Byłem zachwycony, że dano mi możliwość odbycia wędrówki po wspaniałym świecie. Miałem konkretne palny na najbliższe dni i chciałem się ich wytrwale trzymać. W pewnym momencie spacerując po mieście trafiłem przed okazały budynek "Rozrodu i warunkowania". Próbowałem zajrzeć przez szklane drzwi, ale niestety nic nie zauważyłem. W pewnym momencie jakich wewnętrzny głos podszepnął mi, bym próbował się tam dostać. W końcu nie miałem nic do stracenia. Ciekawość robiła swoje. Jakby na mój rozkaz pojawiał się grupa się grupa studentów. Chyba mam szczęście - pomyślałem. Przecież jestem w ich wieku i mogę niepostrzeżenie wejść wraz z nimi. Oni mogli się tam poruszać bez problemu. Wciągnąłem mocno czapkę na oczu i wszedłem w sam środek tłoczącą się młodzieży. Chyba się udało - pomyślałem po przekroczeniu bramy.

Wszedłem wraz z innymi do ogromnej sali wypełnionej dziwnym laboratoryjnym sprzętem. Wokół krzątali się naukowcy. Sprawiali wrażenie bardzo zajętych, bo bez przerwy coś mieszali, notowali, sprawdzali. Byli ubrani w śnieżno białe ubrania, a w ręku trzymali szklane probówki. Ich twarze były chłodne i nieprzenikliwe. Właściwie bił z nich chłód. Nasz przewodnik prowadził nas z sali do sali i wszędzie tłumaczył, co się tutaj znajduje. Zapamiętałem jak z wielkim entuzjazmem mówił o prowadzonych tu eksperymentach. W niewielkim stopniu to, co się tutaj działo przypominało normalne laboratorium. Duże wrażenie wywarły na mnie przemieszczające się płaty otrzewnej, ponieważ pełniły funkcję swoistego łożyska. Butle z umieszczonymi embrionami sunęły na taśmie, gdzie przylepiano im odpowiednie etykiety. W tak aseptycznych zimnych warunkach rodziło się ludzkie życie. Na sama myśl o tym poczułem mrowienie po plecach.

Narastała we mnie prawdziwa złość. Jak można było dopuścić do powstania czegoś takiego?! Nie mogłem w to uwierzyć. Moje oburzenie było tym większe, że wszyscy inni mieli na twarzy wypisany zachwyt nad ludzkim geniuszem. Jak można odczuwać radość w Składni Embrionów?! Przecież to takie odhumanizowane. Na bytach widziałem oznaczenia dotyczące płci płodów. Jednak zdecydowana większość miała symbol oznaczający bezpłodność umieszczonych tam osobników. W ten sposób, jak wyjaśnił nasz przewodnik, zapobiegano kłopotom z zbyt dużą płodnością.

Dalej widziałem dzieci, którym ograniczono poziom tlenu, by spowodować ich upośledzenie. Innych przetrzymywano w okropnych tunelach termicznych, aby byli przygotowani do pracy nawet w bardzo skrajnych warunkach. Następnych kwalifikowano do pracy z wszelkimi śmiercionośnymi substancjami.

Miałem już tego dosyć. Nie zważając na okoliczności wymknąłem się z sali na korytarz, a później tylnym wyjściem wydostałem się na zewnątrz. Jak na jeden dzień to wystarczy - pomyślałem. Przed oczami miałem wciąż obraz bezbronnych istot, które tak straszliwie katowano. Poddawani zabiegom i eksperymentom byli przygotowywani do określonej pozycji społecznej. W ich życiu wszystko było już zaplanowane. Koszmar- dodałem. Uciekałem jak najdalej stąd.