginę, czy nie, chcę być sam. Zapomnijcie o mycie zupełnie. [...] Możliwe, że wszystko zmartwychwstanie!... Ale teraz, jeżeli mnie kochacie... zaniechajcie... W przeciwnym razie znienawidzę was, czuję to... żegnajcie!".

Idzie w końcu do mieszania Soni. Ta w swoim równie nędznym jak jego pokoiku opowiada mu historię swojej rodziny, ze zrozumieniem mówi o macosze nie mogącej poradzić sobie z duża gromadką dzieci i biedą, która coraz bardziej ją niszczy. Wierzy ona jednak mocno w dobroć i sprawiedliwość Boga i w nim znajduje oparcie i pociechę. Rodion pada przed nią na kolana i całuje w stopę "Nie tobie się pokłoniłem, pokłoniłem się całemu cierpieniu ludzkiemu". Mówi, że zaszczytem byłoby siedzenie z nią dla jego siostry Duni. "Siedzieć koło mnie... Zaszczyt! Przecież ja jestem... bez czci, jestem wielka, wielka grzesznica!", odpowiada mu Sonia. Żyje ona niezwykle skromnie i cechuje ją nieustające poczucie winy moralnej. Raskolnikow dostrzega leżące u niej Pismo Święte i prosi o przeczytanie na głos fragmentu dotyczącego cudu wskrzeszenia Łazarza. Sonia mówi mu, że dostała je od Lizawiety. Rodion mówi jej, że chce z nią wieść wspólne życie, z dala od swojej rodziny: "Obojeśmy przeklęci, wspólnie też pójdziemy!". Obiecuje jej powiedzieć, kto przyczynił się do śmierci Lizawiety.

Znowu idzie spotkać się z Porfirym, by dowiedzieć się, jaka jest jego sytuacja wobec prowadzonego śledztwa, czy jest już ostatecznie podejrzanym. Detektyw nie mówi mu niczego wprost, jednak insynuuje, ze wie o jego dziwnym zachowaniu, odwiedzinach w mieszkaniu i innych wiążących się z morderstwem sprawach. Raskolnikow upewnia się, że jego aresztowanie to tylko kwestia kilku godzin. Nagle jednak do pokoju, w którym rozmawiają wpada malarz pokojowy Mikołaj, niesłusznie podejrzany o morderstwo, który krzyczy, że jest winny. Rodion na te słowa znowu zaczyna czuć się niezagrożonym i dumnym. Na ulicy, po wyjściu z cyrkułu Raskolnikowa znowu nachodzi go tajemniczy mężczyzna, który mówi ze widział i słyszał jego rozmowę ze stróżem i że to on doniósł o tym prowadzącemu śledztwo. W obliczu przyznania się do zbrodni przez Mikołaja przeprasza go jednak za nieuzasadnione w tym wypadku posądzenie.

Akcja przenosi się do mieszkania Marmieładowów, w którym trwają przygotowania o popogrzebowej stypy. Łużyn wręcza Soni banknot dziesięciu rubli, jako pomoc dla niej. Jednak już w czasie trwania stypy, wobec wszystkich gości oskarża ja o kradzież stu rubli. Dziwna i nieprzyjemną sytuacje przerywa świadectwo Liebieziatnikowa, który stwierdza, że widział jak Łużyn dawał Soni pieniądze. W ten sposób kończy się nieprzyjemna dla wszystkich scena nieuczciwego posądzenia biednej Soni o kradzież. Okazuje się również, ze zaszła ona jako zemsta na Raskolnikowie, którego w ten sposób Łużyn chciał zniszczyć. Próbował on w ten sposób oczernić Sonię przed jego matką i siostrą, wyjawiając, że poza tym, iż jest prostytutką, to jeszcze kradnie ludziom pieniądze. Zakończeniem całej tej sceny jest wejście właścicielki mieszkania Amalii Iwanownej, która nakazuje niezwłoczne wyprowadzanie się całej rodziny Marmieładowów, nie patrząc ze jest top dzień pogrzebu ich ojca. Wyrzuca ona ich rzeczy na ulicę i nieustannie krzyczy. Nie przejmuje się płaczem dzieci i ciężką chorobą Katarzyny.

