Zygmunt Freud (1856-1938) większość życia spędził w Wiedniu, gdzie studiował medycynę i psychiatrę. Razem z Breuerem badał histerię hipnotyzując pacjentów podczas leczenia, od tego czasu datuje się słynną kozetkę na której pacjenci zwierzali się z najbardziej niepohamowanych myśli wskazujących na istnienie umysłu nieświadomego. Hipnoza miała na celu dotarcie do wypartych wspomnień, które dawały o sobie znać w psychopatologicznych objawach. Freud kazał swoim pacjentom leżeć na kozetce, gdyż w tej pozycji łatwiej było się wczuć w dwie nieuniknione rzeczy w życiu każdego człowieka, a mianowicie w narodziny i śmierć, które najczęściej zdarzają się w łóżku. Tak Freud stworzył autorski program terapii, który nazwał psychoanalizą. Jego metoda opierała się na analizie swobodnych skojarzeń, wspomnień, fantazji i snów, co pozwoliło mu na stworzeniu oryginalnej i kontrowersyjnej teorii wyjaśniającej powstawanie nerwic. Z czasem Freud porzucił hipnozę jako metodę docierania do treści nieświadomych. W 1902 roku Uniwersytet Wiedeński uhonorował go tytułem profesora. Później Freud zaproponował własną teorię psychiki kładąc nacisk na zjawisko nieświadomości zdominowanej przez tłumiony instynkt płciowy. Ten ostatni element freudyzmu sprowokował głosy oburzenia zarówno gremiów profesorskich, jak i szerokiej publiczności. Poglądy te burzyły dotychczasowe wyobrażenia na temat moralności, sztuki oraz religii.

. Od około 1920 roku Freud zaczął wykorzystywać wyniki stworzonej przez siebie psychoanalizy do rozumienia zjawisk zarezerwowanych dla filozofii człowieka i kultury. Wiedeński psychiatra zastanawiał się w swoich dziełach jak powstała moralność, kultura oraz religia uznając wyżej wymienione dziedziny życia jako zjawiska wtórne wobec popędu płciowego. Niezbyt pochlebnie wyrażał się o artystach, którzy jak małe dzieci bawili się swoimi fantazjami. Freud jako zadeklarowany ateista pochodzący z laicyzowanej żydowskiej rodziny traktował religię jedynie za umoralniającą iluzję umożliwiającą trzymanie instynktów na wodzy. Dlatego bardziej przychylne opinie Freuda na temat religii tyczyły się jej funkcji wychowawczej wychodzącej naprzeciw problemowi instynktów w życiu człowieka. Austriacki psychiatra jeden z tekstów traktujących o religii zatytułował: "Przyszłość pewnego złudzenia". Głoszenie poglądów zmuszających do myślenia, a także żydowskie pochodzenie zmusiło go w końcu do emigracji. Stało to się w 1938 roku, kiedy do Austrii wkroczyli hitlerowcy. Zygmunt Freud wyjechał do Londynu, gdzie wkrótce zmarł po długoletniej walce z rakiem, który dosłownie "zjadł" jeden z policzków uczonego. Dlatego większość fotografii portretowych Freuda eksponowała tylko zdrową część twarzy.

W najogólniejszym zarysie psychoanaliza okazała się koncepcją opisującą psyche człowieka, którą do czasów Freuda kojarzono wyłącznie ze świadomością. Psychiatra z Wiednia podał wiele empirycznych dowodów świadczących o istnieniu nieświadomości, którą do jego czasów traktowano wyłącznie jako hipotezę. Zasługą Freuda było zwrócenie i próba wyjaśnienia przypadków, które dotychczas ignorowano uważając je za zjawiska poboczne dające się wytłumaczyć względami fizjologicznymi. Freud na podstawie wieloletniej obserwacji swoich pacjentów stwierdził, że ludzka psychika składa się z trzech zasadniczych warstw i w pewnym sensie przypomina górę lodową - jest to słynna metafora oddająca stosunek między świadomością a nieświadomością.

