Wybierając taki temat, stawiam sobie jasne a także bardzo ściśle sprecyzowany cel to znaczy przedstawienie prawdziwego oblicza ówczesnego Kościoła oraz Jego roli w czasach Średniowiecza. Niniejsza praca wbrew pozorom nie ma być niejako "armatą" wycelowaną w samą istotę chrześcijaństwa, będącego "jedynie słuszną wiarą", jednak na skutek dogłębnej analizy faktów, wydarzeń, jak również w niektórych momentach dramatycznych ubarwień, stworzony został obraz potężnej machiny zakłamania oraz obłudy. To fakt, że podczas poszukiwania materiałów, natrafiłem na więcej negatywnych opisów niż pozytywnych, był przyczyną iż powstała praca właśnie o takim a nie innym charakterze.

Kościół, jaki od zarania swych dziejów nazwał siebie katolickim, powszechnym, nie był nigdy monolitem, jak chcieliby tego niektórzy. Herezje, a także wszelkie odstępstwa wywołane sprzecznościami chrześcijańskich nauk, spowodowały, iż ostatecznie powstały: kościół wschodni (czyli grecki) oraz kościół zachodni (czyli rzymski). Dodatkowo w obydwóch z nich powstawały sekty oraz herezje. Ale kościół rzymski, w wyniku licznych szczęśliwych zbiegów okoliczności (oczywiście dla siebie) przejął ster świata polityki i religii, narzucając Europie można rzec chrześcijański zamordyzm.

Najobszerniejszym punktem tejże pracy, będzie może trochę kontrowersyjny czas wszechwładnej wydawać by się mogło świętej inkwizycji.

Europa jak długa i szeroka od momentu zapanowania chrześcijaństwa, była świadkiem płonących stosów, na których płonęli żywcem, często zupełnie niewinni ludzie. Nikogo wówczas nie oszczędzano. Mordowano zarówno starców, kobiety jak i dzieci. Podpuszczano kobiety przeciwko swym mężom, mężów przeciwko żonom (które i tak w tamtych czasach niewiele mogły powiedzieć). Namawiano dzieci, aby denuncjowały własnych rodziców. Robiono często użytek z gwarantowanej tajemnicy spowiedzi. Żywcem palono, gotowano, rozrywano za pomocą rozpalonych obcęg, wbijano ludzi na dzidy, grzebano żywcem.

W 1073roku na tronie papieskim zasiadł Grzegorz VII (1073-1085). W tym czasie papiestwo stanęło już u szczytu swojej potęgi. Napawało strachem zarówno swoich poddanych, jak również książąt i królów, jacy w rzeczywistości sami byli wasalami, ponieważ papież mający jako broń - klątwę, mógł w każdym momencie wymóc posłuszeństwo wobec siebie. Wydany w roku 1076 nakaz papieski (tzw. DICTATUS PAPAE) przypisywał Grzegorzowi VII praktycznie nieograniczoną władzę. Miał on wpływ na wybory władców, jak również pozbawienie monarchów tronu przez nałożenie klątwy kościelnej na nich. Wyjątkowo boleśnie na własnej skórze o tym się przekonał cesarz Henryk IV. On to nie uznał owego dokumentu i został obłożony karą klątwy. To właśnie jego przybycie do CANNOSY (1077) w pokutnym worze uważane jest jako największy triumf władzy papieskiej nad świecką.

W 1162 roku obradujący w Monpellier synod ekskomunikował heretyków, obrońców ich oraz stronników. Następnie papież Aleksander III (1159-1181) ogłosił, że "wszelkie zobowiązania prywatne względem heretyków są nieważne". Zachęcał do tępienia ich, zaś wykonawcą swej woli obiecywał ułaskawienia, odpuszczenie grzechów, przywileje a także odpusty.

W 1160 roku podczas soboru narodowego w Oxfordzie mocno podkreślono potrzebę nieustannego nawracania heretyków.

Z rokiem 1163 wiąże się zjazd w TOURS. W, którym brali udział papież, 17 kardynałów, 124 biskupów, oraz 414 opatów. Wówczas to ze smyczy spuszczono "psy inkwizycji": Zapadła ten czas uchwała o wyszukiwaniu jakoby ukrywających się wszędzie heretyków. Synod z 1184 roku, w Weronie podejmuje uchwałę odnośnie powierzenie biskupom kierowania walki z herezją. Rozpoczął się istny szał prześladowań.

