Całe wieki ludzkość zastanawiała się nad problemem swojego życia, co tak naprawdę nim kieruje pewne reguły, a może jakieś prawidłowości. Oczekują odpowiedzi, że ich egzystencja tu na ziemi jest czymś nadzwyczajnym, na pewno nie losowym, ani przypadkowym, raczej czymś bardzo ważnym, podlegającym pewnym planom, osadzającym się na pewnych regułach. W starożytności filozofowie Greccy bardzo dobrze orientowali się w tym zagadnieniu. W ich dziełach sztuki, problem ten stawał się pierwszoplanowym motywem. Takim trafionym przykładem jest moim zdaniem Król Edyp pamiętnego Sofoklesa. Główny bohater doskonale znając przepowiednię Wyroczni tak manipuluje swoimi wyborami, aby te zmieniły jego los i przyczyniły się do niespełnienia złowrogiej wróżby. Niestety pomimo jego wielkich starań, przez nadzwyczajny zbieg okoliczności dochodzi do wypełnienia przepowiedni a co za tym idzie wielkiej tragedii. Taką sytuację Edypa jesteśmy na pewno w stanie skonfrontować z własnym życiem. Każdy z nas z pewnością chciałby znać swój przyszły los, tak jak to czynili w starożytności Grecy. Korzystamy często z porad wróżki, przepowiedni astronoma, czy też numerologa, oczekujemy jakiejś prawdy, która będzie w stanie sprostać naszym oczekiwaniom.

Zadajmy sobie kluczowe pytanie? Jeśliby Edyp nie znał swojego przyszłego losu to czy zdecydowałby się uciec od przybranego ojca? Myślę, że nic podobnego by się nie stało. Po prostu gdyby nie widział niczego nie starałby się domyślać i dalsze swoje dni przeżyłby niczym się nie martwiąc w zupełnym spokoju. Myślę, że ludzie za wszelką cenę doszukują się w horoskopach tego, co by chcieli żeby ich spotkało, wielka miłość., bogactwo lub też wieczne zdrowie. Tak naprawdę nie zastanawiają się nad tym, kto je pisze, ważne, że nie jest to kolega z pracy czy przyjaciółka. Czasami samo już słowo wróżbita, działa na nas w sposób tajemniczy a my wierzymy w nie jak w prawdziwą wyrocznię naszego losu. Tak naprawdę to niezwykły ewenement, że ludzie twardo stojący na ziemi, wydawałby się mogło z krwi i kości racjonaliści pędzą do kiosku po gazetę z horoskopem, zamiast poradzić się bliskiej osoby, która zna naszą sytuację życiową, materialną, nasze słabości i wątpliwości, która z pewnością poddałaby jakieś odpowiednie rozwiązanie naszego problemu. W tym większym stopniu może to zadziw, że w każdym czasopiśmie znajdziemy horoskop o innej treści, abstrahując od tego, że skierowany jest do bardzo szerokiego grona ludzi, przykładowo dla wszystkich kobiet spod znaku wodnika lub mężczyzn spod znaku lwa. Logiczne oczywiście jest to, że każdy oddany czytelnik takiego horoskopu będzie się wypierał, ze tak naprawdę w niego wierzy i nie przenosi jego treści na swoje życie. To zdrowe spojrzenie na takie zjawisko, ale czy autentyczne? Myślę ze każda osoba ślepo wierząca w horoskopy, zapytana o swoja wiarę w przeznaczenie, zdecydowanie odpowie, że absolutnie nie. Stanowiłoby to, bowiem zdecydowane ośmieszenie się, przecież rozsądnie myślący człowiek obecnego wieku nie powinien wierzyć w tak stare treści, jakie niosą spisane przeznaczenia. Schodząc na inną drogę, można by powiedzieć, że jednak ta wiara w przeznaczenie obecnie należy do całkiem pożądanych. Niejedna kobieta podczas ceremonii zaślubin słyszy o swoim przeznaczeniu. Takie stwierdzenie, dotyczące naszego przeznaczenia poruszy nas zdecydowanie bardziej niż zwykły przekaz o spędzeniu dalszego życia razem. Zresztą autoreklama jest bardzo istotna, takiego zdania są specjaliści od spraw marketingowych. W co jednak ma wierzyć ta biedna panna młoda w reklamę czy w przeznaczenie? No cóż może to jednak przeznaczenie. I w tym momencie dochodzi bardzo często do pewnych rozbieżności, lub nawet można tak to nazwać konfliktu kto ma rację .

