Żyjemy w kolorowym świecie. Pod takim stwierdzeniem podpisałby się niemalże każdy. Jednak problematyczny okazuje się sposób istnienia barw. Filozofowie spierają się o to, czy postrzeżenia kolorów zależą od właściwości percepcyjnych podmiotów je postrzeganych, czy też barwy stanowią obiektywny składnik rzeczywistości, który można rozpatrywać sam w sobie. Spór o status ontologiczny kolorów okazuje się w gruncie rzeczy próbą ich fizykalnej interpretacji. Niniejszy tekst przedstawia argumenty współczesnych myślicieli dotyczące tego tematu.

Hardinga zastanawiając się nad statusem ontologicznym barw powołuje się na zjawisko metameryzmu. Chodzi o to, że postrzegana barwa zależy przede wszystkim od struktury aparatu wzrokowego bytu go postrzegającego. Tak więc to nie częstotliwość światła emanująca z danego przedmiotu przesądza jakie postrzegamy koloru lecz nasz wzrok. Zjawisko metamertzmu unaoczniają doskonale różnice w postrzeganiu tych samych przedmiotów przez różne gatunki. Zdaniem Hardinga zjawisko metameryzmu wskazuje, że istnienie barw znajduje swoje źródło w subiektywności istot je postrzegających. Z kolei Rosenthal analizując poglądy Hardinga dochodzi do wniosku, że zjawisko metameryzmu nie przesądzą na rzecz subiektywistycznej teorii barw. Bowiem to, że barwy zależą od sposobu ich postrzegania nie świadczy o tym, że barwy nie posiadają fizycznego charakteru. Rosenthal w dalszej kolejności spekuluje, że prawdopodobnie barwy dają się opisać za pomocą takiego języka fizyki, który wykracza poza ramy opisywania przedmiotów przyjmujących i odbierających światło. Natomiast Ross polemizując z wnioskami Hardinga zauważa, że subiektywistyczna teoria barw pomija i wyklucza pewną ważną właściwość barw. Chodzi mianowicie o to, że dzięki barwom lokalizujemy fizyczne i obiektywne przedmioty w przestrzeni. Rosenthal nawiązując do powyższej uwagi Rossa wyróżnia dwa rodzaje kolorów. Takie, które należą do wewnętrznej percepcji fenomenalnej (subiektywne) oraz takie, które są cechami przedmiotów wskazujące na konkretną lokalizację (obiektywne). Zdaniem Rosenthala wszyscy posiadamy przestrzeń mentalną, gdzie znajdują się nasze impresje nie odnoszące się bezpośrednio do obiektywnych własności przedmiotów. Narzucający się tutaj zarzut polega na tym, że aby określić jakieś miejsce należy odwołać się do przedmiotu. Zresztą rozwiązanie proponowane przez Rosenthala okazuje się raczej uniknięciem rozstrzygnięcia. Szczególnie dziwaczny wydaje się pomysł wyróżnienia kolorów subiektywnych oraz obiektywnych - co przeczy elementarnym intuicjom językowym. Takie rozróżnienie zaprzecza moim zdaniem słusznej tezie, która głosi intencjonalną budowę naszych aktów umysłowych oraz opisującego je języka. W praktyce bowiem teoria Rosenthala wskazuje możliwość mówienia o kolorach bez wskazywanie barwnych przedmiotów, bowiem nawet wytwory wyobraźni są jakimś przedmiotem. Opisując takie przedmioty używamy rzeczowników abstrakcyjnych odprzymiotnikowych oraz przysłówków. Dlatego też filozofia powinna dążyć do jednolitej interpretacji kolorów, a także niedwuznacznej wręcz jasnej i wyraźnej semantyki nazw odnoszących się do barw.

Łatwo zauważyć, że argumenty na rzecz fizykalizmu i obiektywizmu okazują się tymi samymi argumentami. Można by powiedzieć, że współczesny spór na linii obiektywność-subiektywność barw odwołuje się do tradycyjnych sporów epistemologicznych ( idealizm -realizm). Okazuje się jednak, że próba poszerzenia fizycznej podstawy kolorów nie musi prowadzić do dwuznaczności rozwiązania Rosenthala. Bardzo ciekawą interpretacją jest propozycja Gardenforsa.

Gardenfors definiując pojęcie przestrzeni odwołuje się do tak zwanych wymiarów jakościowych. Wśród wymiarów jakościowych znajdziemy: trzy tradycyjne wymiary przestrzeni, temperaturę, ciężar, częstotliwość dźwięku oraz stopień jasności. Gardenfors umieszcza kolory jako pojęcia z którymi korespondują odpowiednie złożenia danych przestrzennych i innych wymiarów jakościowych. Tak połączone wymiary nazywa się dziedziną - z angielskiego "domain". Gardenfors twierdzi, ze kolory wyróżnia to od innych własności, że łatwo pokazać fizjologiczną podstawę tworzących widzialną przestrzeń barw. W przypadku ludzi chodzi o trzy grupy komórek wrażliwych na światło. Każdej komórce przyporządkowane jest określone pasmo częstotliwości światła.

Teorię Gardenforsa zaliczamy do fizykalizmu uzupełnionego o abstrakcyjne pojęcia wymiarów jakościowych z których skrzyżowania otrzymujemy inne jakości. Jednak stanowisko Gardenforsa nie jest pozbawione wad. Szczególnie wątpliwy wydaje się zamysł wyprowadzenia doświadczenia postrzegania kolorów z trzech podstawowych danych fizycznych, czyli w zasadzie długości fal świetlnych. Nie chodzi tu bynajmniej o to, że stanowisko Gardenforsa jest prymitywne i redukcjonistyczne jak większość stanowisk fizykalistycznych (materialistycznych). Problemem teorii Gardenforsa są fundamenty fizyczne kolorów, które wydają się czymś szerszym niż tylko własnością światła odbijającego się w siatkówce oka. Jednak to stanowi odmienną dziedzinę rozważań.