Przy tym wszystkim Raskolnikow wreszcie mówi jej o popełnionym morderstwie. Sonia zachowuje wielki spokój, ufając i wierząc bogu mówi mu, że trzeba "Przyjąć cierpienie i odkupić się przez nie". Pokazuje mu drogę wyjścia z tej ciężkiej sytuacji. Mówi o koniecznym odbyciu kary za popełniona zbrodnię, by w ten sposób oczyścić się z grzechu tego czynu. Mówi o publicznym przyznaniu się do morderstwa i naprawieniu szkody, która w końcu wyrządził dla wszystkich. "Siedzieli obok siebie smutni i przybici, niby dwoje rozbitków wyrzuconych po burzy na pusty brzeg. Patrzył na Sonię i czuł, ile jej miłości skupiło się na nim - i rzecz dziwna, zrobiło mu się nagle ciężko i boleśnie, że ktoś go tak kocha. Tak, to było dziwne i okropne doznanie! Idąc do Soni czuł, że w niej cała jego nadzieja i cała ucieczka; pragnął zwalić bodaj część swej męczarni - a oto teraz, gdy całe jej serce zwróciło się do niego, uczuł naraz i uświadomił sobie, że jest nieporównanie bardziej nieszczęśliwy niż przedtem". Zawiesza mu na piersi krzyżyk z cyprysu, zaś sama nosi otrzymany od siostry lichwiarki miedziany. "Weź .. przecie to mój, mój! - błagała go. - Razem mamy cierpieć, razem tedy krzyż poniesiemy".

Sonia od Liebieziatnikowa, który ją odwiedza dowiaduje się, ze jej macocha najprawdopodobniej popadła w obłęd. Katarzyna przebiera swoje dzieci w dziwne ubrania, chodzi z nimi po mieście zwracając uwagę na swoja nędzę, szaleje, płacze, w końcu z wycieńczenia i załamania psychicznego mdleje i umiera na ulicy. Z kolei do Raskolnikowa przychodzi jego siostra, który żegna ja jakby przed wielka podróżą. Swidrygajłow znowu chce okazać się miłosiernym i obiecuje zapewnić Katarzynie godny pogrzeb zaś jej osierocone teraz zupełnie dzieci umieścić w domu porządnym sierocińcu, zaś na koncie bankowym odkładając dla nich na start w życiu odpowiednio duże sumy pieniędzy. Widzi w Soni dobra i poczciwą osobę, która w ten sposób chce uhonorować.

Raskolnikow ostatecznie postanawia oddać się w ręce policji i Porfirego. Prosi Razumichina o opiekę nad Dunią i przyznaje się, że to on siekiera zamordował stara lichwiarkę i jej niewinną niczemu siostrę Lizawietę. Jeszcze pozostając na wolności idzie do Swwidrygajłowa, by zorientować się czy nie zagraża już on Duni swoja namiętnością. Ten jednak nawet specjalnie nie zwraca uwagi na niego, śpiesząc się nie wiadomo na razie ku czemu. Chce on na razie zachować to w tajemnicy i nie zdradzić się ze swoimi planami na przyszłe życie. Spotyka się on jeszcze z Dunią i mówi jej, że wie o zbrodni Raskolnikowa, gdyż słyszał jego rozmowę z Sonią przez ścianę. Chce uciec z jej cała rodziną i Raskolnikowem za granicę i zapewnić im lepszy byt, zaś Rodionowi wolność. Prosi ja o zerwanie kontaktów z Razumichinem. Siostra Raskolnikowa, już wcześniej bojąc się swojego byłego pracodawcy miała przy sobie rewolwer. Strzela dwukrotnie, lecz niecelnie do niego, i w ten sposób oświadczając ze go wcale nie kocha i nie chce mieć z nim nic wspólnego zmusza go do wyjścia. Swidrygajłow załamany opuszczą ja i idzie z kolei do mieszkania Soni. Mówi jej o zabezpieczeniu jej rodzeństwa i wręcza przy tej okazji odpowiednie kwity to potwierdzające. Daje jej również kilka tysięcy rubli na lepsze życie, w którym nie potrzebowałaby już się sprzedawać za pieniądze obcym mężczyznom. Swoja podróż kończy u kochanki, która również otrzymuje od niego dużą kwotę w tysiącach rubli. Noc spędza w hotelu, leżąc mała dziewczynka, która po drodze przygarnął. Przestrasza się jednak swoich erotycznych wobec niej chęci i rozgorączkowany zasypia. Na drugi dzień rano, wypala sobie w głowę z broni, którą zostawiła u niego po ostatniej wizycie, nad Mała Newą.

