Bardzo często obserwuje się na ulicach przypadki rozbojów, chuligańskich wybryków, pobić. Komuś wyrwano torebkę, innemu odebrano pieniądze telefon. Dzieje się to bardzo często w biały dzień, często w tłumie ludzi, w tramwaju czy autobusie. Reakcje ludzi obserwujących takie zdarzenia są bardzo często podobne, udają oni, że nie widzą co się dzieje, odwracają głowy, odchodzą w swoją stronę. Dlaczego się tak dzieje? Może ludzie zbytnio boją się, że także im może się coś stać ze strony napastnika, czasem twierdzą, że problem ich nie dotyczy. Po co się samemu narażać, wygodniej udać, ze nic się nie stało, po co psuć sobie nerwy. Ludzie nawet nie chcą wykonać telefonu z prośbą o pomoc na policję, czy po prostu zawołać o pomoc. Bardzo częstym zjawiskiem jest także sytuacja, że po popełnieniu jakiegoś przestępstwa brak też jest świadków, którzy zechcieliby zeznawać i pomóc w schwytaniu przestępcy, chociaż w momencie jego popełnienia wkoło było dużo ludzi. Ludzie nie zdają sobie sprawy, że przecież takie sytuacje mogą zdarzyć się im samym i wówczas i im nie będzie miał kto pomóc, pozostaną sami sobie, mimo, iż wykonie telefonu czy pobiegnięcie po pomoc. Przykładem takiej sytuacji może być choćby sytuacja, gdy kilku wyrostków podchodzi do jakiegoś młodego chłopaka i chcą, by im oddać telefon i portfel. Przechodzący obok ludzie udają, że nic nie widzą i nie reagują na wołanie o pomoc szamocącego się chłopaka.

Innymi tego typu sytuacjami są wzięte z życia zajścia, które znam z własnej obserwacji czy opowiadań znajomych.

  1. Sytuacja

W tym przypadku sam byłem świadkiem tego zdarzenia. Wszedłem do apteki w niedzielę. Ponieważ była to jedna z nielicznych czynnych w mieście w niedzielę aptek, znajdowało się w niej około 10 osób. Z nieznanych mi bliżej powodów wybuchła sprzeczka pomiędzy młodym mężczyzną i starszą kobietą o miejsce w kolejce. Mężczyzna zaczął po paru chwilach używać wulgarnych słów wobec kobiety i nawet ją z lekka popychać. Obydwie obecne w aptece farmaceutki, jak również reszta klientów, nie reagowały. Muszę się przyznać, że również ja nie zdobyłem się nawet na minimalna reakcję, dlaczego w sumie sam nie wiem, z lenistwa pewnie nie chciało mi się mieszać w sprawę, którą uznałem za nie swoją. Myślę, że moja postawa była typowa dla wielu ludziach w takich sytuacjach. Obecnie wstyd się przyznać do takiego zachowania, ale z pewnością każdy znajdzie w swoim życiu podobne zajście i to pozwoli zrozumieć mechanizm, który decyduje o tym, że nie pomagamy innym w sytuacjach kryzysowych. Całe to zdarzenie zakończyło się tym, iż w końcu siedemdziesięcioletni staruszek zdecydował się na pomoc kobiecie i zwrócił stanowczo uwagę młodemu człowiekowi na jego zachowanie. Reakcja staruszka spowodowała, iż kilka innych osób zaczęło również protestować i w końcu młody człowiek uspokoił się.

  1. Sytuacja

Zdarzyła się jednemu z moich znajomych. Szedł on parkiem, gdy został zaskoczony przez kilku młodych chłopaków, którzy zażądali od niego pieniędzy. Wobec odmowy zaczęli przeszukiwać jego kieszenie, a kilku przytrzymało go. Wokół co jakiś czas przechodzili różni ludzie ale albo udawali, że nic nie widzą, albo po prostu zachowywali obojętne miny jakby nic się nie działo. Wszystko skończyło się znalezieniem przez napastników kilku drobnych w kieszeni i, na szczęście, zaledwie kilku siniakach na ciele mojego znajomego.

Powyższe sytuacje pokazują jak reagują, a raczej jak nie reagują ludzie na widok zagrożenia innej osoby. Ważne jest więc by każdy zdał sobie sprawę, iż to co dzieje się dziś innym ludziom, jutro może zdarzyć się jemu. Wobec tego należy uwrażliwiać ludzi i uczyć, iż tylko szybka i odpowiednia reakcja całego społeczeństwa spowoduje, że na ulicach będzie bezpieczniej.