Bolesław Leśmian, jest autorem wierszy o różnej formie i tematyce. Jego "Dziewczyna" jest przykładem dość nietypowego utworu lirycznego. Cechuje go, oprócz tradycyjnego w poezji opisu uczuć, występowanie elementów charakterystycznych raczej dla epiki - mamy tu bowiem opowiedzianą historię, mamy fabułę i narrację typową dla opowiadania. Utwór ukazuje najpierw historię dwunastu braci, potem ich cieni i młotów, które próbują ukończyć dzieło rozpoczęte przez ludzi. Próbują zniszczyć mur i dotrzeć do ukrytej za nim dziewczyny, której głos słyszą.

Uważam, że ów mur symbolizować może śmierć, która prędzej czy później dosięgnie każdego z nas. Leśmian opowiada o dążeniach kolejnych pokoleń do zgłębienia tajemnicy życia po śmierci. Nie chcą one korzystać z doświadczeń swych przodków, chcą same rozwiązać wielką tajemnice bytu. Wiedzione ciekawością, nie bacząc na koszty, jakie muszą ponieść, dążą do celu. Pragną zniszczyć mur, bo wierzą, że za nim ujrzą niebo. Jak wielkie jest ich rozczarowanie, gdy mur wreszcie upada. Nie ma za nim bowiem spodziewanego raju, nie ma za nim niczego:

"Lecz poza murem - nic i nic! Ni żywej duszy,

ni Dziewczyny!

Niczyich oczu ani ust! I niczyjego w

kwiatach losu!

Bo to był głos i tylko - głos, i nic

nie było, prócz głosu!"

Cały trud poszedł więc na marne, a ludzie nie zdołali poznać tajemnicy śmierci.

Myślę, że można tu znaleźć pewne związki z innym wierszem poety, a mianowicie z utworem "Urszula Kochanowska". Tam tytułowa bohaterka po śmierci trafia do nieba. Jest jednak owym rajem rozczarowana. Wprawdzie wygląda on jak dom rodzinny, ale nie ma w nim najważniejszego - brakuje osób, które Urszula kochała i nic nie jest w stanie jej tego braku zrekompensować. Jest nieszczęśliwa, a perspektywa życia wiecznego w takiej formie raczej ją przeraża niż cieszy.

Moim zdaniem, poeta przestrzega nas, że raj jest złudną mrzonką, pustką, która nie może nam zastąpić uroków ziemskiej egzystencji.