Rodion żegna się z kolei z matka, zapewniając ja, że jest ona przez niego bardzo kochana i poważana. Mówi i jej również, że musi udać się w daleką podróż. Duni mówi przy tym, nadal pozostając jednak dumnym, ze przyzna się nie dla uniknięcia surowej kary, lecz z powodu niezgodności jego ideałów z rzeczywistością. Idzie, kierując się już na komisariat, do Soni, która zawiesza mu znowu na szui krzyż, a która wcześniej bała się, że nie poradzi sobie on z przyznaniem się i że się zabije. Widzi ona jak Raskolnikow schyla się by pocałować ziemię, co jest dla niej aktem wielkiej jego skruchy i przeproszenia całego świata za swój okrutny czyn. Już w cyrkule dowiaduje się, ze Swidrygajłow się zabił strzałem w skroń, co wprawia go w odrętwienie, gdy z niego wychodzi sam przyznaje się do morderstwa lichwiarki i jej siostry. Tak kończy się szósta cześć "Zbrodnii i kary".

Epilog ma miejsce już w dziewięć miesięcy po wydaniu wyroku na Raskolnikowa. Znajduje się już on na Syberii, gdzie ma przez osiem lat ciężko pracować dla odpokutowania swojego czynu. Tak niski wymiar kary spowodowany był jego przyznaniem się do winy, brakiem chęci obrony i ukorzeniem się przed innymi. Korzystnie dla niego wypadło również ukrycie, a nie wykorzystanie, skradzionych u lichwiarki kosztowności. Uznano go, że był niezdrowy na psychice i nie wiedział, co czyni mordując dwie kobiety. Dowiadujemy się także o ślubie Duni z Razumichinem i załamaniu się matki Raskolnikowa. W ciężkim losie na Syberii towarzyszy Rodionowi Sonia, początkowo nie dopuszczana przez niego samego do siebie. Niesie ona pomoc i pociechę nie tylko jemu, lecz wielu innym jego współwięźniom. Gdy raz do niego nie przychodzi, uświadamia sobie on tęskniąc za nią, jak bardzo jest mu ona droga i bliska. Postanawia się wtedy z nią ożenić, gdy skończy się przeznaczona mu kara i zbudować razem nowe, lepsze życie. Tak spełniająca się kara i zadośćuczynienie mordercy, pozwalają mu na odnowę duchową.

Czas "Zbrodnii i kary" jej sześciu pierwszych części to dziewięć dni z lipca roku 1865. Wydarzenia w powieści rozgrywają się na tle mrocznego Petersburga. Jest to świat brudnych zaułków, biednych i obskurnych kamienic, pokojów hotelowych i barów, wszystko to czyni poczucie atmosfery strachu i nieopanowania. Również Honoriusz Balzak w powieści "Ojciec Goriot" użył podobnego chwytu budowania tkanki wydarzeń. I u niego miasto kształtuje zachowanie i przeżycia jego bohaterów, tak jak Petersburg Raskolnikowa. Każdy element miasta mówi cos nowego o Rodionie i staje się dla niego nowym elementem jego zdegenerowanej na początku psychiki.

Petersburg, jedno z najbogatszych zresztą miast ówczesnej carskiej Rosji wprawia czytelnika w przygnębienie. Ludzie są w nim jednak nie godnymi obywatelami, lecz szczurami gnieżdżącymi się po śmierdzących klitkach, odrapanych kamienicach, dzieci są wiecznie nie umyte i głodne, zaś dorośli okrutni i dla nich i dla siebie. Także moralność takiego społeczeństwa, pełnego alkoholików, złodziei i ulicznych prostytutek, to wynaturzenie prawa ogólnoludzkiego. W takiej atmosferze i wśród podobnych ludzi nie można się dziwić, że w Raskolnikowie zalągł się pierwiastek zbrodni i późniejsza chęć mordu. Akcja skupia się głównie w okolicach placu Siennego, gdzie pije Marmieładow, kiedyś znaczący uczestnik, gdzie mieszka Raskolnikow, kiedyś dobrze rokujący student, gdzie sprzedaje się musząca utrzymać rodzinę Sonia i gdzie w końcu mieszka jej rodzeństwo wiecznie głodne i brudne, którego opieką zajmuje się coraz bardziej popadająca w chorobę i obłęd Katarzyna, jej macocha. W rozmowach postaci "Zbrodnii i kary" często pojawiają się pieniądze, jednak nie te posiadane, lecz tracone na lichwie, na piciu, na niezapłaconych mieszkaniach i chorobach. Jest to świat lichwiarzy, weksli, długów i niezapłaconych należności. Nie można nie przypomnieć, ze był to również świat Dostojewskiego, borykającego się z podobnymi problemami w czasie pisania powieści.