W 1167 roku na rozkaz opata z Vezalay we Francji, w dolinie Ecouan podczas obecności biskupów Karbony, Lyonu i Rewers w wielkanocne święta spalonych żywcem zostało kilkuset albigensów (byli to członkowie chrześcijańskiej sekty, jaka powstała w wieku XII w Langwedocji, na południu Francji).

Papież Aleksander III w 1180 roku posłał swego legata, biskupa z Albanco -kardynała Henryka, do południowej Francji, w celu stłumienia powstania albigensów. Papież Innocenty III (1198-1216) również zachęcał do rzezi. Legaci papiescy stawali na czele karnych ekspedycji. Po opanowaniu miasta Beziers nie wiedząc, kto wśród mieszkańców był kacerzem, kto zaś prawowiernym chrześcijaninem, krzyżowcy usłyszeli od legata papieskiego następujący rozkaz: "zabijcie wszystkich, Bóg wśród nich rozpozna swoich". Zamordowano wówczas około 20 tysięcy ofiar: kobiet, mężczyzn i dzieci. Również w kościele pod wezwaniem Marii Magdaleny w bestialski sposób zamordowano około 7000 ludzi szukających tam schronienia. Prawie w tymże samym czasie na terenie Niemiec trwało palenie Waldensów. A oni to jako pierwsi tłumaczyli na rodzimy język Pismo Święte. Narażając życia, często podróżując jako kupcy, przybywali do odległych terenów Europy, nawet na tereny Polski. Rozprowadzali tam niewielkie fragmenty biblii, jakie udało im się przemycić, nie wzbudzając niczyich podejrzeń. Papiescy żołnierze za to palili ich mieszkania, niszczyli pola, zagarniali dobra, zabijali dzieci, kobiety, starców na ogromną skalę. Papież Grzegorz IX (1227-1241) za krwawe niszczenia Stedingerów, nadał odpusty takie same jakie otrzymywali krzyżowcy z Ziemi Świętej. Notowano też takie przypadki, iż gdy nie pomógł ogień oraz żelazo, burzono groble i tamy, aby wezbrana woda ostatecznie dokończyła dzieła zniszczenia. Sobór z 1209 roku, w Awignon zalecał wszystkim biskupom aby "podniecali" władze świeckie do bezlitosnego tępienia heretyków. Zaś sobór Luterański z 1215 roku uchwalił, iż kto "chce uchodzić za wiernego syna Kościoła, musi złożyć publiczną przysięgę, że będzie tępić ogniem i mieczem heretyków". Na terytorium Włoch na dużą skalę rozpoczęły się prześladowania Patarenów począwszy od połowy wieku XI. Kościelni kaci coraz bardziej szaleli. Palono tak ludzi, jak też ich myśli w postaci różnorakich pism oraz książek.

Kościelna inkwizycja tak dalece żądała prawa do zbrodni, iż papież Urban IV (1261-1264) unieważnił poprzez wydaną konstytucję jakiekolwiek decyzje władz świeckich, to znaczy zwierzchników zamków, miast, obozów itp., którzy to na wszelkie sposoby utrudniali albo nawet uniemożliwiali działanie kościelnym inkwizytorom. Cenzury kościelne miały zmusić władzę świecką do wydawania nie krępujących działania inkwizytorów statutów.

Papież Bonifacy VIII (1294-1303) wydał postanowienie, że: "każda istota ludzka podlega władzy najwyższego kapłana w Rzymie". Kościół zawłaszczył sobie życie każdej ludzkiej istoty i dał sobie prawo rozporządzać nim zgodnie ze swą wolą.

Św. Tomasz z Akwinu (1225-1274) uważał, iż: "herezja jest grzechem, za który powinno się nie tylko grzesznika wyłączyć z kościoła przez ekskomunikę, ale także ze świata - przez śmierć".

Papież Innocenty III z kolei twierdził, że: "żadne miłosierdzie nie powinno powstrzymywać od tych surowych środków, albowiem często według przykazań boskich karze się dzieci za grzechy rodziców".

