Ziemia jest planeta pełną dysharmonii. Zaraz obok ludzi chorujących z przejedzenia są tacy, którzy umierają z głodu. Gdyby znalazło się więcej osób chcących pomóc można by rozwiązać problem głodu na ziemi.

Powszechnie znany i niestety wyznawany jest pogląd, mówiący o tym, że głód jest zjawiskiem, które zawsze było i będzie. Podobne teorie wysuwano w sprawie lotu człowieka w kosmos, a jednak się udało. Okazuje się bowiem, że jeśliby zreorganizować aktualne struktury polityczne, ekonomiczne i społeczne, byłaby możliwość zlikwidowania problemu głodu na świecie. Należałoby też zmienić model żywienia wszystkich ludzi na świecie na taki, który mógłby zaspokoić potrzeby żywieniowe wszystkich, a nie tylko warstw uprzywilejowanych. Wszystkie te zmiany muszą jednak mieć swój początek w pojedynczym człowieku. Jednostka musi sprzeciwić się aktualnemu stanowi rzeczy. Coś musiało pójść nie tak skoro zawiodły wszystkie przeprowadzone dotąd programy walki z głodem. Cos się musiało stać, że ludzi głodnych i niedożywionych cały czas przybywa. Może metody były złe. Skoro tak, to trzeba z nich zrezygnować i poszukać nowych rozwiązań. I nie rozchodzi się tutaj o dodatkowe środki finansowe. Pieniędzy na świecie jest dosyć, trzeba tylko wiedzieć, jak nimi dysponować. Żeby udało się rozwiązać problem głodu na świecie potrzeba włożyć w tę sprawę więcej serca, współczucia i zrozumienia.

aktualne dane mówią o 826 milionach ludzi, cierpiących z głodu i niedożywienia, z tego 729 milionów żyje w krajach rozwijających się, a 34 miliony w krajach uprzemysłowionych. Jedna trzecia populacji to ludzie nie dysponujący dostateczną ilością pożywienia. Jeśli komuś przyszłoby do głowy zebranie wszystkich tych ludzi, zaludniliby oni cały kontynent i byłoby ich więcej niż w Ameryce Północnej i Europie razem wziętych.

Dane organizacji zajmujących się tym problemem mówią o 12 milionach dzieci, umierających rocznie z powodu głodu, czy niewłaściwego odżywiania. Niedożywienie jest powodem 55% zgonów dzieci. Lata dziewięćdziesiąte przyniosły śmierć ponad 100 milionom dzieci. Można było tego uniknąć, rezygnując z kupna dziesięciu bombowców, albo wstrzymując na dwa dni światowe wydatki na wojsko. Wartość jednego pocisku to pięć lat żywienia dzieci w jednej szkole. Świat wydaje na zbrojenia takie sumy, że tylko w ciągu tygodnia kwota jest tak duża, ze wystarczyłaby na wyżywienie wszystkich głodujących na świecie przez rok.

Ponad miliard ludzi musi przeżyć, mając dziennie mniej niż jednego dolara, około 3 miliardów ma mniej niż dwa dolary. 48 najbiedniejszych krajów świata ma niższy PKB niż wynosi łączny majątek trzech najbogatszych ludzi. Liczny są bezlitosne. Żeby zaspokoić potrzeby higieniczne i żywnościowe potrzeba 13 miliardów dolarów. Dokładnie tyle rocznie wydają mieszkańcy Unii Europejskiej i USA na perfumy. Przeciętnie Europejka wydaje ciągu miesiąca na kosmetyki tyle, ile musi wystarczyć kobiecie w Afryce na wyżywienie rodziny przez rok.

Ponad miliard ludzi ma problemy z dostępem do wody.

Głód i niedożywienie są przyczynami wielu chorób. Brak pożywienia pociąga za sobą brak witamin, substancji odżywczych. To z kolei powoduje całkowite wychudzenie, wycieńczenie organizmu. Organizm nie ma z czego czerpać energii. Człowiek głodny popada w marazm. Waga niedożywionego dziecka może być nawet ponad połowę mniejsza od prawidłowej. Pozbawiony białka organizm reaguje pojawianiem się obrzęków na ciele. Tkanka tłuszczowa zamienia się w wodę. Kiedy naciśnie się skórę palcem w tym miejscu pozostaje dołek. Wszystko to może doprowadzić do śmierci. Bardzo często spotyka się przypadki upośledzenia fizycznego lub psychicznego. Mózg, który jest godzony nie może się prawidłowo rozwijać. Zdarza się również, że jest już za późno na dożywianie. Skrajnie osłabiony organizm nie jest w stanie przyjąć pokarmu.