Ważna dla lepszego zrozumienia "Zbrodni i kary" jest konstrukcja przestrzeni w niej wyrażona. Każda prawie scena ma miejsce w jakiejś ograniczonej, zamkniętej przestrzeni, pokoju, komendy, czy baru. Ważna jest charakterystyka tych miejsc wprawiająca czytelnika w niesmak i zakłopotanie przedstawiającą się w nich nędzą. Pokój Raskolnikowa to nie mieszkanie, lecz dosłownie łóżko wciśnięte w parę metrów kwadratowych. I choć jest ono tanie, nawet na opłacenie tak niskiego standardu Rodion nie ma środków finansowych. "Była to maluteńka klitka, jakie sześć kroków długa, żałośnie wyglądająca ze swoją żółtawą, zakurzoną, poodlepianą tapet, a tak niska, że człowiek choć trochę słuszniejszy czul się tu nieswojo, co chwila czekając, że zawadzi głową o sufit. Umeblowanie było odpowiednie: trzy stare, koślawe krzesła, zabejcowany stół, na którym leżało kilka zeszytów i książek - gruba warstwa kurzu świadczyła, że od dawna nie dotykała ich niczyja ręka - wreszcie pokraczna, duża sofa, zajmująca bez mata całą ścianę i połowę szerokości izdebki, niegdyś obita kretonem, teraz obdarta i zastępująca Raskolnikowowi łóżko. [...] Przed sofą stał stoliczek. Trudno było o większe zaniedbanie i niechlujstwo [...]". W takim otoczeniu nie dziwi pogłębiająca się frustracja mieszkańca. Była to prawie trumna, w której za życia musiał wegetować ten młody człowiek. To w tym otoczeniu ukrywa początkowo, za rozdarta tapetą, ukrywa Raskolnikow kosztowności.

Podobne wnętrze jest też otoczeniem prostytuującej się dla polepszenia życia swojej rodziny Soni. "Pokój Soni przypominał mansardę, miał kształt bardzo nieprawidłowego czworokąta, co sprawiało jakieś pokraczne wrażenie. Ściana o trzech oknach wychodzących na kanał przecinała pokój jakoś na ukos, skutkiem czego jeden kąt, niesamowicie ostry, umykał gdzieś w głąb, tak że przy lichym oświetleniu trudno go było dobrze widzieć; za to przeciwległy kąt był szkaradnie rozwarty. W całym tym dużym pokoju prawie nie było sprzętów. W kącie na prawo mieściło się łóżko; obok niego, bliżej drzwi krzesło oraz kuchenny stół, dwa plecione fotele i komoda z surowego drzewa. Żółtawe, odrapane i zasmolone tapety poczerniały we wszystkich załomkach; snadź w zimie bywało tu wilgotno i zimno. Bieda biła w oczy". Tak jak jej życie, tak i otoczenie było kalekie, zniszczone i nieprzyjemne. Ścianki będące tylko zasłoną dla wzroku, stają się przyczyną, że Swidrygajłow może podsłuchać rozmowę Soni z Raskolnikowem dotyczącą jego zamordowania starej lichwiarki i jej siostry Lizawiety.

Również Marmieładowie, Katarzyna z mężem pijakiem i gromadką dzieci zajmują rozpadające się mieszkanie w śmierdzącej i brudnej kamienicy. To tam przez lata umiera ona na gruźlicę, nie mogąc ani razu odetchnąć świeższym powietrzem. Powoduje to jej nerwicę, która wyładowuje na ciągle przez to bitych dzieciach. Ojciec pijak woli więc spędzać czas przy butelce wódki w szynku, zaś Soni nie ma innego wyjścia jak zostać prostytutką, bo nawet na taką wegetację w biedzie brakuje im pieniędzy.