Podczas panowania Karola V zostało skazanych na śmierć aż 50 tysięcy ludzi (pewne kroniki nie powiązane z kościołem nawet wymieniają liczbę 100 tysięcy ofiar) Wydano okrutny rozkaz żeby kacerzy palić żywcem albo też żywcem grzebać. Dokonywane prześladowania wręcz stały się potwornym obłędem Kościoła, który wkrótce sięgnął zenitu…"Dnia 16 lutego 1568 roku wyrok Świętego Officjum skazał wszystkich mieszkańców Niderlandów na śmierć za herezję. Z ogólnego tego wyroku wyjęto tylko kilka osób. 10 dni później proklamacja królewska zatwierdziła ten wyrok Inkwizycji i poleciła natychmiastowe wykonanie. Trzy miliony ludzi skazanych zostało na szafot jednym dekretem…" (Motley)

Pewien historyk William Lecky kiedyś napisał smutne, aczkolwiek bardzo dosadne zdania: "Kościół rzymski przelał więcej niewinnej krwi, niż jakakolwiek instytucja w historii ludzkości (…) z pewnością nie będzie przesadą twierdzenie, że kościół rzymski zadał więcej nieuzasadnionego cierpienia, niż jakakolwiek religia, która kiedykolwiek istniała".

Osoby, które starają się zrzucić winę za wszystkie okrucieństwa, jakich dopuściła się inkwizycja na barki władzy świeckiej, zapominają, iż to właśnie papież SYKSTUS IV, będąc niezadowolonym z małej "wydajności" swoich inkwizytorów, przekazał specjalną bullą w roku 1478 prawo do organizowania inkwizycji królewskiej parze - Ferdynandowi V katolickiemu oraz jego żonie Izabeli. Przez papieską inkwizycję ginęli zarówno ludzie niewierzący, jak również uczeni. Między innymi Giordano Bruno zakończył swoje życie w 1600 roku na stosie. Natomiast Galileusz w roku 1633 zachował życie jedynie dlatego, iż wyrzekł się głoszonej prawdy. Znacznie mniej szczęścia posiadał Vanini, który po wyszarpaniu najpierw języka został spalony. Za sprawą cenzorów dominikańskich na funkcjonującym wówczas tzw. indeksie ksiąg zakazanych znalazło się również w roku 1616 dzieło polskiego astronoma Mikołaja Kopernika pt.: "O obrotach ciał niebieskich".

Że wielce bogobojne SACRUM OFFICIUM wcale nie próżnowało na terenie Polski, pomimo przeczącej temu słodkiej legendy, świadczą m.in. niniejsze fakty.

W 1341 roku rozwścieczony tłum zamordował inkwizytora Jana Wrocławskiego, zaś podczas panowania Zygmunta I Starego (1506-1548) zdenerwowana szlachta utopić chciała w rzece Warcie poznańskiego inkwizytora Pawła Garbiniusza. Natomiast około 1315 roku biskup wrocławski Henryk z Wierzbna doprowadził do spalenia na stosie w Świdnicy około 50 heretyków razem z ich żonami a także dziećmi. W 1349 roku wrocławski biskup, Przecław z Pogoneli spalił na stosie przywódcę "herezji" tzw. biczowników. Dokonywana w imię Boże zbrodnia, krzewienia miłości, wiary i miłosierdzia bożego, stawała się cnotą najwyższą, zaś bycie inkwizytorem stawało się największym z zaszczytów. Odpowiednie metody działania były nakazywane przez Rzym. Oto poniżej niektórzy z "naszych" inkwizytorów, dominikanie, z dumą wyszczególnieni w kościelnych polskich kronikach a także ich niechlubne dokonania…

W 1305 roku Jan Polak "przejęty gorliwością o rozszerzenie prawdziwej wiary katolickiej w Polsce jak najmocniej opierał się nowym krzewicielom błędów zastarzałych, a zabijając takowych oczyścił całą przestrzeń obrębu swego od tej nieszczęsnej zaraz". Więził, ścinał z a także palił dziesiątki heretyków.

Kolejny to Jan z Wrocławia "na ostatek mieczem przebity na wpół, żywota dokonał 1341 roku".

W latach 1346-1348 Wacław z Wrocławia spalił bardzo wielu heretyków, szczególnie kobiet.

Około 1348 roku Jan Hryzostom z Poznania "pracując około nawrócenia obłąkanych z prawdziwej drogi zbawienia, wielu z nich pojednał z kościołem katolickim, upartych zaś, osobliwie niewiasty - publicznie kazał spalić".