Autor "Wstępu do psychoanalizy" uważał, że zasadnicza część naszego życia psychicznego ukrywa się w nieświadomości podobnie jak właściwa część góry lodowej zanurzona jest w morzu. Nieświadomą część psychiki Freud nazwał "id", co w łacinie oznacza "to i "ono" - obejmującą pierwotne energie i instynkty, stanowiącą podstawę energetyczną życia człowieka, która kieruje się zasadą przyjemności. Natomiast za wierzchołek góry lodowej uznał on "ego" zwane inaczej "ja" lub "jaźnią", która charakteryzuje się świadomością oraz zasadą rzeczywistości pozwalającą funkcjonować w otoczeniu. Nic więc dziwnego, że ludzie przez wiele lat uważali siebie przede wszystkim za świadome siebie i innych jaźnie. Tymczasem Freud sądził, że świadome ja stanowi zaledwie produkt nieświadomości podobnie jak trzeci element, który określał mianem "super-ego" lub "nadjaźni". Pod "super-ego" kryły się wszelkiego rodzaju nakazy i zakazy domagające się bezwzględnego posłuszeństwa. Według Freuda, istnienie "super-ego" odzwierciedlało głos rodziców, który uwewnętrzniliśmy sobie w procesie wychowania. Należy zwrócić uwagę, że super -ego podobnie jak nieświadomość w opinii twórcy psychoanalizy działało jako coś niezależnego od świadomości. Poglądy Freuda na temat nieświadomości znajdowały swojego prekursora w Leibnizu. Niemiecki filozof żyjący w XVIII wieku uważał, że tylko jakieś dziesięć procent czynności naszego intelektu stanowią rozważania w pełni świadome. Leibniz jako pierwszy zwrócił uwagę, że świadomość jest stopniowalne, a co za tym idzie może spaść do punktu zero o czym pisze Freud.

Co gorsza, wyżej opisane funkcje psychiczne pozostawały ze sobą w ciągłym napięciu. Mam na myśli przede wszystkim przeciwieństwo nieokiełznanego id z Superego oraz rzeczywistością zewnętrzną. Według Freuda, zadanie polegające na łagodzeniu przeciwieństw spadało na ego wynajdującego różne mechanizmy obronne. Autor "Objaśnień marzeń sennych" uważał, że mechanizmy obronne nie dopuszczają wyżej wymienionych konfliktów do świadomości i gwarantują jednostce względne poczucie bezpieczeństwa, a także pewności siebie. Prawdziwy problem rozpoczynał się wtedy, kiedy wypracowane mechanizmy obronne zaczynają zawodzić, czego efektem końcowym jest nerwica lub inne zaburzenie psychiczne. Wówczas nawiązując do metafory góry lodowej atak treści nieświadomych przypominał zderzenie "Titanica" z górą lodową. Jednym z bardziej znanych twierdzeń Freuda było przekonanie, że każdy z nas cierpi na zakamuflowaną nerwicę. Taki pogląd został wyłożony w eseju zatytułowanym: "Kultura jako źródło cierpień" w którym dowodził, że człowiek tworząc kulturę zyskuje bezpieczeństwo, natomiast traci możliwość realizacji swoich najgłębszych pragnień, których charakter jest agresywny i seksualny. W związku z tym, nawet najszczęśliwszy człowiek w oczach Freuda jawił się jako neurotyk wypierający się prawdy o sobie. Nieprzypadkowo zatem najważniejszym kompleksem - wręcz kluczowym dla rozumienia człowieka i jego wytworów był kompleks Edypa. Edyp - bohater antycznej tragedii nieświadomie zabił swojego ojca i ożenił się z własną matką. Freud wykorzystał opowieść o Edypie jako pierwowzór wszelkiego rodzaju kompleksów ponieważ jego zdaniem każdy mężczyzna we wczesnym dzieciństwie (którego nie pamiętamy jako osoby dorosłe) pożąda matki i pragnie zabić swojego ojca. W przypadku kobiet mówił on o kompleksie Elektry, który jest analogiczny względem kompleksu Edypa. Dlatego już na gruncie freudyzmu można było mówić o zjawisku nieświadomości zbiorowej, którą później rozwinął i skojarzył z różnymi innymi mitologiami, legendami i podaniami religijnymi - uczeń, a później wielki przeciwnik Freuda Carl Gustav Jung, któremu przypisuje się wprowadzenie do psychologii koncepcji nieświadomości zbiorowej.