Także w Epilogu ważne jest otoczenie bohaterów, pokazujące równocześnie ich stany psychiczne. Narzeczona Raskolnikowa pisze do Duni, jego siostry o jego celi w wiezieniu, nie odbiegającej za wiele od ciemnej i zimnej piwnicy. Raskolnikow "śpi na pryczy, podściela wojłok, nic innego urządzić sobie nie chce", by w ten sposób niczym asceta odpokutować za swoje winy i zmazać grzech w swojej duszy.

Ciekawa jest koncepcja czasu, konstruowanego przez Fiodora Dostojewskiego. Czas fabuły to lipiec, czyli lato. Początek powieści to parna i słoneczna pogoda w Petersburgu. Zaburzenia w czasie pojawiają się dopiero od momentu zabicia siekierą lichwiarki i jej siostry. Raskolnikow od tego czasu pogrążą się w dziwnym letargu, doświadcza snów, które to zaburzają liniowy i spokojny bieg czasu. Czas podlega specyficznej "rozciągłości" gdy morderca idzie przez Petersburg zaraz po zabiciu kobiet, oraz w momencie gdy toczy dyskusje z detektywem Porfirym. Jego ucieczki w siebie, wgląd we własne wnętrze wyłączają go jakby ze świadomości i zaburzają poczucie mijających dni. Potrafi nawet we śnie wracać do chwil ze swojego dzieciństwa, kiedy widział scenę katowania konia przez okrutnego Mikołkę.

Można wiec powiedzieć, że czas jest ukształtowany ściśle w powiązaniu z przebiegającą akcją i zależny jest od przeżyć Rodiona Raskolnikowa. Chwilę jego wewnętrznych walk, przeżyć, formułowania uczuć stanowią najdłuższe partie w "Zbrodni i karze", kiedy zaś realne wydarzenia toczą się w szybkim następstwie jednych po drugich. Chwile bowiem konkretyzacji poglądów i filozofii Raskolnikowa są najważniejsze dla zrozumienia znaczenia utworu.

Ciekawie prezentuje się pod tymi względami Epilog, który stanowi tylko niewielki wycinek z długiego okresu zestalania Raskolnikowa. Są to chwile Wielkiego tygodnia, czyli zmartwychwstania Jezusa Chrystusa, które to wydarzenie poprzedzała jego męka. Na tym tle duchową odnowę w szpitalu przezywa gorączkujący i chorujący Raskolnikow. Budzi się on z letargu bierności i niemoralnego życia i widzi dla siebie szanse na odzyskanie czystości duszy. Wilka pomocą w tych chwilach jest dla niego Sonia i czytana przez nią Ewangelia, to dzięki niej długa kara zesłania na Syberie wydaje mu się mało ważna i łatwa do przetrwania. Jego nawrócenie dokonało się głownie poprzez rozmyślania nad męką Jezusa Chrystusa. Może to być świadectwem i podstawa do tego by wydarzenia zawarte w powieści traktować uniwersalnie, z perspektywy wieczności.

Nieodzowne jest też zaznaczenie, że również lata sześćdziesiąte, pogłębiająca się bieda i nędza społeczeństwa w dziewiętnastowiecznej Rosji, wywarły silny wpływa na konkretne zachowania postaci. Jeśliby przyszło im żyć w innych czasach na pewno inaczej wyglądałyby również ich losy. Ciągłe kłopoty finansowe sprawiły, że społeczeństwo wyprowadziło dla siebie całkiem nowa moralność, której przykładami może być życie większości powieściowych bohaterów.

