Pojęcie prawdy jest chyba najbardziej uniwersalnym z pojęć. I choć paradoksalnie ludzie rozróżniają kilka rodzajów prawdy, "Słownik języka polskiego" podaje jednoznaczną definicję: "To, co rzeczywiście jest lub było, zdarzyło się; obiektywna rzeczywistość". Jeśli nawet człowiek spróbuje odnaleźć prawdę absolutną i tak w końcu się pogubi w nawet w obiektywnych faktach. Chociaż różni ludzie starają się jej dociekać (historyk, matematyk, etyk), trudno ją sprecyzować. Większość nauk i religii ma podobne cele, ale w chwili dogłębnego przyjrzenia się im można zauważyć liczne różnice (i niekoniecznie to są środki służące tym celom). Chyba jedynym słusznym sposobem na dotknięcie prawdy jest rozłożenie jej na części składowe i próba przeprowadzenia badań właśnie na nich. Ale wszystko, do czego uda nam się dojść, to będą tezy dotyczące zaledwie fragmentu świata, mikroskopijnej cząstki kosmosu. Żyjący w antycznej Grecji sofista Protagoras stwierdził: "człowiek jest miarą wszechrzeczy" i to jednostka w istocie decyduje o prawdzie. Ale nawet te subiektywne opinie można podzielić na kilka rodzajów jednej prawdy: jest prawda religijna i naukowa, prawda rozumu i prawda serca. Oznacza to, że możemy wyrokować o prawdziwości jakiejś rzeczy tylko w odniesieniu do konkretnej jednostki. W taki sposób poznajemy także motywacje pojedynczego człowieka, jego uczucia, poglądy, jego marzenia, obawy i radości - prawdę o nim samym. Dopiero w takiej sytuacji możemy powiedzieć, że znamy tę osobę.

Złożoność ludzkiej psychiki jest ogromna. Stworzenie literackiej postaci, o której można by powiedzieć, że jest z krwi i kości wydaje się praktycznie niewykonalne, a jednak niektórzy twórcy potrafią osiągnąć niesamowite efekty. Tak jest w przypadku doskonale wykreowanej przez Fiodora Dostojewskiego postaci Raskolnikowa z powieści "Zbrodnia i kara".

"Najlepiej lubiłem leżeć i myśleć. Ciągle myślałem... I wciąż śniły mi się sny, różne dziwne sny - szkoda opowiadać jakie!"

Raskolnikow to niezwykle inteligentny człowiek. Dużo czasu poświęcał na rozmyślanie o otaczającym go świecie. Chciał dotrzeć do jego istoty i zawrzeć ją w kilkunastu słowach stworzonej przez siebie samego teorii dotyczącej ludzkości. Im więcej czasu Raskolnikow poświęcał na medytacje na temat życia zamiast brać w nim czynny udział, tym bardziej tworzący się w jego świadomości obraz świata był wypaczony i zdeformowany. Jego umysł przestał odpowiednio postrzegać rzeczywistość, ponieważ był za bardzo zaabsorbowany doświadczeniami bohatera. W czasie nieustannych monologów wewnętrznych Raskolnikowa obrazy świata powstające w jego głowie ulegały olbrzymim uproszczeniom i zniekształceniom.

"Jeden, jeden tylko warunek obowiązuje: wystarczy odważyć się. Po raz pierwszy w życiu powziąłem wtenczas jedną myśl, której przede mną nikt i nigdy nie powziął. Nikt! Nagle, jasno jak słońce, ukazało mi się: czemu dotychczas ani jeden człowiek nie ośmielił się i nie ośmiela, idąc obok całej tej głupoty, najprościej w świecie porwać ją za ogon i wyrzucić do diabła! Ja...zapragnąłem poważyć się i zabiłem... Chciałem się tylko poważyć, [...], oto jedyny powód."

Proste, zwyczajne życie nie było tym, czego chciał Raskolnikow. Jego nad wyraz rozwinięte ambicje i stale rosnące poczucie własnej wartości przyczyniły się do poczucia nieszczęścia i pragnienia zmiany swojej egzystencji. Student poddał się wykreowanym przez swój rozum tezom, że jest przeznaczony do ważnych zadań, którym może sprostać tylko po udowodnieniu samemu sobie, że może je podjąć. Chęć zaspokojenia własnych marzeń i pragnień sprawiła, że Raskolnikow nie zastanawiał się nad konsekwencjami swojego pomysłu. Jako człowiek, który poddał się grze z własną osobowością, był skazany na klęskę. I chociaż bardzo dużo czasu spędził na obmyślaniu każdego kroku, nie przewidział wszystkiego, co miało miejsce potem. Tak obsesyjnie myślał o zaplanowanym działaniu, że wszystko inne umknęło jego uwagi.

"O, niech pan milczy, milczy! - krzyknęła Sonia podnosząc ręce. - Odstąpił pan od Boga i Bóg pana poraził, oddał szatanowi!..."

Zupełnie inną osobą była druga bohaterka powieści - Sonia. Chociaż mniej skomplikowana wewnętrznie, była równie wiarygodna jak Raskolnikow. W jej życiu najważniejsza była wiara, dlatego z całą ufnością oddawała się w Bożą opiekę i nie starała się żyć według jakiegoś konkretnego planu. Powoływała się raczej na swoją intuicję niż rozum. Zdawałoby się, że odwołująca się do swojej podświadomości Sonia wiodła mniej wartościowe życie niż wykształcony, rozmyślający nad wszystkim Raskolnikow. Jednakże zgodnie z filozoficznymi założeniami Duńczyka Kierkegaarda to właśnie oddana wierze Sonia była w najwyższym stadium egzystencjalnym, nie zaś intelektualista Raskolnikow.

Można by interpretować powieść Dostojewskiego jako krytykę intelektualnego pojmowania świata. Ale autor nie neguje całkowicie rozumowego źródła prawdy. Warto pamiętać, że na prawdę składają się różnorodne elementy. Dlatego zbliżenie do prawdy może nam zagwarantować połączenie racji rozumowych i emocjonalnych, dzięki którym możemy uzyskać doskonały złoty środek. Albert Einstein stwierdził: "Religia bez nauki byłaby kulawa, nauka bez religii - ślepa." Myślę, że to zdanie doskonale podsumowuje moje rozważania o współistnieniu rozumu i serca.