Zwrócenie uwagi na zjawisko pożądania w wieku dziecięcym zmusiło Freuda do przeformułowania pojęcia seksualności. Dotychczas bowiem sądzono, że człowiek zaczyna mieć do czynienia z seksualnością wraz z osiągnięciem dojrzałości płciowej po to, aby reprodukować gatunek. Freud zrewidował ten zdroworozsądkowy pogląd i stwierdził, że libido (popęd seksualny) przechodzi przez różne stadia. Austriacki psychiatra wyróżniał cztery fazy w rozwoju libido: oralną, analną, okres utajenia zwany latencją oraz fazę genitalną, kiedy człowiek jest gotowy do współżycia seksualnego umożliwiającego płodzenie potomstwa. Tym samym Freud naruszył jeden z tematów tabu purytańskich czasów w których żył. Freud bowiem wykorzystując osiągnięcia nauki wykazał, że człowiek uprawia seks także dla przyjemności, co strasznie gorszyło epokę wiktoriańską. W związku z tym, Freuda należałoby uznać za prekursora tak zwanej rewolucji seksualnej, której apogeum przypadło na lata sześćdziesiąte dwudziestego wieku. Należy przy tym pamiętać, Freud pojmował seksualność jako wynik różnicy płciowej zachodzącej pomiędzy przedstawicielami tego samego gatunku. Wiedeński mając doświadczenie w leczeniu perwersji seksualnych uznał te ostatnie za zachowania seksualne odraczające akt płodzenia. Dlatego negatywnie wypowiadał się o homoseksualistach.

Freud postulował również rozdzielenie w seksualności tego, co biologiczne i tego, co psychiczne ponieważ w jak pokazuje doświadczenie w seksie nie chodzi wyłącznie o płodzenie, a także o rozkosz. Zdaniem twórcy psychoanalizy w każdym człowieku drzemały jakieś perwersyjne skłonności., które stanowiły formę regresji do przeżyć z przeszłości - najczęściej z okresem dzieciństwa, kiedy mechanizmy obronne ego nie było dostatecznie mocno wykształcone. Wiązało to się bowiem z nieuświadomionym życiem seksualnym w okresie dzieciństwa, w którym źródłem rozkoszy okazywało się ssanie (faza oralna) oraz wydalanie kału (faza analna).

Łatwo zatem zauważyć, że dla austriackiego psychiatry życie człowieka było przepełnione seksem, który uważał za główny popęd ponieważ na nim opierają się stosunki międzyludzkie. Należy przy tym pamiętać, że Freud przez libido uważał wszelkie dążenie do przyjemności i fizycznego kontaktu z ludźmi nawet te, które nie mają za dużo wspólnego ze współżyciem płciowym w dosłownym znaczeniu tego sformułowania. Popęd seksualny mógł bowiem ulec sublimacji, której zawdzięczamy najpiękniejsze wiesze miłosne. Sublimowany również był popęd agresji, który mógł kierować kogoś do kariery sportowej czy też politycznej. Popęd płciowy popędzający człowieka do różnych czynów często ulegał przemianom, które Freud nazwał fiksacjami. Przyczyny takiego stanu rzeczy mogły być różne, ale najczęściej wskazywały na konflikt pomiędzy różnymi funkcjami psyche, a także na przykre wydarzenia z przeszłości - najczęściej z okresu dzieciństwa. Autor "Wstępu do psychoanalizy" w odróżnieniu od bardziej optymistycznie nastrojonych psychoanalityków uważał, że rozbicie wewnętrzne człowieka na sprzeczne ze sobą dążenia jest czymś nieprzezwyciężalnym. Co godziło w romantyczne przeświadczenie o pierwotnej jedności popędów i nawiązywało do poglądów Fryderyka Nietzschego.