Struktura "Zbrodni i kary" wyrażą się w podziale na sześć dużych, niezatytułowanych rozdziałów i niepokaźny, lecz niezwykle ważny Epilog. Pierwsza część to wprowadzenie w świat powieści, ukazanie tła, jakie stanowił dla nich Petersburg i powolne kształtowanie się zbrodniczych zamysłów w duszy Raskolnikowa. Kształtują się w nim motywy zbrodniczego czynu, jak nienawiść dla chciwości i pazerności starej kobiety, oraz jakby wyprzedzający morderstwo symboliczny sen Raskolnikowa mówiący o zakatowaniu na śmierć konia przez okrutnego, pamiętanego z dzieciństwa, Mikołkę. Rozdział ten, znajduje punk kulminacyjny w szczegółowo i naturalistycznie opisanym morderstwie lichwiarki i jej niewinnej siostry Lizawiety. Części od drugiej do piątej to przedstawienie prowadzonego przez policje śledztwa i coraz bardziej powiązanego z nim Raskolnikowa. To również zestawianie jego postaci z innymi, niemoralnie postępującymi ludźmi, jak Swidrygajłow, czy Łużyn. Na ich tle widzimy więc czyn Rodiona. To także rozpisany na niego i Sonię dyskurs o moralności, postawach życiowych i najważniejszych w życiu wyznacznikach dobra i zła.

Część szósta przynosi nam rozwiązanie akcji i zakończenie większości wątków powieściowych. Dunia porzuca ostatecznie Łużyna, Swidrygajłow zabezpiecza osieroconą po śmierci matki Katarzyny rodzinę Soni i sam strzela sobie w skroń, zaś Raskolnikow idzie na policję przyznać się do morderstwa. W Epilogu przedstawiona jest jego tytułowa kara. To moment ugruntowania się jego rzeczywistej, wewnętrznej przemiany, zrozumienie własnych błędów i chęć nowego życia. Dowiadujemy się również o losach pozostałych bohaterów powieści, Dunia szczęśliwie wychodzi za maż za Razumichina, niestety tylko jej matka popada w załamanie nerwowe.

Wielu badaczy dostrzega w "Zbrodni i karze" wykorzystanie przez pisarza modelu powieści polifonicznej, czyli takiej, która przedstawia jedno wydarzenie w ocenie wielu postaci, przez co staje się ono wielowarstwowe i nie tak łatwe do odebrania i właściwej oceny. Ścierać się w niej mogą różnorakie poglądy i punkty postrzegania spraw. Nazwać to można nawet "widzeniem skłóconym". Mówi się, że "Jest to raczej propozycja nowej formy, która poprzez sugestię nieforemności, destrukcji wyraża konstrukcję celowo nie ujednoliconą, bo zbudowaną według zasady rozdźwięku, dysharmonii. [...] Wiele jest w utworach Dostojewskiego idei, programów ideologicznych i etyk, ścierających się ze sobą, zwalczających wzajemnie, współistnienie bowiem i oddziaływanie złożonych, do końca nie rozszyfrowanych świadomości ludzkich stanowi tu o charakterze ukazywanej rzeczywistości, która przy podsumowaniu okazuje się wielopostaciową i zmienną. Podobne rozbicie i niejednolitość dotyczy języka ukazującego przeciwstawne stanowiska, różne racje rozważane przez jednego bohatera, ujawniającego jego stan psychiczny i dręczące wątpliwości. Postaci grupowane są na zasadzie podobieństwa lub różnicy charakterów i wzajemnego dopełniania się".