Kraje Trzeciego Świata.

Znakomita ich większość to kraje, które kiedyś były koloniami krajów europejskich. Nad większą częścią Afryki, Azji, Ameryki Południowej jeszcze w XX wieku panowali Brytyjczycy, Francuzi, Holendrzy, czy Portugalczycy. To właśnie kolonizacja spowodowała, że życie w Afryce straciło równowagę.

Nie zawsze jednak było tak, że ludzie zamieszkujący te tereny cierpieli głód. Kiedy na przełomie XVI i XVII wieku podróżnicy odkrywali te ziemie dziwili się bogactwu pożywienia, jakie zobaczyli w Afryce. Dziwili się, że ludzie nie znają tam nawet praktyki handlu jedzeniem. Sytuacja zmieniła się o 180 stopni, kiedy na tych ziemiach biali ludzie przeprowadzali rewolucję przemysłową. Kolonizatorzy potrzebowali tanich surowców. Korzystali więc do woli z bogactw, które dawały podbite ziemie. Rozpoczęło się ciemiężenie ludności. Na pieniądze przeliczono nie tylko dobra materialne, ale i ludzi, faunę, florę, zasoby mineralne. Biali zniszczyli Afrykę, obłupili ją i okradli, mało tego, robią to nadal. Jakże ogromna jest skala wyrębu lasów, zatruwania wody, ziemi i powietrza. Skutki niszczycielskiej działalności białego człowieka widać jak na dłoni. Za sprawą efektu cieplarnianego niedługo może stać się niemożliwe życie na Ziemi. Główny winowajca - Stany Zjednoczone - nie ma zamiaru przyznać się do winy ani ponieść odpowiedzialności.

Aktualnie sytuacja wygląda tak, że spora część Afryki wciąż należy do zachodnich korporacji. Ziemia albo jest niewykorzystywana, albo wykorzystuje się ją do wytwarzania towarów luksusowych, sprzedawanych bogatym krajom. Zdarzają się sytuacje, że pozbawia się ludzi ich skrawków ziemi, z których mogą się wyżywić, żeby umożliwić powstanie wielkich gospodarstw, z których produkcja przeznaczona będzie na eksport. Ważne jest bowiem to, żebyśmy mogli kupować dużo tanio. Ciekawym zjawiskiem jest duży eksport żywności z krajów Trzeciego Świata. Wytłumaczenie jest dziecinnie proste - produkcja na tamtych terenach jest bardzo opłacalna, nie wszędzie można znaleźć tak tanią siłę roboczą i tak duże ziemie. Nieopłacalne jest natomiast sprzedawanie wyprodukowanej żywności na miejscu. Bardziej opłacalne jest sprzedanie jej na Zachodzie niż wykarmienie nią głodnych. Przykładem takiego kraju jest Niger, podbity i skolonizowany przez Francję. Do tej pory Francja jest tam głównym importerem. Można powiedzieć, że współczesnymi kolonizatorami stały się wielkie korporacje. Dla swoich zysków posuwają się do okradania tych biednych ludzi i łamania ich podstawowych praw. Do procederu przykłada rękę każdy z nas, kupując towary, które stamtąd pochodzą. Nikt przecież nie zastanawia się nad tym, że orzeszki które jemy przybyły do nas z miejsca, gdzie głodują ludzie. Nie myślimy o tym, ile osób umarło, żebyśmy mogli te orzeszki jeść. W ten sposób po części ponosimy odpowiedzialność za czyjeś cierpienie i śmierć.

Wbrew pozorom to nie niedostatek żywności na świecie jest przyczyna głodu. Żywności produkujemy aż za wiele. Winić za ten stan rzeczy należy nierozsądną gospodarkę żywnością i nieekonomiczną dietę mięsną. Co mają do tego zwierzęta? Już wyjaśniam. Otóż, okazuje się, że kraje, gdzie panuje głód, zajmują się uprawą zbóż, eksportowanych później w celu przerobienia na paszę dla zwierząt hodowlanych. Tak było, np. w Etiopii, gdzie ludzie pracowali na polach, żeby potem umierać z głodu. Etiopia jest też krajem, który kupował w tym samym czasie za miliony dolarów broń od Związku Radzieckiego, a 22% budżetu przeznaczona była na utrzymanie sił zbrojnych. USA były stałym dostawcą roni dla sąsiadującej z Etiopią Somalii. Kraje te toczyły ze sobą wojny. Oczywiście na tych konfliktach zbrojnych zyskali biali ludzie, wykorzystując oczywisty fakt, że gdzie dwóch się bije tam trzeci korzysta. Niewiele różni się sytuacja w Ameryce Południowej. Najbardziej problem ten widać w Kolumbii, która jest państwem odwiecznych konfliktów zbrojnych i nędzy.