Freud zdawał sobie również sprawę z istnienia instynktów samozachowawczych. Podczas pierwszej wojny światowej zaobserwował wiele przypadków zachowań, których nie można było wytłumaczyć popędem seksualnym czy też instynktem samozachowawczym. Dlatego też w odróżnieniu od wymienionych instynktów życia wprowadził on do swojej doktryny pojęcie instynktu śmierci odpowiedzialnego za agresję, destrukcję oraz skłonności samobójcze. Instynkty służące życiu Freud skojarzył z greckim bogiem miłości Erosem, natomiast instynkty podlegające śmierci skojarzył z bogiem Thanatosem. Warto podkreślić, że Freud rozwinął swoją teorię instynktu śmierci w okresie Pierwszej Wojny Światowej.

Teorię Freuda wielokrotnie krytykowano za panseksualizm i skrajny naturalizm. Dowodzono, że Freud w swoich psychologicznych analizach ignoruje znaczenie wpływu środowiska na rozwój jednostki. Freud swoim oponentom odpowiadał, że instynkty płciowy zasługuje na wyróżnienie, gdyż jako jedyny instynkt nie dba o interes jednostki, ale w pewnym sensie poświęca się na rzecz ogółu (gatunku). Tym seksualność okazywała się prawdziwym spoiwem łączącym przedstawicieli gatunku ze sobą. Seksualność w oczach słynnego Wiedeńczyka nie przynosiła jednostce obliczalnych zysków, jedynie chwilową rozkosz, co kłóciło się panującą w dziewiętnastym wieku etyką utylitarystyczną skwapliwie podliczającą zyski i ryzyko strat związanych z podjęciem jakiś czynów. Dlatego Freud zdobył popularność w kręgach artystycznych oraz szeroko pojętej inteligencji, która sprzeciwiała się dominującym tendencjom pozytywistycznym promując modernizm. Wbrew poglądowi rozpowszechnionemu w kręgach filozoficznych uważających racjonalność za najważniejszą cechę człowieka Freud twierdził, że rozum jedynie pomaga realizować pragnienia będące domeną instynktów. Dlatego twórca psychoanalizy uważał, że wszyscy w mniejszy lub większym stopniu służymy własnym instynktom, które wpływają na nasze tak zwane świadome wybory. Podobny pogląd wyrażał wówczas bodajże najbardziej popularny filozof, a mianowicie Schopenhauer. Z tego samego powodu Freud zwracał uwagę na tragiczne położenia człowieka zagrożonego z jednej strony przez bezwzględną naturę i rygorystyczną kulturę. Za najlepszą ulgę w cierpieniu Freud uważał świadomość tragiczności własnego losu. Wreszcie jako środek leczenia zaproponował psychoterapię opartą na rozmowie między lekarzem a pacjentem pozwalającą uświadomić sobie tragiczną sytuację. W tak przedziwnie rysowało się podobieństwo między Freudem a Sokratesem twierdzącym, że uświadomienie sobie pewnych problemów automatycznie je rozwiązuje. Taka postać psychoterapii niezwykle się rozwinęła w dwudziestym wieku. Dzięki badaniu i leczeniu wielu osób Freud bardzo poszerzył wiedzę na temat ludzkiej motywacji, pamięci i seksualności wprowadzając wiele pojęć, które stały się znane nie tylko specjalistom, lecz także wykształconemu ogółowi. Trudno bowiem wyobrazić sobie dwudziesty wiek bez Freuda, który przyczynił się do rewolucji obyczajowej i artystycznej. Co ciekawe, sam twórca psychoanalizy żył jak porządny dziewiętnastowieczny mieszczanin i był z usposobienia konserwatystą, a wręcz purytaninem do końca wierny wyznawanym przez siebie zasadom szukania prawdy, chociażby najbardziej bolesnej. Bowiem jak głosi myśl przewodnia jego dzieła: "Tam gdzie było id tam winno stać się ego".