Nie wszyscy jednak pielęgnowali troskliwie nadzieje dotyczące "tamtego świata", dlatego wiosną 1424 roku król Władysław Jagiełło wydał tak zwany Edykt wieluński, który nakazywał wszystkim urzędom chwytanie każdego heretyka oraz karanie za obrazę majestatu, konfiskowanie wszelkich dóbr oraz rzucanie wiecznej bezecności na wszelkie ich potomstwo…

Następnym tematem, jakiego pominąć nie można staje się okres KRUCJAT, jakie kościół katolicki prowadził w epoce średniowiecza . 

Z końcem XI wieku zaczęła się rozwijać idea krucjat (została zainicjowana w roku 1095 przez ówczesnego papieża Urbana II). Swoją popularność zyskała dzięki głoszonemu hasłu obrony przed niewiernymi Grobu Jezusa Chrystusa. Był to wtedy element polityki prowadzonej przez papiestwo, które walczyło z cesarstwem, gdyż wyzwalane przez wyprawy krzyżowców ziemie spod muzułmańskiego panowania zostały uznane przez papiestwo jako własność Państwa kościelnego.

(Reinach: "Wywołującymi krucjaty byli zawsze papieże")

W pierwszej wyprawie szło około sześćdziesiąt tysięcy "krzyżowców" (również kobiety oraz dzieci). Przede wszystkim byli to ubodzy rycerze, głodni chłopi a także zwykli przestępcy. Drogę ich przez całą Europę znaczyły grabieże i mordy, starcia z ludnością miejscowa oraz bestialskie pogromy Żydów. Ta pseudo armia krzyżowców bardzo już przetrzebiona, jaka dotarła do wyznaczonego celu została doszczętnie rozgromiona przez tamtejszych niewiernych a następnie sprzedana do niewoli.

Imperialistyczne plany krucjat były czynione moim zdaniem jedynie pod płaszczykiem głoszonego hasła: "ratowania Chrystusa". Zaś papiestwo dało swe błogosławieństwo okropnym mordom na całkowicie niewinnych innowierczych cywilach.

W roku 1099 krzyżowcom udało się zdobyć Jerozolimę. Zwycięstwo swoje uczcili poprzez masową rzeź ludności owego miasta. Następna batalia o tą samą Jerozolimę miała miejsce 15 lipca 1109 roku, Bóg dopomógł chrześcijanom, wygrali dlatego… " pozostali przy życiu saraceni wywlekali zmarłych z miasta i złożyli ich na stosach, których wysokość dorównywała wysokości domów. Nikt przedtem nie słyszał i nie widział podobnej rzezi wśród pogan".

W 1204 roku krzyżowcy zabłądzili i zamiast do Ziemi Świętej dotarli do Konstantynopola, który następnie wzięli szturmem. Wtedy też na części tamtejszego terytorium zostało utworzone bizantyjskie Cesarstwo łacińskie. Pozostając pod władzą Wenecji zdołało ono przetrwało 57 lat, nim Bizantyjczycy pozbierali się a następnie odbili swoją stolicę .

Należy również wspomnieć o bulwersującej tzw. "krucjacie dzieci" z 1212 roku, co do której ogromny entuzjazm żywił ówczesny papież Innocenty III .

Dwunastoletni pasterz, Stefan z Cloyes stanął na czele 30 tysięcy swoich rówieśników i wypłynął na statkach z Marsylii aby oswobodzić grób Chrystusa z rąk niewiernych. Niestety jak można się było domyślać część z tych małych "krzyżowców" po prostu utonęła zaś pozostali zostali sprzedani do niewoli Saracenów. Chłopcy przede wszystkim trafili do kamieniołomów lub na galery, zaś dziewczęta głównie dostały się do haremów .

W kilka tygodni potem, z kolei 10-letni Mikołaj z wioski w Nadrenii poprowadził około 20- tysięcy dzieci w kierunku Italii, zamierzając z jej portów ruszyć do Ziemi Świętej. Tutaj także podobny był finał. Wiele dzieci po drodze zginęło, zaś kilka tysięcy sprzedanych zostało w niewolę Maurom. Te wydarzenia stanowią tło dla książki Jerzego Andrzejewskiego noszącej tytuł: "Bramy raju".