Natura człowieka jest niestety w taki sposób ukształtowana, że czasami ślepo wierzy w przeznaczenie, nawet wbrew swojej własnej woli i tylko na szczeblu własnej podświadomości. To bardzo proste usprawiedliwienie, mówiące, że tak musiało się stać, a nasz wpływ na to był bez żadnego znaczenia. Banalne i mało przemawiające. Z łatwością możemy okłamać nauczyciela wyszukując miliony usprawiedliwień z powodu nie wywiązania się z jakiegoś obowiązku. Istnieje duża możliwość, że większa część uczniów skorzysta z takiego nie do końca słusznego rozwiązania. Na pewno, jeśli było to zwyczajne nieuargumentowane lenistwo, rozsądniej będzie przyznać się do winy niż oszukiwać nauczyciela i co najgorsze samego siebie Znamy przecież stare przysłowie, które mówi, że kłamstwo ma krótkie nogi, i w żadnym wypadku nie popłaca. Co z tymi, którzy godzinami poświęcają się nauce i spędzają dużo czasu z książkami a jednak nic wielkiego nie osiągają wiedzą też nie grzeszą? W dyskusji z nauczycielem stwierdzą, że materiał był trudny do opanowania, mieli problem ze zrozumieniem. Czy to oznacza, porostu takie jest niestety ich przeznaczenie, czy istnieje problem przyswajalności informacji przez mózg, a może zbyt mało czasu? Zgodziłabym się z drugim rozwiązaniem, raczej trudno uwierzyć w fatum.

Przez te zwyczajne przykłady przejdę do sedna naszej sprawy, tzn., do pytania dotyczącego istnienia przeznaczenia. Ten problem nurtował filozofów całe wieki i moja teoria nie wniesie żadnych nowości w tej sprawie. Stwierdzam,iż przeznaczenie z jednej strony jest z drugiej strony go nie ma. Może jest to tłumaczenie na poziomie rozumowania pięciolatka, to tak jak z przekonaniem ze czasami coś dostrzegam a czasami nie. Postaram się teraz w pewnym stopniu tą tezę poszerzyć.

Uważam, że każdy człowiek posiada jakiś zapis swojego losu i to prowadzi go do pewnego zadowolenia. No tak, ale co z człowiekiem, któremu w życiu nie wyszło, nic nie osiągnął jest apatyczny, negatywnie nastawiony do otaczającej go rzeczywistości, innych ludzi? Pozwolę sobie zacytować zdanie Morfeusza z filmu p.t. 'Matrix": "Znać ścieżkę to jedno, a podążać nią to drugie." To zdanie, jest spójne dla tych, co wierzą w przeznaczenie i tych, którzy w nie wierzą. Myślę, że każdy z nas ma pewne przeznaczenie. Jeden człowiek zostaje lekarzem inny królem Danii a jeszcze inny zajmuje się hodowlą zwierząt. Najbardziej istotne jest w tym wszystkim to, aby w rezultacie osiągnąć samospełnienie, czyli satysfakcję z tego, co w swym życiu zdołałem osiągnąć. Do takiego stanu każdy podchodzi indywidualnie. Jeden realizuje się jako król inny jako hodowca zwierząt. Niektórzy będą sądzić, że te dwie drogi są zupełnie różne i bardzo odmienne. Osobiście jestem zdania ze przedstawiają taką samą wartość. Każdy w swoim życiu będzie mierzył własną miarą. Dla króla droga prostego człowieka będzie pozbawiona wyzwań prosta, lekkie życie. Prosty człowiek w podobny sposób pomyśli o królu, który z jego punktu widzenia nic takiego nie robi tylko rządzi. Aby zrozumieć swoje stanowiska musieliby się wścielić w przeciwne im światy, a to jest raczej niemożliwe.

Reasumując przeznaczenie jest z pewnością uaktualnione w naszym obecnym życiu, lecz jednak uważam, że powinniśmy zachować do tego dystans i nie popadać w skrajności. Każdy ma swoją wyznaczoną ścieżkę do przejścia, i całe życie nią podąża, realizując swoje cele. Uważam, więc że wszelkie wróżby nie są dla ludzi sukcesu, lecz dla tych, którzy nie są sami decydować o własnym losie, Nietzsche takich ludzi nazywał "masami miernot". Weźmy, więc los w swoje ręce a wróżby pozostawmy dla zabawy. Nie utożsamianie całego naszego dnia z faktem ze rano przebiegł nam kot przez drogę. Idźmy pewnie przed siebie tylko od czasu do czasu myśląc o przeznaczeniu.