Trudno sobie wyobrazić i przyjąć do wiadomości, że 80% dzieci cierpiących głód rodzi się i żyje tam, gdzie produkowane są nadwyżki żywności. Skąd się te nadwyżki biorą? Jest to żywność, którą produkuje się dla zwierząt. A zwierzęta te są przeznaczone na pokarm dla ludzi, żyjących w krajach bogatych.

Niewiarygodna jest skala marnotrawienia żywności na świecie. Na niewyobrażalną wręcz skalę marnotrawi się pokarm pochodzenia roślinnego, służący produkcji mięsa. Ażeby wyprodukować kilogram mięsa, trzeba zwierzęciu dać 10 kilogramów paszy. Okazuje się zatem, że na 90% ziemi uprawnej produkuje się pokarm dla zwierząt.

Ludzie mający szczęście urodzić się w krajach rozwiniętych stosują dietę bogata w białko i tłuszcze zwierzęce. Ponad 50% białka czerpiemy z mięsa, mleka i jaj. Spożywamy też pięć razy więcej zboża. Trzeba jednak pamiętać, że sporą jego część spożywają zwierzęta. Na nasze stoły to zboże trafia dopiero po przetworzeniu - w postaci mięsa. Znacznie gorzej proporcje te wyglądają w krajach rozwijających się, gdzie białko zwierzęce to zaledwie 14%.

Żeby zwierzę mogło dać nam pół kilograma mięsa, musi zjeść 4 kilogramy paszy. Te cztery kilogramy natomiast mają w sobie dziesięć razy więcej kalorii i cztery razy więcej białka niż pół kilograma mięsa. Z 12 hektarów ziemi można w ciągu roku mięsem wyżywić jedną osobę, natomiast produktami pochodzenia roślinnego w tym samym czasie ta sama osoba wyżywi się z jednego hektara. Wszystkie te argumenty przemawiają za stosowaniem diety wegetariańskiej. Taka dieta mogłaby okazać się pomocna w rozwiązaniu problemu głodu. Trudno jednak wymagać od ludzi zmieniania przyzwyczajeń żywieniowych.

Niezwykle często jest tak, że żywność pochodząca z krajów ubogich eksportowana jest jako spłata zadłużenia. Takie praktyki uzależniają te państwa gospodarczo od krajów bogatych.

A oto kilka przykładów marnotrawstwa człowieka:

1. ten sam fragment ziemi może dać pożywienie sojowe dla 60 osób lub mięsne dla 2..

2. pokarmem, który rocznie spożywają krowy w USA można wykarmić 1/3 ludzkości (2 miliardy mieszkańców Chin i Indii)

3. Według danych Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) ilość pokarmu roślinnego na świecie (w 90 proc. konsumowanego przez zwierzęta) wystarczyłaby na wyżywienie 17mld ludzi. Organizacje ekologiczne, powołując się na swoje niezależne dane mówią nawet o 27 miliardach.

Żeby położyć kres głodowi i niesprawiedliwości należałoby dokonać całkowitego przewartościowania poglądów, zachowań i zasad. Trzeba by zmienić całe dotychczasowe życie. Jest bowiem rzeczą niemożliwą jednoczesne trwanie w konsumpcjonizmie i domaganie się położenia kresu głodowi i niesprawiedliwości na świecie. nie można walczyć o godne życie dla ludzi, których jednocześnie się okrada.

Trzeci Świat jest skutkiem ubocznym naszej cywilizacji. Panujący powszechnie konsumpcyjny model życia zamyka nam oczy na sprawy najważniejsze. Statystyki biją na alarm, przyszedł czas na zmianę w sposobie rządzenia. Czas zrobić coś, żeby głodujący ludzie nie byli dla nas zjawiskiem zupełnie normalnym. Przyszedł czas na refleksję i działanie.