Ważne jest też zauważone przez badaczy wykorzystanie przez Fiodora Dostojewskiego sposobu konstruowania i zestawiania postaci na zasadzie sobowtórów, co będzie scharakteryzowane poniżej. Główny wątek powieści dotyczący zbrodni Raskolnikowa jest wpisany w niezwykle różnorodny i chaotycznie przedstawiony świat. Nie ma w nim rzeczy do końca wyjaśnionych, zrozumiałych, o których można by zbudować sąd pełny i pewny. Idee chrześcijańskie są wpisane w osoby ludzi kalekich, upadłych, nie mogących poradzić sobie z własnym życiem, w którym czują się zagubieni i straceni. Narracja jest momentami, zwłaszcza gdy odnosi się do przeżyć wewnętrznych Rodiona Raskolnikowa bliska "strumieniowi świadomości", które zderzają się w nim z rozchwianym i nieuporządkowanym odbiorem podobnego w wyrazie świata zewnętrznego. Wszystko to jednak mieści siew określonej i sprawnie przeprowadzonej konstrukcji powieści przez Dostojewskiego, tak że mimo chaotyczności konkretnych jej elementów potrafi on utworzyć z nich spójną i uzupełniającą się całość. Można również zauważyć, ze prawie każda z postaci opisanych w "Zbrodnii i karze" ma w tym świecie swój odpowiednik. Odpowiednik, który może być jej podobny, bądź stanowić przeciwieństwo. Główna parą na pewno pozostają Raskolnikow i Sonia, którzy mimo zatrważających na początku różnic potrafią być razem i stworzyć w wyniku tego kochającą się parę. Ich wielkie uczucie stanowi niezniszczalne spoiwo wzajemnego kontaktu. Halina Brzoza w swojej książce o "Zbrodni i karze" zwraca również uwagę na to, iż "rozszczepienie, dezintegracja świadomości człowieka, staje się najwyraźniej unaoczniona dzięki oryginalnemu zabiegowi literackiemu: wprowadzeniu systemu sobowtórów. [...] Tak na przykład Raskolnikow ogląda siebie w Swidrygajłowie i Łużynie". Oznacza to między innymi to, że sposób postępowania danej postaci możemy skontrastować i porównać z innymi, przedstawionymi w powieści. Idea kształtująca życie Raskolnikowa jest też ważna w ujęciu innych postaci, choć oczywiście wygląda ona w tych przypadkach inaczej. Ważną postacią w zrozumieniu Raskolnikowa jest Swidrygajłow, który nie potrafiąc wyzbyć się pustej dumy i pychy przegrywa swoje życie i jest zmuszony strzelić sobie w głowę, kiedy zaś Raskolnikow wyrywając się z tego zaklętego kręgu może otrzymać szansę na jeszcze jeden start w nowe życie. Każda wiec z dróg życiowych danej postaci, jej wybory są pokazane w ujęciu dualistycznym, z konsekwencjami takiego, ale i innego wyboru.

Widać więc jak ważne dla zrozumienia powieści "Zbrodnia i kara" autorstwa Fiodora Dostojewskiego jest uchwycenie właściwości jego warsztatu pisarskiego i zrozumienie kompozycji i kształtowania fabuły tego utworu. Ważne są zawarte w niej dysonanse i różne pozorne sprzeczności, które dopiero w kontekście całości ujawniają swoje nieodzowne znaczenie.

