Partia Demokratyczna to w Stanach Zjednoczonych jedna z dwóch głównych sił politycznych, tą drugą jest Partia Republikańska. I choć żadna ustawa nie mówi o tym, że system w USA jest dwupartyjny, tak właśnie jest. W USA system partyjne o tyle różni się od tych europejskich, że tak naprawdę występują tam bardzo małe i mało znaczące różnice w programach obu partii. Np. w 1996 roku czy 2000, podczas kampanii wyborczej różnice dotyczyły jedynie kwestii aborcji, natomiast politycy zarówno Partii Demokratycznej jak i Partii Republikańskiej podobnie wyrażali się na temat terroryzmu, globalizacji czy stosunków międzynarodowych. Dlatego też w USA społeczeństwo nie głosuje na określoną partię z przekonań politycznych tylko głosuje przeważnie na samego kandydata. Obie partie podczas wyborów finansowane są przez te same korporacje, ponieważ dana korporacja niezależnie od tego, która partia zwycięży w wyborach chce mieć poparcie ze strony władz.

Partia demokratyczna powstała wcześniej aniżeli ich jej opozycyjna Partia Republikańska. Początki partii sięgają 1793 roku. Nazwa nie była od początku taka sama, na początku była to Partia Republikańska, potem Republikańsko-Demokratyczna a dopiero w 1833roku przyjęła ostateczną nazwę Partii Demokratycznej. Na czele partii zawsze stoi albo urzędujący prezydent, delegowany z PD albo przegrany w wyborach kandydat pochodzący z PD. Społeczeństwo popierające PD jest zróżnicowane, ale głównie skoncentrowane jest w wielkich miastach na południu USA a o jej sile w znacznym stopniu decyduje duże poparcie ze strony ludności kolorowej. I tak np. w Nowym Jorku o sile PD decyduje duża liczba ich zwolenników wśród czarnoskórych mieszkańców czy żydów. Symbolem, który w USA od razu kojarzy się z PD jest osioł.

Kandydaci na konwencje krajową wybierani są prawie we wszystkich stanach w sposób identyczny, choć są wyjątki. W 40 stanach istnieją prawybory (PRIMARIES), czyli członkowie partii wybierają w głosowaniu, który z nich ma być ich kandydatem, a członkami partii są wszyscy zdeklarowani sympatycy, zarejestrowani. I taki kandydat od razu reprezentuje swoich wyborców na szczeblu władz stanowych.

W pozostałych 10 stanach występują (CAUCASES), czyli tzw. wiece, konwenty, zgromadzenia. W tych stanach wyborcy zarejestrowani jako sympatycy danej partii wybierają w swoim okręgu delegatów, którzy reprezentują ich jednostkę lokalną, i w ten sposób wysyłają swoich kandydatów do wyborów w wyższej jednostce lokalnej itd. Oprócz tego jest też grupa delegatów, która nie podlega aktowi wyborczemu i są to funkcyjni działacze danego ugrupowanie.

W wyborach bardzo ważną rolę pełnią cechy osobiste kandydatów. Mniej ważne są programy czy plany i strategie działania, choć też brane są pod uwagę przez wyborców, jednak w mniejszym stopniu. W kampanii wyborczej często występują tematy rodzinne i osobiste danego kandydata, które de facto często decydują o ostatecznej wygranej. W USA miały miejsce już różne sytuacje, które odzwierciedlają wpływ życia prywatnego kandydata na wynik wyborów. W 1988 roku kandydat Gary Hart, pewny zwycięstwa, musiał przełknąć gorycz porażki po tym, jak na jaw wyszły jego zdjęcia z pewną atrakcyjną aktorką, które ukazywały ich razem podczas wspólnego rejsu. Choć zdarzały się również takie sytuacje, gdzie dziwne okoliczności z życia prywatnego kandydatów ujrzały światło dzienne a i tak na wynik wyborów nie miały znaczącego wpływu. Tak jak choćby w przypadku Jima Kolbe, który oficjalnie przyznał się do homoseksualizmu.

Zdarzyła się również sytuacja taka, że kiedy kandydatem republikanów był Georg W. Bush a demokratów gubernator Massachusetts Michale Dukakis. Partia republikańska stworzyła reklamę ukazującą białą kobietę, która została zgwałcona przez czarnoskórego więźnia. A więzień ten był objęty programem, który resocjalizował więźniów poprzez pracę. Był to jedyny taki przypadek, jednak media tak nagłośniły sprawę, że doprowadziły do przegranych w wyborach kandydata PD, który opowiadał się również za eliminacją kary śmierci.

Najistotniejszym elementem każdej kampanii wyborczej jest jej finansowanie. Ustawa z 1974 roku mówi, że środki publiczne na kampanie wyborczą przekazywane są na rzecz Partii Demokratycznej i Partii Republikańskiej, co bardzo utrudnia pojawienie się innych nowych partii na amerykańskiej scenie politycznej. Duże środki pozyskiwane są z organizacji przyjęć przez liderów partii, za uczestnictwo w tego typu imprezie płaci się bardzo dużo, dając przy tym wyraz poparcia dla konkretnej partii. Np. Bill Clinton w 1995 roku, kandydat demokratów, zorganizował obiad dla ośmiuset osobowej grupy swoich zwolenników w New Jersey, który kosztował po tysiąc dolarów od osoby. W ten sposób pozyskuje się właśnie środki na kampanie wyborczą. Kiedy odbywa się taki bankiet, życie publiczne w danej miejscowości jest kompletnie sparaliżowane ze względu na szczególne środki ochrony. I tak np. Bill Clinton w niecały rok pozyskał sumę 19 milionów dolarów na rzecz swojej partii. Istnieją również inne źródła pozyskiwania środków na kampanie. Ci kongresmani, którzy głosują na rzecz i w interesie danej grupy przedsiębiorców dostają od nich na kampanie wyborczą dziesięciokrotnie większe sumy niż ci, którzy w kongresie głosują nie w interesie tej grupy. Istnieje również pojęcie określane "soft money"- miękki pieniądz, które oznacza finansowanie kampanii indywidualnych kandydatów za pośrednictwem i pod pozorem wpłacania pieniędzy na rozwój partii. Nieoficjalnie się mówi, że Bill Clinton na swoją kampanie w ten sposób zgromadził sumę, bagatela, miliard dolarów. Oczywiście z pieniędzy tych były również finansowane kampanie innych demokratycznych kandydatów.

Pomimo zaciętej walki, często brudnej, podczas kampanii wyborcze, obie partie mają również wspólne cele i interesy. Takim najbardziej charakterystycznym jest nie dopuszczanie do sceny partyjnej innych partii trzecich. Nie bez znaczenia jest skład, w jakim występuje federalna Komisja Wyborcza, po trzech przedstawicieli z dwóch głównych sił sceny politycznej USA.

Innym przykładem chęci utrzymania dwupartyjności jest komisja, która zajmuje się przygotowywaniem przedwyborczych debat kandydatów, jej skład jest równy po pięciu republikanów i demokratów. Zdarzały się już sytuacje, że nie dopuszczono do debaty kandydata partii trzecich.

To odzwierciedla jak ważną rolę w USA pełnią media, jak bardzo kształtują opinie publiczną i kreują świadomość. Ciężka jest natomiast sytuacja partii trzecich, które mają ograniczony dostęp do mediów ze względu na koszty, nie są dofinansowywane z budżetu państwa i nie mają możliwości się wypromować.