Krucjaty dla Europy miały aspekty tak pozytywne jak również negatywne. Współcześni historycy podkreślają jednak przewagę niestety tych ostatnich. Najlepiej z całą pewnością wyszły na nich (tak politycznie jak też materialnie) włoskie miasta oraz papiestwo. Krucjaty bardzo powiększyły ówczesny majątek Państwa Kościelnego. Organizowane krucjaty do Ziemi Świętej (w latach 1096-1291) pochłonęły za sobą wiele milionów ludzkich istnień, wyczerpały zasoby Europy chrześcijańskiej oraz wzbudziły wyjątkowo gorący antysemityzm oraz fanatyzm religijny, który wyrażał się między innymi w szalonej wręcz czci relikwii czy kupowaniu odpustów na masową skalę i innych.

Pozytywnymi natomiast stronami wypraw krzyżowych na tereny bliskiego Wschodu było powstrzymanie nacisku ze strony islamizmu, a także nawiązanie stosunków handlowych ze wschodem (tzw. handel lewantyński), czy też rozładowanie nadmiaru w Europie bezrobotnych rycerzy, którzy coraz częściej zajmowali się zbójeckim rzemiosłem, jak również co ciekawe, wpłynęło to na ogładę barbarzyńskich idei frankońskiego rycerstwa, któremu było dane zetknąć się ze znacznie większym liberalizmem wśród podbijanych ludów.

Kolejnym, ale bardzo ważnym tematem, jakiego nie sposób wręcz pominąć staje się stosunek Kościoła katolickiego do kobiet. W czasach średniowiecza kobieta była traktowana przez kościół jako źródło wszelkiego zła na ziemi. Pobożny człowiek powinien jej unikać, z daleka omijać domy, które one zamieszkiwały, nie spożywać w ich obecności posiłków i zupełnie z nimi nie rozmawiać.

Kobiety uchodziły za "węże i skorpiony", "naczynia grzechu" czy też "przeklęty rodzaj", jakiego niecnym zadaniem miało być doprowadzenie całej ludzkości do nieuchronnej zguby.

Papież Grzegorz Wielki (1020-1085) podzielił społeczeństwo na: elitę (to osoby żyjące we wstrzemięźliwości) i tłum małżeństw, zaś pomiędzy nimi miała przebiegać granica między dobrem i złem.

Literatura zakonna w tamtych czasach przestrzegała raz po raz mężczyzn przed tymi przyjaciółkami diabła, pisząc np.: "Uroda cielesna wychodzi poza skórę. Gdyby mężczyźni widzieli co jest pod skórą, widok kobiety wywołałby u nich mdłości. Skoro nie chcemy dotknąć końcem palca plwociny lub łajna, jakże możemy pragnąć całować wór nawozu". (opat Cluny, Odon)

Powołując się na poglądy Augustyna, czyli biskupa Hippony, Tomasz z Akwinu uważał kobietę za istotę niepełnowartościową zarówno pod względem duchowym i fizycznym. Kobieta miała stanowić jakby okaleczonego, zupełnie nieudanego mężczyznę. fakt, że na świat przychodzą dziewczynki, wynikał z niewłaściwego nasienia, z niedobrej krwi macicznej lub z tego, iż wieją "wilgotne wiatry południowe i wywołują nie tylko deszcz, ale rodzenie się dzieci z większą zawartością wody, mianowicie dziewczynek".

Potworne procesy czarownic w Polsce trwały niestety bardzo długo. Ostatni z nich miał miejsce w roku 1775, we wsi Doruchów koło Kępna. Ofiarą jego padło wówczas 14 niewinnych niewiast.

Procesy dotyczące czarów są jedną z bardziej ponurych kart w historii Polski. W trakcie tortur oraz na stosach zginęło około kilkadziesiąt tysięcy kobiet, które posądzone zostały o zawarcie z diabłem paktu. Dodatkowo wiarę w tak okrutny zabobon podniecała sławna bulla papieża Innocentego VIII z dnia 5 grudnia roku 1484, w której to papież potwierdził istnienie czarownic oraz nakazał ich surowe tępienie.

Podążając śladem stosunków Kościoła wobec kobiet, krótko należy omówić poglądy kościelnych dostojników dotyczące małżeństwa, uznawanego w średniowieczu za nierozerwalną świętość i poddanego kościelnej kontroli.