Dla lepszego zrozumienia powieści warto się również zatrzymać dłużej na samej postaci Rodiona Raskolnikowa i już tylko z jego perspektywy przedstawić i scharakteryzować jego historię. Poznajemy Rodiona Romanowicza Raskolnikowa w chwili, gdy już został usunięty z wydziału prawa w Petersburgu. Żyje w skrajnej biedzie, w wynajmowanym, obskurnym pokoiku, w którym mieści się tylko jego łóżko, ale nawet za to nie może zapłacić. Nie dojada i ciągle chodzi głodny. Tylko od matki dostaje niewielkie pieniądze, chociaż i ona razem z jego siostra Dunią żyje w biedzie. Dlatego Dunia przygotowuje się na ślub ze starym Łużynem, który zdolny by był opłacić ich egzystencję i wyrwać swoim majątkiem z biedy i upokarzającego położenia. Także osoby go otaczające pozostają na podobnym poziomie biedy i upodlenia. Marmieładowa doprowadza to do pijaństwa, zaś Sonię, jego córkę do sprzedawania się za pieniądze obcym mężczyznom byle tylko być w stanie utrzymać soja liczna rodzinę i starego ojca alkoholika. Na każdym kroku dostrzega on nierówność społeczną, zaś jej wyrazem staje się chciwa i pazerna na pieniądze lichwiarka. To przeciwko niej zwraca się gniew Raskolnikowa. Rośnie on w dumę i wydaje mu się, że jest jedyna zdolna do sprzeciwu osobą. Tak rozkwita w nim pomysł zabicia lichwiarki, który to czyn byłby jego świadectwem bycia ponad biedę i nędzę. Uważa, że jego nie dotyczą powszechne prawa moralne i wymogi etyczne. Nazywa stara kobietę "wszą" i w godny dla takiego pasożyta sposób postanawia ja zniszczyć. Jej dochody, gromadzone jako zastaw kosztowności chce ofiarować biednemu społeczeństwu. Jest w tym zamyśle podobny do popularnych bohaterów walczących o równość społeczna jak Robin Hood, czy już nasz polski Janosik. Swoje credo moralne i społeczne wyraził w opublikowanym jakiś czas wcześniej artykule "O zbrodnii". Uważa on, że cel jest nadrzędna wartością w życiu człowieka i jest on w stanie całkowicie usprawiedliwić drogę, jaką można go osiągnąć. Celem dla niego jest pomoc innym żyjącym w biedzie, zaś droga zdobycie pieniędzy, jeśli nie w uczciwy sposób, to poprzez mordowanie, usuwanie ze społeczeństwa tych, którzy je posiadają tylko i wyłącznie dla siebie. Stanowią oni dla niego pasożyty, niegodne życia wśród innych. Pragnie on zbudować "nowe sumienie" opierające się na wewnętrznej sile człowieka, nie zaś na stanowionych odgórnie prawach, często sprzecznych z obiektywna rzeczywistością i ludzką natura. Widzi, że świat, który go otacza to nieuporządkowany chaos pełen "nierozwiązanych zagadnień" i "przeklętych pytań". Odpowiedzi dawane na nie przez religię, moralność chrześcijańską uważa za nieprzystające do realiów życia, przez co śmieszne w swojej naiwności. Uważa wiec, że on "ma prawo" uczynić to, co zamierza. W postępowaniu Raskolnikowa widać jakby odbicie filozofii Hegla. Człowiek dla tego filozofa to samolubna, nie myśląca za wiele istota, przywiązana bezwolnie do wszelkich ziemskich przyjemności i ograniczeń. Potrafi on sprowadzić swoja egzystencje do najbardziej prymitywnego poziomu, ulegania żądzom i pobudkom biologicznym, "naturalnym popędom i namiętnościom". Jednak jest to tylko najczęściej spotykane stadium rozwoju człowieka. Niezaprzeczenie istnieją jednostki światłe i rozumne, które potrafiły się wyrwać z tego negatywnego kręgu. Oddają się one myśleniu o ideałach, tacy ludzie sami potrafią nakładać na siebie ograniczenia moralne i nie pozwalają sobie na wynaturzenia. Są odpowiedzialni za siebie, a przez to dają światły przykład innym.

Raskolnikow spokojnie, z premedytacja przygotowuje swój krwawy czyn. Wiąże pod koszulą pętle na siekierę i preparuje atrapę papierośnicy, którą miałby jakoby zastawić u lichwiarki. Jednak już na miejscu u niej zachowuje się dziwnie. Nie porzuca jednak swojego zamiaru. Morduje starą kobietę siekiera uderzając w nią wielokrotnie. Niestety w tym momencie wraca do domu jej siostra Lizawieta, która była jednak jej przeciwieństwem, spokojną, bogobojną i dobą kobietą. Jednak w morderczym szale, który powoli przekształca siew strach Raskolnikow i ją zabija. Od tej chwili popada w gorączkę, snuje się po mieście z nikim nie chce się widywać. Dopiero poznana córka Marmieładowa, Sonia, staje się dla niego ostoją. U niej czyta ewangeliczny opis wskrzeszenia Łazarza, która to historia staję się i jego udziałem. Choć nie pojawiają się u Raskolnikowa żądne elementy wyrzutów sumienia, zaczyna dostrzegać błędy swoich wcześniejszych poglądów. Sonia ukazuje mu drogę nawrócenia, w której ważna staje się jej miłość i łaska boska. Raskolnikow już na początku drogi tej przemiany całuje ziemie, jakby przepraszając całą ludzkość za swój morderczy czyn i oddaje się w ręce policji. Zostaje skazany na karę ośmiu lat więzienia na Syberii, która to odbywa w towarzystwie kochającej go Soni, pełny coraz większej pokory i chęci zadośćuczynienia swoim wcześniejszym błędom. Postać Raskolnikowa może być odbierana jako charakterystyka człowieka cierpiącego, na tyle słabego ze nie potrafiącego zapanować nad swoim życiem i ustawicznie popadającego w nim w błędy i fałszywe ideologie. Tylko bowiem miłość i wiara w Boga, są w stanie dać mu należyte oparcie i pomoc. Powieść "Zbrodnia i kara" stanowi ukazanie drogi człowieka, zmieniającego się, któremu dana została szansa naprawienia swoich błędów i odkupienia wcześniej popełnionych win.