Wcześniej już wspominany święty Tomasz z Akwinu, między innymi krytykował jakiekolwiek zmiany seksualnych pozycji w trakcie kontaktu płciowego. Jego zdaniem, odejście od przyjętej za normalną pozycji w stosunkach seksualnych należy do grupy tzw. występków przeciwko naturze. W podręczniku pisanym dla tamtejszych spowiedników autorstwa niejakiego I.B. Bouviera, biskupa z Le Mans, przeczytać można, iż grzech ciężki popełniają małżonkowie, kiedy "oddają się aktom obscenicznym, sprzecznym z naturalnym poczuciem wstydu".

Liczni teologowie (jak np. kardynał Huguccio - ekspert XII wieczny z zakresu prawa kanonicznego, jak również nauczyciel samego papieża Innocentego III) chcąc walczyć z przyjemnością podczas współżycia seksualnego w małżeństwie, uznawało, iż "Orgazm obciąża grzechem śmiertelnym zarówno męża jak i żonę".

Zaś wspomniany papież Innocenty III tak napisał: "Kto by nie wiedział, że spółkowanie małżeńskie nigdy nie odbywa się bez żaru rozpusty, bez brudu lubieżności, przez co przyjęte nasienie ulega splamieniu i zepsuciu(…)".

W ciągu kolejnych lat stał kościół na stanowisku, że seksualne stosunki w małżeństwie są dozwolone jedynie w celach prokreacji, a nie dla pełnego pogłębiania wzajemnej więzi pomiędzy małżonkami, o rozładowaniu seksualnego napięcia już nawet nie mówiąc.

Wobec przedstawianych powyżej faktów padł kolejny z mitów katolickiego kościoła - ten, jaki od samego początku chrześcijaństwa dotyczył świętości małżeństwa oraz godnego w nim traktowania KOBIETY.

W czasie średniowiecza małżeństwo niestety pozbawiało kobietę jakichkolwiek indywidualnych praw. Mąż natomiast miał prawo do karania fizycznego swej żony, był właściwie jej sędzią oraz katem; "ówczesna literatura świadczy, że mogło to być bicie, chłosta, potraktowanie ostrogami , aż wypłynęła krew ze stu ran; lub - aż padła martwa, a za to wszystko żona winna była okazywać mężowi lęk, ale też szacunek i miłość.(…) rycerz mógł znęcać się nad żoną do woli, byleby nie złamał jej kończyn…".

Kończąc tą może nieco męczącą, i trochę przydługą wędrówkę po dziejach katolickiego kościoła niejako w celu rozluźnienia atmosfery można teraz przytoczyć według mnie zabawną dykteryjkę, która pokazuje, iż religijni fanatycy nie przepuścili niczemu i nikomu, kto by zagrażał ich własnym interesom. Otóż w mieście Awinionie, w 1320roku dostojnikom kościelnym naraziły się okropnie majowe chrząszcze, które całkowicie bezczelnie, zupełnie nie szanując cudzej własności zaczęły pustoszyć kościelne pola. Chcąc przerwać ów proceder, biskup i papieski legat wytoczyli tymże "przestępcom" sądowy proces. Następnie z powodu ich niestawiennictwa wydali na oskarżonych zaoczny wyrok, jaki nakazywał pod karą klątwy wyniesienie się tychże pozwanych na pole wyznaczone do tego celu.

Kościół jednak ma również wielkie zasługi, na przykład zdołał przechować dla potomnych (w bibliotekach klasztornych) mnóstwo dzieł antycznych. Bez tej mrówczej pracy tysięcy mnichów niektórych zakonów (np. Benedyktynów) obecnie nie moglibyśmy poznać tej literatury (bowiem Arabowie zachowali przede wszystkim naukowe dzieła i to tylko w przekładach).

Niektórzy twierdzą wręcz, że bez katolickiego kościoła w Europie zanikłaby w ogóle znajomość pisma i należałoby na nowo je odkrywać.

Wiek X przez Lloyda M. Grahama nazwany został "pustą kartą historii", bardzo dobrze został opisany ten okres w książce Stefana Bratkowskiego pod znamienitym tytułem: "Wiosna Europy".

Reasumując trzeba podkreślić, że średniowieczny kościół miał wiele zasług dla późniejszych pokoleń ale miał też wiele niechlubnych plam na swojej historii, za które jego przedstawiciele musieli w obecnych czasach przepraszać.